13dc
No I zaczyna sie..powoli pojawia sie plodny sluz.. ciesze sie bo jest to jakas szansa ,ze owulacje powrocily na swoje miejsce
szyjki nie umiem badac, ni cholery! grzebie tam I grzebie..
tylko czasami ciezko mi wlozyc tam palec to wtedy wiem ze jest zamknieta, a czasami pyk i wchodzi
jesli chodzi o temp to sie tez za bardzo nia nie sugeruje, ze wzgledu na moj rytm spania..ale mierze, zeby nie bylo
testy owu..hmm.. mam mieszane uczucie, bo jak wychodzily mi pozytywne, to na monitoring owulki nie bylo.. ale moze sobie kupie I posikam z ciekawoci
ciekawe czy w tym cyklu tez beda mi tak jajniki marsza graly az do @..
w sobote rano moj mezczyzna zjezdza, wiec napewno bedziemy dzialac.. I zacznie sie znowu podswiadome wyszukiwanie objawow "ciazy".. heheh co miesiac to samo..
@brak 5 dni opóźnienia. W dalszym ciągu ból piersi ,bóle w jajnikach,menstruacyjne. Szyjka raz twarda, zamknięta raz miękka otwarta.Brak innch dolegliwości ciążowych. Tempka spadła do 36,8. Test zrobie w sobote rano jeśłi nie przyjdzie @ 
Ktoś tu byl grzeczny... Czyżby? Haha. W kazdym razie Mikołaj przyniosl Emilowi ulubione ksiazeczki-rozkladanki!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/36f97de36a63.jpg
6t+2d (7tc)
Łatwo się wzruszam, mogę zapłakać na każdą wiadomość, każde zdjęcie. A zdjecia dzieci to już w ogole! W zasadzie cały czas mogłabym płakać. Hormony!! 
Mąż wyrecza mnie w tylu rzeczach, nie spodziewałam się że będzie aż tak przejęty. Od kolegów-ojców usłyszał że nie mogę niczego dźwigać i wziął to na bardzo poważnie
Nie powiem, to przemiłe i oczywiście... wzruszające! 
Chyba zaczęłam mieć nudności, łapią mnie głównie wieczorem. Na kawę reaguje bardzo słabo, a przecież byłam kawoszem
ten objaw mam akurat od początku. Najchętniej jadłabym ostre, tajskie, wietnamskie, chińskie. Mąż wie, że przynajmniej raz w tygodniu musi mnie zabrać na porzadne ostre żarcie 
Odliczam dni do USG serduszkowego, 6...
Dzisiaj 18 d.c., temperatura się utrzymuje, Ovf zmienił dzień owulacji z 14 d.c. na 15 d.c., z czego się cieszę, choć wiem, że być może była ona w inny dzień
Ogólnie w tym temacie jestem pesymistką, mój mąż natomiast nieraz puka w brzuch i pyta się czy ktoś tam jest, co jest śmieszne, bo mówię mu, że raczej nie, ale mimo to bardzo mnie to cieszy
Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień
No i przeczucie mnie zmylilo tym razem. na szczęście torbiel się wchlonela i nie ma po niej śladu, a na lewym piękny pęcherzyk 18mm i nawet endmetrium prawidłowe. Nawet lekarz był w lekkim szoku ze tak zareagowalam na jeden cykl z anty. I teraz tylko się starać i od 11. Grudnia czyli 16 dnia cyklu luteina na podtrzymanie ewentualnej ciąży lub na wywołanie miesiączki. Tak się cieszę że pozbylam się tego dziada.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2018, 11:25
6 grudnia, Mikołajki
Klara kończy 4 miesiące. Widok za oknem bajkowy - śniegu nie ma, ale pięknie oszroniło drzewa i las wygląda przepięknie.
Po ostatnim skoku rozwojowym Młoda ładnie bierze zabawki do ręki (i od razu do buzi), ogląda je ze wszystkich stron w pełnym powagi skupieniu. Reaguje śmiechem, gdy Stary mówi do niej "kocham Cię".
Staremu zrobiłam niespodziankę - kalendarz adwentowy z milki plus dodatki wsadziłam do torby z C&A i wystawiłam przy łóżku. Rano się zdziwił i ucieszył jednocześnie.
A wczoraj stojąc z dziecięciem przy oknie zauważyłam na podwórku dwa goniące się bażanty. WTF? takie ptactwo u nas? to musiały być samce, bo miały barwne pióropusze.
W poniedziałek, po cięzkim weekendzie zastrajkowałam i nic nie robiłam. Jak dziecię spało to czytałam "Matkę sułtanów", wypożyczoną jeszcze przed porodem.
Druga sprawa. Rozszerzanie diety. Z tym wyłącznym karmieniem do 6 miesiąca cycem to nie jest do końca tak, jak to przedstawiają. Zbadałam trochę temat. I jest wiele niedomówień. Na strone mamyginekolog pediatra napisała artykuł na temat rozszerzania diety u niemowląt i wspomniała o suplementacji żelazem u niemowląt karmionych piersią juz od 3-4 miesąca życia. W praktyce lektoterrorystki czy laktofanki jakoś nie wspominają o tym. Rutynowych moroflogii nikt maluchom nie robi, a my mieliśmy szczęście w nieszczęściu że młoda dostałą wtedy tego kataru (jak miała 1,5 miesiąca) i pediatra zleciła badanie.
Zatem wcześniejsze rozszerzanie diety przy kp może być i zasadne. I nie jest błędem. Dobrze, że tak wyszło bo niedobory żelaza w krytycznym żokresie rozwoju mają przecież niefajnie skutki...
Trzecia sprawa.
Stary zgłosił młodą do agnecjii mini models. Wysłał 3 zdjęcia. Odpisali, że są zainteresowani i zaproponowali współpracę, m.in castingi (ale to głownie w wawie i raczej powyżej 1, r.ż) lub sesje do do portfolio, wtedy młoda wlatuje do bazy z której korzystają klienci agencji reklamowych. Tylko, że taka sesja to 350 zł. niby dostaje się te 20 zdjęć, jak u fotografa ale zastanawiam się, czy to jednak nie jakiś fake? Sprawdzałam agencję na fb, niby mają szeroki zakres działania, wstawiają spoty z reklam etc ale mam bardzo mieszane uczucia. No i czy jest sens robić portfolio 4 miesięcznemu berbeciowi skoro i tak zaraz się zmieni?
Wyniki : Wit B12 592, norma:197-771 pg/ml
Kwas foliowy : 35,54 ng/ml norma : 4,6 - 18,7 
Homocysteina 8,64 niby w normie ale w ciąży powinna być poniżej 8 przy suplementacji
Wit D nie robiłam, bo w lipcu miałam robiona i była po środku normy przy suplementacji 2000j i dalej taka dawkę utrzymuje,więc nie spodziewam się zmian.
Niestety potwierdziło się,że przy tej mojej mutacji MTHFR zwykły kwas foliowy się odkłada i magazynuje i nie wydala z moczem. Od teraz biorę tylko metylowany kwas i za jakiś miesiąc zrobię powtórkę badań, mam nadzieję, że będzie ok.
Jeśli chodzi o przedawkowanie witamin, to są szkodliwe bo zarówno Wit b6 jak i b12 i kwas foliowy wzajemnie na siebie oddziaływuja, powodując zmiany w poziomie homocysteiny. Tak samo niedobór. Wszystkie te witaminy muszą zostać przekształcone w aktywne formy ,żeby działały. Jeśli mam uszkodzony gen to uposledza tą funkcję i nie przekształca w formy aktywne, w związku z czym za dużo kwasu foliowego się odkłada i się nie przyswaja. Jeśli zacznę brać za dużo Wit b12 i syntetyczny kwas foliowy to homocysteina będzie wzrastać, uszkadzac naczynia krwionośne, źle wpływać na procesy krzepnięcia. Dużo by pisać na ten temat. Następnym razem wrzucę ciekawe linki ma ten temat.
W ubiegłą sobotę miałam jechać do lekarza na konsultację i ustalić plan działania.
Niestety odwołał mi wizytę i w przyszła sobotę mam przyjechać.
Ku mojemu zaskoczeniu, wczoraj pojawiły się upławy (jakby) wskazujące na zbliżający się okres.
Wiem że to może dziwnie zabrzmieć ale gdyby się pojawił byłabym szczęśliwa!
Oznaczałoby by to że normuje się.
Ale wolę się nie nastawiać, pożyjemy zobaczymy
Kolejny dzień... Czekania po punkcji...
Ilość tabletek mnie przeraża, za każdym razem liczę je, aby sprawdzić czy brałam rano lub popołudniu... A biorę 3 razy dziennie dopochwowo tabl, 3 razy dziennie doustnie, witaminy, antybiotyk że już mi się piep***.
Niecierpliwie się, siedząc w domu, nie wiem ile komórek jajowych zdolnych do zapłodnienia było, ile się zaplodnilo, ile dojrzałych było...
Edit 21.30
Idac pod prysznic zauważyłam zaczerwienienie w pepku, kiedy wzięłam lusterko zobaczyłam bordowe zaczerwienienie, a jak przypomnę jakby ktoś nie czytal z końca maja pamiętnika, miałam laparoskopie... I mam blizne. Wręcz przestraszyłam się tego że tam jest siniak.
Czyżby to przez punkcje?
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2018, 21:34
Miałam to szczęście ostatnio spotkać w sklepie tą wspomnianą niedawno nauczycielkę z adoptowanymi dziećmi. Kurczaaakii, ja chyba nie dałabym rady, buzie im się nie zamykały, było je słychać na cały sklep, nawet jak byłam na samiutkim końcu. Chodziły za nią jak kurczaczki na kwoką. Podziwiam, trójka z dnia na dzień to jednak szok. Byłam też światkiem jak spotkała jakiś znajome, starsze małżeństwo (?) i oni z pytaniem do niej czyje to dzieci... A ona z uśmiechem, no moje, moje. I chwila konsternacji. Oczywiście pogratulowali, ale pewnie ile ona jeszcze się z takimi pytaniami spotka to jej.
Idą święta a ja mam humor niczym Grinch.
Z Małżem, o ile już jest w domu a nie wiecznie w pracy i delegacjach, mam wrażenie że tylko się kłócimy. Rozumiem że jest przepracowany i pada na pysk więc może nie mieć ochoty na igraszki, ale jak bez tego mamy zaciążyć? Niepokalane poczęcie? Czuję się jak jakiś kat i zbir zmuszając go do tego z kalendarzem w ręku "bo owulacja". A gdzie miłość, intymność i my w tym wszystkim?
czuję się jakby nikt mnie w tym wszystkim nie rozumiał..
Próbowałam już u dwóch lekarzy podpytywać czy robić jakieś badania - i co? i dupa! tekst w stylu "dopiero po 12 miesiącach REGULARNYCH starań. przy czym przez regularne rozumiemy co 2 dni". No jakbym nie wiedziała... w okresie okołoowulacyjnym się staramy regularnie.. potem ani ja nie mam ochoty ani mąż... wszystko pod przymusem. Nie rozumiem takiego podejścia.. Co zrobi za różnicę czy staramy się 10 miesięcy czy 12 miesięcy? Czy serio nie należy mi się zrobienie żadnych nawet podstawowych badań?? Czy ktoś pomyślał o tym, że może fundować kobiecie 12 miesięcy horroru aby potem się okazało że to jakaś błahostka tylko nikomu dupy się nie chciało ruszyć? Przecież to jakaś paranoja.
I stąd pytanie do Was? Ma ktoś jakiś podręczny zestaw od jakich badań zacząć? W desperacji jestem gotowa oddać wszystkie oszczędności na prywatne badania byle być pewna co jest nie tak..
Na chwilę obecną mam zbadane ze 3 miesiące temu TSH, FT3 FT4, prolaktynę i progesteron. wszystko w podanych granicach norm. Pytanie tylko czy aby na pewno? Bo dochodzą mnie słuchy że mimo iż np. TSH mieści się w normach to jednak jeżeli jest powyżej pewnych wartości może utrudniać zajście w ciążę... a jak ostatnio próbowałam dać lekarzowi wyniki do interpretacji to chyba nawet nie rzucił okiem mówiąc, że skoro są w normie to jest ok...
I tu drugie pytanie - poleci ktoś dobrego i zaangażowanego ginekologa, który nie ma pacjentki w dupie i przyjmuje w Gdańsku?
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2018, 08:15
Święta siedzimy w pracy...ja mam dyżur w wigilię, mąż w 1 dzień świąt...takie cudne święta w tym roku. Transferu nie było.... Wg doktora moje jajniki miały jeszcze torbiele po punkcji i były za duże...nie doszły jeszcze do siebie,... księżniczki...yh. kolejna wizyta w nowym cyklu i decyzja o ewentualnym transferze na styczeń...eh ..ja już chcę!
21dc
Troche odcielam sie od ovufriend, prowadze grzecznie pomiar temp. chociaz jest on w tym cyklu malo miarodajny (tak jak w poprzednim) ze wzgledu na rozne pory pomairow - 4,30 lub 7.30.
Ovu poczatkowo zaznaczylo mi ovu na 10dc, pomyslalam.... moze.. po cyklu bezowulacyjnym tak sie przesunelo, gdzie zawsze ovu ok. 20-22dc. Jednak potem znow pojawil sie sluz plodny, szczyt 15dc i tego dnia skok temp. Akurat te 4 dni pod rzad wstawalam o 4.30 wiec skoku jestem pewna...
Oby bylo, tak jak mysle, wowczas trafilismy z serduszkowaniem. W tym cyklu serduszkujemy kiedy mamy na to ochote i czekamy na nasz maly cud.
Moze naiwnie, ale tak mi dobrze.
Vivienne, napisz mi proszę jakie leczenie i zalecenia dostalas na azs. Mozesz na priv jesli wolisz. Z gory dzieki. Unibasis kupiony... Robi sie kryzysowo. Przesunelam wizyte u alergologa o tydz do przodu.
Em dostal jeszcze: mate piankowa humbi, 2 szydełkowe maskotki handmade, 2 pary skarpetek, bodziaka, ksiazeczke z wierszykami, gryzaka... No ladnie...
Emilski uwielbia ksiazeczki. Duzo czytamy i oglądamy razem. Tylko dzis, mimo tylu prezentow, humor mu nie dopisuje. Placze, jak smaruje go mascia. Chyba go to piecze. Obudzil sie z krzykiem na spacerze, w wozku. Nie ma apetytu na ssanie. Eh...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2018, 15:50
Takie przykłady przekonują mnie tylko, że natura jak będzie chciała to obdarzy nas dzieckiem a jak ktoś ma nie mieć dzieci to mieć nie będzie i tyle.
Dzięki przeszczepieniu macicy pobranej od zmarłej kobiety, zapłodnieniu in vitro i cięciu cesarskiemu, niemal rok temu przyszła na świat zdrowa dziewczynka o masie 2,55 kilograma – informuje „The Lancet”.
Trwającą 10 godzin operację przeszczepienia macicy przeprowadzono w Sao Paulo (Brazylia) we wrześniu 2016 roku. Będąca biorcą 32-latka urodziła się bez prawidłowej macicy i pochwy, ale z rozwiniętymi jajnikami i jajowodami – cierpiała bowiem na występujący u jednej na 4500 kobiet zespół Mayera, Rokitansky’ego, Küstera i Hausera (MRKH).
Około 6 miesięcy po operacji kobieta zaczęła miesiączkować. Musiała przyjmować leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepu. Dzięki zapłodnieniu pozaustrojowemu15 grudnia 2017 roku udało się jej zostać matką (przed wszczepieniem do macicy zarodki pozostawały zamrożone przez 7 miesięcy). Dawczynią macicy była 45-letnia matka trojga dzieci, zmarła w wyniku krwotoku mózgowego.
Dziewczynka, która wkrótce będzie obchodzić pierwsze urodziny, rozwija się prawidłowo. Podczas cięcia cesarskiego, wykonanego w 35. tygodniu ciąży, matce usunięto przeszczepioną uprzednio macicę. Dzięki temu nie będzie już musiała przyjmować leków zmniejszających odporność, a zaoszczędzone fundusze posłużą do przeprowadzenia kolejnych zabiegów.
Dotychczas przeprowadzono 39 przeszczepień macicy pobranej od żywej dawczyni (w tym od matek „przekazujących” macicę własnym córkom). W rezultacie urodziło się 11 dzieci. Natomiast 10 poprzednich przeszczepień macic pobranych od zmarłych dawczyń nie powiodło się lub doprowadziło do poronienia.
Konieczność pobrania macicy od żywej dawczyni bardzo ograniczała możliwość przeszczepień (w grę wchodziły głównie osoby spokrewnione oraz przyjaciółki), zwiększała koszty (skomplikowana operacja i długotrwała hospitalizacja) i była ryzykowna dla dawczyń ze względu na rozległość operacji chirurgicznej. Liczba ludzi, którzy zgadzają się na pobranie narządów po śmierci jest znacznie wyższa niż godzących się na pobranie przeszczepu za życia. Jak wykazały badania, macica nadaje się do przeszczepienia nawet po 8 godzinach odcięcia od dopływu dostarczającej tlenu krwi.
4dc
Przeczytalam tu na forum wpis jednej staraczki, ktory wzruszyl mnie.
Starania trwaly od lipca 2017 (czyli rok mniej ode mnie) i zdecydowali sie na in vitro. Dzis owa staraczka (gratuluje jej bardzo) jest w kolejnym tygodniu ciazy.
Zadaje sobie pytanie,dlaczego my tyle zwlekamy? Dlaczego wczesniej nie podjelismy takiej decyzji? Caly czas zyjemy w tej ułudzie ze uda sie jakims cudem. Cudów nie ma!
Mikolajki
smutne bez dzieci
Dziękuję wam za słowa wsparcia. Muszę się pochwalić, że jest pęcherzyk! Byłam strasznie zdziwiona, ale jak to mówią lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż zawieść. Ma prawie 22 mm (endometrium
i dostałam Pregnyl, który dwie godziny temu sobie zaaplikowałam. Na szczęście dziś oboje jesteśmy w domu, a jutro idę na dobę do pracy. Ale jeśliby trzeba było dałabym radę przyjechać na chwilę do domu
Chociaż jednego czego chcę uniknąć, to mechaniczny seks.
Tydzień minął jako jeden wielki płacz i przygnębienie. I akurat gdy już pogodziłam się z tym co może mnie czekać, a nawet zaczęłam czytać o kosztach in vitro, okazało się że jest szansa.
Chciałabym w przyszłości zrobić laserową korektę wzroku ale najpierw urodzę dziecko. Nie stać mnie na ewentualne in vitro i operację jedno po drugim.
Jeśli już wiem, że wzrost pęcherzyków jest możliwy teraz czas na sprawdzenie powodzenia samego zapłodnienia. Jeśli nie będzie wychodziło może wybiorę się na sprawdzenie drożności.
Zaczęłam ćwiczyć jogę w domu, bo ze względu na pracę prawdopodobnie opuszczałabym zbyt wiele zajęć. Pierwszy raz bardzo mnie zaskoczył, bo filmik trwał 40 min. i myślę - kupa czasu ale trzeba spróbować. I nim się obejrzałam skończył się, a czułam jakby minęło może z 15
Rzeczywiście joga wycisza, relaksuje, a przede wszystkim rozciąga ciało. Dzisiaj normalnie aż się spociłam. Idealnie czuć każdy nierozciągnięty mięsień, czy partię ciała. Jest to chwila, w której o niczym nie myślę tylko skupiam się na prawidłowym wykonaniu figury. Jak wejdą w nawyk i nie będę musiała zerkać na prowadzącą postaram się nie myśleć w ogóle.
Pytałyście w komentarzach o książkę "Wylecz PCOS". O efektach nie mogę mówić, bo dopiero przeszłam połowę przygotowawczą i zaczyna się konkretny plan na następny tydzień, druga połowa książki. Podoba mi się podejście autorki, która nie pieje tylko o diecie i zakazanych pokarmach ale skupia się na relaksie, spokoju i wyciszeniu psychiki. Porusza aspekty począwszy od snu, a na zdrowszych przyrządach kuchennych kończąc. Jak zagospodarować kuchnię, lodówkę, spiżarkę, bo gotowanie będzie ważną częścią dnia. Jakie suplementy warto stosować, bo wykazano że kobiety z PCOS mają tego, a tego niedobory. Przepisy na relaksującą kąpiel w wannie, szczotkowanie ciała i olejki. No i psychika - codzienne motto, afirmacje, pozytywne myśli na których mamy się skupić. Wiele z tych rzeczy można z łatwością wprowadzić. Dla mnie będzie niemożliwym do wykonania kładzenie się spać o 22, a nawet zaleca szybciej. Ale poza tym myślę, że to kwestia nawyku.
Dawniej z rana nie robiłam nic prócz śniadania, teraz rozpuszczam Inofem, zaraz potem wypijam szklankę siemienia z chia i wiele innych i nie jest to obowiązkiem, o którym myślę, tylko wykonuję automatycznie.
Choćbym urodziła 5 dzieci nadal pozostanę przy diecie z niskim IG, bo tak to wszystko nie ma sensu. By być zdrowym, czuć się dobrze, nie mieć problemów z cerą, czy okresem jest to potrzebne. To musi stać się stylem życia, a nie dietą.
Boże, teraz czekanie do okresu, czy się poszczęści. Zapowiada się grudzień pełen emocji i nadziei. Luteina od 15 dc.
PS. Mamy pierwszy śnieg! Słaby, bo słaby ale coś tam prószy
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2018, 19:52
Przekroczyliśmy magiczną granicę gdzie "płód" (jak ja nienawidzę tego określenia) staje się dzieckiem i w razie problemów lekarze mają obowiązek ratowania. Chociaż skrajniak to absolutnie nie powód do radości to już jakoś spokojniej na sercu.
Wczoraj dopadł mnie jakiś gorszy nastrój. Odebrałam Gnomka ze żłobka i prawie non stop łzy leciały. Dziękowałam Bogu że mi go nie odebrał, ryczałam i prosiłam żeby mi go już zostawił tak samo jak kolejnego który jeszcze jest pod sercem.
Nie jestem wstanie i nawet nie chce sobie wyobrażać i myśleć co byłoby gdybym któregoś straciła...
20 dc
We wtorek przed wizytą dostałam od firmy nowy telefon służbowo-prywatny, na dwie karty SIM żebym nie latała z dwoma tak jak do tej pory.
Dostałam go zaraz po tym jak kierownik mnie poinformował, że w przyszły piątek będę sama w biurze. Na nic moje słowa że nie czuję się na siłach, oni jak zwykle wiedzą lepiej.
Byłam na chłopaków tak zła, że telefon odłożyłam na bok i tak naprawdę dopiero dziś go otworzyłam i ogarnęłam. I to tylko dlatego że kierownik dopytywał czy telefon mi się podoba.
Poczułam się dziwnie, tak jakby telefon miał mi zrekompensować ich nieobecność i to że wszystko bedzie na mojej głowie.
Wiem, że być może odbieram wszystko zbyt negatywnie. Może powinnam traktować to jako wyraz uznania, docenienia i zaufania? Jakoś nie umiem...
Jeżeli chodzi o mnie to od pierwszej dawki Duphastonu temperatura skoczyła mi do 37. Śluz jest lepki. Ov nadal jest wyznaczył owulacji na wykresie pomimo tego, że była w 15 lub 16 dniu cyklu.
Mąż zajarany i szczęśliwy, że wszystko tak ładnie rosło i pękło, a ja podchodzę do tego na bardzo chłodno. Mimo to, gdzieś z tyłu głowy cały czas mam myśl, że pękły dwa pęcherzyki. Dwa... Mógłby zaskoczyć chociaż jeden...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.