Mendosa Start 8 grudnia 2018, 15:16

Wczoraj w końcu test owulacyjny był dodatni. Więc dzisiaj powinna być owulacja. Dziś 28dc a ja mam cykle 42-44dniowe. Kochaliśmy się już dzisiaj i było wspaniale. Tak od wtorku zaczęły się u mnie objawy płodności, a mój mąż miał drugie zmiany w pracy (ja mam zawsze na rano) i było nam bardzo trudno serduszkować! We środę czekałam na męża, przez co spałam jedynie 4 godziny. Naprawdę, dwie różne zmiany a dni płodne to katastrofa! Udało się nam w środę, wczoraj zrobiłam test owulacyjny, wyszedł pozytywny, ale już wczoraj nie udało nam się kochać, mąż był zbyt zmęczony po tygodniu pracy. Dzisiaj zrobiliśmy co trzeba, mam nadzieję, że nie za późno. Dzisiaj już w ogóle nie miałam płodnego śluzu, test owulacyjny też już negatywny. Mam nadzieję jeszcze jutro dorwać męża tak dla pewności, bo z tą owulacją to ja nie jestem pewna. No i pozostanie mi odliczanie do testu ciążowego. Okres przypada mi na ok 21.12, mam nadzieję na dobrą świąteczną nowinę.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 8 grudnia 2018, 16:16

Podroz mija roznie... Emil nie spi tyle, ile spal jak mial 3 m-ce. Troche sie bawi a troche marudzi... Bo nuda w foteliku mimo zabawek. A jak sie zatrzymujemy i odpinam mu pasy to zaciesz, ze go zaraz wezmę. Cwaniak.
Polecam książke "moje dziecko nie chce jeść". Ciekawa pozycja z jednym wnioskiem: nie ma co zmuszac do jedzenia :o)

Odnośnie wcześniejszego wpisu to ja w styczniu mam dostać jeszcze ubranka w spadku, używane. Te co wymieniłam to nowe co kupiłam, także myślę, że na spokojnie będzie ok. Do tego dojdą prezenty itp. itd. Nie chce się też zawalić bez sensu ubrankami których później Ernest, ani razu nie ubierze. Sklepy zawsze są pod nosem. Jak stwierdzę, że za mało jest wszystkiego to mąż ogarnie ;) Według tego co piszą internety, a co piszecie Wy jest przepaść ;) i co te młode matki mają robić ;) w sumie co dziecko to inna sytuacja, ciężko przewidzieć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2018, 17:06

https://ciazooporna.music.blog/2018/12/06/swieta-swieta-magia-swiat-rad-i-pytan/

Kto się nie może doczekać tych cudownych spotkań rodzinnych przy wielkim stole, w pobliżu lśniącej choinki i łypiącego z półmiska karpia? Tych wszechobecnych wymownych spojrzeń, szeptów za plecami, litościwego poklepywania po plecach lub dobrych rad. Każdy kto zmaga się z problemem niepłodności zna to nad wyraz dobrze. To kwintesencja tego magicznego czasu jakim jest Boże Narodzenie...

zapraszam na nowy wpis :)
https://www.facebook.com/Ci%C4%85%C5%BCooporna-1005042699682891/?modal=admin_todo_tour
https://www.instagram.com/resistant_to_pregnancy/


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2018, 01:12

Dzisiaj mam 13 dc lekarz mówił że podobno w ten weekend będzie owulacja. My jednak nie czekaliśmy do dzisiaj i przytulamy się od 5.12 czyli od wizyty (a co tam tyle lat już czekamy więc nic już nie może zaszkodzić - teraz ma być tylko lepiej) dzisiaj od rana mam śluz plodny - matuchno po raz pierwszy od niepamiętnych czasów. Oczywiście będziemy działać z mężem, ale nie nastawiam się na nic nowego... Co ma być to będzie. Oby tylko torbiel nie wracała.

Magic Niemożliwe 8 grudnia 2018, 20:49

Sugarcane do pko bp,pko sa i Santander. A teraz czekamy na decyzję z mbanku i na tym kończymy. Ja już się pogodziłam że to nie dla nas :) najbardziej mi szkoda dzieci...że mogłyby mieć swoj kąt, to mnie boli najbardziej. Że nie jestesmy2w stanie dla nich zdobyć dom. Mój mąż nie czuje sie kondortowo tutaj bo to mój rodzinny dom.
Narazie czekamyna decyzję z mbanku ale i tak wiem jaka bedzie odpowiedź... żałuję jednego. Że nie braliśmy kredytu zanim się pojawiły dzieci. :( teraz sporo jest komplikacji... za dużo. może niw dom jest tutaj zły ale czas.... zbyt dużo mamy kłód ppd nogami.

gozik "Miłość na szkle" po stracie 8 grudnia 2018, 23:58

7 miesięcy minęło nam wczoraj :)

Jutro kończymy 31tydzien.

Znów ze spaniem katorga - dla mnie i dla niego. Budzi się co 1-1,5h (w tej optymistycznej wersji). Najlepsze jest to, że zaśnie w ciągu 15-20min (czasem krócej), a budzi się po 15-20min.Potem po 1h,a do tej 8-9.00 śpi po 1-1,5h...Rano przypominam zombi.Nie wiem co się dzieje, bo zębów nowych jakoś nie widzę. Mam wrażenie,ze on nie spi, tylko jest w trybie czuwania...Nad ranem koło 6-7 biorę go już do łóżka,bo tak choć trochę się zdrzemnę.W ciągu dnia śpi 2-3h.Dwa lub trzy razy. Nie wiem co by tu zrobić by to zmienić. Macie jakieś pomysły? Czy to kolejny skok?
A i nie wspomnę o gryzieniu podczas karmienia...sutki mi mało nie odpadna.Jeszcze że 3msce może go pokarmie,bo mam już po prostu dość bólu..
A odciągać pokarm w nocy przy tylu pobudkach jakos mi się nie widzi..Chyba w ogóle bym już nie spała..

Z nowości rozwojowych:
-zaczal sypiać na brzuszku (tak mu wygodniej)
-czolga się gdzie chce, z pupą w górze, zgiety w pół wygląda jak szczyt góry albo choinka :P
- przybija "piątkę" gdy mu rozłożył dłoń i powiesz "przybij 5tke" :P
-opanowal do perfekcji "nie nie nie"-krecenie głowa (szczególnie, gdy nie chce już jeść :P)
-wdrapuje się na wszystko, to lepsze niż siedzenie
-siedzi sztywno sam i sam parę razy już usiadł,ale woli z pomocą niż sam (Cwaniaczek)

Marti... Goniąc czas 10 grudnia 2018, 17:16

2 dc - okropnie obfite sa miesiaczki po poridzie. dramat


a ja z pytaniem. dziewczyny.

co wiecie na temat zmiany szczepionki w trakcie. chodzi o zmiane pneumokokow z synflorixu nna prevenar..... jedna pielegniarka powiedziala, ze nie mozna, ze trzeba kontynuowac ta co sie ma. mojemu mezowi mowia co innego....

nie wiem co robic..

Renata Przemyk też zaadoptowała córkę. Szczęściara - dziecko miało 8 tygodni! Teraz czytam książkę pt: "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka", tam jest napisane, że chęć przysposobienia tylko i wyłącznie niemowlaka świadczy o braku dojrzałości do adopcji. Adopcja ma być nakierowana na dobro dziecka i ośrodki adopcyjne nie powstały dla biednych, bezdzietnych par tylko dla dzieciaczków. Moje podejście trochę ewoluowało i o ile w sierpniu - tak! tylko niemowlę! - to teraz już zrozumiałam, że nie o to chodzi. Aczkolwiek marzę o dziecku do 2 lat, przede wszystkim boję się, że im starsze to trudniej ono nawiąże więź? Wspomniana książka jest fajna, autorka zebrała historie par, opisała je. Trochę inaczej się to czyta niż pozycje pisane przez osobę, która adopcję przeżyła osobiście. Czyta się lepiej bo mniej emocji.

Praca. Zastanawiam się czy zmienić na nieco lepiej płatną. Stanowisko i zakres obowiązków to samo. Ale w mojej obecnej mam trochę jak pączek w maśle - swoboda, można wymknąć się wcześniej bez konsekwencji (czasem korzystam), nikt nie robi problemu jak biorę urlop z dnia na dzień, szef nie patrzy na mój budżet, szef jest uczciwy - sam mi podnosi pensję jeżeli firma ma większe dochody. Nie w każdym miejscu tak jest. Z drugiej strony ponoć dobrze jest zmienić raz na czas miejsce pracy...

Mąż - on jest fajny ale zadaniowy, to taka męska cecha? Odnośnie adopcji pełne wsparcie ale nie czyta, nie rozkminia jakie mogą być problemy, mówi, że na rozmowach z psychologami w OA pójdziemy na żywioł (ja chciałam przegadać parę kwestii żeby wyglądało, że mamy wspólny front i td).

Grudzień - niech się skończy, niech będzie nowy początek. Kto by pomyślał, że 2018 będzie jednym z najgorszych w moim życiu?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2018, 09:15

Transfer!
Przed transferem w posladek dostałam zastrzyk.

Leżę właśnie na łóżku szpitalnym po transferze... Lekarz bardzo się przejął i trzymał mnie za rękę zaraz po nim i zyczyl ciąży, aby nareszcie udało się...
Lekarz powiedział, że jeden ten na razie rozwinął się, inne chyba leniwe i nie wie czy będzie coś do zamrożenie.
Dostałam kartę informacyjna za 2 tygodnie mam dzwonić tu na oddział podać wynik testów i zapytać się o mrozaczki.

Mam nadzieję że będzie pozytywny, i że będzie co mrozic...

A co do plamienia to powiedział że mam małą nadzerke i prawdopodobnie przez to plamie...
Jeszcze do kliniki mamy podjechać po receptę na zastrzyki ułatwiające zajście w ciążę... Mam dzisiaj podobno wziąść, w środę i sobotę jeśli dobrze pamiętam...

Trzymamy kciuki!

23dc

Duphston działa, mocno urósł mi biust, dzisiaj nie zmieściłam się już w stanik z miseczką B. Mąż oczywiście zachwycony, powiedział że najwyżej na jednym się położy, drugim się przykryje i będzie ciepło :). Wariat :).

A ja cały czas myślę o mojej siostrze. Rozmawiałam z nią niedawno i powiedziała że właśnie skończyła 2 cykl gdzie niby się starają i nic z tego. Zaniepokoiłam się. Mój chrześniak jest z 1 cs więc sądziłam że teraz ciąża też będzie od razu. Panikuję, ale nie chce żeby przechodziła przez to co ja... Proszę, niech jej się szybko uda.

https://ciazooporna.music.blog/2018/12/09/starania-za-granica-czyli-jak-nie-narzekac-na-opieke-w-polsce/

Starania za granicą czyli cudze chwalicie swego nie znacie...

@przyszła. W między czasie zrobłam badnia . Nadczynnośc powróciła.TSH -0,092 (0,27-4,2) FT4-26(16-22) FT3 w normie. W czwartek jestem umówiona do endokrynolga-ginekologa.
Gdyby nie to ,że kiedyś lekarz rodzinna nie skierowałaby mnie badania tarczycy do dziś pewnie nie wiedziałabym ,że mogę mieć jakieś problemy z tarczycą. Proćz złych wyników nie mam jakis zauważalnych objawów . Jedyne objawy jakie mam to potliwość i wypieki na klatce piersiowej w sytuacjach stresujących oraz przyspieszone bicie serca czasami kołotanie,ale to też rzadko. Bardzo sie martwie.

Furiatka Third time is a charme 9 grudnia 2018, 15:06

23 tydzień (22t 2 d)

Od jakiegoś tygodnia czuję ruchy młodej. Być może zaczęły się nawet wcześniej, ale nie byłam w stanie ich zidentyfikować. Teraz to głównie delikatne puknięcia od środka, przede wszystkim rano po śniadaniu i wieczorem. Ginka wspominała, że łożysko ulokowane na przedniej ścianie działa jak amortyzator i w takiej sytuacji ruchy są później wyraźnie odczuwalne. Swoją drogą łożysko ładnie się podniosło. Początkowo było ok 2 cm od ujścia szyjki, a teraz już prawie 7 cm. Temu bucowi, co mnie nastraszył w 13 tygodniu łożyskiem przodującym najchętniej bym nakopała.
Ostatnio miałam też akcję z wodną wydzieliną. Kilka razy dość obficie mnie zalało. Początkowo się nie przejęłam, bo zrzuciłam to na karb zażywania provagu, a potem w pamiętniku jednej z Was przeczytałam, że przy takich upławach była na izbie przyjęć i zaczęłam googlować. Dla świętego spokoju napisałam do ginki, a ta kazała przyjechać. Sprawdziła papierkiem lakmusowym odczyn wydzieliny i uspokoiła, bo wyszło, że upławy są kwaśne, a wody mają odczyn zasadowy. Wygląda natomiast na to, że grzyb nie chce mnie opuścić i znowu dostałam leki.
Do pracy chodzić już nie muszę, dogadałam się z szefem, że do końca roku popracuję z domu, a od stycznia L4. Pomału zaczynam myśleć o szkole rodzenia i wyprawce. Trochę mnie przeraża, ile rzeczy trzeba ogarnąć, ale damy radę. Póki co dekoruję dom na święta i ogarniam prezenty :).

Jelika pracują! Treść się przesuwa i żadnych spazmów nie widać. Będziemy obserwować.
Ufff kamień z serca! Jejku ile mnie to już wszytko siwych włosów kosztuje to nie zliczę... A do końca zostało nam 1,5 miesiąca. Niby dużo i mało. Jeszcze ostatnia prosta.
Pomału szykujemy pokoik dziecięcy i planuje spakować rzeczy do szpitala.
Doktor kazał się zastanowić na porodem. Mam dużo wskazań do cc ale też nie mam wcale. Ogólnie ciąża zagrożona, po ivf, wiele chorób współistniejących i jak to ładnie określił mocny aspekt psychologiczny. Także jeśli chce to da mi skierowanie... Ale chyba nie chce.
Mała siedzi w pozycji do startu już 3 miesiące, nie zapowiada się też na 5 kg malucha więc chciałabym nam dać szansę na naturalny poród.
Przecież jeśli będę się męczyła lub z małą coś by się działo to i tak zrobią cesarkę. Teraz już chyba nie zwlekają tylko kroją jak leci.
Boję się jednego i drugiego, a w tym wszystkim bólu chyba najmniej. Cesarka to operacja. Po całym tym medycznym zachodzeniu w ciążę i jej utrzymaniu chciałabym mieć szanse na fizjologiczny poród. Głupie nie?
Z drugiej strony ciągle się mówi że cesarka dla dziecka bezpieczniejsza i ten argument jest dla mnie najważniejszy, wiadomo, że dam się pokroić dla maleństwa.
Nie wiem co robić... Mam 2 tygodnie na zastanowienie się.
Nawet nie wiem jaki szpital obrać. Myślę, że jak się zdecyduję na SN to decyzja będzie podejmowana już w trakcie. Bo jak będą skurcze ale takie "boli, chyba się zaczyna" to wolę jechać 80 km do szpitala z 3 st referencyjnosci, ale jeśli początek już będzie "o kurwa, dobij mnie, nie wytrzymam" to wale na szpital w moim mieście.
W moim mieście anestezjolog jest 2 razy w tyg więc nie mogli liczyć że trafię w grafik aby dostać znieczulenie co też mnie przeraża.

Pytałam na wizycie o szczepienie na ksztusiec. Lekarz raczej sceptyczny, nie namawiał więc chyba odpuszczę. Ogólnie mogłam się za to zabrać ciut wcześniej. Pomoc najwięcej przeciwciał się dziecku przekazuje gsy się szczepi w 2 trymestrze. No już teraz nie chce mi się kombinować. Myślałam, że mnie doktor zmotywuje ale skoro nie to trudno.

Pessara, acardu i progesteronu będziemy pozbywać się dopiero w 37 tyg także póki co wciąż leżę i pachnę choć mam pozwolenie na wyjście na ławkę na słoneczko. Szkoda, że na moim osiedlu zlikwidowali ławki... Ale rozumiem to tak, że chociaż po domu będę mogła się jakoś poruszać czy wstać doprawić obiad który i tak w większości będzie robił mąż. To i tak duża różnica niż całkowite leżenie plackiem. Choć już sama widzę po sobie, że np więcej siedzę gdy wcześniej to nawet jadłam na leżąco. Już się pewniej czuje i jest troszkę inaczej.
Dzisiaj z tego stresu rzuciłam się na słodycze. Zjadłam 3 batony i 3 ciastka. Nawet nie mierze po tym cukru, chyba wolę słodka nieświadomość ale już miałam normalnie manię na coś słodkiego.
Jutro planuje zrobić sernik na zimno z ksylitolem. Może coś z tego wyjdzie, a to na pewno zdrowszy i białkowy posiłek niż baton sam cukier.

Dzis kończę dzień z uśmiechem. Będę mamą... Wciąż tak trudno mi w to uwierzyć, a jednocześnie już tak mocno się nią czuje, już tak mocno kocham moje maleństwo ❤️

W piątek byłam u lekarza medycyny pracy, jutro wracam do pracy ;) Pytała o przebyte operacje, wiec musiałam odpowiedzieć. Stwierdziła, że endometrioza to choroba tego wieku, rośnie świadomość i liczba zachorowań się zwiększa. Trochę porozmawiałyśmy, opowiedziała mi historię swojej synowej. Co najważniejsze, natchnęła mnie jakimś pozytywnych duchem, powiedziała, że najważniejsza jest wiara. Wyszłam jakaś uskrzydlona i nastawiona optymistycznie. Przypomniało mi się, jak wierzyłam po 1. operacji w powodzenie, że rok 2018 będzie mój. Teraz nie nastawiałam się, żeby mniej bolało. Ale dlaczego? Dlaczego mam w siebie nie wierzyć, ściągać złe myśli i się zadręczać? A może akurat się uda ;) I wszystkim czytającym ten pamiętnik życzę tego samego. Wiary w powodzenie, siły do walki. Musi nam się kiedyś udać, nie może być inaczej!!

I po wizycie. Serduszko bije, Maleństwo ma całe 2 mm. Jak na razie jest dobrze i mam nadzieję że tak już zostanie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2018, 17:01

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 9 grudnia 2018, 17:45

W domu milo. Mąż steskniony pomagal mi i moglam sie spokojnie "zorganizowac" po 3tyg nieobecnosci. Emil ma dzien aniolka. Tylko strasznie się podrapal po policzku, bo nie zalozylam mu skarpetek na lapki podczas drzemki. Szramy do krwi... Mysle, ze Em ma wszelkie predyspozycje do bycia "zlotym dzieckiem", ale dokuczliwa choroba mu to uniemożliwia.
Z ciekawostek: podobno 21dni zajmuje zbudowanie nawyku. Podjelam eksperyment. Od kilku dni pracuje nad wyrobieniem nawyku dbania o siebie. Codziennie robie lekki mejkup. Nawet jeśli nie planuje nigdzie wychodzic. Dam znac po 3tyg czy się udalo!

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 9 grudnia 2018, 17:45

.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2018, 17:46

Monika18071 Ciągle w niedoczasie 9 grudnia 2018, 18:16

Oj nie zaglądałam tutaj blisko 2 miesiące. Trochę się u nas pozmieniało. D. wrócił do pracy do Wrocławia, ja zostałam na miejscu. Nasze starania są tylko w czasie kiedy on jest w domu, ot takie życie na odległość.
Niestety kilka negatywnych rzeczy do kontroli, zbadania:
- podejrzenie PCOS
- zbyt wysoki poziom cukru

ale mam też kilka pozytywnych wiadomości
- owulacja potwierdzona monitoringiem
- wykryta przez program
- ovarin który biorę już nie wychodzi mi na twarzy w postaci trądziku
- długość cykli wraca do normy
- ostatnio trochę mniej mam pracy (nie zapeszać) i znacznie mniej stresu, staram się dużo odpoczywać
- w domu mam dwa słodkie antydepresanty - króliczki
powoli robię też badania i ogólnie wszystko zmierza w dobrym kierunku.

PS: zaczęłam też rozglądać się za ubrankami dla dziecka na aliexpress. Wiem, że jak będę przy nadziei to ogarnie mnie szał zakupów :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)