Mendosa Start 13 grudnia 2018, 18:44

Dzisiaj 5 dpo według ovu. Czas współżycia mieliśmy dobry, czekam z niecierpliwością na testowanie. Najpierw przysięgałam sobie, że pierwszy test zrobię w dniu miesiączki, ale już coś czuje, że testy w ruch pójdą wcześniej. Z testami owulacyjnymi dostałam też dużo ciążowych. Staram się nie nastawiać, nawet mężowi powtarzam, że to nie tak łatwo że pewnie się nie uda... Jego odpowiedź jest zawsze "a może?" No i tak go uświadamiam twardo, a mi w głowie dzwoni ciągle "a może się udało". No i czekamy.

11 dc.

Już po wizycie. Pęcherzyk w prawym jajniku 12mm ale za to słabe endo bo tylko 0.34mm. Faktem jest, że zawsze na pierwszym monitoringu endo mam słabe a później przyrasta. Porównałam też wielkość pęcherzyków z dwóch poprzednich cykli i nawet wniosek jest pocieszający bo w tym dniu cyklu jeszcze nie miałam takiej wielkości pęcherzyka. Jednak nie potrafię się cieszyć. W pierwszym cyklu, którym cokolwiek urosło w prawym jajniku pęcherzyk po prostu zniknął. W drugim pęcherzyki były tylko w lewym jajniku i z nich była owulacja... Dlatego boję się że ten prawy jajnik jest za słaby i że nic z tego nie będzie. Chyba zabrakło mi pozytywnego myślenia...

No i dobił mnie mąż... Przywykłam że każdą wizytę odbębniam sama, nie powiem że nie jest mi czasami przykro jak patrzę na te wszystkie pary, na wspierających mężów, bo jest mi wtedy potwornie ciężko. Tym bardziej że każda wizyta to dla mnie ogromny stres. Po dzisiejszej wizycie zadzwoniłam do niego z zamiarem przekazania mu tego co lekarz powiedział na wizycie ale nie mógł rozmawiać bo jakieś problem y mają z hotelem, powiedział że oddzwoni. No i oddzwonił ale nie zapytał, zapomniał... Wiem, że jemu nie jest łatwo, że chce tego dziecka, cieszę się bardzo że on nie ma problemu i ma dobre parametry i nie musi się leczyć... Cieszę się że w tych najgorszych momentach mnie tuli, pociesza i zapewnia że będzie dobrze, że nawet jeśli nie będziemy mieli dziecka to będziemy razem i będziemy szczęśliwi we dwoje. Czasem po prostu czuję, że jestem sama w tym leczeniu. Potrzebuje w tym wsparcia. Rodzina i najlepsi przyjaciele wiedzą o moim problemie, ale nie chce im opowiadać o wizytach i ewentualnych postępach lub ich braku. Nie chce za każdym razem tłumaczyć że znowu nic z tego nie wyszło. Tak to błędne koło się zamyka... Bo jeśli nie mąż, nie rodzina to kto mi zostaje? Mogę tu przelać swoje smutki i żale i problemy. Daje to niewątpliwe ulgę, ale to nie to samo co żywa osoba, która przytuli, pocieszy czy pozwoli się wypłakać.

Nie potrafię zrozumieć siebie. Ten pęcherzyk naprawdę powinien mnie cieszyć. To już trzeci cykl pod rząd kiedy coś rośnie a drugi w którym pęcherzyk jest dość obiecujący. Tymczasem siedzę, piszę tutaj i łzy lecą jak oszalałe bo każdą komórką ciała czuję, że nic z tego nie będzie... Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje... Każdy pęcherzyk, nawet ten najmniejszy był dla mnie olbrzymim powodem do radości... A teraz? Co się ze mną dzieje? Najchętniej zakopałabym się pod kocem obejrzała najpierw Tytanica, potem Pearl Harbor a na końcu Armageddon i wylała morze łez ale jutro wyglądałabym jak zoombie a rano do pracy więc odpada... Swoją drogą zawsze mnie to dziwi, że w chwilach największego doła zamiast oglądać komedie na poprawę nastroju to ja mam ochotę na takie wyciskacze łez...

Ehhh... Czas kończyć.. W poniedziałek kolejny monitoring a do tego czasu trzeba się jakoś zorganizować.

Miłego wieczorku wszystkim

19 DC w tym 4dzien brania luteiny... Brzuch boli ale tylko w dole. Kurcze co jest grane?


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2018, 13:16

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 15 kwietnia 2021, 19:40

10 dc
Jutro wizyta podglądowa jak rośnie endometrium. Mam stresa, w głębi serca bardzo chciałabym żeby okazało się, że jest idealne i za 5 dni będzie crioransfer. Chyba jednak bardziej się boje niż cieszę tym transferem. Ostatnio dużo dziewczyn pisalo o histeroskopii i badaniu wykrywającym stan zapalny ednomerium. Wielu dziewczynom to wychodzi 😕 ja miałam histero w 2016 i wszystko było w porządku ale od tego czasu byłam w ciąży, która poroniłam. Z tyłu głowy mam, że to jest cos co jeszcze mogłabym sprawdzić. Ostatnio rozmawiałam z koleżanką ginekologiem, która powiedziała, że zawsze może znaleźć się coś czego nie zbadalam a i tak dużo mam przebadane. Nie badaliśmy też zarodków, jednak jest to bardzo duży koszt... Te dwa zarodki to ostatnia nasza szansa na ciążę, jak się nie uda to odpuszczam.
Trzymajcie kciuki 🙏🙏

FASOLKAa Nasza historia starań 13 grudnia 2018, 20:32

22 d.c. temperatura 36.8, więc trochę spadła. Samopoczucie dzisiaj miałam średnie, zwłaszcza z rana.. Później już troche lepiej. Musieliśmy dzisiaj z mężem pojechać na zakupy żeby dokupić jeszcze kilka prezentów, a ja ogólnie średnio lubię galerie handlowe, zwłaszcza przed świętami... Ale przeżyłam, a nawet kupiłam sobie kilka rzeczy :) Teraz czas ogarnąć mieszkanie, bo ostatnio nie było czasu, a wczoraj miałam sprzątać, ale się poddałam :P.

13 grudnia nie wiem który dzień cyklu. Nie wiem bo się pogubiłam. Coś jest nie tak. Za dużo stresu za dużo zmian. Czekam na okres. Który cykl starań? W sumie półtora roku. Rok temu byłam w ciąży ... Szkoda tylko że pozamacicznej. Wtedy pocieszałam się myślą że w ciągu roku pewnie zajdę w kolejną ciąże. No niestety nie jest tak łatwo.
A teraz najważniejsze. Wczoraj wyszłam ze szpitala. Nie mam już przegrody w pochwie. Za to mam lekarza który stoi murem za mną. :)
Teraz czas gojenia. Aaa od marca wracamy do gry :).
Hmm i tak jak wcześniej pisałam.... zmieniam pracę. Od stycznia :) branża ta sama ale grunt czysty i neutralny.
Jestem spokojna.

Olga_89 Ponoć wiara czyni cuda... 14 grudnia 2018, 02:39

21dc

Dzisiaj zaczelo cos sie dziac mi TAM na dole.. a mianowicie.. zaczynaja sie klucia jajnikow raz z jednej , a raz z drugiej str.. takie szczypanie, ale bardzo delikatne, ze pewnie gdybym sie nie wsluchiwala w swoj organizm, to nawet bym tego nie zauwazyla :) no I sluz.. jak budyn, lekko zolty, gesty..

Ostatnio zaczynam miec dolujacy nastroj, bo w tym roku Swieta spedzamy tutaj w UK. Jestem bardzo zzyta z rodzina I im blizej Swiat tym ciezej.. Ale jakos to bedzie.. jezcze nigdy nie bylo, zeby jakos nie bylo :)

@ dopiero mi wypada wg Ovufriend na 28.12, mam takie cichutkie marzenie, zeby tescik pokazal 2 kreski I wtedy bym oznajmila swojemu K na Sylwestra o polnocy podczas zyczen.. fajnie by bylo :)

5dpt

Głowa boli od srody późnego wieczora...Plamienie ciag dalszy...wraz z bólem podbrzusza jak na @ oraz czasami kłuciem w jajnikach. Sutki bola, ale to zaczelo się po punkcji , pewnie od progesteronu, który biore …
Dzien wolny, jestem ciekawa o której wróci mąż z delegacji więcej raczej bawili się wczoraj niż obradowali... sadzac po smsach wczorajszego wieczoru...
Ogólnie nic nie czuje oprócz dolegliwości wyżej. No i czasami kłucie w brzuchu a potem wizyta w wc… wręcz czeste wizyty... jak np. dzisiaj jest po 8 a ja już 3 razy biegałam. Bardziej dołuje mnie, że mogło nic nie wyjść :(. Chyba pora szykować się do wyjścia przewietrzyć glowe i odwiedzić babcie. Miłego dnia !


Edit :
przed 18 temperatura 37.3, goraco …. pojechałam po meza… musiałam później zdjąć czapke i się rozpiąć normalnie plynelo ze mnie... kłucie w brzuchu, ale pewnie cos zjadłam ;p skoro biegam do wc ;p


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2018, 18:46

Mamy 11 dni <3
Niuńka jest przesłodka. Potrafię patrzeć na nią godzinę w nocy i płakać ze szczęścia, że pojawiła się w naszym życiu (hormony w połogu są jeszcze gorsze niż w ciąży! Prawie każda świąteczna reklama w tv doprowadza mnie do histerycznego płaczu).
Baby blues nie ominął jednak oczywiście i mnie. Bywają trudne chwile kiedy siedząc w fotelu do karmienia (głownie nocą) beczę z bezradności, strachu i bólu. Bo macierzyństwo, mimo, że cudowne i wymarzone to też ból. Ból kręgosłupa, ból popękanych sutków i piersi przepełnionych mlekiem, ból krocza po porodzie, a także ból serca, bo świadomość tego, że coś się bezpowrotnie zmieniło w naszym życiu także bywa bolesna. To wszystko jednak mija i ustępuje miejsca bezwarunkowej miłości. Później rzecz jasna pojawia się inny rodzaj bólu, ale ta miłość zawsze zwycięża :)

Poleciałam trochę górnolotnie, ale kłębi się we mnie tyle emocji, tyle myśli, że musi to znaleźć gdzieś ujście.

Wczoraj byliśmy z małą długo poza domem. Pięknie przespała prawie cały dzień. W nocy też było nieźle. Chyba co raz lepiej się rozumiemy. Żeby nie było zbyt kolorowo Emi mocno odparzyła sobie paszki. Mało serce mi nie pękło, jak to zobaczyłam! Poczułam się jak najgorsza matka świata. Poczułam, że ją zaniedbałam, dałam ciała i zawiodłam :( na szczęście szybka reakcja i jest poprawa. Jeszcze tak wiele muszę się nauczyć...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 14 grudnia 2018, 10:34

Ok godz 10 Emil idzie na mala drzemke, a ja miotam się, bo chciałabym zrobić tyle rzeczy w tym czasie. Pranie puscic, zmyc gary, zjeść sniadanie, usiasc na chwile do kompa etc.

Update azs: dzięki Wam za wszelkie rady ale… Nadal szukam czegos, co skutecznie załagodzi objawy. Żadne emolium, oillum i inne ‘popularne’ kosmetyki nie dzialaja. Szukam w tych ‘niszowych’. Ostatnio zrobiłam mu krzywdę używając Aderma Cytelium (polecony przez alergologa na glowke i buzke, gdzie na azs nalozone jest lojotokowe zapalenie). To spray osuszający. Pryska się, a po godzinie natluszcza. Coz, tak go wysuszyl, ze nie mogę zalagodzic. Do wyrzucenia. Syrop, który alergolog dala na uspokojenie… Hm… Mialam wątpliwości, czy go podac, bo do hydroksyzyna – uspokajacz i przeciwlękowy srodek. Mocny lek. Ostatecznie dalam mini dawke. Nic nie pomoglo. Nie będę tego stosować, to nie jest dobre dla dzieci. Może w warunkach szpitalnych, ale nie na co-dzien w domu. Może uzalezniac. Noce tragiczne. Pobudka co 0,5, albo co 1, albo (w najlepszym przypadku) co 1,5h… Jęczy, kręci się, drapie się niemiłosiernie… Dzis męża wyślę po nawilazacz powietrza. Świszcze mu w nosku, mimo, że nie ma kataru. To też cos alergicznego. Wczoraj nie wytrzymałam i zjadłam trochę słodyczy (zawieraly mleko w proszku). Emil miał potem atak nerwowości i drapactwa… Przypadek? Nie wiem… To bardzo bardzo nieprzyjemne schorzenie… Nikomu nie zycze.

Ciagle sobie mowie, ze dni to by była bajka gdyby nie ta choroba. Emil ladnie się bawi na macie. Obraca się wokół własnej osi. Zostawiam go na brzuszku z glowka w strone balkonu, a zanim się obejrze już lezy i patrzy na mnie w kuchni. Mysle, ze powoli zabiera się za obroty z brzuszka na plecki, bo tak smiesznie się wygina. Pełza na plecach i czasem laduje poza mata hehe. Ale nie widze, żeby się garnął do siadania. Jutro konczy 5 miesiecy.

Ja jutro ide do fryzjera, jeszcze w przyszłym tyg kosmetyczka i pazury. Chce się ‘odstawic’ na swieta. Potem (od stycznia) wprowadzamy z mezem bardzo surowy plan oszczednosciowy…

12 DC
Hej.
Synek dziś kończy 8 miesięcy :)
jeju kiedy to zleciało?!?!? Strasznie szybko. Wczoraj oglądałam zdjęcia z pierwszych mc życia ale był malutki :) teraz już chłop. 80 cm długości :)
Wczoraj Bartuś zaczął raczkować, sam zrobił 4 kroki do przodu :) ślicznie!
Mały sam siedzi, sam siada żaden już problem dla niego, odpycha się nóżkami i chce stawać :)
U nas ogólnie dobrze, ładnie je, śpi ładnie, ząbki idą dalej ale mniej dokuczają póki co.
Ja wchodzę w dni płodne, jajeczko w natarciu a jutro wraca mąż na 3 dni więc bierzemy się do roboty!
Nie nastawiam się, nie chcę się rozczarować no ale jakby się udało to było by cudownie. @ ma mieć jakoś 1/2 stycznia ale że mąż ma imieniny 31 grudnia to jak będą ku temu ładne przesłanki to sikam na test właśnie w sylwestra i może będę miała piękny prezent :)
Chociaż jak patrzę na naszą kawalerkę to się zastanawiam jak my się pomieścimy? Będzie to nie lada wyzwanie, no ale o tym będę myśleć jak będzie drugie dzieciątko w drodze.
Póki co przygotowania do świąt i ten cały świąteczny rozpierdziel :D
Jutro lepię pierogi :)

FASOLKAa Nasza historia starań 14 grudnia 2018, 14:16

23 d.c temperatura 36,8, tak samo jak wczoraj. Dzisiajszy dzień jest bardzo pracowity, cieszę się, że znalazłam motywację :) Jedyne co mnie trapi, to ból chyba jajników, najbardziej boli mnie lewy, choć czasem przestaje i boli prawy, nie wiem czy sobie to wymyślam, bo teraz może być różnie, ale naprawdę czuje, że mnie boli. Trochę mnie to męczy, bo nigdy tak nie miała i pytanie czy to dobrze czy źle... No nic zobaczę jutro, może coś się zmieni :)

35dc, 3 procedura IVF, DZIEŃ 3(4) TRANSFERU

Dzisiaj w południe przetransferowano mi 2 3-dniowe zarodki:) Jeden 10a, drugi 12b.
Okazało się, że z 9 komórek aż 8 nadawało się do procedury, zapłodniło się 7 i na dzień dzisiejszy 2 najlepsze zabraliśmy ze sobą, a 5 będą próbowali podciągnąć do 5 doby. Z wykazu widzę, że 1 już wczoraj się zatrzymał, a 2 są bardzo wolne, więc też nic z tego raczej nie będzie. Jeden za to ma klasę 12b i wygląda chyba tak samo ładnie jak ten dzisiaj transferowany, wiec jest szansa na ew. dodatkowy transfer:)

Pozostaje czekać! Jeszcze kilka dni wynajmujemy mieszkanko w obecnym miejscu, a potem ruszamy w podróż powrotną do domu. Jedyne 550km... Będzie to dzień startu implantacji i trochę się obawiamy czy nie zaszkodzimy naszym maleństwom:(

Kolejna beta 1015:) przyrost super, już więcej chyba nie będę badać :) brzuch przestał boleć i jestem już spokojniejsza. Ufam!

Moja ciąża zakończyła się 30.11.2018r. Na świat przyszedł mój syn w 33+5tc waga 2020 i 48 cm. Dostał 10pkt w skali apgar. Był dwa dni w inkubatorze.
Ciąża zakończona z powodu odejścia wod płodowych..
W czwartek 29.11 leżę przytulona do męża..i nagle czuje mokro na bieliźnie..wyskoczyłam z łóżka jak oparzona, cała spanikowana..nie wiedziałam co robić..ale 5minut później ogarnęłam się że trzeba jechać do szpitala.. pojechaliśmy. Ja miejscu- nie miła położna jeszcze nie okrzyczala..przyszedł lekarz, zbadał, potwierdził że odchodzą wody. Niestety byk to zwykły szpital więc zaczęli wydzwaniać kto mnie przyjmie w tak wczesnej ciąży..padło na Bielsko..zawinęłam się z mężem i pojechaliśmy... Na miejscu byliśmy ok 2w nocy, przyjęli mnie na oddział..cdn

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 14 grudnia 2018, 17:04

Nie napisałam o jeszcze jednej rzeczy. Od półtora miesiąca nie chodzę do pracy, jestem na chorobowym. Stres i problemy w pracy, a do tego ciągle niepowodzenia w kwestii ciąży spowodowały u mnie depresję, załamanie, początki wypalenia zawodowego...? Sama nie wiem, przez pierwsze 2 tyg, bałam się z kimkolwiek rozmawiać, každa rozmowa kończyła się łzami, było mi dobrze samej i przy K. Dostałam leki o działaniu antydepresyjnym... Teraz jest lepiej, choć wśród ludzi z pracy pojawia się niepewność. To mnie zaskoczyło, bo w domu czuje się dobrze, mętlik w głowie ustał, a jednak przy pojawieniu się wątku pracy sytuacja się pogarsza. Mam jeszcze dwa tygodnie,a potem wracam, chyba że tym razem zaskoczy...

Temat pracy i ludzi, z którymi pracuje jest ciężki. Ci którzy myślałam, że mnie zrozumieją okazali się hmmm...ignorantami? Ludźmi nastawionymi na swoje potrzeby, a kiedy ja postawiłam na swoje, zostałam uznana za hm kogo? Ciezko stwierdzić za kogo ktoś cię postrzega jeśli nie rozumie twojej sytuacji.
Dużo tego, więc chyba na dzisiaj koniec.
Macie jakieś sposoby na radzenie sobie że stresem? Ja postawiłam że zacznę od psychologa...

Marti... Goniąc czas 14 grudnia 2018, 18:15

Jest 18.15 .... Ola spi juz od 15. Jak bardzo mam sie obawiac nocy?

Biała Azlia Co przyniesie los 14 grudnia 2018, 18:26

20 tydzień :O
Kiedy to zleciało ja się pytam? Zaraz święta a potem usg połówkowe. Pamiętam jak we wrześniu zapisywałam się na to usg i myślałam, ze to jeszcze tak długo i aby szczęśliwie przetrwać, i że potem to już zleci. A to juz zaraz połowa. Brzunio rośnie, taka mała piłeczka :) Codziennie sobie tam malutkie fika i się zastanawiam co ono tam robi. Niech fika, wiem wtedy, że wszystko ok :)
Cukry się w miarę ustabilizowały. Jem w sumie normalnie, unikam niektórych rzeczy, np. placków ziemniaczanych, frytek, chipsów. Nie jem za dużych porcji, tylko niewiele i często. Chyba o to chodzi, żeby za bardzo cukier nie skakał i nie spadał. Nie obżeram się słodyczami jak to miałam w zwyczaju, nie piję słodkich napoi, niestety nie mogę żadnych bułek i tym podobnych, czyli bagietek, cebularzy i mojego kochanego palucha pikantnego :( Za to pizzę z pizzerii ostatnio zjadłam pół z wielkim smakiem i cukier super. Sprawdzałam kilka razy. Odkąd jestem na tej swojej diecie udało mi się przytyć. Ketonów nie mam, na czczo cukier poniżej 90. Wysypiam się, nie wstaję z zegarkiem przed 8 na śniadanie. Po prostu zakończyłam ten cukrzycowy terror i jest lepiej. Nie rozumiem tego wciskania siłowego insuliny, aby tylko jeść wszystko zgodnie z dietą. Skoro najadam się tym co uważam, i co lubię i mi smakuje, cukier jest ok i ketonów brak, to nie mam potrzeby rygorystycznego przestrzegania diety. Chodziłam wtedy zestresowana, głodna i schudłam. Pomogło mi przeczytanie forum o cukrzycy ciążowej tu na belly. Cieszę się, że na nie trafiłam. Nie udzielam się, bo nie jestem forumowa, ale szczęśliwe rozwiązania dziewczyn, które miały gorsze przypadki niż ja, napawa mnie optymizmem. Oczywiście nie przesadzam, pilnuję się, boję się skoków, ale mam to mniej więcej opanowane. Mam nadzieję, że usg potwierdzi, że jest dobrze.
Powoli sobie sprzątam na święta. Bardzo powoli. Nie chcę się nadwyrężać, ale coś musze robić, bo za dużo siedzę. Trzeba się troszkę ruszyć :)

Dziś byliśmy w klinice podpytać o koszty invitro. Lekarz powiedział że koszty to ok 8-9 tys tylko nie wiem czy z lekami czy bez i dziś zaczęłam robić badania
Oficjalnie zostaliśmy zakwalifikowani do invitro i PiS ze swoją ustawa może nam nagwizdac
Chciałabym zacząć procedurę jeszcze w tym miesiącu ale wyniknął nieoczekiwany problem a mianowicie zrobiła mi się torbiel na lewym jak iiku czyli z owulacji w tym miesiącu nici,następna wizytę mamy za tydzień i jeżeli torbiel się wchłonęła to podchodzimy jeżeli nie to będą antyki
Dziś badałam również amh i od jego wyniku zależy czy leki będziemy mieli refundowane czy nie strasznie się boje że wyjdzie źle
I jeszcze kwestia zastrzyków nie wiem czy mąż da rade mi je robić ale na ulicy u nas mieszka pielęgniarka środowiskowa więc może pomoże
Tak więc trzymajcie kciuki by torbiel ja się wchłonęła i aby wyniki amh były dobre
Przyszły rok będzie nasz

Kurcze dociera do mnie myśl że może to kolejna torbiel...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)