Hej kochane...
U nas różnie - dziś Jagoda skończyła 11 tyg 
Czasem włosy z głowy rwać, czasem super... jak to w macierzyństwie nie?
Chustonoszenie - była doradczyni, nauczyłaś się motać... co z tego - moje dziecko wytrzymuje tak 3 minuty hahaha
. Nieprzewidywalna
.
Coraz lepsze noce ( pisałam już ze nie lubie zapeszać? haha ). Czekam na skok nr. 3 i już się boje ...
Czy tu się w ogóle nie da odpowiadać na komentarze? W takim razie: Inga, bądź dumną wielo-mamą i miej w nosie komentarze 
A ja z ciekawości zrobiłam teścik owulacyjny, taki z allegro za mniej niż złotówkę. Czy jeśli w 10dpo kreska jest wyraźna, ale słabsza od kontrolnej, to mam się szykować na @?
@ przyszła bez zapowiedzi, żadnych objawów, brak bólu brzucha, piersi niewrażliwe. Czy to już tak będzie?
Za jakiś tydzień idę do gina, pogadać... zrobić cytologię, usg piersi...
Aktualnie nie jest najgorzej, choć nie ma dnia bym nie myślała o swojej ciąży.
Na razie żyję.
Lentilko.
Nie wyobrażam sobie zakleic jedynych otworów gdzie powietrze może wejść. Strumień pary nakierowany jest na nos i usta. Czyli dziecko wdycha wraz z powietrzem to co musi. A wydychajac para wychodzi właśnie też przez otwory. Zaklejajac oddychaloby tym co wdycha i wydycha. Czyli głównie ta para. Przy 5 min min jakie trwa inhalacja mogloby dojść moim zdaniem.do niedotlenienia lekkiego. Spróbuj na sobie. Ale gdyby otwory były zbędne, to producent na pewno by ich nie robił. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2019, 11:49
Wyniki badań z P+7, który jednocześnie był 7 dpo:
progesteron: 31,40
estradiol: 304
helicobacter pylorii IgG: 1,16
(czekamy też na wyniki Mężusia).
To były badania z krwi, żeby potwierdzić musimy zrobić badanie z kału.
Gdzieś się dokopałam informacji i artykułów, że helicobacter pylori koreluje z przeciwciałami przeciwplemnikowymi w znacznym zakresie.
Został mi miesiąc. Za miesiąc wizyta w klinice...
Miesiąc spokoju...
Początkowo informacja o in-vitro załamała nas oboje, ale teraz... Dawno nie czułam takiego spokoju. Cieszymy się sobą... Ostatni weekend spędziliśmy na kanapie, oglądając filmy. Nawet sex nabrał innego wymiaru. To już nie było tylko narzędzie do stworzenia dziecka, ale czas przyjemności dla nas. Bardzo mnie to cieszy.
Nie faszeruje się lekami. Zostały w moim jadłospisie tylko te na tarczyce, siofor i podstawowe witaminy. Czuje się lepiej...
A co najważniejsze jestem całkowicie spokojna... Nie myślę nałogowo o dziecku, nie pamiętam dni cyklu. Teraz już nic więcej nie zrobię, dbam o siebie, łykam witaminki i tyle. Reszta będzie w rękach lekarzy. Chciałabym znaleźć się chociaż raz w gronie wielkich szczęściarzy i zafasolkować się przy pierwszej próbie.. Mam nadzieje że najpóźniej latem będę mogła wam napisać że się udało:)
35t0d
Dawno się nie odzywałam a tu już 9 miesiąc zaczęłam. Teoretycznie 35dni do porodu.
Życiowo wszystko się stabilizuje. Kredyt wzięty. Rata w okolicach 2tys. mega dołująca, ale co zrobić... nic się nie zrobi. Trzeba ją zaakceptować i czekać na to aż po wpisie do hipoteki spadnie o 300zł ;)Wyprawka chyba skompletowana. Nie mamy jeszcze tylko wózka i zapewne będziemy go zamawiać dopiero w połowie lutego. Czekamy na datki
Bo zrzuca się na niego pół rodziny hahaha
Dziadkowie, moja mama i teściowa. I mają dać kaskę właśnie w lutym. Mój wybór od samego początku ciąży jest ciągle ten sam- mutsy nio.
Rzeczy do szpitala też już mam przygotowane, leżą póki co w łóżeczku i muszę je przerzucić do walizki lub torby. Najlepsze jest jednak to, że nadal nie wiem gdzie będę rodzić
jakieś tam typy mam, ale jakoś bardzo się do tej myśli nie przywiązuje. Bo jak nie będzie miejsc na porodówce to i tak mnie odeślą... Jeżeli akcja porodowa będzie się rozkręcać powoli lub będę miała się zgłosić po prostu na termin to możliwe, że urodzę 60km od Gdańska. A jak nie to zaspa.... bądź nowe UCK. O ile już otworzyli (ale czytam, że chyba nadal nie). Wiem na pewno, że nie chce rodzić w wojewódzkim. Najbardziej martwi mnie to, że chyba będę musiała tam jechać taxówką i wracać pewnie też. Mój mąż nie ma prawka, tylko ja
:D:D (taaak, wiem że to fenomen
). A moja mama panicznie boi się jeździć samochodem po Gdańsku. Także no... Super. No chyba, że właśnie będę rodzić te 60km od gda to wtedy luzik. Dobra, wyjdzie w praniu
Nie mogę się przejmować takimi sprawami, bo oszaleje. Najważniejsze, aby się urodził a jak tam dojadę to już mniej ważna sprawa.
W zeszłym tygodniu miałam jakieś zatrucie pokarmowe, czy jelitówkę, sama nie wiem co to było, ale dramat. Położna kazała mi przyjechać na kontrolę, ale z dzieckiem było wszystko ok, KTG dobre,USG też. We wtorek miałam KTG gdzie indziej i wyszło trochę gorzej. Mało ruchów. Ale wydaje mi się, że to przez to, że leżałam na plecach. A przy pierwszy KTG kazała mi się przekręcić na bok, bo na plecach też wychodziło gorzej. No i faktycznie nie ma opcji żeby sobie dłużej poleżała na plecach, bo mnie przydusza
We wtorek idę znowu, ale od razu położę się na bok. Ale ogólnie mam wrażenie, że dziecko mam mało ruchliwe i trochę mnie to martwi nie ukrywam.
Praktycznie codziennie mam skurcze przepowiadające. Najgorzej jest nad ranem. I tak jakby zaczęłam czuć ucisk momentami nad spojeniem łonowym, ale to chyba niemożliwe żeby Erni już do kanału wchodził? Hmmm. Ogólnie te skurcze są chyba dziwne. Boli jak przed miesiączką i trwają bardzo długo. Nawet dobre kilka minut.
Zaczęliśmy robić masaż krocza. Pisze zaczęliśmy, bo mąż został do tego zaangażowany
Jakie to jest nieprzyjemne
Nienawidzę.
Kurs chustonoszenia za nami, chusta kupiona. Nie wiem czy ja to kiedykolwiek ogarnę na żywej istocie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2019, 13:30
8dc
Samopoczucie -10/10
W normalnym cyklu już od 2 dni bym miała płodny śluz. A w cyklu w którym śluz miał być lepszy nie ma ani kropli. Nie wiem co jest grane. Może jeszcze się rozkręci? Brzuch trochę czasem kłuje więc może coś się tam dzieje w ukryciu.
Żebym nie miała za dobrze w życiu to na domiar złego złapałam grypę - wczoraj po południu było wszystko ok, nawet poszłam na fitness a wieczorem totalna rozwałka i pół nocy nieprzespane. Dzisiaj oczywiście MUSIAŁAM iść do pracy więc siedzę jak zombi i modlę się do zegarka. Nie wiem czy to przeziębienie nie wpłynęło na rozwój cyklu? A jeśli śluz się dzisiaj pojawi to jak będziemy działać skoro jestem taka zagrypiona?
W każdym razie plan na dziś jest taki żeby po pracy walnąć się do łóżka i spać do oporu.
Jestem najszczesliwsza osoba pod słońcem. Widziałam dziś moje dziecko. Trochę mi wstyd bo popłakałam się przy moim ginie. Mój M prawie też.
A Kropeczka znów nas zaskoczyła. Wg miesiączki mam dzis 6+0 A na usg... 6+5!!! A ja sie bałam, że zarodek będzie młodszy. Nie potrafię tego wytłumaczyć. W 11 dc byłam na badaniu PCT 8h po stosunku i wtedy mialam pęcherzyk tylko 15mm. Odebrałam wtedy wyniki M, które były tragicznie i później dobrych kilka dni nie współżyliśmy. Byłam pewna, że udało się właśnie wtedy, to byłoby koło 16dc. Ale z usg wychodzi na to że się udało wcześniej, czyli ze stosunku w nocy 10/11dc lub wcześniej. Świat oszalał. Po raz kolejny uświadamiam sobie, że to dosłownie CUD 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2019, 15:58
I tak zaczynam kolejny cykl.
Zmieniłam termometr, zacznę używać testów owulacyjnych i zobaczymy co to będzie 
Byle do urlopu, do marca, odetchnę od pracy, obowiązków ..
A co ma być to będzie ...
13dc
Skok temperatury z 36,5 na 36,7. Niby zmiana ale wcale nie. Test owulacyjny negatywny.
Czekamy dalej.
O dziwo nie jestem zniecierpliwiona, czekam spokojnie. Może dlatego, że wkręciłam się w dokładną obserwacje swojego ciała? Aplikacja bardzo pomaga.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2019, 10:34
Od 4 lat nic nie pisałam bo nie było o czmy. Starania zakończyły się niepowodzeniem. Od 3 lat borykam sie z mięśniakami i myśla ze musze poddac sie zabiegowi usuniecia całej macicy. Mieśniakow jest na tyle dużo ze lekarka zasugerowała mi wyciecie jej. Wiem, wiem igram z życiem zwlekajac z ta decyzja ale ona nie jest łatwa do podjecia. Pozatym moje małżeństwo przechodzi ogromny kryzys i nie wiem jak sie to skończy. Siedze nadal na wyspach brytyjskich i mam ich po dziurki w nosie ale juz decyzja zapadla ze jeszcze troche i zjezdzam na stałe do Polski. Jedyna rzecza co mi sie udało to rozkrecic troche swoja mala firme jestem stylistka paznokci ;)ktura nawet daje rade. Z tego sie ciesze i sprawia mi to ogromna frajde ze klientki wychodza zadowolone i chca ponownie wtacac na kolejne stylizacje.
Od ostatniego wpisu byłam jeszcze dwa razy na usg w sobotę i wtorek. Za pierwszym razem dowiedziałam się, że tego mniejszego pęcherzyka już nie ma, a ten przerośnięty urósł sobie jeszcze i ma 3,5cm. Nie powalił mnie na kolana, bo kiedyś wyhodowałam taki na 5,5cm
Gin był trochę przerażony, mówi że musowo muszę przyjść za trzy dni sprawdzić co się z tym stanie. No i byłam i na szczęście zaczął się zmniejszać więc prawdopodobnie się wchłonie do kolejnego cyklu.. Tylko w kolejnym cyklu przerywamy stymulacje na zlecenie gina i znowu wracam na start... W sumie ze wzrostem pęcherzyków nie mam jakiegoś problemu, z reguły jeden zawsze dojrzewa więc może bez stymulacji poda mi pregnyl? Robi się tak?
W tej chwili czuję się tak jakbym od dwóch lat grała w taką bardzo, bardzo nudną grę, zawiesiła się na którymś etapie, nie mając pojęcia ile jeszcze przede mną. A jedyne co mnie skłania by w tę grę grać jest nagroda, o której marzę...
PS: dziękuję ślicznie za kciuki i wsparcie 
Dopisek: Pregnyl zadziałał, jestem w ciąży!
Tu kontynuacja mojego pamiętnika już po fioletowej stronie
https://bellybestfriend.pl/pamietnik/z-endometrioza-za-pan-brat-cud-sie-stal,2691.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2017, 17:26
10dc
Dzwonilam wczoraj i dzisiaj do diagnostyki. Niestety nikt nie odbieral. Postanowilam napisac maila, jakiez bylo moje zdziwienie gdy otrzymalam odpowiedz tego samego dnia.Pani zweryfikowala sytuacje, wyniki mają być dostępne w połowie przyszłego tygodnia. Oznacza to ze znow musze odwolac wizyte (to juz chyba trzecia). Na szczescie mialam w sobie tyle rozsądku że zarezerwowalam wcześniej wizyte na wszelki wypadek na 11.02 w godzinach wieczornych (nie chcialam zwalniac sie z pracy). Czyli czekam nadal.
Dziś przyszły ksiażki, przeczytalam pierwsza "in vitro. Trudne rozmowy w waznym temacie" dobra ksiażka dla osób zdecydowanych do ivf. Wiele tlumaczy, opisuje cala procedure. Wnioskuje z niej ze bede miala raczej dlugi protokół.
Trzecia beta po 48h 2024.44.
Wizyta czwartkowa:
Jest pęcherzyk 0.49 cm. 
Niestety jest też torbiel..3.66 cm. Mam się nie martwić i dupka brać 3x1.
Od wczoraj Pola kaszle. Dzisiaj lekarz ale osluchowo czysto to tylko syrop,domowe sposoby. O 21:30 38 stopni.. kaszel brzydki..ciężka noc przed nami .
Boję się
czemu teraz...
10tc+6
Dzidzia ma 4,17cm
. Poryczałam się, gdy zobaczyłam na Usg jak macha do mnie rączkami i kopie nóżkami. Aż było mi trochę wstyd... Doktor podszedł do tego bardzo po ludzku
, chyba nie dziwią go już takie reakcje.
Według Usg mamy 11tc+1, Maluszek nadgonil z nawiązką wcześniejszą różnicę
.
Ogólnie wszystko jest dobrze
. Szyjke mam bardzo długą, twardą i zamkniętą. Nie mam krwiaków, zniknęła też torbiel z lewego jajnika.
Dzisiejsza waga: 56,2 kg także rosnę w normie
.
Dostałam Euthyrox 1x1 tabletkę z rana żeby jednak poprawić wyniki tarczycy. Doktor woli jak jest poniżej 2.
9.02 czyli w sumie za tydzień mamy Usg prenatalne. Na razie mam nie robić testu pappa. Jeżeli wyjdzie coś niepokojącego na usg to wtedy zrobimy.
Kolejna wizyta kontrolna będzie 25.02.
38 tyg ( zaraz 39tyg i za parę dni 9 miesięcy) 
Bezsenność...
O zgrozo, Mały śpi właśnie praktycznie 3h,a ja nie mogę zasnąć...
Dość dawno mnie tu nie było...ciągnęła się za nami historia z nieciekawymi kupkami Małego, katarkiem i wychodzacą ostatnia dwójka.
Postaram się nadrobić choć trochę Wasze pamiętniki, Dziewczyny, obiecuję 
Dziś zobaczyłam jak Synuś pięknie raczkuje na czworaka.Zaniepokoila mnie jedna stopka,bo idzie podczas raczkowania do środka.Do tego Pani dr pokazała mi, że Małemu delikatnie zezuje jedno oczko
czekamy na wizyty do specjalistów.Fu@$ jak nie urok to sraczka... Tak zauroczona jestem Małym, że nawet nie zwróciłam uwagi,ze coś z tym oczkiem jest nie tak (bo trzeba się dobrze przyjrzeć).Mam do siebie o to pretensje 
Dopada mnie coraz bardziej świadomość, że niechybnie zbliża się powrót do pracy...nie wiem jak to pogodzę,z nocami Małego (wczoraj od 2.20 do 4.40 nie spał).Takze tego...Pierdyliard myśli, jak wszystko logistycznie pogodzić z trasą dom-praca-zlobek-szkola Córci. Serce krwawi na myśl, że mam go oddać w obce ręce za parę miesięcy.Corcia miała 1,5roku jak poszła do żłobka.Ale wyjścia innego nie mam 
Od paru dni Synek zaczął spać po 3-5h w nocy-niesamowita odmiana!
pięknie sam wstaje,lazi w łóżeczku sam przy barierkach. Choć mam z nim problem,bo bije mnie w formie zabawy po twarzy,w sumie to po czym popadnie
dalej ciagnie za włosy, pięknie krzyczy i widać, że sprawiają mu te piski radochę.Caly czas, gdy za daleko się oddale to gada jak nakręcony "mama/mamo".I nawet będąc u Taty na rękach i tak wyciąga rączki do mamy, gdzie od razu się wycisza
uwielbiam to.Do tego, zaraz Córcia podchodzi i tak się wszyscy tulimy
zaskoczyła mnie moja Pierworodna kopia (skóra ze mnie zdjęta
) -w jeden dzień 160str lektury przeczytała. W nagrodę wyciągnęłam ja sam na sam (bez naszych Facetów) na łyżwy -zakwasy mam do dziś 
Mamy 8 zębów i mam nadzieje, że na razie inne się nie zapowiadają,bo przez 5mscy żadnej nocy nie przespałam dzięki temu...oby choć po te 3-5h spał cały czas...
Aaa no i Mały zaczął robić śmieszne miny -cos jakby chciał kichać, przymrużajac oczy i ciągle robi głowa "nie,nie,nie" 
Mam do Was pytanie Dziewczymy:
Od kiedy wprowadzać i jakie pieczywo naszym niemowlakom ?
Dobrej nocy 
14dc
Dzisiaj przytrafilo mi sie cos dziwnego.. mialam jednorazowe spore krwawienie podczas podcierana, taka krew zmieszana ze sluzem.. nigdy nie mialam nawet plamienia okoloowulacyjnego I bardzo mnie to zdziwiwlo.. tym bardziej, ze wydaje mi sie ,ze jest to cykl bezowulacyjny. bo zawsze mialam owulacje w 14dc.. a tu ani skoku temperatury, test owu negatywny..albo cos sie poprzesuwalo.. nie mam pojecia..
20dc
W tym cyklu pewnie znowu się nie uda 
Z taką myślą przywitałam dzisiejszy poranek... 
Dzisiaj wstałam pełna nadziei. Mam 11dc. Juz trzy dni temu zaczeliśmy przytulanie i kontynuujemy co drugi dzien. Problem w tym, że jestem mega zmęczona po pracy i nie mam na nic ochoty... czy Wy też uważacie, że stres utrudnia zajście w ciąże? Przejrzałam badania naukowe, ovufriend i czytałam mamaginekolog i nie ma czegoś takiego jak stres utrudniający zajścię w ciąże. Więc nie rozumiem gadania " odpuść sobie to wyjdzie" albo " za dużo o tym myslisz". Jeśli ktoś jest zdrowy to zajdzie w ciąże ale jeśli istnieje przyczyna fizyczna to niestety się nie uda. Warto się oczywiście zrelaksować ale osobiście też nie wierzę w tzw. " odpuściłam sobie i zaszłam w ciąże". czy wogóle można sobie odpuścić? Jeśli ktoś chce zajść w ciąże ta bardzo jak my wszystkie na tym forum? CZytając tutaj pamiętniki zastanawiam się czy aby nie za bardzo same się nakręcamy..??
W tym cyklu zaczynam tzw. niespinanie się, Dlaczego? Wzięłam sobie do serca komentarze i nie ma co czekać, zaczynam działać, a raczej się badać. 1 marca wizyta u lekarza, który pomógł niejednej mojej koleżance zajść w ciąże. A do tego dnia zdrowe odżywianie i ćwiczenia:) już jest luty, trzeba powoli myśleć o sylwetce na lato:D Która jest ze mną?
Miłego dnia Wam życzę
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lutego 2019, 09:34
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.