Ja juz po..7dpt- Wynik to 65,20mlU/ml.
Wychodzi na to ze jestem w ciąży 🤰🤰
Chwilo trwajj♥️♥️🙏🙏🙏

11 miesięcy
Czas na krótkie podsumowanie, niespełna roku. Intensywnego. Wymagającego psychicznie i fizycznie.

Co u Młodej?

- powiedziała MAMA! w sumie to często mnie teraz woła. A to lament przy zmęczeniu, a to jak przychodzi i chce się przytulić małymi rączkami. Słodko jest, gdy rano się budzi i z uśmiechem mówi "mama" Stary mi trochę zazdrości.
- nie boi się ekspolorwać terenu. Ucieka na taras. Nie boi się zraszaczy ani zimnej wody... raczkuje po trawie. ja jej nie puszczam, ale dowiedziałam się że teściowa tak ją kładzie pod moją nieobceność...
- wspina się i jak dorwie zakazaną rzecz, to kręci głową, ale jakoś nie powstrzymuje ją ostatecznie przed zrobieniem czegoś "zakazanego"
- chodzi wokół ławy
- odkręca wodę w bidecie
- ciężko ją przewinąć, ucieka z gołym tyłkiem
- pokazuje palcem nunu. i czasem mówi "nunu"
- wszystko, co się kołysze to jest "husiu". tak kojarzy od huśtawki. Wczoraj zastanawiałam się na spacerze, czemu tak ciągle woła husiu a tu sie okazało, że trawa się kołysała od wiatru
- na kwiatki oraz wszystko co zielone robi "apsik" i kręci głową nunu - tak po swojemu utrwala to co jej tłumaczymy, że kwiatki wąchamy ale nie wolno jeść
- uwielbia zaglądać do zmywarki
- zabawki dźwiękonaśladowcze idą coraz lepiej, pokracznie naśladuje szczekanie psa
- dalej lubi jeść, ciumka na widok jedzenia i mlaska. jak widzi kogoś z jedzeniem to przychodzi i się przyłącza
- kocha pomidory. Zjada do kolacji całego (obranego ze skórki), awokado też wielbi. Borówki, porzeczki, brzoskwinie też są ok.
- skóra lepiej, mimo że jemy obie wszystko
- ma 7 zbęów
- "pyskuje" czasem się wykłóca i "dyskutuje" jak przyjaznym ale stanowczym tonem tłumaczymy, że czegoś nie wolno
- chodzi późno spać... i później wstaje. Rekord w niedziele - wstała o 10. Bywały dni, że 8 - 9. Czuję się niemal wypoczeta. Nie przyzwyczajam się, bo co 2-3 tygodnie zmienia wzorce snu i ledwo przywyczaję się do jakiegoś trybu (np. jak wstawała o 6 to rano jechałam z nią na tar, załatwiałam sprawy na mieście, szłam do bibliteki)
- ma bardziej przewidywalny rytm dnia np. wiem, że od porannej pobudki do drzemki są zawsze 3 h aktywności. I potem śpi z reguły 2-3 h przy otwartym tarasowym oknie. Śpi więcej, niż wtedy gdy miałą 2 miesiące.
- nocne pobudki różnie - czasem daje się zasmoczkować. Czasem kładę ją obok siebie na poduszce i potem przesypia całą noc. Chyba potrzebuje takiej dużej bliskości. W łóżeczku jest histeria, rzucanie się i uderzanie o szczebelki. Poza tym bolą mnie nadgarstki od jej ciągłego wyciągania.
- waży prawie 10 kg i nosi ubrania 80/86. zostały jej niebieskobłękitne oczy a włosy zgęstniały i zrobiły się jaśniejsze.

no i w sumie mogłabym pewnie pisać i pisać

Pinka. Piąty transfer 2 marca 2019, 06:47

13 dc

Wczoraj caly dzien nie bylo dostepu do ovu (awaria). Kiedy to ja mialam PUNKCJE. Nie moglam wam zrelacjonowac tego dnia, wiec nadrabiam dzisiaj.

No wiec wczoraj w 12dc stawilismy sie do kliniki 40min przed godzina W. Na korytarzu czekało już sporo par. Weszliśmy jako trzeci. W recepcji zostawilismy 6350zl, oraz zostaliamy poinformowani co dalej. Tutaj rozstalam sie ze swoim malzem ktory udal sie do pokoju uciech,a ja zostalam skierowana do zabiegowki. Tam sie przebralam w szpitalna sukienke (mogl zostac tylko biustonosz pod spodem i skarpetki) - oczekiwalam na swoja kolej. Na sali bylo 5 lozek i kazde zajete. Kazda dostala kroplowke-sol fizjologiczna.Stresowalam sie okrutnie, ale dziewczyny zaczely rozmawiac i napiecie zeszlo. Na zabieg weszlam jako trzecia. Pamietam te wszystkie urzadzenia, swojego lekarza i fotel na ktorym mialam podwiniete nogi jak zabka.
Obudzilam sie w swoim lozku na sali. Nic nie pamietam.
Po punkcji dlugo spalam, waze 53kg moze znieczulenie zadzialalo na mnie bardziej niz na inne dziewczyny?
Po punkcji poszlismy do doktorka na konsultacje. Dostalam rozpiske lekow. Nic mnie nie bolalo, jedynie strasznie mnie mdlilo w drodze powrotnej.
Wynik punkcji:
-13 oocytow (jupi) z czego do zaplodnienia nadaje sie 11. Jestem szczesliwa. Od wczoraj nasze czastki sie dziela, tworza sie zarodki.
Teraz czekam na transfer w poniedzialek 04.03!!! :)

Rok 2018 byl dla mnie dosyc smutny pelny placzu zlosci przykrosci ale tez pelnym nadziei. Powrocilismy do staran po cp z arsenalem lekow. Bylam pewna ze tym razem sie uda... nie udalo sie.... co miesiac czekanie na testy albo @ tak bardzo dobrze rozumiem kazda staraczke... jak wiadomo przychodzila zawsze @ czasami byla opozniona i dawala nadzieje czasami az za szybko sie pojawila. Do konca grudnia dawalismy czas dobrze jest wyznaczyc sobie taka granice bo wtedy mozesz zmienic swoje cele gdy Ci cos nie wyszlo.... wchodzac w rok 2019 postanowilam ze bede szczesliwa : zaczelam od silowni zrzucilam kg waze 61 kg wazylam 67 nie to zebym jakos rygorystycznie sie odchudzala jem normalnie ale wiecej sie ruszam przestał mnie bolec kregoslup, nastepnym celem bylo skonczenie studiow i jeszcze wybralam sobie taki ciezki kierunek na poczatku zalowalam nie mialam swojego zycia musialam sobie odmawiac wyjazdow hobby itp bylo ciezko ale skonczylam z pozytywnym wynikiem,
Mamy marzec a ja juz dwa cele swoje spelnilam jestem szczesliwsza osoba i naprawde Wam polecam bo to nie musza byc wysokie cele moze to byc postanowienie ze bedziemy chodzic na spacery ogladac filmy czytac ksiazki wszystko co na nas wplynie pozytywnie;) choc w 2018 wygladalo moje zycie inaczej gorzej i nie chce siegac w przeslosc. Mam rowniez plany na inne swoje cele i takim glownym jest:
-zmiana pracy choc troche mnie to stresuje boje sie czy dobrze robie czy sie odnajde czy nie bede zalowac ale jak teraz tego nie zrobie to chyba juz sie nie odwaze...
- w maju wyjazd do Turcji (czekam na paszporty)
-kontynuacja studiow mam naprawde fajnych ludzi zrzylismy sie w moim kierunku caly czas trzeba sie doszkalac
- i najwazniejsze unikajmy sytuacji ktorych nie lubimy u mnie to sa wesela w rodzinie jak kiedys je uwielbialam tak teraz nie nawidze kobiety panasza sie swoimi brzuszkami a te co maja dzieci uzalaja jakie rodzicielstwo jest trudne bo po orostu stwierdzilismy z mezem ze to nie dla nas ze to nas meczy zazwyczaj miejsce orzytrafia sie albo kolo ciezarnej albo wlasnie pelnej rodzinki a nawet gdybysmy nie chcieli to wywoluje smutne wspomnienia o walce lakach klotniach wydanych pieniadzach.
I na koniec odstawilam mojego lekarza i leki moze kiedys jeszcze wroce ale postanowilam ze cytologie zrobie na nfz a jak bedzie wszystko ok to nie musze latac vo miesiac i sorawdzac z ktorej strony mam jajeczkowanie na poczatku balam sie ze moge znowu zajsc w cp ale tak naprawde nie mam na to wplywu a ciaza z nie droznej jak i z droznej strony sie nie zapowiada. A jak u Was to wyglada jestescie w pelni szczesliwe? Ja musze przyznac ze w koncu zaczelam zyc;)

Już po wszystkim... 8 marca IUI teraz czekanie... to chyba najgorszy okres w życiu kobiety.
Nie nastawiam się jakoś pozytywnie po tym co przeszłam/. Zobaczymy co przyniesie los..aczkolwiek lekarz mówi, że jak nie wyjdzie to warto spróbować kolejny raz..,że to jak rzucanie kostką. No ale nie oszukujmy się.. to rzucanie kostką trochę nas kosztuje zarówno kasy jak i czasu. Ja bym chciała podejść do in vitro.. jakoś widzę w tym większe szanse. Ale mój mąż jakoś nie jest chyba na to gotowy :( Postanowiliśmy sobie, że w tym roku musi się udać i koniec kropka ;)
Jeśli jednak do końca roku nie będzie żadnego owocu to ja się poddaje... no bo ile można?? 3 lata walki już za nami

W środę urodziłam. Jak się tylko ogarnę napisze coś więcej. Powiem tylko, że na porodowce byłam max 2h, ponoć torpeda. Ale ma to swoje konsekwencje na moim kroczu. Ale to opiszę coś więcej jak siądę do komputera.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2019, 13:59

immunologia ciąży
http://www.biol.uw.edu.pl/immunologia/wp-content/uploads/2017/Immunologia/Immunologia%20ciazy.pdf

cross-match - str 19
https://docplayer.pl/23340212-Odpowiedz-immunologiczna-na-przeszczep-allogeniczny-grazyna-korczak-kowalska-zaklad-immunologii-wydzial-biologii-uw.html





Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2019, 19:23

wszystkich ciekawych co u mnie zapraszam na bloga i na kanał you tube Ciążooporna :)
https://www.youtube.com/channel/UCEc2UOewSHZ0VFrzNcl3enQ?view_as=subscriber

Kasia00809 Nowe życie 26 marca 2019, 07:48


Leukocyty: 5.6, Erytrocyty 4.33, Hemoglobiba 40,5, Hematokryt 40,5, MCV 94, MCH 33, MCHC 34,7, Płytki krwi 172, RDW-CV 13, OB 2
Cholesterol 183.7, Glukoza 84, Trójglicerydy 45
ALT 17, AST 18, GGTP 13,
ŻELAZO 193
TSH 2,250, FT3 3,06, FT4 1.38, ANTY-TPO 232.20. DODAM ŻE OD 2008 ROKU MAM STWIERDZONĄ NIEDOCZYNNOSC HASIMOTO , BIORE LETROX 100. BARDZO NIEPOKOI MNIE PODWYZSZONE ZELAZO.

Wczoraj doczekałam się transferu <3 <3 dwóch blastek 4.1.1 oraz 4.2.2
Cudowne uczucie wiedzieć, że małe kropki w Twoim organizmie walczą o życie...
Miałam dzień wolny w pracy, od rana oczywiście na nogach, choć transfer dopiero o 14:00 emocje sięgały zenitu. W klinice mieliśmy być ok 12:30 by jeszcze spotkać się z embriologiem na omówienie naszych zarodków. Z domu wyszłam już po 11 ( choć do kliniki jadę 20min) poszłam do sklepu po zapas wody do picia i niespiesznie na tramwaj. Z mężem miałam spotkać się na miejscu bo musiał się z pracy urwać. Byłam oczywiście za wcześnie, bezwiednie zaczęłam zwiedzać okoliczne sklepy. 12:30 mąż przyjechał- idziemy....

Spotkanie z embriologiem dość szybkie. W sumie to mialam wcześniej raport z hodowli i domyslalam się które zarodki zostaną wybrane, jedynie co mnie interesowało to czy prawidłowo się rozmroziły.... Uffff, wszystko wg planu. I nawet zdjęcia mamy... (mąż od razu żart, że on już widzi podobieństwo do ojca :) :) :)
Została godzina, relanium powinno zacząć działać, ale specjalnie nic nie czuję, za to z każdą minutą czuję bardziej pęcherz. Zgłaszam gotowość, ale kolejka do transferów dziś spora i poślizg sie wdarł.
Przychodzi nasza kolej. Wchodzimy na oddział szpitalny, przebieram się i na fotel. Mąż dostaje krzesełko za mną. Lekarz zapuszcza Georgea Michaela z telefonu, przygasza światło i otwiera się okienko z laboratorium. Pani pyta nas o dane osobowe dla potwierdzenia i pokazuje na telewizorze nasze zarodki :D w tym czasie lekarz zakłada cewnik do macicy (zupełnie nic nie czuje) a my obserwujemy w dużym powiększeniu jak zarodki zasysane są do pipetki i wędrują w ręce lekarza. Ten obserwując obraz usg wpuszcza je delikatnie do macicy, oddaje pipetkę pani embriolog, która sprawdza czy nic nie zostało w środku. I koniec !!!!
Można pędzić od razu do toalety i do domu wcześniej umawiając dokładnie godziny weryfikacji....

Kilka lat temu powiedziałabym że to nie tak ma być, ale dziś uważam że było magicznie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2019, 09:29

asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 22 września 2017, 22:11

Moja opowieść jeszcze się nie skończyła.... cdn :-)

Serio, tylko mi moglo się to przydarzyć. 😂

Cały dzień czekałam na durne wyniki, a ze mną cały lutowy wątek, a okazało się, że były dostępny pod numerem zlecenia, a na konto mi nie podpięli...🤦

Beta 246,
progesteron 34,8 (na luteinie 2x200),
glukoza 74,5 (wspaniała!),
insulina 7,21 (wspaniała!),
TSH 3, ale już biorę wyższa dawkę Euthyroxu,
FT4 1,6,
żelazo 116,
ferrytyna 28,
kwas foliowy 7,5 - tu nie wiem, co myśleć, ale na wszelki wypadek dorzucę dodatkowy.

To najwyższa beta od sierpnia 2018! Czyli od 2,5 roku. 😭 Oby rosła! 🍀

My się jeszcze nie cieszymy, trzymamy dystans do bezpiecznego tygodnia. Mimo to jest lekka radość, że w końcu coś bardziej drgnęło.

I jeszcze krechy z dzisiaj, 30 dc, 4+1
d4348d8ce4a2.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2021, 07:20

Noo właśnie wróciłam z wizyty od nowej Pani doktor, przesympatyczna kobieta. Zrobiła usg, powiedziała, że mam bardzo ładny narząd rodny. Endometrium 5 mm w obu jajnikach pęcherzyki do 8 mm. Za tydzień mam usg zobaczymy, który pęcherzyk dominujący jest i zrobimy w razie czego zastrzyk. Mąż ma zrobić fragmentacje dna plemników i test wiązania z hialuronianem. I jak będziemy mieć te wyniki to do niej mamy iść. Wtedy zdecydujemy co dalej.
Poprawiła mi nastrój, przesympatyczna kobieta. Mówi, żeby się nie martwić, że będziemy w ciąży. I że jest światło nie światełko w tunelu 😊
Trochę ciśnienie zeszło ze mnie.

Dwie kreski, aż trudno uwierzyć. Nic na to nie wskazywało a jednak! 🥰
Nie dociera to do mnie...

Stefffcia88 Tu i teraz! 23 października 2019, 23:26

Do @ jeszcze kilka dni, a podbrzusze już pobolewa od dwóch dni. Mam nadzieje ze @ nie przyjdzie za wcześnie, aby nie miało to wpływu na termin laparoskopii. 🙏🏻🙏🏻🙏🏻

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 2 marca 2019, 12:03

Mamy remisje azs. Zapewne chwilowa... Na dzis: vivomixx doustnie, bioderma atoderm, kapiele w octanisenie, chłód wokol, ja na diecie bezkrowiej i bez "klasycznych" alergenow (czekolada, seler, orzechy etc).

PJUR Starania o pierwsze Bobo 3 marca 2019, 10:24

Postanowiliśmy dołączyć do społeczności starających się. Styczniowy cykl przeniesliśmy z kartki. Od teraz będziemy temperaturę aktualizować tu :-) co będzie, to będzie 😉

16 tc +2 (17tc)

W zeszły czwartek miałam cudowny sen :). Śnił mi się Nasz Synuś <3. Najpierw szpital, cesarka i pierwsze spojrzenie, gdy Mąż go kangurował <3. Później śniło mi się, że już był większy, miał może z pół roczku i był uroczym, uśmiechniętym blondaskiem z wielkimi, niebieskimi oczami <3.
Sen był tak realistyczny, że gdy obudziłam się w nocy to od razu spojrzałam w kąt pokoju, gdzie docelowo ma stać łóżeczko. Pogłaskałam brzuch, przytuliłam się do Męża i znów zasnęłam. Ale czułam się tak błogo i spokojnie :). Generalnie zawsze jak się budzę w nocy, to mam rękę na brzuchu :)

Od czasu do czasu czuję ruchy Maluszka <3 zazwyczaj późnym wieczorem lub rano po śniadaniu, tego uczucia nie da się z niczym pomylić <3. To pewnie dlatego mam takie sny :).

Już bardzo widać po mnie, że jestem w ciąży :) brzuszek mam taki, że nie mogę dopiąć się w mój zimowy płaszczyk i cieszę się, że niedługo wiosna bo będę mogła przerzucić się na lekką kurtkę :).

No i biust, ostatnio urósł mi do miseczki D, od paru dni daje mi do wiwatu, jest ciężki i znów zaczyna mnie boleć. W tym tygodniu pojadę po nowy stanik bo w obecny już prawie się nie mieszczę.
Zarówno piersi jak i brzuszek od niedawna smaruję Bio Oil'em. Szczególną uwagę poświęcam bliźnie znajdującą się na lewym boku, sięga prawie do pępka więc muszę o nią dbać, żeby była elastyczna i rozciągała się razem z brzuszkiem.

Wiem, że do sierpnia jest jeszcze dużo czasu, ale powoli zaczyna przerażać mnie wizja cesarki pod narkozą...
Tak strasznie chciałabym urodzić naturalnie, ale w tym przypadku muszę myśleć o sobie, mój kręgosłup i miednica mogłyby nie wytrzymać porodu. Co prawda dzięki narkozie będę mogła wcześniej wstać i zająć się naszym Maluszkiem niż w przypadku znieczulenia w kręgosłup ale i tak się boję...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 8 kwietnia 2019, 19:56

Ostatnio u mnie w pamietniku pozytywnie ale nie myslcie sobie, ze tak rozowo mam... Noce WCIAZ koszmarne. Czasem rano mysle sobie, ze KOLEJNEJ takiej nocki nie przezyje... Serio. Chodze spac o 20,zeby jakos przetrwac. Pobudka co pol h... Ssanie ssanie ssanie. Pilnowanie by sie nie drapal. Smarowanie kremem gdy się drapie. Zmienianie pieluch bo jak ssie to i leje na potege... Sie dzieje nocami u nas, nie ma co.

Poznałam klasę zarodkow :
5aa, 4aa, 3aa, 2ba, 1aa ❄️❄️❄️❄️❄️
Sama nie wiem czy to dobry wynik bo nie za bardzo sie znam.. 😶


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2019, 07:52

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)