Na dziś miałabym termin porodu... Teoretycznie.
Spodziewałam się, że od rana będzie ryk, no niby to nic, ale to jedna z dat które wyryły mi się w sercu. Ale czuję... spokój.
Pół roku żałoby. Takiej serio, z płaczem, rozmyślaniem, bardzo czarnymi myślami. Aż zrobiłam sobie w domu "ołtarzyk", który co prawda przypomina mi o tym, że byłam w ciąży, że miałam mieć dziecko (dzieci), ale w końcu ogarnął mnie ten spokój, na jaki czekałam.
O, takie coś kupiłam na ali: https://link.do/N4jz0

Cały zeszły tydz L4, chora byłam strasznie, kaszel aż dusił i odbierał dech, katar męczył... Dziś 9 dpo. A ja nie myślę, nie analizuję, nie robię sobie nadziei. Serio. Co ma być to będzie.
Kupiłam książkę "Jak tu począć" i zamierzam w najbliższym czasie ją przeczytać. Z wolną głową.
Wracam do ćwiczeń i zdrowego jedzenia, w czasie choroby nie było mowy po ruchu, bo każdy wysiłek powodował, że się dusiłam. Starałam się jeść zdrowo, ale rekompensowałam sobie niedogodności słodyczami, więc ... słabo ;) Za to troszke nadrobiłam zaległości czytelnicze, więc L4 wykorzystane na maxa...

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 1 października 2018, 19:15

Synek skończył 15 tygodni. Próbuje przekręcać się na oba boczki, chwyta, ale nadal ma problem z wyciąganiem rączek przez napięcie w barkach, przekłada zabawkę z jednej rączki do drugiej, wydaje mnóstwo dźwięków, cieszy się na mój widok jak szalony, lubi gdy mu śpiewam Eda Sheerana, lubi być noszony i poznawać otoczenie, jest tak ciekawski, że jeździ w wózku tylko z odsłoniętą budką, bo musi wszystko widzieć, uwielbia stać w wózku pod drzewkami i oglądać listki i lubi wyglądać przez okno. Nie znosi mokrych pieluch (krzyczy jak tylko nasika), głodu i zmęczenia. Zasypia sam w łóżeczku, tylko musimy się do niego przytulić. Nie znosi zasypiać na rękach. Tak mu się pozmieniało jak skończył trzy miesiące. Często też buszuje na macie, ale nie jest to jego ulubiona rozrywka. A obecnie leczy się z bardzo ciężkiego przeziębienia, które przywlókł do domu mój Mąż i które przelazło na mnie i na dziecko. Mąż się wyleczył i to on zajmuje się teraz dzieckiem. Ja zaczynam antybiotyk i koczuję na kanapie, a do synka zbliżam się tylko w maseczce na twarzy i z rękami wyszorowanymi mydłem antybakteryjnym. I serce mi pęka, że może sobie pomyśleć, że matka go w chorobie porzuciła... :(

Pinka. Piąty transfer 13 listopada 2019, 22:09

Jaki mamy plan? Nie wiem, narazie jestem zmeczona tym wszystkim. Nie pomogą tu dwu tygodniowe wakacje ani weekend na uboczu. Mysli kotluja mi sie w glowie, serce mowi walcz, rozum karze odpuscic. Czuje wewnetrzny ból i brakuje mi nadzieji. Najwiekszy jednak strach jest przed kolejna porażka. "Jak duzo niebo moze zniesc?" - jak to leci w pewnej piosence.


Ciąża zakończona 31 marca 2019

Opis porodu postaram się dodać niedługo. Było... Zupełnie inaczej niż się spodziewałam i ciągle układam to sobie w głowie, ale najważniejsze - Sami jest już z nami i jest absolutnie cudowny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2019, 10:34

9t3d
Mój Cudaczek ma 2,74cm,serduszko 168 uderzeń
Pomiary Cudaczka pokazują 9t4d,więc jeden dzień do przodu niż z terminu om
Jejku,jak ja się bałam od rana aż do badania!!!Ale jak zobaczyłam jak Malutek urósł i że widać już rączki i nóżki to stres puścił.
Na chwilkę pani ginekolog włączyła mi do podsłuchania serduszko żebym uwierzyła,że Cudaczek tam jest!!!

Nooo a teraz zaczną się konkretne badania - test Pappa i USG prenatalne. Na test mam się umawiać na około koniec kwietnia/początek maja i USG w okolicach 6-7 maja.
Następna wizyta 23.04,miała być dopiero po pappie i USG prenatalnym,ale jak moja ginekolog zobaczyła moją przerażoną minę że dopiero za miesiąc,to zapisała też na po świętach.Ja tam,póki co wolę podglądać Maluszka częściej.

Teraz to będzie stres dopóki nie przyjdą wyniki Pappy i w ogóle do tego konkretnego USG.
Ale wierzę,że wszystko jest i będzie dobrze!!!


Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 25 kwietnia 2019, 01:46

Patryk ma rok i 2tygodnie i 1 dzień
Co tak późno robie na bellybestfriend a no mieliśmy pobódkę Patryk chyba chciał się przytulic do mamy. Ponosilam przytuliłam i dziecko zadowolone :-)ja też żeby nie było hihi. Po chwili takiej dłuższej położyłam go do łóżeczka jeszcze trochę płakał wiec dostał smoczka i poszedł spać. A ja zamiast iść w ślady dziecka to wchodzę i robie wpis ;-)no dobra idę juz spać chociaż wcale mi się nie chce


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2019, 01:56

nickky Mały cud 8 kwietnia 2019, 14:16

Długo nie pisałam...chyba bałam się o tym napisać, tak czarno na białym...jestem w ciąży <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2019, 14:32

11t3d
3 dni do prenatalnych! Czekam... oj czekam... Nie wkręcam sobie żadnych chorób. Wierzę, że fasola jest zdrowa. Liczę, że może jest jakiś 1% szans, że poznam płeć? Ponoć czasami na tych pierwszych prenatalnych się udaje.
Zaczęłam bardzo dużo spać. Po 11-12h dziennie. I ogólnie chodzę jakaś zmęczona. Dopadło mnie to z opóźnieniem, czy to już naturalne rozleniwienie w skutek braku pracy? Pewnie to drugie.
Od wczoraj czuje dyskomfort w podbrzuszu. Ciągnięcie, kłucie itp. Chyba macica przechodzi na kolejny level ;)
Dzisiaj mam w planie pogotować zapasy jedzenia, które da się zawekować. Od środy przez jakiś przypuszczam miesiąc nie będziemy mieli kuchni :O. Dobrze, że chociaż lodówka będzie i że do mamy mam tylko 60km, a nie jak kiedyś 250km...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2018, 11:05

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 7 kwietnia 2019, 11:38

W tych obliczeniach sie zatracilam w sumie czy to wazne... Jakies przeziebienie mnie dopadlo i musze jutrzejsza silownie przelizyc a nie wiadomo tez co z wtorkowa czuje sie fatalnie :(

Berbeć Walka o potomstwo 7 kwietnia 2019, 15:33

7 dpt. W oczekiwaniu na jutro postanowiłam zrobić sikanca, i to nie jakiegoś mega czulego, i wyszedl POZYTYWNY !
Jezu ludzie jak ja do jutra wytrzymam do tej bety, jeść nie mogę, spać też coś nie bardzo, schudlam 3 kg. Modlę się nieustannie.

Młoda skończyła 8 miesięcy i jest ruchliwa, chociaż jeszcze nie raczkuje.

Asymetria prawie się cofnęła, zostało jeszcze obniżone napięcie ale i tak jest lepiej. O wiele.

Ściąga z szafki dvd i chce lizać. Nie interesuje się zabawkami, tylko rzeczami codziennego użytku. Dalej próbuje wylizać nogi od ławy. I kabinę prysznicową. Ucieka z maty i zawija się w dywanik.

Musimy kupić łóżeczko turystyczne.

Powątpiewałam w teorię soków rozwojowych, ale znów w nią wierzę. Ostatnie 3 dni to gehenna, nie mogłam nic zrobić, nigdzie się ruszyć bez niej a pracy pełno i w domu i z roboty. Byłam bliska szaleństwa. Nie chciała spać w dzień przez ostatnie 3 dni. Nic i nigdzie jej nie pasowało. Ręce jak macki ośmiornicy, wszystko wszędzie chwyta.
Dziś nad ranem zaniosłam ją Staremu, który sobie całą noc chrapał i powiedziałam: teraz to Twoje dziecko.
I zamknęłam się w sypialni, zasnęłam na 2 h. To uratowało mi życie.
Noce różnie, czasem spoko, raz przespała 6 h ciągiem. A czasem budzi się pierdyliard razy.
Je duże porcje. I potem zapija mlekiem przed drzemkami.
Ostatnio jest ciężko. Czasem myślę, czy to depresja, czy frustracja.
Tłumaczę sobie, że wszystko przemija :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2019, 16:21

gozik "Miłość na szkle" po stracie 7 kwietnia 2019, 21:21

Dziś kończymy 11 miesięcy <3

Nie mam siły i czasu tu zaglądać...dzien za dniem mija tak szybko, że za nim się obejrzę, już trzeba Małego kłaść spać. Zaraz powinnam wrócić do pracy, ale dogadanie się z moim szefem graniczy z cudem i w dalszym ciągu nie wiem nic...Choc kazał mi prawie cały urlop zaległy wykorzystać zanim wrócę ("bo niby kiedy go wykorzystam"- a gdzie prawo pracy ja się pytam?!?)...

Co do Małego - jest uroczym Cycolkiem Mamusi.Nic beze mnie zrobić nie może...Kroczy jak cień.Maz się śmieje, że bez cycka by chyba zginął, albo się zaplakal. Nawet jak na chwilę zostanie z Babcią, Tatą czy Dziadkiem i mnie usłyszy, leci jak szalony (oczywiście w przenośni :P). Co do jego chodzenia...na razie pokonał 2 kroczki ze trzy razy, ale chyba z wygody woli sobie pchać nasz "pchacz/stoliczek",albo puszcza się i chodzi za jedna rękę kurczowo się mnie trzymając.Takze zobaczymy czy podrepta roczek czy nie.Swoja drogą, mam chyba rwe kulszowa (czy jak to się nazywa),bo jak się zegne do Małego asekurujac go w każdej chwili, to już odgiac się nie mogę.Bol tragiczny.

Wyszły nam wszysciutkie czworeczki.Byl okres (2tyg) gdzie spał 3-4h, 2-2,5h, 3h i 1h ...Byl, ale się zmył. :P chyba trójki mu idą...........slini się na potęgę, ma krostki na brodzie i bada palcem brakujące trojeczki.
Niemiłosiernie bolą mnie przy karmieniu piersi.Pogryzione, pozatykane kanaliki...tragedia jednym słowem.Chcialabym już zakończyć kp, ale boję się, że Mały by się chyba zapłakał.Nawet nie wiem jak się do tego zabrać.Na ten moment Maly śpi raz dziennie 1-2h (przeważnie koło 1h) i wtedy dostaje pierś.Potem już jedynie na noc i w nocy (w zależności ile razy się przebudzi, czyli 4-6).

Obiecuję nadrobić Wasze pamiętniki w wolnej chwili :)Każdego dnia korzystam z pogody i idę z dzieciakami do parku :)

no i mamy 5 mrożaków, czekają na mnie. A ja czekam na 3dc wtedy mam pojawić się u lekarza i działamy..

7t7d

Dzisiaj oficjalnie witamy pełny 8 tydzień, 19% ciąży za mną. 3 kwietnia mieliśmy wizytę w klinice, Bublina miała 11,4 mm, a serducho biło 120 uderzeń na minutę. Jak to podsumował mój ginekolog z kliniki na tą chwilę wszystko dobrze. Mój nowy ginekolog od ciąży jest na urlopie do 10 tygodnia mojej ciąży, więc kiedy gin z kliniki mnie o tym informował to od razu szybko dodał, że mogę przychodzić do niego na wizyty co tydzień, żeby zobaczyć jak Bublina rośnie i uspokoić mój wewnętrzny lęk. Dobrze, że to sam z siebie zaproponował, bo inaczej bym oszalała pewnie do wizyty. Więc w środę kolejna wizyta.

Co do mnie i ciąży to muszę powiedzieć, że ta ciąża jest dużo łaskawsza dla mnie. Tylko mdłości i póki co zero wymiotów, a i jem moje zdrowe rzeczy bez obrzydzenia. Wiadomo zmęczenie też się utrzymuje, ale przy wymiotach od rana do wieczora z poprzedniej ciąży to te dolegliwości to pikuś.

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 29 kwietnia 2019, 21:26

17+2

Uff , tyle mogę napisać po ostatnich dwóch dobach.
Poranek niedzielny to już odliczanie do poniedziałkowej Ikei. Moi poszli do kościoła,ja zrobiłam pyszny obiadek. Później Pola chciała iść do dziadków na górę to była aż do południa. no i już coś czułam..Pola pod kocykiem,bez apetytu, przytula się do mnie.. ciepława.. ja już prawie płacz, mierzę i 37.5.. i poszło- wit.c,d, syropek malinowy,sok malinowy domowy, kiwi 1,5 sztuki,kalarepka. Na noc powtórka, rosołek na kolację. Lekko zatkany nosek,narzeka na podniebienie (o nie,gardło). Decyzja o Ikei pozostawiona do rana.
Gdy usnęła temperatura spadła do 36.9 i tak całą noc. Nosek zatkany w nocy ale to alergiczny jak co noc ostatnio. Rano odespała,temperatura ok, kataru brak, podniebienie nie boli (jak sie okazało zraniła sobie je lizakiem na gardło !). Decyzja- witaminy i jedziemy (tak bardzo chciała..).
I ruszylismy :D
Pola zmulona,ale noc słabsza bo się kręciła więc nie ma co się dziwić..
No i mnie to puścić na sklep i koniec :P Pogoda dopisywała bo lało :P
jak wyjechaliśmy o 9 tak wróciliśmy o 16:30 :P
Na starcie hot dogi i lecimy na sklep.
Mamy wszystkie mebelki do pokoiku, materac dla Olka (z promo) , nowy wystrój do salonu (był w planie od jakiegoś czasu) łącznie z łóżkiem :P dywany, pierdoły( pojemniki na kredki, misie, żarełko ) itp.itd . Na samym końcu poszliśmy na obiadek i tak o to chciałam dziecku sprawić radość galaretką z bitą śmietaną i co? Wypluła bitą i zjadła galaretke :D to ma po mamusi haha :D <3
I Jeszcze na koniec wycieczki dzwoniła mama mojego chrześniaka i dała nam 3 kartony ciuszków dla małego! Mam tyle kochanych osób wokół siebie, że nie wiem jak się odwdzięczać <3

Pola dzielna, siłaczka po mamie wytrwała dzielnie,chociaż była zmęczona. T. ją nosił troszkę ale dużo chodziła bez marudzenia :) i w nagrodę wybrała sobie dywanik (a my miękkie tyłki zgodziliśmy sie) a dywanik w kształcie misia- nie ważne,ze kolor zupełnie odbiega od wszystkiego ale nie rozstawała się az do spania z nim :P
Jestem mega zadowolona,mega zmęczona ale i szcześliwa bo niewygodnie w aucie siedziałam (nie pytajcie jak my to dowiezlismy :P ) i mały mnie chyba kopał wtedy <3
jutro spokojniej troszkę, bo T.ma urodziny i wybywa na ryby, później go gonię do skręcania rzeczy :P a na koniec siostra poznaje rodziców naszych z przyszłymi tesciami na grillu oficjalnym :D wiec sie dzieje :P

Na koniec dnia zadzwoniła ciocia ze śląska i za 2.5 tyg. przyjedzie do nas kuzynek- tak, do nas nocować <3 cieszymy się!!

Jak urzadzimy pokoik to się pochwalę bo mam nadzieję,że wyjdzie ładnie mimo tego że miał być zupełnie inny ale zmienili kolory mebli na sklepie :P

Pora się kłaść!

followka Nic nowego, nic odkrywczego 5 kwietnia 2019, 19:34

10t1d
Poleciałam dzisiaj zrobić wyniki, które mi lekarz zalecił przy ostatniej wizycie (2 tyg. temu). Wyniki dobre, choć jak zwykle mocz coś nie bardzo do końca. Niemniej jednak poszłam dzisiaj na kolejną wizytę i lekarz uznał, że wyniki OK. Miałam się zjawić najwcześniej za tydzień u niego, ale że od paru miesięcy jeszcze zanim zaszłam w ciążę mam nagrany wyjazd do Aten na weekend, to chciałam się upewnić czy na pewno mogę podróżować. Przeciwwskazań nie ma, plamień nie ma, szyjka długa (4,4 cm) i zamknięta, serducho bije, maluch rośnie (już 10+2, CRL 34 mm), kosmówka cała, wszystko na USG wygląda jak należy. A w ogóle dzisiaj już posłuchaliśmy serducha :) Śmieszna sprawa ta świadomość, że w twoim brzuchu bije drugie serce.... I widziałam jego/ jej (czuję, że jej) paluszki na rączce. Jeszcze tylko zrobić NIFTY, odebrać wyniki i cieszyć się ciążą bez zmartwień. Ale na to jeszcze 2-3 tygodnie, dlatego wyjazd do Aten by mi się przydał żeby nie myśleć, zrelaksować się pojeść dobre jedzonko (rany jak mi się marzą frytki i pizza...). Sama czuję się super, chociaż ostatni tydzień to był płacz co wieczór (strach przed utratą, wahania nastrojów) oraz brak apetytu. Rano jeszcze jakoś pojem, później przychodzi takie uczucie na żołądku, wrażenie że jak coś zjem to dopiero będzie mi nie dobrze. Więc zmuszam się jeszcze do zjedzenia paru orzechów i jakiegoś owoca i koniec, po 13 już nie jestem w stanie nic przełknąć. Czasami przez to wieczorem brzuch mnie boli z głodu ale na myśl o jedzeniu znowu czuję nieprzyjemny nacisk na żołądku. Takie nudności chyba? Aż mnie ciekawi co to będzie dalej.
Oby było dobrze.

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 8 kwietnia 2019, 09:43

bez kitu jest mi smutno.

28 dc
Jest poniedziałek. W piątek powinna być @. PMS objawił się na weekend, dziś mam totalny zjazd humoru i mocy. Nie mam ochoty totalnie na nic. Jest mi przykro, bo wiem że znowu się nie udało. Byłam na to gotowa, jednak to boli. Kolejny cykl stracony. Ehhh... 😢

Samosiowa staraczka Samosiowy pamietnik 8 kwietnia 2019, 10:56

Herbatka z cytryna rumianek, wapno i paracetamol w razie koniecznosci to wszystko co moge teraz brac lekarz nie wiele pomogl :/ nie wiem czy to chorobsko czy alergia a moze jednak ciaza. .. Lekarz kazal sie wstrzymac do dnia miesiaczki z masciami lekami itp... mozna sie wykonczyc moj pokoj jest caly w chusteczkach glowa boli do tego wysypka na rekach swedzaca, przez te 2 ciaze stalam sie madrzejasza i juz lekow nie biore moje 2 poprzednie ciaze objawialy sie choroba ale warto tez dodac ze raz organizm mnie wykiwal bo i byla choroba ale ciazy nie bylo najgorzej to meczy bo przy lekach jednak szybciej dochodzi sie do zdrowia a tutaj meczy Cie kaszel katar temperatura a wszystko w okolicach miesiaczki a nie mogloby mnie tak zlapac po tylko teraz kiedy nic nie wiem.... ale masc kupiona czekam tylko na krwawienie i smaruje.

Magic Niemożliwe 8 kwietnia 2019, 11:06

Jesteśmy nad morzem. Jest spoko :) było by super,jakbyś byli sami,ale jesteśmy z siostrą mojego męża i jej rodzinką. Oczywiście ja z trójką dzieci mam lepszy ogar niż oni z jednym ;D mam te moc!Pogoda dopisała. Byliśmy dwa razy na plaży. Musze jeszcze zebrać troche piasku do pojemnika bo chce zrobić z Lilką po powrocie kartke z nad morza :) mamy kamyczki i muszelki.
Niestety ospa osłabiła moje dzieci i często ich coś łapie. Ale daję radę. Nelcio ma zapalenie ucha. Miał temp przez 3 dni i był mega nieznośny. Maskara. Ale dostał 1 dawkę antybiotyku i przespał prawie calą noc. Ja też :) Nie chce mi pić mleka modyfikowanego :/ nie wiem co mam zrobić. Kaszke zje okazyjnie. Wagę ma niezłą 8.2kg. Nie wiem ile cm ale zmierzę go w domu. Póki co dzieci bawiąsie na sali zabaw a my odpoczywamy. Kornelcio śpi w pokoju z ciocią :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)