Wracam mialam.ekstra dzien shoping ,, Boze spraw abym kupila to co mam kupic nic wiecej " wyszlo calkiem niezle
Zaplanowalam:
1. okularki przeciwsloneczne
2.spodnie jeansy jak zwykle przetarte na udach
3.planowalam.sukienke taka letnia (po co kobieto masz tysiac kiecek haha)
4. spodenki kapielowķi dla meza
5. Klapki dla meza

No to kupilam 3 pozycje poza klapkami i sukienka sukienki szmatami sie okazaly a klapki rozmiaru nie bylo...
Ale oczywiscie zdarzyla sie nie planowana rzecz slarpetki z calzedone :D no co promocja byla :D

Uzalezniona od sportu i od ovufriend
Ktory to dc 2 /3 ? Poszlam pobiegac nie wytrzymalam.ale zimno zaluje ze czapy nie ubralam smarki leca z nosa strasznie viezko sie biegalo uwielbiam biegac ale jak jest cieplutko :( no to nie udalo sie schudnac do 60 kg alee lato sie jeszcze nie zaczelo to tylko urlop i mysle jak ja wytrzymam niby mamy silownie ale wezme skanke na urlop trivhe boje sie biegac w nieznanych terenach szczegolnie Turcja . Mialam dzisiaj isc na badanie hormonow ale zapomnialam.i zjadlam.sniadanie :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2019, 19:24

Dziś krótko - przygotowujemy urodziny Synka, nadal nie mam koncepcji na dekoracje, ale chociaż już wiem, jak będzie wyglądał tort. Mamy też częściowo kupiony prezent, kolejną część zakupimy w czerwcu.

W związku z beznadziejną sytuacją w mojej rodzinie postanowiłam iść na terapię, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Najbardziej chciałabym umieć się odciąć od tego wszystkiego i w końcu skupić na moich chłopakach.

Planuję i organizuję też wyjazd nad morze. W tym roku to będzie jedyny nasz dłuższy wyjazd, bo nie będzie nas na więcej stać ze względu na budowę domu. Nie mogę się doczekać :)

26 dzień cyklu.
Co czuję?
Ogromny ból piersi, ale to taki ogromny...
ledwo idzie się dotknąć.
Odebrałam dzisiaj sukienkę w której idę na wesele :) taka ładna że ho ho
W niedzielę czeka nas komunia, mój luby jest chrzestnym.
Jakoś nie przepadam za takimi imprezami...
Oczywiście zaszłam do hebe i nie mogłam przejść obojętnie obok testów ....
Więc głupia w niedzielę z rana zrobię test łudząc się o jakiegoś bladziocha....
a jutro dzień mamy :)
Przez ostatnie 2 dni tak mnie bolał jajnik....
dzisiaj już mniej,
tak bardzo bym chciała....

Wiem, że miałam być spokojna i próbuje.. Ten cykl jest bez starań, następny za to mam nadzieję będzie owocny <3 Pomimo tego, że na wizycie okazało się że jest wszystko w porządku ze mną i tak się martwię :/ o moją owulkę w ogóle.. :( Lekarz mówił że jeśli okres będzie mi się spóźniał to nie mam się martwić.. moze dlatego owu mi się przesunęła bo z temp na razie nic nie wynika.. :(
To pierwszy cykl z ovu, jak i w ogóle z testami owulacyjnymi. Nie wiem czy dobrze je odczytuje :(
Dziewczyny.. pomóżcie ! <3
Pierwszy test robiłam w 15 dc i oto zdjęcie:
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/393e081b073712e217b61ba28a779bdb.jpg
Potem z dnia na dzień krecha była coraz jaśniejsza :( no ale jeśli wtedy miałam owu dlaczego temp się nie zgadza ? :(
W dodatku takie same zdjęcia widziałam w galerii testów owulacyjnych dodatkich więc naprawdę nie wiem jak to odczytać :(

18+2

Tak na szybko i chaotycznie,bo trzeba iść spac ;p
Właśnie przed chwilą dostaliśmy zaproszenie na ślub od koleżanki która bawila sie u nas 😀 totalne zaskoczenie 😀

Od wczoraj troszkę bolal mnie brzuch, być może przez kręcenie małego i bolący źołądek. Oby. Do wizyty 4 dni!
Od wczoraj Pola zasypia szybciej ,nie wiem o co chodzi ale i ja więcej z nią się staram bawic w inny sposób i może to dlatego?
Jutro jedziemy na badania to od razu kilka spraw po drodze mamy do załatwienia.

Udało mi się dostac na piatek do okulisty więc zaraz po ginekologu wracam po Pole i pedzimy tam (jakas narośl na oku,zmieniająca sie).

Już w przyszłym tygodniu przyjeżdża kuzyn,ale ten czas pędzi ;o a a za 2 tyg.połowa ciąży!

Ruchy,fale,kopniaczki już odczuwam. Pola przekochana codziennie kladzie raczki na brzuszku i szuka dzidziusia i nasluchuje.😍 będzie najlepsza siostrą pod słońcem 😊

Anovi Szewc bez butów chodzi 6 czerwca 2019, 14:00

Dawno mnie nie było :)

Czuję się dobrze, juz tak zupełnie dobrze :) mam dużo energii na wszystkie swoje hobby, coraz bardziej wracam do fotografii, szycie na razie ogranicza się do drobnych napraw i przeróbek - dziś bede przerabiać spodnie ciążowe z lidla na krótie spodenki, bo zabrakło ostatnio w moim rozmiarze, a mieszczę sie juz tylko w 3 sukienki do kostek, a chętnie opalilabym nogi! :)

Z nowości - ruchy czuję już bardzo wyraźnie, dzieć się wierci, przekręca, kopie, szturcha i głaszcze, najpiękniejsze uczucie na ziemi :)

Oficjalnie potwierdzone przez USG, że jest to ......

................................... Chłopiec! <3 ....................................................

:) :) :)

Mieliśmy trochę problem z imieniem, bo na dzieczwynke imiona były od ręki, przy chłopcu nic nam się jakoś nie podobało, ale sa 2 wybrane z którymi się oswoilismy :)

Na USG połówkowym wszystko w normie, kolejna wizyta USG u naszej pani dr w poniedziałek, jutro muszę znowu nasikać do kubka, a za niedługo krzywa cukrowa i szczepienie na krztusiec

Z wyprawki - część ciuszków kupuję, część dostaję. W necie buszuję i szukam ciekawych rozwiązań, jakby tego gagatka sprytnie w naszym małym mieszkaniu ulokowac, coby było wygodnie jemu i nam :)
Wózek, fotelik - to pewnie ogarniemy w lipcu/ sierpniu.
Za to w przyszłym tyg przyjdzie komoda i w końcu pochowam ciuszki bo siatki się piętrza za drzwiami w salonie :)

Na szczęście działka kupiona i sie spłaca, może uda się w pzyszłym roku już zacząć budowę <3 !

Dziewczyny, jestem tak szczęśliwa jak nigdy. Tyle cierpień i wyrzeczeń... a w końcu mój syn ! wierci mi się w brzuchu i zmusza do sikania co 15 minut! Bosko!

Oby wszystko poszło dobrze!

W tym cyklu moja temperatura to istny Roller Coaster.

Trochę to mnie zaniepokoiło więc rano pobiegłam do ginekologa. Nie było mojego lekarza, którego już nieźle znam, a trafiłam na inną doktor.
Po krótce powiedziałam jej o co chodzi: że staramy się o dziecko, od listopada/grudnia i że mierze temperatury i mi wariują a na dodatek mam długie cykle - i generalnie czy może chciałaby mi wypisać badania na progesteron i inne damskie hormony co by sprawdzić czy wszystko jest ok.

I powiem Wam, że pierwszy raz spotkałam się z takim podejściem. Lekarka popatrzyła na mnie, i powiedziała :
- robiłaś testy owulacyjne?
- tak, w dwóch ostatnich cyklach (ja)
- są pozytywne?
- tak (ja)
- to nie martw się niczym. zazwyczaj bada się trzy cykle, ale nawet w trzech kolejnych cyklach jeden może być bezowulacyjny, więc widzę że wszystko jest ok.

Długo ze mną rozmawiała, przede wszystkim: NIE STRESOWAĆ SIĘ TYM, sex regularny ( przez cały czas) - i generalnie to nie ma być projekt a przyjemność. Powiedziała że mamy jeszcze dużo czasu więc to nie jest tak że TERAZ albo nigdy.
Mam odstawić mierzenie temperatury aby się nie stresować i tyle.

Chyba potrzebowałam czegoś takiego.
Mimo kilku uronionych łez, z których się śmiałam z Panią Doktor : że nie wiem skąd one są, ona w pełni zrozumiała że to emocje i bezradność.


Spodziewana @: 7 dni
wtorek: 14.05.2019 (ovu zmieniło datę)

Wróciliśmy z wypoczynku :) pochodziliśmy po niższych partiach Alp, zwiedzaliśmy kościoły i zamki, cieszyliśmy się słonkiem, ale też deszczem i śniegiem. Odpoczęliśmy! Nawet troszkę cydru francuskiego wypiliśmy, choć i tak zdecydowanie mniej niż pozostała część ekipy. Nie myśleliśmy o głównym problemie naszego życia.

Nie było mnie kilka dni na forum, a tu znowu zieloności się pojawiły :) pojawił się też post o wypadku samochodowym, jak to przerzuca starania na dalszy plan, bo trudno sobie wyobrazić życie bez naszych partnerów. Pouczające. I dość mocno otwierające oczy. Przecież bez mojego Mężusia (choć bycie z nim 9 dni, przez 24 godziny na dobę non stop, dało mi w kość i w ramach relaksu urządziliśmy sobie małą aferkę na francuskiej stacji paliw, a co! ktoś mi zabroni?!), może niekoniecznie przestałabym istnieć, ale naprawdę nie mogłabym nazwać swojej egzystencji życiem. Wewnętrznie stałabym się roślinką, której nic nie obchodzi. Mężuś twierdzi, że jego życie beze mnie byłoby "spokojne, aż zbyt spokojne". Tego się trzymam.

Owulka była wczoraj (poniedziałek), no i nie udało się przed owulacją zrobić badania drożności. Trudno je robić na odległość, gdy jajniki są we Francji, a lekarz w Warszawie ;) Dziś rano byłam na monitoringu potwierdzić owu, przeczucia się nie pomyliły, lekarz widział ciałko żółte, z prawego jajnika, ciałko żółte wielkości 8,7 mm, endometrium przekształcające się, grubość 9,6 mm. Migdały działają!

Nie byłam szczepiona przeciwko WZW typu B, muszę więc zatroszczyć się o 2 dawki szczepionki, pierwszą być może uda się przyjąć już dziś.

Przyszły wyniki kolejnych badań genetycznych, tym razem Mężowskie CFTR. Posiada mutację F508 del w układzie heterozygotycznym. Mutacja ta determinuje mukowiscydozę. Przy układzie homozygotycznym podobno nie ma mowy o produkcji plemników, a przy układzie heterozygotycznym produkcja jest utrudniona. Mężuś skwitował krótko: "Jestem szczęśliwy, bo wreszcie wiem, z czego to gówno wynika! Tak, w dziwny sposób jestem szczęśliwy.". Także nie dość, że rozjechany układ hormonalny, to jeszcze takie dziadostwo. Przynajmniej wiemy, dlaczego u innych mężczyzn kuracja hormonalna daje znacznie lepsze efekty.

Plany medyczne są szeroko zakrojone, jeszcze psychikę trzeba nastawić na przyjście na świat Bratanka. To już wkrótce i czasem się cieszę, czasem zazdroszczę, a czasem płaczę w poduszkę. Do tego płaczu przyczyniają się teksty Brata, który nie zna pojęcia empatii i jak walnie jakimś tekstem, to klękajcie narody, a trzymamy się tego, że rodzinie nic nie mówimy. Głównie dlatego, że Mężuś od początku jest za pomysłem dawstwa i chce potem słyszeć "O jaki/jaka podobny/a do Tatusia!" i nie chce słyszeć drętwych tekstów w tym zakresie. Ja, do tej pory nieprzekonana, zaczynam się zastanawiać głębiej nad tym tematem. Wychodzą nam kolejne mutacje, jaki jest sens się starać i powołać na świat chore dziecko? Bo to chyba całkiem normalne, że jak już marzysz o dziecku, to marzysz o zdrowej istotce? Gdzie się kończy etap Twojej ingerencji? Jaką mam pewność, że ta mała istotka powołana na świat przy pomocy dawcy nasienia nie zwiąże się w przyszłości z osobą powołaną na świat w ten sam sposób i to z użyciem nasienia tego samego dawcy? Ok, ok, są procedury, jasne, że są. I nikt nie da mi gwarancji. Nie tak dawno temu, wypłynęła na światło dzienne sprawa holenderskiego czy belgijskiego lekarza, który zamiast nasienia dawcy, używał do zabiegów swojego nasienia i potwierdzono jego ojcostwo 49 osób. Około 200 czeka w kolejce. 249 osób na 6,5 miliarda, a tak bliżej około 40 milionów Polaków. Takie mam rozkminy w głowie. Biegają po tych neuronach i nie dają mi spokoju, każda się łączy z każdą, prawie w sposób nierozerwalny. Od mutacji, chorób, po dawstwo i zagrożenia z nim związane.

Klaudia0110 Kolejna walka! 7 maja 2019, 13:01

No i tak oto mamy maj a fasolinka nadal nie ma, ale tak jak mówiłam starania są zawieszone i przesunięte w dalszy plan.. Tylko nie mamy już tyle czasu.. Ja 26 lat, M za tydzień 28. Jak mam być mamą to chce byc młoda mamą! No ale kurcze nic się nie układa.. Cały plan poszedł się...... Aktualnie gorszy okres jeśli chodzi o finanse... Po zdaniu prawka mam zamiar zmienić pracę, o wiele lepiej płatna.. Mogłabym iść już teraz no ale kurcze ten cholerny dojazd.. Nie dam rady bez prawka (praca w Niemczech przy granicy).. Musimy zmienić auto bo obecne zaczyna się powoli sypać. Ale nie dziwię się.. No i kupić drugie dla mnie :D
Synu rośnie.. Boże tak szybko wyrósł, nie nacieszyłam się tym moim malutkim chlopczykiem.. Alan jak na swój wiek jest duży.. Mierzy 116cm i waży UWAGA! 26kg od urodzenia bardzo szybko przybierał na wadze, dopiero niedawno waga stanęła. Po szkarlatynie śladu nie ma.. Prawie... Skóra na buzi jest mega przesuszona, a skórka z raczej i nóżek bardzo schodzi. A migdały nadal ma wielkie i słuchać że są dla niego uciążliwe słuchać to zwłaszcza w mowie.. Mówi jakby kluche miał w buzi, chrapię już chyba gorzej niż tata :D 22.05 idziemy prywatnie do laryngologa (jest ordynatorem w szpitalu gdzie wycinaja migdały i jeśli są takie przypadki jak Alan to szybciej skieruje!OBY!) Bezdechy nadal są, niestety migdały są naprawdę ogromne! No i zaczyna się powoli problem ze słuchem.. Czasem mam wrażenie że moje dziecko nie doslyszy!! Pałac mi chce ale robię co w mojej mocy by tylko mu pomóc.. Ale wszędzie KOLEJKI! nawet prywatnie to też czas oczekiwania jest ponad 2-3 mies więc bezsensu. Synu dostał się do przedszkola państwowego :) hurra! No płacić 600 zł a 150 jest różnica.. Tak jak teraz Alan nie chodzi już miesiąc a płacić trzeba. Ehh
No to by było na tyle

Patt1002 Czekamy na Aniołka 6 czerwca 2019, 15:13

No i @ przyszła wczoraj... Okrutna, zła i podła.... Jak zrobic mi to mogła :(

Dawno mnie tu nie było, ale w majówkę całkowicie odpoczywałam... Przynajmniej się starałam.
In vitro - długi protokół - DZIAŁAMY!

Od ponad tygodnia biorę gonapeptyl, wczoraj byłam z wynikami LH i estradiolu w klinice. Mieliśmy już rozpisać puregon ale muszę jeszcze poczekać bo LH niestety za wysoko (ponad 10). Dzisiaj przyszła miesiączka więc jutro powtarzam badanie i zobaczymy. Wiem już że pierwsze 3 dni stymulacji będę miała 150j puregonu a dalej zobaczymy.

Nie zdawałam sobie sprawy z jak ogromnym stresem się wiąże cała procedura. Nocne koszmary albo w ogóle problemy ze snem, absolutny brak koncentracji, zrobiłam się płaczliwa, już nie wspominając o bólach podbrzusza, piersi i głowy... Staram się wrzucić na luz ale ciężko mi to idzie.

W całym tym zamieszaniu zapomniałam że w maju mam kontrolę u endo, zadzwoniłam dzisiaj zapytać kiedy ta wizyta bo gdzieś zgubiłam karteczkę a tu się okazało że wizytę mam jutro. Nie mam zrobionych badań, pojechałam na szybko oddać krew ale nie zrobiłam wszystkich badań, bo po co robić insulinę i glukozę jeśli nie byłam na czczo. Teraz się stresuję, że Pani Doktor urwie mi głowę. Jest bardzo specyficzna, jeśli się przychodzi przygotowanym do wizyty to wszystko jest ok, miła z ogromną wiedzą. Wystarczy że przyjdzie się nieprzygotowanym to zaczyna się piekiełko bo jest wtedy okropna, uszczypliwa i złośliwa a na dodatek krzyczy... Masakra... Nie znoszę jak ktoś na mnie krzyczy a odezwać się nie potrafię... Taki dziwny ze mnie typ...

Stres stresem poganiany... Wykończę się niedługo. Jak tu wyluzować? Jakieś złote rady?

Oby tylko jutro LH spadło a Pani Doktor musi mieć dobry humor ;)

dDana Obietnica 15 stycznia 2015, 15:40

Ciąża rozpoczęta 20 grudnia 2014

Miałam poczekać z testem, ale o północy w WC zauważyłam, że papier przy podcieraniu jest delikatnie różowy. Piersi zrobiły się silikonowe, a gorączka skoczyła na 37,2. Dodatkowo strasznie mnie mdliło.
Postanowiliśmy, że rano zrobimy test - i podskórnie już spodziewałam się pozytywu. 12 dpo:
b7018ac24c57504c451753d15813ef9d.jpg

Jeszcze do mnie nie dociera, nie pozwalam sobie się aż tak cieszyć jak w październiku, muszę zobaczyć serduszko na USG żeby się uspokoić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2015, 14:46

Anuśla Musisz dać życiu szansę 7 maja 2019, 16:25

Dzisiaj 3 rocznica naszego ślubu. Od wczoraj mam gule w gardle. Żałuję, że te 3 lata podporzadkowalam goniac za czymś co nie nadeszło i nie wiem czy nadejdzie tzn. macierzynstwie. Żałuję, że uprzykrzylam tymi staraniami życie mojemu mężowi. Ta rocznica jest dla mnie, niestety, smutną rocznica. Choć za wszelka cenę nie chcę żeby tak było to tak jest. W maju 2016 był ślub. Wychodzilam za faceta swojego życia, z podobnymi pasjami, poczuciem humoru, opiekuńczego, takiego którego wszyscy kochaja i jeszcze w dodatku przystojniaka! Świat był u moich stóp. Mieliśmy swoje małe mieszkanko i nowe auto, więc kase z wesela mogliśmy przeznaczyć na odjazdowa podróż poślubna, rowery itd itp. W lipcu mialam umówiona wizytę u gina. Chcemy sie z mężem starać o dziecko - powiedziałam. Jaka ja byłam wtedy dumna! Spełniona kobieta i żona chce zostać matka. Zrobiłam podstawowe badania i w sierpniu zaczęliśmy sie starać. Przez pierwszy rok po ślubie mogłam oglądać non stop film i zdjęcia z wesela. Druga rocznicę spędzaliśmy już po pierwszej inseminacji, pełni nadziei. Nadeszla trzecia rocznica i ogladanie zdjęć boli. Jaka ja jestem na nich pewna siebie i uśmiechnięta, gdzie sie podziała ta beztroska na mojej twarzy? Jednak mimo to zawsze jesteśmy dla siebie oparciem. Już tyle przeszliśmy jak na 3 letni staż. Niepłodność, mój wypadek, szpital i operacje. Musze to co złe odciąć gruba krecha. Słucham dziś mantr. Uspokajaja.

24tc + 3 (25tc)

Mam cukrzycę ciążową, niby gdzieś w środku miałam przeczucie, że się pojawi, w końcu jestem z rodziny cukrzyków, ale jednak miałam nadzieję, że mnie to ominie.
Od wczoraj trzymam się diety, powoli przyzwyczajam się do 6 posiłków dziennie zamiast 3. Mam glukometr i kilka pasków więc przez 3 dni mogę sobie cukier mierzyć.
Na 21 maja jestem zapisana na Karową, gdzie będzie dogłębna diagnostyka, razem z ginekologiem, ktg, usg i dietetykiem. Mam nadzieję, że będzie dobrze i ominie mnie insulina :).

Od niedzieli mocniej czuję Synka <3, to jest już bardziej przesuwanie pod skórą niż kopniaki <3. Nawet widać to na powierzchni brzucha <3

23 dc
Dzisiaj była wizyta z usg u doktorka. Wszystko ok. Tylko czekać na cytologie. Mam dzwonić w czwartek... Bo jeśli dostanę @ za 5 dni i cytologia będzie ok... to wtedy będę miała wolną rękę... W innym wypadku znowu o miesiąc zostanie przełożona stymulacja. Oby do tego nie doszło. 😓 Czekamy...

Dzisiaj pierwszy raz marchewka :-D

wiktorka89 Czekając na dwie kreseczki... 17 października 2015, 12:36

Zrobiłam test ciążowy i w sumie sama nie wiem... Mogłaby któraś rzucić okiem:)
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/b6548abfd0edeec3e5cbe83ca4941443.jpg
Zapisałam go jako dodatni ale pewności nie mam bo ta druga kreska ciągle jest jasna. Oby to nie była znowu biochemiczna...

23 dc 5 dpo

Czas zasuwa niesamowicie szybko, zaraz minie 2 miesiące od operacji. Zaczynam się czuć coraz lepiej na szczęście! Włosy też zdecydowanie mniej lecą, mam nadzieję, że teraz to już tylko będą odrastać, ale teraz widzę ile daje oczyszczenie organizmu z tego całego szpitalnego syfu. Cera też mi się poprawiła. Moc buraków jest nieoceniona! Dzisiaj nastawiam już 3 zakwas. Pierwszy mi wyszedł dużo lepszy niż drugi, ale to moim zdaniem kwestia buraków i może tego, że do pierwszego zakwasu dodałam kwasu z kapusty, a do drugiego trochę pierwszego zakwasu jako startera.
Owulacja w tym cyklu wypadła tak fortunnie/niefortunnie, że na weekendzie majowym i nie mogłam sprawdzić, czy była faktycznie. Wczoraj na podglądzie gin powiedział, że nie ma pęcherzyka, więc przyjmujemy, że owu była, ale kiedy tego nie wiadomo, czyli wiem, że nic nie wiem. No ale lepsze to niż konieczność podania ovi w 22 dc, bo pęcherzyk nie pękł. Owulaki były pozytywne, ale nie tak mocne jak ostatnio, może po prostu tego nie wychwyciłam tym razem. Cykl i dni płodne obstawione <3 z każdej strony, co dwa dni ! Także jest nadzieja, ale ta mi towarzyszy od prawie 3 lat… Endo na podglądzie miałam ładne. Lekarz kazał zbadać proga 7-8 dpo. Nie wiem jeszcze, czy badać też estradiol?
Martwię się, że encorton zaczęłam brać dopiero w 3 dc i to tak w ślepo,czy nie za późno… Ten cholerny weekend był i nie byłam w stanie włączyć od razu. Teraz już sama nie wiem kiedy co o której brać. Jakiś grafik by się przydał, bo już się zaczynam gubić. Dobrze, że to tylko 9 dni jeszcze… Wierzę i nie wierzę w ten cykl… Powoli odstawiam suple, w sensie dojadam to co mam i wykańczam wszystko. Będę brała tylko to co niezbędne no i ziółka. Wcinanie tego wszystkiego nie ma sensu, w końcu rozwalę sobie organizm.
Dzisiaj na kursie poprawiałam spodnie które ostatnio zaczęłam szyć, ale wisiało mi w kroku i w olałam skonsultować to z Panią A. Oczwiście jak zwykle się nie zawiodłam. Jak skończę spodnie to Wam tu wrzucę. Oczywiście uszyłam też coś dla maluszków!
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8b26dc3170c6.jpg
Ostatnio po stracie słaby czas przy maszynie, ale już doszłam do siebie i mam nową weneę! Zamówiłam nawet manekina, strasznie kręci mnie modelowanie, więc teraz to mój cel. Zobaczymy co z tego wyniknie !
Prawdpodobonie jedziemy na wakacje w lipcu/sierpniu, musimy jeszcze wszystko dograć, ale już nie mogę się doczekać! Będzie super ! Prawdopodobnie ekipa 7 osobowa, więc będzie z kim grillować, pić piwko : ) o ile będę mogła, ale zapewne będę.

Maya - 3 tygodnie z nami 💗

Melduję się po meeeega długim i pod pewnymi względami ciężkim a innymi zajebisty dniu. Ale od początku.

Na dzisiaj przypadł dzień wizyty w klinice laktacyjbej, ale żeby nie było za łatwo Oskar musiał dzisiaj iść do pracy więc ja po raz pierwszy musiałam sama jechać z Mayą samochodem 🙈

Poranek do łatwych nie należał, po ciężkiej, nieprzespanej nocy nie dość że musiałam sama ogarnąć nas do wyjścia to odłożenie małej graniczyło z cudem. Cud się jednak na szczęście wydarzył i to nawet dwa razy. Po karmieniu piersią udało mi się Mayę odłożyć i pobiec pod prysznic, oczywiście żeby nie było za łatwo jak byłam pod prysznicem usłyszalam płacz Malutkiej wiec musiałam przyspieszyć tempa 🤷‍♀️ no ale co zrobić, prysznic dokończyłam i poszłam dalej tulić i karmić córcię.
Potem nastąpił cud numer dwa i Maya znowu usnęła. Znowu udało mi się ją odłożyć i szybko przyszykować się do wyjścia. Spała zaskakująco dobrze ale Oczywiście jak ja przełożyłam do fotelika to się przebudziła więc w skrócie mówiąc większość drogi do szpitala (gdzie jest klinika laktacyjna) płakała - 30 min drogi 🤷

Co do wizyty w klinice to jestem mega zadowolona. Może nie do końca dlatego że czegoś nowego odkrywczego się dowiedziałam, ale dowiedziałam się że:
1. Maya bardzo dobrze chwyta piers i ładnie ssie
2. Moja technika przystawiania jest "doskonała" (cytuje 🥰) i doradczyni była aż pod wrażeniem jak dobrze to robię i pytała czy już mi ktoś pomagał - powiedziałam jej że bardzo dużo filmików w necie oglądałam i myślę że jeden mi szczególnie pomógł więc poprosiła żebym jej wysłała żeby sama zobaczyła. (Nie mogę go znaleźć oczywiście 🤦)
Ogólnie spędziłam z w klinice prawie 2h w trakcie których Maya właściwie ciągle wisiała na piersi a ja z CDL omawiałyśmy schemat odciągania, karmienia, nakręcanie laktacji itd. Wielki szacun dla tej doradczyni też za to że ani razu nie skrytykowała mnie ani nie sprawiła że źle się poczułam z tym że daje czasami MM itd
Ogólnie wyszłam z tej wizyty mega podbudowana i zmotywowana 🥰
Kolejna wizytę mam za tydzień. Na razie nie kazała mi brać żadnych suplementów tylko karmić i odciągać zgodnie z jej zaleceniami i zobaczymy jak się zwiększy ilość mleka / skróci czas karmienia 🤞

Po wizycie postanowiłam pojechać na chwilę do pracy (Szpital w którym dzisiaj byłam jest względnie blisko mojego biura) żeby przedstawić Mayę. 25 min w samochodzie, Maya nie spała ale też nie płakała wiec sukces.
W biurze byłyśmy może godzinę ale musiałyśmy się ewakuować bo Mayą byla od wczoraj nie w humorze ale o tym zaraz.

Druga do domu, znowu 30 min jazdy i znowu bez płaczu - kolejny sukces 💛

A wracając do Mai i tego czemu dzień był ciężki, to Maya niestety od wczorajszego wieczoru była nie w sosie. Mega ciężka noc, prawie nieprzespana, Maya bardzo dużo jedzenia się domagała i w ogóle nie wyglądała na zadowoloną. Po ilości mleka jaka zjadła w nocy dostała zatwardzenia 🤦 także caky dzień męczyła się żeby zrobic 💩. Ostatecznie po na prawdę dużej ilości płaczu, Krzyku, ulewaniu i szukaniu komfortu przy cycku (ale bez ssania i bez usypiania) ok 18 po długim masażu brzuszka WRESZCIE zrobiła kupę gigant która przeciekła na moją sukienkę 🙈 ale i tak byłam przeszczęśliwa 😁
po zrobieniu kupki i zjedzeniu małej porcji mleczka wreszcie usnęła i tak śpi już teraz trzecią godzinę 🙌

Hej :)

Morze niestety nie wypaliło, bo sobota uraczyła nas 4 stopniami i ulewą więc woleliśmy ten wyjazd przełożyć na korzystniejszy termin.

Tosia od kilku dni w końcu perfekcyjnie opanowała obroty na brzuszek przez lewy bok, a nie tylko przez prawy :) Kilka razy udało jej się też obrócić z brzucha na plecy i tym sposobem kawałek przeturlać.

Śpi w dostawce koło naszego łóżka (od urodzenia) i potrafi już ze spokojem zawędrować w połowę naszego łóżka mimo, że jeszcze nie pełza :D

Noce ostatnio kiepskie, dnie też wymagające, ale liczę na to, że to tylko taki okres. Może zęby, może skok, a może po prostu taki czas - przetrwamy! :)

Jutro jedziemy na szczepienie, jestem ciekawa ile nasza kluska już waży :) Mam nadzieję, że szczepienie zniesie dobrze.

No a w piątek oficjalnie rozpoczynamy przygodę z rozszerzaniem diety, trzymajcie za nas kciuki! :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)