Minęło 9 miesięcy.
Wczoraj dostałam okres, i to bezbolesny (!) a Mała samodzielnie usiadła! Miała z tego taki ubaw, piszczała na głos i przebierała nogami. Siadła z pozycji czworaczej, przesuwając się do tyłu i tak manewrowała, że w końcu siadła i z każdym razem szło coraz szybciej. Siedzi w miarę prosto, ale nie idealnie. Potrzebuje wzmocnić plecy, co ponoć nastąpi podczas raczkowania.
Do tego jak coś zrzuci, to woła "bach". Chętnie woła tata, mama dalej tylko jak chce spać. Pewnie to jeszcze nie rozumne, chociaż rozumie, jak mówię: powiedz baba i powtarza, powiedz tata i też powtarza. Mama rzadko powtórzy. No i bach i "be". Pełźnie do ławy, wie, że kiedyś uderzyła się w nogę i mówi "bach, bach".
Nauczyła się "plumkać" językiem. Lubi jeść sama. Ma patent, chwyta pomidora/warzywa/pieczywo w piąstki i wyciska do buzi przez szczelinę pomiedzy kciukiem a resztą palców. Chodzi za rurą od odkurzacza centralnego. Interesuje się też gniazdkiem od odkurzacza i chce obgryzać schody.
Poza tym. Poobserwowałam trochę inne dzieci, starsze i uważam, że z niemowlakiem, nawet mobilnym to jeszcze nie jest tak przerąbane. Ruchliwi chłopcy, w wieku przedszkolnym to dopiero meksyk. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, szybko naciskają zabawki, zwłaszcza te grające, hałasują, wyrywają zabawki Małej, a kiedy dla bezpieczeństwa włożyłam ją do kojca, w sekundzie znaleźli się nad nią i zaczeli nad głowa wrzucać zabawki. To nie na moje nerwy.
Zastanawiam się, czy tu faktycznie słodycze + elektronika nie pobudza nadmiernie dzieci, bo rozumiem, ruchliwość itp. ale jest chyba jakaś granica między nadpobudliwością, a zdrowym zachowaniem.
Nie mogę uwierzyć, że zobaczyłam 2 piękne kreski
Moje kochane kreseczki... Jeśli chcecie możecie je ujrzeć tutaj: https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/dd1efc7c099fc59e68c89a106fd7b602.jpg
Już nie mogę się doczekać kiedy oznajmię to mężowi, ale mam dylemat bo nie wiem czy już powiedzieć czy poczekać do 31 grudnia-ma urodziny więc może lepiej mu wręczyć taki prezent? Jak myślicie? Chyba tak zrobię, bo czekałam na specjalną okazję-miał to być prezent gwiazdkowy, ale będzie urodzinowy... W przyszłym tygodniu wybiorę się do ginekologa, może już zobaczy co trzeba? Wg Belly jestem w 5 tyg ciąży-licząc od ostatniego okresu.
Podczas dzielenia się opłatkiem życzyłam mężowi zdrowego dzidziusia
Heh, ciągle po podgaduję, że tak mnie wzdęło na święta, że pewnie przytyję, bo tyle jem a on mówi, że gdybym miała duży brzuszek to by się cieszył 
Teraz jest jeszcze czas takiego oczekiwania, żeby sprawdzić czy ciąża faktycznie jest, czy wszystko jest ok,chciałabym zrobić betę, ale się boję
Muszę być cierpliwa.
Dawno nic nie napisałam, co nie znaczy, że mnie tu nie było, regularnie czytałam wasze historie. Przez ostatnie 2 miesiące przestałam zadręczać się tym tematem, doszukiwać się na siłę jakichkolwiek objawów kolejnej urojonej ciąży. Oczywiście nie ucieknę od tego całkowicie ale czekając na naszą pierwszą wizytę w klinice leczenia niepłodności postanowiłam zrobić coś dla siebie. Kocham sport i zdrowe odżywianie i to było moje główne zajęcie w wolnym czasie. Zapisałam się na siłownie, chodzę na różne kursy fitness i to dla mnie najlepsza terapia. W piątek idziemy do lekarza - wiem co powie, zapewne będzie przystawał przy swoim i nalegał na usunięcie jajowodów, powoli już się z tym pogodziłam bo najwyraźniej i tak nie pełnią swojej funkcji. Pod koniec maja kolejna wizyta w innej klinice i wtedy zdecydujemy przy której zostajemy. Czasem zastanawiam się jaki scenariusz napisało dla mnie życie i jak dla mnie skończy się ta historia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2019, 18:15
Wracam mialam.ekstra dzien shoping ,, Boze spraw abym kupila to co mam kupic nic wiecej " wyszlo calkiem niezle
Zaplanowalam:
1. okularki przeciwsloneczne
2.spodnie jeansy jak zwykle przetarte na udach
3.planowalam.sukienke taka letnia (po co kobieto masz tysiac kiecek haha)
4. spodenki kapielowķi dla meza
5. Klapki dla meza
No to kupilam 3 pozycje poza klapkami i sukienka sukienki szmatami sie okazaly a klapki rozmiaru nie bylo...
Ale oczywiscie zdarzyla sie nie planowana rzecz slarpetki z calzedone
no co promocja byla 
Uzalezniona od sportu i od ovufriend
Ktory to dc 2 /3 ? Poszlam pobiegac nie wytrzymalam.ale zimno zaluje ze czapy nie ubralam smarki leca z nosa strasznie viezko sie biegalo uwielbiam biegac ale jak jest cieplutko
no to nie udalo sie schudnac do 60 kg alee lato sie jeszcze nie zaczelo to tylko urlop i mysle jak ja wytrzymam niby mamy silownie ale wezme skanke na urlop trivhe boje sie biegac w nieznanych terenach szczegolnie Turcja . Mialam dzisiaj isc na badanie hormonow ale zapomnialam.i zjadlam.sniadanie
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2019, 19:24
Dziś krótko - przygotowujemy urodziny Synka, nadal nie mam koncepcji na dekoracje, ale chociaż już wiem, jak będzie wyglądał tort. Mamy też częściowo kupiony prezent, kolejną część zakupimy w czerwcu.
W związku z beznadziejną sytuacją w mojej rodzinie postanowiłam iść na terapię, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Najbardziej chciałabym umieć się odciąć od tego wszystkiego i w końcu skupić na moich chłopakach.
Planuję i organizuję też wyjazd nad morze. W tym roku to będzie jedyny nasz dłuższy wyjazd, bo nie będzie nas na więcej stać ze względu na budowę domu. Nie mogę się doczekać 
26 dzień cyklu.
Co czuję?
Ogromny ból piersi, ale to taki ogromny...
ledwo idzie się dotknąć.
Odebrałam dzisiaj sukienkę w której idę na wesele
taka ładna że ho ho
W niedzielę czeka nas komunia, mój luby jest chrzestnym.
Jakoś nie przepadam za takimi imprezami...
Oczywiście zaszłam do hebe i nie mogłam przejść obojętnie obok testów ....
Więc głupia w niedzielę z rana zrobię test łudząc się o jakiegoś bladziocha....
a jutro dzień mamy 
Przez ostatnie 2 dni tak mnie bolał jajnik....
dzisiaj już mniej,
tak bardzo bym chciała....
Wiem, że miałam być spokojna i próbuje.. Ten cykl jest bez starań, następny za to mam nadzieję będzie owocny
Pomimo tego, że na wizycie okazało się że jest wszystko w porządku ze mną i tak się martwię
o moją owulkę w ogóle..
Lekarz mówił że jeśli okres będzie mi się spóźniał to nie mam się martwić.. moze dlatego owu mi się przesunęła bo z temp na razie nic nie wynika.. 
To pierwszy cykl z ovu, jak i w ogóle z testami owulacyjnymi. Nie wiem czy dobrze je odczytuje 
Dziewczyny.. pomóżcie ! 
Pierwszy test robiłam w 15 dc i oto zdjęcie:
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/393e081b073712e217b61ba28a779bdb.jpg
Potem z dnia na dzień krecha była coraz jaśniejsza
no ale jeśli wtedy miałam owu dlaczego temp się nie zgadza ? 
W dodatku takie same zdjęcia widziałam w galerii testów owulacyjnych dodatkich więc naprawdę nie wiem jak to odczytać 
18+2
Tak na szybko i chaotycznie,bo trzeba iść spac ;p
Właśnie przed chwilą dostaliśmy zaproszenie na ślub od koleżanki która bawila sie u nas 😀 totalne zaskoczenie 😀
Od wczoraj troszkę bolal mnie brzuch, być może przez kręcenie małego i bolący źołądek. Oby. Do wizyty 4 dni!
Od wczoraj Pola zasypia szybciej ,nie wiem o co chodzi ale i ja więcej z nią się staram bawic w inny sposób i może to dlatego?
Jutro jedziemy na badania to od razu kilka spraw po drodze mamy do załatwienia.
Udało mi się dostac na piatek do okulisty więc zaraz po ginekologu wracam po Pole i pedzimy tam (jakas narośl na oku,zmieniająca sie).
Już w przyszłym tygodniu przyjeżdża kuzyn,ale ten czas pędzi ;o a a za 2 tyg.połowa ciąży!
Ruchy,fale,kopniaczki już odczuwam. Pola przekochana codziennie kladzie raczki na brzuszku i szuka dzidziusia i nasluchuje.😍 będzie najlepsza siostrą pod słońcem 😊
Dawno mnie nie było 
Czuję się dobrze, juz tak zupełnie dobrze
mam dużo energii na wszystkie swoje hobby, coraz bardziej wracam do fotografii, szycie na razie ogranicza się do drobnych napraw i przeróbek - dziś bede przerabiać spodnie ciążowe z lidla na krótie spodenki, bo zabrakło ostatnio w moim rozmiarze, a mieszczę sie juz tylko w 3 sukienki do kostek, a chętnie opalilabym nogi! 
Z nowości - ruchy czuję już bardzo wyraźnie, dzieć się wierci, przekręca, kopie, szturcha i głaszcze, najpiękniejsze uczucie na ziemi 
Oficjalnie potwierdzone przez USG, że jest to ......
................................... Chłopiec!
....................................................

Mieliśmy trochę problem z imieniem, bo na dzieczwynke imiona były od ręki, przy chłopcu nic nam się jakoś nie podobało, ale sa 2 wybrane z którymi się oswoilismy 
Na USG połówkowym wszystko w normie, kolejna wizyta USG u naszej pani dr w poniedziałek, jutro muszę znowu nasikać do kubka, a za niedługo krzywa cukrowa i szczepienie na krztusiec
Z wyprawki - część ciuszków kupuję, część dostaję. W necie buszuję i szukam ciekawych rozwiązań, jakby tego gagatka sprytnie w naszym małym mieszkaniu ulokowac, coby było wygodnie jemu i nam 
Wózek, fotelik - to pewnie ogarniemy w lipcu/ sierpniu.
Za to w przyszłym tyg przyjdzie komoda i w końcu pochowam ciuszki bo siatki się piętrza za drzwiami w salonie 
Na szczęście działka kupiona i sie spłaca, może uda się w pzyszłym roku już zacząć budowę
!
Dziewczyny, jestem tak szczęśliwa jak nigdy. Tyle cierpień i wyrzeczeń... a w końcu mój syn ! wierci mi się w brzuchu i zmusza do sikania co 15 minut! Bosko!
Oby wszystko poszło dobrze!
W tym cyklu moja temperatura to istny Roller Coaster.
Trochę to mnie zaniepokoiło więc rano pobiegłam do ginekologa. Nie było mojego lekarza, którego już nieźle znam, a trafiłam na inną doktor.
Po krótce powiedziałam jej o co chodzi: że staramy się o dziecko, od listopada/grudnia i że mierze temperatury i mi wariują a na dodatek mam długie cykle - i generalnie czy może chciałaby mi wypisać badania na progesteron i inne damskie hormony co by sprawdzić czy wszystko jest ok.
I powiem Wam, że pierwszy raz spotkałam się z takim podejściem. Lekarka popatrzyła na mnie, i powiedziała :
- robiłaś testy owulacyjne?
- tak, w dwóch ostatnich cyklach (ja)
- są pozytywne?
- tak (ja)
- to nie martw się niczym. zazwyczaj bada się trzy cykle, ale nawet w trzech kolejnych cyklach jeden może być bezowulacyjny, więc widzę że wszystko jest ok.
Długo ze mną rozmawiała, przede wszystkim: NIE STRESOWAĆ SIĘ TYM, sex regularny ( przez cały czas) - i generalnie to nie ma być projekt a przyjemność. Powiedziała że mamy jeszcze dużo czasu więc to nie jest tak że TERAZ albo nigdy.
Mam odstawić mierzenie temperatury aby się nie stresować i tyle.
Chyba potrzebowałam czegoś takiego.
Mimo kilku uronionych łez, z których się śmiałam z Panią Doktor : że nie wiem skąd one są, ona w pełni zrozumiała że to emocje i bezradność.
Spodziewana @: 7 dni
wtorek: 14.05.2019 (ovu zmieniło datę)
Wróciliśmy z wypoczynku
pochodziliśmy po niższych partiach Alp, zwiedzaliśmy kościoły i zamki, cieszyliśmy się słonkiem, ale też deszczem i śniegiem. Odpoczęliśmy! Nawet troszkę cydru francuskiego wypiliśmy, choć i tak zdecydowanie mniej niż pozostała część ekipy. Nie myśleliśmy o głównym problemie naszego życia.
Nie było mnie kilka dni na forum, a tu znowu zieloności się pojawiły
pojawił się też post o wypadku samochodowym, jak to przerzuca starania na dalszy plan, bo trudno sobie wyobrazić życie bez naszych partnerów. Pouczające. I dość mocno otwierające oczy. Przecież bez mojego Mężusia (choć bycie z nim 9 dni, przez 24 godziny na dobę non stop, dało mi w kość i w ramach relaksu urządziliśmy sobie małą aferkę na francuskiej stacji paliw, a co! ktoś mi zabroni?!), może niekoniecznie przestałabym istnieć, ale naprawdę nie mogłabym nazwać swojej egzystencji życiem. Wewnętrznie stałabym się roślinką, której nic nie obchodzi. Mężuś twierdzi, że jego życie beze mnie byłoby "spokojne, aż zbyt spokojne". Tego się trzymam.
Owulka była wczoraj (poniedziałek), no i nie udało się przed owulacją zrobić badania drożności. Trudno je robić na odległość, gdy jajniki są we Francji, a lekarz w Warszawie
Dziś rano byłam na monitoringu potwierdzić owu, przeczucia się nie pomyliły, lekarz widział ciałko żółte, z prawego jajnika, ciałko żółte wielkości 8,7 mm, endometrium przekształcające się, grubość 9,6 mm. Migdały działają!
Nie byłam szczepiona przeciwko WZW typu B, muszę więc zatroszczyć się o 2 dawki szczepionki, pierwszą być może uda się przyjąć już dziś.
Przyszły wyniki kolejnych badań genetycznych, tym razem Mężowskie CFTR. Posiada mutację F508 del w układzie heterozygotycznym. Mutacja ta determinuje mukowiscydozę. Przy układzie homozygotycznym podobno nie ma mowy o produkcji plemników, a przy układzie heterozygotycznym produkcja jest utrudniona. Mężuś skwitował krótko: "Jestem szczęśliwy, bo wreszcie wiem, z czego to gówno wynika! Tak, w dziwny sposób jestem szczęśliwy.". Także nie dość, że rozjechany układ hormonalny, to jeszcze takie dziadostwo. Przynajmniej wiemy, dlaczego u innych mężczyzn kuracja hormonalna daje znacznie lepsze efekty.
Plany medyczne są szeroko zakrojone, jeszcze psychikę trzeba nastawić na przyjście na świat Bratanka. To już wkrótce i czasem się cieszę, czasem zazdroszczę, a czasem płaczę w poduszkę. Do tego płaczu przyczyniają się teksty Brata, który nie zna pojęcia empatii i jak walnie jakimś tekstem, to klękajcie narody, a trzymamy się tego, że rodzinie nic nie mówimy. Głównie dlatego, że Mężuś od początku jest za pomysłem dawstwa i chce potem słyszeć "O jaki/jaka podobny/a do Tatusia!" i nie chce słyszeć drętwych tekstów w tym zakresie. Ja, do tej pory nieprzekonana, zaczynam się zastanawiać głębiej nad tym tematem. Wychodzą nam kolejne mutacje, jaki jest sens się starać i powołać na świat chore dziecko? Bo to chyba całkiem normalne, że jak już marzysz o dziecku, to marzysz o zdrowej istotce? Gdzie się kończy etap Twojej ingerencji? Jaką mam pewność, że ta mała istotka powołana na świat przy pomocy dawcy nasienia nie zwiąże się w przyszłości z osobą powołaną na świat w ten sam sposób i to z użyciem nasienia tego samego dawcy? Ok, ok, są procedury, jasne, że są. I nikt nie da mi gwarancji. Nie tak dawno temu, wypłynęła na światło dzienne sprawa holenderskiego czy belgijskiego lekarza, który zamiast nasienia dawcy, używał do zabiegów swojego nasienia i potwierdzono jego ojcostwo 49 osób. Około 200 czeka w kolejce. 249 osób na 6,5 miliarda, a tak bliżej około 40 milionów Polaków. Takie mam rozkminy w głowie. Biegają po tych neuronach i nie dają mi spokoju, każda się łączy z każdą, prawie w sposób nierozerwalny. Od mutacji, chorób, po dawstwo i zagrożenia z nim związane.
No i tak oto mamy maj a fasolinka nadal nie ma, ale tak jak mówiłam starania są zawieszone i przesunięte w dalszy plan.. Tylko nie mamy już tyle czasu.. Ja 26 lat, M za tydzień 28. Jak mam być mamą to chce byc młoda mamą! No ale kurcze nic się nie układa.. Cały plan poszedł się...... Aktualnie gorszy okres jeśli chodzi o finanse... Po zdaniu prawka mam zamiar zmienić pracę, o wiele lepiej płatna.. Mogłabym iść już teraz no ale kurcze ten cholerny dojazd.. Nie dam rady bez prawka (praca w Niemczech przy granicy).. Musimy zmienić auto bo obecne zaczyna się powoli sypać. Ale nie dziwię się.. No i kupić drugie dla mnie 
Synu rośnie.. Boże tak szybko wyrósł, nie nacieszyłam się tym moim malutkim chlopczykiem.. Alan jak na swój wiek jest duży.. Mierzy 116cm i waży UWAGA! 26kg od urodzenia bardzo szybko przybierał na wadze, dopiero niedawno waga stanęła. Po szkarlatynie śladu nie ma.. Prawie... Skóra na buzi jest mega przesuszona, a skórka z raczej i nóżek bardzo schodzi. A migdały nadal ma wielkie i słuchać że są dla niego uciążliwe słuchać to zwłaszcza w mowie.. Mówi jakby kluche miał w buzi, chrapię już chyba gorzej niż tata
22.05 idziemy prywatnie do laryngologa (jest ordynatorem w szpitalu gdzie wycinaja migdały i jeśli są takie przypadki jak Alan to szybciej skieruje!OBY!) Bezdechy nadal są, niestety migdały są naprawdę ogromne! No i zaczyna się powoli problem ze słuchem.. Czasem mam wrażenie że moje dziecko nie doslyszy!! Pałac mi chce ale robię co w mojej mocy by tylko mu pomóc.. Ale wszędzie KOLEJKI! nawet prywatnie to też czas oczekiwania jest ponad 2-3 mies więc bezsensu. Synu dostał się do przedszkola państwowego
hurra! No płacić 600 zł a 150 jest różnica.. Tak jak teraz Alan nie chodzi już miesiąc a płacić trzeba. Ehh
No to by było na tyle
No i @ przyszła wczoraj... Okrutna, zła i podła.... Jak zrobic mi to mogła 
Dawno mnie tu nie było, ale w majówkę całkowicie odpoczywałam... Przynajmniej się starałam.
In vitro - długi protokół - DZIAŁAMY!
Od ponad tygodnia biorę gonapeptyl, wczoraj byłam z wynikami LH i estradiolu w klinice. Mieliśmy już rozpisać puregon ale muszę jeszcze poczekać bo LH niestety za wysoko (ponad 10). Dzisiaj przyszła miesiączka więc jutro powtarzam badanie i zobaczymy. Wiem już że pierwsze 3 dni stymulacji będę miała 150j puregonu a dalej zobaczymy.
Nie zdawałam sobie sprawy z jak ogromnym stresem się wiąże cała procedura. Nocne koszmary albo w ogóle problemy ze snem, absolutny brak koncentracji, zrobiłam się płaczliwa, już nie wspominając o bólach podbrzusza, piersi i głowy... Staram się wrzucić na luz ale ciężko mi to idzie.
W całym tym zamieszaniu zapomniałam że w maju mam kontrolę u endo, zadzwoniłam dzisiaj zapytać kiedy ta wizyta bo gdzieś zgubiłam karteczkę a tu się okazało że wizytę mam jutro. Nie mam zrobionych badań, pojechałam na szybko oddać krew ale nie zrobiłam wszystkich badań, bo po co robić insulinę i glukozę jeśli nie byłam na czczo. Teraz się stresuję, że Pani Doktor urwie mi głowę. Jest bardzo specyficzna, jeśli się przychodzi przygotowanym do wizyty to wszystko jest ok, miła z ogromną wiedzą. Wystarczy że przyjdzie się nieprzygotowanym to zaczyna się piekiełko bo jest wtedy okropna, uszczypliwa i złośliwa a na dodatek krzyczy... Masakra... Nie znoszę jak ktoś na mnie krzyczy a odezwać się nie potrafię... Taki dziwny ze mnie typ...
Stres stresem poganiany... Wykończę się niedługo. Jak tu wyluzować? Jakieś złote rady?
Oby tylko jutro LH spadło a Pani Doktor musi mieć dobry humor 
Ciąża rozpoczęta 20 grudnia 2014
Miałam poczekać z testem, ale o północy w WC zauważyłam, że papier przy podcieraniu jest delikatnie różowy. Piersi zrobiły się silikonowe, a gorączka skoczyła na 37,2. Dodatkowo strasznie mnie mdliło.
Postanowiliśmy, że rano zrobimy test - i podskórnie już spodziewałam się pozytywu. 12 dpo:

Jeszcze do mnie nie dociera, nie pozwalam sobie się aż tak cieszyć jak w październiku, muszę zobaczyć serduszko na USG żeby się uspokoić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2015, 14:46
Dzisiaj 3 rocznica naszego ślubu. Od wczoraj mam gule w gardle. Żałuję, że te 3 lata podporzadkowalam goniac za czymś co nie nadeszło i nie wiem czy nadejdzie tzn. macierzynstwie. Żałuję, że uprzykrzylam tymi staraniami życie mojemu mężowi. Ta rocznica jest dla mnie, niestety, smutną rocznica. Choć za wszelka cenę nie chcę żeby tak było to tak jest. W maju 2016 był ślub. Wychodzilam za faceta swojego życia, z podobnymi pasjami, poczuciem humoru, opiekuńczego, takiego którego wszyscy kochaja i jeszcze w dodatku przystojniaka! Świat był u moich stóp. Mieliśmy swoje małe mieszkanko i nowe auto, więc kase z wesela mogliśmy przeznaczyć na odjazdowa podróż poślubna, rowery itd itp. W lipcu mialam umówiona wizytę u gina. Chcemy sie z mężem starać o dziecko - powiedziałam. Jaka ja byłam wtedy dumna! Spełniona kobieta i żona chce zostać matka. Zrobiłam podstawowe badania i w sierpniu zaczęliśmy sie starać. Przez pierwszy rok po ślubie mogłam oglądać non stop film i zdjęcia z wesela. Druga rocznicę spędzaliśmy już po pierwszej inseminacji, pełni nadziei. Nadeszla trzecia rocznica i ogladanie zdjęć boli. Jaka ja jestem na nich pewna siebie i uśmiechnięta, gdzie sie podziała ta beztroska na mojej twarzy? Jednak mimo to zawsze jesteśmy dla siebie oparciem. Już tyle przeszliśmy jak na 3 letni staż. Niepłodność, mój wypadek, szpital i operacje. Musze to co złe odciąć gruba krecha. Słucham dziś mantr. Uspokajaja.
24tc + 3 (25tc)
Mam cukrzycę ciążową, niby gdzieś w środku miałam przeczucie, że się pojawi, w końcu jestem z rodziny cukrzyków, ale jednak miałam nadzieję, że mnie to ominie.
Od wczoraj trzymam się diety, powoli przyzwyczajam się do 6 posiłków dziennie zamiast 3. Mam glukometr i kilka pasków więc przez 3 dni mogę sobie cukier mierzyć.
Na 21 maja jestem zapisana na Karową, gdzie będzie dogłębna diagnostyka, razem z ginekologiem, ktg, usg i dietetykiem. Mam nadzieję, że będzie dobrze i ominie mnie insulina
.
Od niedzieli mocniej czuję Synka
, to jest już bardziej przesuwanie pod skórą niż kopniaki
. Nawet widać to na powierzchni brzucha 
23 dc
Dzisiaj była wizyta z usg u doktorka. Wszystko ok. Tylko czekać na cytologie. Mam dzwonić w czwartek... Bo jeśli dostanę @ za 5 dni i cytologia będzie ok... to wtedy będę miała wolną rękę... W innym wypadku znowu o miesiąc zostanie przełożona stymulacja. Oby do tego nie doszło. 😓 Czekamy...
Dzisiaj pierwszy raz marchewka
Zrobiłam test ciążowy i w sumie sama nie wiem... Mogłaby któraś rzucić okiem:)
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/b6548abfd0edeec3e5cbe83ca4941443.jpg
Zapisałam go jako dodatni ale pewności nie mam bo ta druga kreska ciągle jest jasna. Oby to nie była znowu biochemiczna...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.