Od wczoraj biorę luteinę podjęzykowa a od dziś też dowcipna jutro transfer o 13:30
Bardzo proszę o kciuki by maluchy się ładnie rozmrozily i zostały z nami na kolejne 8 miesiecy
11dc
Dzisiaj estradiol 1391!
Pęcherzyki od 22mm w dół... Po kilka sztuk na jajnik.
Endometrium 10mm
Punkcja wtorek. O 7.30 mam zgłosić się do szpitala... 😁 Zapisane mam leki, zastrzyki, antybiotyk...
Jestem podekscytowana, lecz się też boję.
Czy tym razem uda się? Mam nadzieję że tak i że będzie też co mrozic... Przynajmniej z 2 mrozaczki...
Dzisiaj nawet śnił mi się doktorek mój... Dokładnie że trzeba przesunąć coś... Ale o tydzień WTF?!?! O tydzień nic się nie przesunie przecież nawet punkcji. Więc mam nadzieję, że to tylko mój strach...
Maz będzie załatwiał urlop na wtorek, ciekawe czy się uda...
Dzień matki...
Z roku na rok coraz ciężej obchodzi się dzień matki jako nie-matka. Rok temu mąż obiecał mi, że to ostatni dzień matki, którego nie mogę świętować.
Dziś po północy, czekając na Bolta po powrocie z Malty, m. złożył mi krótkie życzenia, żebym już zawsze ten dzień świętowała, bo przecież w tym roku w końcu już mogę... To były takie ciche niepewne życzenia i one doskonale oddają nasze uczucia - nadzieję i strach.
Pobyt na Malcie był cudowny. Mąż rano wybywał do pracy, a ja leniwie wstawałam, jadłam śniadanko, troszkę czytałam na balkoniku i koło południa wyruszałam na miasto. Uwielbiam włóczyć się po wąskich uliczkach Valetty. Trochę pozwiedzałam, a nawet jedno popołudnie spędziłam na plaży. Oczywiście filtry 50 SPF, unikanie słońca, nie przegrzewałam się, nie wysilałam. Zresztą pogoda była idalna dla mnie bo 22-25 C. Wieczorny chillout z mężem też był wspaniały.
Jedyny cień cienia na tych krótkich wakacjach, to strach jak sobie radzi Kropek, bo kurczę nie dawał żanych znaków życia 
Taaak, wiem, przejrzałam chyba wszystkie fora internetowe, że brak objawów to nie jest objaw czegoś złego. Ale no kurczę! Piersi były jakoś tak lekko opuchnięte z rana, a później przez dzień prawie ich nie czułam. Żadnych mdłości, większej częstotliwości w WC, bólów brzucha. Po prostu poza lekko podwyższoną temperaturą i brakiem @ zero symptomów odmiennego stanu.
Niby powinnam się cieszyć, ale dzisiaj już zestresowałam się na maksa, bo nawet rano piersi nie dały znaku. Nawet jak gniotę, ściskam, nic. Zaczęłam czytać o pustym jaju płodowym, bo to już przerabiałam i boję się powtórki. Tak się modlę, by tym razem było dobrze.
Jutro zrobię betę, chociaż nie wiem co mi to da, bo wiem, że jedynie uspokoi nas pozytywne usg, ale czuję, że coś muszę zrobić, bo wizyta u doktorka dopiero we wtorek po 18. Zwariuję.
EDIT.
Mąż kupił mi dziś po mszy czerwoną różę. Mówi, że bez okazji, a jak będzie okazja, to kupi cały bukiet. Rozpłakałam się. Co nas czeka?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2019, 19:45
26 MAJ - 125 dzień wspólnego życia
DZIEŃ MATKI
Nareszcie po długich 9 latach Ten dzień stał się też Moim dniem. JESTEM MATKĄ. Matką zabieganą, niewyspaną, zmęczoną, matką prze szczęśliwą, spełnioną, kochającą. Kochającą bezwarunkowo małego łobuza. Adaś przyniósł mi rano bukiet pięknych kwiatów. Cały dzień był kochany, tulaśny i całuśny. Jakby wiedział, że dziś jest wyjątkowy dzień dla mnie. Wczoraj po raz pierwszy świadomie patrząc na mnie powiedział "mama". Nawet spać poszedł dzisiaj wcześniej niż zwykle
Każdy jego uścisk, buziak, uśmiech jest dla mnie spełnieniem marzeń >3 >3 >3
Dziękuję Wam kochane za miłe słowa i wsparcie >3
Anuśla na początku starań badałam tarczycę, wyniki podobno były dobre. Było to jednak baaardzo dawno temu. Kolejni lekarze sugerowali się tym pierwszym i jedynym wynikiem. Ja też nie skupiałam się na tarczycy mieliśmy inne problemy, skoro mówili że jest dobrze to wierzyłam. Oczywiście bardzo chcem by Adaś miał rodzeństwo. Pomału urabiam już męża
Jeśli miało by nam się udać naturalnie to oczywiście przyjmiemy ten CUD z otwartymi ramionami. Ja jednak nie sądzę by przyczyną była tylko tarczyca. A nie zamierzam poddawać się żadnej diagnostyce, to mamy już za sobą. Spotkały się dwa dziwolongi, chodzące nieszczęścia i nastąpiła kumulacja hi hi hi
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2019, 21:01
I jest kolejna ciąża!!!
Dzis 4t 6d
Beta z 31dc 236.
Jutro wizyta, mam nadzieje że wszystko będzie dobrze. W wolnej chwili napisze co u nas slychac 
Byliśmy z Mężusiem w weekend u moich rodziców. Jedna z pierwszych informacji od mojej mamy: "Ty wiesz, Paulina niedawno urodziła drugie dziecko.". I tym prostym zdaniem spowodowała, że mój dobry humor uleciał w kosmos. Paulina to moja sąsiadka z dzieciństwa, starsza ode mnie o 5 dni. Wyszła za mąż 7 lat wcześniej ode mnie. I posiada aktualnie dwójkę dzieci: dwulatka i może miesięczne lub dwumiesięczne dziecko. Trzęsło mną. I to bardzo. Gdyby mi nie powiedziała, to przecież bym nie wiedziała, bo ja nie rozglądam się, co się dzieje w cudzych domach i na cudzych podwórkach.
Z Mężusiem pojechaliśmy do Castoramy. Na środku alejki z metrówkami po prostu się rozpłakałam (przy rodzicach nie mogłam sobie na to pozwolić). Na szczęście poza Mężusiem w tej alejce nie było nikogo. No złapało mnie i tyle. Mężuś podszedł i mówi:
M: Krąs, będzie wszystko w porządku.
K: <przez łzy> Nie będzie, to jest taaakie trudne, coraz to nowe problemy na naszej drodze i w ogóle, Ty nie jesteś związany zegarem biologicznym...
M: Właśnie, że jestem.
K: <przez łzy i ze złością> Nie jesteś, nie oszukuj! Jaki Ty możesz mieć zegar biologiczny?!
M: Krąselko, Twój zegar biologiczny mnie wiąże, on jest po prostu NASZYM zegarem biologicznym.
Nie przestałam płakać, ale zrobiło mi się lżej na sercu. Dziś pojechał na badanie nasienia, 40 dni od ostatniego badania. Wiemy już, że hormony się ustabilizowały, chcemy zobaczyć, jak to wpływa na produkcję.
No i od dziś zaczyna ze mną chodzić na jogę raz w tygodniu. I uwaga: rozważa zakup roweru
nawet oglądał jakieś modele już 
Matko tyle się ostatnio u nas dzieje...
Mam plan! Nowy LEPSZY plan!
Jutro mam egzamin na prawo jazdy.. Oby się udało.. Siedzę przed tym laptopem i uczę się.. Te cholerne testy już mi się po nocach śnią... Co do pracy.. Miałam poczekać aż zdam prawo jazdy.. Nie poczekalam.. Za równy tydzień zaczynam nowa LEPSZA prace:D 22.05 byliśmy u laryngologa (ordynator oddziału gdzie termin na usunięcia jest za kuwa 3 lata!!) i jestem zła! Szczęśliwa i zła! Zła bo laryngolog u którego byliśmy na NFZ (dziadyga stary, miałam wrażenie że moje dziecko jako. Pacjent mu przeszkadza!) stwierdził że migdal lewy napewno do usunięcia a prawy niekoniecznie! 3 nawet nie sprawdził! A ten u którego byliśmy teraz? Wspaniały lekarz, super podejście do małego pacjenta.. I stwierdził że wszystkie 3 migdały do usunięcia i to nie może tyle czasu czekać.. I ze postara się wcisnąć małego na najszybszy zabieg,! Wczoraj dostałam SMS że zabieg mamy 11 lipca! Cieszę się bardzo... Alan cały czas choruje, bezdechy nadal Sa.. Boję się o tego małego chłopczyka mojego.. No ale będzie dobrze.. Musi!
Jak wspomniałam zaczynam nowa prace 3..06 obawiam się.. Nie lubię zmian ale to zmiana na lepsze.. Jak dobrze pójdzie to plan o nowe małe szczęście wróci jeszcze w tym roku
tak bardzo bym chciała żeby się udało.. Ale przeraża mnie myśl o ciąży, lekach, i obawach.. Bo mogę stracić ciąże na każdym jej etapie... I tak to wygląda na dzień dzisiejszy.. Co do cykli.. W zeszłym miesiącu myślałam że wróci wszystko do normy @ przyszła po 28 dniach.. Pierwszy raz od poronienia.. No ale w tym cyklu po 26..trzeba iść. Do ginekologa znów. No to na tyle
Dzisiejsza Beta - 15.547 mIU/ml
Gdyby przyrost był taki jak dotychczas, czyli k. 170% to dzisiejsza beta powinna wynosić ok. 24.000
Do porównania mam tylko wynik sprzed tygodnia, więc w skali tygodnia pon.-pon. wzrost wynosi 107% Boję się, że beta w przestała rosnąć tak ok. pt./sob.
Mąż mówi, żebym cierpliwie poczekała do jutra na usg, ale ja chyba do tego czasu umrę
Tak się boję, że Kropek już nas zostawił 
Do tego nie czuję nic. Piersi jak przed ciążą. Miękkie, niebolesne, nic.
inaa, pytałaś czy karmimy Tosię BLW - karmimy i tak i tak 
Tosia dostaje sporo kawałków do rączki, były już: brokuły, marchewka, banan, nektarynka, cukinia, morela, borówki, winogrona, szparagi ziemniaki, bataty, bułka, chrupki kukurydziane i pewnie coś jeszcze - ale dostaje też rzeczy gładkie i wtedy ja ją karmię: jogurt naturalny z dodatkiem musu z owoców, serek naturalny też z owocem itd.
Kawałkami się interesuje, ale mało zjada. Z łyżeczki zjada wszystko
Ale dajemy jej się bawić i poznawać to jedzenie, bo na razie przecież wcale nie chodzi o to żeby jak najwięcej zjadła 
Od czerwca planuje wprowadzić jej 1-2 takie stałe posiłki o stałych porach - na razie poznajemy pojedyczne smaki o nieregularnych porach.
Ale tak z kopyta to pewnie ruszymy z jedzeniem, jak Tosia samodzielnie usiądzie. Na razie do tego jej daleko więc karmię ją u mnie na kolanach, a to trochę utrudnia całą sprawę.
To tyle o rozszerzaniu 
Mamy już dwa zęby! Przebiły się dolne jedynki, dzień po dniu
Moja córa już taka duża!
Miśkowa, dziękuję Ci za ten komentarz. Naprawdę, bo ludzie wokół swoimi mądrościami sprawiają, że czuję się jak wyrodna matka co dziecko do żłobka oddaje, chociaż wcale nie musi.
A żłób znaleźliśmy. Nie mogę się doczekać aż mały tam pójdzie. Będzie mu tam dobrze 
Wszystko co dobre szybko sie kończy.
Mieliśmy intensywne 4 dni, wyjazd był boski. Śmiać mi się chciało jak jechaliśmy kiedy to mąż powiedział.
Zawsze kiedy jedziemy na krótkie wypady nic złego się nie dzieje. A tu chyba wykrakał.
1 dnia pogoda była w kratkę, ale po obiedzie była burza i ciągle padało, mimo to wzięliśmy parasolki i poszliśmy zwiedzać miasto. Siostra mnie uprzedzała aby nie iść do wąwozu kiedy pada. A my co, poszliśmy jaki był skutek, on się wywrócił i ja. Co śmieszne pobrudził kurtkę i spodnie i połamał parasolkę a chwilę po tym mnie to czekało, ale tylko torebka ucierpiała. Dawno tak się nie ubawiłam. Kolejnego dni poszliśmy na pieprzową górę, niestety przez podtopienia nie mogliśmy daleko iść. Udało nam się zobaczyć widok z góry, ale Wisła wszystko pozalewała. Smutne widzieć klęski żywiołowe 
Nocleg w Sandomierzu mieliśmy spartański, brzydko, rzeczy z PRL stare nie wymienione ale cena to nas zadowoliło.
W sobotę pojechalismy do Kazimierza tam pokój za tą samą cenę ale niebo w gębie. Tu czytam do centrum 2km.
Fajne było jak chcieliśmy kupić obiad a okazało się że ceny 30 zł. Upatrzyłam spożywczak i kupiliśmy bułki, parówki i sok pomidorowy 10 zł i obiad jest 
Super wycieczka, nie wzięliśmy lapka jedynie smartfony które używaliśmy do robienie zdjeć i jako GPS. Odcięci od świata i tego było trzeba. Odpoczynek na maksa.
A najfajniejsze jest to,
kiedyś pisałam że mój chce swoją mamusie z nami na urlop wsiąść. I wiecie go wymyśliłam ekstra pomysł.
Zgodziłam się ją wsiąść. Mamusia zadowolona stwierdziła ze jak się pogryziemy to jej to nie Bedzie przeszkadzać. Wazne byleby pojechała.
A mój plan jest taki 
Dni płodne wydają mi na początku urlopu , więc powiedziałam mojemu wiesz pojedziemy w góry bo mam płodne, a nie chce by mamusia nam przeszkadzała. Moj sie zgodził
kombinuje 7 dni w górch potem zapisałam się na aku, wiec nigdzie nie pojedziemy i po urlopie.
Potem poprosiłam kolezanke aby wzieła urlop w 1 tyg sierpnia. Bo planowała tydzień później. Biorę wolne od 12-18 sierpnia i na ten czas po cichu zarezerwowałam Pieniny wypad w góry po okazyjnej cenie, zamówiony w lutym 
A mój w sobotę wiesz jak bedzie ciepło to pojedziemyw sierpniu z mamusią nad morze.
Ale tą cudną informację powiem mu w rocznice ślubu. Sam bedzie w szoku, ale mi nie odmówi 
Więc mamusia nigdzie nie pojedzie
Nieźle to zagrałam.
a za rok jak chce nam zafundować wczasy to może jechać, bo na jesień startuje z IVF i jak się nie uda bede spłukana a jak sie uda to bede z brzuszkiem 
Czasem trzeba mieć głowę aby dobrze to rozegrać.
Ale z tym pomysł z wyjazdem sierpniowym jest mega. Koleżanka z początku nie chciała sie zgodzić, ale jak jej opowiedziałam, to problemu nie było 
Niekiedy lepiej jest jak sie nie planuje, ale czasem wyjścia nie ma.
28 tydzień
We wtorek 13 czerwca od rana czułam się coś nie tego. Mała się mocno wierciła kopała ponad pępkiem, brzuch często mi twardniał... Zaniepokojona około 13:00 wzięłam nospę i się położyłam. Nie przeszło. O 16:00 zebrałam się i pojechałam do położnej pomyślałam, że warto by było zrobić KTG. Połozna wypytała co i jak , zmierzyła ciśnienie i wysłała do lekarza.
Pani doktor się dość mocno przejęła i powiedziała, że najlepiej by było położyć się w szpitalu na obserwacji i zrobić KTG kilka razy dziennie. Zbadała mnie na fotelu, wszytko ok szyjka długa zamknięta. Zrobiła USG- mała ładnie urosła , ma teraz 1200 gram. Wszytkie parametry w normie. Leżała główką do dołu wiec to tłumaczy kopniaki w górze brzucha - zazwyczaj kopie mnie w podbrzusze, bo siedzi głową w górę.
Zalecenia to nospa 3 razy dziennie i magnez dużo leżeć i odpoczywać.
Dostałam skierowanie do szpitala , umówiłam się z nią, że jak mi nie przejdzie to mam się zgłosić na oddział.
Do wieczora brzuch nadal często robił się twardy. Na noc wzięłam nospę i całą noc przespałam.
Od rana było ok ale tylko trochę pochodziłam po domu i wszytko wróciło. Nospa pomogła na godzinę czy dwie. Brzuch spinał się mniej ale idealnie jeszcze nie było. I tak minął cały dzień.
Wieczorem zdecydowałam, że jedziemy do szpitala. Niby było ze mną ciut lepiej ale bałam się , że mogło się zacząć robić rozwarcie. Mała kopała znacznie mniej.
W szpitalu trafiłam na mojego lekarza prowadzącego (tego na nfz). Zbadał na fotelu - ok, zrobił usg też ok. Powiedział, że jak chcę mogę zostać w szpitalu ale on nie widzi wskazań. Prawdopodobnie napiecie brzucha związane jest z ruchami dziecka. Mała znów przekreciła się i wróciła do ulubionej pozycji - głowa w górę. Co ewidentnie świadczy o tym, że ma jeszcze dużo miejsca i może brykać koziołki które podrażniają macicę , która ćwiczy już do porodu. Kazał nadal brać nospę i magnez i dużo odpoczywać.
Zadowolona i z wielkim uśmiechem wróciłam do domu. Tak po cichu liczyłam , że nie bede musiała zostawać w szpitalu. (U nas jak kłada na oddział to trzymają co najmniej 3 doby).
Noc spokojna.
Dziś od rana brzuch spiął mi się może z 3 razy
czuje się dobrze i niech już tak zostanie !!!! 
W tamtym tygodniu kupiliśmy wózek. Jednak się zdecydowałam. Postanowiłam zaszaleć. Model bebetto holland 3w1. Mam nadzieje, ze bede zadowolona. 2 dni później sprzedałam wózek po synku. Aż mi się łezka w oku zakręciła jak obcy ludzi go zabierali. Tyle wspomnień, Ach te hormony 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/81c6b8e2ed04.jpg
28dc 9dpo
Samopoczucie psychiczne troszkę lepiej, pomijając wczorajszy kryzys- wróciłam z nocnego dyżuru i pospałam 3 godziny a później klapa... A to sąsiad wiercił w ścianie, potem pół dnia ktoś kosił trawę. A gdy skończyli, musiałam już iść do pracy 😕. Normalnie płakałam z bezradnośći. Oczywiście nocka była bardzo ciężka, ale przeżyłam i dziś cały dzień spędziłam w łóżku.
Przyznam się głupia, że wczoraj 8dpo zrobiłam test 🤦. I do dziś zastanawiam się po co 😂. To oczywiste było że wyjdzie biel vizira, ale co tam jeden test w tę czy we wtę😅. Teraz podjęłam decyzję, testuję dopiero 13dpo czyli w niedzielę! I ani dnia wcześniej. Mam super czuły test facelle który można niby robić 4 dni przed terminem @, ale chciałabym być już pewna i przywitać nowy cykl a nie dalej się łudzić, że może jednak było za wcześnie. Ahh w sumie to żadnych nadzieji sobie nie robię. Nie czuję się jakoś inaczej... Od wczoraj bolą piersi coraz bardziej i dużo białego śluzu, nic poza tym. Temperatura oscyluje w granicy 37 stopni. Oczywiście, że z tyłu głowy jakaś nadzieja jest ale nie nastawiam się. Z drugiej strony myślę sobie że to tak naprawdę pierwszy cykl który bardzo konsekwentnie obserwuję i jestem bardzo ciekawa czy @ przyjdzie równo 14 po owulce. Jakby nie patrzeć to bardzo ciekawe doświadczenie dla mnie. Do tej pory bywało różnie, czasem cykl 28dniowy a czasem 34 i wyczekiwanie kiedy @ przyjdzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2019, 00:00
Dzieki Wam dziewczyny wczorajsza beta w 9/10 dpo wyszla negatywna chcialam upewnic sie ze nie robie bledu
Jak zwykle nie obylo sie o kolejnych wiesciavh pisalam do kuzynki ktora rowniez robila to co ja czy juz szuka pracy a ona no nie bardzo bo na czerwiec ma termin porodu no swietnie jeszcze nie dawno jedno urodzila a teraz drugie a ja tylko nauka praca nauka praca chcialabym zeby ten los troche inaczej wygladal ze moja praca bedzie w roli matki. Chcialam zaznaczyc ze wczoraj jak zwykle test w konia mnie zrobil bo pojawila sie 2 kreska i jestem pewna ze tak bylo dlatego polecialam na bete pelna nadziei haha jakie ja mialam mysli ze zachowam.tajemnice do siebie ze oznajmie mezowi w rocznice, ze nikomu nie powiem a jak ktos bedzie pytal czemu nie w pracy ze akurat mam wolne no takie tam zagwozdki i zbyt duzo myslenia co bedzie po drodze nawet imie wymyslalam odbieram wynik a tam zderzenie z rzeczywistoscia no i patrze na ta kartke widze ta negatywna bete i widze jeszcze przed oczami i co idiotko nie jest Ci teraz glupio. Oczywiscie mezowi powiedzialam kazalam zeby sie do mnie przytulil. Odebralam tez wynik cytologii i zamierzam zapisac sie do lekarza na nfz koniec roztwaniania kasy niech mi cos zapisze w cytologii grzybek. W nowej pracy Wiele rzeczy mnie przeraza na przyklad to ze pracuje sie po 12 h w swojej bylej pracy 8 h za to wolnego bedzie wiecej w miesiacu jak sie to przeliczy jednak napewno to wyczerpujace caly moj organizm bedzie trzeba przestawic. O zmianie pracy wie tylko moj maz i kolezanka rodzinie nic nie mowie robie z tego tajemniece jak oni z ciazy no tak ja zawsze na koncu sie dowiaduje wiec i teraz trzeba im troche pokazac jakie to uczucie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2019, 06:15
Byłam u lekarza ze swoim ciśnieniem. Oczywiście każe zdrowiej się odżywiać i schudnąć. Żadne odkrycie. Dostałam skierowanie do kardiologa i na badanie krwi, nawet sporo pozycji, byłam w szoku.
ale dostałam tez tabsy: Nebilet i Zofenil.
I tu się zaczynają schody, bo leków tych nie bierze się gdy chce się zajść w ciążę.
"Preparat nie powinien być przyjmowany przez kobiety w okresie ciąży oraz w czasie karmienia piersią. Dotyczy to także kobiet w wieku rozrodczym, w przypadku, kiedy nie stosują skutecznej antykoncepcji." Pisze, że trzeba wykluczyć ciążę przed kuracją.
No i dupa, nie będę brała na razie. Ponoć te moje ciśnienie to nie jakaś tragedia (tylko nie wiem po co aż 2 leki...) no i w zasadzie nie odczuwam fizycznie żadnych dolegliwości, raz na 2-3 miesiące ból głowy czy tam migrena, poza tym ok. Może to moje wysokie ciśnienie jest normą (ojciec tez tak ma).
Wieczorem z tego wszystkiego miałam ciśnienie idealne, jak nigdy.
Za 2 tyg mam przyjść do kontroli i teraz dylemat. Przyznać się, że nie brałam leków, czy skłamać że biorę... 
Babeczka mnie nie spytała o plany ciążowe, a ja też nie wpadłam na to, tak mnie zagadała, dopiero w domu przeczytałam ulotkę...
Spróbuję na razie bardzo zdrowo żyć.
około tygodnia do @. Czas oczekiwań i wmawiania sobie objawów czas start 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2019, 07:25
27tc + 4 (28tc)
Wczoraj zrobiłam nieco porządków, ogarnęłam komodę, żeby schować rzeczy dla Synka
. W pierwszej szufladzie mam kosmetyki, ale podejrzewam, że i tak dla mojej wygody wylądują na komodzie, żebym miała je zawsze pod ręką
. W drugiej szufladzie są ubranka, a do trzeciej na chwilę wrzuciłam rożek i poduszkę do karmienia, później zapewne tę szufladę zajmą kolejne ubranka lub zabawki
.
Przemeblowania w pokoju jeszcze nie robiliśmy, zrobimy je za ok 2 miesiące jak będziemy składać łóżeczko
. Także Synuś będzie miał swój kącik
.
Mocno rusza się już w brzuchu
. Ciekawa jestem ile waży, wydaje mi się że już ponad 1kg, bo robi mi się trochę ciężko
. Za to moja waga waha się w granicach 60,8-61,2kg , także szału nie ma...
Cukier różnie, powoli już uczę się, czego nie mogę jeść a na co mogę sobie pozwolić. Chociaż w poniedziałek miałam kryzys, bo jadłam tylko rzeczy zbożowe i bardzo mało a cukier skakał do 180... Może to dlatego, że w niedzielę byliśmy u znajomych i może zjadłam za dużo. Obecnie jest w okolicach 140. Ja nie jestem ważna, mogę być głodna, ale najbardziej martwię się o Maluszka, żeby z Nim było wszystko dobrze...
Niestety moje rzeczy do rękodzieła, włóczki i materiały do biżuterii wylądowały w pudłach, na jakieś czas muszę się z nimi pożegnać. Ale wiadomo są rzeczy ważne i ważniejsze 
A w weekend jedziemy do Lublina
. Lubię takie wypady
. Mąż trochę odpocznie, jednak praca jest mocno fizyczna, ma sporo siniaków, bo zarzuca szpule z kablami na biodro, a te szpule ważą ok 30kg... Ale najważniejsze jest to, że jest już spokojniejszy, co czwartek jeździ z kolegami na piłkę, więc troszkę się już zintegrował
. Dobrze będzie 
13w2d
Dziś byłam na usg prenatalnym. Wszystko wyszło bardzo dobrze. Maluszek zdrowy
termin na 8 marca 
Przedstawiam Wam Filipa
💙 albo Szymona 
![]()
Po ostatnim wpisie znów krwawiłam. Mój lekarz przyjął mnie wtedy w szpitalu. Okazało się że mam krwiaka. Kazał leżeć i zwiększył dawkę duphastonu do 3x2. Więc leżałam plackiem ponad 2 tygodnie. Teraz już nie ma śladu po krwawieniu czy nawet plamieniu. Nadal się oszczędzam. A co do krwiaka zobaczymy 18 września na wizycie u mojego lekarza. Z TSH endokrynolog stwierdził lekką niedoczynnosc i przepisał letrox 75 mg codziennie po pół tabletki. Na koniec września kontrola. Więc zobaczymy.
Teraz jestem szczęśliwa że wszystko z malcem w porządku
wiercił się niesamowicie:P mam nadzieję że tak dobrze będzie już do końca;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2019, 08:53
No i co? Dziś 1 dc. Myślałam, że w maju będę w ciąży... Takie miałam marzenie.
Pierwszy raz wyszedł mi pozytywny test owulacyjny, tak się z mężem cieszylismy. Byliśmy pewni, że to właśnie ten cykl.
A tu dupa. Teraz za każdym razem jak mocniej boli mnie brzuch tym mocniej czuje swoją kolejną porażkę.
Jakaś masakra, w życiu nie pomyślałam, że to nas spotka. Mojemu mężowi już zaczyna brakować sił, a my ciągle jesteśmy na cholernym początku drogi! 4 czerwca wizyta u nowej Pani doktor, mam nadzieję że ona trochę rozjaśni nasz mrok.
A teraz idę do pracy i będę się starała uśmiechać jakby nic się nie stało....
No to mamy 26 cykl starań. 2,5 roku. Wczoraj dostałam w pracy, w nocy bolał mnie brzuch ze zdrowej, prawej strony, nie potrafiłam spać. Ogromnie się boję, że endometrioza tam się przeniosła... Liczę, że to od tych stymulacji mój prawy jajnik już ma dość. Miałam w tym cyklu już nic nie brać... Jednak 12.06 mam wizytę i chyba ostatni raz się skuszę, żeby sprawdzić jak tam owulacja. Boję się o zdrowy jajnik, ile można znieść stymulacji? Kiedyś trzeba powiedzieć sobie stop. Zostałam dziś w domu. Dospałam co nie spałam w nocy, potem trochę popłakałam... I znowu się czuję naprawdę źle psychicznie. Jakby nic dobrego w życiu mnie już nie czekało. Złapałam się ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, z mnóstwem stresów i miałam nadzieję, że zajdę szybko w ciąże i ktoś przyjdzie mądrzejszy. Trzymają mnie tu pieniądze i wyrozumiały szef. Nie wiem czy znalazłabym tutaj coś lepszego. Tylko wizja, że nic się nie zmieni mnie przeraża. Boję się, że endometrioza mi zeżrę resztę co zostało i nigdy nie zajdę w ciąże. Czuję się w zawieszeniu, nic nie rusza do przodu. Kiedyś mi koleżanka powiedziała, że powinnam docenić, że mam męża, bo mam naprawdę dużo. I wiem, że powinnam to docenić, chcę, ale widzę też jak jemu zależy, jak bardzo chciałby być ojcem i boli mnie cholernie, że ze mną tych dzieci mieć nie może.
Myślałam, że z moją psychiką jest coraz lepiej, że czas robi swoje i się oswajam. Tymczasem ostatnio znowu zderzyłam się z tym, że wszyscy mają dzieci tylko nie ja. Widzę znajomych, gdzie w szkole wydawało się, że nic nie osiągną, mają szczęśliwe rodziny, kilkoro dzieci. Wolałabym nie mieć tych studiów, nie mieć takiej dobrej pracy, ale mieć dzieci. Czasem bym chciała cofnąć czas i zacząć starać się wcześniej. Wiem, że to nie oznacza, że akurat by się udało, ale może wtedy człowiek byłby głupszy i tak tym nie przejmował, może akurat by się udało. Może się tyle naczekałam, że jak zaczęliśmy się starać to wszystko było zbyt zaplanowane, za bardzo nam zależało. Tylko mniej już zależeć nie będzie. Czuję presję czasu i choroby. Niby świat bez dzieci się nie kończy, tylko ja sobie tego życia nie potrafię wyobrazić.
Pisałam o wyjeździe do Grecji i o tym, że Ola miała mało ruchu fizycznego. Bałam się, że pohamuje to jej rozwój motoryczny.
Ale nie. Chodzenie idzie jej coraz lepiej.ciagle wyciąga rączki, żeby z nią chodzić po mieszkaniu. Skończyło się też jojczenie. To jednak nie skok, tylko 2jki się wybily. Obie na raz U góry. Dokladnie na roczek, który obchodziliśmy 24go.
Impreza mega udana. Były balony zwykłe i z helem. Zamówiłam catering, były papierowe kolorowe kubki i talerze. Było kolorowo. A ja się nie narobiłam. Mogłam skupić się na byciu z gośćmi. Ola dusza towarzystwa. Zapomniała o rodzicach na czas imprezy. Bawiła się że starszym kuzynem, ciocia, dziadkami. Gdy wyszli i zamknęły się drzwi bardzo się rozplakala. Nie chciała żeby wychodzili
I wcale nie zasnela szybko na noc, bo po 20
aaaaa. Zrobiłam.tort. leśny mech wg przepisu z alaantkowego blw, slodzony daktylami nie cukrem. Ola.pierwszy raz w życiu zjadła tort. Meeega jej smakował
A ja od powrotu z Grecji śpię we własnym łóżku. Ola wcale nie protestuje.ale oczywiście wstaję w nocy jak coś tam kwili, bo smoczek wypadł lub głód zawitał. Ale nie domaga się mojego spania na podłodze. Ufffff
Rośnie ta dziewczynka, rozwija się i gada nowe dźwięki. Do dziś nie było mama . Ehhhh . Muszę chyba na to solidnie zasłużyć 
Aha. I zaczynam cieszyć się z decyzji o żłobku. Ola nudzi się zabwkami . Nowe ja niespecjalnie interesują. Mnie brakuje pomysłów. Ona ciągnie do dzieci i społeczeństwa. Myślę, że żłobek wypełni jej zapotrzebowanie na kontakt z innymi. Nawet mój mąż powiedział, że widać że jest już powoli gotowa i w domu njanormalniej się nudzi. Także w naszym wypadku to może być strzał w dyche. Szczególnie, że w towarzystwie w ogóle nie potrzebuje piastowania przez rodziców. Mnie serce boli, w to lepiej dla niej. Może łatwiej w życiu jej będzie....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.