Kamcia Co robimy nie tak? 4 sierpnia 2019, 10:04

Jak nastolatke mnie dopadła ta @. Obudziła w środku nocy z ogromnym bólem brzucha i zmusiła do biegu w kierunku łazienki... Na zegarku 4:40 cudownie 😠

Pinka. Piąty transfer 6 sierpnia 2019, 19:28

Jutro wizyta u ginekologa. Nie mam juz plamien. Czekam oficjalnie na @.
Az mnie ciarki przechodza na mysl, że znów zaczynamy bój o ciąże. Powtorka z wizyt w klinice, badania i czekanie :(. Ile jeszcze?
Na szczęście mamy dwa mrozaki, nie musimy rozpoczynac stymulacji.

Spotkalam sie dzisiaj ze znajoma, ktora przechodzila podobne sytuacje. Myslalam, ze rozmowa z nia przyniesie mi ulge, a tymczasem wrecz przeciwnie. Mam jeszcze gorsze poczucie winy, ze gdybym postapila inaczej mozliwe ze dziewczynki by zyly.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2019, 21:33

Wik89 Zabiegana 10 sierpnia 2019, 22:59

3 dc
W czwartek wieczorem 27 dnia cyklu przyszedl okres. No nic, przynajmniej skonczylo sie to wyczekiwanie, ktore po negatywnym tescie ciazowym jest straszne - niby wiesz, ze sie nie udalo, II kresek nie ma i już, a jednak gdzies gleboko w srodku tli sie iskierka nadziei az do samego konca cyklu...
I tym samym zaczelismy 16 cykl staran.
Plan na ten cykl podobny - u mnie stymulacja letrozolem od 5 do 9 dc, potem monit i zastrzyk na pekniecie. Gin mowi, ze to ostatnia proba i potem na iui nas chce kierowac. Mąż jest jeszcze na clo i suplementach roznych, pod koniec sierpnia robi ponowne badania nasienia i test HBA (test ukazujacy mozliwosć wiązania sie z komorka) a w 2 tygodniu wrzesnia ma wizyte u swojego androloga. Wtedy z jego strony padna dalsze zalecenia - albo zgodzi sie co do iui, albo jeszcze wczesniej zaleci operacje zylakow powrozka nasiennego... no zobaczymy :)

Z moim zębem coraz lepiej już dziś zjadłam bułeczkę z masłem długo to trwało ale zjadłam. Mogę już zaciskać szczękę to dobry znak. Bo 2 dni po wyrwaniu umierałam. Nie wzięłam do pracy przeciwbólowych i myślałam że się wścieknie z bólu a jak na złość nikt apapu nie miał. Ale jakiś wytrzymałam. A kolejny dzień już lepszy
Dziś M w robocie a ja zaczęłam sprzątać piwnice, zajęłam sie wiekami. Ułożyłam zacieru pomidorowe w jedno miejsce,,to samo zrobiłam z ogórkami konserwowymi, sałatkami, agrestem. Porządek zapanował. Do tego połowę śmieci ojca wywalilam, bo przecież wszystko mu się przyda. Szybko ten dzień mi zleciał. Jutro też bez M nie wiem co będę robić pomyśle.
Od poniedziałku jestem sana w pracy, szykują się ciężkie dni dobrego mega trudne sprawy aż się boję. Koleżanka była id tych trudnych spraw bo pracuje ponad 25 lat a ja biedulka.
Ale z dobrych rzeczy wypisałam urlop od 12 do 16 sierpnia i jedziemy 13 w Pieniny 😄
Nie ważne jaka będzie pogoda, odpoczynek się przyda. Bo potem go długo nie będzie.
A teraz wykąpać się serialu i pewnie po 23 spaciu. Jutro spie do 9 😁😁😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2019, 21:39

36tc + 2 (37tc)

255 dzień cyklu
2 tygodnie i 1 dzień do CC

Lekarz przestrzegał mnie, że Jaś może już trochę mniej się ruszać bo ma mało miejsca. Ale gdzie tam :D, nasz Synuś zwłaszcza w taki gorąc lubi pobrykać i wpychać nogi pod moje żebra :). Nie ukrywam, że uwielbiam czuć i patrzeć jak się rusza <3.
Pomimo tego, że jest mi już ciężko to wiem, że na prawdę będzie mi brakowało tego brzuszka <3 <3, pomijam fakt, że nadal zastanawiam się jak On się tam mieści :D :D.

W weekend byliśmy u mojej Mamy na grillu, w sumie to ostatni dzwonek na jakiekolwiek wyjazdy. Teraz chcę być już w domu, w razie jakby coś miało się zacząć (mam nadzieję, że nie :D ).
Najlepsze jest to, że trochę zjadłam na grillu, a cukier godzinę po 116 o_o. No i niech ktoś mi wytłumaczy o co w tym chodzi :D.
Ale na szczęście jeszcze tylko 2 tygodnie i nie będę musiała się martwić poziomem cukru :).

inaa Mama,Tata i ...? 28 lipca 2019, 00:46

MAMY TO !
Raczkująco - samosiedzącą Jagusie <3

Jesteśmy też po urlopie w Chorwacji. Wybraliśmy się na wczasy z Rainbow. Przelot+ transfer do hotelu. Było cuuuuuuuudoooooooooooownieeee ! Dzidka to była gwiazda chorwackich plaż i hotelu.Zaczepiała, uśmiechała się do każdego - zauroczyła nawet jakiegoś chłopczyka, który musiał dać jej buziaka w czółko - mala beba ( nie wiem czy to po Chorwacku, czesku czy słowacku ) - tak ją nazywali. Wszyscy podchodzili przed wylotem do Polski z gratulacjami jakie wspaniałe i grzeczne dziecko mamy.

Samolot Katowice- Dubrovnik
* Jagoda zasnęła już w salomocie dokładnie minutę przed wzbijaniem się w powietrze. Obudziła się dopiero po odebraniu bagaży z lotniska w Dubrovniku :D. W Busie, który jechał ok 3,5 godziny troszkę marudziła bo już chciała raczkować, ale to dosłownie troszkę.

wczasy
* super grzeczna, po całych dniach w cieniu na plaży. Wieczory takie same czyt. sen o 20 :).

Powrót
* w autobusie - anioł. W samolocie anioł.


Oczywiście przez ostatnie 2 tygodnie - mamoza total. Tulaski, tulaski, tulaski. Buziaki, buziaki, buziaki. Jestem teraz najważniejszą dla niej osobą. Na jedno super - ciesze sie jak nigdy, na drugie troszkę upierdliwe bo.... myślałam, że skoro już siedzi to lepiej ogarne wszystko w domu itp. itd. no cóż

PS> ANEMIC dzięki :* <3

Dżasta113 Czekając na motyle 11 lutego 2020, 10:18

14 cs, 5dpo

Dzisiaj mamy wizytę w klinice, udało się jakoś przyspieszyć ten termin. P mówi ze idzie po wyrok, nie widzi ratunku a inne metody typu inseminacja czy in vitro nie przemawiają do niego. Taki ciężki typ mi się trafil. Ja jeszcze na coś liczę chociaż wydaje mi się ze głupia jestem ze mam jakaś nadzieje.
Przez te 2 tygodnie oswajaliśmy się z ta myślą i w sumie już mamy plany co dalej, gdzie pojedziemy, co kupimy. To takie śmieszne i głupie podejście ale tak jest. Szukam ucieczki w czymś innym a z czasem może się zapomni ze jednak czegoś w życiu brakuje.

Boje się ze nie dam rady u lekarza i boje się potoku łez...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 28 lipca 2019, 10:38

W jakich bucikach chodza Wasze chodziaczki?

Poziomka6 Wieczne czekanie 28 lipca 2019, 11:06

Czemu ciągle o tym myśle, czemu nie potrafię przestać? Zapisać się na wizytę do kliniki już teraz aby mieć listę badań do zrobienia czy dać sobie jeszcze trochę powiedzmy wolności. A mozę lepiej nic z tym nie robić, może w końcu przestanę o tym nieustannie myśleć. Po co pchać się do in vitro gdy sama już nie wiem czy chcę mieć dziecko. Chyba w sumie już nie chcę. I w sumie in vitro uzależniam od tego czy dostaniemy difinasowanie czy nie. Czemy musze tyle o tym myśleć, czy nie mogło to spotkać kogoś innego, czy musiało trafić na mnie.

10 dc
Dzieki dziewczyny za wsparcie, ze lampka wina czy szampana.
Podsumowujac wczorajszy wieczor, butelka szampana z mezem, duzo smiechu...troche ❤ i spalismy jak susly😁 . Moja najlepsza metoda na relaks jest silownia, ale od operacji troche sily mi opadly i jak poszlam pocwiczyc w czwartek, to do dzisiaj mam zakwasy😁 mam nadzieje, ze jutro juz wroce do moich normalnych treningow, 4 dni w tygodniu. Uwierzcie mi nie wygladam jak Ewa Chodakowska czy inne trenerki, ja poprostu lubie sie zmeczyc i potem nie mam wyrzutow zeby zjesc cos dobrego. Kiedys sie katowalam, zeby bylo tak tak i tak, ale zycie na restrykcji doprowadzilo do tego, ze wszystkiego sobie odmawialam, cwiczylam jak nie normalna i z zycia nie korzystalam. A jak sie rozchorowalam pod koniec 2017 i caly 2018 nie moglam cwiczyc, zaczelam jesc i skonczylo sie na tym, ze wygladam jak hipcio 😁😁😁. Dobrze, ze udalo mi sie to ogarnac i teraz jestem zadowolona z siebie, cwicze, ale tez nie odmawiam sobie wychodzenia, czy deseru od czasu do czasu. Chyba mam tendencje do uzaleznien i to by tlumaczylo, dlaczego tez nie moge sie wylaczyc badz zrelaksowac w staraniach o dziecko.
Zycze wam wszystkich fajnej i leniwej niedzieli😁😁😁

44dc
od wczoraj po troszku plamie, ze śluzem. Dzisiaj od godziny coraz więcej. Chyba te zapalenie dało się we znaki.
Jutro zaznacze jako 1 dc.
3dc zaczne brac Latrezole czy cos takiego na owulacje. Przynajmniej 2 tygodnie po niejdostanę okresu bo jak na razie 10 dni spóźnienia.
U babci spokojniej od tamtego tygodnia. Dużo śpi, coraz mniej rozmawia, odpowiada słowami jak np. spytam " jak się czujesz". Całymi zdaniami nie odpowiada jedynie " dobrze" , lecz ona nigdy nie skarżyła się , jedynie co krzyż boli lub kolano, nie była wylewna.
U mnie hmmm 13 sierpnia mam neurologa. Zobaczymy co powie na zdj RTG. No a potem pewnie będę zapisywac się w kolejce do Rezonansu.
Zdrowie mi się sypie. Rodzenstwo nawet nie zapyta się jak się czuję. Pewnie o mnie nie pytaja.
Nie mogę za to doczekać się kiedy siostra najmlodsza z Dolnego Śląska przyjedzie. Troszke się rozluznie, zrelaksuje, pojdziemy do fizjoterapeutki. Szwagra kuzynka jest fizjoterapeutką.
Ja nie mam czasu chodzić, ale jak ona będzie to nie będę musiala w wolnym czasie leciec, aby mame zastąpić przy babci. jeszcze miesiąc nie cały do urlopu. Nie mogę się doczekać.

Wiecie co? jest łatwiej niż tamtym razem. czuję spokój. co prawda przeplata się ze złością, ale jest uważam nieźle. może dlatego, że ciągle znajduję sobie jakieś zajęcia? nie wiem, ale zaczynam urlop. będzie dobrze. mam nadzieję, że będzie dobrze...

Noc masakra. Nie wiem chyba to zęby... albo znów jest chory. W lipcu mieliśmy bostonkę. Chorował przez dwa/trzy tygodnie. Mimo że chodzi do prywatnego żłobka, gdzie jest mało dzieci i tak choruje... Dziś nie spaliśmy od 2 do 5. O 6.30 obudził się, bo M wrócił z pracy.... Karmiłam go do 7, później wstawałam do pracy... Ledwo trzymam się na nogach. W nocy temperatura - jaka trudno powiedzieć. Te elektryczne są do d... Jak mi ruszy głową to wynik wychodzi większy i tak miał 38,8 a po chwili (znaczy po karmieniu) 37,8 ... W nocy chciał tylko do cyca... Karmienie trwa ok. 20 minut. Po takiej nocy jak dziś (ok. 4 karmienia) wszystko mnie boli... O 5.00 płakałam, abym poszedł spać...

1dc
Myślałam, że jestem twarda i że zaniosę wszystko. Myślałam, że jak powiem sobie, że trudno jest jak jest, przecież nie mam na to wpływu, to że mi będzie ok, w miarę dobrze.
Jednak nie. Dziś w sklepie z płytkami dwie dziewczyny w ciąży... Zatkało mnie, dostałam aż ataku paniki przez chwilę nie mogłam złapać powietrza. Musiałam wyjść. Gula w gardle, łzy w oczach. Musiałam odejść poodychac, opieprzyć siebie za takie zachowanie. Mąż nie zauważył, że cos mi jest. Jak wyszłam ze sklepu to mnie zapytał czy mnie coś boli... Powiedziałam, że nie że tyko mam okres...
Przed chwilą skończyłam z nim rozmowę, na temat jaki mamy plan działania i czy się zaangażuje. Rozmowa - raczej monolog skończył się tak, że powiedział że idzie spać. Powiedziałam mu, że do końca roku ma brać te cholerne witaminy, których nie bierze bo liczy na cud. Nie wiem może myśli, że dzieci znajduje się w kapuscie!? I jak w grudniu nie będzie ciąży to idziemy na badania. Ja zrobię wszytko od nowa, a on to badanie nasienia, które jest dla niego nie do zniesienia! I od stycznia klinika na 100% bo w lutym będę miała 31 lat jak się uda zajść do 32-33 to będę miała 34 jak urodze. Chyba mu liczby otworzyły trochę, ale tylko trochę oczy.
Czemu nie ma takiego wyłącznika w głowie i w sercu on - off. Żeby można było wyłączyć te uczucia....???
I to by było na tyle z dzielnej mnie.
Znowu smutek w sercu. Tak bardzo się boję, że się zgubie gdzieś. Nie chcę stracić siebie. Jestem fajna osobą, otwarta, sympatyczna dużo się śmieje... Nie chcę być kims innym z depresją i udawaniem że jest ok i że się jakoś trzymam. 😔😔
Ooh cudzie mały gdzie jesteś? Tak bardzo Cię potrzebuje... 🥀💔

BBF mówi:
-> ciąża is loading - 36%
-> 100 dni za nami
-> 180 dni przed nami
Lubię takie statystyki :)

Byliśmy w weekend na Karnawale Sztukmistrzów. Jak ktoś nie był, to polecam, szczególnie z maluchami. Co prawda, tłumy, tłumy i jeszcze raz tłumy, ale da się znaleźć też miejsce na chillout i dobre jedzonko.
Ach, jedzonko...
Poszliśmy do jednej z restauracji, w której czasami bywamy, więc jedzonko pewne, dobre i smaczne. Tyle, że moje danie w ogóle mi nie smakowało :| Jadłam pierś z kurczaka, jakby była z tektury. Zupa męża w ogóle mi nie podeszła (kocham zupy niemal wszystkie). Zirytowałam się, bo do surówki dodali śmietanę, a jedynie znośna była lemoniada. Czułam się wręcz niedobrze, a jako, że nie wiedziałam jak poprawić swój stan, to się w końcu rozpłakałam o_O
Mąż zdezorientowany i bezradny, ludzie wokoło, kelnerki podglądają, a ja kryję twarz w serwetkach. Jak sobie uświadomiłam lekki komizm sytuacji to się zaczęłam śmiać. Na co mąż - no to teraz wiem co to znaczy mieć żonę w ciąży i z buzującymi hormonami :D

Na drugi dzień olałam dietę cukrzycową. Zaopatrzyłam się w soczek marewkowy a'la Kubuś, masę owoców, Activię i z takim arsenałem pod ręką było mi baaardzo dobrze :) Do tego na obiad zamówiłam kopę ziemniaków w przyprawach i to było właśnie to, czego mi było potrzeba - całkiem niewiele :)

Powiedzieliśmy o Małym Ludku rodzinie męża. Szwagierka powiedziała, że już trochę widać brzuszek ;) A i się dowiedziałam, że ona to z drugim synkiem miała PAPPA na NFZ, bo nie było kości nosowej i było duże podejrzenie wad... Mogę się tylko domyślać ile stresu przeżyli. Teraz ten mały 2-latek ma piękny nosek, ogólnie jest słodki, a przede wszystkim całkiem zdrowy.
Życie płata figle, a ludzie nawet ci bliżsi nie zawsze mówią o swoich problemach i nie dotyczy to tylko problemów z płodnością. Chyba ogólnie tak już jest, że dzielimy się raczej tym co dobre, a co złe chowamy pod skórą.

Zabieram się do pracy, ale jeszcze 5 dni i urlopik aż 3 tygodnie ;)

Patt1002 Czekamy na Aniołka 29 lipca 2019, 13:28

Ale mialam wczoraj przygodę.... Uderzyła trak.mocno w szafke ze normalnie czarno mi sie zrobilo, spałam po tym z 2 godziny, jak wstałam to mi sie w głowie krecilo i dzisiaj jeszcze jestem przywalona xd śpiąca.... @ za2 dni...

Pinka. Piąty transfer 29 lipca 2019, 09:06

Lekko plamie, wiekszosc dnia moge spedzic bez podpaski, ale przychodzi taka chwila kiedy banieczka peka i krew sie leje.
Jak to dobrze ze przysluguje mi 8 tygodni urlopu macierzynskiego. Nie wiem jak bym sie odnalazla w pracy..

Moje hormony powoli wracaja na miejsce. Poronienie zrobilo sie jeszcze bardziej realne. Zaczynam myslec o staraniach i boje sie juz teraz. Nie wiem co robic. Mamy jeszcze dwa zarodki - obawiam sie kolejnej ciazy blizniaczej przy podaniu 1 zarodka (zawsze jest to podwyzszone ryzyko).


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2019, 13:30

Gula Misja „bobas” ;) 9 sierpnia 2019, 07:29

Chyba widzę cień na teście 😳😱
Nie powiem nic na razie mężowi, bo dla niego ciąża to tylko i wyłącznie dwie grube krechy. Zresztą sama nie wierzę, że to jednak to 😂

9 tc

Od wczoraj jakieś brązowe plamienia... lekko, nie jakoś mocno. Jasnobrązowe.. przestraszyłam się. Dzis na 19.15 mam wiztę u gina. Mam nadzieję że wszystko jest ok... że zobaczymy bijące serduszko i naszego małego człowieka...

W pracy powiedziałam o ciąży dzisiaj... bo być może od jutra już będę na L4. Reakcje w porządku :)
Nie mam nastroju dzisiaj.... napiszę po wizycie ....

Poziomka6 Wieczne czekanie 30 lipca 2019, 17:14

22.08 wizyta w klinice. Chcę porozmawiać o in vitro. Chyba chcę, jeszcze nie wiem czy chcę, ale trzeba długo czekać, więc musiałam już się zapisać.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)