8tc (7+1)
Wczoraj wieczorem brązowe upławy... Mam za sobą ciężką noc. Bardzo się stresuje. Dziś idę do lekarza rodzinnego (bo do ginekologa się nie dostałam przed wyjazdem) i podpytam co zrobić...
Boże chroń nasze maleństwo 
Także tego...tempka w dół, brzucha pobolewa... wkurza mnie wszystko. Jutro odstawiam dupka i miesiąc jak każdy...
Może dam radę nie ryczeć przez 3 dni..
Mam dzisiaj spadek formy
najchetniej schowalabym sie pod kocem i nigdzie nie wychodzila dzisiaj sie nic nie udaje na pewno to efekt drugiej fazy cyklu to takie powtarzalne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2020, 12:04
Wróciłam. Do domu. Do pracy. Do życia? Dlaczego to wszystko musi być takie trudne? Dlaczego jest takie niesprawiedliwe? Mam ciągłe poczucie winy. Co robię nie tak? I choć zdawało mi się, że tym razem było łatwiej to przejść, to teraz wiem, że nie było. Miałam nadzieję na cud do końca, w końcu to wszystko wydarzyło się tak niespodziewanie. Bałam się od początku, ale wierzyłam. Jedno jest pewne. W przyszłości będę się bała jeszcze bardziej. I szczerze Wam powiem, że mam lęk przed seksem. Może nie samym w sobie, ale przed jego konsekwencjami. Nie chcę tego przechodzić po raz trzeci. Nie chcę tracić kolejnego Kropka. Cholernie się boję, choć tak bardzo pragnę tego Maluszka.
17 dc, po owulacji. Co ma być to będzie. Jakaś pogodzona jestem ostatnio...
Temperatury znowu dziwne, albo termometr szwankuje, albo ja. Sama nie wiem. W tym cyklu skończyłam CLO. W następnym idę na wizytę - tak kontrolnie, zrobić cytologię, zobaczyć co tam ciekawego w środku. Już się nie łudzę... Mam wrażenie, że powoli przygotowuje się na wieczną, dożywotnią bezdzietność.
Ciśnienie ładnie uregulowane, z sercem w porządku. Przeżyłam 24h holtera, choć lekko nie było
Biorę Nebilet i jest ok. Co najlepsze, odkąd biorę leki, nie miałam ani jednego bólu głowy, a wcześniej niestety się zdarzało.
Jest dobrze. Cieszę się życiem...
Co prawda myślę o tym, że rok temu latem byłam w ciąży, że za miesiąc będzie rocznica najgorszego dnia w moim życiu. Jedna z tych dat, o których nigdy nie zapomnę... Nie da się. Ale idę do przodu. Tak trzeba.
Dostałam @ i samopoczucie lepsze. Nawet nie czuję, że mam... zero ćmienia, bólu itp. Za to PMSy mnie dobijają. Serio, czuję się wtedy i zachowuję jak niezrównoważona psychicznie, utrudniają mi funkcjonowanie. Chyba powinnam brać tabletki anty.
Dalej kp mimo nacisków otoczenia. No jedynie maż mi kibicuje i o dziwo namawia by do 2 rż karmić (bo to jednak zabwienne na azs w naszym przypadku - zero zmian aktualnie). Bo już duże, już czas na butle... I reakcje znajomych no jak to, że się nie napiję tyle czasu, powinnam ściągnąć pokarm albo odstawić już dziecko. No tak.
Jeżyku, mąż sam nie wie o co teściom może chodzić i przyznaje, że jego też to wkurza... bo podziela moje zdanie. A mi już szkoda energii na przepychanki.
Anemic, nie sądzę, żeby Twoja była jakoś w tyle za moją, czytając Twoje wpisy mam odmienne wrażenie 
Rozważam zakup stolika wodno piaskowego. Bawiła się już czymś takim, tylko trzeba uważać, aby piachu nie pakowała do buzi (zdarzyło się). Ale generalnie obłocona=szczęśliwa. I przynajmniej wtedy nie pcha nic (np wózka). Poza tym jak wyszaleje się na dworze to szybko pada i twardo śpi.
Dzidzusiowe zabawki już poszły w odstawkę. Woli autka (robi brrrym i nimi jeździ), zwierzątka, dinozaury (wszystko jest hau hau).
Kiedy je, mówi mniam i am. Czyli już coś zapamiętuje z książeczki Pucia. Chyba kupię kolejną część o pierwszych słowach, tylko myślę czy nie za wcześniej?
W markecie jest szczęśliwa na dziale z warzywami, mlaska.
Z chodzeniem ostrożna - z punktu a do punktu b najpierw szacuje odległość i kiedy jest na wyciągnięcie ręki robi susa. W innym przypadku kuca i raczkuje. Po zrobieniu 1-2 kroków (samodzielnie) przewraca się. Moja mama mówi, że ja w jej wieku nie byłam taka asekuracyjna, leciałam przed siebie i zamykałam oczy upadając.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2019, 09:51
16 dc
Dzis zdecydowanie milszy dzień. Pomimo totalnego niewyspania po pracy zaliczyłam fryzjera. Fakt jest taki że moje własny płaczą się okropnie. No jakby mi ktoś w nie codziennie wklejał gumę do żucia. Więc kupiłam jakieś odżywki, szampony, maski, termoochrony itd. I dzień w dzień te włosy "pielęgnowałam" żeby nie były takie suche. No i tak im dowaliłam że są przeproteinowane czy jakoś tak. Więc koniec z tym, koniec z nakładaniem odżywki za odżywka. Muszę dać im odpocząć. Chciałam dobrze a zrobiłam sobie krzywdę. Akurat temat włosów jest dla mnie ważny. Chcę mieć zdrowe i lśniące włosy, tylko że teraz przegięłam po całości. Czas na detoks.
W następnym tygodniu czeka mnie dentysta i na samą myśl skręca mnie w żołądku. Okropnie się boję, nie na widzę tego wiercenia i tego typowego zapachu u dentysty.
Powinnam już iść spać a ja bezmyślnie gapie się w telefon. 🤦🏻♀️
Czy "co nas nie zabije to nas w wzmocni" tyczy sie takze poronien? Dlaczego o tym pisze? Zauważyłam, że jestem silniejsza niz rok temu. Pierwsze poronienie przeżyłam bardzo, plakalam po katach, zamykalam sie w pokoju i ryczalam.
Wydaje mi sie, ze teraz trzymam sie lepiej mimo ze ciąża byla 17tygodniowa, byc moze to dzieki temu ze mam urlop i wracam do pracy dopiero w polowie września. Mam czas na regeneracje psychiczna.
Nie chce byc zle zrozumiana..nie chodzi mi o to ze kazde kolejne poronienie bedzie coraz latwiejsze. Każda porażka i strata jest okryta cierpieniem i smutkiem. Mam tylko nadzieje ze moj limit na wytrzymalosc zostal juz wyczerpany.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2019, 13:55
25 dc
Wiki masz racje w 100% ten nasze bitwy z naszymi umyslami wykanczaja, ale jeszcze sie nie poddaje mimo kilku zdolowanych wieczorow i kilku przegranych bitw
wojna jeszcze trwa! Z takim wlasnie nastawien rozpoczelam ten tydzien i z zapalem pomaszerowalam do pracy. Dzisiaj sama jestem w biurze wiec muzyczka moja ulubiona gra i powoli pracuje nad moimi projektami. Staram sie za wiele nie myslec, ale co jakis czas zagladam na ovu, no tak juz mam
Poza tym w pracy teraz spokojnieszy okres wiec tez za wiele nie mam pracy.
W kwestii IUI wczoraj wygrzebalam wszystkie moje papiery ze szpitala i number telefonu pod ktory musze zadzwonic jak tylko @przyjdzie, zeby od razu zaczac dzialac.
Wiecie, ciesze sie ze nie jestem otoczona znajomymi, ktorzy maja dzieci, bo to by mnie dobilo. Oczywiscie jak jestem w Polsce jest troszke inaczej i to mnie bardziej dotyka, ale blisko mnie,mam osoby, ktore sie staraja i niestety tez maja jakies problemy, badz osoby, ktore z wyboru dzieci nie chca.
Wczoraj moj maz mi zakomunikowal, ze jak tylko uda mu sie dostac umowe na stale w lutym jedziemy na wakacje. Marzy mu sie Grecja, mi raczej Karaiby, ale ze wzgledu na to, ze on tyle czasu nie mial wolnego trzeba sprawic mu przyjemnosc. Znacie jakas fajna Grecka wyspe, bo ja tylko bylam na Santorini?!!!
Milego popoludnia!
17dc
Jutro transfer o 15. Miał być w czwartek ale zadzwonili dziś że jednak w czwartek nie pracują bo święto... Byłam rozczarowana... Ale jest też dobra wiadomość. Wszystkie 6 zapładnianych komórek dało radę na chwilę obecną. Mamy 6 zarodków. Mam 6 dzieci
zostańcie z Mamcia!!!
Czuję się dobrze, dziś byłam w pracy. Przez weekend się oszczędzałam. Tylko w sobotę bolał brzuch. Piję nutridrinki i jjem dużo pomidorów (wlasnych) oraz pijey dużo wody. O matko jak ja dam radę w pracy w środę z moją fasolką...
Ciąża zakończona 14 września 2019
20dc
Usg trwało ja wiem? 10 sek? Pani dr powiedziala ze wszystko ok i od 2dc zaczynamy dziennie 1 zastrzyk rano Bemfola 150 i tak przez 6 dni.. w 7dc mam przyjechać na usg.
Ale kuźwa! Serio te kliniki są tak oszczędne w słowach? O wszystko sama musze pytać? Gdyby nie internet to bym o gó**** pytała.
I jeszcze pytam kiedy transfer czy od razu? A ona ze nie ze lepiej nastawić się że za miesiąc albo później to pytam czemu a no bo wysokie jest AMH (3.24) I prawdopodobnie albo i napewno dojdzie do hiperki... serio? To czemu tydzień temu usłyszałam że mam super AMH u możemy działać? O co tu kurde chodzi? -.-
Pytam jakie objawy hiperki i ogólnie stymulacji
To mówi mi No bol brzucha ale tak może być (myśle oho dobrze ze pytam bo bym panikowala) ja mówię, a takie gorsze, że w razie co do szpitala? To mi mówi no ból brzucha, gdziestam płyn się zbierający no i może nawet dojść do zgonu... serio? Pragnąc dziecka robiąc wszystko ona mi o zgonie mówi. Szok. Na następny raz idę do Pana M. Może coś łaskawie więcej będę wiedziala...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2022, 21:24
Jutro Tosia kończy 9 miesięcy!
Ile się ostatnio wydarzyło, to aż sama nie wierzę!
Byliśmy na tygodniowych wakacjach we Włoszech choć mieliśmy sporo obaw co do podróży i wakacji z niemowlakiem - niepotrzebnie. Wiadomo, że to zupełnie inny wypoczynek, ale było super, a Tosia była bardzo dzielnym misiem 
Nieco ponad dwa tygodnie temu pierwszy raz samodzielnie usiadła. Stosunkowo późno, ale to co się dzieje od tego czasu, to ja nie nadążam 
Mała siada, jakby całe życie nic innego nie robiła. Pięknie raczkuje i już zupełnie nie pełza. No i staje! Samodzielnie staje przy meblach, a dla mnie to wielki szok, bo ten maluch jeszcze dwa tygodnie temu nie umiał sam usiąść.
Serio, nie ogarniam 
Jest super! Jest chyba coraz ciężej, bo Tośka demoluje już cały dom, ale jest super!
Za miesiąc 2 rocznica ślubu. 2 lata starań. Wciąż staram się być dobrej myśli. Następny cykl urodzinowy. Ponawiam wtedy wyniki. W głowie pustka. Ciężko walczyć. Brakuje sił. Nadzieja umiera ostatnia? Zdecydowanie: Nadzieja matką głupich.
Dziś pokłóciłam się z mężem. Nie będzie in vitro. Za to może będzie wyprowadzka męża. W sumie to chyba wolałabym być sama
3 cs - 12 dc
Jestem przeziębiona. Nos zatkany, gardło boli. Kuruję się. W pracy jednak byłam, aż tak źle ze mną nie jest no a teraz to nie jest odpowiednia pora na zwolnienia. Staram się nie brać jakichś bardzo mocnych tabletek. W zasadzie biorę tylko wit. C i mam taki spray na gardło. No i teraz wzięłam jakieś coś ziołowe na noc. Mam nadzieję, że szybko przejdzie. Muszę być za tydzień w formie - dni płodne. U mnie dni płodne wypadają dość późno bo ok. 19-21 dc. Ale mam też długie cykle >=35. Niby staram się nie myśleć o tym, że się staramy, no ale chyba każda z nas tutaj wie, że to niemożliwe. Już od tamtego cyklu mówię sobie, że muszę znaleźć sobie jakieś zajęcie. No i znalazłam - joga. Ogólnie już rok temu rozpoczęłam moją przygodę z jogą, ale jak na razie to tylko samodzielne ćwiczenia z youtubem. Chciałabym wypróbować ćwiczeń w grupie. Znalazłam już miejsce, no i są zajęcie próbne, ale czy poszłam? Od ponad miesiąca mam to na swojej liście... muszę, koniecznie muszę w końcu iść. Jak ten cykl pójdzie na stratę, to znów będę rozpaczać z tydzień i znów obiecam sobie, że zrobię coś dla siebie i znów nadejdą dni płodne a z nimi nowa nadzieja i tak w kółko, aż do ... ciąży
! Ale nie można tak żyć... wiem o tym! Tylko jak przestać myśleć? Gdyby tylko ktoś zapewnił mnie, że prędzej czy później w tę ciążę zajdę... tyle wokół mnie ostatnio smutnych historii...i tyle negatywnych myśli...
Z ojcem gorzej, a brat snuje teorie spiskowe. Ja sie na zmiane wsciekam, denerwuje i placze. Powinnam sie wyspac do pracy, ale najpierw musze zrobic porzadek w glowie. I tak nie odpowiem dzis (czy kiedykolwiek w ogole?) na nurtujace pytanie, dlaczego nagle trzeba bylo podac ojcu morfine i co z tym dalej zrobic. Dopiero w pazdzierniku moge znowu jechac, do tego czasu to moze byc przeroznie. Dzis jest bardzo zle, a jak wyjezdzalam, ojciec probowal ze mna rozmawiac, chcial kartke i dlugopis, bo mowic nie moze przez trachotomie. Dlaczego znowu spi i dostaje tak silne leki? Co tam sie wydarzylo? Brat o prokurature juz rozpedzonymi myslami zahacza, ale jechac do szpitala nie chce. Jest wsciekly i rozzalony, ja zreszta tez. Miota sie bezradnie, nie wie, co robic. Czekac i modlic sie, w tej chwili nic innego nie pozostaje.
Zasiegnelam niezaleznej opinii innego lekarza. Teoretycznie mozliwe jest, ze morfina zostala podana po kolejnej desaturacji spowodowanej proba odpiecia respiratora. Uklad oddechowy ciagle jest niewydolny, wlasny oddech ciagle wspomaga maszyna. Moze ojciec za bardzo chcial sam oddychac, zmeczyl sie, zdesaturowal i dostal mocnych boli. Ma slabe serce do tego, to dodatkowe obciazenie. Boze, daj mu wiecej sily, przeciez musi jeszcze poznac Rotiego!
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2019, 22:44
W środę wyjeżdżamy na długi weekend. Będą znajomi single, może jedna para z 4 miesięcznym dzieckiem. Morze wina, chilloutu, relaksu, odpoczynku. Chyba z rana zatestuję, coby wiedzieć i ewentualnie nie wpaść w rozpacz jak w weekend dostanę okres...
Jakie to jest trudne. Starać się i nie wypaść ze znajomych. Teoretycznie powinniśmy siedzieć w domu i czekać, a nie myśleć o wyjazdach, winie, grillu...
Jak sobie radzicie? Jakie plany na sierpniówkę?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2019, 23:17
14 dc
Wczoraj byliśmy oboje na wymazach i czekamy na wyniki ok tygodnia mają być.
Oby wszystko było w porządku, bo wtedy cała stymulacja nie pójdzie na marne. Anty mam brać do soboty już odliczam bo po nich się fatalnie czuję.
Dr zaproponował nam selekcję plemników ferlily chip za dopłatą 800 zł i chyba na to się zdecydujemy pogadam z nim o tym w sobotę. W pracy nie mogę się na niczym skupić cały czas myśle o tym wszystkim. Chciałabym gdzieś pojechać choć na chwilę oderwać się od tego wszystkiego, ale do punkcji na pewno nie, zobaczymy kiedy wypadnie i kiedy dr zaplanuje transfer wtedy coś ustalimy się wybierzemy na week troszkę odpocząć.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.