11+0

Katar dalej mnie trzyma mam już dość 😔

Bobas wiercioszek ma już 4,2cm, jest o dzień starszy niż wynika to z OM 😁 za tydzień prenatalne ✊🙏
Zaczyna się lekki problem z szyjką. Musimy to szczególnie kontrolować.

Jestem dobrej myśli 😍

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 21 października 2019, 21:21

Nadrobić tydzień hm.. ciężkie zadanie :P

Mamy skończone 3 tygodnie, czas pędzi okropnie!

Mamy za sobą wizytę patronażową , Oluś pięknie dobił wagi urodzeniowej z nadwyżką i ważył 3380 g <3 mamy też trądzik niemowlęcy.
Dzwoniłam do przychodni, bioderka mamy 12.11 a ja wizytę po połogu 13.11.
Nie mamy jeszcze stałego rytmu, tzn.rano na ogół ostatnio Oluś śpi, później na spacerze i jeszcze popołudniu. Dzisiaj pospał za długo i nie zasypia przed Polą a dzisiaj jeszcze buszuje więc chyba muszę inaczej go przeorganizować bo usypianie dwójki to wyzwanie :P w dzień gdy misio nie śpi,to grzecznie leży i obserwuje na macie czy w łóżeczku :)

W tygodniu nie mieliśmy kupki,bolał brzuszek,pojawił sie płacz i spinanie.
Wczoraj mieliśmy pierwszy atak prawdziwej kolki. Był książkowy.. dzisiaj była kupa i zamiast kolki (uf!) nie śpi z wyspania :P

Pola lubi brata, głaszcze go,zachwyca nad nim,bardzo mi pomaga podając coś czy pilnując jak muszę na chwilę odejść . Jest kochana <3 zrobiła ogromny postęp jazdy na rowerze, ma za sobą nawet próbę na dwóch kółkach :) od 3 dni zaciąga nas na plac zabaw haha :P a i mój leniuszek chodzi długie spacery też na nóżkach!

Od weekendu spacerujemy dużo,bo pogoda nas rozpieszcza :) ja miałam jakąś migrenę z bólem jelit, póki co zaprzestałam ćwiczeń na ten czas, od jutra moze uda się wrócić w zależnosci jak Olek. Waga stoi w miejscu już niestety i wciąż na plusie. Zaczęłam też trochę szyć,ale jeszcze baaardzo pomału.

Edit: podczas pisania Misia zaczął chyba boleć brzuszek..

Już po wizycie dzidziuś przez 1 dzień urósł z 12 mm na 18,5 mm( tak jak myślałam tamto USG jest do dupy) co odpowiada 8 TC+6 dni
Według om powinno być 9+0 więc o dwa FN młodszy ale jest ok nie zapytałam tylko o bicie serduszka ale poprawie się następna wizyta za dwa tygodnie


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2019, 20:20

Lalala Muszę uzbroić się w cierpliwoć. 22 października 2019, 12:14

Czekam na moment, w którym skończę się nad sobą użalać i zacznę być pozytywnie nastawiona na przyszłość, na to co nas czeka. Bo w końcu chyba znamy diagnozę i możemy rozprawić się z wrogiem. Ale czuję, że ta sytuacja mnie przerasta. Miałam plan, który teraz muszę wyrzucić do kosza. Dziecko zaraz po ślubie i koniec kropka. Teraz wiem, że raczej nic z tego nie będzie. Że mogą minąć w najgorszym wypadku jeszcze lata. Że mogę zostać mamą dopiero przed 40-tką. Przeraża mnie to. Ta niemoc jest najgorsza. Ten pamiętnik traktuję trochę jak moją osobistą terapię. Nie mam komu się wyżalić więc robię to tutaj. Nie chcę obarczać tym męża, bo wiem, że on sam ciężko to przechodzi, a nie chcę go dodatkowo obciążać. Rodzice na razie nie wiedzą, ale trzeba będzie im powiedzieć, bo niedługo jedziemy na badania do innego miasta. Zajmie nam to parę dni i na pewno pojawią się pytania po co tam jedziemy. To chyba będzie ten moment, w którym trzeba będzie powiedzieć, że zmagamy się z niepłodnością (jeszcze ciężko jest mi to pisać. Nie sądziłam, że kiedykolwiek nas to spotka). Jak już będą wiedzieć, to przynajmniej na święta nie będą nam życzyć dziecka, bo tego bym nie zniosła.

38t5d
Jestem już w szpitalu,to już ostatnia noc z córeczką w brzuszku .
Jutro cesarka,od 6 rano zaczną mnie przygotowywać.
Za szybko zleciała mi ta ciąża,tak szybko jakby minęła chwila.
Uwielbiam czuć moją maleńką kruszynkę w brzuszku,celebruję tę chwilę bo są dla mnie czymś niezwykłym.A jutro wezmę już mój Cud na ręce,przytulę,wycałuję,nie wypuszczę z ramion .Wyobrażam sobie tę chwilę,czekam na to wydarzenie pełna emocji,ale stres też jest,nie da się tak po prostu.
Czekam mój wymarzony Cudzie na Ciebie.

22dc
No i niestety po wolnym przyszło mi się rozstać z odpoczynkiem od pracy 😫😓😨 nie chce się lecz trzeba, dobrze że choć 3 dni do pracy a potem dzień wolnego.
Przed pracą ogarnę też obiad na 2 dni a mianowicie Risotto!!!!! Mniam... Dawno nie robiłam wiem przed 11 wezmę się za obiadek bo po 12.30 trzeba jechać do pracy, nie chce się !!! Masakra, leniwa jestem wrr

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 października 2019, 12:20

Lol, troche mnie nie bylo. Dla jasnosci: zyjemy obydwoje: ja i Emil. Dzieje sie jednocześnie duzo i malo. Jak Em pójdzie do zloba, to obiecuje popełnić jakiś porzadniejszy wpis (dzis katar kurujemy w domu, moze jutro go posle).

AleksandraW Udało się! cud ! 24 października 2019, 22:00

Ciąża zakończona 24 października 2019

Laski, chyba zdiagnozowaliśmy Mężusia!!!

Ma insulinooporność, która w przypadku mężczyzn skutkuje niskim testosteronem, a co za tym idzie obniżonymi parametrami nasienia. Matko kochana!!! Prawie rok czasu na hormonach, antybiotykach, suplach i w ogóle. Rok czasu intensywnego łażenia po lekarzach. Zioła, akupunktura, refleksologia, nieudane in vitro. Diety, sporty, bambusowa bielizna, zero sauny, alkohol praktycznie wyzerowany (no z raz świętowaliśmy poprawione wyniki nasienia), żelik chłodzący pod dupsko na czas prowadzenia auta. I nikt nie kazał zbadać u Mężusia insuliny, glukozy, współczynniku HOMA-IR oraz hemoglobiny glikowanej. Nikt nie powiedział Mężusiowi "Proszę Pana, Pana problemy wynikają z tego, że ma Pan ...". Nikt!!! Kurka, ile na świecie jest facetów, którzy mogą na to cierpień i być faszerowanymi clo, a tak naprawdę konieczna jest metformina!!!

Zaczęło się od tego, że Jerzak na pierwszej wizycie stawia wszystkim pacjentkom taką samą diagnozę (lub bardzo zbliżoną): PCOS i insulinooporność. No i ciężko to wychwycić z moich wyników, zaczęliśmy czytanie, przeszukiwanie internetu. I kija w oko, no pasuję bardzo mocno średnio, jak już mam się ubrać w ramkę insulinooporności, to będzie to taka dziwna ramka. Ale niech ma. Jak metformina działa - proszę bardzo, będę łykać jak dropsy. Natomiast jak czytaliśmy o objawach: nadwaga, nierównowaga hormonalna, senność, napady głodu, zmęczenie, trudności w schudnięciu - wypisz, wymaluj Mężuś. Obudzić go po 12 godzinach snu w weekend - mordęga. Nierealne. Naprawdę, graniczyło z cudem.

W zeszłym roku, jak był na ścisłej diecie, to wyniki się poprawiły - od lipca sobie troszkę poluzował i wyniki są gorsze. A pierwszym leczeniem IO jest właśnie dieta i ruch fizyczny (ale nie każdy sport jest wskazany). I też jak był na diecie i uprawiał sport, to naprawdę waga ledwo się zmieniała. Po sylwetce widać było delikatne zmiany, ale postępowały bardzo powoli, co go zniechęcało do dbania o siebie.

A dziś był zrobić glukozę, insulinę, hemoglobinę glikowaną i współczynnik HOMA-IR, nie robił krzywych, bo nie miał czasu, ale:
- glukoza 112 (norma do 99);
- insulina 6,3 (norma do 23);
- hemoglobina glikowana 5,7 (norma do 6,3);
- współczynnik HOMA-IR 1,74 (norma do 1,4; ten wskazuje na wczesną insulinooporność).

Ja pier.olę, rzucam wszystko i jadę (w Bieszczady) do Warszawy, do naszych lekarzy - co Wyście zrobili?!?!?! Tyle się mówi o IO w kwestii kobiet i w ogóle, ale na 10 artykułów o IO, tylko w jednym było zdanie (sztuk jeden), co może powodować u mężczyzn. Zaczęliśmy kopać, po stronach angielsko i niemieckojęzycznych - drodzy Rodzice dziękuję serdecznie za usadzanie mnie do nauki, niekoniecznie mam użytek w pracy, ale prywatnie - mój angielski medyczny jest już lepszy niż angielski medyczny mojej lektorki!!!

Idę przekazywać wiedzę dalej, niech się badają i nie szprycują clo, jeśli pomocne może być, co innego.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 21 października 2019, 20:31

Ale dzisiaj mamy dzień! 4 listopada mamy wizytacje z ośrodka! :)

MałaMi24 Starania o pierwszego maluszka 24 października 2019, 22:31

27 DC
Jestem dzień po odstawieniu Duphastonu. Czuje mocniejszy ból pleców i podbrzusza. @ nadchodzi. Ale to dobrze. :-) Skoro i tak nie jestem w ciąży to już wolę ta @ niż cykl 56 dniowy. Jestem mega pozytywnie nastawiona na kolejny cykl.
Dzisiaj rano oczywiście był robiony test ale biel vizira objawy ciążowe odeszły jak ręką odjal. Paranoja.
@ przyjdź i zacznijmy od nowa. W tym miesiącu się bardziej postaram. :-) ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2019, 22:33

2 lata...a mam wrażenie jakby dopiero minęło 2 miesiące...
Tak, dziś mija 2 lata odkąd nasze życie legło w gruzach i nigdy już nie będzie takie samo.
2 lata temu straciliśmy nasze maleństwo i przez ten czas żaden cud się nie wydarzył, nie zaszłam w ciąże - chociaż znajomi i lekarze byli przekonani w 100%, że uda nam się odrazu...no bo przecież" już raz się udało?", teraz to kwestia kilku miesięcy.
Patrząc na to z perspektywy czasu - uśmiecham się do tych słów bo wiem, że niczego nie można nigdy być w 100 % pewnym. Miałam przeczucie głębokie, że nie będzie to takie proste jak mówili wszyscy wokół - i się sprawdził czarny scenariusz (może sama sobie brak ciąży wykrakałam?).
Nostalgiczne wspomnienia mną targają aczkolwiek czuję się spokojnie...bez żalu i bólu....
27.10. - zawsze będzie dla mnie ważnym dniem - to kolejny ważny dzień w ciągu całego roku .

Anuśla Musisz dać życiu szansę 27 października 2019, 13:26

Dziekuje dziewczyny za wsparcie. Tylko Wy i Mąż mnie rozumiecie. Zdrowy chorego nie zrozumie, tak to już jest na tym swiecie. U mnie dziś 1dc. Zakończyłam priming estrogenowy, teraz musze sie umowic na 12 dc na usg żeby zobaczyć czy cykl sie wydłuży.

Wracamy z gór. Wczoraj sie zlazilismy, pogoda jak marzenie. Żal wyjeżdżać, ale z bolacym okresowym brzuchem i tak bym nigdzie nie szła. Pogoda cudna, co to sie dzieje? Lapmy witaminę d, bo czas przesuniety, więc nastana ciemności.

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 29 października 2019, 12:55

?? dc

Tak dawno mnie nie było tutaj :) musiałam odpocząć, odsapnąć, przetrawić wszystko jeszcze raz.
Jednak nie zrezygnowałam całkowicie z tego miejsca (forum i pamiętniki) - bo to skarbnica wiedzy i wsparcia :) tak bardzo pomagacie i jesteście życzliwe, zawsze można liczyć na Was - mimo, że się nie znamy to czuje się tutaj tak dobrze..

Miałam plany, coś się zmieniło, inne rzeczy stoją w miejscu. Ta moja piękna rozpiska post wyżej wygląda teraz tak:
1. marzec i kwiecień był tragiczny - przeziębienie za przeziębieniem, antybiotyk za antybiotykiem. później było całkiem znośnie :)
2. Laryngolog - wizyta była ale nic konkretnego z niej nie wyszło, bo na wycięcie migdałów na tę chwilę i tak się nie godzę.
3. Endokrynolog - wizyta była, tarczyca ładna, wyniki ok poza antyciałami - Hashimoto ale nie potrzeba narazie żadnych leków.
4. Urolog - nie było, mój się nie zdecydował.
5. 2 IUI - nie podchodziliśmy, po wielu dyskusjach stwierdziliśmy, że nie ma to sensu (moje amh jest za niskie, ciągłe przeziębienia, które osłabiły mój organizm, podejście lekarki też nie zachęcało nas do kolejnych prób).
6. Tu jest sukces - już nie płaczę za każdym razem kiedy dostaje okres, nie wiem (albo raczej nie zwracam na to uwagi) kiedy mam owulkę i czy w ogóle ją mam, nie myślę tylko o tym, że to ten moment w którym musimy się poprzytulać..
7. Zmieniłam pracę - mam więcej czasu dla siebie i męża i mniej stresów.

W sierpniu zmieniłam klinikę. Nowa p. doktor bez owijania w bawełnę powiedziała, że jeśli się godzimy to w grę wchodzi tylko ivf. Mimo marnych wyników amh była pozytywnie zaskoczona podczas badania mnie. Dostałam multum supli by poprawić jakość komóreczek i mój T. też dostał (chociaż tutaj pani doktor się nie czepiała wyników). Dieta bezglutenowa i bezlaktozowa min 3 msc dla mnie (moje niskie amh i antyciała tarczycowe prawdopodobnie wynikają z nietolerancji glutenu).

Czekam z niecierpliwością na 13.11. - wtedy mamy wizytę i wtedy będzie podjęta decyzja co do ivf - kiedy, co i jak. Strasznie się boje tego ale i jednocześnie jestem bardzo podekscytowana.

Iseko Jutro będzie lepiej. 18 sierpnia 2022, 13:45

23dpt
Ostatnie przyrosty bety są z badania na badanie coraz mniejsze. Po wtorkowym wyniku dzwoniłam do dr z kliniki, kazała jeszcze nie odstawiac leków, bo w sobotę mam wizytę więc chciała jeszcze dać szansę ale po dzisiejszej becie, która od wtorku urosła tylko o 100mlU, nie mam już nadziei 😞 Odstawiam leki, a w sobotę pojadę na tą wizytę żeby ustalić dalszy plan, mam nadzieję że uda się podejść do kolejnego transferu jak najszybciej...

Brzuszek powoli zaczyna mi rosnąć, Maya się wierci no i stuknęła nam dzisiaj połowa ciąży! 🥳

20+0! Kiedy to zleciało 💞

Mąż pojutrze leci do Budapesztu w delegacje, a po powrocie wreszcie długo wyczekiwane połówkowe! Z jednej storny już dużo łatwiej mi się czeka na kolejne wizyty i ta niecierpliwość i niepewność z początku ciąży mi minęła, ale z drugiej storny bardzo ale to bardzo nie mogę się doczekać tego usg połówkowego - od początku ciąży ustaliłam sobie ze dopiero po połówkowym jak z badania nie wyjdzie nic niepokojącego to zacznę powolutku na poważnie planować życie w 3. Jak na razie mimo rosnącego brzuszka i ruchów małej nadal do mnie nie dociera że za 4,5 miesiąca nasze życia mogą się zmienić na zawsze 😊

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 17 listopada 2021, 20:50

32dc - beta <0,200 mlU/ml.

To raczej oznacza jedno.
😶


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2021, 20:51

Wik89 Zabiegana 24 października 2019, 23:05

20dc

Dziś zaczęły się u mnie typowe jak na 20 dzień cyklu objawy pms. Piersi są jakby nieco mniej bolesne niż wczoraj. Wiem, że w ogóle nie powinnam na żadne objawy patrzeć i czegokolwiek się doszukiwać, bo z wynikami męża nie mamy szans w tym cyklu, a pewnie i w kolejnych najbliższych szans, ale jednak jak co miesiąc jest mi przykro :(
I tak pewnie będzie aż do początku nowego cyklu. Życie staraczki cyklami się toczy :P
Na dodatek mąż ciągle nie ma konkretnego (co do dnia) terminu operacji zpn. W poniedziałek idzie/idziemy do innego szpitala i próbujemy uzgodnić konkretny i wcześniejszy (niż styczeń, bo ten miesiąc padł w ostatniej rozmowie męża z personelem szpitala) termin operacji. Mam nadzieję, że w końcu uda się coś ustalić. Jestem spokojniejsza, jak mam plan i mam na co czekać w tyhc staraniach (tak było z histeroskopią, przy czym tu akurat długo nie czekałam:)).

MałaMi24 Starania o pierwszego maluszka 25 października 2019, 07:19

Dzisiaj piątek ❤️ och jak to dobrze, w końcu się wyspie 😏
@ jak nie było tak nie ma ale termin mam na jutro...niech już przyjdzie.
Już chce być w domu....


W końcu w domu 🤗 Faktycznie @ to @ lubi być kaprysna. Bolą mnie jajniki oby tylko nie na owu. Temperatura dzisiaj rano spadła do 36.22
Już sama nie wiem czy wzrost temperatury jest przez Dupka ? Hmmm....ale przecież on nie ma skutku termogennego.
Dzisiaj miałam super dzień , w pracy obijalam się jak moglam. :-) i jakoś zleciało :-)

@ przybądź wreszcie !
Mój super dzień zamienił się w katastrofę :-(
Pokłóciłam się z mężem i to poleciały takie słowa z jego strony że zastanawiam się czy starania nie zostaną zawieszone do odwołania. Niestety zawsze coś :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2019, 19:11

ElczyZ Nic nie można zaplanować... 🙂 29 października 2019, 20:07

No i przyszedł okres... Aj w sumie początek to byłby cud jakby się udało za pierwszym razem... Nic głową do góry i lecimy czekamy na owulacje i może teraz się uda. Chociaż ostatnia owulacje miałam mega bolesna jak to wspolzyc jak boli... Jak jest u was?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)