Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 października 2019, 12:20

Lol, troche mnie nie bylo. Dla jasnosci: zyjemy obydwoje: ja i Emil. Dzieje sie jednocześnie duzo i malo. Jak Em pójdzie do zloba, to obiecuje popełnić jakiś porzadniejszy wpis (dzis katar kurujemy w domu, moze jutro go posle).

AleksandraW Udało się! cud ! 24 października 2019, 22:00

Ciąża zakończona 24 października 2019

Laski, chyba zdiagnozowaliśmy Mężusia!!!

Ma insulinooporność, która w przypadku mężczyzn skutkuje niskim testosteronem, a co za tym idzie obniżonymi parametrami nasienia. Matko kochana!!! Prawie rok czasu na hormonach, antybiotykach, suplach i w ogóle. Rok czasu intensywnego łażenia po lekarzach. Zioła, akupunktura, refleksologia, nieudane in vitro. Diety, sporty, bambusowa bielizna, zero sauny, alkohol praktycznie wyzerowany (no z raz świętowaliśmy poprawione wyniki nasienia), żelik chłodzący pod dupsko na czas prowadzenia auta. I nikt nie kazał zbadać u Mężusia insuliny, glukozy, współczynniku HOMA-IR oraz hemoglobiny glikowanej. Nikt nie powiedział Mężusiowi "Proszę Pana, Pana problemy wynikają z tego, że ma Pan ...". Nikt!!! Kurka, ile na świecie jest facetów, którzy mogą na to cierpień i być faszerowanymi clo, a tak naprawdę konieczna jest metformina!!!

Zaczęło się od tego, że Jerzak na pierwszej wizycie stawia wszystkim pacjentkom taką samą diagnozę (lub bardzo zbliżoną): PCOS i insulinooporność. No i ciężko to wychwycić z moich wyników, zaczęliśmy czytanie, przeszukiwanie internetu. I kija w oko, no pasuję bardzo mocno średnio, jak już mam się ubrać w ramkę insulinooporności, to będzie to taka dziwna ramka. Ale niech ma. Jak metformina działa - proszę bardzo, będę łykać jak dropsy. Natomiast jak czytaliśmy o objawach: nadwaga, nierównowaga hormonalna, senność, napady głodu, zmęczenie, trudności w schudnięciu - wypisz, wymaluj Mężuś. Obudzić go po 12 godzinach snu w weekend - mordęga. Nierealne. Naprawdę, graniczyło z cudem.

W zeszłym roku, jak był na ścisłej diecie, to wyniki się poprawiły - od lipca sobie troszkę poluzował i wyniki są gorsze. A pierwszym leczeniem IO jest właśnie dieta i ruch fizyczny (ale nie każdy sport jest wskazany). I też jak był na diecie i uprawiał sport, to naprawdę waga ledwo się zmieniała. Po sylwetce widać było delikatne zmiany, ale postępowały bardzo powoli, co go zniechęcało do dbania o siebie.

A dziś był zrobić glukozę, insulinę, hemoglobinę glikowaną i współczynnik HOMA-IR, nie robił krzywych, bo nie miał czasu, ale:
- glukoza 112 (norma do 99);
- insulina 6,3 (norma do 23);
- hemoglobina glikowana 5,7 (norma do 6,3);
- współczynnik HOMA-IR 1,74 (norma do 1,4; ten wskazuje na wczesną insulinooporność).

Ja pier.olę, rzucam wszystko i jadę (w Bieszczady) do Warszawy, do naszych lekarzy - co Wyście zrobili?!?!?! Tyle się mówi o IO w kwestii kobiet i w ogóle, ale na 10 artykułów o IO, tylko w jednym było zdanie (sztuk jeden), co może powodować u mężczyzn. Zaczęliśmy kopać, po stronach angielsko i niemieckojęzycznych - drodzy Rodzice dziękuję serdecznie za usadzanie mnie do nauki, niekoniecznie mam użytek w pracy, ale prywatnie - mój angielski medyczny jest już lepszy niż angielski medyczny mojej lektorki!!!

Idę przekazywać wiedzę dalej, niech się badają i nie szprycują clo, jeśli pomocne może być, co innego.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 21 października 2019, 20:31

Ale dzisiaj mamy dzień! 4 listopada mamy wizytacje z ośrodka! :)

MałaMi24 Starania o pierwszego maluszka 24 października 2019, 22:31

27 DC
Jestem dzień po odstawieniu Duphastonu. Czuje mocniejszy ból pleców i podbrzusza. @ nadchodzi. Ale to dobrze. :-) Skoro i tak nie jestem w ciąży to już wolę ta @ niż cykl 56 dniowy. Jestem mega pozytywnie nastawiona na kolejny cykl.
Dzisiaj rano oczywiście był robiony test ale biel vizira objawy ciążowe odeszły jak ręką odjal. Paranoja.
@ przyjdź i zacznijmy od nowa. W tym miesiącu się bardziej postaram. :-) ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2019, 22:33

2 lata...a mam wrażenie jakby dopiero minęło 2 miesiące...
Tak, dziś mija 2 lata odkąd nasze życie legło w gruzach i nigdy już nie będzie takie samo.
2 lata temu straciliśmy nasze maleństwo i przez ten czas żaden cud się nie wydarzył, nie zaszłam w ciąże - chociaż znajomi i lekarze byli przekonani w 100%, że uda nam się odrazu...no bo przecież" już raz się udało?", teraz to kwestia kilku miesięcy.
Patrząc na to z perspektywy czasu - uśmiecham się do tych słów bo wiem, że niczego nie można nigdy być w 100 % pewnym. Miałam przeczucie głębokie, że nie będzie to takie proste jak mówili wszyscy wokół - i się sprawdził czarny scenariusz (może sama sobie brak ciąży wykrakałam?).
Nostalgiczne wspomnienia mną targają aczkolwiek czuję się spokojnie...bez żalu i bólu....
27.10. - zawsze będzie dla mnie ważnym dniem - to kolejny ważny dzień w ciągu całego roku .

Anuśla Musisz dać życiu szansę 27 października 2019, 13:26

Dziekuje dziewczyny za wsparcie. Tylko Wy i Mąż mnie rozumiecie. Zdrowy chorego nie zrozumie, tak to już jest na tym swiecie. U mnie dziś 1dc. Zakończyłam priming estrogenowy, teraz musze sie umowic na 12 dc na usg żeby zobaczyć czy cykl sie wydłuży.

Wracamy z gór. Wczoraj sie zlazilismy, pogoda jak marzenie. Żal wyjeżdżać, ale z bolacym okresowym brzuchem i tak bym nigdzie nie szła. Pogoda cudna, co to sie dzieje? Lapmy witaminę d, bo czas przesuniety, więc nastana ciemności.

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 29 października 2019, 12:55

?? dc

Tak dawno mnie nie było tutaj :) musiałam odpocząć, odsapnąć, przetrawić wszystko jeszcze raz.
Jednak nie zrezygnowałam całkowicie z tego miejsca (forum i pamiętniki) - bo to skarbnica wiedzy i wsparcia :) tak bardzo pomagacie i jesteście życzliwe, zawsze można liczyć na Was - mimo, że się nie znamy to czuje się tutaj tak dobrze..

Miałam plany, coś się zmieniło, inne rzeczy stoją w miejscu. Ta moja piękna rozpiska post wyżej wygląda teraz tak:
1. marzec i kwiecień był tragiczny - przeziębienie za przeziębieniem, antybiotyk za antybiotykiem. później było całkiem znośnie :)
2. Laryngolog - wizyta była ale nic konkretnego z niej nie wyszło, bo na wycięcie migdałów na tę chwilę i tak się nie godzę.
3. Endokrynolog - wizyta była, tarczyca ładna, wyniki ok poza antyciałami - Hashimoto ale nie potrzeba narazie żadnych leków.
4. Urolog - nie było, mój się nie zdecydował.
5. 2 IUI - nie podchodziliśmy, po wielu dyskusjach stwierdziliśmy, że nie ma to sensu (moje amh jest za niskie, ciągłe przeziębienia, które osłabiły mój organizm, podejście lekarki też nie zachęcało nas do kolejnych prób).
6. Tu jest sukces - już nie płaczę za każdym razem kiedy dostaje okres, nie wiem (albo raczej nie zwracam na to uwagi) kiedy mam owulkę i czy w ogóle ją mam, nie myślę tylko o tym, że to ten moment w którym musimy się poprzytulać..
7. Zmieniłam pracę - mam więcej czasu dla siebie i męża i mniej stresów.

W sierpniu zmieniłam klinikę. Nowa p. doktor bez owijania w bawełnę powiedziała, że jeśli się godzimy to w grę wchodzi tylko ivf. Mimo marnych wyników amh była pozytywnie zaskoczona podczas badania mnie. Dostałam multum supli by poprawić jakość komóreczek i mój T. też dostał (chociaż tutaj pani doktor się nie czepiała wyników). Dieta bezglutenowa i bezlaktozowa min 3 msc dla mnie (moje niskie amh i antyciała tarczycowe prawdopodobnie wynikają z nietolerancji glutenu).

Czekam z niecierpliwością na 13.11. - wtedy mamy wizytę i wtedy będzie podjęta decyzja co do ivf - kiedy, co i jak. Strasznie się boje tego ale i jednocześnie jestem bardzo podekscytowana.

Iseko Jutro będzie lepiej. 18 sierpnia 2022, 13:45

23dpt
Ostatnie przyrosty bety są z badania na badanie coraz mniejsze. Po wtorkowym wyniku dzwoniłam do dr z kliniki, kazała jeszcze nie odstawiac leków, bo w sobotę mam wizytę więc chciała jeszcze dać szansę ale po dzisiejszej becie, która od wtorku urosła tylko o 100mlU, nie mam już nadziei 😞 Odstawiam leki, a w sobotę pojadę na tą wizytę żeby ustalić dalszy plan, mam nadzieję że uda się podejść do kolejnego transferu jak najszybciej...

Brzuszek powoli zaczyna mi rosnąć, Maya się wierci no i stuknęła nam dzisiaj połowa ciąży! 🥳

20+0! Kiedy to zleciało 💞

Mąż pojutrze leci do Budapesztu w delegacje, a po powrocie wreszcie długo wyczekiwane połówkowe! Z jednej storny już dużo łatwiej mi się czeka na kolejne wizyty i ta niecierpliwość i niepewność z początku ciąży mi minęła, ale z drugiej storny bardzo ale to bardzo nie mogę się doczekać tego usg połówkowego - od początku ciąży ustaliłam sobie ze dopiero po połówkowym jak z badania nie wyjdzie nic niepokojącego to zacznę powolutku na poważnie planować życie w 3. Jak na razie mimo rosnącego brzuszka i ruchów małej nadal do mnie nie dociera że za 4,5 miesiąca nasze życia mogą się zmienić na zawsze 😊

Evelyn13 Bejbik (jeszcze nie) w drodze 17 listopada 2021, 20:50

32dc - beta <0,200 mlU/ml.

To raczej oznacza jedno.
😶


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2021, 20:51

Wik89 Zabiegana 24 października 2019, 23:05

20dc

Dziś zaczęły się u mnie typowe jak na 20 dzień cyklu objawy pms. Piersi są jakby nieco mniej bolesne niż wczoraj. Wiem, że w ogóle nie powinnam na żadne objawy patrzeć i czegokolwiek się doszukiwać, bo z wynikami męża nie mamy szans w tym cyklu, a pewnie i w kolejnych najbliższych szans, ale jednak jak co miesiąc jest mi przykro :(
I tak pewnie będzie aż do początku nowego cyklu. Życie staraczki cyklami się toczy :P
Na dodatek mąż ciągle nie ma konkretnego (co do dnia) terminu operacji zpn. W poniedziałek idzie/idziemy do innego szpitala i próbujemy uzgodnić konkretny i wcześniejszy (niż styczeń, bo ten miesiąc padł w ostatniej rozmowie męża z personelem szpitala) termin operacji. Mam nadzieję, że w końcu uda się coś ustalić. Jestem spokojniejsza, jak mam plan i mam na co czekać w tyhc staraniach (tak było z histeroskopią, przy czym tu akurat długo nie czekałam:)).

MałaMi24 Starania o pierwszego maluszka 25 października 2019, 07:19

Dzisiaj piątek ❤️ och jak to dobrze, w końcu się wyspie 😏
@ jak nie było tak nie ma ale termin mam na jutro...niech już przyjdzie.
Już chce być w domu....


W końcu w domu 🤗 Faktycznie @ to @ lubi być kaprysna. Bolą mnie jajniki oby tylko nie na owu. Temperatura dzisiaj rano spadła do 36.22
Już sama nie wiem czy wzrost temperatury jest przez Dupka ? Hmmm....ale przecież on nie ma skutku termogennego.
Dzisiaj miałam super dzień , w pracy obijalam się jak moglam. :-) i jakoś zleciało :-)

@ przybądź wreszcie !
Mój super dzień zamienił się w katastrofę :-(
Pokłóciłam się z mężem i to poleciały takie słowa z jego strony że zastanawiam się czy starania nie zostaną zawieszone do odwołania. Niestety zawsze coś :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2019, 19:11

ElczyZ Nic nie można zaplanować... 🙂 29 października 2019, 20:07

No i przyszedł okres... Aj w sumie początek to byłby cud jakby się udało za pierwszym razem... Nic głową do góry i lecimy czekamy na owulacje i może teraz się uda. Chociaż ostatnia owulacje miałam mega bolesna jak to wspolzyc jak boli... Jak jest u was?

Dziś idę na drugą wizytę sprawdzić, czy serduszko już bije. Szczerze to często gęsto zapominam że jestem w ciąży. Przypominają mi o tym tylko mdłości 🤮 z córeczką ich nie było prawie że wcale. Nie śledzę jak w danym tygodniu rozwija się płód, nie staram się na siebie uważać... Mój dzień wciąż kręci się wokół opieki nad córką. Aż czasami mam wyrzuty sumienia.

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 23 października 2019, 13:10

Jestem wkurzona. Odstawiłam luteinę już dawno a okresu ani widu ani słychu... Wizytę w klinice prxekładałam już ze 4 razy, Chciałam iść między 1 a 5 dc, ale się nie da. Chciałam umówić histeroskopię, ale nie wiem kiedy będzie właściwy dc. Dzisiaj jest 42 dc. Nie wi co się dzieje:/ Dzisiaj idę do kliniki. Mam nadzieję, że mi jakoś pomogą. Mam wrażenie, że wszystko się sprzysięga przeciwko mnie. Z nastrojami znacznie gorzej. Z mężem już w miarę. Chyba rozumie dlaczego zachowuję się tak, a nie inaczej. Mam nadzieję, że wszystko się poukłada.
Ostatnio rozmyślałam nad tym, że jak się nie uda do jakiegoś rozsądnego wieku, to chcę zwrócić mężowi wolność. Z resztą on nie chce słyszeć o adopcji, a ja bym bardzo chciała. On chce mieć dzieci bardzo i wiem, że byłby ze mną nieszczęśliwy. Ja z resztą też. Zobaczymy co przyniesie jutro.

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 23 października 2019, 15:36

Dziewczyny, wiem że wyobraża sobie życie beze mnie. Ostatnio staram sie patrzeć na to wszystko "na zimno" Zawsze planowalismy mieć dzieci. Marzyła nam się conajmniej 3. Od początku naszej znajomości. Kiedy się oświadczał, nie zapytał czy będę jego żoną, tylko matką jego dzieci. To przykre, ale kiedy okazało się, że będą z tym problemy, jego pierwsze zdanie brzmiało "ja pie@#$e, z tobą zawsze musi być pod górkę?" Obydwoje uważamy, że małżeństwo bez dzieci nie ma sensu. I wiecie co, ja już na początku drogi chciałam mu tę wolność zwrócić. Od początku wiedziałam, że będą wymówki, krzywe kluski. Co awantura przypominał mi, że nie mamy rodziny z mojej winy. Ostatnio nawet walnął, że z nim jest wszystko w porządku. Zaczęłam się nawet wachać, czy ja chcę mu te dzici rodzić. Czy to właściwy człowiek? Strasznie się zmienił przez te całe atarania, niby stara się wspierać, ale widzę że coś jest nie tak
Że uczucie usycha. i co bym nie robiła, to nie udaje się tego wzniecić na nowo. My poprostu za dużo razem przeszliśmy, nie byliśmy obydwoje na to gotowi. Mówiąc o rozsądnym wieku mam na myśli jego 35 lat. Żeby miał jeszcze czas, żeby sobie to poukładać. Tak to u nas wygląda. po prostu do dupy...

Zaczynamy 39 tc...

My dalej w dwupaku. 🤦‍♀️
Na dzisiejszej wizycie u dr dowiedziałam się tylko, że szyjka krótka ok 1,5cm ale średnio twarda, rozwarcia nie dało się nawet ocenić bo się schowała tak głęboko do kości krzyżowej, że doktor miał problem dosięgnąć ujście. Główka ustalona we wchodzie, tyle dobrze :)
Waga 3560g. Wychodź już Maluszku, bo oszaleje:) Ciekawe z jaką waga się urodzi faktycznie. Kolejną wizyta jak się nic nie wydarzy, to za 2 tyg. Ale w sumie nie było na nią nawet terminów i zapisały mnie na godzinę 21:00 :D więc nic mi nie pozostaje jak tylko urodzić wcześniej:p bo o 21 to będzie logistyczne wyzwanie się tam dokulać po skończonym 40tc. Na wizyty jeżdżę sama autem... Bo nie mam wyjścia... mąż pracuje, a autobusami dotrzeć do tej przychodni to też chyba na 2 przesiadki i czas dojazdu kiepski. Już wolę powoli autem niż się kisić w autobusach w przyciasnych butach 😂
Chciałabym już by nasze słońce było z nami :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2019, 20:50

20 dc, 1dpt
(Estrofem 3x1, Utrogestan 3xR, 2xP, 3xW, Acard)

No i po transferze :) nie jest bolesny, był trochę jak cytologia, najgorsze było wstrzymywanie moczu, "pani przyjedzie z pełnym pęcherzem", no to przyjechałam, a później pielęgniarka w czasie transferu radośnie wciskała głowicę od usg w sam środek tego wypełnionego po samiuśkie brzegi pęcherza ^!$@&#(&%#* !!!! Po transferze usłyszałam "pani poleży godzinę", no to poleżałam. Mniej więcej w połowie tego leżenia poczułam dwa maleńkie ukłucia w macicy "to jest to! zainstalował się!"... eeeem.... mózg wrócił do mnie zanim skończyłam w myślach to zdanie, kolejne brzmiało "i co jeszcze? może już czujesz ruchy dziecka?", to niebywałe jak durnie czasem reaguję na pewne rzeczy i objawy, później oczywiście sama się z tego śmieję. Kiedy minęła godzina leżakowania, biegłam do wc szybciej niż Usain Bolt na olimpiadzie w Pekinie, odprawiając w myślach zdrowaśki, aby nie było zajęte. Modlitwy zostały wysłuchane, nie było. To był zdecydowanie najprzyjemniejszy moment tego dnia (kto choć raz długo wstrzymywał ten wie).

Widziałam wczoraj naszą blastocystkę na monitorze, to niesamowite, że każdy z nas był kiedyś takim kropkiem. Jestem spokojna, przygotowana na każdą opcję (pogodzona z tym, że może się nie udać, jednocześnie oczekując na pozytywny wynik testu). Oczywiście jest to stan na dzisiaj, na ok 11 rano, za godzinę nastrój może się zmienić o 180 stopni. Wszystkie cykle starań, sukcesy i porażki, nauczyły że samopoczucie potrafi być bardzo chwilowe, już nie łudzę się, że do końca dnia będę szczęśliwa i spokojna, ale też nie stanowi to dla mnie problemu, po prostu tak jest i tyle. Zrobiłam wszystko co mogłam, reszta jest po stronie matki natury i dopochwowego progesteronu :)

Oficjalnie odliczam do 07.11, w tym dniu lekarz zlecił zrobienie bety <3
Już widzę oczyma wyobraźni jak nie robię wcześniej sikacza (taaaa na pewno)

@czekamynadzidzie myślę, ze to dobra decyzja, trzymam kciuki!


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2019, 11:20

13 dc, prawdopodobnie 6 dpo. Strasznie mi się rozjechały cykle :/

Dzień staraniowy: akupunktura + posiewy + wizyta u dr Jerzak.

Ostatnio babka od akupunktury powiedziała, że poprawimy jakość endometrium i jakość komórek jajowych. Zadałam jej dziś pytanie - czy możemy sprawić, żeby zrosty się nie pojawiły? - "Drogie Dziecko! W książkach ze starożytnych Chin nie ma pojęć takich jak endometrioza, torbiel, zrosty, ale są choroby. Choroby to stan zapalny. Ten stan zapalny u każdego inaczej się objawia. U Ciebie zrostami, u kogoś innego endometriozą. A nakłuwanie igłami powoduje, że w miejscu ukłucia odbywa się reakcja Twojego organizmu immunologicznego. I on się orientuje, że musi zacząć działać. I produkuje komórki, które mają zwalczyć stan zapalny. Dlatego ja nakłuwam tak wiele miejsc." Fajnie wytłumaczone. Gdyby nie to, że kilka lat temu po serii zabiegów i masaży rehabilitacyjnych, z bardzo dużych problemów z barkiem wyprowadziła mnie właśnie akupunktura - to bym nie chodziła. Ale po tamtej akcji - biorę w ciemno.

Później podjechałam na wymazy w kierunku chlamydii i czystości. Z dofinansowaniem za oba badania - 14 zł. Miło.

No i wisienka na torcie. Jerzak.

Hm. No zerknęła na glukozę, zerknęła na usg z przepływami i ilością pęcherzyków i stwierdziła "PCOS Pani nie stwierdzam, bo stwierdza się powyżej 12 pęcherzyków w jajniku, aczkolwiek zdrowy jajnik powinien mieć 5-6 pęcherzyków. U Pani jest tak na granicy, ale jednak nie. Insulinooporności Pani nie stwierdzam, bo te wyniki glukozy są ok, natomiast na leczenie PAI 1 zapiszę Pani formetic 500 mg."
- "No, ale ja na tą mutację, która chyba odpowiada za krzepliwość krwi dostawałam heparynę?!"
- "Nieee, jedynym lekiem na PAI 1 jest metformina"
- "A czy może Pani zerknąć na wyniki Męża?"
- "Ta dieta, na której Pani jest - również dla niego."

Już wiem, że metformina działa na wszystko i w ogóle jest super lekiem (żart taki), ale jakim cudem ma mi leczyć mutację genu, która powoduje krzepliwość krwi??? Na którą dostawałam heparynę i biorę acard?

Zalecenia mam takie: nie przyjmować żadnych supli od dietetyka (dietetyk niedużo mi zmieniła, podwoiła dawkę NAC, zmieniła mi cynk na cynk z miedzią, kazała wrócić do olejku z wiesiołka, bo nawet jak nie powoduje - u mnie akurat - poprawy jakości śluzu, to zawiera kwasy GLA, które są istotne, na pozostałą część cyklu dodała mi olej z ogórecznika i kazała wrócić do inozytolu), a przyjmować jedynie jej listę leków i supli:

- acard 75 mg (i tak przyjmuję);
- od transferu heparyna 0,4 (poprzednio miałam 0,2);
- wit. D3 2000 j (przyjmuję 5000 jednostek, bo mam za mało i chcę, jak najszybciej wyrównać - jak ktoś zna jakieś przeciwwskazania - słucham);
- kwas foliowy 5 mg (mimo, że na poprzedniej wizycie powiedziała, że jego poziom mam świetny i 800 jednostek jest wystarczające) - wiem, że ona uwielbia ten kwas foliowy i przepisuje go wszystkim - no ale się zgubiłam gdzieś między pierwszą a drugą wizytą, z jednej strony mam świetny, z drugiej strony mam przyjmować?! I to syntetyczny, jak powinnam metylowane - raczej nie będę tego przyjmować.
- miovelia 1 kapsułka i 1 saszetka (absolutnie nie może być mioinozytol zalecony przez dietetyk, musi być ten i już - muszę poczytać, czym to się różni);
- formetic 500 mg (Mamie podwędziłam ostatnio i od tygodnia sobie przyjmuję 425 mg dziennie, także fajnie sobie dawkę ustaliłam ;P)
- prograf - 2 dni przed transferem 2x1 tabletka i kontynuować przez 15 dni - nie mam jeszcze pojęcia o co chodzi;
- accofil - zastrzyk podskórny w dniu transferu i potem w odstępach tygodniowych, łącznie 5 sztuk - na brakujące KIRy. Paśnik stwierdził, że brakuje mi 2 lub 2,5, ale tych mniej ważnych, a najważniejsze mam i nie ma konieczności podawania accofilu, który kurka wodna nie jest cukierkiem (w porównaniu do metforminy czy kwasu foliowego), a lekiem powodującym poważne skutki uboczne. I ja nie wiem, czy chcę w to brnąć.

W dalszym ciągu nic nie wiem.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)