PIĄTEK
To już jutro... już jutro... jutro...
Mam jeszcze wlew z atosibanu dostać przed transferem. Mam nadzieję, że dotrwa coś do tej 3ciej doby i będzie co transferować, obym jutro wróciła w dwupaku! <3 Walczcie moje dzieciaczki, mamusia już was kocha nad życie! <3

zakochanaaw A może to pomoże? 13 grudnia 2019, 23:21

Zastanawiałam się czy coś tu napisać.
Kilka razy zaczynałam i kasowałam wszystko.
Źle mi. Psychicznie mi źle.
Chciałabym odpuścić starania, nie mierzę temp, nie chce mi się. Od soboty 21.12 zacznę mierzyć, wtedy też mam wizytę u ginekologa więc dowiem się czy coś tam się dzieje w tych jajnikach. Marzy mi się, że dostanę już leki na stymulację owulacji..
Przecież morfologia plemników z 0% prawidłowych podniosła się do 3-4% ale się nie napalam. Ostatnio w ogóle na nic się nie znstawiam, straciłam nadzieję.
***
Jako, że nie mieszkam w pl zadzwoniłam do taty i poprosiłam czy jeśli się nie wstydzi to czy kupiłby mi z 30 testów ciążowych w Biedronce bo są po 99gr, powiedział, że nie ma problemu. N. rzucił szybko do sluchawki, że jak będzie dawał nam te testy tato to żeby je przekazał z życzeniami by wszystkie były pozytywne a tato zamiast powiedzieć że to życzy powiedział, że pojedzie do mojej ciężarnej kuzynki żeby nasikała do pojemnika to jak będę robić test to z jej moczu, żeby wyszedł pozytywny.... Smutno mi się przez to zrobiło...
Druga sprawa prosiłam o 30 testów a dał mi 20 testów bo resztę dadzą mojej "przyszywanej" siostrze... Też mi się przez to przykro zrobiło... Ona mieszka w pl, ma obok domu biedronkę więc może iść sobie kupić kiedy chce a ja najtańszy test w de mam po 5€ a robię je jak głupia dlatego prosiłam żeby aż tyle kupił bym miała zapas... Ale oczywiście bo ona to ona tamto...
Czuję się odrzucana, gorsza... Głupimi pierdołami... Do niej co chwilę jeżdżą w odwiedziny... A ja się muszę prosić żeby do mnie przyjechali a jak już przyjadą to tylko jak po nich sama przyjadę i odwiozę... Jak zapraszam czy by przyjechali to zawsze bo się boją o auto za daleko itp. a później jadą sobie nad morze albo gdzieś tam i robią 3 razy tyle kilometrów niż jest do mnie.. jakoś wtedy się nie boją o auto...
Albo nawet pierdoły takie jak to, że co chwilę kupują jej jakiś ciuch ładny, sukienkę czy coś a mi? Nic... Albo z lumpa jakaś rzecz mi dadzą raz na rok i to zniszczona... Ogólnie lubię kupować w lumpkach ale jak ciuch jest dobry a nie poniszczony...
Na mikołajki zrobili jej piękny koszyczek ze słodkościami, pierdułkami... A mi? Czekoladę...
Czuję się jak za dzieciaka kiedy czułam się samotna i opuszczona mimo tego, że byli obok w pokoju...
Jak mówię N. co czuję to mi mówi zebym nie byla zazdrosna, że on mi to wynagrodzi... Ale to nie jest zazdrość to jest żal i smutek, to jest uczucie niedoceniana, odrzucenia i nawet nie wiem czego jeszcze... Po prostu mam w sobie uczucie, że jestem gorsza. Że zawsze byłam.
***
Cieszę się, że jeszcze tydzień i dwa tygodnie ponad wolnego. A najbardziej cieszę się z tego, że spędzamy święta sami u siebie pierwszy raz. Mam dość biegania po domach. Chce odpocząć, poczuć się panią domu. Pierwszy raz w życiu cieszę się na święta.

37 dc (14 dpt) 4tc+5d
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
Oprócz wstawania w nocy 3x na siurki, objawów ciążowych nadal brak.

@czekamynadzidzie, @Wio takie domowe mini usg to było by to! 🥰 Przydatne najpierw do dni płodnych, a później do podglądania maluszka 😎 pewnie inwigilowalabym swoją macice cały czas 😂

@Jaheria fajne urządzenie tylko nie wiem czy by mi to pomogło czy zaszkodziło, bo pewnie byłabym podpięta 24h a jakby coś nie zahałasowało jak trzeba to zawał.

@Nobis dzięki za kciuki, w sumie co do objawów to nawet cieszę się, że nie mam mdłości bo mogę normalnie funkcjonować 😊

Beta z wczoraj 13 dpt - 716,6, mialam też usg i był widoczny mikropęcherzyk, póki co jeden, ale na tym etapie jeszcze się może drugi pojawić, dowiemy się w przyszłym tygodniu. Najważniejsze, że jest na swoim miejscu, czyli w macicy ❤️

Nie wiem ile Was tam jest, ale proszę zostańcie z nami


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 09:54

nieznana strata 11 listopada 2020, 23:02

Dziś dzień wolny od pracy, posprzątałam i upiekłam pierwsze w życiu ciasto. Mam cały czas myśli takie dlaczego mam wyciek z piersi choć prolaktyna jest w normie i lekarz to potwierdził, zastanawiam się czy to ma wpływ że nie moge zajść w ciąże

Hej!

Nasza Tosia kilka dni temu skończyła roczek i już nie mamy w domu niemowlaka! Wciąż nie wierzę, kiedy to się stało :)

No i.... mamy nowinę
Jeszcze z wielką dozą strachu i niepewności, ale też, jak zawsze od początku z WIARĄ! <3
Przedwczoraj urodzinowo zobaczyłam cień, wczoraj kreska już wyraźniejsza, a tak naprawdę okres powinien przyjść dopiero dziś. Być może, jeśli wszystko dobrze pójdzie - TOSIA ZOSTANIE STARSZĄ SIOSTRĄ 😍😍
Nasze wielkie marzenie o rodzinie 2+2 ma szansę się spełnić, trzymajcie za tego Malucha kciuki!
Bo przecież na tym forum wydarzył się już niejeden cud <3

1a5bfc752a26.jpg

92b1ccb8ef7d.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2019, 15:29

Dawno mnie nie było a tu już skończone 11 tygodni <3
Oluś rośnie jak na drożdżach,zakładamy już ubranka 62 i 68!
Jest rozkoszny smieszek, grzeczny i ładnie spi. Nadal jednak nie mamy unormowanych wieczorów więc z nim siedzimy na zmianę;p

W piątek był na sali Mikołaj. Polą zadowolona wśród dzieci się pobawila i dzielnie usiadła do zdjęcia z Mikołajem;) niestety 2 dni później złapała katar (przypuszczam,że od chrzesniaka)..
W sobotę byliśmy na zakupach,prezenty już mamy praktycznie wszystkie, kupiłam w sklepie A reszta przez Internet,zostały drobiazgi na przyszły tydzień.
W niedzielę Polą więcej kichala,ale poszła do kościółka A niestety w poniedziałek już miała katar. Na szczęście szybka akcja i już jest lepiej ale za to złapał Oluś:( wczoraj już było w dzień fajnie,Ale jeszcze się denerwuje jak mu się zatka. I tak.jest dzielny,zresztą jak szalona Pola;)

Mamy ustalone chrzciny na 25.01,ciekawe jak to będzie;) chrzestni również wybrani,musimy tylko jeszcze poinformować chrzestna;)

Przed nami ostatni luźny tydzień. W piątek planujemy ostatnie zakupy,w weekend robimy ostatnie porządki i pierniki,w poniedziałek ciasta i moi ubiora choinkę i będziemy się cieszyć świętem;) siostra przyjeżdża dopiero w poniedziałek wieczorem.

Pora wstawać rob8c śniadanie bo o 10 teście A później się biorę za sprzątanie kuchni ;p

16 miesięcy

Chciałam tak pokrótce.
Ostatnio trochę więcej pracy, w sumie wychodzę na 6 dni w miesiącu i z reguły już na cąłe dnie (takie combo, bo to bardziej ekonomicznie). A potem próbuję uporać się z tym co przyniosę do domu. I co wypracuję sobie system, to wszystko się zmienia... bo życie z dzieckiem jest jak guma. czy plastelina.

Był piękny okres, że chodziła spać o 19-20. I czasem przespała noc. Ale doszło mi więcej pracy i chyba znowu to przeżywa, jak jest z mężem cały dzień to potem nie chce chodzić spać, tylko ze mną się bawi... Potrafi przespać mężowi 3 h popołudniu (pod moją nieobecność), a ze mną to drzemki ma 40 minutowe. Tylko jak pośpi, to szaleje - do 23, 24... raz był hardcore do 2 w nocy. I wtedy tylko mama i mama. I kolejne zęby się pchają. No więc trochę byłam zombie, i tak nawet funkcjonowałam (dzięki kawie i adrenalinie), zwłaszcza że do jednej pracy dojeżdżam 80 km.
Generalnie dobrze, że wychodzę na dłużej. Do mojego męża dotarło, ile jest do zrobienia w domu (a ja oprócz tego gotuję obiady i wykonuję jeszcze swoją pracę) i ze drzemka dziecka, nawet dłuższa to wciąż mało bo wszystko ogarnąć. Poza tym jak wychodzę z domu mogę stęsknić się za dzieckiem, zdystansować. I mam więcej cierpliwości.
Ona też tęskni... szuka mnie, woła "mama" i "mama cycy"

Genralnie przyjełam system, że tam gdzie się da to angażuję dziecko. Do pokoju zabaw wyniosłam cały zestaw do prasowania i ona wokół mnie chodzi, bawi się, gada, czasem robię przerwę a ja trochę odkopuję się roboty.
Wycieramy razem kurze, bardzo cieszy się gdy dostaje jakieś zadanie - coś zanieść, przynieść, np. zanosi herbatę do spiżarki.

Poza tym jest molem książkowym- przynosi książek i mówi "TĄ" żeby jej czytać. Pierwszą część Pucia z dźwiękonaśladowczymi zna na pamięć (książka już się rozpadła), ale drugą też bardzo lubi, nauczyła się z niej mówić np. ser, ciocia.
Na "Kicia kocia i nunuś" mówi NUNUŃ :) rozczula mnie to.
Uczę ją mówić "proszę" to mówi "psiepsie" a na kocham cie "cie cie cie"

Czasem prześpi całą noc, a czasem... nie będę komentować.
Jeść dalej lubi, zachwyca się bananem w owsiance i rodzynkami (namaczam je wcześniej), polubiła surowe warzywa. I lubi mięso na miękko duszone z kaszą, wtedy by jadła bez ograniczeń. I surówkę z marchwi i pomarańczy (zalewam jogurtem) wtranżala i prosi o dokładkę (pokazuje na miskę z surówką i mówi "to").
Nie chce myć zębów, trzeba dużo śpiewać przy tym.

Z zabawek hit to kuchnia (zamówiliśmy drewniania z kidkrafta, jest fajna) i jeszcze większy hit - wózek z zakupami (taki ze 40-50 dych) - jeździ z nim wszędzie, wozi produkty, zabawki, kocyki.
Usypia pluszowego królika i śpiewa mu "aaaa".
Ze smoczkiem wyszła nam dziwna sytuacja. Bo tłumaczymy, ze jest tylko do spania. No i jak przyszło co do czego to zdażało się, ze rzucała nim, w środku nocy chciała odkładać na półkę... chyba to przetwarzała. Ale teraz jest ok i sama oddaje jak się obudzi i bierze tylko do drzemki...
Chyba tyle

35+1
W czwartek późnym wieczorem trafiłam na Izbę przyjęć.. Tak się źle czułam, brzuch mnie tak bolał, że aż przy kręgosłupie czułam, wystraszyłam się i pojechaliśmy. Zrobili mi ktg - skurczy nie ma. Na badaniu usg lekarz stwierdził że mała bardzo naciska mi na szyjkę główką, co daje się odczuć. Bo nawet podczas badania dłonią to wykrył, na szczęście szyjka ma 2,5cm wiec nie ma tragedii, ale kazał stawić się u swojej doktorki w nastepnym tygodniu ( dobrze ze wizytę mam we wtorek) ...
Ogólnie mała waży już 2600g jest bardzo łądnie rozwinięta jak na ten czas ciąży - tak stwierdził lekarz :) mówi żeby jeszxcze tak z dwa lub trzy tygodnie wytrzymac..

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2019, 15:31

inaa Mama,Tata i ...? 4 kwietnia 2018, 22:23

17% ciąży
6t+5d

Uf... póki co jest dobrze, maluszek się pokazał i bije mu serduszko <3.
Następna wizyta 30 kwietnia - mam niezapomnieć o skierowaniu na prenatalne ( o ile będzie wszystko ok ) cieszę się, ale boje za bardzo się cieszyć bo... wiecie jak to u mnie bywało.
A to moje kolejne piękne dzieciątko <3

Ps. Dziękuje za kciuki - tyle dziewczyn wierzy we mnie i moją fasolkę, że jest to bardzo wzruszające.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fc1f74d38177.jpg

Anuśla Musisz dać życiu szansę 14 grudnia 2019, 18:02

https://www.google.com/amp/s/mobile.reuters.com/article/amp/idUSKBN1FE365

Kolega zaproponował nam wyjazd na weekend nad morze przed Sylwestrem. Morze=jod więc jako swirnieta staraczka zaczelam szperac w necie i znalazlam powyższy artykuł. Według badań niedobór jodu ma wplyw na płodnośc, ale nie wiadomo czy jego suplementacja ja poprawia. A zatem po co żreć tabsy skoro można wyrwać sie ze smogu i jechać nad morze. Zima nad morzem jest najwiecej jodu.

5tc+0d (16 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Nie mogę zasnąć, jestem jakaś niespokojna, mieliśmy nie mówić rodzinie przed końcem I trymestru, ale niestety się syplo. W trakcie zakładania karty ciąży w poradni spotkałam szwagierkę, jak pech to pech🤦‍♀️ Wyszliśmy z założenia, że w takiej sytuacji powiemy rodzicom i rodzeństwu, bo pewnie i tak się szagierka wyklepie, pewnie powiedziałaby w wielkiej tajemnicy tylko mężowi, on tylko swojej mamie, a ona tylko komuś innemu itd. Chyba czułabym się bezpieczniej gdyby nie wiedzieli, sama nie wiem co lepsze, mówiliśmy że czas na radość będzie jak się zacznie II trymestr, że to ciąża wysokiego ryzyka. Z miłych rzeczy przyszły kilka razy lekkie mdlosci i miałam kilka wybuchów gorąca, więc jakieś tam objawy ciążowe nieśmiało mnie odwiedzają.

10dc

Wkraczam w fazę okoloowulacyjna, gdzie myślę tylko o tym ile ♥ i kiedy. Codziennie? Co drugi dzien? Dzisiaj czy jutro, rano czy wieczorem... 😂

Temperatura bez sensu idzie w górę, wg FLO już jestem po owulacji, wiem jednak ze to jest totalnie nie możliwe, czekam na jakiś konkretny spadek w ciągu kilku dni.
W zeszłym miesiącu miałam jakąś dziwną pewność że się uda, że to nasz cykl i będę sierpniowa mama. Tylko że mi się śniło że będę mieć sierpniowa córeczkę. W tym miesiącu mam pełną świadomość że choćbym stanęła na głowie to i tak w ciążę nie zajdę.
Kupilam testy owulacyjne, na razie 25, jakieś niby premium z allegro. Te najtańsze niespecjalnie wychodziły, zobaczymy czy z tych będę zadowolona. Zaczynam je robić od wtorku, wtedy też mam wizytę u ginekologa, pewnie zrobi mi usg więc nie widzę sensu robić ich wcześniej. Szkoda towaru.

W dalszym ciągu nie daje mi spokoju to że mój ex został ojcem. Bo niejednokrotnie uprawialismy sex bez zabezpieczenia a zero wpadki. Dlatego jestem zdeterminowana by zbadać ta droznosc. Boję się tylko że w tym badaniu wyjdzie mi jakis armagedon. Albo wyniknie cokolwiek innego co przekreśli nasze szanse na bycie rodzicami.

Jak kocham grudzień tak chce już styczeń. Nowy rok to nowe możliwości.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 11 listopada 2020, 23:03

Jestem po teście, mam kwarantannę. Dzisiaj czułam sie duzo lepiej, ale teraz na wieczór mnie dopadło trochę... Kaszel i lekkie duszności. Ostatnio zaczęliśmy wypełniać Księgę adoptowanego dziecka ;)
Fajne jest te poszukiwanie zdjęć z początku drogi do adopcji. ;)


20 DPO/4t+4d

JEST! JEST PĘCHERZYK!! 🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰🥰

2ee1fb4c145b.jpg


wizyta serduszkowa w Mikołajki :-P


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2019, 22:06

Patt1002 Czekamy na Aniołka 15 grudnia 2019, 13:51

Jest! Mamy to! 12 grudnia otrzymaliśmy kwalifikacje na rozpoczęcie szkolenia przygotowawczego do bycia rodzicem adopcyjny! 👩👶👨

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 16 grudnia 2019, 08:31

31+3

Ostatnie wyniki morfologii nie są idealne. Mam braki w żelazie (ale byłam świadoma, że coś jest nie tak - po prostu to czułam). Dołączam do suplementacji tabletki z żelazem. Czyli: vit D (którą biorę w kompleksie witamin dla kobiet), magnez, luteina, no spa i żelazo. Cała garstka tabletek.
Jak ja nie cierpię tabletek!

W piątek miałam USG (31+0), ale weekend minął tak szybko że nawet nie zdążyłam tutaj zajrzeć.
Wszystko wydaje się być dobrze, Maks już ułożył się 'podłużnie główkowo",
Serducho puka 146/min
Pozostałe wymiary też odpowiednie do stanu ciąży:
BPD: 78,9mm (31+5)
HC: 282,2 (30+5)
AC: 269,3mm (31+0)
FL: 59mm (30+5)
wiek ciąży z USG: 30+5
Masa: 1678 g

Zatem nie wiem gdzie te moje (na pewno już więcej niż) 7kg się podziało..

Szczególnie, że ostatnio mam niepohamowane odruchy rzucania się na jedzenie. Niby nie jem dużo, ale prawie non stop - nie że przerwa 3h i kolejny posiłek, a przerwa 30min i znowu coś przeżuwam. Jakieś rady na poskromienie apetytu???
Dodatkowo ciągle chce mi się pić, ale to chyba efekt suchego powietrza dookoła..

zakochanaaw A może to pomoże? 15 grudnia 2019, 19:53

Dziękuję ;) ja też zwykle kupuje na allegro jakieś najtańsze bo nam coś z głową i sikam na testy nawet jak wiem, że jest to w 100% niemożliwe żeby pokazały się dwie kreski, ale jakoś sikniecie na to mnie uspokoją...
***
Taro mi kupił 20 testów, kolejna 20 dokupilam sobie sama w Zgorzelcu w Biedronce i też mam ich zapas. Do tego w aptece wyczaiłam testy owuacyjnyjne Clearblue 10 sztuk cyfrowe z 99.99 zł na 39.99zl i się napalilam i kupiłam 🤷‍♀️ jakoś zawsze marzyło mi się zobaczyc uśmiechnięta minke na teście choć wolalabym by był to test ciążowy... Ale coz mam nadzieję, że chociaż owualcje będę mieć. W sobotę do gina będzie to mój 16dc i żyje nadzieją, że coś będzie się działo w jajnikach i tak samo żyje nadzieją, że dostanę leki na stymulację... Co najdziwniejsze... Marzą mi się zastrzyki 🤦‍♂️ ale robiąc je, będę czuć ból czy będzie siniak i to mi będzie dodawać takiej hmm świadomości, że naprawdę robie co mogę i walczę... Dziwne mam podejście ale tak to czuję.

Poziomka6 Wieczne czekanie 15 grudnia 2019, 21:41

Do in vitro zostały dwa cykle. Ostatnio znalazłam w szafce zioła ojca sroki więc znowu zaczęłam pić. Przy przeglądaniu leków znalazłam olej z wiesiołka na śluz- łykam po co ma się zmarnować. Czytałam o płodnej diecie i przewija się tam siemię lniane, akurat trafiłam na nie w sklepie, więc kupiłam. Teraz nie za bardzo wiem jak to jeść, ale coś się wymyśli. W pracy wzięłam kartę sportowa, i w tym tygodniu już byłam na 3 zajęciach sportowych. Jest zimno, pracy dużo, aż sama sobie się dziwię że u mnie takie zmiany.

8tc+0

No dobra, raz kozie śmierć... Jutro o 10:30 pierwsza wizyta. Okażę się, czy ktokolwiek tam w brzuchu mieszka. To już miesiąc od tej bladej drugiej kreski.

Boję się, jak cholera..

16dc
Od jakiegoś tygodnia pobolewa nie podbrzusza oraz jajników. Choć wczoraj jajniki mnie ostatni raz bolały to podbrzusze czuje. Nie wiem czy to zapalenie / infekcja ~ czego się boję, czy po prostu jestem po owulacji i na @ szykuje się organizm.
Coraz bliżej święta, a ja ich nie czuje. Wręcz odczuwam pustkę, samotność. Wczoraj pierwszy raz od wakacji widziałam siostrę. Atmosfera ciężka, nie miałyśmy sobie nic do powiedzenia. Czułam się tak jakbym osobę widziała pierwszy raz i po słowie "cześć" odczuwala niechęć. Nie miałyśmy sobie w sumie nic do powiedzenia. W dzieciństwie tak blisko a teraz daleko. Nawet dzieciaki do mnie na "pani". 😔😰Oddalilysmy się od siebie tak bardzo, że niezręcznie się chyba obie czulysmy w swoim towarzystwie. Przykre lecz prawdziwe, jeśli ktoś kłamie, podjudza na mnie reszta z rodzeństwa z którym nie mam kontaktu i niszczy wszystko wokół. Doszło do tego że po ostatnich świętach bożego Narodzenia, nawet nie zostawię dzieciom prezentów u rodziców. Przez to że siostra uznała że nie trzeba kupować prezentów jeśli kogoś nie ma na miejscu, po co ma się wysyłać, składać na prezent, ponieważ dzieci dostają i tak dużo.
Także po nie spełnia 1 godzinnej wizycie na świętach wyszliśmy z mężem, abym się nie denerwowala ~ byłam w ciąży... jeszcze.
Za dużo nerwów mnie kosztują takie wizyty, czuje się źle w towarzystwie rodzeństwa.
Siedzę cicho, najlepiej abym się nie odzywała bo komentarze są w stosunku do mnie ~ bo żartuję, bo coś komuś nie podoba się. Mój mąż też nie chce abym płakała później. Jestem zadziorna, złośliwa, powiem prawdę a potem wszyscy obgaduja i co innego mówią.
Wychodzę na tą zła. Choć siostra starsza przylapala na kłamstwie resztę, i tak nic się nie zmieniło.
Tak wszyscy blisko byliśmy, zmieniło się gdy ktoś nieproszony pojawił się u nas w domu.
Egoizm, materializm, kłamstwo, brak empatii z ich strony wszystko zepsuło.
A mnie żal, czasami gniew zalewa mnie od czasu do czasu.
Dążenie do celu i chęc posiadania rodziny własnej kosztuje mnie więcej niż by ktoś się domyślal.
I żadne nie wspomni o mnie, nie zapyta.
Refleksji mnie naszło dzisiaj. Wylania z siebie goryczy, pozalenia się i wypłakania. Rzadkość pokazywania komuś uczuć zewnetrznie, na co dzen silna, stanowcza, niezależna i nie prosząc o pomoc rozsypuje się po spotkaniu z siostrą i atmosferze podczas spotkania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2019, 22:02

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)