Hania wazy 9970, ok 79cm, nie ma sily,ktora zmusilaby ja do dobrowolnego mierzenia. Nadal nie chodzi. Tzn po kolanach chetnie, z dupa do gory tez, stoi bawi sie bez podpierania, ale nie ma zamiaru chodzoc na razie. Mamy czas "kuli u nogi" i jojczenia ot tak po prostu. Czasami mozna oszalec.
Mowo: dosc,jeszcze,idz,tata,mama, Krzys, jabo. Dziwny wyraz na sok. Ciezko sie postronnym osobom domyślić o co chodzi. Poza tym jest rozkoszna, przy kp masuje sobie brzuszek pokazujac ze jest pyszne, sprawdza kaloryfer, gdy jest cieply tak smiesznie fuka, a gdy zimny to go odkreca. Sprawdza misiowi pampersa. Udaje,ze chrapie i pokazuje ze trzeba byc cicho bo ktos spi. Z myciem zebow teatrzyk, z jedzeniem teatrzyk,z ubieraniem teatrzyk kiedy te dzieci dorastaja?
Od stycznia zaczynamy zlobek.
Ja juz id listopada oficjalnie pracuje, na razie wykorzystuje urlop, od stycZnia wracam.
Czuje sie fatalnie, wymiotuje prawie codziennie, czasami kilka razy. Nadal problem z jedzeniem. Nie mam sil. Gdy Hania robi drzemke, ja spie z nią bo inaczej noe daje rady funkcjonowac.
3.01 mamy prenatalne.
Rozgladamy sie za wiekszym mieszkaniem.
Brak weny zeby pisac więcej.
A gdybyscie mialy pomysl na preezent dla 6latki,7latka,12 latki przygarne.
Sciskam Was
Ciąża rozpoczęta 25 października 2019
7. dpt.
Poszłam dziś na betę. Postanowiłam sobie, że nie będę sprawdzać wyników w pracy. ( Haha, zobaczymy😂) Niezależnie od wyniku, czuję, że rozbije mnie to psychicznie na resztę dnia, więc zrobię to na spokojnie, w domu.
Myslalam, ze jestem w miare twarda sztuka i do tej pory jakos sie trzymalam. Po dwoch nieudanych IUI bylo mi smutno i moze lza mi poleciala, ale jakos sie ogarnelam. Na what's upie mam grupe czterech dziewczyn z ktorym sie trzymam od LO i tam sobie co jakis czas piszemy. Kazda z nich ma juz przynajmniej jedno dziecko, w sierpniu jedna zaliczyla totalna wpadke z trzecim. Pamietam jak do mnie zadzwonila i nie wiedziala jak mi to powiedziec itd. To bylo przed IUI wiec przyjelam to i otrzasnelam piora. Dwa dni temu dostalam wiadomosc od innej dziewczyny, ze chce ze mna porozmawiac w weekend. Na poczatku nie zaczailam, ale potem mnie trzasnelo, ze to ten sam scenariusz. Napisalam do mojej psiapsioly ktora zaszla w ciaze z trzecim dzieckiem i zapytalam ja wprost czy ta druga jest w ciazy. odczytala ta wiadomosc i za 3 minuty ta ktora podejrzewam o ciaze dzwonila.....nie odebralam. To byl moment w ktorym sie zlamalam, usiadlam w kuchni na podlodze i zaczelam ryczec. Cala frustracja i zlosc zaczela ze mnie schodzic. Chcialabym odebrac telefon i powiedziec, ze sie ciesze, ale nie jestem w stanie tego zrobic. Nie podoba mi sie to ze tak sie zachowuje, ale mam dosc. Bardzo egoistyczne podejscie ale musze robic to co najlepsze dla mnie......ona juz jest w ciazy i doswiadcza tego o co ja walcze od dwoch lat.
Dzisiejszy nastroj nie jest lepszy od wczorajszego. Poprosilam meza, zeby jej wyslal wiadomosc na Facebooku ze nie chce rozmawiac.
NFZ, jak ja niecierpię NFZ 😡
Dzisiaj USG nie będzie, bo nie ma go kto zrobić... Jakoś przeżyje do pon. Znaczy się, mam nadzieję, że w pon będzie to usg.
Lekarze są bezradni wobec limitów itp. bzdur, no ale co zrobić...
Moja dr z COI nie odpowiada na maila
Napisałam więc do chyba 5 klinik niepłodności oferujących onkofertility. Odpisały mi dwie i mam już dwa nieco różne rozwiązania problemu zabezpieczenia tkanki jajnikowej, a w pon. lekarze mają decydować który wybrać, chociaż trochę mnie zmroziło jak usłyszałam, że oni jeszcze tego w tym szpitalu nie robili... Czy ja zawsze muszę być wyjątkowa?
I kurczę, chyba mam też dużo szczęścia, bo w sprawę zaangażują prof. Czajkowskiego (Krajowy Konsult. ds. Ginekologii) który w tej placówce pracuje i jest tu jakimś guru, a jego żona (też tut. gin. od spraw trudnych) z kolei jest w jakimś zespole badawczym z tą moją onkolożką i się postara z nią skontaktować skoro ja nie mogę.
Na razie oferty mam z InviMedu i z nOvum... Różnica rocznego abonamentu za mrożenie ok 1000 zł, więc wolałabym nOvum, tym bardziej, że nie mam 100% pewności że będę miała chemio/radioterapię i kiedy...
Na mrożenie komórek jajowych się chyba nie zdecydujemy, no chyba że po diagnozie okaże się, se chemia będzie bardzo silna i długa to może, ale to już po porodzie.
Aaaa i na razie wszyscy lekarze tutaj uważają że mogę karmić piersią 💪💪 Jeszcze będą konsultować z tą onkolog z COI, ale mam nadzieję że jednak będę mogła.
Tylko... że u mnie piersi nadal śpią. Tyle że otoczki nieco ciemniejsze (albo sobie wmawiam) ale rozmiar nadal prawie A, nie bolą i żadnych wycieków siary, czy czegoś tam🙄
Malutka ma dziś dzień brykania - uwielbiam ją czuć ❤️
Przyszło nam łóżeczko, materacyk, przewijak, jeden rożek i jakieś pieluszki. Mąż powoli wszytko pierze i tylko robi mi zdjęcia. Jest naszym bohaterem!
Wczoraj m. wylądował po południu po 4 dniach delegacji, przyjechał na chwilę do mnie, poszedł na seminarium doktoranckie (na szczęście w pobliżu), a na koniec pojechał odebrać przesyłkę w Smyku, żeby móc dzisiaj wyprać. Głupie autobusy mu się spóźniły i dotarł do M1 4 min. przed zamknięciem sklepu. Biedny z walizka i laptopem tak biegł, że zahaczył walizką o podłoże i się przewrócił. To, że kurtka z przodu trochę przetarta to szkoda, ale rzecz nabyta. Gorzej, że ma rozbitą wargę i zdarta skórę na całej brodzie prawie😔 Nie dziwię się, że go ochrona wpuściła po odbiór przesyłki mimo, że zamknęli już sklep 3 min. przed 21. Musiał wyglądać nieciekawie😕 Strasznie mi go żal było, ale zachowam zdjęcie, które zrobił sobie, żeby pokazać Malutkiej jak się tatuś poświęcał ❤️
Dziś przyjeżdżają wieczorem moi rodzice. Wolelibyśmy sami z m. wszystko sobie przygotować, ale w sumie cieszę się, że tata złoży nam łóżeczko i powiesi zasłony i firanki, które mama wyprasuje razem z ubrankami które już zgromadziliśmy. Chociaż trochę mojego mężczyznę odciążą, tym bardziej, że on w sobotę idzie do pracy.
Mam nadzieję, że weekend minie szybko i spokojnie. Oby to USG było w pon. I oby się dało ustalić co z tym oncofertility.
Piątek 15 dc
Czy to możliwe aby jeden zrost był przyczyną niemożliwe długiego jak dla mnie czasu starania? 🤔🙄Tylko jeden zrost... W tym miesiącu się nie staramy. Ale poczekam... Na wszystkie pytania odpowie czas.
Od czasu kiedy podeszłam do IUI zdarzaja mi się napady lęku, niepokoju, nie wiem jak to nazwać. Zdarza się tak raz na jakiś czas, ze nie mogę zasnąć, w głowie milion myśli, wszystkie ponure. Nawet jak staram sie cos robic i je rozpedzic to one i tak sa. Mialam tak wczoraj caly dzien. Wreszcie powiedzialam stop, trzeba pomedytowac. Staram sie medytować codziennie, czytam afirmacje, ale kiedy mam bardzo zajety czas zapominam o tym. Pomedytowalam wczoraj pół godziny i przeszło jak ręka odjal. Jestem spokojna do dziś. Magia.
Modle sie za was Dziewczyny codziennie i czuje jakbyśmy trzymały sie za duchowe, niewidoczne ręce i razem się modlily.
Poza tym zapowiada sie miły weekend, jutro z mężem jemy śniadanie na mieście, a potem jedziemy do leroy albo obi po okleine na meble. Będziemy oklejac meble kuchenne okleina w liście. Ja mam ogólnie bzika na punkcie urzadzania i każdy kto nas odwiedza jest pod wrażeniem naszego gniazdka. Mąż kupil nasze mieszkanie kilka miesiecy przed naszym poznaniem. Mieszkanie ma 35 metrów bo miało być dla singla, kredyt na 10 lat. Było z drugiej reki, ale właściciel był za granica, więc nic nie bylo zniszczone. Kuchnia natomiast jest z 2000 roku, jak i cale osiedle, wiec już podstarzala. Mielismy po ślubie robić ja na nowo ale jakoś zlecialo i jej nie zrobilismy. Potem mialam pomysl na pomalowanie mebli lub wymiane samych frontów, a dziś poszlismy na łatwiznę, jedziemy z okleina. Zostało nam 4 lata kredytu i będziemy je sprzedawac, bo nasze oszczędności pochlonela nieplodnosc i nie stać nas bedzie na wklad do kredytu na wieksze mieszkanie lub dom. Mieliśmy je wynajmować, miało byc dla dziecka na dobry start, ale zycie jak to życie, śmieje sie z naszych planów. A pamietam jeszcze jak myślalam że kilka lat nam zejdzie ze staraniami to prawie sie wyprowadzimy jak dziecko jeszcze do szkoły nie pojdzie. Czemu tak już wtedy myslalam? Czemu nie zakladalam że uda się od razu? Intuicja?
Niemniej ciekawa jestem jaka bedzie ta lisciasta kuchnia!
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2019, 17:40
6 cs po cp, 13dc
Mąż był wczoraj na badaniu nasienia. Dzisiaj jak na złość owulak pozytywny. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że będę mieć owulację za jakieś 3 dni, nie jutro. Trochę mnie to wkurza, bo nawet nam się dzisiaj nie chce. Poza tym plemniki nie miały czasu się zregenerować od wczoraj. Może to i dobrze że owu ze złej strony, bo nie wiem czy będziemy próbować. Może poczekam do jutra i nóż widelec jutro będzie ciemniejszy?
Teraz moje życie to jedno wielkie czekanie na wyniki. Zawsze to lepiej niż czekać na nienadchodzącą ciążę. Pamiętam jak jakiś czas czytałam pamiętniki różnych dziewczyn i współczułam im. Bałam się wtedy czy kiedykolwiek im się uda. Teraz większość jest w ciąży, a ja siedzę i myślę co powinnam zrobić. Może więcej badania, a może właśnie mniej i odpuścić trochę? Who knows.
PIĄTEK
To już jutro... już jutro... jutro...
Mam jeszcze wlew z atosibanu dostać przed transferem. Mam nadzieję, że dotrwa coś do tej 3ciej doby i będzie co transferować, obym jutro wróciła w dwupaku!
Walczcie moje dzieciaczki, mamusia już was kocha nad życie! 
Zastanawiałam się czy coś tu napisać.
Kilka razy zaczynałam i kasowałam wszystko.
Źle mi. Psychicznie mi źle.
Chciałabym odpuścić starania, nie mierzę temp, nie chce mi się. Od soboty 21.12 zacznę mierzyć, wtedy też mam wizytę u ginekologa więc dowiem się czy coś tam się dzieje w tych jajnikach. Marzy mi się, że dostanę już leki na stymulację owulacji..
Przecież morfologia plemników z 0% prawidłowych podniosła się do 3-4% ale się nie napalam. Ostatnio w ogóle na nic się nie znstawiam, straciłam nadzieję.
***
Jako, że nie mieszkam w pl zadzwoniłam do taty i poprosiłam czy jeśli się nie wstydzi to czy kupiłby mi z 30 testów ciążowych w Biedronce bo są po 99gr, powiedział, że nie ma problemu. N. rzucił szybko do sluchawki, że jak będzie dawał nam te testy tato to żeby je przekazał z życzeniami by wszystkie były pozytywne a tato zamiast powiedzieć że to życzy powiedział, że pojedzie do mojej ciężarnej kuzynki żeby nasikała do pojemnika to jak będę robić test to z jej moczu, żeby wyszedł pozytywny.... Smutno mi się przez to zrobiło...
Druga sprawa prosiłam o 30 testów a dał mi 20 testów bo resztę dadzą mojej "przyszywanej" siostrze... Też mi się przez to przykro zrobiło... Ona mieszka w pl, ma obok domu biedronkę więc może iść sobie kupić kiedy chce a ja najtańszy test w de mam po 5€ a robię je jak głupia dlatego prosiłam żeby aż tyle kupił bym miała zapas... Ale oczywiście bo ona to ona tamto...
Czuję się odrzucana, gorsza... Głupimi pierdołami... Do niej co chwilę jeżdżą w odwiedziny... A ja się muszę prosić żeby do mnie przyjechali a jak już przyjadą to tylko jak po nich sama przyjadę i odwiozę... Jak zapraszam czy by przyjechali to zawsze bo się boją o auto za daleko itp. a później jadą sobie nad morze albo gdzieś tam i robią 3 razy tyle kilometrów niż jest do mnie.. jakoś wtedy się nie boją o auto...
Albo nawet pierdoły takie jak to, że co chwilę kupują jej jakiś ciuch ładny, sukienkę czy coś a mi? Nic... Albo z lumpa jakaś rzecz mi dadzą raz na rok i to zniszczona... Ogólnie lubię kupować w lumpkach ale jak ciuch jest dobry a nie poniszczony...
Na mikołajki zrobili jej piękny koszyczek ze słodkościami, pierdułkami... A mi? Czekoladę...
Czuję się jak za dzieciaka kiedy czułam się samotna i opuszczona mimo tego, że byli obok w pokoju...
Jak mówię N. co czuję to mi mówi zebym nie byla zazdrosna, że on mi to wynagrodzi... Ale to nie jest zazdrość to jest żal i smutek, to jest uczucie niedoceniana, odrzucenia i nawet nie wiem czego jeszcze... Po prostu mam w sobie uczucie, że jestem gorsza. Że zawsze byłam.
***
Cieszę się, że jeszcze tydzień i dwa tygodnie ponad wolnego. A najbardziej cieszę się z tego, że spędzamy święta sami u siebie pierwszy raz. Mam dość biegania po domach. Chce odpocząć, poczuć się panią domu. Pierwszy raz w życiu cieszę się na święta.
37 dc (14 dpt) 4tc+5d
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
Oprócz wstawania w nocy 3x na siurki, objawów ciążowych nadal brak.
@czekamynadzidzie, @Wio takie domowe mini usg to było by to! 🥰 Przydatne najpierw do dni płodnych, a później do podglądania maluszka 😎 pewnie inwigilowalabym swoją macice cały czas 😂
@Jaheria fajne urządzenie tylko nie wiem czy by mi to pomogło czy zaszkodziło, bo pewnie byłabym podpięta 24h a jakby coś nie zahałasowało jak trzeba to zawał.
@Nobis dzięki za kciuki, w sumie co do objawów to nawet cieszę się, że nie mam mdłości bo mogę normalnie funkcjonować 😊
Beta z wczoraj 13 dpt - 716,6, mialam też usg i był widoczny mikropęcherzyk, póki co jeden, ale na tym etapie jeszcze się może drugi pojawić, dowiemy się w przyszłym tygodniu. Najważniejsze, że jest na swoim miejscu, czyli w macicy ❤️
Nie wiem ile Was tam jest, ale proszę zostańcie z nami
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 09:54
Dziś dzień wolny od pracy, posprzątałam i upiekłam pierwsze w życiu ciasto. Mam cały czas myśli takie dlaczego mam wyciek z piersi choć prolaktyna jest w normie i lekarz to potwierdził, zastanawiam się czy to ma wpływ że nie moge zajść w ciąże
Hej!
Nasza Tosia kilka dni temu skończyła roczek i już nie mamy w domu niemowlaka! Wciąż nie wierzę, kiedy to się stało 
No i.... mamy nowinę
Jeszcze z wielką dozą strachu i niepewności, ale też, jak zawsze od początku z WIARĄ! 
Przedwczoraj urodzinowo zobaczyłam cień, wczoraj kreska już wyraźniejsza, a tak naprawdę okres powinien przyjść dopiero dziś. Być może, jeśli wszystko dobrze pójdzie - TOSIA ZOSTANIE STARSZĄ SIOSTRĄ 😍😍
Nasze wielkie marzenie o rodzinie 2+2 ma szansę się spełnić, trzymajcie za tego Malucha kciuki!
Bo przecież na tym forum wydarzył się już niejeden cud 
![]()
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2019, 15:29
Dawno mnie nie było a tu już skończone 11 tygodni 
Oluś rośnie jak na drożdżach,zakładamy już ubranka 62 i 68!
Jest rozkoszny smieszek, grzeczny i ładnie spi. Nadal jednak nie mamy unormowanych wieczorów więc z nim siedzimy na zmianę;p
W piątek był na sali Mikołaj. Polą zadowolona wśród dzieci się pobawila i dzielnie usiadła do zdjęcia z Mikołajem;) niestety 2 dni później złapała katar (przypuszczam,że od chrzesniaka)..
W sobotę byliśmy na zakupach,prezenty już mamy praktycznie wszystkie, kupiłam w sklepie A reszta przez Internet,zostały drobiazgi na przyszły tydzień.
W niedzielę Polą więcej kichala,ale poszła do kościółka A niestety w poniedziałek już miała katar. Na szczęście szybka akcja i już jest lepiej ale za to złapał Oluś
wczoraj już było w dzień fajnie,Ale jeszcze się denerwuje jak mu się zatka. I tak.jest dzielny,zresztą jak szalona Pola;)
Mamy ustalone chrzciny na 25.01,ciekawe jak to będzie;) chrzestni również wybrani,musimy tylko jeszcze poinformować chrzestna;)
Przed nami ostatni luźny tydzień. W piątek planujemy ostatnie zakupy,w weekend robimy ostatnie porządki i pierniki,w poniedziałek ciasta i moi ubiora choinkę i będziemy się cieszyć świętem;) siostra przyjeżdża dopiero w poniedziałek wieczorem.
Pora wstawać rob8c śniadanie bo o 10 teście A później się biorę za sprzątanie kuchni ;p
16 miesięcy
Chciałam tak pokrótce.
Ostatnio trochę więcej pracy, w sumie wychodzę na 6 dni w miesiącu i z reguły już na cąłe dnie (takie combo, bo to bardziej ekonomicznie). A potem próbuję uporać się z tym co przyniosę do domu. I co wypracuję sobie system, to wszystko się zmienia... bo życie z dzieckiem jest jak guma. czy plastelina.
Był piękny okres, że chodziła spać o 19-20. I czasem przespała noc. Ale doszło mi więcej pracy i chyba znowu to przeżywa, jak jest z mężem cały dzień to potem nie chce chodzić spać, tylko ze mną się bawi... Potrafi przespać mężowi 3 h popołudniu (pod moją nieobecność), a ze mną to drzemki ma 40 minutowe. Tylko jak pośpi, to szaleje - do 23, 24... raz był hardcore do 2 w nocy. I wtedy tylko mama i mama. I kolejne zęby się pchają. No więc trochę byłam zombie, i tak nawet funkcjonowałam (dzięki kawie i adrenalinie), zwłaszcza że do jednej pracy dojeżdżam 80 km.
Generalnie dobrze, że wychodzę na dłużej. Do mojego męża dotarło, ile jest do zrobienia w domu (a ja oprócz tego gotuję obiady i wykonuję jeszcze swoją pracę) i ze drzemka dziecka, nawet dłuższa to wciąż mało bo wszystko ogarnąć. Poza tym jak wychodzę z domu mogę stęsknić się za dzieckiem, zdystansować. I mam więcej cierpliwości.
Ona też tęskni... szuka mnie, woła "mama" i "mama cycy"
Genralnie przyjełam system, że tam gdzie się da to angażuję dziecko. Do pokoju zabaw wyniosłam cały zestaw do prasowania i ona wokół mnie chodzi, bawi się, gada, czasem robię przerwę a ja trochę odkopuję się roboty.
Wycieramy razem kurze, bardzo cieszy się gdy dostaje jakieś zadanie - coś zanieść, przynieść, np. zanosi herbatę do spiżarki.
Poza tym jest molem książkowym- przynosi książek i mówi "TĄ" żeby jej czytać. Pierwszą część Pucia z dźwiękonaśladowczymi zna na pamięć (książka już się rozpadła), ale drugą też bardzo lubi, nauczyła się z niej mówić np. ser, ciocia.
Na "Kicia kocia i nunuś" mówi NUNUŃ
rozczula mnie to.
Uczę ją mówić "proszę" to mówi "psiepsie" a na kocham cie "cie cie cie"
Czasem prześpi całą noc, a czasem... nie będę komentować.
Jeść dalej lubi, zachwyca się bananem w owsiance i rodzynkami (namaczam je wcześniej), polubiła surowe warzywa. I lubi mięso na miękko duszone z kaszą, wtedy by jadła bez ograniczeń. I surówkę z marchwi i pomarańczy (zalewam jogurtem) wtranżala i prosi o dokładkę (pokazuje na miskę z surówką i mówi "to").
Nie chce myć zębów, trzeba dużo śpiewać przy tym.
Z zabawek hit to kuchnia (zamówiliśmy drewniania z kidkrafta, jest fajna) i jeszcze większy hit - wózek z zakupami (taki ze 40-50 dych) - jeździ z nim wszędzie, wozi produkty, zabawki, kocyki.
Usypia pluszowego królika i śpiewa mu "aaaa".
Ze smoczkiem wyszła nam dziwna sytuacja. Bo tłumaczymy, ze jest tylko do spania. No i jak przyszło co do czego to zdażało się, ze rzucała nim, w środku nocy chciała odkładać na półkę... chyba to przetwarzała. Ale teraz jest ok i sama oddaje jak się obudzi i bierze tylko do drzemki...
Chyba tyle
35+1
W czwartek późnym wieczorem trafiłam na Izbę przyjęć.. Tak się źle czułam, brzuch mnie tak bolał, że aż przy kręgosłupie czułam, wystraszyłam się i pojechaliśmy. Zrobili mi ktg - skurczy nie ma. Na badaniu usg lekarz stwierdził że mała bardzo naciska mi na szyjkę główką, co daje się odczuć. Bo nawet podczas badania dłonią to wykrył, na szczęście szyjka ma 2,5cm wiec nie ma tragedii, ale kazał stawić się u swojej doktorki w nastepnym tygodniu ( dobrze ze wizytę mam we wtorek) ...
Ogólnie mała waży już 2600g jest bardzo łądnie rozwinięta jak na ten czas ciąży - tak stwierdził lekarz
mówi żeby jeszxcze tak z dwa lub trzy tygodnie wytrzymac..
Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2019, 15:31
17% ciąży
6t+5d
Uf... póki co jest dobrze, maluszek się pokazał i bije mu serduszko
.
Następna wizyta 30 kwietnia - mam niezapomnieć o skierowaniu na prenatalne ( o ile będzie wszystko ok ) cieszę się, ale boje za bardzo się cieszyć bo... wiecie jak to u mnie bywało.
A to moje kolejne piękne dzieciątko 
Ps. Dziękuje za kciuki - tyle dziewczyn wierzy we mnie i moją fasolkę, że jest to bardzo wzruszające.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/fc1f74d38177.jpg
https://www.google.com/amp/s/mobile.reuters.com/article/amp/idUSKBN1FE365
Kolega zaproponował nam wyjazd na weekend nad morze przed Sylwestrem. Morze=jod więc jako swirnieta staraczka zaczelam szperac w necie i znalazlam powyższy artykuł. Według badań niedobór jodu ma wplyw na płodnośc, ale nie wiadomo czy jego suplementacja ja poprawia. A zatem po co żreć tabsy skoro można wyrwać sie ze smogu i jechać nad morze. Zima nad morzem jest najwiecej jodu.
5tc+0d (16 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
Nie mogę zasnąć, jestem jakaś niespokojna, mieliśmy nie mówić rodzinie przed końcem I trymestru, ale niestety się syplo. W trakcie zakładania karty ciąży w poradni spotkałam szwagierkę, jak pech to pech🤦♀️ Wyszliśmy z założenia, że w takiej sytuacji powiemy rodzicom i rodzeństwu, bo pewnie i tak się szagierka wyklepie, pewnie powiedziałaby w wielkiej tajemnicy tylko mężowi, on tylko swojej mamie, a ona tylko komuś innemu itd. Chyba czułabym się bezpieczniej gdyby nie wiedzieli, sama nie wiem co lepsze, mówiliśmy że czas na radość będzie jak się zacznie II trymestr, że to ciąża wysokiego ryzyka. Z miłych rzeczy przyszły kilka razy lekkie mdlosci i miałam kilka wybuchów gorąca, więc jakieś tam objawy ciążowe nieśmiało mnie odwiedzają.
10dc
Wkraczam w fazę okoloowulacyjna, gdzie myślę tylko o tym ile ♥ i kiedy. Codziennie? Co drugi dzien? Dzisiaj czy jutro, rano czy wieczorem... 😂
Temperatura bez sensu idzie w górę, wg FLO już jestem po owulacji, wiem jednak ze to jest totalnie nie możliwe, czekam na jakiś konkretny spadek w ciągu kilku dni.
W zeszłym miesiącu miałam jakąś dziwną pewność że się uda, że to nasz cykl i będę sierpniowa mama. Tylko że mi się śniło że będę mieć sierpniowa córeczkę. W tym miesiącu mam pełną świadomość że choćbym stanęła na głowie to i tak w ciążę nie zajdę.
Kupilam testy owulacyjne, na razie 25, jakieś niby premium z allegro. Te najtańsze niespecjalnie wychodziły, zobaczymy czy z tych będę zadowolona. Zaczynam je robić od wtorku, wtedy też mam wizytę u ginekologa, pewnie zrobi mi usg więc nie widzę sensu robić ich wcześniej. Szkoda towaru.
W dalszym ciągu nie daje mi spokoju to że mój ex został ojcem. Bo niejednokrotnie uprawialismy sex bez zabezpieczenia a zero wpadki. Dlatego jestem zdeterminowana by zbadać ta droznosc. Boję się tylko że w tym badaniu wyjdzie mi jakis armagedon. Albo wyniknie cokolwiek innego co przekreśli nasze szanse na bycie rodzicami.
Jak kocham grudzień tak chce już styczeń. Nowy rok to nowe możliwości.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.