4 cykl starań, 13 dzień cyklu
Na razie brak oznak płodności (zazwyczaj podejrzewam owulację w okolicy 17-18 dnia, ostatnio długości cykli waha się w okolicach 29 dni). W zeszłym miesiącu byłam w 18 dniu u ginekologa, ale nic się nie dowiedziałąm
W jednym jajniku pecherzyki były małe, a drugi jajnik zaplatal sie gdzieś za jelitami i nie było go widać. Pani doktor stwierdziła, że prawdopodobnie owulacja już była, bo gdzieś tam migało jej coś co wyglądało jak ciałko żółte, ale coś czułam, ze nie jest przekonana.
W tym m-cu znów chce pójść, chciałabym to nałożyć na moje obserwacje i analizy Ovufriend. W tym cylu umowiłam się na poniedziałek 15 dzień cyklu i do innego lekarza. (tez może być późno, ale nie było za bardzo wyboru w tym świątecznym okresie). Ciekawa jestem, czy tym razem dowiem się czegoś ciekawego. 
Mąż sam z siebie zarzeka sie, ze po Nowym Roku pojdzie sie zbadac, nawet z ciekawości. Ale nie chce zebym sie w to za bardzo wtracała, chce sobie to załatwić sam, wiec poki co czekam. Stara sie dbac o siebie, cwiczy, lyka jakies suplementy, niestety ma prace siedzaca i stresujaca. Cieszy mnie ta postawa i mam nadzieje, ze to nie są to tylko obietnice bez pokrycia 
Oczywiście zewsząd jakieś nowe informacje o ciążach i pytania, teść oczywiście też nie wytrzymał i musiał się "dopytać" w trakcie świąt jaki status, choć nasza decyzja była mu komunikowana 3 miesiące temu. Strasznie jest wścibski, choć podobno to z miłości
a ogólne komentarze nie pozwalają się go pozbyć. Mama i tesciowa na szczęście daja nam spokój. Dowiedzieliśmy się przy okazji, że sporo osób z naszej rodziny też miało jakieś problemy (ciążę biochemiczną, poronienie, inseminację czy in vitro). To my postrzegaliśmy wiekszosc z nich jako mega plodnych i takich, których problemy omineły. Tym bardziej troszkę się boimy, ale staramy się pozytywnie mysleć.
Natchniona 3 ciazą Rozenek
przeczytalam jej książkę o In Vitro. Polecam. Jednocześnie wiemy z mężem, ze jak się naturalne starania będą przedłużać, uderzamy do kliniki. Ale na razie staramy się zająć "życiem". Myśli o staraniach są dość natrętne i wracają jak bumerang, ale staram się od nich odrywać i koncentrować na innych aspektach życia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2019, 18:09
Sobota 3 dc / 29 cs - 1 cykl po histeroskopii
Miesiączka przyszła punktualnie. W czwartek rano delikatne plamienie, a już wieczorem żywa czerwona krew. Kompletnie bez dolegliwości bólowych, nic zero. Co prawda jakoś nigdy na nie nie narzekałam, ale pierwszy dzień miesiączki zawsze był odczuwalny. Czasem wymagało to podania leku a czasem bez. Niemniej jednak ból jakich był, a tu... Nic. Super 
Zaczynam nowy cykl. W tym będziemy się starać. Zobaczymy. Oczywiście że mam nadzieję, że blizna była przyczyną braku ciąży, ale czy to może być takie proste? Jakoś wątpię w swoje szczęście, ale jak zwykle, jak co miesiąc, podnosimy z mężem rękawice i walczymy. Zrobimy co się da.
7 stycznia wizyta w klinice, a w kolejnym tygodniu postaram się spotkać z lekarzem który robił zabieg na konsultacji i usg pozabiegowym. Liczę na dobre wieści w postaci braku odnowienia się blizny.
Święta minęły szybko, nawet dość przyjemnie. Niedługo sylwester, nic nie planujemy większego. Zostaniemy z mężem w domu na kanapie z netflixem 😉
3dc? 4dc?
A wiec ciazy nie ma. Było lekkie rozczarowanie, potem nawet się popukałam w głowę, jak mogłam uwierzyć, ze zaszłam w ciążę, to musiałaby być dobra wpadka. Nawet test ciążowy sobie kupiłam, mimo ze praktycznie miesiączka się zaczęła.
Pozostaje jednak pewien niepokój. Skad te plamienia od 18dc? Nigdy tak nie miałam. Muszę umówić się do ginekologa. Moja ginekolozka, która prowadziła ciąże, odeszła na emeryturę. Poleciła mi inną, mam nadzieje, ze przyjmie mnie po roku od odejścia poprzedniej. Tam gdzie mieszkam ciężko znaleźć specjalistę.
Nie rozmawialiśmy z mężem na temat starań. Kiedyś ustaliliśmy, ze zaczynamy kiedy nasz syn skończy 2 lata, czyli pod Koniec wakacji letnich. Jednak mysle, ze przestaniemy się już zabezpieczać, skoro zaistniała taka sytuacja, dzięki której przekonaliśmy się, ze jesteśmy gotowi. Muszę się tylko bardziej postarać o znalezienie pracy.
Zresztą... to są moje przemyślenia i wiem, ze nie będę nimi zaprzątała głowy męża w najbliższym czasie. Dzis wieczorem dowiedzieliśmy się, ze jego młodszy brat ma guza mózgu. Czekamy na wyniki badan. Jest ciężko. Jesteśmy jeszcze w Polsce. Jest mi tak przykro, widzę ten strach w oczach męża, staram się go pocieszyć, ale tak naprawdę nie mozemy nic zrobić poza czekaniem na wiadomości od rodziny. Dziś moje „problemy” wydają się być kpiną.
Dobra.. test zrobiony - negatywny
Zrobiłam go o 7:40, a o 4:40 byłam siku i test zrobiłam po seksie 🙈
Ale temperatura nie pozostawia mi złudzeń, spadła, jutro też pewnie spanie a później gwałtowny spadek i potop... Tak myślę.. szkoda może innym razem 🥺🥺
1 dc. 34 cs.
Przyszła małpa po 30 dniach... ostatnio jakoś się wydłużyły, nie wiem dlaczego. Wczoraj się ważyłam, trochę się załamałam, przez rok +7 na plusie 😭 diety nic nie działają, odżywiam się zdrowo, 4 posiłki dziennie, praca fizyczna, do tego również ćwiczę, wiadomo, że nie codziennie, ale w weekendy zawsze... ostatnio przy badaniach wyszła IO, więc to pewnie dlatego. Szczerze mówiąc mam już dość tego wszystkiego. Jutro wybieram się rano zrobić badania hormonalne z początku cyklu, w poniedziałek wizyta u ginekologa. Wczoraj zamówiłam zioła ojca sroki na niepłodność, zaszkodzić nie zaszkodzą, a może trochę pomogą... mam jeszcze miovelię, zapytam ginekologa czy stosować czy nie. A może wy stosowałyście i chcecie podzielić się efektami o jednym i drugim? 
Pozdrawiam w ten deszczowy i pochmurny dzień...
Oby ten cykl był szczęśliwy w kropkę 👶
Edit: jeszcze kapsułki wiesiołka i maca
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2020, 10:42
nie zrobiłam dzisiaj testu. lekarka kazała jutro, to będzie jutro. ale chyba nie będzie, bo zaczełam lekko plamić. na razie było i minęło, ale i brzuch okresowo raz zabolał. chociaż tyle, że jak w zegarku by ten okres był. i zdążę się z nią zobaczyć przed jej urlopem.
wyjazd bardzo mnie zaskoczył. bardzo pozytywnie. nastroje z goła inne niż się spodziewałam. ludzie fantastyczni.
odkrywamy fantastyczną rodzinę, o której istnieniu nie mieliśmy pojęcia.
generalnie jest mi przykro, ale się nie daję. zaproponuje powrót do encortonu. może nie przytyję tyle co ostatnio? teraz chudnę cały czas. jest niższa waga wyjściowa jak wtedy.
liczę na ten 2020. że coś się odmieni w końcu.
upatrzyłam sobie też immunologa do którego jutro się umówię. to jakiś profesor, więc pewnie troszkę poczekam.
może on pomoże?
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2019, 10:44
8dc.
Wymyśliłam sobie, że zacznę mierzyć temperaturę w tym miesiącu- oczywiście w święta o tym zapomniałam, ale "regularnie od wczoraj" mierzę 😂
Byłam też wczoraj u ginekologa w związku z infekcją. Nie omieszkałam przy okazji podpytać czy specjalizuje się w niepłodności i czy może podpowie mi jakieś badania, bo w klinice kierują od razu na inseminację nie pytając nawet o zdanie 😛 Zauważyła, że brakuje mi jeszcze badania progesteronu 7dpo, także jest plan na ten cykl. Coś się dzieje 
A Wy jak tam? Postanowienia noworoczne już przygotowane? Ja spróbuję ograniczyć albo i całkowicie zredukować cukier, może zmiana diety uczyni cuda? 😉
24dc 7dpo
Kolejny cykl na stracenie. Humor mi siadł po całości, zbyt wiele porażek za nami. Kolejny pewnie przyniesie to samo.
Ten cykl różni się od poprzednich tym że czuję lekki ból piersi, mam wrażenie jakby były takie ciężkie. Ale to tylko jak idę spać i po całym dniu zdejmuje biustonosz.
Dodatkowo temperatura skacze jak głupia. No i w porównaniu do poprzedniego cyklu jest bardzo niska. Z jednej strony myślę sobie że mam to w nosie i przestaje mierzyć, a z drugiej nie potrafię przestać tego robić.
Maz od 3 dni chory, mnie na razie nie złapalo, ale mam wrażenie że na sylwestra będę zdychac. W sumie i tak zostajemy w domu. Planujemy wieczór z winem. Myślałam by zrobić test w razie czego, no ale 9dpo i tak nic nie wyjdzie.
Nie były to dobre święta...nie był to dobry czas.
Kolejny rok minął a w nas nadal wiele bólu i żalu, który ściska gardło.
We wigilię brat męża obwieścił wszystkim wesołą nowinę...TAK - zostanie ojcem. Wiwatom nie było końca. Tylko my staliśmy jak "idioci" nie wiedząc jak się nawet zachować. Siostra męża też w ciąży z 3 dzieckiem.
Mąż ma 5 rodzeństwa - każdy ma dzieci. My nie. Czujemy się wyobcowani, a całe święta łzy napływały nam do oczu i dławiły w gardle. Nawet mąż się ugiął... przerósł go ciężar.
Nie chce słyszeć, nie chce widzieć....chce się odciąć od wszystkiego...chcę zacząć ZNOWU ŻYĆ !
Dziękuję za wszystkie życzenia świąteczne! I przepraszam, że sama ich nie wysłałam. Ze 2 tygodnie temu zaczęło się u mnie zapalenie krtani i przez ostatni tydzień próbowałam to zwalczyć, doszedł niestety kaszel i mocny katar, gorączka w nocy. Jeden z niewielu okresów w życiu, kiedy z Mężusiem jesteśmy non stop i niestety upłynął on na chorowaniu 
Bardzo spokojnie przeżyłam Święta. W porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy to po prostu w trakcie życzeń płakałam ("ze wzruszenia, że wszyscy jesteśmy razem"), to teraz było bardzo spokojnie. Nie taki udawany spokój, a taka pełnia. I co więcej, większość osób powstrzymała się od życzenia mi czy Mężusiowi dziecka. I to było przemiłe, przeurocze, bo nawet widać było, że nie muszą się gryźć w język. Przeudane Święta, naprawdę. Mogłabym nie chorować tak, miałabym więcej sił i chęci na rozkoszowanie się Mężusiem, ale nic to. No i kolejna ważna sprawa: nie ma we mnie już pytania "Dlaczego ja?". No, a czemu miałby to być ktoś inny? Wiadomo, że nie jestem mięczakiem, poradzę sobie. Poradzimy sobie.
Aktualnie 24 dc, 16 dpo. Wiem, że franca za rogiem, nawet nie niszczę testu. Nie ma sensu. Tempki nie mierzę, odkąd się rozchorowałam, stwierdziłam, że też może wyjść zaburzona. Jutro umawiam nas na wizytę startową w klinice i z kolejnym cyklem zaczynamy kłucie (zaskoczę się? zaskoczę nas? oby!).
Zbadałam sobie poziom wit. D3, B12 i kwasu foliowego. Wit. D3: 50 jednostek (idealnie!!! i szybko skoczyła z tego marnego poziomu 30), B12 ostatnio badałam ponad rok temu przed suplementacją i było około 390, teraz 852 (wartości prawidłowe 180 - 914), kwas foliowy badany ponad rok temu był około 15 jednostek, teraz po suplementacji aktywną formą 12,9 jednostek (norma od 3,90 - 20,50). Zwiększam sobie dawkę kwasu foliowego, to już z forum o profesor Jerzak wyczytałam.
Korzystając z okazji życzę Wszystkim nam spełnienia naszego wspólnego marzenia, ale także tych pozostałych wpływających na nasze samopoczucie i ogólny komfort życia, obfitości Łask Bożych i poczucia spokoju czerpanego z tych Świąt. Dobrego czasu dla siebie, dla związku, dla rodziny (każda z nas, nie będąc matką - ma przecież taką i nie możemy o tym zapominać). Szczęśliwego Nowego Roku!
11 LISTOPAD - 294 dzień wspólnego życia
Jesteśmy RODZINĄ oficjalnie , prawnie, nierozerwalnie, nareszcie...301 dni życia w zawieszeniu...bardzo dużo nas to wszystko kosztowało.
Ponieważ długo mnie tu nie było postaram się opisać wszystko w miarę po kolei.
Odbył się chrzest, bardzo wczułam się w rolę, może to głupie a może nie, czuję się mega szczęśliwa będąc matką chrzestną. Ojciec chrzestny średnio przypadł mi do gustu
Może chodzi o różnicę wieku? Jestem starsza od niego o 10 lat. No nic dam radę, w końcu tylko parę imprez wspólnych przed nami
Za to Niunia jest cudowna >3 Kocham ją bardzo.
Wyniki mojej tarczycy są dobre tzn. nie mam raka uff. Muszę co prawda iść do lekarza z nimi bo jeszcze nie byłam.... wiem wiem powinnam dostać po dupie. Wybiorę się na pewno już niedługo (tak sobie wmawiaj, tak sobie wmawiaj)
W sierpniu bratowa urodziła synka, zostałam prawdziwą ciocią. Bardzo to przeżyłam. Rozbiło mnie to trochę emocjonalnie. Pierwsze dziecko w naszej rodzinie. Nigdy nie pozbędę się tych wszystkich emocji związanych z rodzeniem, byciem w ciąży.... Przez dwa miesiące nie mogłam dojść do siebie. Wszystko przeżywałam jak bratowa opowiadała że mały nie śpi, ma kolki, ulew, że jest zmęczona. A ja powtarzałam sobie że oddałabym wiele by móc narzekać jak ona. Byłam zła na siebie, że tak mnie to rusza. Doszłam jednak do wniosku, że miałam prawo tak się czuć po 10 latach starań o biologiczne dziecko mam prawo do żalu i smutku, tych wszystkich ciemnych uczuć. Jestem dumna z siebie że potrafię się do nich przyznać sama przed sobą. Nasz Bąbel jest coraz większy i bardziej kumaty, rozgląda się, zaczyna łapać kontakt, ciocia bardzo Go kocha 
14 sierpnia odbyła się sprawa o zaprzeczenie ojcostwa. "Nie ojciec" miał tak silne argumenty, że sąd przychylił sie do jego wniosku i tak mój syn został bez ojca. Naszą sprawę wyznaczono na 24 września. Kilka dni przed sprawą odwiedziła nas pani kurator. Mąż właśnie tego dnia postanowił zrobić porządki z butelkami po piwie (głównie 0,00%). Wynosił właśnie cały wiklinowy koszyk butelek gdy w drzwiach stanęła pani i mówi "dzień dobry jestem kuratorem sądowym , ja do państwa". Nie da się opisać tego co poczułam. Męża oczywiście chciałam zamordować. Pani udała jednak że nie widzi co mój mąż trzyma w ręku, weszła do domu, rozsiadła się wygodnie. Synu stanął na wysokości zadania, był grzeczny, rozsiadł sie na kanapie i uśmiechał do pani. Co chwilę przytulał sie do mnie, dawał buziaki. Pani zaczęła nas przepytywać, jednak jak tylko dowiedziała się że jesteśmy razem od stycznia to odpuściła. Wizyta była krótka i miła pomijając incydent na początku. Pojechaliśmy na sprawę a sędzina oznajmiła nam, że to jeszcze nie koniec. No rzesz k...wa, co znowu??????? Pani z sądu nie dopilnowała pracownika urzędu stanu cywilnego , który miał sporządzić akt urodzenia Adama z adnotacją "ojciec nieznany". Takie szczęście to tylko my możemy przeżyć. Jeżeli cokolwiek może pójść nie tak to na pewno przydarzy się nam. To jest naprawdę niewiarygodne. Ponieważ akt nie został sporządzony to nasza sprawa się nie zakończyła. Został wyznaczony kolejny termin rozprawy tym razem na październik. Postanowienie o adopcji zostało odczytane zostaliśmy uznani za rodzinę. Uprawomocnienie trwało 2 tygodnie. Po tym czasie musiałam pogonić panie w sądzie by wysłały postanowienie do usc. W usc tym razem poszło szybko w 3 dni otrzymaliśmy akt urodzenia Adama z nami jako rodzicami. Trzymanie tego dokumentu w rękach to wspaniałe uczucie. Uwielbiam go czytać, wisi w ramce na ścianie w honorowym miejscu tak bym mogła codziennie go widzieć.
To były bardzo długie 10 m-cy pełne nerwów, oczekiwania, rozczarowań. Nikt z naszej grupy nie miał takich "przygód" jak my. W końcu to MY więc nie mogło być lekko, łatwo i przyjemnie.
O całym procesie adopcyjnym, systemie, procedurach można by napisać książkę. Na szczęście to już po za nami, KONIEC.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2019, 10:01
Lekarze rekomendują po dzisiejszym usg cesarkę jutro... to będzie 36w2d.
Wg usg Malutka waży 2000g, czyli rośnie, przepływy złe, ale nie gorsze niż były. CPR czy jakos taki ten współczynnik jest zły i wg lekarek na tym etapie ciąży Małej będzie lepiej na zewnątrz niż w brzuszku.
Ostatecznie mam zdecydować do rana...
Nie wiem co robić 😰😰😰
HSG 15.01. Mam nadzieję, że dojdzie do skutku, bo jest już 18 dc, a owulacji wciąż nie ma... Miesiączka pewnie też się przesunie.
Pierwsza wizyta w invicta 05.02.
Oby nowy rok bardziej nam sprzyjał 
7tc+1d (31 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)
To już druga noc z rzędu gdzie koło 4 godziny budzą mnie mdłości i strach, paraliżujący strach czy wszystko jest ok.. Nie mogę zasnąć, gonitwa myśli i podjeżdżający pod migdałki paw skutecznie to utrudniają. Niby objawy powinny mnie uspokoić, ale tak nie jest, z doświadczenia wiem, że ciąża może obumrzeć, a objawy będą hulać w najlepsze. Nie chcę myśleć w ten sposób, ale panicznie boję się 11 tc, a później 12tc i badań prenatalnych.
Aktualizacja godz 13.
Pusty brzuszek to nieszczęśliwy brzuszek, odnalazłam chwilowy spokój ducha i dziwną lubość w kwaśnych rzeczach (nigdy nie miałam problemu, ze zjedzeniem cytryny jak pomarańczy, ale to co się dzieje teraz robi się dziwne - kapustę kwaszoną zagryzłam łososiem z kaparami, solą, pieprzem i połową cytryny. Kupiłam też słoninę, mam straszną ochotę na pajdę chleba że smalcen z ogórkiem). Sprawcą wachania nastroju jest zapewne progesteron, dostrzegam że zaczyna grać pierwsze skrzypce w organiźmie, cera robi się trusta i koszmarna, a piersi robią się "progesteronowe", czyli puchną.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 13:28
Zapisałam się na wizytę startowa..... Na 2 marca 😊 jedyne co mnie nie pociesza to że nie mogę być z mężem w klinice (koronawirus=brak osób towarzyszących).. Więc będę sama.. No ale mam nadzieję, że później podczas wyboru dawcy chociażby P. Będzie mógł mi towarzyszyć... W końcu się odważyłam, teraz tylko czekać do wtorku 😊😊😊
Od ostatniej wizyty częściej zaglądam na forum i podczytuje. Uspokaja mnie to. Wiem, że zawsze ktoś pomoże jak tego akurat będę potrzebować.
To już praktycznie za chwilę! 3.01 zaczynam pierwsze zastrzyki.
Jest trochę ekscytacji i wielkie nadzieję a z drugiej strony od kiedy zdecydowaliśmy się na ivf nie opuszcza mnie myśl a raczej dwie: pierwsza to ta, że nie będzie pęcherzyków do pobrania i druga, że nie zapłodni się żadna komórka i nie będzie ani jednego zarodka.. Tego najbardziej się boję..
Nadal pełna wiary, mimo tych czarnych myśli. Musi być dobrze!
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 18:48
Ciąża rozpoczęta 6 września 2013
Tak było. Ale ja od 6 lat w ciąży nie jestem i dalej mam pisać w pamiętniku ciążowym lub w jakimś KidsUzonie? Lipa admini, lipa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 19:40
Dziewczynki jestem po wizycie.
Ginekolog 2 razy sprawdzał widać było zdumienie na jego twarzy. Torbiel znikła 😊 jak patrzył w rozpiskach miała 15mm
Jednak 4 dni ziółek zrobiło swoje. A żołądek od nich bolał na jedno pomagają na 2 szkodzą.
Dostałam.zielone światło. Choć tak naprawdę nastawiłam się psychicznie na kolejny cykl.
Pewnie bym nom stop.przesuwala. widzę po sobie ogromny strach, podobny jak.przed maturą, przed obroną pracy magisterskiej.
O matko.nie.moge uwierzyć że to się dzieje już za lada moment.
Dostałam leki.
Na 6 dni mam podawać mensinorm 150
I gonal 150
6 lub 7dc wizyta kontrolna
Badania z krwi 1-2 dc chyba że będzie jutro to mam.zrobic w czwartek.
Mam zrobić FSH lh progesteron i estradiol dodatkowo.powtorze AMH.
W czwartek mój powtarza badanie nasienia dla.wlasnego ja. I dodatkowo umówiliśmy sie.na konsultacje do embriologa.
Fajnie że darmowa.wizyta jest.
I teraz nie wiem czy brać wolne i jechać z M czy samego go z tym zostawić.
Do tego Jeszcze wirosowka.nas czeka zrobię trochę wcześniej. Bo raz czekałam na wynik tokso tydzień. To jak dostanę @ to robimy a M najwyżej zrobi w czwartek bo.potem.wolne ma 7 stycznia. A jakby się okazało że punkcja 11 to mozemy z wynikami nie zdążyć. Szkoda że.waznosc tylko 3 miechy. Wynik chlamydii około 11-13 stycznia.
Czekam na @ powinna do czwartku przyjść.
Endometrium 7,5 mm więc dzisiejsze plamienie to nie @.
M dziś w pracy jutro Sylwek nic w tym roku.nie pijemy dobijemy potem 😊
02 STYCZEŃ - 6 miesięcy i 1 dzień OCZEKIWANIA NA KOSMITĘ

Trafiłam do raju godzina 10:59 odebrałam TELEFON z OA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kosmita się odnalazł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jest chłopcem i ma 11 miesięcy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Rozmowa trwała 1m51s
:-D Zaczęłam unosić się nad ziemią
:-D
Telefon do Marcina szok, płacz, emocje NIEWIARYGODNE. Telefony do rodziców radość radość radość. Nogi mi się trzęsły jak nigdy w życiu. W pracy nic już nie zrobiłam. Nie mogłam się doczekać pójścia do domu do Marcina. W życiu nie przeżyłam tak silnych pozytywnych emocji. Nie da się tego porównać z niczym.
jestem znów.
z nową nadzieją, z nowym życiem, nową pracą. tylko skład osobowy rodziny bez zmian.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.