asiastokrota Wszystko było zaplanowane.... 11 listopada 2019, 22:40

11 LISTOPAD - 294 dzień wspólnego życia

Jesteśmy RODZINĄ oficjalnie , prawnie, nierozerwalnie, nareszcie...301 dni życia w zawieszeniu...bardzo dużo nas to wszystko kosztowało.

Ponieważ długo mnie tu nie było postaram się opisać wszystko w miarę po kolei.
Odbył się chrzest, bardzo wczułam się w rolę, może to głupie a może nie, czuję się mega szczęśliwa będąc matką chrzestną. Ojciec chrzestny średnio przypadł mi do gustu ;-) Może chodzi o różnicę wieku? Jestem starsza od niego o 10 lat. No nic dam radę, w końcu tylko parę imprez wspólnych przed nami ;-) Za to Niunia jest cudowna >3 Kocham ją bardzo.

Wyniki mojej tarczycy są dobre tzn. nie mam raka uff. Muszę co prawda iść do lekarza z nimi bo jeszcze nie byłam.... wiem wiem powinnam dostać po dupie. Wybiorę się na pewno już niedługo (tak sobie wmawiaj, tak sobie wmawiaj)

W sierpniu bratowa urodziła synka, zostałam prawdziwą ciocią. Bardzo to przeżyłam. Rozbiło mnie to trochę emocjonalnie. Pierwsze dziecko w naszej rodzinie. Nigdy nie pozbędę się tych wszystkich emocji związanych z rodzeniem, byciem w ciąży.... Przez dwa miesiące nie mogłam dojść do siebie. Wszystko przeżywałam jak bratowa opowiadała że mały nie śpi, ma kolki, ulew, że jest zmęczona. A ja powtarzałam sobie że oddałabym wiele by móc narzekać jak ona. Byłam zła na siebie, że tak mnie to rusza. Doszłam jednak do wniosku, że miałam prawo tak się czuć po 10 latach starań o biologiczne dziecko mam prawo do żalu i smutku, tych wszystkich ciemnych uczuć. Jestem dumna z siebie że potrafię się do nich przyznać sama przed sobą. Nasz Bąbel jest coraz większy i bardziej kumaty, rozgląda się, zaczyna łapać kontakt, ciocia bardzo Go kocha :-)

14 sierpnia odbyła się sprawa o zaprzeczenie ojcostwa. "Nie ojciec" miał tak silne argumenty, że sąd przychylił sie do jego wniosku i tak mój syn został bez ojca. Naszą sprawę wyznaczono na 24 września. Kilka dni przed sprawą odwiedziła nas pani kurator. Mąż właśnie tego dnia postanowił zrobić porządki z butelkami po piwie (głównie 0,00%). Wynosił właśnie cały wiklinowy koszyk butelek gdy w drzwiach stanęła pani i mówi "dzień dobry jestem kuratorem sądowym , ja do państwa". Nie da się opisać tego co poczułam. Męża oczywiście chciałam zamordować. Pani udała jednak że nie widzi co mój mąż trzyma w ręku, weszła do domu, rozsiadła się wygodnie. Synu stanął na wysokości zadania, był grzeczny, rozsiadł sie na kanapie i uśmiechał do pani. Co chwilę przytulał sie do mnie, dawał buziaki. Pani zaczęła nas przepytywać, jednak jak tylko dowiedziała się że jesteśmy razem od stycznia to odpuściła. Wizyta była krótka i miła pomijając incydent na początku. Pojechaliśmy na sprawę a sędzina oznajmiła nam, że to jeszcze nie koniec. No rzesz k...wa, co znowu??????? Pani z sądu nie dopilnowała pracownika urzędu stanu cywilnego , który miał sporządzić akt urodzenia Adama z adnotacją "ojciec nieznany". Takie szczęście to tylko my możemy przeżyć. Jeżeli cokolwiek może pójść nie tak to na pewno przydarzy się nam. To jest naprawdę niewiarygodne. Ponieważ akt nie został sporządzony to nasza sprawa się nie zakończyła. Został wyznaczony kolejny termin rozprawy tym razem na październik. Postanowienie o adopcji zostało odczytane zostaliśmy uznani za rodzinę. Uprawomocnienie trwało 2 tygodnie. Po tym czasie musiałam pogonić panie w sądzie by wysłały postanowienie do usc. W usc tym razem poszło szybko w 3 dni otrzymaliśmy akt urodzenia Adama z nami jako rodzicami. Trzymanie tego dokumentu w rękach to wspaniałe uczucie. Uwielbiam go czytać, wisi w ramce na ścianie w honorowym miejscu tak bym mogła codziennie go widzieć.
To były bardzo długie 10 m-cy pełne nerwów, oczekiwania, rozczarowań. Nikt z naszej grupy nie miał takich "przygód" jak my. W końcu to MY więc nie mogło być lekko, łatwo i przyjemnie.
O całym procesie adopcyjnym, systemie, procedurach można by napisać książkę. Na szczęście to już po za nami, KONIEC.






Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2019, 10:01

Lekarze rekomendują po dzisiejszym usg cesarkę jutro... to będzie 36w2d.

Wg usg Malutka waży 2000g, czyli rośnie, przepływy złe, ale nie gorsze niż były. CPR czy jakos taki ten współczynnik jest zły i wg lekarek na tym etapie ciąży Małej będzie lepiej na zewnątrz niż w brzuszku.
Ostatecznie mam zdecydować do rana...
Nie wiem co robić 😰😰😰

HSG 15.01. Mam nadzieję, że dojdzie do skutku, bo jest już 18 dc, a owulacji wciąż nie ma... Miesiączka pewnie też się przesunie.
Pierwsza wizyta w invicta 05.02.
Oby nowy rok bardziej nam sprzyjał ;)

7tc+1d (31 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

To już druga noc z rzędu gdzie koło 4 godziny budzą mnie mdłości i strach, paraliżujący strach czy wszystko jest ok.. Nie mogę zasnąć, gonitwa myśli i podjeżdżający pod migdałki paw skutecznie to utrudniają. Niby objawy powinny mnie uspokoić, ale tak nie jest, z doświadczenia wiem, że ciąża może obumrzeć, a objawy będą hulać w najlepsze. Nie chcę myśleć w ten sposób, ale panicznie boję się 11 tc, a później 12tc i badań prenatalnych.

Aktualizacja godz 13.
Pusty brzuszek to nieszczęśliwy brzuszek, odnalazłam chwilowy spokój ducha i dziwną lubość w kwaśnych rzeczach (nigdy nie miałam problemu, ze zjedzeniem cytryny jak pomarańczy, ale to co się dzieje teraz robi się dziwne - kapustę kwaszoną zagryzłam łososiem z kaparami, solą, pieprzem i połową cytryny. Kupiłam też słoninę, mam straszną ochotę na pajdę chleba że smalcen z ogórkiem). Sprawcą wachania nastroju jest zapewne progesteron, dostrzegam że zaczyna grać pierwsze skrzypce w organiźmie, cera robi się trusta i koszmarna, a piersi robią się "progesteronowe", czyli puchną.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 13:28

Zapisałam się na wizytę startowa..... Na 2 marca 😊 jedyne co mnie nie pociesza to że nie mogę być z mężem w klinice (koronawirus=brak osób towarzyszących).. Więc będę sama.. No ale mam nadzieję, że później podczas wyboru dawcy chociażby P. Będzie mógł mi towarzyszyć... W końcu się odważyłam, teraz tylko czekać do wtorku 😊😊😊

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 30 grudnia 2019, 18:47

Od ostatniej wizyty częściej zaglądam na forum i podczytuje. Uspokaja mnie to. Wiem, że zawsze ktoś pomoże jak tego akurat będę potrzebować.

To już praktycznie za chwilę! 3.01 zaczynam pierwsze zastrzyki.
Jest trochę ekscytacji i wielkie nadzieję a z drugiej strony od kiedy zdecydowaliśmy się na ivf nie opuszcza mnie myśl a raczej dwie: pierwsza to ta, że nie będzie pęcherzyków do pobrania i druga, że nie zapłodni się żadna komórka i nie będzie ani jednego zarodka.. Tego najbardziej się boję..

Nadal pełna wiary, mimo tych czarnych myśli. Musi być dobrze!


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 18:48

Ciąża rozpoczęta 6 września 2013

Tak było. Ale ja od 6 lat w ciąży nie jestem i dalej mam pisać w pamiętniku ciążowym lub w jakimś KidsUzonie? Lipa admini, lipa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2019, 19:40

Dziewczynki jestem po wizycie.
Ginekolog 2 razy sprawdzał widać było zdumienie na jego twarzy. Torbiel znikła 😊 jak patrzył w rozpiskach miała 15mm
Jednak 4 dni ziółek zrobiło swoje. A żołądek od nich bolał na jedno pomagają na 2 szkodzą.
Dostałam.zielone światło. Choć tak naprawdę nastawiłam się psychicznie na kolejny cykl.
Pewnie bym nom stop.przesuwala. widzę po sobie ogromny strach, podobny jak.przed maturą, przed obroną pracy magisterskiej.
O matko.nie.moge uwierzyć że to się dzieje już za lada moment.

Dostałam leki.
Na 6 dni mam podawać mensinorm 150
I gonal 150
6 lub 7dc wizyta kontrolna
Badania z krwi 1-2 dc chyba że będzie jutro to mam.zrobic w czwartek.
Mam zrobić FSH lh progesteron i estradiol dodatkowo.powtorze AMH.

W czwartek mój powtarza badanie nasienia dla.wlasnego ja. I dodatkowo umówiliśmy sie.na konsultacje do embriologa.
Fajnie że darmowa.wizyta jest.
I teraz nie wiem czy brać wolne i jechać z M czy samego go z tym zostawić.

Do tego Jeszcze wirosowka.nas czeka zrobię trochę wcześniej. Bo raz czekałam na wynik tokso tydzień. To jak dostanę @ to robimy a M najwyżej zrobi w czwartek bo.potem.wolne ma 7 stycznia. A jakby się okazało że punkcja 11 to mozemy z wynikami nie zdążyć. Szkoda że.waznosc tylko 3 miechy. Wynik chlamydii około 11-13 stycznia.

Czekam na @ powinna do czwartku przyjść.
Endometrium 7,5 mm więc dzisiejsze plamienie to nie @.
M dziś w pracy jutro Sylwek nic w tym roku.nie pijemy dobijemy potem 😊

02 STYCZEŃ - 6 miesięcy i 1 dzień OCZEKIWANIA NA KOSMITĘ

:-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D

Trafiłam do raju godzina 10:59 odebrałam TELEFON z OA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Kosmita się odnalazł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jest chłopcem i ma 11 miesięcy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

:-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D Rozmowa trwała 1m51s :-D :-D:-D Zaczęłam unosić się nad ziemią :-D :-D :-D :-D :-D :-D :-D:-D

Telefon do Marcina szok, płacz, emocje NIEWIARYGODNE. Telefony do rodziców radość radość radość. Nogi mi się trzęsły jak nigdy w życiu. W pracy nic już nie zrobiłam. Nie mogłam się doczekać pójścia do domu do Marcina. W życiu nie przeżyłam tak silnych pozytywnych emocji. Nie da się tego porównać z niczym.

trójeczka trójeczka? nie tym razem... 30 grudnia 2019, 20:46

jestem znów.

z nową nadzieją, z nowym życiem, nową pracą. tylko skład osobowy rodziny bez zmian.

Dziś był u nas ksiądz po kolędzie
Już czekałam na pytanie czemu nie mamy więcej dzieci powiedziałabym że Bóg chyba tego nie chce bo dwójkę już nam zabrał
No ale pytanie nie e padło...
Na Facebooku wyszło mi że osoby z moim imieniem zajdą we ciążę w sylwestra😊 w sumie wypadają wtedy u mnie dni płodne może organizm nie zapomniał jeszcze jak to jest być w ciąży i a na z zaskoczy,😃
To byłby chyba cud bo na poprzednie ciążę czekaliśmy po dwa lata
Postanowiłam obie że jak teraz znajdę w ciążę to do połówkowych badań nikomu nic c nie powiemy choćbym miała chodzić w bardzo luźnych bluzkach bo w razie kolejnej straty nie znioslabym tych litościwych spojrzeń a w razie czego od września jest szansa na pracę w zlobku😊
Jak pisałam mój szef jak się dowiedział że poroniłam wręczył mi wypowiedzenie ale już sobie znalazłam kolejna pracę ma razie przychodE po nowym roku i podpisuje umowę na okres probny

4 cykl starań, 15 dzień cyklu
Dziś test cowulacyjny clearblue wykrył pierwszy dzień ze wzrostem estrogenu. Byłam też na monitoringu, oczywiście znow jeden jajnik gdzieś się zaplątał i ledwo było go widać (Pan doktor się śmiał, ze to są wstydniki, a nie jajniki:P), ale po najdluższym badaniu USG w moim życiu :D, z uciskaniem i zmienianiem pozycji w końcu udało się drugiego znaleźć, choć ze słabą widocznością. W prawym dużo drobnych pęcherzyków, w lewym m.in. jeden większy 12 mm. Statystycznie powinna być już owulacja przy mojej długości cykli, ale moje obserwacje też wskazują, że jestem "późnoowuluująca" (bo mam nadzieje, ze nie "wcale". 3 stycznia idę sobie znów zobaczyć i porównać sytuację. Mam urlop, to mogę szaleć z wizytami :D
Jak potwierdzę owulację, mam plan potem zbadań progesteron, prolaktyne i co tam jeszcze mi lekarz podpowie.
Zalecił ponadto dietę z niskim indeksem glikemicznym i umiarkowy wysiłek fizyczny 3 razy w tygodniu (pierwszy ginekolog, ktory zalecił zdrowy tryb życia poza braniem kwasu foliowego:)

Tarczyca i insulina zbadana w marcu 2019, cytologia w maju 2019, zeby tez jakoś leczyłam na początku 2019. Jeszcze jedna ósemka dolna mi została ale coś nie mam na nią siły, bo była masakra z tą pierwszą. Nie wiem co tu jeszcze by trzeba było/warto by było ogarnąć.

TSH 1,23
FT3 3,73 (72%)
FT4 1,56 (82%)
Chyba nigdy nie mialam tak dobrych wynikow tarczycowych ft3 i ft4 i to nie wiem co jej sie stało i czego to zasługa ale tylko się cieszyć.
Insulina 5,2
Glukoza 91,9
Wskaźnik HOMA: 1,18 (w normie)

Oczywiście zostałam uświadomiona, że przed upływem 12 cykli starań nie ma co wchodził w glębszą diagnostykę typu badanie drożności jajowodów, a ewentualnię wygonić partnera na badania. Podobno 25-30% przyczyn niepłodności stanowi czynnik męski. Pan doktor mówi, że niestety wielu mężczyzn nawet nie chce słyszeć o badaniach i to bardzo duży problem. Na szczęście mój chłop jakiś świadomy i ma normalne podejście. Jak wracaliśmy do domu po świętach u teściów nagle mi wyskoczył z tekstem: tak bym Ci chciał dać to dziecko. Rozczulił mnie niesamowicie :)
Wczoraj coś podziałaliśmy, ale skoro pęcherzyk 12 mm, to raczej tylko na rozgrzewkę :D

Pinka. Piąty transfer 2 sierpnia 2019, 15:47

Przeczytalam dzisiaj kometarz pod moim ostatnim wpisem od Ewa89_89 "Masz jeszcze maluszki i wierzę, że w nich jest ten który na Ciebie czeka a Ty na niego".
Dziekuje Ci Ewa z calego serca. Rozpaliłaś we mnie iskierke nadzieji i chęć walki. Uwierzyłam, że ktoś na prawde na mnie czeka.

Mamy jeszcze dwa mrożaczki. One na nas czekaja.

Poziomka6 Wieczne czekanie 31 grudnia 2019, 08:01

Nie rozumiem o co chodzi. Tyle kobiet tuż przed podejściem do in vitro nagle zachodzi naturalnie w ciąży, potem twierdzą że to dlatego że odpuściły sobie.
No a co ze mną? Ja też odpuściłam, też podchodzę do in vitro, więc o co chodzi, czemu czuję okres za rogiem?

Jutro nowy rok.. Dla nas rozpocznie się 3ci rok starań.. szok? niedowierzanie? I tak i nie... szczerze to czułam to od początku, wiedziałam, że będą problemy... ale 2 lata? he? Jak kiedyś moja dobra koleżanka powiedziała mi, że starali się o Maluszka ponad 2 lata, to potem przepłakałam pół nocy i twierdziłam, że ja to tak nie dam rady... I co? Przeżyłam, ba! wcale nie wydaje mi się, żeby to był jakiś kosmicznie długi czas.. po prostu po pierwszym roku starań człowiek przechodzi do porządku dziennego nad tym wszystkim... Oczywiście, że chcę! Bardzo chcę, ale staram się żyć tak aby starania nie przysłoniły mi całego mojego świata.

Jak na złość przesunęła mi się owulacja i nie wiem, czy w dzień planowanego HSG, czyli 16.01 nie będę miała miesiączki :/ Według wcześniejszych obliczeń powinna wystąpić jutro, a ovu wyznaczył mi owulację dopiero na 31, więc teoretycznie najszybciej powinna przyjść 10, ale równie dobrze może pojawić się 13 i wtedy będzie pozamiatane. Pierwszy raz od dawna czekam na miesiączkę i chciałabym, żeby przyszła jak najszybciej!!!

Ostatni dzień 2019 roku...
Rok temu powiedziałam do męża...że nie wiem co zrobię jak za rok o tej samej porze będziemy nadal bez dziecka...
i rok minął, i jestem w tej samej sytuacji, w tym samym miejscu i dziecka nie ma ....nawet w ciąży nie jestem i co zrobiłam? no nic... bo co zrobię? wyrwę sobie włosy z głowy? ucieknę z tego świata? No nie da się....
Nie liczę na jakieś cuda w 2020 roku, za wiele rozczarowań mnie dotknęło...ale w głębi serducha i głębi mózgu tli się ta nadzieja i to pragnienie aby zostać rodzicami tutaj na ziemi.

aster Plan B. 31 grudnia 2019, 12:59

28 dc.
Istne szaleństwo z tym detektorem oznak ciąży. Czuję, że @ juz się do mnie szykuje na sylwestra, a tymczasem punkty lecą za, no właśnie nie wiem za co... wiadomo jak to jest: przykladowo chcesz zapisać wrażliwość piersi, żeby porównać z innymi cyklami- dostajesz 2 punkciki. Masz ból głowy, senność wdęcia czy co tam jeszcze i kolejne punkty do koszyka. To jak z grą - chcesz mieć jak najlepszy wynik i dopatrujesz się, co by tu jeszcze zaznaczyc? Po zjedzeniu łososia zrobiło ci się niedobrze? Mdłości! 4 pkt! I jak tu się nie nakręcać, kiedy nawet bóle miesiączkowe są uznawane za objaw ciąży 😕 nie fair, ovu, bardzo nie fair....
Jeszcze gdyby temperatura całkiem spadła, byłby game over, koniec złudzeń, a ona - owszem, trochę spadła, ale dalej jest na w tych górnych granicach. Zwariować można. 😝
też tak macie?

P.S. udanego sylwestra i lepszego 2020! 🎉🍸


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2019, 13:14

Spuromix A może to już czas? 20 czerwca 2020, 15:07

Organizm znowu w kulki leci....

Cykle się uregulowały było bardzo ładnie co 28 dni już się przyzwyczaiłam że @ przychodzi jak w zegarku zawsze tego 29 dnia ok 13:00 i zaczynał się nowy cykl....
Ale nie! Nie może być zbyt pięknie :P dzisiaj 30 DC i @ jak nie było tak nie ma, brzuch nie pobolewa jak zawsze przed, jedynie co mi dokucza to wzdęty brzuch... Ile będę czekać? Dzień dwa czy znowu miesiąc? A miałam tak ambitne plany... Przyjdzie @ jak w zegarku i zacznę obserwacje :P no nic zostało uzbroić się w cierpliwość :)

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 31 grudnia 2019, 13:33

2dc, "3 cs"
na monitoringu zielone światło dla kolejnej stymulacji.
z uwagi na to że estrofem dp. trochę blokuje owu mam dodatkowo strzały z menopuru.
scenariusz na ten cykl:
letrozol 2 tabl - 2-6 dc,
menopur 75- 4 i 6 dc
monit 07.01.20
dodatkowo wracam na encorton - 7,5 mg dziennie.
do owu oeparol - ladnie mi pomaga na śluz.

pierwszy raz nie robiłam bety na koniec cyklu - nie zdąrzyłam, @ przyszła wcześniej niż zwykle.
Nowy rok - nowe nadzieje.

Moje drogie życzę Wam wszelkiej pomyślności w 2020. starającym się - zdrowych ciąż, czekającym - szczęśliwych rozwiązań, Mamusiom - zdowia dla Was i Waszych Maluszków ❤❤❤

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)