Dzis 35 dc. Dawno mnie nie bylo, musialam odpoczac od myslenia o ciazy, staraniach i ciezkich chwilach. Pogodzona z mysla, ze moze nie bede miec dzieci. Zaczelam mowic najblizszym nam ludziom, ze jednak nie mozemy miec dzieci. Bylo lzej i czulam ogromne wsparcie. Natomiast dzisaj zrobilam test wyszedl ku mojemu i meza zaskoczeniu pozytywny, potem beta wynik 100, w biegu na badania krwi spotykam ginekologa, do ktorego chodze i mowie, ze test wyszedl pozytywny ze chcialam zapytac co w przypadku pozytwnej bety. Dostalam recepte z rozpiska co i jak brac. I po pozytywnej becie, sprawdzic jaki jest przyrost i jak najszybciej zglosic sie na wizyte. Tak, nadal jestem w szoku, trzymajcie kciuki :*
1 dc
Dziś przyszła @
5cs, 48dc
Nie jestem dobra w pisaniu, ale potrzebuje już uwolnienia jakkolwiek nagromadzonych emocji. Od zawsze czułam, ze będę miała problemu z zajściem, nie wiem czemu ale moja podświadomość tak działała! Teraz zaluje, ze tak długo czekałam z ta decyzja, ale zawsze coś stało na drodze, praca, mieszkanie i znowu praca! Z mężem znam się już od liceum, ale decyzje o ślubie podjęliśmy dopiero 2017 i od tamtej pory wszyscy w rodzinie wyglądają dzidzi!!! My jeszcze chcieliśmy się ustatkować, ogarnąć swoje życie i tak w sumie do sierpnia 2020... wtedy podjęliśmy decyzje, chociaż nasze intensywne starania zaczęły się od października.
Czekam na 🐒 wyjątkowo długo, wiem ze nic nie będzie z tego cyklu (bezowulacyjny-potwierdzone przez usg)! Jutro miałam mieć wizytę z moja gin i miałka mi przepisać tabletki na wywołanie, ale dzisiaj dowiedziałam się ze niestety do wizyty nie dojdzie, wiec mam ja przełożona za 2 tygodnie ! Już nie czekam sama zaczynam brać luteinę, bo nie chce żeby ten cykl trwał wiecznie ! Jesteśmy umówione na monitoring cyklu...gdzie od 3dc mam brać NAC, jestem ciekawa czy coś pomoże na mój cykl.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2021, 17:19
24 stycznia wizyta przed in vitro. Jak wszystko będzie ok. to po kilku dniach okres i zaczynam brać zastrzyki hormonalne. Luty będzie ciężki. Zastanawiam się czy mówić komuś w pracy, bo nie wiem jak będzie z wychodzeniem na wizyty, czy zawsze po pracy uda się pójść
Drogie Moje, czy któraś z was wie coś na temat bialka c i s? Miałam te badania zalecane x lat temu, kiedy nawet nie znalam jeszcze swojego M. Zlecil mi je gin ze wzgledu na naczyniaka, którego mam od dziecka w udzie, biegnie przez pachwine i warge sromowa, co zawsze bylo dla mnie wstydliwe, bo mam dwa razy wieksza jedna warge niz druga. Ale koniec tej watpliwie przyjemnej dygresji, zrobilam w koncu oba bialka. C jeszcze nie mam ale S wyszlo 60% przy normie 64%-sto iles tam. Co na to sie bierze? Acard? Clexane? Biore już acard bo mam dwie mutacje mthfr i pai homo. Inr, aptt i potas w normie. Może powinnam zwiekszyc acard? Wizyta u gina we wtorek, ale może powinnam się do hematologa umówić?
Następna rewelacja, przyjaciółka mi powiedziala, ze miala intralipid podawany po transferze. Nie w celu zbicia nk, ale z powodu duzej ilosci bialka i mineralow w nim zawartych. Jej 2 ivf zakonczylo sie sukcesem, ale przy pierwszym też miala intralipid i dwa zarodki podane, beta nie drgnela. Zaciekawilo mnie to bardzo niemniej jednak.
Wszystkiego dobrego w nowym roku!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2020, 20:06
Właśnie wczoraj rozpoczęłam 3 rok starań.
Wczoraj też miałam wyczekiwaną wizytę u Paśnika i właśnie wczoraj jakaś do Łodzi mówię do swojego:
" dobrze, że dzisiaj jest pierwszy dzień cyklu a nie drugi, bo drugiego na bank bym przeciekła".
Dojeżdżamy, pierwsze co idę do łazienki, bo siku, bo trzeba pampera sobie zmienić. Szok, plama na tyłku.
No świetnie, to sobie sama wykrakałam. Poczułam to skrępowanie ale myślę sobie " stało się, no co - naturalna rzecz, mam okres i przeciekło, trudno nic nie zrobię, przecież nie noszę w torebce zapasowych spidni".
Na szczęście plama była w takim miejscu, że CHYBA nie była widoczna. Dodatkowo miałem ciemne spodnie więc raczej się nie rzucała się w oczy. CHYBA.😁
Weszliśmy do gabinetu punk 13.40
Duży plus za doktorka za punktualność. Bardzo to szanuję, chociaż nigdy też nie krytykuje opóźnień, bo wiem, że czasami to jest niezależne od lekarza. Pacjenci też się spóźniają.
Doktorek to bardzo ciepły, konkretny człowiek i czuć, że nie pracuje aby zarobić jak najwięcej.
Przejrzał nasze badania, przeprowadził wywiad. Pytał o rodziców, rodzeństwo, czy cykle były stymulowane, czym, jakie amh, jak nasienie i wiele innych. Bardzo dużo kwestii nie związanych z immunologią ale to super, że lekarz jest kompletny.
Przejrzał moje badania dotyczące immunologii i stwierdził, że problem nie jest w implantacji ani w autoagresji. Jedynie, o ile dobrze zrozumiałam, moje cytokiny wskazują, że zarodekowi brskuje ochrony i zlecił badanie allo mlr.
Byłam przeszczęśliwa, że to akurat była środa a tylko w środy wykonują allo i na miejscu, bez umawiania mogliśmy to badanie wykonać.
Ogólnie plan jest taki, że jeżeli allo będzie niziutko bądź będzie wynosiło 0 to podchodzimy do szczepień. Jeśli allo będzie ładne to szybciutko transfer na zaleceniach doktorka.
Mamy też rozważyć czy chcemy drugą procedurę, żeby nazbierać więcej zarodków.
Po szczepieniach trzeba odczekać min 3 tyg przed stymulacja więc jeśli komuś zależy na czasie a i tak to wszystko trwa. Lepiej zrobić najpierw procedurę a potem podejść do szczepień. Ważność szczepień to 6 miesięcy.
Doktorek wyjaśnił jak to wszystko jak brak.
Ogólnie jesteśmy zadowoleni.
Boję się, boję się mieć nadzieję. IVF było nadzieją i mocno spadłam na ziemię...
Mój też mówi, że to badanie pewnie wyjdzie dobrze jak każde inne. No zobaczymy.
Póki co odliczam dni do wyniku.
🙏🙏🙏🙏🙏
I @ przyszła, dokładnie 31 grudnia.
Jeszcze w święta miałam nadzieje, ze nam się udało - bolały mnie piersi, byłam zmęczona i senna a do tego ciagle mnie mdlilo. Idealne oznaki ciąży, jak i tego ze byłam przed okresem i przejadłam się daniami, ciastami i słodyczami.
Ale to dopiero pierwszy cykl starań, więc przecież nie tak źle. Ale mimo wszystko miałam duża nadzieje ze nam się uda - bo czemu miałoby nie.
Nowy rok, nowe nadzieje i nowy cykl. Przyszedł jak nigdy w 28 dniu, ale to przez luteinę. W przyszłym piątek monitoring u mojego lekarza, oby podwójna dawka letrozolu przyniosła porządny efekt. Pozostaje spokojnie czekać 😊
Oby ten rok był dla nas wszystkich owocny w staraniach 🤗
49 CS
1dc
Start ivf 💗
Dziś wstałam rano z myślą że może dziś dostanę. I co patrzę niewielka ilość żywej krwi, ale coś jest.
Stwierdziłam że i tak jadę do Łodzi to może i tam zrobię badania. Po pierwsze są tańsze, po drugie mam dziś wolne, po trzecie nie będę kombinować jak jutro wyjść z pracy a na dodatek będę sama, i jak tu wyjść z pracy by nikt nie zauważył nie realne po czwarte gin kazał zrobić badania 1-2 dc.
Trochę słabe te krwawienie ale jest żywa krew pomyślałam.
I postanowiliśmy od razu zrobić wirusowke bo wyszli nas o niebo taniej niż w moim mieście jak wyliczyłam na wszystkich badaniach 150 zł zysku.
Zrobiłam też AMH u mnie 185 zł tu 132 przebitka niezła.
Potem M poszedł oddawać nasienie. Sam. To jest jego próba przed....
A ja poszłam na rozmowę do embriolog.
Bardzo sympatyczna Pani bardzo dużo mi wyjaśniła i podpowiedziała. Z 40 minut rozmawiałyśmy. I co fajne konsultacja za darmo.
Pani w naszym przypadku zaproponowała ICSI MACS. Zaprzyjaźniłam się też z dziewczyną z mojej kliniki. Pierw miała pICSI bo uparła się , wyniki miała prawie identyczne tylko że morfologia 5-6%. No i niestety to był błąd, zarodki obumarły nie dotarły do 5 doby.
2 podejście ta metodą macs, śliczne zarodki a potem ciąża.
Więc zaufałam embriolog, stwierdziła że dobrze zrobiłam że mąż oddaje teraz nasienie zobaczymy jaka będzie morfologia.
Wyniki pewnie jutro
Moje wyniki hormonów tym razem takie super nie były.
Nie wiem czy za szybko je zrobiłam czy co.
Estradiol 42
Progesteron 0,34
FSH 8,57
LH 5,85
A co fajnego okres rozkręcił się po 11. Tak się dziś że mnie leje że lepiej nie mówić. Ostatni raz tak miałam z 18 lat temu.
I po czym to po screatchingu?? Cholera wie. Kto wie czy jak jutro bym badania zrobiła inne wyniki by były.
Tak czy siak dostałam zielone światło i od jutra stymulacja.
Gin kazał mi zrobić 1 podgląd po 6 dniach brania zastrzyków. Czyli 8dc w czwartek.
Ja się boje ze ovu może przyjść wcześniej. Intuicja każe mi przyjechać 2 dni przedniej czyli po 4 zastrzyku z 6.
Bo może lek za słaby, a może już będą ogromne pęcherzyki.
Wolę nie ryzykować.
A więc dziewczynki, zaczynam walkę.
Trzymajcie za mnie kciuki i módlcie się za mnie 😊🍀
Nie mogę uwierzyć że to już.......😨😨😨
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2020, 20:52
Witamy w Nowym Roku i życzymy WAm cudowności.
Mało czasu mam więc zwięźle.
Święta, w porównaniu z ubiegłym rokiem jak bajka. Tak jak pisze sss,święta z ponadrocznym dzieckiem są fajne. Hania zainteresowana choinką, podawała bombki do wieszania, wącha pomarańcze- nie wchodziy sobie w drogę.
Wigilię spędziliśmy w trójkę, pozostałe dni mieliśmy gości.
Sylwester: Hania zasneła 20.00, ja 22.00 D. 22.30 My nie obudziłyśmy się nawet na fajerwerki
Takie imprezowe z nas towarzycho.
Robimy już adaptację, sam żłobek/panie itd mocno mieszane uczucia we mnie budzą, ale o tym inym razem.
Mam wrażenie, że ma to wpływ na pogorszenie nocek, wybudza się jakieś 100tys razy, żuje pierś. Do zwariowania. Wczoraj poszła spać o 22- godzine noszenia na rękach, dość czesto wybudza się na 3 h w nocy, dzisiaj południowa drzemka trwała 15 min, chciałam ja polozyc wczesniej bo juz jojczała i stekała, o 19 wypiła dwa mleka, i zrobiła 40 min histerii, pierwszy raz taki cyrk, tak sie darła, az kaszlała,noszenie,tulenie, odlozenie, cyc nic nie pomagało. CZy to mozliwe, ze tak reaguje na żłobek?
Nadal nie chodzi, choc w sylwestra poczynila z 5 kroków i tak czasami robi.
Ja, nadal czuję się fatalnie, nadal wymiotuję, nadal nie mam sił na nic. Gdyby nie D., nie przetrwałabym ostatnich tygodni.
Jutro prenatalne.
To na tyle.
34+0
Najważniejsze rzeczy w ostatnim czasie:
- Dużo śpię.
- Maluch coraz bardziej się rozpycha.
- Zaczynam odliczać czas.
Sylwestra spędziliśmy aktywnie. Powiedziałam mężowi, że chcę robić to czego za rok, za dwa lata i ogólnie w najbliższym czasie nie zrobimy. Poszliśmy zatem na kolację, później do pubu w centrum (no nie wyobrażam sobie z wózkiem iść do pubu w sylwestra
) a koło 22, zawitaliśmy do sąsiadki na domówkę. Strasznie się wytańczyłam, aż ledwo co położyłam się w łóżku - tak mnie plecy bolały. Chyba moje mięśnie dają mi znać że daaawno ich nie używałam.
Czuję że moja wyprawka jest gotowa.
Oczywiście czekamy na łóżeczko, ale będzie pewnie w lutym (ciekawe czy uda się dostawa na czas!)
Nie wierzę że do terminowego rozwiązania zostało już tylko 6 tygodni!
minęło raptem 1.5 miesiąca od poprzedniego wpisu a u Kuby nastąpił niesamowity progres w ciągu tych zaledwie kilku tygodni.
Odpieluchowanie zaskoczyło szybko. Pieluszki mamy juz tylko do spania i tak pewnie długi czas będzie. Jeśli chodzi o dwójkę to poszło nam to w stronę zaparć, ale szybko zadziałałam czopkami i potrawami wspomagającymi ruch jelit i daliśmy sobie z tym radę.
Mowa jest już niesamowita. Potrafi lub przynajmniej proboje powtórzyć wszystko. Trzy sylabowe wyrazy to już norma. Mówi zdaniami, powtarza pierwsze wierszyki, zna niesamowite słowa. Nawet nie wiem skad. Naśladuje nas w różnych nawet drobnych gestach. to dziwne uczucie zobaczyć siebie samą w takim małym człowieczku. Kiedy mówi "jest git" , kiedy miesza w garnkach zabawkowe owoce, uderza dwa razy w kant garnka i odkłada łyżkę w charakterystyczny sposób - wszystko kropka w kropkę dokładnie tak jak ja. Lub przeciera szmatką swój zabawkowy zlew gdy skończy zmywać i sam mówi "tak jak tata".
Z zabaw lubi jeszcze krojenie plasteliny, puzzle (dopiero od niedawna więc jesteśmy "aż" na 6 kawałkach
). Sanki robią niesamowita furorę. Mógłby tak pewnie cały dzień jechać. Gdyby choć w połowie tak lubił wózek jak pokochał sanki to te dwa lata byłyby znośne (bo że wspominam niemowlęctwo jako niekończący sie koszmar pisałam nie raz i nie odwołuje tego) .
Bez grymasów ubiera wszystkie zimowe warstwy . A nawet wymienia co jeszcze należy mu założyć. No w końcu idzie się z chłopaczkiem dogadać, ustalić . Jest z niego przemodel jak się okazuje. Śmieszek, psotnik, żartowniś, gwiazda parkietu i dusza towarzystwa. Nic a nic się nie wstydzi. Jak pomyślę że pierwsze 8 miesięcy zapominal oddychać ze strachu gdy ktoś na niego spojrzał.....
Święta po raz pierwszy od dawna były przyjemnością.
Najświeższa nowością jest duże łóżeczko. Plan był taki że będą tam drzemki (choć usypianie miało być w naszej sypialni) , a w nocy nadal mial spac w starym łóżeczku z nami w pokoju. Głównie po to żeby nie spadł ani nie wędrował w nocy nie wiadomo gdzie. A tu łóżeczko okazLo się tak ukochane że nigdzie indziej już nie chce spać. Przeniesienie w nocy nie ma racji bytu bo rano robi awanturę że nie jest u siebie. Nawetg w ciągu dnia idzie czasem się położyć o odpocząć na 2-3 minutki. A to się nigdy nie zdarzało żeby sam z własnej woli położył się na czymkolwiek. Już jak miał 5miesuecy to przebierałam pieluchę na brzuchu bo on nie będzie leżał na plecach i tyle....
Szkoda tylko że poza kącikiem reszta pokoju była turbo graciarnia.... Ogarniamy w trybie przyspieszonym! Mega słodkie jest jak stoi z misiem i mówi wszystkim swoim zabawkom papa. Czasem nawet trafiają się takie abstrakcje jak papa fuga 
A jak się uda sprzedać biurko męża to i o reszcie mebli pomyślimy. I o dywanie w drogi.
Brzmi to wszystko trochę jak cukierkowa bajka. Nieeee. Jasne że nie. Nadal potrafi mnie tak wyprowadzić z równowagi że aż z tłumionej złości miewam bóle za mostkiem ale staram się nie wybuchac bo wiem że nie robi tego że złośliwości itp.
A jeszxzs jedzenie. Jako że nigdy nie mam nic naszykowane na śniadanie i kolacje to myślałam że będzie łatwiej jak już będzie mówił co chce. Cóż.... Chce tylko parówki i sporadycznie płatki lub owsiankę
a z owoców to rujnuje się na borówki. 40-50zl za kg a u nas tygodniowo idzie tego jakieś 2kg. Z zup ukochany jest rosół a z obiadów rzeczy mączne (pierogi, kopytka) i mięsa w sosie. Chyba typowo jak dla dziecka. Kategorycznie odmawia chyba tylko ryżu i cukini, a niechętnie je wszelkie placki więc nie jest źle.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2021, 09:25
37+6
Czwartek 2 stycznia 2020, przed 21
Przyszla na swiat Ona Łucja waga 3080g 55cm - troche niespodziewanie, z zaskoczenia, w ciagu 5minut decyzja o cięciu. Masa stresu, łez i bólu. Ale wazne ze juz z nami cala i zdrowa 10/10 ♥️
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 05:06
7 tyg 1 dzień do porodu 230 dni
Jestem zaniepokojona, wczoraj pod prysznicem zaobserwowałam tuż przy sutku taka krosteczkę, zgrubienie. Wyczytałam cały internet. Możliwe że to zapalnie mieszka włosowego. Dziś pojawił się taki strupek. Małż uspokaja i każe czekać parę dni. Ja najchętniej już dziś bym była u lekarza sprawdzić co to takiego.
Wczoraj od rana miałam brązowe plamienie, było go malutko i o 12 już nie było po nim śladu, ostawiłam że to po tulkach z M.
Zaczęłam rozmawiać z moją kochaną fasoliną. Proszę żeby ładnie rosła i nie opuszczała mamy:) Zaczyna się nerwowy okres, w poprzedniej ciąży w tym okresie straciłam moje maleństwo. Teraz musi być inaczej. Moje love&bąbelkowe musi przetrwać całe 9 miesięcy.
Dziś 3dpo 21dc
Jestem chora, gardło to mi rozsadza, w nocy mam wrażenie, że tak puchnie że się zaciska i walczę by przełknąć ślinę. Dziś idę do lekarza by to obejrzał. Wczoraj już nie poszłam do pracy, przeziębienie plus męcząca biegunka... I jakby tego było mało popatrzyłam się mocno w nadgarstek, od razu pod wodę ręką poszła, później przez parę godzin robiłam okład z żelu chłodzącego a na koniec smaruje specjalnym żelem, piecze i jest zaczerwienione ale na szczęście nie zrobił się pęcherzyk uff
Pójdę do lekarza niech zobaczy to gardło, wydaje mi się że to migdałki... Boli mnie szczególnie z jednej strony i to już od dwóch tygodni.. cały czas mam uczucie że coś mi tam siedzi i gdy kaszlę lub czasami samo z siebie muszę odchrzaknac to wypada wielki kawał zielonej bądź brązowej flegmy 🤮🤮🤮🤮
10t+0d / 71 DC/58 DPO
Dziś pierwszy dzień 11 tygodnia.
Na szczęście ten żółtawy śluz zniknął już następnego dnia nigdy nie przekształcając się w żadne plamienie.
Ale w mojej psychice niczego to nie zmieniło 🙄Całe święta żyję w jakiejś chorej paranoi, że serce nie bije, że ciąża obumarła, że to poronienie zatrzymane... 🤦♀Że nie czuję się w ciąży (mimo że od miesiąca nie wychodzę z domu przez kosmiczne mdłości/słabości/pseudomdlenie i **uj wie co jeszcze), że w brzuchu jest cicho i pusto i na bank coś złego się stało... Czy ktoś mnie może pie****nąć w głowę? 😒
Dziś o 16.15 wizyta 😰Trzymajcie mnie...
Całe szczęście, że idę z lubym, choć on się martwi o naszego malucha chyba jeszcze bardziej niż ja. Jest tak przejęty tą naszą ciążą, że dosłownie nosi mnie na rękach. I całe szczęście, bo nie przetrwałabym tych świąt bez niego (następnego dzieciaka robię w surogatce, przysięgam!) Przenoszę się tylko z łóżka na kanapę bo każdy ruch powoduje falę mdłości, dreszczy, uderzeń gorąca i wrażenia, że świat kręci się razem ze mną. Coś jak skrzyżowanie najgorszego kaca z chorobą morską... Tylko że to trwa już miesiąc! Luby sprząta, gotuje, robi zakupy, nawet upiekł pierniczki - takie z dekoracjami i wszystkim 😜😄No i jak mu tu nie rodzić dzieci? 😜 🥰🥰🥰
Dorciu! Bardzo się cieszę, że cię widzę! Jak się trzymasz kochana? 😚🤗
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 09:42
Dziś jest pierwszy dzień cyklu. Zaczynamy znowu od początku.
Dziś 29dc, 15dpo
Przewidywany termin @ był na 01.01.
@ brak, plamień brak, bóli jakichkolwiek brak. Tylko sutki mnie bolą bo piersi też już nie za bardzo bolą.
Dziwne to wszystko.
Tempka po spadkach lekko się dziś podniosła. Jeśli jutro tempka nie spadnie to zatestuje.
Ciąża rozpoczęta 12 listopada 2019
Nie wiem co robic
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.