11t+6d

MOŻE powoli wracam do żywych (obym nie zapeszyła). Moje przedwczorajsze "rzyganie o świcie" chyba było jakimś pieprzonym katharsis bo o dziwo jak już skończyłam to zaczęłam czuć się lepiej. A wyrzygałam wszytko, razem z własnymi stopami.

Wcześniejsze kilka tygodni to były ciągłe mdłości ale bez pawiowania. Okazuje się, że to jak seks bez orgazmu. Not good. 🙄

Jutro prenatalne. Oby serduszko zdrowo biło, oby kark przezierał jak trzeba, kość nosowa była na swoim miejscu i wszystko inne "tyż" 🤞

NIe mogę się doczekać, żeby cię zobaczyć szkrabku 😽Tylko proszę cię, bądź zdrowy!

dagmara Mój wyścig z czasem. 25 września 2020, 08:05

36dc
Zaczęły boleć mnie piersi. Łudzę się nadal... Tak bym chciała, żeby to było TO...
Wg moich obserwacji to owulacja była gdzieś ok. 25 dnia. Czyli do okresu jeszcze trochę? Myślę, że jak do niedzieli się nic nie wydarzy , to zrobię test.
Póki co walczę z przeziębieniem. Odchodzi i powraca... Męczy mnie to bardzo.

nieznana strata 12 listopada 2020, 21:30

Dziś dzień pracujący padam na twarz , A wogóle z tego cyklu nic nie będzie bo miałam wizytę u gin , a owulacja była dzień wcześniej i nie ❤ ze względów chigieny

aster Plan B. 15 stycznia 2020, 00:14

13 dc
Po wizycie u dr P. Dziś zdecydowanie lepiej, byłam w lepszym nastroju i miałam wsparcie męża 😊
Wnioski:
Naszym największym zmartwieniem pozostaje nasienie. A dokładniej: morfologia 1%, HBA 64%, i ruchliwość na granicy normy. Z pozytywów, dr twierdzi, że suplementacja u męża przynosi rezultaty, ma kontynuować. Zalecił profertil lub fertil man. Do tej pory kupowalismy witaminki pojedynczo, wiec kwestia do przemyślenia.
Co u mnie: żelazo bardzo marne, ferrytyna o połowę za nisko. Stąd anemia. Niby nie ma to bezpośredniego przełożenia na płodność, ale warto się temu przyjrzeć bo wpływa na ogólną kondycję organizmu. Organizm może "nie czuć się gotowy" na ciaze. Mam suplementowac żelazo.
Miałam monitoring, endometrium ladne, 9mm, jednak na jajnikach nic już nie było. Prawdopodobnie jestem po owulacji. A więc teraz to, co tygryski lubią najbardziej - czekanie....
Powiedzieliśmy, że chcemy przystąpić do programu i dalsze badania robić na nfz. Dr nie miał z tym problemu, powiedział w, że ma nadzieję, że już nie wrócimy, jeśli już to w ciąży 😉
Wizyta z programu 4 lutego, do tego czasu: witaminki, sport i chillowanie ☺


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 08:17

Nóż w kieszeni się otwiera, kiedy słyszę: Oj, dzieci to same problemy. Ciesz się, że jeszcze ich nie masz. WTF ?! Usłyszałam to ostatnio od dwóch osób, które wiedzą, że się staramy i nam nie wychodzi. Nawet nie skomentowałam, ale w środku się zagotowałam :/

Po 41 dniach jest i ona! 😁 Jeszcze nigdy tak się nie cieszyłam z okresu
A więc 1 DC
Plany:
-lametta od 3dc
-pare podstawowych badań
-kontynuować ćwiczenie
-pić siemię lniane
-pić więcej wody
-mniej żreć
Zaraz będzie pół roku starań... Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że będę tyle czekać. Życie weryfikuje ☺️

No trochę mnie tu nie było i trochę się działo
Dzisiaj mały ma 8 miesięcy 20 dni
Łoooo panie kiedy to zleciało
Chodziliśmy 2 msce na rehabilitację, bo słabo raczkował i nie siadał. Pełzał i turlał się.
Baba na ćwiczeniach piekliła się, że mały nie chce współpracować. Co by nie zrobiła on kładł się i wył. Nie podobało mu się to. Pewnego dnia wyszłam z sali i poleciało. Obeszło się bez krzyków.
Dostawałam opieprz, że za mało z nim ćwiczę, że nie trzeba zwracać uwagi na ryk itd. Weź nie zwracaj uwagi jak mały ryczy tak, że w bezdech wpada. A idź pan w c..złonka z takimi ćwiczeniami.
Najlepsze jest to, że po prostu przyszedł taki dzień, że mały sam z siebie cyk i siedzi. Cyk i raczkuje tzn. gania psa. Niestety zaczął szybciej stawać niż porządnie siedzieć i że to za wcześnie na stawanie. To co mam zrobić z pętać go?
Dzisiaj pomyka przy meblach, czasami się puszcza i chwilę sam stoi.

Jeśli chodzi o mnie to przyznam się szczerze, że ten poród to była porażka. Muszę uważać, żeby się nie posikać, staram się nie dopuszczać do długiego trzymania :-/
Seks jest bolesny. Niby szwy były z prawej strony, ale ciągnie i boli mnie po lewej. Fatalnie. Czuję się jakby mi ktoś tam granat wsadził i wszystko rozpieprzył. Moje libido zdechło totalnie. Te kilkuletnie starania o ciążę i poród zaorały temat.
Chyba czas na urofizjoterapeutę, bo nie jest dobrze.
Mój mąż chyba ma cichy plan, że zajdę w ciążę. wait.gif
Ostatnio mu powiedziałam, że boję się jej jak diabeł święconej wody, że nas na to nie stać. Macierzyński zaraz się kończy, a i tak jest to tylko 80% kasy. Poza tym nie mam do czego wracać, więc muszę szukać pracy, ale…mały musi iść do żłobka. I tu mamy niespodziankę, bo jesteśmy na 530 miejscu. Dramat idioty.
No i jakbym teraz zaszła to ani chorobowego, ani macierzyńskiego, więc byłoby to nieodpowiedzialne mając na stanie malucha i starszego, schorowanego psa. Jak to facet o tym nie wiedział.
Wyobrażacie sobie?? hahaa2.gif U mnie takie słowa. Jakby mi ktoś kiedyś powiedział, że tak powiem to bym go zabiła własnym śmiechem.

Oczywiście chciałabym, żeby mały miał rodzeństwo, ale kurcze, ja już nie mam chyba siły na drugie. Zaraz kończę 43 lata. Wszystko mnie boli, kręgosłup siada.
Jestem zmęczona jak koń po westernie. Siedzę z dzieckiem 24 na dobę. Mąż dużo pracuje, czasami od rana do wieczora, więc ja czasami jak samotna matka się czuję.
Brakuje mi rozmowy z dorosłym człowiekiem. Matki na placu zabaw się nie liczą, bo to jakiś inny gatunek człowieka. Chcę porozmawiać o wpływie dziury ozonowej na cykl rozrodczy morświnów itp., a nie tylko o dzieciach. Ileż można?
Fajnie widzieć jak dziecko się rozwija. Z dnia na dzień pojawiają się nowe umiejętności, zmiany w jego zachowaniu i mimice, ale też tęsknię za pracą.
NO BABIE NIE DOGODZISZ lollol360.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2019, 11:56

aster Plan B. 15 stycznia 2020, 10:29

14 dc
Temperatura zgodnie z przewidywaniem poszybowala w górę. (37st) Po tych kilku miesiącach obserwacji czytam mój organizm jak otwarta książkę.
Po wczorajszej wizycie jestem spokojniejsza. Dr powiedział, że w naszej sytuacji ciąża prędzej czy później powinna nam się przytrafić ☺. Natomiast mamy działać, aby zwiększyć prawdopodobieństwo zapłodnienia. Oczywiście jest jeszcze kwestia droznosci. Ustaliliśmy z mężem, że jeśli to wyjdzie ok, to pójdziemy za ciosem i zdecydujemy się na inseminacje. Może wystarczy "przepchnąć" jasiów wędrowniczków do celu? 😃

Duma mnie rozpiera, bo poczyniłam pierwsze kroki do mojej dodatkowej, własnej działalności 😊 Dzięki komu? Mojemu własnemu mężowi - menadżerowi, pomocy technicznej i motywatorowi w jednej osobie ❤ Nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, ale cieszę się, że spróbowałam. I przynajmniej część myśli nie jest zajęta prokreacją, ale wreszcie czymś twórczym.

12tc+2

Hej w 13 tygodniu!

Odliczam jeszcze długie 6 dni do badań prenatalnych.

Niby to już końcówka I trymestru, niby powoli ten najfajniejszy czas ciąży. Ale póki co mam w sobie wielki, wielki strach. Żeby historia się nie powtórzyła.

Daj Bóg żeby ten Maluch był zdrowy. I dał nam się poznać w lipcu <3

Anuśla Musisz dać życiu szansę 15 stycznia 2020, 12:03

Pierwszy podglad, wielka ulga. Jest 10 pecherzykow, najwiekszy ma 13 mm. Czyli dobrze robilam zastrzyki, a mialam takiego schiza, ze bedzie tylko jeden. Mam kontynuowac ovaleap plus cetroide od dzisiaj. W sobote kolejna wizyta. Dzieki Ci Boze że w sobote, nie bedzie kombinowania w robocie. Przewidywana punkcja w poniedzialek, jeśli jajka nie urosna nalezycie to wtorek lub środa. Czekam na pobranie proga i estradiolu. Szybko to idzie, Boże pomagaj mi. Kochane, będę wdzieczna za modlitwę, ja rowniez modle sie za was codziennie, zwlaszcza dziś za Esperanze!

Koszty:
170 zl - wizyta + pobranie krwi
191 zl - leki do stymulacji


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 22:51

Punkcja miała być o 10. O 9 zabrali mnie do osobnego pokoju..byłam tam sama.
O 10 przyszły pielęgniarki wzięły mnie dali głupiego Jasia i zaczynał mi się film gubić. Słyszałam że endometrium 9 mm
coś o pęcherzykach, były całe nie pękły i obudziłam się jak mnie wieźli na salę.
Zapytałam się pielęgniarki kto mi robił punkcja a ta że jakaś dokturka byłam w szoku bo miał robić właściciel kliniki.
Powiedziala mi że pobrano 10 komórek.
Potem przyszedł do mnie mąż.
Po godzinie wyszłam ze sali i czekaliśmy aż zawołają męża na oddanie nasienia..
Zawołali nas do lekarza który robił punkcję.
Kobitka oznajmiła że było 10 pęcherzyków że zlikwidowała torbiel.
Że zapłodnia 6 dojrzałych komórek. Ja mówię że z racji wieku mogę wszystko oba się upierała stwierdziłam że embriolog lepiej wie.
Zaleciła crio po @ chciała aby poszla cyklem naturalnym ja natomiast że wolałabym sztucznym a ona przecież pani.ma 32 lata więc naturalny a ja jej 36 lat. To ona to to idziemy sztucznym. Rozpisała mi estrofem od 2 dc.
Kiedy wychodziłam zaczepił mnie mój gin. Zaprosili do pokoju, powiedziałam o zajęciu z dokturka. Powiedział że dobrze zrobiłam idąc sztucznym cyklem. I że screatching ani wlew z accofilu nie będzie potrzebny. Screatching działa na 2 cykle.
Poszliśmy czekać by oddać nasienie. Zawołał nas pan poinformował że z 10 komórek mamy 8 komórek dojrzałych i z racji mojego wieku zapladniamy wszystko. Jutro mam dzwonić w sprawie zapłodnionych.
Poszłam mężowi pomoc oddać nasienie nawet szybko poszło a potem uregulowaliśmy kasę za mrożenie, by znów nie jeździć.
Teraz kolejne 5 dni stresu. Jutro
Czy się zapłodniło a potem czy dotrwały do 5 doby.
A teraz leżę w łóżeczku bo mi jest słabo i brzuszek boli.
Dziewczynki módlcie się by komóreczki się zapłodniły i były zarodki.
Anuśla dziękuję za modlitwę 😘
Dziewczynki moje drogie codziennie się za was modlę. Abyśmy mieli siłę wszystko przetrwać

Środa 21dc / 29 cs - 1 cs po histeroskopii

Stan rzeczy ma się następująco:
* w ubiegły piątek był monit w klinice - dwa dojrzewające pęcherzyki: pierwszy 16mm, drugi 18 mm. Endometrium w wymiarze 7,8 mm.
* w ostatnią niedzielę zrobiłam zastrzyk ovitrelle
* od poniedziałku przyjmuję estrofem 1x2mg
* dziś środa. Byłam w szpitalu u lekarza wykonującego mi histeroskopię w klinice. Obraz macicy najprawdopodobniej bez zmian, objętość pełna ( no pewności to się nie ma nigdy, ale starał się jak mógł, różne kąty badania, różne pozycje, mocne przybliżanie etc ). Już nie chciałam nadwyrężać jego dobroci i nie pytałam o endometrium i ewentualne ciałko lub ciałka żółte. I tak mi przysługę zrobił, że zaprosił mnie do siebie na oddział.

Dalej w kolejności:

--> pojutrze, w piątek monit w klinice

Jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie i jaki jest obraz. Trochę się niepokoję, bo od wczoraj mam od czasu do czasu bóle w podbrzuszu i czasem też zaboli raz prawy raz lewy jajnik. Zaklinam oby to nie była jakaś torbiel!! Jeśli ani histeroskopia, ani estrofem nic nie dały to około piątku/soboty powinny się pojawić plamienia.

Aktualne leki: metyl kw.foliowego, wit D3, estrofem, luteina.
Przewidywany termin miesiączki ok. 26-27 stycznia.

Przyszły tydzień będzie maaaaaasa roboty, więc liczę na to, że nie będę myślała o tym, czy się udało, czy może nie...Nadzieja matką głupich, ale przynajmniej spróbuję ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2020, 20:16

Takasobiedziewczyna Kiedy będziesz.. 15 stycznia 2020, 20:33

Trochę czuje sie tu dziwnie.. jeszcze tak malo wiem odnosnie staran i wszystkich badan. Czytajac Wasze pamietniki czuje sie jakbym nie powinna tu byc.. bo co ja mogę kiedy Wy staracie sie tak dlugo.. jak porównać moje emocje do Waszych.

Eh. Najgorsze, ze nie mam o tym z kim pogadac bo ciagle slysze - macie czas.

Robilam wczoraj badania tsh znów podskoczylo ostatnio bylo 0,233 a teraz 2,230 juz sama za tym nie nadążam.
W morfologi dwa wskazniki ponad norme - euricyty i monocyty nieznacznie ale..
Nie wiem jak interpretowac inne wyniki..

Ciagle tylko slysze od gin piekne owulacje, super pecherzyk, przy takim tsh to każda zachodzi w ciążę a tej ciazy nadal nie ma.. dlaczego 😭

Leksa Ile jeszcze ? :( 7 listopada 2020, 23:08

25 dc 11 cykl starań

Wczorajsza wizyta u NOWEJ pani ginekolog dała mi wielkie nadzieje. Kwas foliowy i wit b6 na receptę w formie zmetylowanej. Dwa leki na wyregulowanie gospodarki hormonalnej (jeden lek na pcos) oraz acard 75 i oczywiście euthyrox 25 na zbicie tsh. Nowy cykl zaczynam z testami owulacyjnymi i z tymi testami na monitoring cyklu. Jeżeli okaże się, ze nie ma owulacji to styczeń będzie z lekami stymulującymi. Jeżeli uda sie zajść w ciąże to ze względu na mutacje będą wprowadzone odpowiednie leki, bo bez leków czekają mnie poronienia nawykowe. Także działam ! :)

Dżasta113 Czekając na motyle 15 stycznia 2020, 21:26

Normalnie szok! Po 7 miesiącach doczekałam się telefonu w sprawie wizyty do diabetologa. Ech...NFZ. 13 lutego (13!) mam wizytę. Plus jest taki ze powinnam się wyrobić z badaniem cukru przed endo i może uda się to zrobić na NFZ właśnie.

Ciekawe co usłyszę w sprawie metforminy. Od tej afery z początku grudnia odstawiłam leki. Stwierdziłam ze skoro w ostatnich badaniach była poprawa to mój stan nie jest taki ciężki aby się tym szprycować i poczekam na jakieś konkrety (lekka insulinooporność- jeden lekarz kazał brać, inny nie).

Za dwa tygodnie kończę brać dostinex, tak liczyłam ze coś ten lek pomoże, ale znowu chyba za dużo się naczytałam i narobiłam nadziei.

Mam wrażenie ze w tym roku będzie jakiś przełom w tych sprawach. Niekoniecznie dobry ale coś się wyjaśni. Czyje to w kościach...

zakochanaaw A może to pomoże? 15 stycznia 2020, 21:41

Dawno mnie tu nie było.
Jakoś nie miałam siły i chęci by coś napisać.
Dziś 13dc cyklu, testy owu negatywne, dwa razy dziś zauważyłam jakby płodny śluz a wsumie to wielkie kawałki galaretki rozciągającej się, dziś też zaczął mnie boleć mocno lewy jajnik.
Wczoraj i przedwczoraj był "seks", dałam w nawias bo żadne z nas nie doszło. Byłam mega sucha, a mój też przez nocki ciągle śpi i nic nie robi... Dziś bez seksu... Źle mi z tego powodu ale go nie zmuszę na siłę bo on to bardzo przeżywa, że nie do końca stoi jak powinien i, że nie może dojść...
Jest mi przez to cholernie przykro bo boje się że miniemy owualcje jeśli w ogóle będzie... I że niepotrzebnie brałam clo... Myślę, że od niego też mogę się tak psychicznie źle czuć... Do tego od paru dni pęka mi głowa...
Jestem dla swojego strasznie oschła ale przez to, że go poprosili by w tym tygodniu robił nocki nic w domu nie robi... Nic.
Rano wstaje, szykuje mu śniadanie i herbatę by zjadł jak wróci z pracy, zje zostawi talerze wszystko gdzie jadł i idzie spać, przychodzę z pracy, ogarniam obiad, pranie, sprzątam to co nabrudzl, ogarniam kuwety kotą, karmię je, szykuje jedzenie i herbatę mu do pracy i sobie bułkę, szykuje mu kolację i kawę, ogarniam siebie, chwilę obejrzę coś na kanapie, przysnę, zaraz on wstaje więc trzeba przy nim pobiegać bo jedna bułka to za mało on jeszcze głodny a to tamto... Idzie do pracy, a ja włączam zmywarkę, kota witaminy, siku i spać....
Nie mam nic do tego, zeby zrobić to jedzenie czy coś.. ale wkurwia i to tak cholernie mnie to, że on po sobie w ogóle nie sprzątanie... Nic. Głupi talerz wstawić do zmywarki to takie trudne?! Kurwa.
Mówię mu by po sobie sprzątał, to przyłazi tuli się przeprasza i ciągle się usprawiedliwia że przez te nocki on taki, że on się źle czuje ale sprzątać ten talerz to nie jest wyczyn...
Ehh jeszcze tylko jutro, w piątek od 5:00 do 9:00 i pojedziemy do gina tu w de żeby zobaczyła czy będę mieć owu czy nie czy coś się dzieje itp.
Uprosiłam mojego żeby pojechać i bym się z pracy zwolniła. Ale jest skruszony, że robi syf a ja przy nim biegam i, że nawet nie możemy się pokochać, że od razu stwierdził, że to dobry pomysł.

Co myśle że jest już dobrze to znowu mnie dopada rozpacz.. Nie ma dnia żebym nie myślała o mojej malutkiej i chyba to już tak zostanie.
Teraz będzie < a dziś miałaby tyle > < o a teraz już by miała roczek > < pewnie by już chodziła..> i tak w kółko...z cyklu co by było gdyby nie UMARŁA....
i to już tak ze mną zostanie do końca życia, przeraża mnie ta myśl, że to już tak na ZAWSZE😭 Raz godzę się z tą myślą że tak miało być, że była chora a raz jestem wściekła na cały świat i wszechświat że to nie tak miało być! O tej porze roku powinnam być na spacerze z moim dzieckiem..
Najgorsze reflekcje przychodzą do mnie wieczorem, czemu wieczorem nie wiem, chyba żebym zasnąć nie mogła..
Mąż tez chodzi taki nie do życia. Ostatnio wieczór spędził przy whisky. Ja poszłam spać ale słyszałam z sypialni ciagłe dmuchanie nosa. Nawet nie musiałam się za bardzo domyślać co robi...słuchał piosenki „ A la claire fontaine » na you tubie, piosenkę która śpiewaliśmy Alicji. Widzę że jego praca już też wychodzi mu uszami, ma dość wszystkiego. Ma w planach ją zmienić.. tylko żeby nie wpadł z deszczu pod rynnę, bo w naszym przypadku to nie wskazane. Mi po macierzyńskim przyznali opiekuńcze na chore dziecko, teraz jak już jej nie ma wszystko mi zabrali i zostałam z niczym, także wszystko w rękach męża..
Tak w ogóle to nie mam zajęcia i mam za dużo czasu na myślenie :/ Mąż do tego najprawdopodobniej wyjeżdża na dwa tyg w delegacje...porażka..
Koleżanek brak. Po śmieci Małej albo głucha cisza albo „no odwiedzę Cię” dobrze że już prawie dwa miesiące minęły. Nawet chyba nie będę odbierać już telefonu, bo po co?? Po co mi takie „koleżanki”. Zawsze się muszę przejechać na ludziach.. Moja najlepsza przyjaciółka wystawiła mnie w dzień mojego ślubu, nawet nie zadzwoniła..zajebiste mam szczęście do ludzi.
Heh naszło mnie na smutasy, pogadam sobie wirtualnie z wami na forum :)
Dziś kuzynka dzwoniła że przyjedzie do mnie na 4 dni, także będę mieć towarzystwo na chwile. W ogóle to dziś dzwoni i mówi, ale wiesz bo ja chciałam Ci powiedzieć przed przyjazdem że jestem w ciąży!! Haha to ja jej mówię to super to jesteśmy DWIE! Ale super ciesze się :)

Mamy 5 komórek zapłodnionych.
1 stoi pod znakiem zapytania.
Jutro mam dzwonić co dalej.

Dziś czuje się lepiej niż wczoraj ale nadal.mnie ciągnie w brzuchu i mam.plamienia. Do pracy się przywleklam. Mąż mnie podwiózł i nie musiałam się trudzić. Z dnia na dzień będzie lepiej.
Obudziłam się w nocy a kocurek wtulony był w mój brzuch. Jak takiego stworka nie.kochac.

Kochane jak bardzo się boję. Do poniedziałku mega stres będę mieć.
Od tego ile zarodków będzie tyle będziemy mieć podejść i.na tym.koniec.
Tak bardzo się boję


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2020, 14:23

Dziś jest 9 dc i pierwszy bez miesiączki. Zastanawiam się czy 8 dni z @ to nie za długo... I czy to wina może oleju z wiesiołka. Wizyta u gin dopiero we wtorek. Mam nadzieję że ten cykl będzie już z owulacją. Zobaczymy...

Trudny dzień.. Dwie dziewczyny z of, straciły swoje dzieci, nie mogę przestać o nich myśleć, za dobrze znam ten ból, aby przejść obok niego obojętnie. Dotyka to zbyt głęboko, rozdrapuje stare rany, wracają wspomnienia i poczucie niesprawiedliwości. Dlaczego to spotyka miłe i dobre osoby? Dlaczego to spotyka kobiety, które tak walczą aby dać życie? Wiem, że byłyby cudownym mamami, a ich dzieci byłyby najbardziej chciane i kochane na świecie (z resztą jak dzieci każdej staraczki, wyczekane, wycierpiane, wymodlone). Los postanowił inaczej, ich dzieci się nie urodzą.. Chciałabym im jakoś pomóc, odjąć cierpienia, ale wiem doskonale, że nie istnieje na ziemi nic co jest w stanie ukoić ból matki, której dziecko zasnęło pod sercem. To jest rana, która zostaje w człowieku na zawsze..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)