Leksa Ile jeszcze ? :( 7 listopada 2020, 23:08

25 dc 11 cykl starań

Wczorajsza wizyta u NOWEJ pani ginekolog dała mi wielkie nadzieje. Kwas foliowy i wit b6 na receptę w formie zmetylowanej. Dwa leki na wyregulowanie gospodarki hormonalnej (jeden lek na pcos) oraz acard 75 i oczywiście euthyrox 25 na zbicie tsh. Nowy cykl zaczynam z testami owulacyjnymi i z tymi testami na monitoring cyklu. Jeżeli okaże się, ze nie ma owulacji to styczeń będzie z lekami stymulującymi. Jeżeli uda sie zajść w ciąże to ze względu na mutacje będą wprowadzone odpowiednie leki, bo bez leków czekają mnie poronienia nawykowe. Także działam ! :)

Dżasta113 Czekając na motyle 15 stycznia 2020, 21:26

Normalnie szok! Po 7 miesiącach doczekałam się telefonu w sprawie wizyty do diabetologa. Ech...NFZ. 13 lutego (13!) mam wizytę. Plus jest taki ze powinnam się wyrobić z badaniem cukru przed endo i może uda się to zrobić na NFZ właśnie.

Ciekawe co usłyszę w sprawie metforminy. Od tej afery z początku grudnia odstawiłam leki. Stwierdziłam ze skoro w ostatnich badaniach była poprawa to mój stan nie jest taki ciężki aby się tym szprycować i poczekam na jakieś konkrety (lekka insulinooporność- jeden lekarz kazał brać, inny nie).

Za dwa tygodnie kończę brać dostinex, tak liczyłam ze coś ten lek pomoże, ale znowu chyba za dużo się naczytałam i narobiłam nadziei.

Mam wrażenie ze w tym roku będzie jakiś przełom w tych sprawach. Niekoniecznie dobry ale coś się wyjaśni. Czyje to w kościach...

zakochanaaw A może to pomoże? 15 stycznia 2020, 21:41

Dawno mnie tu nie było.
Jakoś nie miałam siły i chęci by coś napisać.
Dziś 13dc cyklu, testy owu negatywne, dwa razy dziś zauważyłam jakby płodny śluz a wsumie to wielkie kawałki galaretki rozciągającej się, dziś też zaczął mnie boleć mocno lewy jajnik.
Wczoraj i przedwczoraj był "seks", dałam w nawias bo żadne z nas nie doszło. Byłam mega sucha, a mój też przez nocki ciągle śpi i nic nie robi... Dziś bez seksu... Źle mi z tego powodu ale go nie zmuszę na siłę bo on to bardzo przeżywa, że nie do końca stoi jak powinien i, że nie może dojść...
Jest mi przez to cholernie przykro bo boje się że miniemy owualcje jeśli w ogóle będzie... I że niepotrzebnie brałam clo... Myślę, że od niego też mogę się tak psychicznie źle czuć... Do tego od paru dni pęka mi głowa...
Jestem dla swojego strasznie oschła ale przez to, że go poprosili by w tym tygodniu robił nocki nic w domu nie robi... Nic.
Rano wstaje, szykuje mu śniadanie i herbatę by zjadł jak wróci z pracy, zje zostawi talerze wszystko gdzie jadł i idzie spać, przychodzę z pracy, ogarniam obiad, pranie, sprzątam to co nabrudzl, ogarniam kuwety kotą, karmię je, szykuje jedzenie i herbatę mu do pracy i sobie bułkę, szykuje mu kolację i kawę, ogarniam siebie, chwilę obejrzę coś na kanapie, przysnę, zaraz on wstaje więc trzeba przy nim pobiegać bo jedna bułka to za mało on jeszcze głodny a to tamto... Idzie do pracy, a ja włączam zmywarkę, kota witaminy, siku i spać....
Nie mam nic do tego, zeby zrobić to jedzenie czy coś.. ale wkurwia i to tak cholernie mnie to, że on po sobie w ogóle nie sprzątanie... Nic. Głupi talerz wstawić do zmywarki to takie trudne?! Kurwa.
Mówię mu by po sobie sprzątał, to przyłazi tuli się przeprasza i ciągle się usprawiedliwia że przez te nocki on taki, że on się źle czuje ale sprzątać ten talerz to nie jest wyczyn...
Ehh jeszcze tylko jutro, w piątek od 5:00 do 9:00 i pojedziemy do gina tu w de żeby zobaczyła czy będę mieć owu czy nie czy coś się dzieje itp.
Uprosiłam mojego żeby pojechać i bym się z pracy zwolniła. Ale jest skruszony, że robi syf a ja przy nim biegam i, że nawet nie możemy się pokochać, że od razu stwierdził, że to dobry pomysł.

Co myśle że jest już dobrze to znowu mnie dopada rozpacz.. Nie ma dnia żebym nie myślała o mojej malutkiej i chyba to już tak zostanie.
Teraz będzie < a dziś miałaby tyle > < o a teraz już by miała roczek > < pewnie by już chodziła..> i tak w kółko...z cyklu co by było gdyby nie UMARŁA....
i to już tak ze mną zostanie do końca życia, przeraża mnie ta myśl, że to już tak na ZAWSZE😭 Raz godzę się z tą myślą że tak miało być, że była chora a raz jestem wściekła na cały świat i wszechświat że to nie tak miało być! O tej porze roku powinnam być na spacerze z moim dzieckiem..
Najgorsze reflekcje przychodzą do mnie wieczorem, czemu wieczorem nie wiem, chyba żebym zasnąć nie mogła..
Mąż tez chodzi taki nie do życia. Ostatnio wieczór spędził przy whisky. Ja poszłam spać ale słyszałam z sypialni ciagłe dmuchanie nosa. Nawet nie musiałam się za bardzo domyślać co robi...słuchał piosenki „ A la claire fontaine » na you tubie, piosenkę która śpiewaliśmy Alicji. Widzę że jego praca już też wychodzi mu uszami, ma dość wszystkiego. Ma w planach ją zmienić.. tylko żeby nie wpadł z deszczu pod rynnę, bo w naszym przypadku to nie wskazane. Mi po macierzyńskim przyznali opiekuńcze na chore dziecko, teraz jak już jej nie ma wszystko mi zabrali i zostałam z niczym, także wszystko w rękach męża..
Tak w ogóle to nie mam zajęcia i mam za dużo czasu na myślenie :/ Mąż do tego najprawdopodobniej wyjeżdża na dwa tyg w delegacje...porażka..
Koleżanek brak. Po śmieci Małej albo głucha cisza albo „no odwiedzę Cię” dobrze że już prawie dwa miesiące minęły. Nawet chyba nie będę odbierać już telefonu, bo po co?? Po co mi takie „koleżanki”. Zawsze się muszę przejechać na ludziach.. Moja najlepsza przyjaciółka wystawiła mnie w dzień mojego ślubu, nawet nie zadzwoniła..zajebiste mam szczęście do ludzi.
Heh naszło mnie na smutasy, pogadam sobie wirtualnie z wami na forum :)
Dziś kuzynka dzwoniła że przyjedzie do mnie na 4 dni, także będę mieć towarzystwo na chwile. W ogóle to dziś dzwoni i mówi, ale wiesz bo ja chciałam Ci powiedzieć przed przyjazdem że jestem w ciąży!! Haha to ja jej mówię to super to jesteśmy DWIE! Ale super ciesze się :)

Mamy 5 komórek zapłodnionych.
1 stoi pod znakiem zapytania.
Jutro mam dzwonić co dalej.

Dziś czuje się lepiej niż wczoraj ale nadal.mnie ciągnie w brzuchu i mam.plamienia. Do pracy się przywleklam. Mąż mnie podwiózł i nie musiałam się trudzić. Z dnia na dzień będzie lepiej.
Obudziłam się w nocy a kocurek wtulony był w mój brzuch. Jak takiego stworka nie.kochac.

Kochane jak bardzo się boję. Do poniedziałku mega stres będę mieć.
Od tego ile zarodków będzie tyle będziemy mieć podejść i.na tym.koniec.
Tak bardzo się boję


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2020, 14:23

Dziś jest 9 dc i pierwszy bez miesiączki. Zastanawiam się czy 8 dni z @ to nie za długo... I czy to wina może oleju z wiesiołka. Wizyta u gin dopiero we wtorek. Mam nadzieję że ten cykl będzie już z owulacją. Zobaczymy...

Trudny dzień.. Dwie dziewczyny z of, straciły swoje dzieci, nie mogę przestać o nich myśleć, za dobrze znam ten ból, aby przejść obok niego obojętnie. Dotyka to zbyt głęboko, rozdrapuje stare rany, wracają wspomnienia i poczucie niesprawiedliwości. Dlaczego to spotyka miłe i dobre osoby? Dlaczego to spotyka kobiety, które tak walczą aby dać życie? Wiem, że byłyby cudownym mamami, a ich dzieci byłyby najbardziej chciane i kochane na świecie (z resztą jak dzieci każdej staraczki, wyczekane, wycierpiane, wymodlone). Los postanowił inaczej, ich dzieci się nie urodzą.. Chciałabym im jakoś pomóc, odjąć cierpienia, ale wiem doskonale, że nie istnieje na ziemi nic co jest w stanie ukoić ból matki, której dziecko zasnęło pod sercem. To jest rana, która zostaje w człowieku na zawsze..

Dokładnie rok temu zaczęłam przygodę z ivf. Jak ten czas leci. To rok, nie mogę w to uwierzyć. Gdyby ktoś wtedy powiedział że za to o tej porze powie że będę mieć dziecko nie uwierzyłbym.

9tc+1d (45 dpt)
(Estrofem, Utrogestan, Acard, Neoparin, Encorton, Medargin, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12)

Godzina 23 wczoraj, kładę się do łóżka zasypiam dość szybko, a później jak z zegarkiem w ręku co godzinę uskuteczniałam spacery na lini łóżko - WC (winny jest pęcherz). W okolicy godziny trzeciej nie byłam już pewna czy mi się śni, że idę do toalety, czy idę faktycznie, dla pewności, że jednak jestem w łazience umyłam twarz wodą, a dla dodatkowej weryfikacji obmacalam sedes, uff.. to nie sen, jestem w ubikacji i mogę bezpiecznie zrobić co trzeba (obawa, że któregoś dnia spaskudzę się do wyra jest silna). W trybie zombi wracam do łóżka, z nadzieją, że może za godzinę się w pecherzu nic nie naprodukuje. Godzinę później czyli o 4, gały jak 5zl, bełt przy migdałkach, ale modły wysłuchane, siusiu mi się nie chce 🤦‍♀️ wstaje aby coś przerzucić przez układ pokarmowy, na szybko znalazlam paluszki. Rezolutnie zabieram cała paczkę do sypialni, żuję jeden za drugim, przechodzi trochę, ale nie na tyle był zasnąć, minuty na zegarku dłużą się szalenie, a ja dalej żuję, jest około 5 w końcu oczy zaczynają się kleić, już prawie odpływam kiedy nagle dostaje komunikat z pęcherza "siusiu".. A tak po za tym to jest cudnie, zaczęliśmy 9 tydzień 💛 i po 4 dniach spokoju powracają mdłości (wcale za nimi nie teskniłam). W tym tygodniu badania i jeżeli wszystko wyjdzie ok, to zaczniemy zmniejszać dawkę progesteronu i estradiolu 😊 w czwartek kontrolne usg.

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 17 stycznia 2020, 10:03

Jestem zmęczona. Bardzo zmęczona. Synek od pewnego czasu budzi się w nocy i nie chce usunąć czasem nawet przez ponad 2h. Czasem jest w miarę cicho, a czasem krzyczy na całe gardło a każda próba pacyfijacji kończy się rzucaniem i wyginaniem się.
Maz czasem śpi ledwo 3h a przecież jedzie autem do pracy. Martwię się o niego i szkoda mi go. Ja jeszcze trochę tego snu nad ranem złapie, a on.... Eh

Powoli kończymy chorobę. Mamy zmniejszone dawki sterydów ale nadal kategoryczny zakaz wychodzenia z dzieckiem. To już ponad miesiąc bez wychodzenia. Wolno nam tylko jechać do lekarza, nawet do dziadków nie bardzo.
Trafiliśmy z pediatra. Niestety i stety bo przynajmniej nie musimy chodzić do oddzielnego specjalisty.
Ona jest też pulmologiem, a mamy podejrzenie astmy. Martwię się strasznie. Jak ja dziecku mam przetłumaczyć że nie może wychodzić w zimne powietrze, biegać, jeździć na rowerze czy nawet się śmiać....
Tak śmiać. Ostatni śmiech spowodował ostry atak. Nie wiedziałam co robić. Nie dojechalibysmy ma pogotowie pomimo tego że mamy dosłownie dwie minuty autem. A może przesadzam... Nie wiem. Dla mnie wyglądało to bardzo źle. Dałam inhalacje z takiego jednego sterydu. Na szczęście to było dobre postępowanie.
Boję się.

Wczesniaczek przyjaciółki ma się bardzo źle. Było lepiej, było gorzej.... Wczoraj już prosiła tylko o modlitwę.

Nie mam siły. Chyba już nie będę tu pisać.

Z pozytywów w końcu nauczył się mówić mama jakoś krótko po 15 miesiącu.

12tc+4

Boże dziewczyny,
W środę wieczorem wylądowałam na izbie przyjęć z mocnym krwawieniem. Naprawdę mocnym - w sekundę całe majtki i spodnie czerwone. Jechaliśmy do szpitala tylko z jedną myślą. Ale na USG dzidziuś zyje, serce bije prawidłowo, wiek ciąży się zgadza. Nie wiedzą, czy to początek poronienia, czy np. pękł jakiś krwiak. Odesłali mnie do domu "bo postępowanie w szpitalu byłoby takie samo". Progesteron, nospa i leżeć. Dzis lub jutro umówić się na wizytę do swojego lekarza.
Chce wierzyć w tego Malucha, ale boje się bardzo. W drodze do szpitala i podczas oczekiwania na przyjęcie już naprawdę zdążyłam się z nim pożegnać.

W nocy była cisza, ale wczoraj od 11 znów naprawdę mocne krwawienie.
Miałam duży problem żeby skontaktować się z moim lekarzem, ale w końcu się udalo.
Byliśmy na wizycie koło 14 (wciąż mocno krwawilam).

Z dzidziusiem w porządku! Na USG nic nie widać - aż nie mogłam uwierzyć, bo naprawdę pożegnałam się z tą ciążą już dwukrotnie: raz przedwczoraj, raz wczoraj.
Mógł być krwiak, ale nie widać.
Mam leżeć plackiem, jak coś będzie mocniej to wiadomo szpital, a jak nie to we wtorek mamy planową wizytę.

Boje się bardzo, bardzo, bardzo.

Od połowy wczorajszego dnia już nie krwawię, oby już nie wróciło.

To moja czwarta ciąża, a w domu tylko jeden maluch.

A Bąbel ma już 5,8cm i na USG wyglądał jakby miał się dobrze mimo wszystko ️
Nadgonil do terminu z miesiączki - 27.07.
Oby rzeczywiście było nam dane poznać się w lipcu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2020, 11:27

Piątek 23 dc / 29 cs - 1 po histeroskopii

--> dzisiejszy monitoring : owulacja z obu pęcherzyków : ciałko żółte jajnik prawy, ciałko żółte krwotoczne jajnik lewy - owulacja najprawdopodobniej się udała ale jakościowo gorsza od tej z prawej.
--> endometrium 9 mm

Zalecenia: 1x2mg estrofem, zmniejszona dawka luteiny 1x2 tabl lub 2x1 do mojej decyzji, na bóle podbrzusza no spa.

Nie wiem, mam złe przeczucia, że nic z tego nie wyjdzie i tak. Jak tylko pojawią się optymistyczna myśl to od razu mózg dociera do podświadomości i zakrywa mi tą sielanke i przypomina " Ty jesteś skazana na bycie bezdzietną kobietą. Nic Ci nie pomoże. Takie Twoje przeznaczenie". Faktycznie całe życie prześladuje mnie myśl, a w zasadzie pewność, że ze mnie to matki nie będzie.

anemic Wielkie chcenie ... 17 stycznia 2020, 14:06

Jezeli noe drze sie przez.80% nocy, to spi i budzi sie o 4 i juz nie spi. O 6 wstajemy. W tym tyg bywala u mijej.siostry bo zlobek zamkniety (ferie), ucina tam.sobie drzemke i tej planowej nie chce robic w domu wiec i ja nie mam szans sie zdrzemnac. Dzisiaj to samo. Siedze i becze i zastanawiam się jak prztrwam do wieczora. No chyba ze zasnie o 16, wtedy nawet wieczor nie bedzie wybawieniem.

15dc
1 dzień przed transferem.
Jestem naszpikowana progesteronem do granic możliwości. Już 5 dzień jestem na przygotowaniu do transferu i ładuje w siebie proga z każdej strony😓 czuje się jak balonik. Ledwo zapiekam dzisiaj spódnice w która zwykle wchodzę na luzie. W brzuchu mi bulgocze i mam troszkę skurcze - dokładnie tak jak zawsze w jakieś 6 dni po owulacji wiec jakoś bardzo się tym nie przejmuje. Jestem z siebie bardzo zadowolona (muszę to napisać) ponieważ jak dotychczas w trakcie całej procedury naprawdę sumiennie brałam leki - nie zdarzyło mi się pominąć żadnej dawki, żadnej pory dawkowania. Jestem super compliance współpracującą i rzetelną pacjentką. Wiem ze to pewnie nie będzie miało aż tak mega wielkiego znaczenia dla sukcesu sprawy- jest dużo więcej zmiennych o większej wadze- ale przynajmniej na to mam wpływ i to mogę zrobić najlepiej jak umiem. Jutro transfer. Nie mam nadal wyników chlamydii i pewnie już nie będzie. Biocenoza wyszła w mojej opinii całkiem ok II/III stopień co w moim przypadku (i zręczności z jaka pani w laboratorium pobierała próbkę) jest i tak bogato. Cieszę się ze to już jutro ale z drugiej strony wiem ze przede mna najgorsze. Skoro teraz traciłam głowę z niecierpliwości to co będzie teraz jak będę czekać na testowanie? Czy ja w ogóle będę kontaktować ze światem zewnętrznym? Czy będę w stanie zrobić najprostszą rzecz w pracy? Czy będę w ogóle spać czy tylko będę nocami leżeć i rozmyślać jak to będzie jak będę w ciąży? A jak się nie uda to co? Bardzo nie chce się nastawiać źle ale z drugiej strony nie chce sobie robić nadmiernych nadziei. Wiem ze mam około 40% szans i na tym chciałabym poprzestać, nie roztrząsać i nie analizować. Najlepiej w ogóle by było jak najmniej o tym myśleć. Zaczynam sobie różne aktywności powoli planować żeby zająć czymś głowę. W niedziele przyjeżdża moja siostra, muszę ugotować coś dobrego. Mam przygotowane pare książek do przeczytania. Może namowie męża na oglądanie płytek do łazienki. Zdecydowałam tez ze nie wezmę urlopu - nawet jeżeli będę miała mózg jak owsianka to w pracy przynajmniej będę ZMUSZONA żeby CZASEM oderwać myśli od starań i zająć się czymś przyziemnym i pożytecznym i chociaż zrobię to pewnie w żółwim tempie i popełnię masę błędów to czas oczekiwania minie odrobinę szybciej. Bardzo na to liczę 🙄

Dzis 16 dc.. i juz wiem... ze to nie bedzie „ten cykl” - i dobrze... zawsze wolałam wiedzieć niz żyć złudzeniami...
a wczoraj u mojego Lekarza.. w skrócie powiedział, ze On nie ma na nas pomysłu i radzi zeby przejść do specjalisty zajmującego sie tylko leczeniem nieplodnosci ... jasne, możemy jeszcze próbować cos z cyklami robić... skoro wczoraj był pęcherzyk 26 mm to cos jednak po tej przerwie rośnie bez leków... (wczesniej bez leków była totalna pustka), mam przyjść we wtorek i sie zastanowimy czy cos jeszcze kombinować ze stymulacjami czy nie... Szczerze to utwierdził mnie w mojej decyzji, która juz podjęłam ... bo zapisuje sie na czerwiec do Pani Doktor bardzo polecanej w jednej z Klinik leczenia nieplodnosci... ale miałam nadzieje, ze jeszcze spróbujemy ze stymulacjami... miałam tylko 2 takie które zaliczyły sie owulacja i w zasadzie ładnie reagowałam na leki.. smutno mi sie zrobilo... ale dzis nowy dzien i trzeba działać a nie sie mazgaić..
Moj plan - spróbować w następnym cyklu (o ile bedzie pęcherzyk) podać zastrzyk na pęknięcie, kiedy pęcherzyk osiągnie odpowiednia wielkość i tak uzyskać owulacje.. jak nie bedzie z tego ciąży.. to juz raczej poczekam do czerwca na świeży start u nowej Pani Doktor! A w miedzy czasie chce żyć i zapomnieć o tym wszystkim... takze wakacje, a jeszcze przed chce zrzucić pare kg (do wagi sprzed slubu brakuje mi zrzucić 5kg, wiec nie jest zle), zadbać o zdrowe żywienie, ostatnio z tym cieżko, bo było mi cały czas niedobrze i wolałam opuszczać posiłki albo jeść np. Sucha bułkę... do tego więcej sie ruszać! Takze plan jest! Do dzieła 😉 jak macie jakies sugestie... rady, to piszcie.. moj Maz znowu wymyśla ze za rzadko sie kochamy... nie rozumie ze jak nie mam owulacji to nawet 5 razy dziennie cały cykl nic nie da.. heh...
Ps jak znalazłam w koncu ginekologa, przed którym nie wstydzę sie... nie jestem zażenowana cała sytuacja, poza tym jest bardzo cierpliwy i ogólnie sprawił, ze moja trauma z okresu nastoletniego odnośnie ginekologów odeszła w niepamięć... to musze Go zmieniać... heh.. ale wrócę do Niego w ciąży! I tego sie trzymajmy!

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 18 stycznia 2020, 17:45

Wreszcie powrot do cywilizacji.....czyli internet zostal podlaczony w moim nowym mieszkaniu 😁 kurcze czlowiek nie zdaje sobie sprawy jak jest uzalezniony od internetu do momentu jak go nie ma. No to jestesmy na nowym mieszkaniu, powoli przyzwyczajam sie do nowego miejsca. Moj maz zaczal nowa prace, jest w niej juz 2 tygodnie i jest bardzo zadowolony. Widze, ze az ma pelno energii a jego kreatywna dusza spelnia sie w tym co obecnie robi. Teraz tylko, zeby dostal umowe na stale po trzech miesiacach.
W czwartek przyszla ta chalerna @....troszke sie ludzilam ze moze bylabym tym wyjatkiem ktory zaszedl by w ciaze moment przed rozpoczeciem invitro...... nie jestem 😀😀 powinnam juz byla do tego przywyknac....o wszystko w moim zyciu musze walczyc...💃 jak wojownicza ksiezniczka ...wiec czemu teraz mialaby byc inaczej 😎😎😎
Oficjalnie zakonczyl sie kolejny etap moich starach zachoedznia w ciaze. Wczoraj zadzwonilam do kliniki i powiedzialam ze rozpoczal sie moj nowy cykl. Odzwonili i zostawili wiadomosc, ze odezwa sie w przeciagu 7-10 dni gdzie zorganizuja dostawe lekarstw i pierwsze usg.
Czytam historie starczek tutaj ktore juz sa w trakcie stymulacji i szykuja sie do punkcji badz transferow, wiem, ze jeszcze troche i bede podchodzic do tych etapow. Tak bardzo chcialabym, zeby sie udalo, zresztz jak my wszystkie tutaj. Ostatnimi czasy czuje pustke, ze nie udalo mi sie zajsc w ciaze. Oficjalnie jestem jedyna osoba z moich kolezanek z najbliszego otaczenia ktora chce a nie jest w ciazy. Ostatnia kolezanka, ktora dlugo sie starala zaszla w ciaze powiedziala mi 4 stycznia.

Iza_Malarka Zaczynamy! 12 listopada 2020, 08:43

Niestety 13 cykl nie okazał się być pozytywny. Zaczynam dziś 14 cykl, lepiej późno niż później bo w środę mam wizytę u lekarza od niepłodności.
Zabolało bardzo, jeszcze się nie popłakałam 👍🏻 przede mną praca - mam nadzieje ze będzie jej dziś całe mnóstwo, żebym nie musiała o niczym myśleć, żebym nie miała zbyt dużo wolnego wieczoru. Mój mąż wraca dopiero na weekend, wiec tylko przeżyć te dwa dni, a w piątek w nocy będzie miał mnie już kto pocieszyć.
W grudniu minie rok.. 12 miesięcy nadziei, smutku, nadziei, radości, smutku, i tak w kołku.

Nie zmiennie trzymam za Was kciuki! Jeszcze mogą być dwa powody do świętowania!

Takasobiedziewczyna Kiedy będziesz.. 18 stycznia 2020, 21:34

Dziewczyny bardzo Wam dziekuje ❤

Pisalyscie o badaniach. Dzis dostałam wyniki przeciwciał antyTPO wynik jest tragiczny 17,7 norma w badaniach jest do ok.6

Szlak mnie trafia, tyle czasu lecze tarczyce i żaden lekarz tego nie zbadal dopiero sama prywatnie wykonalam badania 😭😭 co dziwne inne wydaja się w normie.. moze jestescie w stanie podpowiedziec ? Wykonywane 3 dnia cyklu
Estriadol 28
Fsh 10,40
LH 5,79
Prolaktyna 361
T3 2,56
T4 1,44
Testosteron 23,40
Tsh 2,220
Glukoza 90,5


Jak myslicie jakie badania wykonac jeszcze ?

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 18 stycznia 2020, 22:05

Oficjalnie cykl spisany na straty. Pęcherzyki dobiły do 14 mm po 13 dniach stymulacji. Dramat.
Zaczynamy od nowego cyklu. W 3 dc mam się stawić na usg i badania krwi.
Odsapnełam trochę bo tym razem mamy mieć inne leki stymulujące. Bałam się, że Ginka będzie proponować znów ten sam zestaw.

Pozostaje mi wierzyć, że zmiana leków pomoże. Ginka mówi, że nie ma co się załamywać tylko działać. I, że z z moich jajników wyciśnie co się da. Narazie mam nie dramatyzować. Tylko jak to zrobić? :/

14dc

Początek roku zdecydowanie do bani. Byłam chora a teraz do dnia dzisiejszego męczy mnie kaszel. Nie mam chęci do niczego, mąż miał robić wyniki nasienia a się okazało że z terminem się nie mógł zgrać w Invimedzie. Nie wiedziałam że 2 tygodnie do przodu są umówione wizyty. Lekko się wkurzylam... nie wiem kiedy to załatwimy. Nawet nie mam do tego głowy. Do niczego w sumie nie mam.

Z mężem niby dobrze jak nigdy ale u mnie jest jakiś zjazd humoru. Nie cierpię być chora.
Mialam wielkie zacięcie, wykorzystać każdy miesiąc, a teraz moje odczucia są takie by zasnąć i obudzić się jak za oknem będzie 15 stopni.

Czekamynadzidzie zanim odczytałam twoja wiadomość zaplanowaliśmy sobie 3 dni w Wiedniu. Moje takie małe Marzenie by tam pojechać. Po prostu nie będzie wielkich wakacji jak co roku, tylko RODOS z dmuchany basenem, i spontaniczne jednodniowe wypady w góry. Bo chciałabym trochę pochodzić.

Za 3 dni powinna być owulacja. Chociaż wyjątkowo w tym miesiącu wogole nie czuje jajników. Może będzie bezowulacyjny.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)