Ciąża zakończona 26 lipca 2019
Sporo zmieniło się od mojego ostatniego wpisu. Mój facet stał się moim mężem. Zmieniłam pracę. Odetchnęłam. Czekamy na zmianę mieszkania. Wszystko zaczyna się układać. Tylko dziecka ciągle brak. Mam szczegółowe badania. Nie jest najlepiej, ale nie jest też źle. Będę potrzebować wsparcia. Najpierw jednak D. musi się przebadać. Na to musimy jednak zaczekać z przyczyn ode mnie niezależnych. Konkretne starania zaczną się w wakacje. Mam czas, żeby schudnąć.
25.02 zaczynamy przygodę z in vitro 
Szybciej niż myśleliśmy 
Trzymajcie ✊✊✊
9 cs - 23 dc
23 dzień i wciąż brak owulacji. Niby się tego spodziewałam bo lekarz w 9 dc mówił, że nie ma jeszcze pęcherzyka dominującego więc raczej cykl stracony, ale wiesz jak to jest - zawsze wierzysz do końca, że jednak będzie cud. Chociaż z tą wiarą to też u mnie ostatnio kiepsko.
Powoli godzę się z myślą, że trzeba wymyślić na życie plan B, bo plan A okazał się do dupy. Najgorsze jest to myślenie, że wina jest we mnie, że gdyby mój mąż wybrał inną kobietę to ona umiałaby mu dać dziecko, którego wiem, że on pragnie od dawna. Wybrał mnie, popsutą...
12 latka urodziła dziecko... 15 latka zabita bo była w ciąży. Sąsiad na proszonej kolacji mówi, że już nie przytula żony bo przytulił się dwa razy i mają 2 dzieci. Szwagier namawia żonę na trzecie. Przecież to takie proste, prawda?
A ja wciąż w tym samym miejscu, mimo że minęło już tyle miesięcy. Wiem, że dziewczyny tutaj przeszły więcej niż ja, może Ty też przeszłaś więcej - podziwiam to, naprawdę. Podziwiam tę determinację i gotowość do przejścia tych wszystkich operacji i zabiegów. Ja nie dam rady.
Muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie, żeby myśli przestały krążyć wokół tego tematu. Tak ciężko jest przerwać, gdy od ponad roku starania to Twoje główne zajęcie - temperatura, testy, lekarze, badania, operacje i ten cholerny kalendarz i myślenie kiedy próbować, a kiedy poczekać, bo może jutro będzie lepszy dzień a jak za często to parametry nasienia się pogorszą. Seks powoli staje się "małżeńskim obowiązkiem" a to odbiera całą radość.
Jeszcze ta pandemia - o ile łatwiej byłoby to znosić, gdyby można się było normalnie spotykać z przyjaciółmi, wyjść do kina, do knajpy, iść na zakupy, zrobić spotkanie biznesowe, wyjechać gdzieś chociaż na trochę. Siedzę już w domu tak długo, ciągle sama bo mąż pracuje, a po pracy dalej pracuje, że brakuje mi jakiejś odskoczni.
Jak nie zwariować i odzyskać swoje życie?
Leci dalej. Przedwczesny okres. Chyba jednak synek zostanie jedynakiem. Stara już jestem. Ehhh.
Cześć dziewczyny.
Mam prośbę jeśli macie możliwość bardzo proszę o udział w ankiecie dotyczącej leczenia niepłodności i metody ivf. Jak wiecie sama mam synka dzięki tej metodzie i aktualnie jestem w drugiej ciąży dzięki criotransferowi 
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScgqP2toHbv4bYc7Q-CELtbyrvYvz5kutfWauufGgOPPHxJ3A/viewform?vc=0&c=0&w=1&fbclid=IwAR15Vy5Tk7mIySqWD4e6tQ6Wl-PSth3_t5uZoTc_-0zsNwWiQc7oSoewbrU
Dziękuje serdecznie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2020, 11:30
50 CS 💖 1 Dc 💖1 podejście do crio❄️
Ostatnie 2 dni były dla mnie koszmarem. Niesamowicie bolał.mnie brzuch, myślałam że skonam. Nawet nospa.na mnie nie działała. Nigdy takich bóli nie miałam. Robiłam.gorace kąpiele by tylko ulżyć fakt pomagały ale na jakiś czas. Nie chciała @ przylezc. Wczoraj cały dzień plamilam, a to bardziej podkrecało ból.
Dobrze ze to był weekend..Przelezalam.2 dni. A wczoraj nawet z bólu.nie mogłam.zasnac. Dopiero kiedy przyszedł mój kocurek musiał wyczuć ból, położył się koło.mnie nagrzewając mój brzuch i zasnęłam. W nocy jak się przebudzilam.juz go nie było. Ale po jakim czasie zamiauczal i znów się położył. On czasem potrafi być kochany a tak to wcielony diabełek.
Wstałam rano z wielkim bólem głowy. Ból brzucha się zmniejszył do minimum i wtedy @ się rozkręciła.
Bez wahania określiłam 1 dc. Po screatchingu cos się zadziało bo mam.obfitsza @..
No i nadszedł czas na crio.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony chce zacząć z drugiej się boję.
Teraz to podstawa wychodowac Endometrium a z tym.mam problemy.
Ciekawe jak się zachowa na estrofemie nigdy nie brałam tego leku.
Potem czy prog będzie odpowiedni.
Do tego konsultowałam się z Paśnikiem odnośnie wlewu do screatching był dawno..A gin twierdzi że już nie trzeba..
I wiadomość od Pasnika że mam brać, więc gin będzie musiał mi go.podac.
Też pomoc.wplywa na lepsze endometrium.
Od jutra encorton acard i estrofem.
Dodatkowo lactovaginal.
Wizyta 9 dc. Więc mam trochę czasu relaksu. A poświęcam go na czytanie książki i oglądam serial, szkoda że tylko 1 odcinek dziennie jest ale coz.
Miniony tydzień jadłam nieziemsko.slodycze, jakbym robiła zapasy na zimę, bo teraz przy sterydzie zakaz cukrów.. i uważanie na jedzonko.
Zrobiłam.podsumowanie wydatków do obecnego dnia.
Paliwo na dojazd do.kliniki. 168 zł
Wizyty u gina 2 wizyty w grudniu + 4 wizyty w styczniu 820 zł
Leki do stymulacji 953, 53 (bez refundacji 4.398)
Badania z krwi 975
Badania nasienia 720
Immunologia 1476
Wymazy screatching 290
Cała procedura bez transferu z mrożeniem 7.592
Czyli na chwilę obecną wyszło
12.995
Do tego dojdzie transfer, leki, badania z krwi, wizyty wlew z accofilu. Najdroższy będzie wlew.bo 300 zł i.proletux 170 zł.u tragestan też nie lepszy. Paczka starczy na 5 dni. To się zaczną wydatki.
I teraz pytanie czy uda mi się na zestawie Paśnika. Stawiam.wszystko na jedną kartę w tym.cyklu. Biorę wszystko co zalecił. Jak.sie.nie uda będę do niego pisać co dalej. Co kombinujemy.
Ostatnio pisałam że znajoma 4 próby z zestawem Paśnika nie udane raz tylko CB. Teraz ma znów walczyć zaczynać wszy od nowa. Naprawdę do przeraża dlaczego nie każdemu się udaje, większość dostaje podobne.leki i to już loteria. Większość dziewczyn zachodzi z kir AA z Bx mało kto 😟
Anusla, Krasi bardzo wam kibicuję ❤️
Ja zaczynałam z was pierwsza a skończę jako ostatnia. 😁
31 grudnia + 10 stycznia 2020
zrobiłam sobie badania hormonów. Z nimi chciałam iść do lekarza prywatnie, aby coś doradził. Przeszłam załamanie po raz trzeci.... w tym czasie gdzie skupialiśmy się na prostowaniu funkcji mojej tarczycy i poprawieniu wyników męża moje jajniki stwierdziły, że to już prawie fajrant
Fsh, LH podwyższone. Wygasa czynność jajników. Poleciałam następnego dnia zrobił AMH, wynik 0,7. Załamka. Kończy się czas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2020, 12:29
3 dc...
Dzisiaj P robił badania. Pierwszy raz mam tak ze wole wszystkiego nie wiedzieć tzn. jak poszło „pobranie” itd. Jakoś mnie to przerasta i mam nadzieje ze to był pierwszy i ostatni raz.
Jutro wyniki. Sami zapewne niewiele rozczytamy ale coś tam powinnismy chyba zrozumieć.
25dc 7dpo
Śluz mam taki mleczno rozciągliwy 😳
Piersi nie bolą co jest nowością dla mnie 🤣
Pobolewa mnie lewy jajnik czasem drugi też się odezwie ale delikatnie. Wczoraj zasypiając przez jakieś 5 sekund czułam w lewym jajniku jakby bąbelki, ciężko mi to nawet opisać 😳
Dziś mi tempka ładnie skoczyła powyżej 37*c i owulak wyszedł z mocną druga kreską ;o dziwne to wszystko...
https://zapodaj.net/82bdced2e8d00.jpg.html
Dziś rozsypałam się na kawałki. 💔
Nasza oddziałowa mała wielka wojowniczka odeszła dziś do nieba i jest wśród aniołków.
Serce pęka, dusza krzyczy, a oczy płaczą... Ona i jej mama były cudownymi i silnymi kobietami. Spotkałam jej mamę w tak trudnym dla mnie czasie, a jeszcze trudniejszym dla niej i okazała się tak dobra, tak wspierająca i tak mi bliska, że chciałabym jej jakoś pomóc, ulżyć... A nie ma ratunku w tej tragedii jaką teraz przeżywa.
Nie ma ukojenia...
Przykro mi, że przyszło nam się pożegnać w tak smutnym czasie. Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się w lepszym.
Jestesmy po trzecim szkoleniu. Bylo dla mnie bardzo ciężkie emocjonalnie. Rozmawialiśmy o traumach, o rodzinach dysfunkcyjnych i takich przypadkach i sytuacjach jakie nawet mi sie nie śniły w najgorszych koszarach. Mocno utożsamiana tego dnia z tym bólem jakiego doświadczają ludzie, mialam momentami łzy w oczach. Mimo poważnego tematu bylo też wesoło i żartobliwie, ale z perspektywy jakiegoś czasu myślę, ze to była taka reakcja obronna każdego z nas... Na koniec obejrzeliśmy film Cyrk Motyli, który uświadamia nam, ze jesli tylko uwierzymy w drugiego człowieka (jakikolwiek by nie był), pomożemy mu uwierzyć w samego siebie to jest on w stanie zmienić swoje życie na lepsze, jest w stanie rozłożyć skrzydła i polecieć w świat dokonując rzeczy niemożliwych.
To miała być lekcja dla nas, ze jestesmy szansą na lepsze życie dla tych skrzywdzonych dzieci...
Juz nie mogę sie doczekać kolejnych zajęć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2020, 08:59
Dzis od rana pada. Poszłam w końcu z synem na spacer w lekkim deszczu. Dzień senny, wpadłam w taki melancholijny nastrój. Wpis będzie w ogóle nie staraniowy 
Wróciłam wspomnieniami do moich początków za granica, początków życia z moim obecnie mężem. Zaczęłam od niewymagającej pracy jako kasjerka. Miałam chyba 26 lat. Przeżyłam coś na wygląd „platonicznej miłości” albo i nie, nie wiem jak to nazwać. Nigdy nikomu o tym nie opowiadałam, bo „miłość” ta nie była tą do mojego ówczesnego chłopaka.
Ale do sedna. Pracowałam w supermarkecie w naszym miasteczku, taki średni sklepik. Klienci byli bardzo mili i interesowali się moja osoba, dziewczyna „ze wschodu”, z bardzo wyraźnym akcentem, ba! Nie do końca poprawnie mówiąca w ich języku.
I był taki chłopak, który codziennie płacił w mojej kasie. Wiedziałam, ze mu się podobałam. Był często z kolegą, który widocznie nabijał się z niego, bo on był we mnie wpatrzony, mysle ze to było oczywiste, ze mu się podobałam. Na oko student, w wieku maksymalnie 22 lat (oczywiście mogę się mylić, ale przychodził tez z kolegami i z na podstawie ich wyglądu oceniłam wiek). Wiec przychodził codziennie, przechodził przez moja kasę, codziennie się uśmiechał i pytał jak mi mijał dzień. Aż pewnego dnia, siedząc znudzona w tej kasie, złapałam się na tym, ze na niego czekałam... każdego dnia przechodził i się usmiechal, podobał mi się jego uśmiech, potem zauważyłam, ze pasują mu te okulary i ma ładne kręcone włosy. Zaczęłam odwzajemniać ten uśmiech, ale nie z uprzejmości, tylko naprawdę odwzajemniać.
Pewnego dnia ucieszyłam się, kiedy go zobaczyłam. Był wieczór i dużo ludzi. I był tez on. Czekając na swoją kolej, znów się uśmiechał i ja nie potrafiłam ukryć mojej radości, ze go widziałam. Po prostu jak jakaś nastolatka, dosłownie cieszyłam się do niego, nie umiałam przestać, on widząc to też się zaczął cieszyć. To było coś... nie wiem jak to nazwać, to byla chyba ta „chemia”. Widziałam, ze inna klientka, która była za nim, chyba zrozumiała co się dzieje. Popatrzyła na mnie, podążyła za moim wzrokiem i to było jasne, uśmiechnęła się wymownie.
Jaki był koniec tej historii? Końca nie było. Nigdy nie rozmawialiśmy na osobności. Pewnego dnia skończyłam tam prace i od tamtej pory go już nie zobaczyłam. Być może na tym polega ta magia, to piękne wspomnienie. Czar nigdy nie miał okazji prysnąć 
Właśnie o tym rozmyślałam dzis na spacerze, szlam z uśmiechnięta buzią... dzis jestem mężatka, mamą, jestem szczęśliwa. Ale to wspomnienie wywołuje zawsze u mnie uśmiech.
Taki wpis - odskocznia od wypisów staraniowych. Zastanawiam się ile z nas - kobiet, przeżywa takiego rodzaju „miłostki”. Które zdradami nie są w zasadzie, choć granica jest cienka. Ile z nas nie myślało o swoich poprzednich wieloletnich partnerach...? To tez miś się zdarzało. Zwłaszcza kiedy minęło to pierwsze oszołomienie miłością do męża. Kiedy w końcu zaczęłam dostrzegać jego wady. Wtedy zaczęłam w myślach koloryzować poprzedni związek, myśleć, ze przecież było mi dobrze, ze być może popełniłam błąd. Aaaale już mi przeszło chyba. Nic nie jest w życiu ani czarne, ani białe...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2020, 18:10
28 dpt
6 tydzień 5 dzien.
Maluszek ma 6mm byliśmy dziś na szybkiej wizycie . W piątek dostałam mega krwawienia. Dr znalazł krwiak. Także leżymy i odpoczywamy kolejna wizyta za tydzień planowana. 
Trzymaj się kropko :*
9dpt
Beta z rana 244
Jestem w ciąży po raz pierwszy w życiu.
Na razie jestem w szoku, jeszcze nie wiem co czuje. Chyba ulgę ale tez do końca nie dowierzam. Po prawie 4 latach porażek to niełatwe uwierzyć ze nagle wszystko się udało
Nie przesadziłam, że stek nuklearny męża mego nie obudzi 🙈 dziś ok. 13 położył się na godzinkę i wstał po trzech 🙈 nie on dzik go ani budzik, ani ja ani Marysia płacząca mu nad uchem. Ba, nawet że mną rozmawiał ale tego nie pamięta...bo przecież spał 🤣 Trochę mu zrobiłam focha, że mnie z dzieckiem samą zostawił, ale w sumie dobrze, że on się wyspał.
Chciałam umówić się do polecanej regionalnej cdl...po rozmowie tel. uzyskałam info, że robię już WSZYSTKO by poprawić laktację, że pani wątpi, by nam pomogła (przynajmniej nie naciąga na kasę), że mam nie przystawić na długo i za często dziecka do piersi bo tylko je męczę, że... przy takich działaniach to mam bardzo mało pokarmu...między wierszami - daj sobie babo spokój o przejdź na mm😢
No więc, nie umówiłam się na spotkanie, bo nie ma to sensu.
Mąż obliczył, że obecnie zapewniam swoim pokarmem 66% dziennego zapotrzebowania. Zdaje sobie sprawę, że jak wzrośnie dawka dzienna, to ten wkład mój będzie maleć drastycznie 😢
Najgorsze nie jest to że Marysia będzie jadła tylko mm, nie to, że pokarm mi się jeszcze nie pojawił s już znika.
Najgorsze, najbardziej bolesne, jest to, że moje dziecko nie lubi smoka, średnio akceptuje butelkę, ale nawet jak jej nie przystawiam to otwiera dziubek, odwraca główkę i szuka cyca. A jak się dorwie, to trzyma brodawkę nawet do godziny.
Moje dziecko wo co to pierś, ma instynkt jak ja obsługiwać, a ja jej to uniemożliwiam. To mnie najbardziej boli 😓😓😓
12t4d - USG genetyczne. Najlepsze, że synkiem miałam to samo badanie identycznie w tym samym dniu 
Mamy całe 6,27 cm szczęścia
I na tę chwilę wszystko wygląda dobrze.
- Kość nosowa jest-4,1 mm
- Przezierność karkowa - 1,9 mm ( synek miał 1,7 mm na tym etapie )
- Wymiar dwuciemieniowy główki 1,78 cm
- Serduszko (ASP 160 ) , mózg, kręgosłup,żołądek, pęcherz moczowy, 2 rączki z 2 dłońmi, dwie nóżki z dwoma stópkami
Poza tym maluszek był leniwy, słabo współpracował i miał pępownę owinięta między nóżkami więc płci nie znamy póki co...
Wody płodowe, łożysko, i moja szyjka dł. 51 mm też ok.
Następna wizyta za 3 tyg.
Kocham Najmocniej

ps. Magic skasowałaś pamiętnik ? :-*
Madu- bardzo się cieszę i kibicuję baaardzo. Dawaj znać choć tutaj w komentarzach, bo nie wiem czy pamiętnik jeszcze piszesz :-*
23dc
Moja wysoka temp. wskazuje, że owulacja się odbyła. Starania podjęliśmy dwa razy, czyli teoretycznie jakaś szansa jest. Mój nieregularny okres 31-36 dni, raczej utrudnia wskazanie "właściwych dni". Ale łudzę się, że może się udało.
Latem odwiedziła mnie koleżanka. Pochwaliła się, że jest w ciąży. Ja też już byłam. Potem spotkałam ją przypadkiem na mieście. Nadal była w ciąży, ja już nie byłam. Cały czas zapraszała mnie na kawę. Obiecywałam, że przyjdę, ale tak naprawdę nie chciałam. Cieszę się z jej stanu, ale przypomina mi to o mojej stracie. Wszystkie ciężarna mijane na ulicy , przypominają mi o tym. Mijając je, zastanawiam się, czy tak bym teraz wyglądała, gdyby nic złego się wtedy nie stało?
Tydzień temu zebrałam się i odwiedziłam moją ciężarną koleżankę. Chcę wierzyć, że też mi się uda.
5dc
Wracam z kliniki.
- endometrium 6mm ladne proste
- brak torbieli
-ladne pecherzyki
Mam sie stawic w sobote na sprawdzenie endometrium (moim zdaniem chodzi o kase). Nigdy nie mialam problemów z endometrium, juz teraz w 5dc jest odpowiednie.
Jeśli wszystko bedzie ok, to tranafer na 6.02. Nasza mrozynka to blastka 4bb ♡.
Abstrachując od calego zamieszania..wszystko podrozalo. Transfery, badania i wizyty wszystko poszlo w gore. Dzisiaj zaplacilam za wizyte 170zl. Patrzac na to ze nasza klinika jest najdroższa w Polsce to juz sobie obiecalam ze zabieram naszego ostatniego mrozaka i juz mnie tam nie zobacza.
Leki:
Od 3dc:
estrofem x2, acard x1, pregna plus x1
Nowe leki czyli duphastony i luteina po sobotniej wizycie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2020, 11:04
Dzisiejsze wieści nie napawają optymizmem... Zresztą. Mam wrażenie, że w czwartek po punkcji zamknęli mnie w jakiejś klatce pełnej złych emocji, depresji, i nie umiem się z niej wydostać. Zarodek się rozwija. Ale wolno, bo jest sporo fragmentacji. Trzeba czekać do jutra, albo może pojutrza na kolejne wiadomości. Być może jutro jeszcze nie będzie blastką. Być może nie dożyje do jutra.. 🤷 Wyczytałam, że te fragmentacje powstają przez złe jakościowo komórki. I powodują, że zarodek otrzymuje gorszą ocenę rozwoju. Czekam na cud. W głowie przewija mi się milion myśli, dostaje jakichś nagłych ataków smutku, na przemian wierzę i wątpię..
Mam nadzieję, że kiedyś usiądę, przeczytam ten mój trudny pamiętnik, pełen żalu, łez, smutku i niepewności.
I powiem do siebie, że było warto.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.