Wera Nasze początki 19 kwietnia 2020, 19:32

18 dc
Dziewczyny czekam z niecierpliwością na starania o dziecko

Starania zawieszone bo M nie chce się starać do czasu aż sytuacja w kraju się nie wyklaruje. Może to i lepiej? Podobno ciąże z zaskoczenia są najlepsze ;) leki biorę bo to wiadome, ale nie odliczam do owu choć w poprzednim cyklu też nie odliczałam :p będzie spontan i tyle..
Humor taki sobie..nie jest najgorszy i nienajlepszy..
Niech się dzieje wola nieba!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2020, 19:33

16dc

Dlugo nie pisałam...
Od czego tu zacząć... Hmmm
Na początku kwietnia ~ tego miesiąca miałam mieć stymulacje. Oczywiście została zablokowana przez koronawirusa. Wczoraj dowiadywałam się czy coś wiadomo czy ruszy, bo jeśli np. W maju wzięliby się za stymulacje to bym musiała od dzisiaj brać estrofem.
Niestety nic nie wiadomo. Kolejny miesiąc czekania. Mam jakiegoś pecha.
Poprzedni rok był dla mnie ciężki. Początek tego również, poprzez stratę najbliższej mi osoby, która mnie wychowała. Organizacja pogrzebu tak mnie pochłonęła, że nie miałam czasu oraz chwili na wypłakanie się porządnie. Musiałam, schować uczucia, bol i cierpienie na dalszy plan.
Ale to co dzieje się teraz, to myślę że dobry moment wybrała babuszka na śmierć. Miesiąc później i by nie można było nawet pogrzebu wyprawić, którego ona sobie życzyła.
Myślałam, że jak byłam w lutym, kilka dni po pogrzebie babci i lekarza, nic już nie stanie na drodze. Myliłam się... Ten cały syf, zaraza zmieniła moje plany. Dalej czekam, zastanawiam się, marnuje czas. Lata lecą, nie jestem za młoda. A chęci z bycia mama doprowadza mnie do lekkiej depresji. Choć osoba pozytywna, optymistyczna jestem z poczuciem humoru miewam również zle dni, gdzie muszę wyżalić się, po smucić się, czasami wypłakać. Choć te ostatnie to raczej często, ponieważ wzruszam się nawet na niektórych reklamach. Beznadzieja wiem. Ale nie poradzę że jestem emocjonalnym bardzo nawet kłębkiem szpulki, którą owinąć można się. Nie mam chyba na kogo mojej miłości wylać tak jakbym chciała. Choć raz do roku jak widzę chrześniaka, który jest wstydliwy, wycalowuje go tak mocno że ucieka i zawsze krzyczy "ciociu przestań!".
Chciałabym również tak mocno wycalowac i moje dziecko. Mam nadzieję, że niedługo to się ziści.

Dziś pierwszy wypad bez dziecka na miasto 🤭 Ci prawda tylko ciuchszki dla Małej kupiłam i mąż sobie spodnie plus Rossmann i Achuan, ale zawsze coś. Na koniec zjedliśmy po pączku i czekając na autobus siedzieliśmy na leżakach pod budką z pączkami. Poczułam się błogo. Tak niewiele czasami trzeba do szczęścia. Ale już jedziemy do domu i nie mogę się doczekać jak odbiorem Marysię. Strasznie rano płakała i długo, bo wróciłam z mieszkania żeby jej wymienić bluzę na kurteczkę i nadal słyszałam jej płacz 😞 Ale jak szliśmy z mężem na autobus to mijaliśmy ogródek naszego klubiku. Dzieci były na dworze i żadne nie płakało więc chyba Panie ją ogarnęły 🤗

Cześć dziewczyny

Hmm jestem dalej w kropce...
@ dalej nie ma tylko plamienia, uplawy ciemno brązowe i czasami na papierze jasno różowe plamy. Caly czas to samo od poniedziałku. Krewa oddana, wyniki między 13-15. Zastanawia mnie czy progesteron może wstrzymać okres jak się nie jest w ciąży i się go bierze np? Biorę dawkę 200 mg rano i wieczorem. Objawów zero. Sutki przestały boleć w poniedziałek a to u mnie objaw właśnie nadejścia @... Teraz cycki są normalne, zero bólu i zmian. Czy mimo brania progesteronu może on być jeszcze za niski i dlatego te brązowe uplawy? Tyle pytań w głowie...

aster Plan B. 20 kwietnia 2020, 14:14

5 dc, 23 cs.
Od pewnego czasu zastanawiam się nad swoją przyszłością. Kryzys nadciąga nieuchronnie i nie mogę być pewna swojej pracy. Jeśli za jakiś czas dopadnie nas spowolnienie (a można się spodziewać, że tak będzie), to będę pierwsza do wylotu. Ciężko też mi sobie wyobrazić szukania nowej pracy w obecnej sytuacji, która nie wiadomo ile potrwa... Przebranżowić się? Lubię, to co robię i byłoby mi szkoda poświęconych lat na kształcenie się w moim obecnym zawodzie. Mój pomysł na dodatkowy biznes, (który na początku okazał się całkiem niezłym pomysłem), upadł zaraz po pojawieniu się wirusa w naszym kraju. Całe szczęście w tym wszystkim, że mąż ma stabilną pracę i nie grożą mu cięcia.
I tu znowu, jak bumerang wraca myśl - czyż to nie jest idealny czas na dziecko?? Przeczekać te trudne miesiące na macierzyńskim, zobaczyć jak sytuacja będzie się rozwijać. Wrócić kiedy wszystko się uspokoi (a jeśli nie, to pomyśleć o rodzeństwie :D )
Plan dobry. Zapał jak najbardziej jest :) Tylko odrobiny szczęścia nam potrzeba, tylko małego cudu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 14:16

🤰 24t3d 🤰 🌸61 % i 172 dni ciąży za Nami🌸

Waga 62,5 kg ( + 5,5 kg od początku ciąży)
Brzuch 97 cm
Biust 92 cm
Czas izolacji w domu - 5 tyg :-(

Dziś kolejna Nasza ważna data - dokładnie 13 lat temu poznałam mojego ukochanego P. 19.04.2007 r... Tyle lat razem, tyle cudownych wspomnień, pierwszych wspólnych razów ale i bolesnych doświadczeń. Nasz bilans to13 lat znajomości, zaraz 7 lat jako małżeństwo,piękny ślub i wesele, cudowna podróż poślubna jako pierwsze najwazniejsze i najpiękniejsze wydarzenia potem własne M, bolesne starania o pierwsze dziecko, klinika niepłodności i wreszcie po 16cs CUD. Syn idealny. Lat 4 i 4 mc a teraz po 4,5 roku druga zaskakująca ciąża bez starań, I wymarzona córka. Przygotowania na wielki dzień, zakupowe szaleństwo w różu i stres jak to będzie w dobie koronawirusa. Boje się o nią o siebie, o naszą przyszłość....


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2020, 22:12

23tc+0d, waga 59,9kg (+5,9kg), syn ok 578 gram
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Miałam nie pisać o koronawirusie, ale już mi się ulewa.. Tyle nas przez niego omija wspólnych doświadczeń związanych z ciąża, na każde usg chodzę sama, szkoła rodzenia zamknięta (dostaje materiały w pdf), nad głową widmo samotnego porodu, zwyczajnie smutno mi, że tak to wszystko wygląda. Tygodnie ciąży lecą, a nie zapowiada się aby miało być lepiej.. 😞

Jest jeszcze joga i inne zajęcia dla brzuchatych, na które miałam chodzić, aby przygotować ciało do porodu.. Próbowałam ćwiczyć z filmikami z YT, ale to nie dla mnie po 5 minutach jestem tak znudzona i zirytowana, że wyłączam. Jedynym moim ratunkiem jest działka, na której mogę poprzebywać na świeżym powietrzu i coś porobić. Niech to wszystko się już skończy..

No dobra koniec narzekania, właśnie dotarło do mnie, że dzisiaj zaczynam ostatni miesiąc drugiego trymestru, od dziś leci 6 miesiąc 🙈 o ja... ale czad!! W ogóle wczoraj byłam na usg i okazuje się, że syn rośnie jak na drożdżach i jest o tydzień większy niż wynika to z terminu ciąży, pomiary zawyżają długie girki 🥰 Jeżeli to co aplikacja mówi jest prawdą, to w tym miesiącu jego waga wzrośnie aż x4, czyli jakoś do +/-2kg, bardzo mnie to cieszy i uspokaja bo (nie chodzi o czarnowidztwo), ale gdyby miało dojść do wcześniejszego porodu z jakiegokolwiek powodu, to im będzie większy tym ma większe szanse na przeżycie. Nasz tancerz salsy daje o sobie znać praktycznie cały czas i coraz mocniej, to najpiękniejsze uczucie świata ❤️

aleszu Zaczynamy. 20 kwietnia 2020, 09:13

21 dc 4cs
Ovufriend nadal nie wyznaczył mi owulki, ale myślę, że była w 16 lub 17 dc. W weekend trochę odpoczęliśmy, byliśmy na obiedzie u taty I siostry. Wzięłam się dzisiaj za szukanie roślinek do pokoju i padło na trzykrotkę tricolor i niedośpiana o różowym zabarwieniu. Mam nadzieję, że przyjdą nienaruszone 🤞😁
Dzisiaj muszę ładnie męża uprosić żeby usiadł do rowerów i doprowadził je do stanu używalności. 😊 Przydałoby się wreszcie ruszyć tyłek, bo jednak troszkę mi się przybyło po zimie. W tym roku pewnie nie pojedziemy na nasze wymarzone wakacje do Włoch, ale nawet bez tego przydałoby się zrzucić trochę ciałka.

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 29 kwietnia 2020, 13:19

21dc, 8dpo
Oficjalnie witam Was jako 30-latka :) Myślałam, że to będzie dla mnie traumatyczne przeżycie wejść w ten wiek, ale aż sama siebie zaskoczyłam jak szczęśliwa wczoraj byłam. Czułam się jakbym drugi raz przeżywała 18-tkę. Dzięki moim znajomym i rodzinie zapomniałam na chwilę o tych sprawach, które mnie męczą i dręczą, poczułam się wolna i kochana, naładowałam się energią na kolejne lata. Wszyscy pytają jak się czuję jako 30? Hmmm... może to dziwne, ale czuję się dojrzalsza, spokojniejsza, szczęśliwsza, czuję, że to mój czas!
Dopiero przy pisaniu tego wpisu widzę, że dzisiaj już 8dpo i wiecie co? Nic. Nawet mnie nie ciągnie do robienia testu. Czuję delikatne kłucia w podbrzuszu, mam dość śluzu i swędzą mnie sutki, ale jak już skapnęłam się, że jestem blisko przed @ to tych objawów będzie przybywać :D Miłego dnia!

Zyzia Mgła nadziei umiera opadając. 18 czerwca 2017, 06:41

.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2020, 11:58

Anuśla Musisz dać życiu szansę 20 kwietnia 2020, 12:02

Mamy Serduszko!! To jakieś takie niewiarygodne zobaczyć i usłyszeć puls swojego dziecka, które ma dopiero 2,6mm. Przeczytałam te wymiary dopiero jak usiadłam w aucie i pomyslalam że malutka fasolka, za malutka? Ale poszperalam w necie i jest ok, to w końcu sam początek 6 tyg.
Krasi dziękuję za pamięć i kciuki!
W klinice miałam mini zawał, bo okazalo się, że mimo iż się zapisywalam telefonicznie na wizyte, to zapisana nie bylam. Na szczęście pielegniarka mnie wcisnela, doktor ma teraz mniej pacjentek. Przez te wszystkie lata wyobrażałam sobie wizyte serduszkowa jak trzymamy sie z mężem za rece i ja płacze. A tymczasem ja maska, doktor maska, męża brak, łez brak. Od razu po wlozeniu palki usg doktor pokazal mi duży pecherzyk. Mówi, że jest pęcherzyk. Myślę sobie, przyszlam za wczesnie, zarodka jeszcze nie widać. Ale zaraz doktor mowi, że jest żywy zarodek i akcja serca. Naprawde? - pytam z niedowierzaniem. No naprawde, zaraz pani wszystko pokaże. I zobaczylam nasze pulsujace Serduszko, a potem doktor puścił dzwiek serca. No wali jak młot, takie male i juz tak wali!? I chyba dopiero jak doktor wyjął palke i powiedział: jest pani w ciąży to do mnie doszło. Ja na serio jestem w ciąży! To nie urojenie, to żywa ciąża!
Termin porodu 13.12. Dzień przed urodzinami mojej siostry😄 Ale ja będę miała cesarke, więc ten termin pewnie się zmieni. Doktor poprosil żebym dała znać jak urodze, poparl też mój wybór lekarza prowadzącego, co mnie cieszy. Dostalam l4 na kolejne 2 tygodnie, choć nawet nie prosiłam. Pewnie dlatego że powiedzialam że mam mdłości caly czas. W sumie sie cieszę, bo ja oprocz stalej pracy ucze jezyka, teraz mam lekcje online i nie wiem jak przy dwóch pracach wytrzymałabym z mdlosciami.
Od 7 tyg mam zmniejszyc dawke estrofemu i utrogestanu. Od 9 tyg mam odstawić leki. Nad tym się zastanowię, zobaczymy też co powie lekarz prowadzący. To była ostatnia (daj Boże) wizyta w klinice, bo u mnie prowadzą tylko do usg serduszkowego. Zaczyna się nowy etap.
Chcielibyśmy dzisiaj powiedzieć rodzicom. Moi nic nie wiedza o ivf i na razie sie nie dowiedza. Tesciowie o ivf wiedza ale nie wiedza czy w ogóle podeszlismy. Ale sie zdziwia! Moja mama będzie płakac już to wiem, wiec tym lepiej że bedziemy gadać przez webcam bo ja melodramatow i tkliwosci nie lubie😀


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 12:03

I się doczekałam! dzień bety w końcu! :) I wiecie co? dzięki temu, że zrobiłam w piątek test (oczywiście negatywny), dziś czuję po prostu spokój :)
Taka wczoraj refleksja mnie naszła- cały czas wszyscy mnie straszyli, że dziecko to jest takie ograniczenie, że jak się urodzi to już "koniec życia", a tutaj się okazuję, że przychodzi wirus i to jest prawdziwe ograniczenie.. Po tym miesiącu zdałam sobie sprawę, że my z Mężem albo ja sama sporo spędzamy jednak czasu poza domem ... Jesteśmy jednak dosyć aktywnymi ludźmi.. Cieszę się, że możemy razem z Mężem spędzać teraz więcej czasu, ale też brakuje nam wyjścia na randkę - wiem, że niby możemy w domu sobie zorganizować... ale czuję, że tego byśmy potrzebowali.. Do tego martwi mnie wzrost cen, gdzie człowiek się nie obróci tam ceny śmigają w górę (jak chociażby dzisiejsza beta hcg).. Przyszło nam się zmierzyć z bardzo trudnym wrogiem... Z "dobrych" stron całej sytuacji, jeżeli można tylko o takich mówić, to co raz więcej rzeczy robię sama w kuchni :) i tak po wielu już miesiącach odkąd poznałam Akademię Płodności (tak! bardzo lubię Dziewczyny i polecam) w końcu udało mi się zacząć robić chleb z ich przepisu, kiełki :) to tak bardzo cieszy! takie małe kroczki do lepszej płodności, a jeżeli nawet nie, to do zdrowszego życia :) mam nadzieję, że te dobre nawyki już ze mną zostaną :)
Wynik bety negatywny - także „a nie mówiłam... niestety”. Teraz czas na okres i dalszy plan.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 17:11

Ines93 ... 20 kwietnia 2020, 20:32

Cześć!
Może sobie to tylko wmawiam ale do okresu zostało mi jakieś 6, 7 dni a ja czuję się fatalnie... Generalnie mam wrażenie jakby ciągle chciało mi się siku... Ale nie tak jak przy zapaleniu pęcherza bo jak sikam to nie boli... Druga sprawa jest taka, że od rana nie mogę się podnieść z łóżka... Jestem jakaś rozmemłana... Na śniadanie zjadłam czekoladę bo taką miałam ochotę na białą czekoladę, że nie dałam rady się powstrzymać i do tego wszystkiego dochodzi jakieś dziwne uczucie w podbrzuszu... Niby nie boli ale jest dziwnie... Nie wiem może sobie to wmawiam, ale jest bardzo dziwnie i chyba jeszcze tak nie miałam... To tyle na dzisiaj.
Pozdrawiam Ines.

AsiaKK Odpowiedni czas na dziecko istnieje! 20 kwietnia 2020, 20:41

Przeczytałam tutaj kilka pamiętników i dziewczynom się naprawdę udaje!
Od początku marca zwiększyłam aktywność fizyczną oraz staram się jak najwięcej przebywać na słońcu, ponieważ stwierdzono u mnie bardzo niski poziom wit. D3. Zresztą u męża też. Mamy taką teorię i mocno w nią wierzymy, że ostatnio udało nam się zajść w ciążę w sierpniu, bo mieliśmy za sobą prawie 3 miesiące pełne słońca no i dużo czasu spędzaliśmy na zewnątrz: rowery, grille, spacery, piwkowanie itd. Wychodzimy zatem z założenia, że najpóźniej w okolicach wakacji tudzież zaraz po wakacjach będę w ciąży. :D

No i dzisiaj na tym rowerze tak sobie myślę: 5 różnych lekarzy robiło mi usg, badało mnie i żaden z nich nie stwierdził w usg nic, czyściutko, narządy ok. 2 razy robiłam badania hormonalne i wszystko w normie. Mam wprawdzie długie, ale regularne cykle max. 36 dni (no ok, ostatni był 43-dniowy, ale to przez lot). Miesiączki normalne, pierwszy i drugi dzień bardziej bolące, ale to taki ból, że spokojnie da się wytrzymać, w szkole na WF-ie zawsze ćwiczyłam w te dni, a i teraz spokojnie mogłabym zrobić jakąś krótką trasę rowerową. Dzisiaj mam w sumie 3 dc i byłam na przejażdżce. Mąż ma wyniki w normie... trochę ruchliwość niska bo a+b jakieś 36 % w tym a 0%, ale przy ok. 280 milionach na całość i 65 milionach na mililitr i morfologii 6,5 % to lekarz powiedział, że ok. Poza tym te wyniki naprawdę są różne. Miesiąc wcześniej, przed tymi wynikami robił w innym lab. i ilość wyszła podobna, ale a+b już prawie 70 % w tym a chyba coś 25 %, nie pamiętam dokładnie, no ale morfologia 3,5 %. Potem, przed drugimi badaniami brał androvit i ok, morfologia poszła w górę, ale ruchliwość spadła. Teraz suplementuję go tylko wit. D3. Poza tym ruch i zdrowa dieta. Mniej alko i mniej stresu. Ja natomiast biorę kwas foliowy z jodem, wit. B12 i witaminę D3. Zastanawiałam się nad tymi różnymi wiesiołkami i innymi, ale po pierwsze już te suplementy często zapominam, a po drugie nie chcę jednak za bardzo ingerować...

No więc do sedna. Doszłam do wniosku, że jestem niewdzięczna... że nikt nie wydał mi wyroku, że funkcjonuję i że mąż funkcjonuje - mamy plemniki!!! Jestem kobietą i zostałam tak stworzona, żeby zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. Nikt nie mówił, że od razu będę zachodzić, ale wszystko co do tego potrzebne mam, więc to tylko kwestia czasu.

Poza tym ostatnio rozmawiałam z moją koleżanką, która za mąż wyszła w maju 2018 i od tego momentu się nie zabezpieczają, a od 2019 ostro pilnują dni płodnych i dupa. A wśród jej znajomych jest kilka takich par, u których trwa to miesiącami, albo latami. Nie wierzę w to, że te wszystkie pary są bezpłodne. Powoli zaczynam wierzyć w to, że TO trwa.

27.04 mam HSG. Bać się? Mam mieć znieczulenie... i ponoć rachu ciachu i po strachu. No zobaczymy...

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 26 października 2020, 18:48

29 DC a ja nic nie czuję, tzn. mam nadzieję, że nie wypieram objawów @ ale na dzień dzisiejszy jest spokojnie - jedynie od soboty mam takie bulglotanie w brzuchu... Wcześniej czułam je w sierpniu, gdy zobaczyłam cień... Teraz wstrzymuję się z testowaniem jeszcze dwa dni... Nie chcę już patrzeć na tą biel i się martwić


26t+5d

Ufff nareszcie mogę odetchnąć 😊 Od dwóch dni praktycznie tylko śpię. Chyba muszę przemetabolizować te długie tygodnie stresu 🙄 Ale najważniejsze, że się udało. Kilometry wniosków, pism, awantur z "coponiektórymi" urzędnikami, maili do 4 różnych ambasad po drodze...

Brakowało już chyba tylko ostentacyjnego przykucia się łańcuchem przed siedzibą Amnesty International albo ONZtownskiej Komisji Praw Człowieka 🤦‍♀️😄Ale to wszystko już za nami.

W końcu niemal cudownie objawiony na puściutkim niebie jeden jedyny lot z Rzymu do Berlina, jedno jedyne połączenie Flixbusa z Berlina do PL, "przepustka humanitarna" na przejazd międzynarodowy... i mam mojego własnego, prywatnego "uchodźcę" wreszcie w domu.

Tak dużo szczęśliwych zbiegów okoliczności i życzliwych ludzi brało udział w tym przedsięwzięciu, że moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni. Mam wrażenie, że naprawdę "niebiosa" nam sprzyjały. Może moja świętej pamięci teściowa miała z tym coś wspólnego... 😉

Jestem przeszczęśliwa, przeuspokojona, przezrelaksowana a klusek ma wreszcie ojca w domu. Luby przykłada ucho do brzucha i z euforii prawie unosi się nad ziemią przy każdym kopniaczku 😊

Delektujemy się kwarantanną! 😄

Następna wizyta u ginki 19 maja, na razie wszystko jest książkowo, może oprócz mojej wagi 🤦‍♀️Już 15 kg na liczniku. Ale najważniejsze, że klusek jest zdrowy, duży i zadowolony. Jem same zdrowe rzeczy, więc uj z tym że wkładam to na ładownicę 😉 Koniec ze stresowaniem się czymkolwiek!

No i zaraz po kwarantannie muszę zorganizować szybki "pandemiczny ślub" 😄 Przez ponad 10 lat nic nas nie zdołało zaciągnąć do ołtarza, teraz udało się to covidowi 😄Ale bardzo nam to rękę, bo wreszcie jest wymówka, żeby zrobić to po chichu i bez imprez a nikt się nie może obrazić bo mamy "koronne" alibi 😜😄Niestety mam alergię na kwiatki, koronki, falbanki, lakierki, baloniki, białe gołębie i lodowe rzeźby łabędzi... 🤭

Także jak na razie, wszystko po naszej myśli... Oby tak dalej! 😉

Świat znów jest piękny! ❤️❤️❤️

Poniedziałek 30 dc / 32cs- 4 cykl po histeroskopii

Leki odstawione wczoraj. Dziś dla świętego spokoju - odpowiedzialnie, bo tak trzeba, choć kompletnie bez przekonania, zrobiłam test z moczu, wynik negatywny. Owulacja była w 16 dc dlatego miesiączki spodziewam się od wczoraj. Najdalej do jutra powinna przyjść. Przy badaniu palpacyjnym od soboty pochwa mięciutka, szyjka zeszła w dół. Zaskoczenia przy teście więc tym bardziej nie było. Czekam...

Plusy jakieś są z tego cyklu, bo jest to drugi pozbawiony upierdliwych plamień na niemalże tydzień przed okresem. Biorę luteine 2x2 plus estrofem 2x2 mg ( rano doustnie, wieczorem dopochwowo - lepiej się wchłania). Kolejny plus - w lodówce czeka na mnie prosseco. Wczoraj miałam coś otworzyć, ale nie chciało mi się iść do sklepu i kupować, wiec imprezę przeniosłam na dziś 🍾

Była podwójna szansa, podwójna owulacja, udana, dwa piękne duże ciałka zólte, endometrium 9,5 mm, jak na mnie to wielkie WOW. I cóż... Żadna komórka - blastka - zarodek nie chciała że mną zostać 😔

Kochane dziewczyny wszyskim Wam i każdej z osobna bardzo dziękuję 😘 Za wsparcie, dobre słowa, porady. Jesteście boskie. Mam nadzieję, że już wkrótce My staraczki dołączymy do Was dziewczyn ciężaroweczek 😍 W końcu musi się udać, choć ta droga już - przynajmniej u mnie, trochę się wydłuża bardziej niż bym sobie tego życzyła.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2020, 22:49

Sheelie Moje życie 28 grudnia 2023, 12:35

Jestem już po wizycie u lekarza .
I wygląda na to że to są skurcze przepowiadające.
Szyjka zamknięta mierzy 2,90 , nie ma rozwarcia .
Kazał brać dalej magnez 3 x dziennie, ale znając życie będę brała więcej.
Dzisiaj znów miałam te skurcze gdy jechałam z mężem na wizytę i po kilku minutach mi przeszĺy. Muszę zakupić sobie więcej magnezu.

Miesiąc 10.

Bezsilność, wyczerpanie, rozczarowanie.
Trzy słowa, którymi podpiszę ten miesiąc. W szczególności zatrzymam się przy słowie rozczarowanie. Może to zabrzmi źle, ale dość już mam pudrowania emocji bo ktoś z zewnątrz może mnie źle ocenić.. Tak, jakkolwiek to nie zabrzmi czuję się rozczarowana moim macierzyństwem. Każdego dnia zaklinam rzeczywistość, chciałabym żeby było troszkę normalniej, ale dni płyną, miesiące płyną, a nic się nie prostuje.. dalej nie śpię, dalej czuję tonę zmęczenia na moich barkach mimo iż mam codziennie trochę wolnego czasu.. Ale ja chyba już nie umiem odpocząć tak naprawdę. Czuję ogromny ciężar. To wszystko jest w mojej głowie.. Szymon drenuje moją wytrzymałość każdego dnia.. Gdyby ktoś kiedyś pokazał mi, jak żyje się z high need baby to chyba jednak nie zdecydowałabym się na dziecko. I tak, wiem, brzmi to strasznie.. ale tak jak pisałam wcześniej - dość mam pudrowania. Zdaję sobie sprawę, że może ovufriend to nie jest najlepsze miejsce do tego typu refleksji- ale nie mam gdzie już pójść z tym bagażem, który mam w głowie. Moje przyjaciółki coraz bardziej się ode mnie odsuwają.. Ale czy to dziwne? Skoro nie mam nawet z nimi już praktycznie żadnego tematu: one nie rozumieją moich problemów z Sz., a dla mnie ich problemy z dziećmi nie są problemami.. one umawiają się na placu zabaw czy w parku, a dla mnie takie prozaiczne wyjścia są kłopotem.. Szymon na zewnątrz nie jest w stanie zająć się niczym innym jak wkładaniem i połykaniem wszystkiego co podniesie z ziemi.. I tak, wiem, większość dzieci ma taki etap.. tyle że u nas to już od kilku miesięcy trwa do tego stopnia, że wkłada garściami piach i się krztusi/dusi.. nie interesują go wówczas żadne zabawki, ani dzieci, ani moja osoba, ani nikt.. jedna garść do buzi, wyciągam, druga garść, wyciągam i tak non stop w tempie chomiczego kołowrotka.. jakby był w transie.. żeby było bardziej tragikomicznie - we wrześniu mamy zaplanowany urlop Mazury - morze.. mam dreszcze, bo jeśli to się nie zmieni, mój syn nie będzie w stanie usiedzieć na tym piasku normlanie minuty.. i chyba wyjazd spędzimy w pokoju hotelowym.
Oczywiście w tematach żywienia - bez zmian, żadnego wielkiego progresu. Picie z bboxa, doidy i niekapka po 4 mcach prób dalej w czarnej dupie (weźmie może łyk jak bardzo go nakłaniam)..
Dalej 3 drzemki po 30min.. zaczynam się martwić, co będzie w żłobku bo tam jest przewidziane spanie między 11-13.. tiaaa..
Przepraszam, że musicie czytać ciągle moje żale.. ale dla mnie to forma terapii. Po prostu lżej mi się trochę robi jak wyrzucę z siebie mój ból.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)