No i znów wylam jak opetana.. Rozmawiałam.z mężem najpierw.na luzie z uśmiechem a później zapytał się czego bym chciała a ja mu powiedzialam że jego a on że już go mam więc powiedzialam dzidziusiaa a on se już mam.. To prawda mam już swojego dzidziusia tylko nie tu.. Zrobiło mi się bardzo przykro.. Jeszcze dziś 19 3 miesiące temu zaczol się mój koszmar.. Chyba narazie odpuszcze starania.. Odpoczne psychicznie bo szczerze męczy mnie to że się nie udaje.. Nie. Będę się.zabezpieczać i liczyć dni plodnych szczerze nawet nie wiem kiedy będą skoro ostatni cykl trwal 25 dni a.wcześniejszy28
ZAZDROŚĆ,BEZRADNOŚĆ,WŚCIEKŁOŚĆ TAKIE UCZUCIA MI TOWARZYSZĄ ORAZ NIEUSTANNIE ZADAJE SOBIE PYTANIE DLACZEGO MY. NIE UMIEM TEGO ZROZUMIEĆ,KTO KIERUJE TYM WSZYSTKIM, NIE OGARNIAM TEGO CO SIE ZE MNA DZIEJE,WIEM,ŻE JEST ŻLE. MĄŻ NIE MA PRACY,NIE MAMY PIENIĘDZY,NIE MAMY POMYSŁU NA DALSZE ŻYCIE. STRACILIŚMY SENS ŻYCIA,JA ZAMKNIĘTA W SOBIE ON Z POCZUCIEM WINY. SUPER- ŻYĆ NIE UMIERAĆ.
RATUNKU RATUNKU RATUNKU
Chyba nic z tego w tym miesiącu:( wykres jakiś kulawy, tempka niby sie utrzymuje ale to i tak niski poziom.... załamać się idzie:( cała noc przepłakałam, jeszcze do tego mój maż obiecał ze w tym miesiącu nie odpuścimy i będziemy się starać i co 2 dzień sreduszkować... a on wczoraj był zmęczony i poszedł sobie spać... Dzisiaj znowu nic nie będzie bo widzimy się ze znajomymi wieczorem, więc na bank będzie pijany...ale jestem na niego zła!!! Dlaczego to tak długo wszystko trwa???
Już nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia gdy wstanę przyszykuję się i razem z mężem pojedziemy do pani doktor dobrze że choć wizytę jest na 11 to szybko zleci 
Oj tak dobra decyzja z tym odpoczynkiem od prokreacyjnego szaleństwa. Jakoś mi się tak w głowie zrobiło lżej.... ostatnie
było spontaniczne i to mi się podoba. W sumie nie do końca mam wpływ na to czy uda się nam zajść w ciążę czy nie (składa się na to wiele elementów nad którymi nie mam 100% kontroli). Nawet odwołałam USG w 11 dc, badań PRL i progesteronu też nie robię pierdziu
. Zbadam sobie tylko aTPO dla świętego spokoju. Jestem SZCZĘŚLIWA!!!
Doszłam do wniosku jeszcze dwa cykle i zaczynamy starania o nasze maleństwo, jak dobrze pójdzie w lutym zaczniemy starania. Od czasu jak straciłam swojego aniołka minie wtedy 4 miesiące wiec myśle że dłużej czekać nie bedziemy. Ginka mówiła żeby po 4 @ ale jak bedzie po trzech to może nic złego sie nie stanie, wkońcu nigdzie nie ma uzasadnienia ile trzeba czekać. Tak bardzo bym chciała zrobić mężowi prezent w marcu na urodziny i imieniny w jednym ale nie wiem czy tak szybko sie uda musze bardzo w to wierzyć a może jak nic bedzie prezent. Dziś w kościele ksiądz na kazaniu mówił o małżeństwie które 4 lata sie starali o maleństwo i w końcu mieli podchodzić do in vitro bo lekarze nie dawali im żadnych szans na naturalne poczęcie. Ale gdy sie zdecydowali i wszystko mieli już ustalone okazało się że kobieta jest w ciąży, ale niestety nie wiadomo czy ciąża sie utrzymała. W kościele aż mi łzy w oczach staneły że ludzie pragnący dziecka mają z tym tyle trudności i barier, a Ci którzy nie planują i nie chca bez problemu zachodzą w ciąże... i gdzie tu jest ta sprawiedliwość !!!!!
Wszystko wali się jak domino.
Mąż odebrał wyniki seminogramu i pomimo zażywania przez 3 miesiące Androvitu nie jest lepiej, wręcz przeciwnie - jest gorzej. Tego się nie spodziewałam. Byłam święcie przekonana, że wynik będzie choć troszkę lepszy, a on jest gorszy! Normalnie żart.
Jest mi smutno, a najbardziej z tego powodu, że Męża też to dotknęło. Dotychczas na wszelkie złe informacje reagował stwierdzeniem, że będzie lepiej, że się w końcu uda, że trzeba nastawić się pozytywnie, a nie płakać, że jest źle, że nie wychodzi. Nigdy nie słyszałam w Jego głosie nawet nutki przygnębienia, a dziś...
Odebrał wynik i jechał autem. Ponieważ byłam bardzo ciekawa o ile parametry się polepszyły, zadzwoniłam i poprosiłam, żeby oddzwonił jak dojedzie i żeby podał mi przez telefon wyniki. Powiedział, że może teraz mi je podać i usłyszałam jak zatrzymuje samochód (kompletnie nie w jego stylu, normalnie powiedziałby, że poda mi je później, bo teraz prowadzi). Przeczytał mi parametry, o które prosiłam, a w Jego głosie słyszałam przygnębienie i rozczarowanie, trudno opisać to, jak się czułam w momencie, w którym zdałam sobie sprawę z tego, że mu najnormalniej w świecie jest przykro z powodu tych wyników. Od razu pożałowałam, że nie mogę być w tym momencie obok Niego, przytulić Go, pocałować i powiedzieć jak bardzo Go kocham.
A teraz te durne wyniki zeszły na drugi plan. Jest mi smutno, bo mam poczucie winy, czuję, że zraniłam Męża, chociaż to nieracjonalne. Nie zmuszałam Go do tego, razem podjęliśmy decyzję o tym, że warto się zbadać - za pierwszym razem i za drugim, bo za parę dni jedziemy do androloga, a 3 parametry z pierwszego wyniku nie są zadowalające. Mimo to jednak czuję się winna i jest mi źle, że Jemu jest przykro.
Kurczę, pierwszy raz zdałam sobie sprawę z tego, jak Jemu też może być przykro...
Cholerne wyniki. Cholerna niesprawiedliwość.
A więc mimo iż owu wykryło @ dalej robiłam testy owulacyjne i zaczęły wychodzic pozytywne. I teraz ovu się mylił czy testy się mylą?
Powiedzcie mi proszę co myślicie bo zaraz chyba zwariuje!
jesli nie zbankrutuję przez leczenie to zbankrutuję przez samochód... jak my mamy odłożyć na jakieś lokum, jak nie wiem, gdzie mi znika pensja i oszczędności? ku****! niektórzy mają wszytko! ja jestem bita jak nie z przodu to z tyłu! Boze, niech już nadejdzie koniec świata, na co Ty jeszcze czekasz?
Tak tak...myśleć o tym co sie udaje..niestety to nie w mojej naturze...wiem, że są ci co mają gorzej..ale jak śpiewal Kazik: "Lecz nie da ukryć sie, że są tacy, którym jest lepiej"....Ku*****! i już!
@ się rozkręca plecy bolą jak cholera....mam nadzieje że wszystko się dobrze samo oczyści i będziemy mogli starać od nowa....
Dziewczyny.. Jak ktoras mogłaby pomoc to proszę o odp.. W tym cyklu idę na żywioł odpuscilam.. Itp.. Ale od 2 dni plamie.. Takjakby brazowo-czerwona ale bardziej brazowe plamki.. I szyjke mam tak wysoko że jej nie siegam.. W poprzednich cyklach nie miałam z tym problemu by ,,zbadać,, szyjke no i te płomienie.. Dlaczego tak jest??
Ojj kochane moja psychika nie wytrzymuje.. Moja mama znów.odwinela.numer roku.a tak prosila bym jej wybaczyla.. Nie chce znać tej kobiety.. Mam dość życia ono jest takie trudne.. Musialam.odreagować i.się napitolilam z.mezem.. Już czuje jak.rano.się będę czuć bo glowa mnie.zaczęła boleć.. Ale ten stan mi odpowiada taka ,,nicość,, w głowie jutro moja corcia.skończyłaby 3._miesiące byłaby już takim.tajnym bobaskiem tak.bardzo.za nią tęsknię;(( chciałabym.żeby wróciła.. Ale.nie.umiem tego.sprawić nikt nie umie i się może.chociaż jakbym miała.możliwość.wyboru.oddalabym.jej.swoje.serce wszystko bym oddała żeby ana tu była;( dlaczego.życię.jest tak ciężkie i trudne?
Zaczynamy od zbadania nasienia. Tylko dziwi mnie jedna rzecz.Dzwoniłam do Sanitasu w Bydgoszczy i tam Pani która odebrała tel powiedziała mi że zbadanie nasienie z posiewem i antybiogramem kosztuje 60 zł czy to możliwe że jest to takie tanie???
Tempka nadal 36,9 - test ciążowy negatywny (drugiej kreski brak - nawet maleńkiego cienia nie ma) ... jutro @ według owu - ciekawe czy będzie punktualnie czy zdarzy się cud ...
We wrześniu zeszłego roku podjęliśmy z mężem decyzję, "tak, chcemy mieć dziecko". Daliśmy sobie równy rok na dopięcie pewnych spraw (na wiosnę zaczęliśmy budowę naszego "gniazdka"). W lipcu udało się zamknąć stan surowy. Pomyślałam: nie najgorszy początek:)
Największą przeszkodą dla mnie była zawsze praca.
Priorytety podobno się zmieniają? Sama przed sobą, z pełną odpowiedzialnością, mogę się przyznać: TAK:)
Teraz najważniejsze jest jedno, życie rodzinne, a nie będzie ono nigdy kompletne bez wymarzonej, wyczekanej Hani/Karola 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2013, 09:52
Dziś ostatni dzień cyklu jutro mnie nawiedzi wredna @ wiem to czemu miałoby być inaczej? w cuda nie wierze, w szczęście też nie. Zrobiłam test a co mi tam po co dłużej siedzieć w niepewności no i wiadomo to co zwykle jedna wielka krecha. A może by tak zacząć pić urządzać libacje? skoro takie panie często w ciąże zachodzą a jej nie planują wręcz nie chcą, to może i ja wtedy bym zaszła? chociaż znając mój brak szczęścia to nawet to by nie wypaliło. Takie to sobie rodzą co roku, później wyrzucają na śmietnik, "kiszą" w beczkach po kapuście, trzymają w zamrażalniku "bo nie potrafiła się rozstać z dzieckiem" albo "bo kocyk był za śliski". Te to dopiero maja sztuczne problemy. Niech oddadzą te dzieci, jak by mi ktoś przyniósł pod drzwi ucieszyłabym się...
A może mnie tak po prostu 5 lat temu wykastrowali przy cesarce? też możliwe, ten szpital jakoś nie cieszy się dobra opinią, skoro mój jajnik gdzieś jest za macica, może mi go tam przyszyli? jeśli się dowiem, że to ich wina nie dam im żyć na pewno, niech sobie nie myślą. Zresztą jak wykastrowali Panią X bez jej wiedzy gdzie trąbiła cała Polska o tym w wiadomościach i zabrali dziecko bo tak im się podobało to kto wie. Może takiej Pani S.. co to miała wtedy 19l jak rodziła tez przydała się taka kastracja bo po co w tym wieku mieć dzieci? Bo za rok może zrobi kolejne. Jak się jest młodym to oczywiście "puszczalskim" tak to odebrałam po pseudo "opiece" pielęgniarek. Coraz bliżej jestem rozwiązania zagadki 4.12.2013r godz 14.00 wizyta w klinice niepłodności- liczę na nich jak na nikogo dotąd.
Rosół wstawiony... mogę kontynuować
Od początku myślałam: a co tam? Co to za filozofia zajść w ciążę? Przecież wystarczy współżyć bez zabezpieczenia! Teraz przez głowę galopuje mi tylko jedna myśl: COŚ TY GŁUPIA DZIEWUCHO SOBIE MYŚLAŁA?
Dopada mnie swoista biegunka umysłowa.
To Nasz 2 miesiąc starań. Chociaż nie wiem, czy 1 można zaliczyć do "starań". Kompletnie nieprzygotowani, bez obserwacji cyklu. To też zakończył się on w jedyny słuszny sposób - przyleciała ciocia:)
Ten miesiąc jest już inny, temperatura, testy owulacyjne, "praca nad sobą" w odpowiednie dni miesiąca:)
W chwili obecnej 8 dpo owulacji, Pan Detektor przyznał 22 pkt. Czekamy...
Tylko jak wytrzymać do sb?
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2013, 10:19
Po wizycie u dietetyka mam mieszane uczucia. Nie chcę jednak znowu przywoływać czarnych myśli - więc niech pozostaną "białe" 
UDA SIĘ!
Musi się udać.
Pilnuję się bardzo z jedzeniem, chociaż w te dni jest mi niesamowicie ciężko.
Konia z kopytami bym zjadła!
Niech się ta @ już skończy.
Plan działania ułożony 
dziś totalne lenistwo w końcu niedziela i mogę naprawdę poleniuchować wolne od pracy i od jutra urlop!szkoda tylko że pogoda na dworze kiepska ale i tak pójdę na spacerek .
Focham sie dalej. W nocy polozyl sie obok, ja z gola dupa, a on nic! Jak to ujela pewna forumowiczka tutaj: jaskra impotencka- nie widzi potrzeby seksu! To ja mam jaskre czynnosciowo-komunikacyjna: nie widze potrzeby rozmowy ani wykonywania jakichkolwiek czynnosci domowych ani tym bardziej wspolnie!
Bo zwykle to ja podchodze, smyram, zaczynam seks lub rozmowe. Dosc tego! Tak latwiej i szybciej osiagam cel, ale do cholery niech sie w koncu wysili, nie bede mu cale zycie podawac wszystkiego na tacy! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.