Wera Nasze początki 4 maja 2020, 12:18

7 dc
Dziewczyny nie mogę się doczekać pełnych strań . Czekam jak dziecko.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 3 października 2020, 07:30

Wczoraj wieczorem różowe plamienie, dziś już ciemniejsze (jakby fioletowe wręcz). Nie planowałam isc na żadna betę ani nic aż do tej wizyty 13.10 ale jednak skocze dzis do lab na betę i progesteron. Zobaczę, czy w ogóle coś wyjdzie. Slabo to wyglada i trochę mi przykro, nastawilam sie juz na zdrowa, bezproblemową ciąże... Bo szczerze mówiąc nie dalabym rady przechodzić przez to, co w pierwszej ciąży (kilka tyg leżenia etc). To niemożliwe z dwulatkiem. No i jednak chce pracować. Bo ciaza dzis jest a jutro jej nie ma, a pracę trzeba szanować. Więc uznam, że tak miało być i tyle. W ten weekend się wyłączam z życia. Poprosiłam męża aby zajął się synkiem w większości. Ja planuje leżeć, czytać, serial ogladac. Nie dlatego, że chce "ratować ciąże" ale dlatego, że mam kiepski humor i chce poleniuchować :o)

tc: 14+6, waga 58,3 kg.

Pomysł z imionami na kartkach przejmuję i wykorzystam!

Powiedzieliśmy mojej Rodzinie i 4 przyjaciołom. Zmieniliśmy tylko dwie kwestie - nie powiedzieliśmy o przypuszczalnej płci, a termin porodu zmieniliśmy na początek listopada. Nie chcieliśmy, żeby się zaprogramowali na dziewczynkę. A termin porodu opóźniliśmy, bo gdzieś Mężuś wyczytał, że lepiej troszkę opóźnić, gdyby się nie zaczęło w terminie pozwoli nam to uniknąć smsów w stylu "Zaczęło się?", "Już?". Posypały się gratulacje. Tata prawie się popłakał (był też jedyną osobą płaczącą na naszym ślubie), Mama powiedziała "Gratuluję!". A po 2 minutach przy cieście zaczęła opowiadać o sąsiadce (dokładnie w moim wieku) z dwójką dzieci około 4 i 2 lata. I tak sobie myślę - "Ja pimpolę, czy naprawdę nigdy nie mogę być trochę dłużej najważniejsza i nie porównywana do nikogo?". Ale potem przychodzi refleksja - "Nope, ten typ tak ma". Dzień później dostaliśmy hojną ofertę od mojej Rodziny - jako prezent na moje imieniny (czerwiec) i urodziny (październik) mamy sobie wybrać łóżeczko i przewijak, a oni się zrzucą i zapłacą. Miło.

A przyjaciele mnie rozwalili swoimi entuzjastycznymi reakcjami. Jedna kumpelka cieszyła się co najmniej, jakby to ona była w ciąży (wypowiedź na jednym wdechu) "GRATULACJE!!! Cudownie, cudownie, naprawdę cudownie! Jak się cieszę, skakać pod niebo mi się chce!!! A wiesz, czy to dziewczynka czy chłopiec? Trzymam kciuki, żeby to była dziewczynka, chociaż nie, może lepiej najpierw chłopiec, bo wiadomo, dla Twojego Męża może to być ważne - przekazanie nazwiska i w ogóle, no ale może jednak dziewczynka? Zresztą, to nieważne, niech będzie zdrowe!!! Baaaardzo się cieszę, trzymam kciuki i modlę się dla Was o zdrowie. Najchętniej bym Cię wyściskała!!!". Po tej rozmowie ten entuzjazm i mi się udzielił i chyba pierwszy raz tak się szczerzyłam z powodu ciąży. A od innego przyjaciela już dostaliśmy ofertę ciuszków po jego dzieciach na sam początek :)

Krwawe sny już nie są krwawe, ale dalej dużo śnię.

Wyhodowałam na parapecie własne kiełki. Opakowania sklepowe są za duże i część kiełków wywalałam do śmieci, zanim zdążyłam zjeść, a teraz proszę bardzo - na wyciągnięcie ręki - kiełki: rzodkiewki, brokuła i jarmużu.

No i wrzucam. Pierwsze zdjęcie brzuszka. Wiem, że dla niektórych może być to normalny brzuch. Nie dla mnie. Ja z tym zawsze głodnych i szybko trawiących. Nie chcę, żeby został potraktowany jako powód do zazdrości. Raczej jako motywacja, że jest o co i o kogo walczyć. I może ktoś stosuje sobie wizualizację - też może być pomocne.

https://naforum.zapodaj.net/eb77f8c03b35.jpg.html

99 dc. 14+0, z USG 14+4 waga 50

Nie mogę uwierzyć że dotrwałam do 2 trymestru. Dla mnie to abstrakcja.
Ale nie dochodzi nadal do mnie że jestem w ciąży. Nie wiem kiedy to do mnie dojdzie.
Udało mi się znaleźć fajna diabetolog. Bo moje cukry na metformine są różne w zależności co jem. Uznaliśmy że za tydzień przejdziemy na insulinę dla dobra dziecka. Bo metformina może nie dać rady w późniejszym okresie. Zostanę do 18 tc na metformine nocnej a potem przejdę na insulinę nocną chyba że naczczo cukry będą beznadziejne.

Dziś poszłam sobie na badania moczu bo za tydzień klinika. Zrobiłam dodatkowo posiew moczu. Do był strzał w 10. Bo znów liczbę bakterie, śluz i za dużo leukocytów. Doszłam do wniosku że to od grzybicy a nie układu moczowego. No nic mam pinafucin od ginekologa więc go dziś uzyje i we wtorek przed wizytą ponownie sprawdzę mocz a jak to rady nie da to pewnie antybiotyk mnie czeka.
Leukocyty mam 7,6 hemoglobina 12,9 ale od tygodnia biorę żelazo bo 2 tyg temu było 12. Za to neutrofile i Limfocyty bardzo wysoko jak to zawsze miałam. Ehh ten silny organizm.
Progesteron 56 norma 25-83 a biorę nadal 3*1 utrogestan miałam o 1 dawkę zmnjejszyc ale zmniejsze sobie za tydzień.
APtt 28 norma od 24-37.
Najlepsze w tym że klinika będzie już chciała odstawiać a mój zaufany gin dmucha na zimno i każe brać do końca ciąży. I nie wiem co robić.

W pracy--- powoli każą nam wracać do biur. Na chwilę obecną koleżanka poszła ja zostałam..Oby jak najdłużej. Postanowiłam już od 26 mają iść na urlop a od 9 czerwca na L4. Nie sądziłam że tak długo będę pracować zawsze myślałam że jak znajdę w ciążę od razu na L4 pójdę. A mi lepiej pracować niz siedzieć w domu i jeść. Bo tylko o jedzeniu myślę. Choć czuję żołądek pełny to stale bym coś zjadłam
Np wczoraj po zupce zjadłam paluszki potem loda sorbeta truskawkowego jak mi cukier 218 wyskoczył to znalazłam się na godzinnym spacerze 😱😱😱
Więc muszę uważać z tym wszystkim.
Też nie wiadomo czy miejsce dla mnie w pracy będzie bo wszystko tak robią aby pozwalniac ludzi tragedia. Ale narazie o tym nie myślę.
Od tygodnia mam większy brzuch mój twierdzi że Piotruś rośnie a ja uważam że to jedzenie. Muszę się trochę ograniczyć bo przytyję z 20 kg.
Marzy mi się jakie 3-4 dniowy wyjazd ale przez epidemię to niemożliwe. Może za jakiś czas coś się odmieni. Taki wypad wiele by zrobił. Akurat taki rocznicowy w czerwcu.

Jo!Zio Starania w walce z nadciśnieniem 9 grudnia 2021, 22:32

Dziś miałam kolejną wizytę u ginekologa. Nadżerka niestety nie zniknęła po lekach, nie mam za to płynu w macicy, który był tam ostatnio, wnioski są takie, że mógł się tam znajdować dłużej przez poprzednią owulację.
Co do leków to póki co mam brać tylko kwas foliowy i fertislim, D. ma brać Fertislim- oczywiście męską wersję.
Póki co nie zleciła żadnych badań.
Po tej wizycie czuję, że niczego nowego się nie dowiedziałam

binia29 CUDA się zdarzają. 13 lutego 2019, 20:17

Mam męża PALANTA...... co ja w nim widziałam........
Ktoś kiedyś powiedział ,, Miłość jest ślepa'' i zgadzam się z tym w w 100%. Szkoda tylko, że mam przez to życie zmarnowane (14 lat).

Napisałam to w ogromnej złości ........... na niego.
Życie z nim nie jest łatwe, ale bez Niego było by totalną porażką i nie dałam bym sobie rady. Życie uczy nas pokory, zrozumienia, wybaczenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2020, 18:46

- 2cs - 9dc -
Najciężej było wyjść z domu. W pracy było już ok, a 3,5 godziny zleciały jak z bicza strzelił. Nawet będąc tam pomyślałam, że dziwnie byłoby się tak szybko stracić i może nawet w ciąży bym trochę popracowała.. Gdyby nie wirus to na pewno bym tak zrobiła. Choć nie, bo jestem na połowie etatu, a ponoć tylko do trzech miesięcy nie liczą nowej wysokości L4. Miesiąc już przeleciał na zaległym urlopie. Wiem, że w życiu to tak jest, że pewnie nie uda się wstrzelić w ten okres, żeby kasa była lepsza... Ale... Czy to ważne? Najważniejsze, żeby się udało. Kochanie, mama bezustannie Cię nawołuje, chodź do nas ❤️ Niby jeszcze Cię nie poznałam, nie miałam Cię w ramionach, a jednak już za Tobą tęsknię..

Ana 81 Jak nie zwariować ? 4 maja 2020, 19:56

W sobote o 21.40 dostalam @. Dzis jest 3dc, ale czy na pewno? Zaczelam sie zastanawiać jak liczycie pierwszy dzien cyklu? Policzylam sb jako pierwszy dzien, a w niedziele zaczelam brac aromek 3 razy dziennie po jednej tabletce. I zapomnialam o oleju z wiesiolka, niedawno sobie przypomnialam ;) Dodatkowo dzisaj mam jednak gorszy dzień. Kolezanka z pracy wyslala mi zdjecie brzucha rozpoczela 9 miesiac i napisala mi ze najwspanialsze marzenia niedlugo sie jej spelnia. Super ciesze sie bardzo, ale dzisaj mnie to dobilo. To jest takie uczucie jakby ktos mi przywalil sztacheta. Mnie byc moze to marzenie nigdy sie nie spelni, jestem zla na siebie. Boje sie ze nie dlugo juz bedzie za pozno na dziecko i ze ludzie zaczna nam współczuć . A najbardziej boje sie nudnego zycia we dwojke, bez szans na dziecko. Tak, dzisaj mnie to wszystko dobija. Waham sie czy podjac roczny kurs zwiazany z moja praca. Czekalo by mnie duzo wyjazdow, moze zapomnialabym o tym wszystkim. Boje sie przez tego okropnego wirusa, bo to wyjazdy po calej polsce. Napisali mi dzisaj maila, ze zajecia ruszaja od czerwca. Troche czasu do namyslu jest. Juz sama nie wiem koszt ogromny, ale jak go ukoncze i zdam egzamin koncowy to pracodawca zwraca mi caly koszt. I jest mozliwosc podwyzki /awansu. Juz tak jeden zrobilam, bylo duzo nauki, zaliczen i stresu na egzaminie koncowym, ale warto bylo :) Gorzej jak nie ukoncze, to kasa w plecy. A najgorzej jak mi ktos jeszcze wysle fotke z brzuchem i napisze: Ja jestem w ciazy a Ty?? :( Widocznie, mam jakies inne supermoce...

Anuśla Musisz dać życiu szansę 4 maja 2020, 21:30

8 tydzien, usg. Jest Dzieć i serce bije! Ma 12 mm. Dzisiaj mi się wyprostowala macica, więc zdjecie beznadziejne. Ale mąż mógł wejść i zobaczyć serduszko pierwszy raz! Skonstatowal: "Fajne". Nosz kurde blaszka, głębokie bardzo.
Dostałam clexan z refundacja, doktor powiedział, że to oczywiste. A jednak!
Dostałam kartę ciąży - mała rzecz, a cieszy.
Ciekawostka, doktor powiedział, że pecherzyk zoltkowy idealny, co dobrze świadczy, bo to jeden z markerów wskazujących choroby genetyczne. Nie wiedziałam. Spokojniej mi teraz. Mimo, że na karcie mam napisane ciąża wysokiego ryzyka, ale to myślę że naklada sie na to ivf, zakrzepica i krwawienia. Tych ostatnich, odpukac w niemalowane, nie miałam od 2 tygodni. Doktor powiedział, że po krwiaku nie ma już śladu. Bakteriami w moczu mam się nie przejmować, bo leukocyty sa w normie, więc czekam na razie na wyniki posiewu.
Dostałam l4 na miesiąc. Nie protestowalam. Chcę wrócić do pracy, ale przy tych nudnosciach to bez sensu, nie skupie się na niczym. Zresztą tak mi słabo, że ledwo siedzę. Dzisiaj zamawiam opaske do akupresury, Krasi podsunela pomysł, myślę że to zadziała.
Myślimy nad wakacjami. W tym roku nie planowaliśmy niczego ze względu na ivf, ale gdzieś z tyłu głowy był szlak morawski w Czechach na rowerze lub Wyspy Owcze. W obecnej sytuacji zadowolimy się polskim morzem. Może Świnoujście? Może Łeba? Marzymy o Slowinskim Parku Narodowym, teraz będzie okazja.
Powiedzieliśmy o ciąży najbliższej rodzinie i przyjaciolom. Moja przyjaciółka poplakala sie z radości, a nie jest osobą wylewna. Rany, jakie to było miłe.
Jedyna skaza na tym wszystkim, u mojego męża znowu dolegliwosci brzuszne sie odzywaja. Cały czas coś go gniotlo pod zebrami, umeczony był. Miał gastro i kolonoskopie. Oprócz przepukliny przelyku i malej nadzerki nic nie znaleźli. Rok miał spokój, teraz znowu go boli. Zaczynam się bać, nikt mu nie jest w stanie pomóc. Znowu musi chodzić od Annasza do Kajfasza. Tak to w życiu jest, za idealnie być nie może. Spadam oglądać Outlanderka, dziś nowy odcinek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2020, 21:31

Invitro ciąg dalszy. Chyba wciąż do mnie nie dociera, co właściwie robimy. Poza mną i mężem o procedurze nie wie nikt. Pracuje w dużej mierze zdalnie, więc na badania mogę bez problemu chodzić w ciągu dnia. Najbliższe działania:
03.10 - zastrzyk Ovitrelle
05.10 - pick up
10.10 - transfer (taki jest plan)

ALICJA W KRAINIE CZARÓW W odpowiednim czasie 17 października 2023, 15:34

Życie na kartonach.
Ciągle szukamy swojego miejsca na świecie.
Za każdym razem kiedy przeprowadzamy się,myślę czy nasze dzieci będą miały gdzie się bawić? Czy są obok place zabaw...
Ostatnio przy pakowaniu mówię do męża:

-To będzie dobre miejsce, niedaleko jest Berlin. Duże miasto, dzieci będą mogły tam studiować.

Spojrzał na mnie i powiedział:
- żyj tym co jest, przecież możemy się jeszcze do tego czasu wyprowadzić. Żyj dla siebie,nie dla przyszłych dzieci.

dagmara Mój wyścig z czasem. 3 października 2020, 08:35

No i jest! Wynik bety po 48h.
1310 !!! Przyrost 180%.
Przyrost dobry :) Nie wiadomo co będzie dalej, ale póki co nie ma żadnych oznak, że jest źle. Przestałam myśleć o tym wysokim progu jako o czymś złym i cieszę się z chwili obecnej. Dziękuję wszystkim dziewczynom za słowa pocieszenia!
Następny punkt programu to będzie wizyta u ginki 15.10.2020. Przed wizytą zrobię badanie TSH, żeby zobaczyć czy udało mi się okiełznać tarczycę.
Jest dobrze! I niech tak zostanie!

No i jestem po wizycie opoznionej o 1,5 godz., ale warto było czekać. Ednometrium w 12dc 11mm, ładne, grubiutkie. Po lewej stronie dwa pęcherzyki 21 i 20 mm, w prawym dwa po 19 mm. Normalnie idę na rekord😁 Liczę, że coś będzie z tej lewej strony. Dostałam zastrzyk Ovitrelle i mamy działać dziś i jutro. Może ten cykl będzie szczęśliwy😊

binia29 CUDA się zdarzają. 4 maja 2020, 18:43

O matko jak dawno tutaj nie zaglądałam.
Bardzo dużo się u nas zmieniło a właściwie nas przybyło. Oczywiście dla wyjaśnienia to nie byłam w ciąży, tylko zostaliśmy rodzicami zastępczymi dla 11 miesięcznej dziewczynki. I tak: mała trafiła do nas 17 grudnia w 2018r. miała wtedy 11 miesięcy. Niestety pochodzi z patologicznej rodziny, niewydolnej wychowawczo, a najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że jej tata w ogóle się nią nie interesuje.
Mała jest nadal z nami, rodzice zostali pozbawieni całkowicie władzy rodzicielskiej, a my złożyliśmy wniosek o adopcję. Także marzenia o byciu rodzicem małej dziewczynki się spełniły, a dopełnieniem tego szczęścia była by jej adopcja. Nie jest łatwo, mała ma trudny charakter, jest twarda i chce rządzić. Ale po za tym jest urocza, interesuje się wszystkim, dużo mówi, jest bystra i bardzo mądra. Szybko się uczy, pyskuje, i ma swoje zdanie prawie zawsze. Wszyscy łącznie z dziadkami i przyjaciółmi bardzo Ją pokochaliśmy i nie wyobrażam sobie życia kiedy by przy nas nie została. Czasami myślę, że Ją zabierają a mnie na samą myśl ściska w sercu i wpadam w jakąś rozpacz. Na razie wszystko się rozciągnęło w czasie. I ile to potrwa, trudno przewidzieć oby szybko się wszystko wyjaśniło. Mała obecnie ma 2 lata i 4 miesiące. Nasz syn bardzo Ją kocha, tak jak i my.
Tak to wygląda pokrótce co u Nas.

Iza_Malarka Zaczynamy! 26 października 2020, 21:19

Dziewczyny! Widziałam, że miałam w skrzynce wiadomość od Jednej z Was - niestety musiałam ja chyba usunąć, nie mogę jej teraz znaleźć i nie zapamiętałam nicku 🤦🏽‍♀️ przepraszam i proszę o wysłanie jeszcze raz ❤️

Wspominałam już kiedyś o natarczywości dziadków w kontekście chęci posiadania prawnuka. W ostatnim czasie miały miejsce kolejne dwie wspaniałe rozmowy.
Pierwsza z nich to wysłanie piosenki Niemena jestem mamą to moja kariera.... a gdy nie odpisywalam to telefon czy już jej słuchałam i ze może byśmy podziałali coś w tym temacie? Odpowiedziałam ze nie wszystko jest takie proste jakim się wydaje. Na co dostałam uslyszalam ze dla chcącego nic trudnego. Co oczywiście mnie zatkało, a jako ze rozmowa miała miejsce około 13 to szybko się pożegnałam pod pretekstem dużej ilości pracy. Ale po jakimś czasie płaczu a potem wkurwu wpadłam na świetna ripostę - no to babciu może trzecie dziecko? Skoro dla chcącego nic trudnego (świetna w mojej głowie, nie wiem czy miałabym odwagę powiedzieć to dziadkom 🤣🤣).

Dziś mieliśmy kolejną rozmowę o kuzynce która właśnie urodziła super dziecko, no cudne dziecko. A dzieci to są cudne i wspaniałe i pytanie wprost czy działamy coś w tym temacie... Na co odpowiedziałam że to nie jest na pstryknięcie palcem i dostałam kolejna świetna radę - wiem, wiem, ale to próbujcie.

I tak się zastanawiam? Kiedy i dlaczego ludzie dali sobie prawo wpychać nos w cudze sprawy a przede wszysktim w cudze łóżka? Naprawdę już ręce mi opadają.. dlaczego tyle ludzi pozwala sobie na pytania „kiedy dziecko?!”. Mogę nie chcieć, mogę nie móc, może mnie to bolec.. nikogo nie obchodzi co ja chce, jak ja się z tym czuje.. oni chcą wnuka/ prawnuka/ ...

25tc+1d, waga 60,8kg (+6,8kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Progesteron Bensis, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)

I skończyło się rumakowanie, ech.. znowu przykaz leżenia, przyczyną jest brzuch twardy jak kamień i skurcze. W pakiecie z leżeniem doszła nospa, progesteron i większe dawki magnezu. Gdzie jest moja nudna ciąża?! Ale nie narzekam, bo najważniejsze że jest. Choć przyznam, że jak ktoś kiedyś powie, że ciąża to najpiękniejszy czas w życiu to chyba tętnice przegryzę.. Jak żyje się tak nie bałam, marzę tylko aby dorwać do chwili kiedy usłyszę płacz syna po porodzie. Pierwszy trymerst to był koszmar, strata jednego z bliźniąt, dramatyczne samopoczucie fizyczne i psychiczne, krwawienia, wieczne mdłości, stany depresyjne, a kiedy przyszedł II trymestr i na moment zrobiło się fajnie, kiedy już poluzowały się spięte od miesięcy obwody, zaczęły się skurcze, a do końca ciąży jeszcze jakby daleko.. Pociesza, że młody rośnie trochę ponadgabarytowo ma 1043gr (czyli jest rozwojowo o tydzień większy niż wynika z tc, a ten znamy przy ivf precyzyjnie). To akurat dobrze bo gdyby zachciało się paniczowi przyjść szybciej na świat to im będzie większy tym ma większe szanse. Niech już będzie lipiec/sierpień. Niech mnie ktoś uśpi i obudzi z dzieckiem na rękach.

Edit: I jeszcze jak na złość spać dzisiaj nie mogę.. Śniło mi się, że urodziłam martwe dziecko.. Jak dobrze, że właśnie w tym momencie leżąc w łóżku czuje jak się nasz mały skarb rusza, bo pewnie w panice już bym budziła męża, że trzeba jechać na IP (oczywiście w napadzie histerycznego płaczu). Muszę wyluzować bo się nerwicy nabawię, ale przy takich akcjach nie jest to proste.

Jak to jest, że my staraczki, nawet jak zajdziemy w ciążę, to nie mamy lekko.. 😕


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2020, 03:17

Jeheria No kiedy? 5 maja 2020, 10:56

40+3
Miałam rację że Maciuś zszedł jeszcze niżej, czuję inaczej jego uderzanie o moje podwozie. Wczoraj miałam wizytę i zaplanowano masaż szyjki ale okazało się że już jest skrócona i rozwarcie na palec. Doktor trochę pomasował ale nie bolało nic. Trudno było zmierzyć główkę Maciusia na USG jest tak nisko, doktor ręcznie musiał to robić, wyszło mu 3,5 kg. Czyli to prawda że w ostatni miesiąc dziecko może przytyć nawet kilogram. Super :)
Przez ostatnie dwa dni miałam bardzo często skurcze, takie bolesne, używam aplikacji Skurcz aby określić ich częstotliwość. Wczoraj miałam je od 12 do 2:30 w nocy, oczywiście nieregularne. W nocy wstałam i wszystko ustąpiło. To są już inne skurcze niż spinanie macicy, one bolą, ale do wytrzymania. Dziś rano odszedł duży kawał czopa podbarwiony krwią, taka łyżka. Czyli coś tam idzie powoli dalej.
Jestem teraz po ktg. Zapisały się 4 skurcze podczas 30 minut. Czułam je, były nieprzyjemne. Nie miały dużej mocy bo 25-50 ale to zupełnie inne skurcze niż 2 tygodnie temu na 1 ktg (to było moje 3 ktg, na 2 zero skurczy). Na 1 były o mocy 70 ale w ogóle ich nie czułam, poczytałam że to przepowiadające. Aparat tak samo rozpoznaje porodowe i przepowiadające. Tyle że te drugie są bezbolesne. Te obecne są zupełnie inne, ściskają głównie macicę. A nie idą z góry. I trzymają ok minuty.
To teraz muszę czekać aby przybrały na sile i były regularne.
Mój organizm jest bardzo powolny... Mąż się śmieje że będzie u mnie tak samo jak z zatwardzeniami 😂 mam problemy jelitowe od zawsze w przeciwieństwie do niego...

13 cs 1 DC
13stego w piątek rozpoczynam 13 cykl starań.. tak jak przewidziałam, po zrobieniu testu zalała mnie fala łez.. Idealne warunki do zapłodnienia jak widać nie wystarczą, żeby mieć happy end. Postanowiłam, że w tym cyklu dystansuje się od pomiarów wszelkiego rodzaju- żadnych testów owu, żadnego mierzenia temperatury, żadnego oczekiwania. Nie będę również tu obsesyjnie zaglądać, moja głowa musi po prostu się przewietrzyć od wszystkiego co ze staraniami związane. Trzymam za Was kciuki 🤞

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 3 października 2020, 09:19

Sobota

5dpt test z moczu razi bielą. Jedna kreska. Jestem wkurzona to bardzo kulturalne określenie.
Od rana ryczę. Mąż śpi. I dobrze.
Ja nie dam rady tego znieść. Już po prostu nie dam. To za duży cios.
Człowiek mimo tego że wie że ivf za pierwszym razem wychodzi co 3 kobiecie, to jednak ma nadzieję. Ja zawsze jak mam nadzieję to przegrywam. Jeszcze się tego idiotko nie nauczyłaś? To czas dorosnąć.

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 5 maja 2020, 18:18

20 dc
Dzisiaj mam zły dzień, zły humor i ogólnie jestem na wszystko na nie. 😒 Rano spadek temperatury, potem telefon do kliniki i informacja że nadal nie przeprowadzaja zabiegów i nie wiadomo kiedy będą robić, no i skoro badania były robione w styczniu to będziemy musieli wszystkie powtórzyć (bez kariotypu, badania grupy krwi i cytologi no i może jeszcze USG piersi się nada) ☹️ ręce opadają. Nie dość, że znowu kasa pójdzie to jeszcze nie wiadomo kiedy je robić, żeby znowu się nie przedawniły i znowu się modlic żeby bylo wszystko dobrze. Umowie się do gin na wizytę, niech sprawdzi co się tam u mnie dzieje (bo wydaje mi się że cykl bezowulacyjny) i powie co dalej robić. Jak każe robić badania w nowym cyklu to wypada ok 20.05, więc stymulacja może być w czerwcu. O ile oczywiście wszystko będzie ok, mam nadzieję, że do tego czasu poziom prolaktyny się nie podniesie.🙏
Nie cierpię nie mieć na coś wpływu, wrrrr. Do szału doprowadza mnie ta bezsilność, ta niewiedza. Jestem typem zadaniowca, jest coś do zrobienia, nie ważne jak trudne to trzeba to zrobić ale jak jest konkret, jak wiem czego ode mnie się wymaga. Ma być zrobione to i to, tak i tak i ja dzialam. A przy ivf czuje się jakbym na nic nie miała wpływu. Mogę zrobić badania, ale nie mam wpływu na wyniki, mogę być poddana stymulacji ale nie wiem jaki będzie wynik punkcji, a później jaki będzie wynik zapłodnienia komórek...
Wiem, że marudzę i podziwiam dziewczyny, które przy tym wszystkim mają siłę i nie mają ,,dołków,,. Nie lubię taka być, małż będzie pytał co mi jest, a mi się nie chce dzisiaj rozmawiać, z chęcią bym zasnęła i obudziła się z kropkiem w brzuchu.
Chce być w ciąży, już nie chcę czekać😭😭

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)