Po tej stracie zrobiłam badania genetyczne zarodka. Zrobiłabym je też przy pierwszej stracie, ale nikt mnie w szpitalu nie poinformował, że mam taką możliwość. Tym razem jednak, trafiłam do innego szpitala, gdzie pobranie materiału do badań, nie jest im obce. Obce jest tylko, co dalej z tym zrobić.
Ze szpitala wyszłam w sobotę rano, 14 marca. Rozbita.
Wieczorem zaczęłam szukać w necie laboratorium do badań. Znalazłam testDNA w Katowicach. Pomimo, że była 21.00 postanowiłam spróbować zadzwonić. Odebrała jakaś babka. Wysłuchała, poradziła i wytłumaczyła jak wysłać próbkę do badań. Następnego dnia (niedziela) musiałam jechać do szpitala, żeby sama zapakować próbkę do wysyłki.
Po 5 dniach przyszedł pierwszy wynik na maila... To był chłopiec... Mój synek... Miałam mieć drugiego synka... A teraz mam drugiego Aniołka w niebie...
W kolejnym tygodniu przyszły ostateczne wyniki. Trisomia chromosomu 18 , czyli zespół Edwardsa. Bardzo chore dziecko.
Z jednej strony poczułam ulgę. Ulgę, bo bałam się, że z moim organizmem jest coś nie tak i zabił zdrowe dziecko. A z drugiej strony zaczęły narastać pytania: dlaczego? Dlaczego dziecko było tak chore? Zanim zajrzałam do internetu, mój rozsądek zaczął mówić mi, że to przez mój wiek. Że może nie powinnam już starać się o dziecko, bo jestem już po prostu za stara. Że może trzeba już odpuścić...
W ramach badań w tym laboratorium, miałam też telefoniczną konsultację z lekarzem genetykiem. Czekałam na to. Główne pytanie z jakim czekałam, to czy rzeczywiście jestem za stara i trzeba odpuścić?
Po paru dniach, zadzwoniła do mnie Pani Genetyk. Powiedziała, że wiek 40 lat, to absolutnie żadna nowość w dzisiejszych czasach, jeśli chodzi o starania o dziecko. Że przychodzą do niej kobiety w wieku 45 lat, które też chcą jeszcze zostać mamami. Pocieszyło mnie to. Pocieszyło mnie również to, kiedy powiedziała, że urodziłam zdrowe dziecko, czyli jesteśmy z mężem płodni, a ja jestem w stanie donosić szczęśliwie ciążę, a to bardzo dużo. Na pytanie dlaczego doszło do takiej wady u dziecka, odpowiedziała, że wg genetyków, najczęściej jest to spowodowane niesprzyjającymi warunkami podczas łączenia się kom jajowej z plemnikiem lub wadliwą kom jajową. Co zaleciła by w moim przypadku? Sprawdzenie "moich warunków" w jakich dochodzi do łączenia kom jaj z plemnikiem. Poleciła zrobić badanie poziomu homocysteiny, witaminy B12 i kwasu foliowego.
Jutro ciąg dalszy mojej historii...
20+6
Nie mogę uwierzyć, że to już ponad połowa ❤️ Czas zdecydowanie zbyt szybko płynie. Wczoraj mieliśmy badania połówkowe i rośnie nam piękny i zdrowy synek ❤️ codziennie daje o sobie znać ❤️
Czekamy na Ciebie Okruszku❤️❤️❤️
Dziewczyny nigdy się nie poddawajcie w walce o upragnione maleństwo, wierzę w to, że każdej z Was w końcu się uda... Mimo, że ta walka jest ogromnie ciężka to i tak ją wygracie i będziecie tulić w ramionach swoje maleństwo❤️
Tak! Klinika otwarta! Zapisałam się na badania bo wygasły. Oczywiście gdybym sama nie dzwoniła i nie męczyła to bym nie wiedziała że otwarte. Jutro na badania a w środę na wizytę kontrolna. Zapytam czy w zwiazku z 2 nieudanymi transferami trzeba jakieś dodatkowe badania robić. Bo może coś jeszcze można zbadać. ..
No cóż, w końcu tutaj jestem.. Teraz może będzie trochę lżej, może trzeba otworzyć na nowo niezasklepione rany, wyrzucić wszystko pomalutku z siebie i zaszyć je na amen. Oby.
Dziś czarne grube chmury zebrały się nie tylko na zewnątrz nad naszymi głowami ale też i w mojej głowie. Zbierały się już kilka może kilkanaście dni. I grube krople popłynęły konkretnie nie tylko z tych chmur. Głowa pękała już w szwach, nie wiem, tłumaczę sobie że przez zmianę pogody ale chyba jednak to wszystko przez głuchy płacz trwający pół dnia. Ale od początku, wczoraj na drugiej zmianie w pracy miałam lepszy dzień, mniej myślałam. Dużo ostatnio myślę, analizuję, bo ciężko nie myśleć kiedy ciągle coś jest nie tak. Dzisiaj wolne to przy dniu z natchnieniem nastawiłam się że idę do ogródka, rwę buraki i kładę w słoiki. Mhmm. Taki był plan. Już w nocy miałam niespokojny sen, wierciłam się, źle spałam, czułam że coś się dzieje. Rano przebudzilam się umordowana dużo szybciej, niż normalnie po drugiej zmianie w pracy.. Mówią przecież póki jesteś panienką i dzieci jeść nie wołają to korzystaj.. Standardowo zaraz w ruch poszedł termometr i tak jak czułam prawie 38 stopni. Wiedziałam że coś jest nie tak. Z planów nici, siły brak aby wstać i coś zjeść, zawsze rano musi być przecież kanapka kawa.. Należę do tych co zjeść lubią i bez śniadania funkcjonować nie potrafią. Tym razem wjechała na siłę tylko kanapka i zaraz napar z cudnej lipy od teściowej z dwiema łyżeczkami czystej witaminy C i łyżką miodu. A potem już z górki.. Jakaś granica została przekroczona i pękło. Nie dość że dzień w łóżku, pogoda do kitu to i głowa do kitu. Tak jak wcześniej wspomniałam, ostatnio dużo myślałam, to niemal jak obsesja, staram się hamować żeby nie ześwirować ale czasem po prostu człowiek siada psychicznie. Zadaję sobie pytanie, jak wiele z nas- co tym razem poszło nie tak? Co mogłam była jeszcze zrobić albo zrobić lepiej? Ostatnio po zaczęciu przyjmowania acardu i wstrzykiwaniu clexanu cykle trochę się rozjechały. Nie wiem czy taka zmiana miała jakiś wpływ na długość cykli.? Coraz częściej myślę że chyba nie, chyba bardziej podziałała głowa. Że jeśli masz leki to teraz powinnaś się skupić. Powinno być już dobrze. Takie trochę napięcie że teraz musi się już udać. A tymczasem pierwszy cykl na lekach trwał 45 dni, kolejne już trochę się skracały. Poprzedni cykl o dziwo mnie zaskoczył. Już parę dni po ustaniu krwawienia natchnęło mnie aby zrobić test owulacyjny. To był drugi cykl na testach owulacyjnych a pierwszy na testach firmy Testeo. Akurat miałam tydzień urlopu z narzeczonym, jednego dnia zaplanował nam wycieczkę w Czechy do skalnego miasta no i ogółem non stop byliśmy całymi dniami ze sobą w ciągu dnia. Miałam okropne zachcianki na przytulanki dzień za dniem jak nigdy, więc kurcze mówię a zobaczę jak ten test funkcjonuje. Zrobiłam go i okazało się że druga kreska dużo ciemniejsza od testowej.. Mówię no super, mamy sporo czasu na przytulanki. No i też dużo ich było, aż dziwię się że mój Ł tyle mi podołał. W nocy przytulanki. Kolejnego dnia owulacja, czułam od południa pobolewanie w brzuchu po czym kłucie dokładnie lewego jajnika. No i co? Nie wyszło. Stąd moje myśli, co znowu się stało? Wykres temperatur pięknie wyglądał, jeden skok tempki, drugi skok.. Testy ciążowe wjechały już po 8 dniach od owulacji, pracuję w sklepie spożywczym o dużym przemiale. Zazwyczaj jako ala kierownik na drugich zmianach, wiąże się to nie tylko z wykładaniem towarów na półki ale też przyjmowaniem towaru, często ręcznym wjeżdżaniem paleciakiem na miejsca paletowe, po tylu przejściach, poronieniach po prostu muszę wiedzieć wcześniej jeśli coś się we mnie zadomowi.. Kierowniczka wie i rozumie moją sytuację, jeśli coś będzie na rzeczy mogę iść na wolne od zaraz jeśli będę czuła taką potrzebę. Tak więc testy jak i 8 tak 11 dnia po były oczywiście negatywne. Wiedziałam już, czułam że nic nie będzie. Ł w któryś dzień przyłożył rękę na mój brzuszek, zdążyłam mu odpowiedzieć tylko że nic tam nie ma i wybuchłam płaczem. Dwa dni później zaczęłam plamić.
Dziś mam kryzys jakiego dawno nie miałam. Czarne chmury nad nami. Czekam na kolejną owulację ale pewnie znowu przez choróbsko się przeciągnie. Najgorsze to czekanie. Od okresu do owulacji a potem od owulacji do dnia następnej miesiączki..
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2024, 17:24
Normalność w czasach nienormalnych.
Czerpię energię z tej stabilizacji, a z tyłu głowy licznik przypomina, że za chwilkę może być już czas na działanie.
Już nie zapominam rano o temperaturze i zaczyna mi się podobać, to że rzeczywiście dużo z wykresy można wyczytać.
Teraz pierwsza po przebudzeniu nie jest kawa 😉
Brzuszki sypia się z każdym wiosennym dniem, dziewczyny a kiedy u nas wysyp?
Myślali jestem z każdą z Was 😘
"Homocysteina - jak obniżyć jej poziom?
🔸️ Bezpieczny poziom poza ciążą to 6,5 do 8 jednostek. Jej wysoki poziom może utrudniać zajście w ciąże!
🔸️ Badając poziom homocysteiny badamy również poziom B12 i kwasu foliowego (jeśli jej poziom będzie przekroczony to dwa pozostałe wyniki mogą nam pomóc dobrać suplementację do zbicia jej poziomu).
🔸️ Wysoki poziom homocysteiny - jak zbić?
W pierwszej kolejności suplementacje zaczynamy od:
- 1000mcg metylowanej B12
- 800-1000 mcg folianów
Powyższe zestawienie to podstawy do zbicia homocysteiny (1 krok), dodatkowo można się wspomóc następującymi substancjami (2 krok):
- TMG
- B6 (P5P)
🔸️ Po włączeniu suplementacji badamy ponownie poziom homocysteiny/b12/kwasu foliowego po 4-5 tygodniach. Jeśli jej poziom nie spada, a jednocześnie rosną poziomy witaminy B12 i kwasu foliowego to należy usprawnić metylację.
🔸️ Jak usprawnić metylację? Poprzez włączenie do suplementacji fosfatydylocholiny oraz kreatyny. (3 krok)
🔸️ Zbicie poziomu homocysteiny może być kilku tygodniowym przyjmowaniem B12 + folianów (krok 1) i od niego zaleca się zaczynać. Jeśli nie daje on oczekiwanych rezultatów to należy włączyć do suplementacji dodatkowe produkty (krok 2). Jeśli i one nie radzą sobie z obniżeniem poziomu homocysteiny to należy usprawnić metylacje poprzez aktywację SAMe (krok 3).
🔸️ Dlaczego od razu nie zastosować 1+2+3 kroków? - dlatego że dużo łatwiej jest obniżyć poziom homocysteiny niż w zdrowy sposób ją podnieść, stąd lepiej poświecić kilka tygodni dłużej na spokojne obniżanie jej poziomu, niż przez nawet kilka miesięcy odbudowywać ją do "widełek"."
źródło: strona fb "MTHFR - zaburzenia metylacji"
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2020, 10:22
23 dc
Jak dla mnie cykl stracony. Nie wiem co jest tego powodem, wiem że raz na jakiś czas są cykle bezowulacyjne, ale dlaczego akurat ten, kiedy robię wszystko żeby się udało (oczywiście, nie robię tak pierwszy cykl, ale w tym zebrałam wg mnie wszystkie ,, elementy,). 🙄 To tak podcina skrzydła, jak robisz coś, starasz się a i tak nie wychodzi. Pozytywem w tym cyklu jest to, że mam cały czas ochotę na seks, ale staram się nie ,, męczyć,, męża za często bo zacznie przede mną uciekać. 🙈 Wcześniej różnie bywało, szczególnie przez ostatni rok najczęściej ja nie miałam siły i ochoty i naprawdę czasami się zmuszałam bo owu.😒
Staram się ograniczyć dostęp małża do informacji na temat mojego cyklu. Wydaje mi się,że lepiej jest jak dokładnie nie wie jaki jest dzien cyku. Czasami dopytuje czy ,,ten,, czas już jest albo kiedy będzie. Wystarczy, że ja myślę o tym na okrągło, nawet w pracy łapie się na tym, że robię coś ale i tak myślę o wykresie, o tym ile jeszcze do @ Jak ten czas mi się dłuży, chce już zacząć nowy cykl i walczyć dalej.
Ostatnio ogladam wykresy na tablicy, dużo się zazielenilo, jak to fajnie się patrzy na te zielone ogonki. I podoba mi się bardzo to wsparcie dziewczyn tutaj i pomoc jaką okazują. Ja też Wam dziewczyny dziękuję za komentarze. Mysle, że jak wcześniej bym tutaj trafiła to może już byłabym w ciąży. Ale nie ma co gdybać, trzeba żyć i działać.
Ostatnio moja młodsza siostra powiedziała, że ona nie chce mieć dzieci, nic jej nie powiedziałam ale w myślach przeklinalam, że dla niej to wybór mieć albo nie mieć dzieci. A ja możliwe że nie mam wyboru.
Weekend zapowiada się fajnie, może zrobimy małego grilla, pobujamy się na nowym hamaku, pospacerujemy. Małz kupił materiał na podstawki pod doniczki, których nie mogę znaleźć w żadnym sklepie więc może w przyszłym tygodniu zabierzemy się za ich robienie.
Chciałabym tak czymś się zajac żeby nie mieć czasu na myślenie o staraniach, ale chyba nie potrafię. Cokolwiek bym nie robiła cały czas ,,główka pracuje,,.🙄
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2020, 14:55
Dziś nasza 4 rocznica ślubu! Na facebooku wyświetliło mi się wspomnienie z filmikiem naszego pierwszego tańca. Ech, nigdy mi sie nie znudzi oglądanie go. Do tej pory znajomi nam mówią, że to był najfajniejszy pierwszy taniec jaki widzieli. Co tu dużo mówić, ja też tak sądzę😀😀
Wracam wspomnieniami do tego dnia. Jaka ja byłam piękna!! Wymarzony od dziecka welon 3 metrowy, ciagnacy się po ziemi, piekna pogoda, tyle życzliwych ludzi, czadowe wesele, które wspominalo się długo i zdarzenia, które stały się rodzinnymi anegdotami. I podróż poślubna do Szkocji, z namiotami, z planem, który pisał się spontanicznie w trakcie wojaży. To były piękne dni.
A potem nastała era niepłodności i kurtyna spadla na nasze szczęście. Pierwsza rocznica wypadala tydzień przed pierwsza wizyta w klinice leczenia nieplodnosci. Staraliśmy się 10 miesiecy, ale już mnie to zaczęło niepokoić. Druga rocznica była po drugiej IUI, w oczekiwaniu na wynik. Trzecia rocznica wypadala kiedy akurat doszłam do siebie po wypadku i kilkumiesiecznej rehabilitacji.
A czwarta jest z Małym Człowiekiem w brzuchu! Wiele przeszliśmy przez te 4 lata. Nigdy nie zwatpilismy w siebie, nigdy żadne z nas nie wyrzucilo drugiemu: to przez Ciebie! I po operacjach po wypadku i po punkcji budzilam się z mężem u boku, siedzacym na krześle.
Te cztery lata to dopiero poczatek drogi i na pewno wiele w życiu nas czeka, ale kto da radę jak nie my?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2020, 10:06
Po 3 mc-ach samego metformaxu dalej było zero efektów a słynny profesor zalecał przejście do programu invitro... Stwierdziłam, że jest przereklamowany, i zmieniłam klinikę.... Straciłam 3 mc , bez owulacji 
Jestem przerażona tym, co się dzieje. Pandemii i jeszcze niepokoje polityczno-społeczne. Serio, odechciewa się wszystkiego. Zastanawiam się czy to dobry czas na powoływanie na świat nowego człowieka.
2 miesiące ciąży za nami! Kiedyś pamietam, ze w głowie sobie zapamietalam, ze jak przetrwamy pierwsze 8 tygodni ciąży to musi już być dobrze (nie pamietam czy chodziło mi o ta statystykę, ze po 8ym tygodniu spada ryzyko do 10% a po 12tym do 1%). Dlatego tez po ostatniej wizycie w 8+4 odetchnęłam z ulga i jestem spokojna. Co do objawów, to drzemki w ciągu dnia (chociaż noce przesypiam), czasem tez zdarzają mi się wymioty, ale to mniej więcej już wiem co może mi zaszkodzić i unikam. Także nadal nie narzekam, bo jest naprawdę dobrze i oby tak dalej! Waga stoi w miejscu, ale to pewnie dzięki temu, ze odrzuciło mnie od słodyczy i kawy. W zeszłym tygodniu udało mi sie tez sporo spacerować, chce się ruszać, bo tak bym mogła cały dzień nie wstawać z kanapy... wiem, ze i ta kanapa to wspaniała opcja, bo jednak to czas, który się nie powtórzy... powoli tez mówimy najbliższym - jest radość i wzruszenie 😍 robimy to bardzo ostrożnie, bo jednak mamy za sobą starania i z tylu głowy, ze u mnie był problem z ochrona zarodka i komórkami nk... moja Mama tego nie rozumie i naciska żebyśmy już mówili najlepiej wszystkim o ciąży... ale my robimy po swojemu! Przyjdzie czas (po prenatalnych tak musimy) żebyśmy mogli się chwalić 😍 a tez brzuszek będzie bardziej widoczny, bo poki co malutki, zreszta jest jeszcze wcześnie. Uspokaja mnie to, ze jestem obstawiona lekami.
Byłam tez na pierwszej wizycie u mojego ginekologa prowadzącego ciąże, nie mam Mu nic do zarzucenia, ale nie ma poki co tej nici porozumienia co z moja Panią Doktor Anioł... ojjj podniosła poprzeczkę i to bardzo... Mąż był ze mną na usg i stwierdził, ze lekarz był wyraźnie zmęczony i przeziębiony... 🤦♀️ Wiec liczę na to, ze następnym razem będzie w lepszej formie i ta wizyta tez będzie inna. W zasadzie nawet nam nie pogratulował, a chodziłam do Niego podczas starań tez... no ale może to nie był Jego dzień... tak czy siak zostajemy, bo pracuje w szpitalu i gdyby była potrzeba to będziemy mieli gdzie jechać, a poza tym gdyby była konieczność cc to tez wiem, ze ma dobra rękę do tego. Zobaczymy 🙂 teraz najważniejsze żeby Dzidziuś z nami został 🙏🙏 ❤️❤️
2 dc
A ja znów na początku cyklu.Rozjechane zupełnie.Tym razem cykl trwał całe 13 dni.Nie wiem co się dzieje nie czuje się jakoś inaczej czy tez źle.Maz tez dopytuje co jest grane a ja nie wiem.Pierwszy raz w życiu takie coś.Nie miałam czasu myśleć o staraniach o dniach cyklu bo taras robi się.Juz prawie skończony jeszcze tylko podłoga mąż upiera się by teraz robić.Zobaczymy.
W środę byliśmy na pobraniach do badań.Dobrze ze zerknęłam na wcześniejsze wyniki bo cała wirusologie mamy ważna do 20 lipca a w zleceniach było do zrobienia.Koniec końców okazało się ze nie potrzeba bo ważne.Kilka setek w kieszeni.Za badania męża zapłaciliśmy 910 zł.
Kd_eye odpowiedziałam Ci w komentarzu do wpisu.
Anuśla mój bardziej denerwuje się tym ze za każdą wizytą dopisują nam kolejne badania.
Mnie jeszcze czeka usg piersi.Tego się obawiam co wyjdzie biorąc pod uwagę czterokrotne usunięcie guza który ciagle odrasta.Gabinet gdzie robię kontrole i mój onkolog mówi ze najbardziej wiarygodne jest zamknięty ze względu na wirusa.Usg powinnam zrobić w kutym marcu No ale sytuacja jest jaka jest wiec monitoruje sytuacje.Zawsze pod górkę jest.
W tym roku: najpierw operacja tarczycy, problemy z głosem które na szczęście zniknęły zupełnie. Wynik histo wykluczył zmiany nowotworowe. W ostatnim czasie przeszłam kolejne lęki związane ze złą cytologią. W tym temacie na szczęście moja poradnia działała i wykonałam kolposkopię. Musiałam również wykonać test hpv no i wyszło wirus 33! Wynik histo stwierdził jedynie niewielką zmianę w jednym wycinku i otrzymałam zielone światło do starań i c.d. diagnostyki
Kontrolna cytologia za pół roku, jest nadzieja, że organizm zwalczy i wirusa i ta zmiana zniknie. Będę teraz próbowała zapisać się na sono hsg.
Aktualne wyniki badań krwi:
TSH - 2,7
FT4 - 1,54
Glukoza - 95,2
Prolaktyna - 539
Z tymi i innymi wynikami badań hormonalnych udałam się do Pani endokrynolog do której chodziłam na początku, zmieniłam ją bo szukałam takiego lekarza który ma też aparat usg. To był błąd bo ona naprawdę jest OK, jest zaangażowana i stara się nam pomóc, czuję się otoczona opieką. Na zmniejszenie TSH mam zwiększoną dawkę euthyrox, na cukier metformax w innej dawce, na prolaktynę bromergon. Zasugerowała też, że powinnam zbadać mutacje genu MTHRF. Kiedyś już ktoś mi mówił o tym ale uznałam to badanie za nic nie wnoszące tylko kolejne na wydawanie bez sensu kasy. Teraz argumentując przekonała mnie.
Mąż także poczuł chęć i już zapisał się na badanie nasienia i posiewy gdy będzie miał swoje wyniki idziemy razem do jego androloga.
Jestem teraz pełna nadziei i wierzę, że się uda!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2020, 13:44
8 maja dla mnie będzie zawsze osobistym świętem...dziś nasze dziecko skończyłoby 2 lata. Maj jest dla mnie zawsze przygnębiający...1 maja zmarła moja babcia, 5 maja dziadziuś - najdroższe memu sercu osoby. 8 maja miało urodzić się teoretycznie nasze dziecko... zamiast cieszyć się pięknem rozwijającej się wiosny popadam w nostalgię i tak już chyba zawsze zostanie.
32 d.c.
Zawsze gdy przychodzi ten dzień doszukuję się pierwszych oznak ciąży. Bolące piersi, zmienny nastrój.. Cykl mam dosyć regularny więc długo nie żyję w niepewności mając nadzieję, że się udało. Diagnostyka stanęła w miejscu, miesiące uciekają, nie ma szans na kolejne badania i odkrycie problemu. Może gdybym była młodsza to przerwa nie martwiłaby mnie a tak ...
Czuję się znużona mocno obecną sytuacją, na dodatek u mnie praca wre pełną parą! Wiem, powinnam się cieszyć, że pracę mam, że nie ma u mnie żadnych zawirowań. Ale jednak trochę zazdroszczę osobom które mogą pracować zdalnie albo chociaż krócej.. Skończy się na tym, że wezmę może jakiś dzień urlopu.
Mój Drogi Pamiętniczku!
15dc. Temperatura od wczoraj rośnie. Pozytywny owulak 13 dc. Wczoraj (14dc) straszny ból lewego jajnika. Dawno mnie tak nie bolalo a powiem że zazwyczaj czuję ból. No nic seks był i to dość sporo, wstrzeliliśmy się idealnie w owu. Oby ten cykl przyniósł Nam szczęście. Mój K ostatnio coraz częściej mówi o dziecku, widzę że coraz bardziej go pragnie. Cieszy mnie to 💕 napewno będzie dobrym ojcem, jestem szczęściara że trafił mi się właśnie On. Mężczyzna wymarzony, miłość mojego życia. Facet który dba o mnie, szanuje i czuję się tylko Jego a On tylko Mój. Wiele mu zawdzięczam, wiele mnie nauczył. Właśnie o takim związku marzyłam, związek w którym najważniejsze jest partnerstwo, szacunek, miłość, bezpieczeństwo. Myślę że do szczęścia jest Nam potrzebny tylko Własny Kąt oraz Maleństwo
ale wierzę że razem osiągniemy wszystko. 💓
Dziś szykuje Nam się grill.
A w niedzielę chcemy skoczyć na jakąś wycieczkę. Mam juz dość siedzenia w domu. No i liczę na to że wkrótce będę mogła wrócić do pracy 💕
Dziękuję za to ze zaglądacie i czytacie moje wypociny 
Miłego weekendu 💕
11 dc
Dziś dziwnie się czułam raz byłam zła raz płaczliwa raz mi było wszystko jedno. Dziwne uczucie.
Jeszcze 54 dni i zaczynamy
Powinnam mieć okres dziś/jutro - na chwile obecna nie boli mnie brzuch jak zwykle, nie czuje żadnych okresowych objawów. Czyzby?
Boję się robić test. Mam wrażenie ze mniej boli gdy przychodzi okres, niż gdy widzę ta okropna jedna kreskę.
Rozpoczynam trzeci miesiąc w nowej klinice, jest wszystko dość pozytywnie, i w końcu są pozytywne efekty.
Najpierw byłam u super kobietki, to zwiększyła mi metformax na 1700 dziennie,
W 1 cyklu dała mi letrozol i potem zastrzyk na pękanie, udało się wychodować dwa dominujące pęcherzyki i była potwierdzona owulacja... Niestety nie udało się trafić dzidzi...
W 2 cyklu miałam mieć ta samą procedurę z letrozolem , ale akurat tak wyszło, że ta lekarka poszła doktorat jakiś robić czy coś tam i przestała przyjmować, to skierowali mnie na innego lekarza z tej samej kliniki ...
W 1 miesiącu u nowego Doktora też udało się mieć owulacje, na zastrzykach Gonal , ku naszemu zdziwieniu owulacja była nawet za wcześnie... Ciąży też się nie udało uzyskać... AMH mam 12, to dr mówi że nie mam co się przejmować.... Jednak ciągle mam myśli, że jednak każdy miesiąc to strata, a ja nie jestem już taka młoda... Możliwe, że te moje jajeczka są jakiejś słabej jakości  albo nie w porę się kochamy, albo za wcześnie albo za późno 
Ten miesiąc znowu mam brać zastrzyki Gonal -są to chyba najmniej przyjemne, z tych które do tej pory robiłam, ale wytrzymam 
Straszne jest to czekanie do dnia kolejnego, czekanie że okres minie, czekanie na pękanie (wręcz polowanie), potem czekanie znowu na @ lub 2 kreski
Momentami mam wrażenie że te wszystkie niepowodzenia są przez stres, który ciągle siedzi gdzieś z tyłu głowy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2020, 09:08
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.