12dc
To nie był dobry dzień ... :P dzisiaj ovitrelle ewidentnie mi nie poszedł... Zamiast byc tylko lepiej, byłogm gorzej niz poprzednio - zaczyna mnie przerazac wizja heparyny, gdyby jednak jakims cudem sie udalo.... 😣
Zostaje czekać na efekty, moze któryś z tych pęcherzyków to będzie ten szczęśliwy? 🙏

Mój kochany króliczku dziś tak ważny dzień. Dokładnie rok temu przyszłaś na ten świat....niestety Twoja droga zatrzymała się w połowie..6 miesięcy i 1 dzień , 186 dni to tak krótko... Dziś już byłabyś dużą dziewczynką..zamiast tortu dostałaś znicz...znicz z narysowanym tortem i jedną świeczuszką, zdmuchnij ją kochanie ze swojej chmurki w niebie. Tak bardzo Nam Ciebie brakuje 😭 ❤️

Anuśla Musisz dać życiu szansę 20 maja 2020, 09:43

10+2
Wczoraj byliśmy na usg. Pierwszy raz zaszklily mi się oczy. Doktor mówi: widzi pani jak się rusza? Patrze a tam na ekranie dziecko jak wypisz wymaluj, majta rączkami i nóżkami. Nie spodziewalam się, że zobacze to już tak szybko. Ruszal się jak mały krab. Ma juz 3,85 cm. Doktor zadowolony, że tyle urósł. Na usg 2 tygodnie temu mial 1,2 cm i martwilo mnie to, choć nikomu nie mówiłam. Wiek ciąży był młodszy niż wyliczylam. Ale tam usg bylo fatalne i sam doktor przyznal, że macica ulozona tak że trudno zbadac. Teraz poszliśmy do innego gabinetu doktora i tutaj już usg hula. Wiek ciąży wychodzi idealnie jak mój wyliczony. Szyjka ładnie trzyma. Ale jest jedno ale. Spora część łożyska ma inna strukturę niż reszta. Jest to albo pozostałość po krwawieniach, albo tak tez wyglada łożysko przy parvowirusie... Musze zrobić badania. Boje się, że mam to cholerstwo. Przeczytałam, że objawem jest rumień i ból mięśni. Wszystko się zgadza. Przez kilka miesiecy mialam swedzacy rumien na nodze. Myślałam, że to nawrót boleriozy, ale badania wyszly ok. Miałam też w wakacje incydent, że mięśnie mnie bolaly jakbym miala zakwasy, a nie cwiczylam w ogóle. Lekarz mi wtedy zlecil morfologie i jakies badanie pokazujące czy mam zapalenie miesni, ale wszystko wyszło ok. Rumień zniknal po maści. Boże chron nasze dzieciątko. Oby to nie był żaden wirus...
Za 2 tygodnie mamy prenatalne. Zastanawiałam się czy robić Pappe, bo sa różne opinie, ale lekarz zlecil, więc nie będę dyskutować. Czy wolna betr hcg i pappe można zrobić w Diagnostyce i potem iść z wynikami do swojego lekarza?

Ps. Samopoczucie fatalne. Mam opaske akupresurowa, ale i ona nie pomaga. Dzisiaj okazalo się, że można zwymiotowac szklanke wody. Tak, rano sie napilam i zwróciłam cala szklanke. Wiecej nie było co zwracac po nocy. Głowa mi dziś pęka. Słabość okrutna. Dzisiejszy dzień jest tym gorszym. Ale inne też sa straszne. Mój mąż cały czas powtarza: no i kto by pomyślał, miałaś mieć bezobjawowa ciążę. No miałam, ale nie wyszło. Objawów pełen pakiet, nawet cycki już bola. Czasami myślę, że już nie dam rady... I tak walcze dzień za dniem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2020, 09:49

dzisiaj za mną trochę stresu. firma się odmraża i powoli trzeba wracać do biura. dzisiaj na spotkaniu zrobił się straszny afer, ze strony kolegów, że ja mówię, że nie chcę wracać. szef nie miał do mnie pretensji, ale umówiłam się z nim na telefon i mu powiedziałam, że nie mogę wrócić bo jestem w ciąży. poprosiłam go też o dyskrecję, b o to jeszcze wcześnie i nie wiadomo co będzie. wspomniałam mu, że biorę sporo leków min na odporność i że chcę ale nie mogę przychodzić do biura.
odniosłam wrażenie, że się ucieszył :) powiedział, że po cichu trzyma kciuki, żeby było wszystko dobrze :)
i teraz nie wiem, czy dobrze, że się odsłoniłam. ale jest naprawdę w porządku, ufam mu.
zobaczymy co to dalej będzie. mam nadzieję, że doczekamy w końcu tego happy endu :) i wiecie co, dopiero do mnie to wszystko dociera. dopiero mi dochodzi do świadomości, że jestem w ciąży, że dziecko żyje i rośnie :) do tej pory jakieś to było dla mnie mocno abstrakcyjne. a teraz jakoś tak dociera pomału :)
jestem dobrej myśli 😊 musi być w końcu dobrze 🤞


🤰28t6d🤰- 72 % ciąży💕

Wczoraj piękna wizyta 🤰<3 <3 Mała urosła, o wiele więcej niż myślałam :D Waży 1344 g. ( 58 percentyl - 28t6d więc waga idealna) a reszta:

Główka obw. 27,3 cm (29t6d)
dwuciemieniowy 7,3 cm( 29t3d)
brzuszek 24 cm (28t2d)
nóżka 5,7 cm (30t1d.

Termin porodu wskoczył na 6 sierpnia ( pierwszy TP z usg to 5.08) . Szyjka w badaniu usg 28 mm, trzyma. Serduszko 142/min., ilość wod płodowych, wszystkie przepływy i łożysko w normie. Położenie znów główkowe - mam nadzieje, że już tak pozostanie :P Moja mama się śmieje, że będzie drugie dziecko wiercone jak Maks :D
Leki na podtrzymanie mam nadal brać, nadal bardzo się oszczędzać. Hemoroida - mogę przyatakować czopkami i maściami z apteki bez recepty, dusznościom najprawdopodobniej winna jest pogoda, wilgotne powietrze ale tez i powiększająca się macic, ucisk na przeponę. Wymyśliłyśmy z lekarką żeby używać wiatraczka w domu i więcej się wietrzyć na balkonie czy działce :-)

Mam piękne zdjęcie buźki i płci - poprosiłam w 3d dla pewności, co by potem rozczarowania nie było :p. Jest widoczna piękna bułeczka :D :D Nagrałam nawet filmik dla meża, bo biedny już 4 raz czekał pod kliniką w aucie :-( :-( Szkoda mi go


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2020, 10:29

Dziś jest 20 maj.Dzis miałam po raz drugi zostać mamą.Mielismy być już we czwórkę. Niestety nie dane mi jest to został tylko ból i pustka w sercu i dwa aniołki w niebie. Czy kiedyś dane mi będzie dać mojemu jednakowo rodzeństwo?
Zostałam bez pracy,bez dziecka,bez perspektyw za to z kredytem na głowie i pustym pokojem w domu😭

Dziś jest 20 maj.Dzis miałam po raz drugi zostać mamą.Mielismy być już we czwórkę. Niestety nie dane mi jest to został tylko ból i pustka w sercu i dwa aniołki w niebie. Czy kiedyś dane mi będzie dać mojemu jednakowo rodzeństwo?
Zostałam bez pracy,bez dziecka,bez perspektyw za to z kredytem na głowie i pustym pokojem w domu😭

Dawno mnie tu nie było...
Przed wirusem lekarz nam zlecił bardzo dużo badań pod kontem inseminacji. Zrobiliśmy je w lutym (prawe tysiąc zł za wszystko wyszło 🤦🏼‍♀️) niestety, albo dobrze - wszystkie nasze wyniki są dobre. Wczoraj byliśmy na pierwszej wizycie po koronawirusie. Pani doktor nie wiedziała jak do nas podejść. Kazała zrobić drożność (wszystko hula jak trzeba, lekarz który mi to robił wczoraj powiedział że jestem okazem zdrowia) Mąż robił dodatkowe badania nasienia HBA 81%, fragmentacja 93%... Kurde jesteśmy zdrowi! A ciąży nie ma! Pani doktor zwróciła uwagę TYLKO na moją homocysteine, że jest TROCHĘ podwyższona, ale mieści się w normie. Dostałam jakiś lek na obniżenie. Zaproponowała nam inseminacje, robimy w przyszłym cyklu.... Może ja mam coś w głowie!? Czemu nie mogę zajść w ciążę!? To jest jakiś absurd!

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 20 maja 2020, 11:35

8dc
Jestem umówiona na 26 maja na wizytę do kliniki, to będzie 14 dc a tydzień później po odstawieniu antyków powinnam dostać @. Już nie moge doczekać się co powie mi gin. W sobotę jadę zrobić badania: prolaktyna, TSH, krzywa glukozowa i insulinowa, a od siebie dorzucę jeszcze witD bo jestem ciekawa czy coś się zmieniło po suplementowaniu. Mam nadzieję, że te krzywe mozna zrobić jednocześnie?🤔
Czasami od nadmiaru informacji dot. badań, leków, mutacji, suplementów wszystko mi się miesza. 🤣
Idąc do gin muszę sobie zapisać pytania bo wchodząc do gabineyu dostaje amnezji i nie mam żadnych pytań a później w aucie panika że nie wiem wszystkiego. Tak samo z suplementami, kiedyś na wizycie dok zapytała co biorę to tylko przypomniała mi się Wit D, ale na następnej wizycie wypisałam wszystko na kartce 🤣
Już nie mogę się doczekać weekendu, w niedzielę szykuje się wyjazd w górki 🥰 dla mnie oznacza to totalny reset i odpoczynek psychiczny. Małż zamówił mi nowe buty do wędrowek bo poprzednie wyzionely ducha w Beskidzie.
Jeszcze dwa dni pracy 💪

- 3cs - 1dc -
Czy muszę coś dodawać?

Nie spodziewałam się tej mendy po godzinie 18:00. Przyszła nagle, bez żadnej zapowiedzi, bez żadnego skurczu, bez niczego. Zabrała mi moją nadzieję. Nadzieję na to, że uda się zajść karmiąc. Że nie będę musiała odstawiać małego.. Niestety muszę. I czuję się okropnie. Aż odechciewa mi się starać. Do tego ta krótka FL. Znów 9 dni. Może jednak nie mam już żadnych szans i tylko się oszukiwałam? Jest mi zajebiście przykro. Nie wiem jak zniosłam 17 cykli przy pierwszych staraniach. Teraz niby dopiero 2 za mną, a czuję się jakby się sumowały, mój żal jest tak duży jak po 19. nie 2. Nawet już w ten Clostilbegyt nie wierzę. I nie wiem czy w takim wypadku jest sens go brać.................. Eh....……
Nie spodziewałam się takiej reakcji. Cały wieczór beczę. Chyba naprawdę zaczęłam wierzyć, że się udało. Naiwna, niczego się przez te wszystkie miesiące nie nauczyłam?!

Stefffcia88 Tu i teraz! 10 czerwca 2020, 19:38

Okresie, drogi Ty mój, choć zwlekałeś jak mogłeś i choć odrobine spóźniony, przyszedłeś ;))))
Nie pamietam kiedy tak się cieszyłam i nawet początkowe bolesne skurcze przemilczalam.

Powiem Wam, ze luteina dopochwowa zdecydowanie mi nie sluzy. Czułam suchość i lekkie podrażnienie...
Od 3dc mam brać estrofem i widzimy się z naszym lekarzem na kontroli Usg 14 dc, poruszę wtedy temat tej luteiny... bo wcale a wcale mi się ona nie podoba :p

10t + 1d
Wczoraj miałam wizytę. Wstępnie dzidzia wygląda na zdrową, ma dwie rączki i nóżki, ładną okrągłą główkę i serduszko, które bije prawidłowo. Mierzy 3,5 cm czyli jeszcze musi urosnąć 1cm, aby można było stwierdzić na USG czy wszystko dobrze. Wierci się bardzo co mnie bardzo cieszy, bo w ciąży z naszą chorą córeczką, Majeczka prawie w ogóle się nie ruszała.

U lekarza byłam sama i jak wróciłam to wszyscy w domu chodzili jak poparzeni. Teściowa od razu mnie dopadła przy drzwiach, bo ją już roznosiło czy wszystko dobrze. A ja z takim zawahaniem, chwila grozy i mówię, że wszystko ok.

Pojawiła się ogromna nadzieja, że wszystko będzie dobrze🙏🏻 Może będzie nam dane w Boże Narodzenie usłyszeć płacz dzieciątka... Wydaje mi się to takie nieprawdopodobne 🙈


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2020, 10:09

Korona, korona... Przez Ciebie życie stanęło w miejscu, a raczej sens życia bo samo życie przelatuje między palcami...

A co u mnie? W kwietniu miałam mieć histeroskopie, została odwołana przez koronkę.
Na szczęście byłam na antykoncepcji więc wciskałam się na pierwszy wolny termin i udało się w maju.

Wszystko zapowiadało się pięknie ale u mnie nigdy nie jest gładko. Coraz częściej myślę, że ktoś rzucił na mnie klątwę albo jakieś inne pechowe czary mary.
A więc tak, przyjęcie do szpitala miałam na 9.
Wzięliśmy z mężem urlop i wybraliśmy się w podróż do kliniki. Na oddział byłam wpuszczoną już tylko ja, mąż musiał czekać w samochodzie.
Myślałam, że rach ciach i histero to szybki zabieg. Zresztą gdy miałam laparoskopia to była że mną na sali babeczka na histero i pamiętam, że tak szybko jej poszło.
No ale nie u mnie...
Jak się okazało nie tylko ja miałam pecha w ten dzień. Moja Pani doktor zaliczyła dzwona samochodem stąd miała opóźnienie. Na szczęście dojechała cała i zdrowa, aczkolwiek zestresowana.
Zabieg miałam około godz 13.
Niestety moja szyjka była tak wąska i zamknięta, że histeroskop nie mógł przez nią przejść. Pani doktor mówiła, że używała już zdecydowanej siły, a tu wciąż blokada. Nie chciała mi zrobić krzywdy, podjęła próbę rozhegarowania szyjki ale to również nie udało się. Histeroskopia nie doszła do skutku.
Następnie kilkukrotne rzyganko i do domu wyszłam dopiero przed 21.

Koniec...

2 tyg krwawienia bo w środku miałam chyba jesień średniowiecza. Na szczęście nie miałam jakiś strasznych bóli czy tych dolegliwości od strony odbytu, które męczyły mnie po punkcjach i laparo. Doszłam do siebie szybko. Byłam 3 dni na urlopie.

2 dni po tym nieudanym zabiegu byłam u doktor na kontroli, na której tłumaczyła mi, że to była jakaś dziwna i niezrozumiała sytuacja. Podobno wpływ mogła mieć na to ta antykoncepcja. Kolejny zabieg ma już być na cyklu naturalnym. Chodzi też o ten naturalny poślizg, którego na antykach nie mam.

Gdy trochę się podgoiłam ale wciąż plamiąc odstawiłam antyki i przyszedł okres. Bolesny.

Aktualnie jestem na końcówce @.

Co dalej? Czekam na powtórkę histeroskopii.

Wciąż czekam... Nie wiem kiedy dostanę teraz okres po tych tabsach więc termin histero jest ruchomy. Ale może uda się zrobić już po kolejnej miesiączce. Oby!

Poza tym psychicznie jest mi ciężko. Po prostu czuję już ogromne zmęczenie materiału, tzn mojego organizmu fizycznie i psychicznie.

W tym wszystkim nie brakuje mi problemów w życiu prywatnym. Popsute auto, wizja bezrobocia za miesiąc.

Moja siostra jest już w 17 tyg ciąży.
Żona kuzyna w 13...

A ja? A ja ciągle jestem w czarnej dupie. Kurwa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2020, 14:14

Epizod 12
Po tych naszych epizodach z "zaśnięciem" miałyśmy ponowną konsultację neurologiczną, której konsekwencją było powtórzenie badania EEG. Niby opisane przeze mnie objawy nie wskazują na jakieś padaczkowe sprawy, ale wg doktora neurologa dziecko w każdej chwili i w różnym wieku może "się zadeklarować" z takimi przypadłościami. Oby nie!
Boże, jak mi dzisiaj było ciężko bo musiałam Marysię przetrzymać na głodzie i bezsenności od 8 do 12 do badania. Nosiłam, huśtałam, przewijałam, myłam, dawałam do łóżeczka specjalnie żeby się rozbudziła płaczem🤦 A ona płakała, marudziła że głodna, tarła oczy itp. No masakra dla matki odmawiać cyca i lulu 😭
Ale przetrwałyśmy i dzięki tym zabiegom Maria szybko zasnęła na badaniu. Ostatnio spała bardzo spokojnie, a dzisiaj parę razy zareagowałam bardzo gwałtownie machając rączkami... mam nadzieję, że to nic złego, bo dobry wynik daje nam jutro przepustkę do domu! Jeśli wynik będzie gorszy niż ostatnio...to nie wiem 😔 nie będzie!!!

Epizod 13
Dzisiaj też zdjęli Marysi holter. Ostatnie 24h zapisywałam co robimy co do minuty prawie. Aż sobie zdjęcie zrobiłam tego dzienniczka. Moja biedulka w tym holterze nie mogła się przewracać na boki, taka malutka i trochę ją te kable, bandaże i aparat ograniczały.
Mam nadzieję, że nie wyjdzie że ma jakąś bradykardię przez to niskie tętno. Dobrze że mamy detektor oddechu w domu, bo inaczej kupowalibyśmy teraz na gwałt. Trochę jednak dobija mnie to jej niskie tętno. Schodzi do 80, a norma minimalna dla niemowląt w jej wieku to 107, czy 104. Mam nadzieję, że to tylko taka uroda i wszystko jest ok. Wyniki holtera dopiero pod koniec przyszłego tygodnia.

Inne epizody
- z tego stresu jak trafiłyśmy do izolatki to kompletnie nie myślałam o sobie. Oczywisty brak kosmetyków nawet mi nie doskwierał, ale najdziwniejsze to to, że jak założyłam buty sportowe z Quechua w poniedziałek rano, to... 🤫🤫zdjęłam je w środę wieczorem 🤭🤭🤭
Raaaany...nawet po całodziennym marszu na pielgrzymce nie miałam tak śmierdzących skarpetek🙈🙈🙈🙈 co za wstyd 🤢🤢🤢
Oczywiście mamy prysznic (łazienkę już tu na oddziale dzielę z jeszcze jedna mama po sąsiedzku), ale przez te pierwsze dwie doby to takie niuanse jak skarpetki i zdjęcie butów wypadły mi z głowy. Jak zdjęłam to dopiero się zastanowiłam dlaczego ja butów nie zdejmowałam nawet w nocy? Teraz śmigam w japonkach - o niebo lepiej 😂😂😂

Ile dwa tygodnie robi i małego bobasa!!! Marysia w międzyczasie nie tylko pokona asymetrię i już przewraca się na oba boki, to jeszcze nauczyła się, nagle jakoś tak to zrobiła, przewracać na brzuszek 💪💪 jeszcze z brzuszka na plecy ma czas, a jak to robi to raczej jednak jeszcze nie panuje nad swoim ciałkiem, ale jest dobrze 😊 w przyszłym tygodniu mamy wizytę w poradni rehabilitacyjnej więc pani fizjoterapeutka ją obejrzy. Ale jestem dumna z córeczki. Szkoda tylko że tatusiowi te dwa tygodnie z życia Marysi wypadły.

Tatuś. Tatuś co kilka dni dowoził i odwoził nam rzeczy. Wszystko podawane przez personel więc widzieliśmy się tylko na Messengerze. Wczoraj dostarczył mi pomidorki koktajlowe a w nich mini bukiecik z drzew i kwiatów kwoatnacych w okolicy. No ba, przecież jesteśmy na Saskiej Kępie a tu wszystko teraz kwitnie. Mój romantyk 😍

W szpitalu panuje zupełny zakaz spożywania posiłków w salach pacjentów. Ja jednak czasie podjadam suchy chleb z kabanosami, paluszki, czekoladę, czy pomidorki. Jedzenie szpitalne jest całkiem dobre, ale w bardzo małych porcjach (jak z tego ma być pokarm?) a poza tym mogę wychodzić do kuchni tylko jak Marysia śpi, a to niezbyt często się zdarza w ciągu dnia i nigdy wtedy gdy obiad jest ciepły. Na szczęście jest mikrofala i jem wieczorami. Raz zostawiłam Marysię i poszłam jeść jak spała. Ale nim wróciłam to się obudziła i tak płakała, że ja razem z nią z mega wyrzutami sumienia. To było jakoś na początku i od tego czasu budzi się, otwiera oczy i jak mnie nie zobaczy to robi podkówkę i płacze. Wiec muszę jeść ekspresowo, jeżeli w ogóle. Dobrze, że mam te ukryte zapasy. W momencie kiedy sale są jednopacjentowe, zakaz odwiedzin itp. obostrzenia epidemiczne, to powinni ten zakaz jedzenia w salach znieść, bo z tego co widzę to permanentnie mamy nie dojadają swoich porcji.

Najgorsze chwile tutaj są jak zabierają mi Marysię do zabiegowego. Z reguły na cewnikowanie albo zmianę wenflonu. Nie mogę tam wchodzić, wszystko widzę przez szybę. Pielęgniarki są mile, ale wiadomo, dziecko moje się tak wydziera, cierpi, szarpie i stresuje, że ja stojąc pod drzwiami i widząc to płacze razem z nią. Straszne chwile.
Oby już takich nie było.

Teraz Maria cały czas śpi mi ma rękach. Nadrabia przedpołudnie 🤫🤭☺️ a mi zaraz kręgosłup pęknie z bólu. Taki niewygodny ten fotel 😧 ale to nic 😌 muszę mojej dzielnej dziewczynce dać poczucie komfortu i bezpieczeństwa, a wiadomo, najlepiej śpi się na mamie ❤️

Aha ZUM pokonany. Posiew czysty. Byle EEG wyszło dobrze. Skoro ostatnie było dobrze, to dlaczego to miałoby być złe?. Oby jutro do domku!

Edit.
Prze cały nasz pobyt oddział tętnił życiem. Dziś zrobiło się pusto. Poza nami jest jeszcze jedno góra dwoje dzieci. Jakoś mi się smutno zrobiło. W kupie było raźniej. Do tego tak sobie myślę, że gdybym tak nie panikowała z tymi Marysinymi nagłymi zaśnięciami to prawdopodobnie już dziś byłybyśmy w domu, a tak to szpital, prawie pusty oddział i ta niepewność czy EEG wyszło dobrze. Jeśli tak to super, jeśli nie... Wyjdzie dobrze.
Jednak zacznę się pakować dopiero jak dostaniemy zielone światło.
Dostaniemy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2020, 19:08

30 Tydzień ( 29t0d)

Waga 65,5 kg ( +8,5 kg od początku)
73 % ciąży
77 dni do TP ( usg)/80 dni do TP ( okres)


Dziś będzie wyprawkowo. Muszę podsumować co już mam a czego nie :

Mamy :

* łóżeczko z szufladą
* wózek 3 w 1 ( będzie kurierem za 1/2 dni)
* stojak na wanienkę ( po Maksie )
* przewijak + pokrowiec
* mata edukacyjna ( po Maksie)
* huśtawka-leżaczek ( po Maksie)
* podgrzewacz( od kuzynki)
* chusta do noszenia ( od szwagierki)
* termometr elek. ( po Maksie)
* 2 kompl. pościeli do łóżeczka
* wkład do kołdry i poduszki ( po Maksie)
* cienki kocyk z podusią do wózka
* kocyk minki z pomponami
* grubszy kocyk velvet z watoliną
* ochraniacz i przybornik do łóżeczka
* otulacz Tulik na kolki
* 2 rożki ( od sióstr)
* poduszka do karmienia ( po Maksie)
* pierwszy gryzaczek drewniany
* stojak na butelki ( po Maksie)
* opakowanie termiczne do butelki ( po Maksie)
* 11 pieluch tet. nowych i chyba z 10szt. od sióstr
* 3 pieluszki flan. nowe i 5 szt. od sióstr
* 3 malutkie śliniaczki
* 3 pary bucików - niechodków
* 9 par skarpetek + 1 podkolanóweczki
* 2 czapeczki noworodkowe + 1 turban
* 4 opaseczki
* pajacyki 4 szt (56)/ 3 szt (62)/ 2szt (68)
* body kr. rękaw 2 szt (56)
* body dl rękaw 2 szt (56), 4 szt (68), 2 szt (68)
* spodenki/półśpiochy - 2 szt (56), 1 szt (62), 1 szt (68)
* sukieneczki - - 2 szt (56), 3 szt (62), 2 szt (68), 1 szt (74)
* 2 sweterki
* kurteczka, 3 pary dresików
* komplet czapka + komin ( większe)
* karty do zdjęć, ramki na zdjęcia
* cotton-balls'y dekoracyjne
+ 5 worków/kartonów ciuszków od sióstr i koleżanki :D (50/56/62/68/74)
+ siatka zabaweczek niemowlęcych - gryzaczki, grzechotki, sensorki

Potrzebujemy kupić/zrobić :

• komoda dla córci
* odmalować pokoik
• 2 prześcieradełka różowe
• 2 ręczniczki z kapturkiem
• mniejszą wanienkę
• gąbka wkład do wanienkk
• materac do łóżeczka
• parasolka do wózka
• żel do mycia/krem do twarzy/krem do pupki, Ewen. balsam do ciała
• woda morska/sólfizj./octenisept
• waciki/gaziki/patyczki do uszu
• nożyczki do paznokci/ miękka szczoteczka do włosków
• Frida do noska
• Czopki paracetamol/ vit d3 i vit K
• Termometr do wanienki
• Pampersy 1 i 2 oraz mokre chusteczki
• Podkłady do przewijania hig.
• 2 smoczki uspokajaczki
• 2 butelki małe w tym antykolkowa
• Mleko modyfikowane w razie czego
• Czyścik do butelek
• Płyn do prania ciuszków kolor i biel Lovela
• Plyn do płukania ciuszków Bobas
• Odplamiacz Lovela
• kombinezon na wyjście
• karuzelka nad łóżeczko
• pompony dekoracyjne
• miś szumiś
• zawieszka do smoczka
• miś przytulaczek

DLA MNIE

• laktator
• nakładki na brodawki do karmienia
• wkładki laktacyjne
• maść na popękane brodawki
• 2 staniki do karmienia ( ładniejsze)
• Podkłady poporodowe/ wkłady higieniczne
• Tantum rosa, mała butelka wody
• Majtki siateczkowe po porodzie
• Kapcie do szpitala, ewent. cienki szlafroczek
• Femaltiker
• Małe kosmetyki z drogerii
• Napisać plan porodu
• Olejek migdałowy do masażu krocza
• Zestaw Enela
* Suchy prowiant dla mnie i męża, kawa w termosie i kanapki dla M., woda, dokumenty
ładowarka do tel, badania ostatnie.

Podsumowując 70 % większych rzeczy już mamy, zostały drobnostki. A póki co ogarniamy fryzjerów( wszyscy troje już potrzebujemy :D ) dentystów ( ja znów kanałowe a synkowi wyszła malutka próchnica na ząbku :-( ),przygotowania do sesji foto no i do weekendu - Nasza 7 rocznica <3 <3 Jedziemy pod domek na 2 dni... Grill,jeziorko,rowerki wodne, plac zabaw dla małego, w domku kominek, tv, cisza spokój... już nie mogę się tego doczekać. Tego i prezentów :D :D Oby tylko pogoda dopisała. 3majcie kciuki


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2020, 08:54

Dziś byłam w odwiedzinach u szwagierki, jaki to był cudowny widok jak karmiła mała, jak ja przebierala....

Środa 10 dc / 34 cs

Wczorajszy dzień był dla mnie ciężkim dniem. Jeszcze w pracy się trzymałam, mimo, że miałam kilku malutkich pacjentów. Patrzyłam na mamusie... Wczoraj to był ich dzień. W domu nie dałam rady. Jeszcze leciał film Dzień Matki na Polsacie. Urocza komedia, a ja zalewałam się łzami od jego początku do końca trwania. Potem do 3 w nocy nie mogłam spać. Włóczyłam się po mieszkaniu, siadałam, płakałam, szłam do łóżka, znowu wstawałam, ponownie płacz. Coś pękło, znowu. Nie wiem ile jeszcze razy będę musiała sie podnosić.
Tak. Zazdroszczę. Zazdroszczę wszystkim kobietom w ciąży. Zazdroszczę wszystkim mamom. I choć mam czas dla siebie, mogę pić alkohol kiedy tylko chce, mogę robić wszystko co zapragnę, to jednak chciałabym to wszystko oddać dla bycia mamą.
Mam zjazd emocjonalny i psychiczny. To już tak długo trwa a ja ciągle w tym samym miejscu. Ciągle więcej pytań niż odpowiedzi. Dzień Mamy... Dla jednych uśmiech, dla innych dzień rozpaczy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2020, 21:05

Wczoraj rano odczytałam wiadomość "Straciłam dziś swojego synka. Wszyscy walczyli, ale się nie udało" wiadomość wysłana ok 3 w nocy. Rok temu na początku mojej drogi z in vitro poznałam tutaj na forum cudowną osobę, dużo rozmawiałyśmy z czasem praktycznie codziennie. M. ma za sobą bardzo trudną drogę. 6 inseminacji, 2 procedury in vitro. Druga okazała się być "szczęśliwą". Od początku ciąży komplikacje, częste plamienia/krwawienia, stres o maluszka. M. musiała dużo leżeć, odpoczywać przez to nasz kontakt się trochę ograniczył. Chyba żadna z nas nie przypuszczała, że ta upragniona, wywalczona, wybłagana ciąża tak się skończy. Byłam przekonana, że M. będzie cudowną mamą, tak bardzo pragnęła tego dziecka. Wielokrotnie się za nią modliłam, wiem, że ona za mnie również. Jak tylko przeczytałam tą wiadomość to się rozpłakałam. Nawet nie byłam w stanie powiedzieć mężowi co się stało. Od razu odpisałam,- że to niemożliwe... Przyszła kolejna wiadomość: Dostałam krwotoku i skurczy, odeszły mi wody i urodziłam...
Dziś M. pochowała swojego nienarodzonego synka :( Nie potrafię zrozumieć dlaczego ją to spotkało, dlaczego kogokolwiek to spotyka, jak to jest rodzić w bólu dziecko, które nie ma szansy przeżyć, pochować małą, upragnioną istotkę, która tak naprawdę nigdy się nie narodziła...
Boże gdzie jesteś?


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2020, 16:04

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 21 maja 2020, 17:17

9 dc
Jakiego mam wkur... to głowa mała 😡 w pracy dowiedziałam się że dostaję kolejny ,, projekt,, do zrobienia, jeszcze bardziej wymagający niż poprzedni, więc mam teraz dwa 🙄 jak się dowiedziałam to miałam ochotę się rozpłakać ale powstrzymalo mnie to, że jestem w pracy. Projekty terminowe, uzależnione trochę od innych, z wyprzedzeniem umawiane spotkania i wychodzi, że jeżeli zacznę stymulacje w następnym cyklu to wszystko związane z procedurą będę musiała pogodzić z pracą., lawirując między monitoringami, spotkaniami w pracy, dniem wolnym na punkcje. Napisałam mężowi o tym, że zastanawiam się czy nie przeniesc procedury na kolejny miesiąc, a on napisał żeby nie przenosić ,,najwyżej pójdziesz na zwolnienie,,,. Doskonale zna moja pracę i wie, że NIE MOGE walnąć od tak sobie L4, po pierwsze dlatego że te projekty są tylko ,,moje,, i nikt u mnie w pracy nie zrobi tego za mnie, musiałabym przekazac wszystko do innego oddziału, oczywiście wszystko musiałoby przejść przez szefa wszystkich szefów, czyli mojego najwyższego przełożonego a to rzutowałoby na mój powrót po L4, a po drugie jestem tak nauczona, że do wszystkiego staram się podchodzić odpowiedzialnie i rzucenie L4 od tak, mnie mierzi. Ja bardzo rzadko ogolnie chodzę na zwolnienia , byłam w ciągu 13 lat pracy kilka razy i to w sytuacjach losowych typu wypadek samochodowy, złamana ręka, zapalenie płuc. I chyba nikt, kto wie o ivf mnie nie rozumie. Przyjaciolka jak zaczęłam jej się żalić też powiedziała, że powinnam iść na l4. 🙄 I to nie tak, że uważam że jestem niezastapiona, ale co innego jak ktoś musi cos za mnie zrobić bo np. złamałam rękę, a co innego jak poprostu idę na L4, a w pracy nie wiedzą o ivf i się nie dowiedzą. No ale wracając do początku wpisu, po chwilowej rozpaczy, kłótni z małżem, jestem w stanie totalnego wkurwienia, a to powoduje u mnie chęć działania i pokazania, że dam radę to wszystko pogodzić i postanowiłam podejść do stymulacji w następnym cyklu, o ile oczywiście gin nie powie, że jednak nie bo coś tam. Projekty spróbuję skończyć przed terminem, nawet jezeli wiązałby się to z pracą po godzinach. Strasznie mi to wszystko obciąża psychikę, w tej złości powiedzialam malżowi że wszystko jest na mojej głowie jak chodzi o ivf i ja muszę podjąć decyzję co robić bo małż mówi zrób jak będzie najlepiej...grrrr. Więc ja podejmuję decyzję, i będę musiała się mierzyć z jej konsekwencjami. Ja wiem, że małż oprócz oddania pływaków i suplementowania nie może nic więcej zrobić, nie może za mnie jeździć na monitoringi ale mam wrażenie, że on nie rozumie moich obaw i rozterek.
Dobrze, że mogę tutaj wyrzucić moje emocje. I wiem, że zajscie w ciążę jest dla mnie najważniejsze, chociaż los rzuca mi kłody pod nogi.
A na chwilę obecną mam ochotę komuś przyłożyć 🙈😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2020, 17:28

Jutro mój pierwszy dzień w nowej pracy, trochę się stresuję, mam nadzieję, że ludzie, których spotkam będą dla mnie mili bo po tym wszystkim co ostatnio przeszłam nie potrzebuję dodatkowy stresów i problemów. Tak sobie myślę, że gdyby transfer się udał, byłabym w ciąży, nowa praca i ciąża to zdecydowanie za dużo. Jeśli mogę wam coś doradzić - nie planujcie życie pod ciąże, niestety w naszym przypadku nie da się tego zaplanować, nie możemy pozwolić żeby życie przeszło nam przez palce.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2020, 22:13

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)