2dc
Co za dzień ! Od rana wiedziałam ze dzisiaj nie wydarzy się nic dobrego ... w pracy zawaliłam , szefowa wściekła ! Jestem tak potwornie zmęczona , tak bardzo stresuje mnie ta praca, ze zaczynam się nie dziwić ze nam nie wychodzi bejbik . Nie zmienię tej pracy , bo jest dobrze płatna i w obecnej sytuacji na lepsza bądź podobna nie mogę liczyć . Najgorsze jest to ze na pewno im bardziej będę chciała tym nasze szanse będą mniejsze ...
co ten wyścig szczurów z Nami robi ... co musi się stać by wzajemnie wszyscy się szanowali ... co ta pogoń za kasa robi z naszymi głowami . Wieczne zmęczenie , stres i smutek ... nie doceniamy chwil, rodziny i przyjaciół ! Ta pogoń, nas ludzi -zniszczy !
16 dc
Nastrój...chyba dobry. 7/10
Operacja przebiegła chyba bez komplikacji.
Dzisiaj są moje urodziny a ja leżę w szpitalnym łóżku 😕 wolała bym być z mężem...
Niestety operacja (pomimo wielu prób) nie pozwoliła na udroznienie tego lewego jajowodu😓 lekarz sugeruje jeszcze selektywne HSG. Z nowości miałam małe ogniska emdometriozy, które zostały usunięte i to był chyba winowajca moich problemów...miesiąc restrykcyjne diety pewnie ją(endometriozę) trochę zmniejszył. Troche mi przykro...myślałam, że uda się mnie naprawić. Trudno-trzeba walczyć z tym co dał mi los.
🤰31 tc(30t0d)🤰
70 dni do TP( usg)/72 dni do TP z okresu
Waga 67 kg kg ( +10 kg od początku ciąży)
Brzuch 107 cm
Biust 93 cm
Już coraz bliżej porodu, zostało tak niewiele czasu do spotkania z Tobą córeczko 💞.
Przyszedł wreszcie wózek, jest cudowny, jak marzenie ❤ nie mogę się doczekać gdy malutka będzie w nim jeździć..
Wyjazd rocznicowy bardzo udany, piękne miejsce, pogoda nawet dopisała, Maks był zachwycony domkiem, okolicą, rowerkami i jeziorkiem,cały dzień brykał na dworze...my cudnie odpoczęliśmy, uwielbiałam wieczory przy kominku. Dostałam od męża piękne kolczyki z ametystem, do kompletu z moją branzoletką
Porobiliśmy piękne zdjęcia, będzie pamiątka z wełnianej rocznicy 🥰
Następna wizyta w ten wtorek na 14:00. Wyjście do fryzjera udane, włoski pomalowane i pięknie podcięte
. Wczoraj piękna pogoda 20st. byliśmy na plaży, Maks zachwycon, robił tamy z innymi dziećmi🙂. Ja poleżałam pod parasolem,nawet nogi mi sie opaliły 😁 Teraz cały dzień odpoczywałam po wczorajszych wojażach. Aktualnie przygotowujemy się do sesji ciążowej, dogrywamy szczegóły. W niedziele świętujemy dzień dziecka, mały dostanie duży zestaw lego- remizę strażacką, wpadną też goście, kuzynka z córcią
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2020, 17:32
Mamy trzy blastki dobrej klasy 
Czekajcie na mnie ❄️❄️❄️
Tak patrzę, że zawsze pisze tu jak zbliża się wizyta w Klinice. Zaczynam wtedy więcej myśleć o wszystkim i chyba potrzebuje się wygadac.
Boję się tej wizyty. Boję się co znów usłyszę. Nie wiem czy w ogóle chce tam iść. Mam nadzieję, że tym razem wejdę już z moim bo jak znów złe wieści usłyszę to chyba już nie powstrzymam się i zacznę tam wyć.
Chyba zapytamy wprost co robić. Może po prostu trzeba odpuścić temat moich komórek. Pomyśleć o dawczyni. Już sama nic nie wiem. Albo odpuścić całkowicie i pogodzić się z myślą, że nic z tego nie będzie.
Cześć!
Dzisiejszy post pewnie będzie trochę za długi i o wszystkim i niczym, ale czuję że muszę coś z siebie wyrzucić...
1. To już 4 cykl starań z tego co policzyłam i dzisiaj jest 35 dzień cyklu... Owulacji jak nie było tak nie ma i chyba nie będzie... Kot już kładzie mi się na brzuchu co znaczy, że okres już tuż tuż... Często tak ma że przepowiada mi okres... Generalnie jestem dość nabuzowana od środka chociaż na zewnątrz tego nie pokazuję...
2. Załamuje mnie moja waga... Przez dwa miesiące kwarantanny przybrałam prawie 8 kg... Wiedziałam, że nie łatwo będzie mi to zrzucić... Ale naprawdę staram się jeść mało... A waga nadal rośnie... Coś robię nie tak... W sumje u mnie zawsze było tak że przytyć to łatwo ale żeby zrzucić to niestety tylko bardzo regularne jedzenie małymi porcjami... Teraz, przy mojej pracy o regularności mogę zapomnieć... Nie wiem jak się pozbyć tych kilogramów... Niby po pracy się mało ruszam bo sprzątam piorę i gotuję i to wszystko ale moja praca jest taka że cały czas na nogach, cały czas w ruchu po sklepie, więc jak wracam to po prostu nie mam już ani siły ani ochoty na "sport".
3. Tak sobie siedziałam ostatnio i myślałam o mitach jakie miałam w głowie... Między innymi że "jak mam okres to wszystko ze mną w porządku", albo "jeśli przyjdzie okres to znaczy że doszło do owulacji" nie wiem dlaczego coś takiego sobie chyba sama wkręcałam, może przez to że te moje okresy są takie w kratkę... Z drugiej strony powszechny mit że "łatwo jest zajść w ciążę" wiem że u mnie to tylko cztery cykle ale dlaczego tak mało się mówi że to jednak nie takie proste?
4. Chciałabym żeby pasa nieszczęśliwych zdarzeń w moim życiu już sobie poszła... Żeby to wyjaśnić opiszę kilka ostatnich dni... W piątek dowiedziałam się że mój Wujek nie żyje (nie byłam z nim blisko ale jakby nie patrzeć to był brat mojego Taty), że w sobotę jest pogrzeb... I wiem że to pewnie źle zabrzmi ale nie poruszyła mnie tak wiadomość o śmierci kogoś z rodziny co to że dowiedziałam się ostatnia... Moja Siostra wiedziała w czwartek i w czwartek ze mną rozmawiała i nie raczyła mnie informacją że ktoś zmarł... Ciocia jak dzwoniła do mnie żeby mi powiedzieć o pogrzebie była zaskoczona że nic nie wiem... Jak zapytałam Siostrę o to czy wiedziała i dlaczego mi wcześniej nie powiedziała to odpowiedziała że po telefonie Cioci gadała godzinę z Mamą i zapomniała... No kurczaki... Jak można zapomnieć o śmierci? No ale dobra przyszła sobota pogrzeb i wszystko było w porządku do czasu aż ksiądz nie zaczął wspominać mojego Taty że to już prawie 7 lat jak nie żyje... Normalnie łzy same stawały mi w oczach... Później na cmentarzu po prostu myślałam że umrę widząc moją Babcie która chowa drugiego syna a prawie 30 lat temu pochowała męża... Rozkleiła się całkiem... Jeszcze ksiądz który na koniec dobre dziesięć minut gadał jak to Wujek dziękuje wszystkim z góry za to że przyszli na pogrzeb... No człowieku... Nie widzisz że starsza osoba cierpi? Że ma dość to jeszcze to przedłużasz... No ale skończyło się... Na stypie Babcia już jakoś się trzymała chociaż było widać że jest jej ciężko... I tak docieramy do poniedziałku gdzie około 22 wracam do domu i już tylko chwila dzieli mnie od domu i łóżka ale nie może być za miło... Jadąc musiałam wyminąć potrąconą sarnę... Zadzwoniłam na 112 oni przekierowali mnie gdzieś indziej zadzwoniłam i jak odstawiłam samochód w bezpieczne miejsce i wróciłam to przy zwierzęciu byli już inni uczestnicy ruchu przenieśli zwierzaka na pobocze bo wystraszona przechodziła z miejsca na miejsce i ktoś mógł ją jeszcze raz potrącić niestety po pół godziny zwierzak zdechł a weterynarz na miejscu zjawił się dopiero po ponad godzinie... Policji ani straży miejskiej na miejscu nie było więc gdyby nie ludzie to zwierzak pewnie zostałby zrównany z asfaltem albo doszłoby do wypadku bo ktoś by nie zauważył odbił gwałtownie w ostatniej chwili i mógł uderzyć w inny nadjeżdżający samochód... Szkoda mi zwierzaka bo to była młoda sarenka...
Dobra to chyba wystarczy wylewania żali...
Pozdrawiam Ines.
28 dc
Dawno nic nie pisałam bo brak czasu i tez nic się nie działo oprócz oczekiwania na wyniki.Dzis mieliśmy wizytę.Wyniki męża tragiczne nie wiem co się stało.Wsztstko nie tak morfologia z 15 zjechała na 1.Koncentracja 9 mln. Żywotność i ruchliwość tez grubo poniżej normy.Wiem ze zaczynamy krótki protokół teraz tylko oczekiwanie na @.Zaczynam od 300 Gonal F badanie estradiolu i proga w 4-5 dniu i podglad i zobaczymy co będzie się działo.Leki sa koszmarnie drogie jeszcze tak jak my bez refundacji.Boje się.Mam taka cicha nadzieje ze sie uda.Euforii napewno nie będzie.
Świeżo po wizycie - może brak euforii, ale działamy dalej... na wrzesień zaplanowana drożność (laparoskopia) a wcześniej ważna wizyta u hematologa.
Pan dr powiedział, ze czas zabrać się ostro do roboty, bo już widać w moich oczach, ze tego potrzebuje.
Przeraża mnie ten upływający czas, czuje jakaś bezradność... Pamietam jak na początku czytałam wpisy o roku czy dwóch starań i nie umiałam sobie wyobrazić, ze to może tyle trwać.
Teraz sama zbliżam się do tej strasznej granicy 2 lat. I nie jest mi dobrze z ta myślą 😕
Nie zagladalam tutaj tyle, ze tylko pajeczyny mozna zbierac. 
Ktos kiedys powiedzial, ze starania sa mile i przyjemne.. co do przyjemnosci.. tutaj sie zgadzam, mile ? O ile nie warczysz jak pit bull, obrazasz sie jak 5letnia dziewczynka, bo chlop zaniemogl, bo byl zmeczony. Staranie sie w UK jest trudniejsze, niz sie spodziewalam, ciagle porównuje, co gdybym byla w PL?, jakie badania zrobilabym na obecnym etapie, co by bylo gdyby..
Torebka moja robi sie tylko ciezsza od wspomagaczy.. witaminki, monitor owu, mikroskop owu.. tysiacinset kalendarzykow, i ten wqrw gdy OF Ci dwa razy wymusza rozpoczecie cyklu, a potem mu sie nie podoba, ze masz sluz plodny przed owu, bo przeciez on Ci owu juz wyznaczyl.. wtf.
Czy ja jestem Staraczkozillda ?
14 ms starań, 11 cs, 18 dc
Temparatura z dziś 36,87. BYŁA OWULACJA! 😍 jestem taka szczęśliwa!
Jajniki okrutnie napieprzają już kolejny dzień.
Od jutra wjeżdża monokoncentrat z ananaska.
🍀✊🏻
Znowu się nie udało 😪😪😪 10 lat zaraz za mną 😪😪😪 już nie mogę 😪😪😪 02.03.2021 na 10:45 wizyta u lekarza co dalej. Została do przebadania mi tylko imunologia... Ale nie wiem czy w Belgii to robią... Załamana jestem 😪😪😪 chyba czas się pogodzić z tym, że nigdy w ciąży nie będę 😪😪
9t3d
no to wczoraj miałam stracha.
wczoraj od rano lekko pobolewalo mnie podbrzusze - nic nowego. miałam wolne w pracy , bo musiałam trochę spraw pozalatwiac jeżeli chodzi o usg genetyczne. byłam tez u dentystki, która stwierdziła, ze mam tylko dwa malutkie ubytki - załatane od razu. Pod wieczór ból brzucha przybrał na sile, tragedii jeszcze nie było ale był dużo mocniejszy biz zwykle. wzięłam nospe max, poleżałam nic nie pomogło- wzięłam druga - brzuch odpuścił.ale zaczęły boleć plecy w krzyżu- bolały mnie tak mocno, ze aż mi łzy leciały. po lekkim rozchodzeniu trochę to przeszło ale oczywiście wewnętrznie świrowałam.
kurczę szczerze Wam powiem, że myślałam do tej pory, że starania i niepowodzenia w staraniach generują stres. ale tak naprawdę w ciąży dopiero zaczyna się jazda z nerwami 😕 muszę zapisać się do terapeuty, może sprawi, że będę choć odrobinę mniejszą histeryczką...
Minął ponad rok od mojego ostatniego wpisu.. Ale tyle siedziało w moim życiu że starania naprawdę były odlozone na daaaaaalszy plan. I niestety jeszcze to musi poczekać.. Ale myślę że po wakacjach już zaczniemy starania.. No przecież zegar biologiczny tyka. Mężu skończył 29 lat a ja w październiku 27..w rodzinie rodzą się maleństwa a ja patrzę i myślę dlaczego u mnie musi być tak trudno? Dlaczego los aż tak mnie doświadcza? To co kocham jest w zasięgu ręki ale jednocześnie tak odległe. I chodź mogłabym się już starać to znów jest jakieś ale! Muszę dokończyć sprawy dentystyczne..niestety moje zeby zaczęły się sypać i trzeba je wyleczyć do końca...i to jedyny powód przez który starania nie mogą się Jeszce zacząć. Co się u nas zmieniło? Chyba nic.. Prawka nadal nie zdałam.. Byłam 3 razy na egzaminie, który oblalam i jakoś nie spieszy mi się by podchodzić do kolejnego.. Zniechecilam się ale mężu nie chce odpuścić każe iść i koniec.. Po 7 miesięcznej przerwie wracam do gry.. W tym roku 2 cele.. Zdać te cholerne prawko i zajsc w ciążę! Alan już jest 5,5 letnim chłopcem.. Coraz częściej mówi że dlaczego on nie ma brata? Wszystkie dzieci mają a on nie? Ale jak mu to wszystko wytlaczyc? Że u nas ciąża nie daje 100% dzidziusia? Wie o Anastazji.. Wie że jest u aniołkow.. Próbował pytać dlaczego ona jest tam a nie tu.. Tluaczylismy na tyle ile jest wstanie zrozumieć. Chętnie chodzi z nami na cmentarz i chętnie rozmawia do niej.. Ale nie dokonca rozumie dlaczego ona jest na cmentarzu. Coraz częściej daje nam odczuć że on chciałby rodzeństwo.. Nawet ni z gruchy ni z pietruchy wyskoczył że on się podzieli zabawkami i pokojem.. I jego tekst ze on jest sam... Przykre to dla mnie ale dla nas jest to również bardzo trudne...zwlaszcaa dla mnie. Ciąża powinna być najpiękniejszym okresem w życiu kobiety.. Dla mnie nie jest.. Ciąża dla mnie to koszmar.. Strach, lek, obawa... I to będzie towarzyszyć mi do końca życia i jest silniejsze ode mnie. Może potrzebuje jakieś pomocy? Myślę że moje,, odkładanie,, starań to taka moja wymówka.. Ze wiecznie coś.. I chodź bardzo pragnę zostać kolejny raz mama to ten strach w jakiś sposób mnie blokuje.
9 dzień od zastrzyku.
Po lewej stronie (tam gdzie była owulacja) czuje ucisk, lekkie kłucie. Ciekwe, czy to oznaka zbliżającej się miesiączki, czy może oznaka największego szczęścia w moim życiu.... Wykończy mnie to czekanie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2020, 13:19
18 dc / 34 cs
Co za piękna pogoda! Szykuje się też wesoły weekend! Zaczynam od jutra 😃 Ciąg dalszy wariacji kwiatowych na tarasie. Jest on duży, częściowo juz umeblowany, są meble z technorattanu, dywany tarasowe, duże jajo- huśtawka, kwiaty na balustrady. Brakuje jeszcze romantycznego oświetlenia - lamp + latarenek drewnianych i jeszcze więcej kwiatów! 😍 Mam jeszcze kilka innych dodatkowych propozycji dekoratorskich ale zobaczę co z nich wykorzystam... 🤔 Takie plany na piątek, a w weekend goście. Bez przesady, kameralnie, ale cieszę się bardzo.
A od kolejnego tygodnia rajd po laboratoriach. Wstępnie podliczyłam koszty i same badania to ok. 2000 zł + inseminacja + wizyty. Będzie ok. 4000 zł ta impreza nas kosztowała. Chce się, to się płaci. Szkoda że pieniądze najprawdopodobniej pójdą w błoto, ale jak nie zaryzykujemy to się nie dowiemy.
CZWARTEK
Włączamy już menopur od jutra. Na razie na samym gonalu dosyć słabiutko, pecherzyki maja ok 8mm, ale tam troche ich jest (ostatnio niby tez było, a potem 2/3 odpadło w przedzawodach). Na razie się nie ekscytuję, nie załamuję. Staram się trzymać w ryzach, aczkolwiek różnie mi to wychodzi. Wiadomo
doktor powiedział, ze na tym etapie to ciężko jeszcze cokolwiek powiedzieć jak to się rozwinie.
Estradiol dosyć duży bo już jest 750, progesteron 0,8 (ostatnio tyle prog miałam tuż przed punkcją), więc chyba idziemy w hiperkę. Mam nadzieje, że to pójdzie razem z jakością komórek/zarodków. Oby oby oby. No i szykuję się mentalnie na transfer odroczony jednak... Punkcja gdzieś w przyszłym tygodniu raczej. Zobaczymy jeszcze jaki będzie wzrost po menopurze. Mam na pewno większe dawki leków i w ogóle stymulacja jest inaczej prowadzona, z czego bardzo się cieszę. No bo coś tam pozmienialiśmy
jest nadzieja na lepszy wynik
następna wizyta w sobotę 
PS. Właśnie mnie dziewczyny uświadomiły, że ta klinika ma inne jednostki hormonów. Więc po przeliczeniu Estradiol coś kolo 200 , a prog 0,25. Kamień z serca
ale się oszukałam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2020, 20:27
Mój drogi Pamietniku.
Dawno mnie tu nie było. Starania zostały przerwane i póki co jest seks kiedy jest. Nie wymuszony. To nie jest tak ze przestalam chcieć być mamą a nawet na odwrót bardzo chce ale nie mam siły walczyć. Jeżeli ma się udać to się uda. Bez spiny bez wariacji bez testów owu i temp.
Dziś mam już 16 dc 🤷♀️ kiedy to zleciało to nie wiem.. Teoretycznie myślę że już po owu chociaż wogole jej nie czułam. Może wogole jej nie było a może moje wsłuchiwanie się w organizm napędzało objawy owu. Nie wiem.
Wiem jedno jestem spokojniejsza. Na owu wchodzę rzadko, czasami poczytam co słychać u moich "kumpelek" z watku staraniowego, które szczęśliwie zaszły w ciążę. Od jutra nie przedłużam abonamentu. Więc pewnie wpisów nie będzie.
Ale zapraszam na mojego insta pamiętnik_o_dzidziutku tam na bieżąco daje posty 
Pozdrawiam
30 dc, 13 dpo
Beta 253,28 mIU/ml
Progesteron 30,40 ng/ml
Nie mogę uwierzyć. Myślałam, że ogarnie mnie strach, gdy dowiem się, że jestem w ciąży, a czuję spokój... 
Tylko co dalej? Kiedy umówić się do lekarza, czy brać luteinę (mój lekarz mówi, że włącza luteinę po pozytywnym teście ciążowym), jestem jeszcze zielona... Ale jaka szczęśliwa!
23 dc
Wczoraj skończyłam pierwsze opakowanie tabletek antykoncepcyjnych, dzisiaj mam już lekkie plamienia i delikatny ból brzucha. Dziwne to po długich cyklach nagle cykl 23 dniowy 😱 zgodnie z postanowieniem staram się stosować dietę z niskim indeksem glikemicznym, a ze ograniczam też gluten i laktozę to przygotowanie posiłków sprawia mi trochę problemu 😅 dzisiaj w końcu przyszedł glukometr, więc zrobiłam już pierwsze badanie ok 1,5 h po jedzeniu i wyszło 89 mg/dl. Szok normalnie, to skąd wynik 106 mg/dl na czczo? 🤔ale będę strarala się utrzymać dietę, w ciąży sobie odbije ( oczywiście w granicach rozsądku 😉).
Dzisiaj byłam na wizycie u endo z wynikami testu na prolaktyne i tym razem prolaktyna wyszła w normie a po obciążeniu podniosła się tyko trzykrotnie, więc lekarz mówił że tutaj jest wszystko w porządku, jeszcze czekam na wynik rezonansu magnetycznego przysadki mózgowej. Coraz blizej wizyty u gin, przed wizytą zrobię tylko TSH już nie będę robiła prolaktyny jak na rezonansie wszystko wyjdzie ok. Oby tylko TSH zdazylo spaść.🍀✊
Moje plany dotyczące urlopu w lipcu powoli zaczynają odpływać, znowu 😒 ale narazie o tym nie myślę, staram się skupić na najbliższym celu jakim jest rozpoczęcie stymulacji, i stopniowo krok po kroku realizować kolejne. Przeczytałam o tym w pamiętniku jednej ze staraczek i uważam to za bardzo dobry pomysł, żeby nie myśleć o odległych rzeczach jak np. transfer, tylko po kolei, skupiać się na poszczególnych etapach procedury. Jak już wielokrotnie pisałam ostatnio moje plany na dalsza przyszłość rozpadają się jak domek z kart.
Jutro ostatni dzień do pracy, a w sobotę moje ukochane Bieszczady. Zapowiada się 33 km ,,spacer,, będę wykończona fizycznie ale zresetowana psychicznie. Uwielbiam to 😍
W pracy projekt się komplikuje 😒mam bardzo dużo stresu, codziennie pije melisę ale ona chyba na mnie nie działa, nawet podwójna. Cóż taka praca, trzeba przeżyć. Od ok dwóch lat co miesiąc mialam nadzieję, że zajdę w ciążę ,pójdę na L4 i odpocznę od pracy. Może w końcu się uda 😊
Małż przejął się tym że mam dietę i pilnuje mnie z tym co jem, nawet ściągnął sobie tabele z indeksem glikemicznym i sprawdza co mogę jeść. A ostatnio zaprowadził mnie do sklepu gdzie było dużo półek z żywnością bez glutenu i zaczął piec chleb bezglutenowy, który jest pyszny, ale ma wysoki IG więc nie mogę go jeść dużo 🙄🤣 i biega że mną, a on nienawidzi biegać. Ale to chyba po akcji, która tu kiedyś opisywałam, że powiedziałam mu że wszystko związane z ivf jest na mojej głowie, chyba wziął sobie to do serca i chce pokazać że on też coś robi 😅
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2020, 20:36
7 dc
Kolejna wizyta za mną, mam 12 pęcherzykow po 14-15 mm 🥰 w sobotę kolejna wizyta. Dzisiaj dobrze, że byłam na czczo to miałam zaraz póz wizycie zrobione badanie progesteronu, estradiolu i wszystkie badania z krwi do punkcji. Jeszcze tylko zrobię EKG i powinno być wszystko do punkcji, która wg gin będzie miedzy poniedziałkiem a środa bo jajca rosną jak szalone 🤭🤣 to są emocje, mimo, że w pracy dalej nieciekawie to czuję się jakbym fruwała 🤣 muszę w pracy przygotować wszystko jakby miało mnie nie być w poniedziałek ale to już nieważne, że pewnie dłużej jutro posiedzę, najważniejsze żeby jajka były dojrzałe i żeby się pięknie zapłodnily. Śmieszne mam uczucie, tyle czasu czekałam na to, na stymulację a praktycznie za tydzień, półtora jak wszystko dobrze pójdzie będę miała kropka albo dwa w brzuszku 🥰🥰a wydawało się to takie odległe.
Mam ochotę skakać z radości, tylko jajniki bolą więc poskacze w duchu. 😉
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2020, 11:40
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.