26 dc

Nie wiem który to dzień po owulacji bo nie mierze temperatury. Chillout, wakacje, dałam sobie spokój.

Maz jedzie na badanie dopiero jutro. Musieliśmy zmienić termin co mnie bardzo cieszyło. Wcześniej wypadał na owulacje, a tak to mogliśmy się starać. Standardowo czuję się normalnie jak co miesiąc, ale dzięki temu że nie mierze temperatury to nie robię sobie nadzieji. Pierwszy tydzień urlopu już prawie za nami, mamy rodzinkę u siebie w gościach więc jest wesoło. Pogoda piękna, więc trochę działka, trochę wycieczki po okolicy. Jutro jedziemy na basen, niestety nie zrobiłam formy na lato (czyli jak co roku). No trudno. Plan jest taki że jutro nie jem śniadania by czuć się chociaż minimalnie komfortowo. Niestety ostatnio z rodzinką lekko ucztujemy. Więc pewnie 1 lub 2 kg na plusie są. 😢

Odezwę się pewnie za ponad tydzień gdy będę mieć wyniki nasienia.
Milego dnia 😉

Wera Nasze początki 28 lipca 2020, 12:42

Dziś kolejna wizyta u Pani doktor 🙂
Po wizycie dzidzuś rośnie.🙂 torbiel też urosła. Jeszcze pojawiła się coś podobnego do krwiaka. Kolejna wizyta 25 sierpnia 🙂


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 10:24

tc: 38+1, waga 66,8 kg.

13 dni do przewidywanego terminu porodu.

Byłyśmy na kontrolnym KTG. Dziś Malineczka współpracowała zacnie, lekarz był zadowolony. Zapisały się nawet 3 lekkie skurcze. Aż mnie poprosił na fotel. Szyjka zamknięta, wody płodowe ok, łożysko ok. Czegoś nowego się dowiedziałam - łożysko nie musi się zestarzeć, żeby doszło do porodu. O. A myślałam, że to naturalne, że łożysko przechodzi sobie z 1. fazy w 2., a z 2. w 3. Przy okazji stwierdził, że moje lekko zawyżone wyniki prób wątrobowych nie są cholestazą ciążową. Że na tym etapie jest to spowodowane stopniem zaawansowania ciąży i tym, że wszystko uciska na wszystko. A w związku z tym, że guzek pod pachą wcale się nie zmniejsza, mam się wybrać na usg.

Porozmawiałam też z położną, która pracuje w lokalnym szpitalu i pytam się, co będzie, jeśli nas zrobią czerwoną strefą, czy szpital będzie zamknięty? - Nie będzie zamknięty. - No, ale na wiosnę, koleżanka rodziła, to musiała jechać 30 km dalej, bo miejski był zakaźnym, a tu na porodówce wykryto koronę i przez 2 tygodnie była nieczynna. - Szpital działał cały czas, a że panie sobie przekazywały takie informacje, to myśmy miały mniej pracy.

Bądź tu mądry i pisz wiersze. Czy ona żyje w innej rzeczywistości? Czy o co chodzi? Przecież pamiętam, że wchodziłam nawet na stronę tegoż szpitala i była informacja o zamknięciu porodówki. I faktycznie koleżanka, miała rodzić tam, to akurat było nieczynne i ją odesłali, musiała jechać do innego szpitala.

Poza tym, pod wpływem hormonów (mam nadzieję) wymyśliłam sobie taki plan. Master plan. W weekend przyjeżdża do mnie koleżanka lekarz. Anestezjolog. Bo dawno się nie widziałyśmy i chciałaby przyjechać, korony nie ma, akurat u nich testy są regularnie robione. I tak sobie wymyśliłam - hm, przecież ona jest lekarzem, może by tak się rozpakować w weekend? Hm? I mieć temat załatwiony? I ona by przyjęła poród? Co prawda, nie jest położną, nie jest ginekologiem, no ale jest lekarzem. A wtedy proszę bardzo mam poczucie bezpieczeństwa, na którym tak bardzo mi zależy. Przedstawiłam ów plan Mężusiowi i usłyszałam tylko "Skarbeńku /pierwszy raz odkąd się znamy/, kocham Cię bardzo, bardzo chciałbym mieć żonę jeszcze choć kilka lat, dlatego pojedziemy do szpitala jak się zacznie".

Kurde...znowu zaczynam mieć problemy z zębami... w poprzedniej ciąży ta sama bajka...wiecznie niekończąca się opowieść :/ masakra..jak nie z jednej strony ból to z drugiej.. :/ czekam jak na ścięcie do kolejnej wizyty u gina...teoretycznie 14.09 ale wcześniej mam prenatalne..01.09 dowiem się kiedy... jestem dziwnie bardzo spokojna i sama nie wiem czy to dobrze czy źle...objawów nie mam nadal żadnych..no oprócz tych cholernych zębów :/ uczucia jakie mną targają jest ciężko opisać... jest strach, radość, smutek, szczęście i tak non stop rollercoster.. noszę to maleństwo pod ❤ staram się jak mogę aby rozwijało się prawidłowo ale psychika nadal gdzieś tą ciążę wypiera...twn przeogromny strach nadal przesłania większość czasu...muszę to przetrwać..marzę aby poczuć kopniaki..wtedy będę spokojniejsza że wszystko jest ok a tak? Tak odliczam od wizyty do wizyty choć najlepiej poszłabym znowu na usg...ale wiem że nie mogę popadać w paranoję...pozytywne myślenie i będzie dobrze!

Karenira Droga do skarbu 28 lipca 2020, 19:32

21dc (8dpo)
Czy nie byłoby wspaniale, gdyby przewrotny Los obdarował mnie ciążą w "bezowulacyjnym" cyklu? Taki psikus. Psikusek.
Nie będzie tak, ale pomarzyć zawsze można :)
Wczoraj zrobiłam test owulacyjny, ot tak, z czystej ciekawości. Dwie grube krechy. Testowa była może ciut mniej intensywna od kontrolnej. Chociaż mąż popatrzył na mnie jak na wariatkę kiedy zapytałam czy widzi między nimi różnicę. Za to dzisiaj obie bladziutkie. Negatyw bez cienia wątpliwości. Zagadka.
W piątek jedziemy na dwa tygodnie do lasu. W tym roku dzięki zdalnej pracy spędziliśmy poza miastem długie tygodnie i teraz strasznie ciężko nam wysiedzieć w mieszkaniu. Przeszkadza nam wieczny hałas. Miasto nigdy nie śpi. Rankiem jeszcze przed budzikiem ze snu potrafi nas wyrwać szum w rurach, nieomylny znak, że sąsiad z góry już zaczął poranną toaletę. Zaraz też za oknami słychać pierwsze startujące auta, szczekające psy i sznur płaczących dzieci, jako że mamy małe przedszkole dosłownie tuż pod oknami. Może z tym sznurem nieco przesadzam, ale zdarzają się dni, kiedy raz po raz pech chce, że pod naszą sypialnią zatrzymują się rodzice uspokajający biedne, małe żuczki. Zawsze mi wtedy żal i tych rodziców i dzieci i siebie.
Nie znoszę dużego miasta. Tak szczerze. Z każdym rokiem bardziej. Przyjechaliśmy tu za pracą, ale już nie możemy się doczekać kiedy uciekniemy. Nie wyobrażam sobie wychowywać dziecka w mieście. Moja dusza tęskni za lasem :) Za przestrzenią i zielenią. Za ciszą. Wyobrażam sobie małego berbecia drepczącego boso po trawie przy naszym domu. Tym, który kiedyś będziemy mieli. Widzę małego brudaska bawiącego się patykami i błotem. I nas z uśmiechem czuwających niedaleko.

Dziś pierwszy zastrzyk z acofilu. Przyjmuje w dawce całej ampułki co 3 dni. Ma to pomóc na te moje nieszczęsne KIRy AA.
Mówiłam, że nigdy tego gówna nie wezmę bo mi zdrowia szkoda, a właśnie byłam się kłuć... Ach... Jak to się perspektywa zmienia gdy trzeba brnąć dalej i dalej, nawet w rzeczy na które człowiek się wcześniej nie pisał.
Naczytałam się o nieprzyjemnych skutkach ubocznych, które występują często więc zastrzyk przyjęłam wieczorem licząc, że prześpię najgorsze. Strzykawka wygląda dziwnie, igła jest cienka i ostra 💉 lek trzeba trzymać w lodówce ale warto wyciągnąć chwilę przed podaniem żeby nabrał temperatury pokojowej. Samo wkłucie bezbolesne. Po wstrzyknięcia całej dawki strzykawka ma system chowania igły, bajer 😁 ale fajny 😁😁 kilka minut po podaniu lekkie zaczerwienienie.
Natomiast jest całkiem spoko.
Podsumowując heparyna jest dużo gorszą, a cetrotide uczula dużo bardziej.

Od poniedziałku przestałam brać cerazette, także czekam na @ i będziemy działać 🙈💜
Jutro mąż ma seminogram, także proszę o kciuki 🙏🏻💜

8 dc
Uznaliśmy z mężem, że potrzebujemy odpocząć od tematu ciąży na jakiś czas, nie chcemy aby życie kręciło się tylko wokół owulacji, a ostatnio jakoś tak jest. Zatem to ostatni cykl i robimy sobie przerwę, czy coś z niego będzie, nie wiem bardzo bym chciała, od nie chcę się nastawiać, żeby się nie rozczarować.

26+1 waga 56
Masakra to kolejna noc w której ciężko mi zasnąć. Pewnie to wina upałów. Ledwo się oddycha. Myślę aby zostawić męża i iść spać na dół , kocisko właśnie tam śpi 🤣🤣

Z dobrych rzeczy w końcu przyjechał facet zrobić pomiary i zatwierdził projekt szaf komód do pokoju małego (w przyszłości pokoju naszego)
A więc meble może za 3-4 tyg będą. Więc w końcu porządek zrobię.
Zamówiłam troszkę ubranek używanych od 62-74 akurat niskie ceny byly. Jestem zadowolona z jakości.
Zaczynam powoli kompletować wyprawkę, chciałabym wszystko ogarnąć do połowy września.
Bo coś czuję że mogę wcześniej urodzić.
Śmieje się że maluch urodzi się 2 tyg po moich urodzinach gdyż tyle dzieli mnie i mojego M 🤣🤣🤣
Muszę któregoś dnia usiąść i zrobić grafik co mam.i co trzeba kupić bo nie lubię wszystkiego zostawiać na ostatnia chwilę.

Myślę też o zakupie albumu dla malca, tam wkleić zdjęcia itd taka pamiątka na lata.
Kupiliśmy też materac do łużeczka bo akurat promocja była. A samo luzeczko może koło września kupimy, ale koloru sosnowego nie białego.
Mebelki w pokoju miały być ciemne a będą jednak jasne. Może i lepiej bo będą się ładnie komponować z niebieską ściana i szarymi panelami.
Odkąd mój umalowal pokój śpi tam kot. On uważa że ten pokój dla niego zrobiliśmy 🤣🤣🤣 od pierwszego dnia sie cieszył że na dużo przestrzeni. Nawet pudełko do spania mu położyłam.
I co fajnego myśli że wszystko kupuję dla niego. Już korzystam z wózka musiałam go przykryć. Potem pudełka z ubraniami już chciał tam spać. Materac testował musiałam przenieść. Pewnie potem będzie testować łóżeczko. I myślę sobie po co mi sławne szumisie, jak on nim pewnie będzie.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 12 lutego 2021, 21:17

Hej malutki! Cieszę się, że się pojawileś 💚💚💚

62af411924bf.jpg

Beta 44
Progesteron 35


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2021, 21:17

Nasze Słoneczko skończyło 3 latka!!! Z każdym dniem mnie zachwyca bardziej i bardziej. Jest rozgadana, ma taki zasób słownictwa, że klękajcie narody. Teksty z dziś: "No i jak się prezentuje ta budowla?", "Co Ty mamo, żartujesz?", "Martwię się o kółka w biegówce, że się na tym strychu pobrudzą". Potrafi jeździć na rowerze z pedałami, bez bocznych kółek. Zasuwa jak przecinak i czasem powie "ja pociągi i rowery uważam za interesujące". Wybiórczość pokarmowa, nie tyle, że nas omija, ale przez ilość i jakość jej jedzenia, jest niezauważalna na tle innych dzieci w jej wieku. Np. na urodziny do przedszkola wymyśliła tort pomidorowy i dyniowy. Stanęło na tym, że będzie tort różowy z płatkami topinamburu (bo dzięki niej, nauczyłam się jeść płatki kwiatów). Ale, żeby nie było lekko, tort pomidorowy i dyniowy, jako pierwsze, dość mocne typy, były testowane kilka dni wcześniej i kręciłyśmy biszkopty z jednego jajka na próbę :D Wyszły bardziej nasycone kolorem, jakby użyło się jajek od super wiejskich kurek, w smaku niewyczuwalne warzywa. Jej znak rozpoznawczy: długie blond włosy, połowa przy głowie prosta, połowa na długości kręcona, sięgają do jej pupy, najchętniej chodzi rozczochrana ("bo ja lubię kołtuny"). Kocham całym sercem!!!

Moja praca (w lipcu wróciłam) straciła już jakikolwiek sens. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Na początku było "niech Pani wróci na cały etat, będzie dobrze, tak, tak, proszę wyjść z zaległości". Zaległości nie stworzyłam ja, a osoby mnie zastępujące, ale postarałam się i w 3 miesiące wyszłam z zaległości, co jest naprawdę niezwykłym osiągnięciem. Robiłam po 370-400 wniosków miesięcznie (przed L4 ciążowym -> 280). Na początku września miałam ustnie polecenie, że mam robić po 400 miesięcznie. Powiedziałam więc, że w sierpniu byłam na urlopie i chyba mam prawo do kilku dni urlopu. We wrześniu zrobiłam te 400. Na początku października przyszło mi pismo, że mam robić średniomiesięczną ogólnokrajową 443 wnioski. Poszłam więc i wytłumaczyłam, że średnia wynika z tego, że gdzieś jest mniej, a gdzieś więcej, że ja poza jednym wydziałem, mam też obciążenie w drugim wydziale ("Ale nie może Pani tego porównywać" powiedział przełożony) oraz, że jestem funkcyjną, więc nie mogą mnie dotyczyć średnie osób liniowych, bo mam po prostu inny zakres zadań, jako osoba funkcyjna. To teraz na koniec października dostałam pismo, że w tym drugim wydziale zwiększa mi TRZYKROTNIE zakres obowiązków. Po.eb. Przecież moja doba nie rozciągnęła się trzykrotnie. Pensja skoczyć nie może, bo ja w budżetówce, więc od przełożonego, finansowo to wielkie g.wno zależy. Jeszcze tylko napiszę, że ten sam po.eb napisał mi opinię (staram się o awans i jego opinia jest wymagana). Zaczął ją od wymienienia mojego L4 ciążowego, urlopu macierzyńskiego i wychowawczego. A potem napisał, że pracy merytorycznie ocenić nie może, bo za krótko pracuję. Chuj złamany. Pracuję 10 lat i zamiast zacząć od tego, że tyle pracuję, że pracowałam w różnych jednostkach, miałam różny zakres obowiązków i czynności, to ten posraniec napisał mi tak dyskryminujące pismo. Seksista. Żaden mój kolega, ani żadna moja koleżanka w podobnej sytuacji nie dostali takiej opinii. Nie pisze się w takich opiniach takich rzeczy, to wynika z akt osobowych, które i tak są weryfikowane. Wkurwiona jestem na niego mega. W chwili obecnej, albo sobie wrócę na wychowawczy, albo ograniczę etat o 1/2 (mam taką możliwość, za co bardzo dziękuję Opatrzności Bożej i pracy Mężusia), ale ja naprawdę chciałam pracować, naprawdę, ale czym innym jest praca, a czym innym bycie jeleniem, który zasuwa za 3 osoby.

Pojawiła się w nas przestrzeń i zgoda na kolejny transfer. Ileś tam staraliśmy się naturalnie, nawet w toku przygotowań do mojego egzaminu. A po egzaminie doprowadzałam swój organizm do porządku, zaczęłam przyjmować suple, lepiej jeść (niestety nie tak rygorystycznie jak wcześniej, bo cukier wjeżdżał, no ale był to krok w dobrą stronę). Byłam w klinice, dostałam listę badań. Pani Doktor moja ukochana, na powitanie "Nic się Pani nie zmieniła", ale zmartwiła ją jednak moja szczupłość. Stwierdziła, że chyba jestem bardziej szczupła niż poprzednio (no miarkę w oku chyba miała, 2 kg mniej - powrót do pracy, stresiki i inne). Miałam zlecone badania tarczycy, które wyszły w normie. Do tego tą całą wirusówkę in vitrową. W zasadzie wszystko mam zrobione. Tylko poprzesyłać klinice, umówić wizytę i już. Teraz jeszcze sobie poćwiczę, pobiegam, może pojeżdżę na rowerze (w piątki o 6:10 robię 2 rundy wokół parku, zimno jak cholera, ciemno jak w środku nocy, ale fajnie było), wezmę udział w zawodach sportowych, pozapisuję się jeszcze na jakieś szkolenia z pracy czy to online czy stacjonarne i chyba szykujemy się do powrotu po rodzeństwo. Mężuś stwierdził "dzwoń, liczę na to, że się nie rozmyślisz".

14 ms starań, 11 cs, 27 dc, 14 dpo

Już odpuściłam sobie test. Temperatura wciąż w dole więc nie tym razem.

Już mi przeszło załamanie. Dalej mi smutno, dalej jestem rozżalona, ale nie mogę się w tym kisić. Ruszamy z kolejnym cyklem. Jak ten następny się nie uda to będę rozmawiać z lekarzem co dalej. Przed ivf jest jeszcze opcja zrobienia histero-laparo i IUI. Obie opcje uważam, że chce wykorzystać jeśli będzie taka potrzeba. Histero-laparo, żeby sprawdzić, czy jest sens w ogóle próbować naturalnie, jak wygląda stan mojego jajowodu, macicy, endo. IUI, żeby odrobinkę zwiększyć szansę przez pominięcie szyjki i lekkim podreperowaniu nasienia przed podaniem.

Początkowo dawałam sobie czas na naturalne zajście do stycznia-lutego 2021. Biorąc pod uwagę, że chciałabym ewentualnie podejść do histero-laparo i IUI trzeba czas nieco wydłużyć. Jeśli w moje urodziny z końcem maja nie będę w ciąży idziemy w stronę ivf. Cały wczorajszy wieczór spędziłam na stronach klinik Krakowskich. Możliwe, że trzeba będzie się przenieść do kliniki wcześniej, żeby zrobić histerolaparoskopie i podejść tam do IUI. Zaczynam już reaserach, żeby nie tracić na to czasu później, tylko od razu jak najszybciej umawiać się do wybranego lekarza w klinice. Przeraża mnie, że do niektórych lekarzy nie idzie się zarejestrować. Może powinnam już teraz próbować się umówić?

Tymczasem czekam na okres. Jeśli dziś odstawiłam dupka, to powienien się pojawić jutro lub pojutrze. Rozpoczynam kolejną przygodę z Gonalem.

💗🤰 38t6d 💗🤰

7 dni do planowego TP
Waga - 74,5kg (+ 17,5 kg od początku ciąży)

Noc spokojna. Nic sie nie działo. Poza wstawaniem na siusiu, przespalam ją całą. Watpię by coś sie zaczęło samo. Brzuch sie spina jak zawsze, tylko częściej i mocniej. Brązowy śluz - czop od wczoraj wycieka. I tyle. Zmęczona jestem. Nie wiem jak to bedzie. Nie ma żadnych skurczy. Nie uśmiecha mi sie jechać do szpitala bez skurczy i na siłe całkowicie wymuszać poród.Nie chce leżeć na patologii ileś dni, sama Chcę pojechać ze skurzami, byc z mężem na porodzie, urodzić i wyjśc. Taka jest moja wizja porodu. Widocznie Nasza Mala nie jest jeszcze gotowa na wyjście.W niedziele miałam Ktg, tetno ok, skurczy brak. We wtorek bylo usg, tez ok. Serduszko moge badać w domu dektorem.

Mam w domu piłke nadmuchaną to może na nien poskaczę, może zmolestuje męża na jakis seks a jak sie bardzo wkurzę umyję okna. Ot co ! Może to coś da.... 🤣😅

Wymyślam sobie wciąz zajęcia by się nie zamartwiać i nie przeżywać tak. Sniadanie, pralka, zmywarka wstawione, prysznic, malowanie i na dwór. Do parku z małym i na malutkie zakupy w osiedlowym sklepiku. Trzeba ho wychasać przed podróża z dziadkami 😁😁 Jestem w stałym kontakcie z moją lekarką, zadzwonie chyba wieczorem i zdam relacje co i jak. Nie chce jechać bez skurczy. Zobaczymy co bedzie w nocy i jutro


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 10:43

Przy obserwacji śluzu należy zwróć uwagę na następujące rzeczy:

Czy śluz jest obecny? Czy jesteś w stanie zaobserwować jakikolwiek śluz;
Jakie jest Twoje ogólne uczucie w pochwie (suchość, lepkość, wilgotność);
Jak śluz wygląda;
Jaki ma kolor?
Jaką ma konsystencje?
Jaki jest w dotyku?
Czy śluz jest rozciągliwy? Czy możesz go łatwo rozciągnąć pomiędzy palcami?

Jakie są rodzaje śluzu w cyklu, które możesz odnotować w aplikacji OvuFriend?

Suchy – brak śluzu. Zapisz śluz jako suchy, jeśli w czasie obserwacji nie dostrzegasz żadnego śluzu.
Lepki – zaobserwowany śluz jest kleisty, lepki, gumowaty, raczej gęsty. Nie da się go w ogóle rozciągnąć pomiędzy palcami, szybko się „rwie”. Może być koloru białego lub lekko żółtawego.
Kremowy – odnotuj śluz kremowy, jeśli jest on gładki, przypomina lekki balsam do ciała, mleko lub majonez. Jest on zazwyczaj biały, lecz może być również żółtawy. Może być lekko rozciągliwy, ale dość szybko się „rwie”.
Wodnisty – śluz przejrzysty, niemalże o konsystencji wody. Daje wyraźnie uczucie wilgoci. Jest on zaliczany do śluzu płodnego. Może rozciągać się pomiędzy palcami.
Rozciągliwy – to najbardziej płodny śluz. Jest przejrzysty, bardzo rozciągliwy, w konsystencji przypomina kurze białko. Daje uczucie poślizgu. (Przeczytaj: jak odróżnić śluz płodny od śluzu wynikającego z podniecenia).

Jeśli zaobserwowany przez Ciebie śluz, znajduje się gdzieś pomiędzy opisanymi rodzajami, zapisz ten śluz, który jest najbardziej płodny. Na przykład, jeśli w ciągu dnia zaobserwowałaś zarówno śluz kremowy jak i wodnisty, zapisz ten wodnisty.

Pamiętaj - zawsze zapisuj najbardziej płodny śluz zaobserwowany danego dnia.

21 dc.
7 dni po ovitrelle.
Czekam... Miałam czekać bez nakręcania się 🤦🏼‍♀️ brawo ja...

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 23 lutego 2022, 14:19

DZIEŃ PUNKCJI.

Jestem już w domku.

Pobrali 19, aż 15 prawidłowych!
6 poszło do zamrożenia, 6 do zapłodnienia.

Czekamy <3

NIEDZIELA
Zdarzył się cud. Mamy 2 blastki. 4aa i 2aa ❤️❤️❤️
Nie mogę w to uwierzyć 🥰
Jest nadzieja na lepsze jutro ❤️ wreszcie! 😍

2h po zastrzyku z acofilu zaczęły się skutki uboczne. Ból głowy, osłabienie, ciśnienie spadło do 80/55, zawroty głowy, było mi strasznie niedobrze, do tego ból mięśni jak podczas grypy...
Trochę strachu było bo byłam sama ale zasnęłam i najgorsze przespałam.
Rano wstalam jak na mega kacu. Jakbym wypiła litra wódki i spaliła do tego 3 paczki fajek.
Teraz jest już lepiej... Wciąż czuję się tak trochę nieswojo... Ale jest lepiej.

Za to ta nieszczesna heparyna... Trafiłam na jakieś naczynko i wyszedł mi krwiak czarno-fioletowy wielkości dłoni... Cały brzuch w sincu... Nie wiem gdzie mam się kłuć tym cholerstwem. Jutro spróbuję w sadełko na boczku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 14:20

8cs 24dc
To co dziś mnie spotkało to jakiś Meksyk totalny. Wstałam rano lekko zmęczona i zakręcona, zjadłam śniadanie i usiadłam do kompa. Ból głowy zaczął się nagle nasilać, do tego stopnia że miałam zawroty głowy i totalny światłowstręt. Ból głowy jakiego nigdy wcześniej nie miałam, koszmarny po prostu..jak na złość mój mąż dziś w delegacji wiec jestem sama w domu.. Sąsiedzi na wakacjach. Szybko ogarnęłam poradę on-line w Luxmed, lekarz mówi żeby wziąć leki i jakby było nie do wytrzymania zadzwonić na pogotowie. W międzyczasie pojawiły się straszne mdłości i wymioty.. przeleżałam jak kot 4h i przeszło..
Nie mam pojęcia co to było. Mój mąż mówi że to może wczesne objawy ciąży..Ale jakoś wierzyć mi się nie chce..

Zestresowałam się dziś bardzo, szczególnie że głowa boli mnie co najwyżej raz w roku i bardzo lekko. A dziś totalny armagedon.

Miałam też umówioną na dziś konsultacje diabetologa w związku z moją insulina. Lekarka zaleca brać metformine mimo że nie mam pcos.. nie jestem pewna czy to dobry pomysł, nie chcę kolejnych leków i skutków ubocznych..

Marysia ~5830g szczęścia zaczęła pełzać 👣na razie nieporadnie i czasami zapomina od czego ma lewą nogę i ja trochę ciągnie, ale robi nam się mobilne dziecko 😱😉
Trochę ma dziwny gust bo woli leżeć na podłodze niż na macie, no ale w sumie na macie już długo leżakuje, a panele to taka nowość dla niej i polizać czasami je trzeba 🤭😂
Wczoraj zrobiłam pierwszą w swoim życiu kaszę mannę🤭 Zmora mojego dzieciństwa 🙈 A tu okazało się że calkiem smaczna i bez grudek. Robię na wodzie, więc do smaku zblendowałam jabłko na parze i Marysi też smakowała 😊

W poniedziałek miałam TK całego organizmu w celu poszukiwania zmian nowotworowych...12 sierpnia mam dzwonić po wynik. Zobaczymy jak się mam mój chłoniak...coby nie było planuje wyjechać na urlop przed ewentualnym leczeniem...

Z mężem ostatnio nie najlepiej, znaczy inaczej i jednak widać, że dziecko zmienia relacje, przynajmniej nasze, a szkoda. Niby wszystko ok, rozmawiamy, chodzimy razem na spacery, ale jakoś nie ma w tym wszystko tylko nas. I nie jest to "wina" dziecka bo jakby się chciało to by się czas znalazł... nawet jak Marysia teraz śpi, to on przy kompie, ja jem śniadanie, on będzie jadł jak ja skończę🤷‍♀️

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)