Dzisiaj pochowaliśmy Józia. 👼
Kochany Synku, wiem, że tam, na górze jest Ci lepiej i jesteś tam szczęśliwy, wierzę, że jesteś zdrowy i Bóg Cię przytulił do swojego serca tak, jak zrobiłby to tata, gdybyś się narodził 😌. Wierzę, że jak nie jesteś (dosłownie) zalatany podziwianiem świata to nam towarzyszysz i nad nami czuwasz. 🙏 Pewnie jest Ci smutno z tego powodu, że ostatnio z tatą płaczemy częściej niż zwykle ale wiesz, już nic nigdy nie będzie takie samo. Nasze serca rozpadły się na miliony kawałków i zawsze będzie w nich brakować jednego kawałeczka, którym jesteś Ty. 😞 Do końca życia będziemy mieć Ciebie w naszej pamięci. Wszystkie Twoje zdjęcia z USG są w kopercie z kartą ciąży, czasami na nie zerkam mała Kruszynko. 🥺 Na pewno się kiedyś zobaczymy. Dopilnuje tego. Tata pewnie Ci w duchu dziękuje - mi to było obojętne ale on bardzo chciał, by przy pochówku brał udział ks. Marcin ☺. Spakowaliśmy Ci do trumienki boćka Bolka, by Twoje maleńkie ciałko nie leżało w tej ziemi samo... Czy spotkałeś już swoich pradziadków? Chyba tak. Zawsze jak wracam do rodzinnego domu oczami wyobraźni widzę dziadka Józefa, wśród uli i pszczół. Uwielbiał przesiadywać wśród nich. 😌🐝 Twój tata mówił, że jego dziadzio Józef też był w porządku, więc mam nadzieję, że ciepło Cię przyjęli i się będą Tobą opiekować. ☺ Święty Józef to patron dobrej śmierci, nie mogliśmy Ci dać lepszego imienia. ☺ Ech. Ciężko nam tu, na ziemi. Ciężko mi patrzeć na uśmiechnięte mamy z dziećmi w wózku, choć one nie są niczemu winne... Ciężko mi odwzajemnić uśmiech dzieciom, które się do mnie uśmiechają - od razu łzy stają mi w oczach. Mam nadzieję, że to minie... A tymczasem Twoi rodzice zbierają się do powrotu, do biegowej formy. Ja to jeszcze pół biedy, gorzej z tatą. Mogę się założyć, że już słyszałeś jak przeżywa swój brzuszek 🤭😂 ale on ma lepsze spalanie tłuszczy od mamuśki, szybko się z tym upora. 😌 Już nie mogę doczekać się biegania w Tatrach. Wkrótce zobaczysz jaką frajdę sprawia Twoim rodzicom bieganie po górach. 😍 Czuję, że jesteś tutaj z nami i uśmiecham się pod nosem. Mój Aniołku. ❤👼
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2021, 18:43
Od tygodnia blastki już w nowym kriobanku. Leki skompletowane, zobaczymy kiedy przyjdzie @ i czy da się to połączyć z przerwą świąteczną w klinice. Planowo @ za tydzień, jeśli się trochę przeciągnie to będzie mi nawet na rękę.
Nadchodzą święta, trudny a niekiedy nawet bolesny czas dla staraczek. Fb już od wczoraj bombarduję zdjęciami wesołych rodzinek ze swoimi "pociachami" przed choinką z napisem - rodzina.... życzy wesołych świąt... blee
Ah gdyby Ci ludzie wiedzieli ile przykrości sprawiają tym, którzy od lat walczą o dziecko.
Poprzez media społecznościowe w czasie tych kilku lat naszej walki poznałam kilka dziewczyn, którą idą tą samą drogą. Jednej z nich się udało, wczoraj po raz pierwszy pozytywna beta po 4 latach walki, dzisiaj rano dostaję zdjęcie testu na którym widać wyraźną kreskę (6 dpt blastki)- pierwszy transfer przeprowadzony w czechach- A. ciesze się Twoim szczęściem, wymarzony prezent na święta:D
Ktoś pisze o depresji, chyba w moim życiu też był taki etap po drugim nieudanym transferze wtedy czułam się najgorzej... Ktoś dopiero co przeszedł poronienie, serce nigdy nie biło. M. postanowiła po drugim nieudanym transferze próbować naturalnie, odwiedza swojego synka urodzonego w 19 tyg na cmentarzu.
Wiele uczuć towarzyszyło nam w tej drodzę mimo, że wciąż jeszcze wierze i walcze coraz bliżej mi do akceptacji...
Życzę wszystkim starczką żeby w końcu nastał moment w krórym będzimy tuliły nasze wyczekane maleństwa. Kochane dużo siły w te święta!!! Nie traćmy nadziei.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2021, 20:55
7dpt
Beta 0.478
Kolejne Swieta w cieniu walki o dziecko. Nie wiem nawet co napisac, bo czuje wewnetrzna pustke. Splakalam sie z mama i tata gdy wynik przyszedl. Tak mi ciezko, ze znowu zawiodlam a moje cialo jest terminatorem i walczy z moimi kropkami. To wszystko jest takie nie fair, zlosc jest we mnie przeogromna, ze mam ochote pluc jadem. Nawet jak czytam pamietniki, ktore obserwuje odkac dolaczylam to wiekszosc dziewczyn zaszla i ciesze sie, bo walczyly, ale boje sie ze zostaje gdzies tam z tylu.
Jednego co sie dowiedzialam, to ze progesteron po transferze zaczal mi leciec na leb na szyje, wiec to bedzie trzeba jakos ogarnac. Zanim wyjade to zrobie sobie jeszcze kilka badan, homecystoine, kwas foliowy i wit b12. Pasnik napisal, ze mamy z mezem teraz sprawdzic Allo-MLR i cross match.
To jest jedyny egzamin, ktory oblalam juz poraz trzeci.
W 7 dc (14.06) progesteron 0,07, estradiol 147, endometrium 9 mm.
Kolejna wizyta dzisiaj 10 DC, endometrium 12 mm. Wlew z acofilu.
Zrobiłam prywatnie też badania proga i TSH. Zobaczymy co tam wyjdzie.
Po kilku miesiącach walki w końcu udało mi się dostać na wizytę do mojego ginekologa...
1 lipca... Ciekawe co przyniesie. Nadzieję?
22 grudnia o godzinie 16:20 miałam drugi transfer
Zarodek 4ab, zbadany genetycznie, z Embryoglue
Tym razem po diagnostyce immunologicznej u prof. Malinowskiego, po pięciu szczepianiach limfocytami i w osłonie tony dodatkowych leków (Encortolon - steryd, Prograf - stosowany przeciwko odrzucaniu przeszczepów, Accofil we wlewie domacicznym oraz w zastrzykach - stosowany w leczeniu onkologicznym, majacy uzupełnić brać jakichś specjalnych białek i ułatwić implantcje, Heparyna i Acard na poprawę krążenia).
Z pozamedycznych teraz nawet skarpety w ananasy, swieży ananas i frytki w McDonalds
- glupie, bo glupie, ale w sumie czemu nie
Tym razem z urlopem i spaniem do oporu po transferze. Ogólnie czuje sie zdrowsza niz przed pierwszym transferem, pierwszy byl niestety zaraz po Covidzie wiec ciezko bylo czuc sie wtedy jak mloda bogini 
Już prawie 3 doby po podaniu kropka. Czy zechciał z nami zostać? Trudno nie pokładać nadziei w leczeniu imunologicznym. Ale boimy sie bardzo. Ja oprocz tego, ze porazki, boje sie ze mojemu mezowi zabraknie troche sil do walki i ciezko bedzie mi go poskladac, juz nie widzi sensu w wydawaniu na to takiej tony pieniedzy (a z racji duzych roznic w zarobkach on pokrywa wiekszosc). Juz mowi, ze nie widzi sensu w poswiecaniu tylu lat tylko na walke z nieplodnoscia, ale ciezko zeby zycie sie wokol tego nie krecilo w trakcie leczenia.
Wydaje nam się, że tym razem zrobiliśmy naprawde wiele....ale czy to wystarczy? Mąż gada do niego, przed snem glaszcze mnie po brzuchu.... eh wzruszajace i trudne to wszystko 
Myślę, ze zrobię betę z krwi we wtorek, może skuszę się na jakiś test sikany (choc wiem, ze negatyw na obecnym etapie niczego nie przekresli... ale tak w koncu chcialabym zobaczyc w koncu ten pozytywny pierwszy raz w zyciu
)
Długo nic nie pisałam, ale trudno było mi się zmobilizować, ciagle coś się działo.
Jestem już po zakończonej stymulacji, po punkcji (20.12) i nawet po transferze - który był dziś, w Boże Narodzenie🎄
Zerknęłam na swój poprzedni wpis i fakt, trochę panikowałam co do ilości jajeczek i wyniku, ale ostatecznie chyba wynik mamy dosyć dobry: z 9 pobranych komórek zapłodnionych zostało 7 dojrzałych, z których 6 dotrwało do 5go dnia😭 i o tym dowiedzieliśmy się dzisiaj podczas transferu. Nie mogliśmy wymarzyć sobie piękniejszego prezentu na gwiazdkę 💗
W ogóle byłam zaskoczona, bo mój lewy jajnik totalnie nie podjął działań i wyrósł na nim może jeden pęcherzyk. Wiec cała ta robota była po stronie tego prawego💪
Tak wiec dziś był transfer, doktor polecił nam spokojny spacer, dzień chillowania itp., ale oczywiście mój facet już dmucha na zimne, wiec żadnego spaceru na mrozie
i max co dziś zrobiłam to ugotowałam rosół. Wieczorem idziemy do znajomych i mam nadzieje nie śmiać się pod nosem do siebie. Jestem taka szczęśliwa!
Święta, święta. Jak zwykle coś musiało pójść nie tak. Wczoraj mieliśmy dwie wigilie najpierw u moich rodziców, a dokładniej u mojej siostry. Byliśmy tam trzy godziny, bo później mieliśmy wigilie u rodziców T. (tam gdzie mieszkamy). Było super. Na prawdę bardzo fajnie. Umówiliśmy się na dzisiaj z moja siostra i moi rodzice tez mieli tam być. Nie mieliśmy jechać na jakoś tam super długo, ale zobaczyć się znowu. Wiec mój T zabrał się za fife ze swoim bratem, a później on jechał ze swoją rodzina do rodziców jego narzeczonej. Umówiłam się z moja mama, ze pojedziemy razem i ze tata nas zawiezie do mojej siostry. Dzwoni moja mama a T mi oznajmia ze on nie chce jechać. No i mnie szlag jasny trafił. Na dol do niego i jego rodziców nie zeszłam. Mam to gdzieś on nie chce spędzać świat z moja to ja nie będę z jego. Jutro od rana idę do moich rodziców, sama i mam zamiar spędzić z nimi cały dzień. No i takie to Święta.
Mam nadzieje, ze Wasze Święta są udane.
Pozdrawiam,
A xx
21dc.....- 3dpt
Święta, święta i po świętach... 😢 od zeszłego roku prysnela gdzieś ta magia świąt... nie wiem czy to starość, czy po prostu życie...
Wszystko wydaje mi się takie sztuczne... córeczko, tak bardzo chciałabym żebyś była tu ze mną... takie dni inne niż "normalne" tym bardziej uświadamiają mi jak cholernie mi Ciebie brakuje... Tak bardzo chciałabym, żebyś zobaczyła dziadka, który przegrał się za Mikołaja, mimo że dzieciaki zauważyly sztuczna brodę... i wszystko inne co Cię ominęło, a mnie razem Tobą...
Rok temu wierzyłam chociaż ze "Za chwile" będę w ciąży, że z w ciąży i z żywym dzieckiem jakoś dam radę się podnieść...
A teraz? Teraz cholernie chciałabym moc powiedzieć, ze jestem w ciąży...
3dpt... kropeczku walcz...
Córeczko pomóż mamusi wytrwać te kilka dni do testowania i pomóż naszemu kropkowi zadomowic się w mamusi na dłużej niż Tobie było dane...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 grudnia 2021, 22:25
19+6 tc
Po USG połówkowym. Synek zdrowy 🙂🥰 niestey USG 3/4D nie wyszło, ponieważ maluch ułożył się na brzuchu i jeszcze zasłonił łokciem, więc mało co było widać.
Beznadzieja ten invimed. Mam mieć wizytę w konkretnych dniach, a oni mi proponują tak późno, że już powinnam mieć punkcję i to jeszcze u innego lekarza. Porażka totalna. Żałuję każdej złotówki, która tam wydałam do tej pory i przykro mi, że tylko się przez nich denerwuje na każdym kroku. Beznadziejne miejsce.
32 DC
W środę powinna pojawic się @, ale wolałabym żeby tym razem sie spóźniła 😐 pomimo cyklu sztucznego przed transferem, mam pojawić się w 3-4 DC w klinice na pierwszy wlew z accofilu, i o ile tutaj jakoś to ogarnę to okazało sie (źle popatrzyłam na rozpiskę 🤬) że pierwszy wlew z intralipidu mam mieć 3 DC, klinika do której mam ,,tylko,, 90 km podaje intralipid ale akurat nie ma osoby która to robi i nie wiadomo czy wróci w styczniu 😁 kolejna klinika z tej samej sieciowki do której mam 180 km, ta sama sytuacja (moze ta sama lekarka to podaje). Z kolei inna klinika podaje ale tylko 5.01 i 07.01 (raczej będzie już późno). Znalazłam klinikę oddalona o 250 km i tam nie ma problemu, wlewy robią codziennie, potrzebują tylko zlecenie od lekarza. Czeka nas wiec 500 km wycieczka, żeby podać lek 😁 a ile ja telefonów wykonałam żeby ustalić godzie podają intralipid 😱😱Ja naprawdę nie mieszkam, za przeproszeniem, na jakimś zadupiu i wydawało mi się że w stolicy województwa takie rzeczy można bez problemu załatwić. Ale jak się okazuje, nie. Żadna pielęgniarka nie zgodziła się mi tego podać, a w końcu małż stwierdził, że dla mojego bezpieczeństwa lepiej jechać do kliniki. Nawet zrobiłam badanie alergii na soje i orzeszki ziemne, oczywiście nic nie wykazało ale jedna z klinik tego wymagała przed podaniem intralipidu.
Jeden lek a tyle zachodu z jego podaniem, czytając forum wydawało mi się że jest to często podawane do transferow i nie powinno z tym być problemu.
Ja wiem, że przejadę te 500 km na ten wlew, ale mam w środku taką złość, że nigdy nie może iść spokojnie, prosto do celu, bez kombinowania, wyliczenia, myślenia, załatwiania. A i tak mój organizm zdecyduje kiedy zacznę przygotowanie do transferu i to też mnie wkurza (PMS ?? 😁)
Nie chcę myśleć o transferze, nie chce żyć tylko tym ale to nie jest takie łatwe. Chciałabym już być po, jest we mnie strach że zarodek się nie rozmrozi. Wcześniej tego nie było bo zawsze był kolejny zamrożony, a ten jest ostatni 🥴
Dzieciu mały bądź grzeczny i rozmroź się pięknie a potem wczep w ednopodusie na 9 miesięcy 🙏🍍🍍🍍
No więc postanowione - w lutym wracam do pracy. Byłam calkiem szczera z szefową i juz teraz nie mam glupich myśli.
Moze i jestem staromodna ale nie lubie niedomówień lubie jak wszystko jest czarno na bialym. Szefowa koniecznie chce zebym wróciła szczególnie teraz - mowi ze ciezko teraz o szczera osobe do pracy. To cjyba poszlo mi na plus w moją stronę 🤔😊😊
13 dc
Ostatni miesiąc starań jest praktycznie bez starań. 🙈 No ale nie ukrywajmy. Cud się już nie wydarzy, cokolwiek byśmy nie zrobili to w ciąży naturalnie nie będę. W następnym tygodniu czeka nas wizyta w banku, mąż robi ostatnie mam nadzieję badanie nasienia w swoim życiu, ja musze czym prędzej zrobić wyniki. W poniedziałek seria na NFZ, w następny poniedziałek te za które muszę zapłacić. Mam nadzieję że wyniki dostanę w tydzień bo do 25 muszę przesłać wyniki na chmurę by lekarz miał do nich wgląd przed wizytą. Wyniki nasienia dostanie niestety w dniu wizyty bo nie będziemy specjalnie jeździć 50 km po jeden papierek.
Na NFZ mam tylko TSH 😂 może jeszcze od ginekologa uda mi się coś wyciągnąć jako od specjalisty, bo lekarz rodzinny ma dość ograniczone możliwości. Dodatkowo poprosiłam o ft3, ft4 bo to chyba też ważne.
Ewa89_89 dzięki za radę. Zrobię te przeciwciała covidowe, w świetle tych tysięcy które musimy wydać 125 zł nie robi specjalnej różnicy. Pakiet badań w klinice to koszt 875 zł (informacja na stronie) a ja sprawdzając na stronie diagnostyki za cały pakiet badań wydam jakieś 750 zł. Może i różnica nie jest spora ale czas na dojazd (+/- 3h w dwie strony) plus kasa na paliwo motywuje mnie żeby robić to u siebie. Teoretycznie mając ubezp. Lux med mogłabym zrobić kilka wyników ale możliwe że będę potrzebować na nie skierowanie. Nie mam wprawy w tym prywatnym ubezpieczeniu tym bardziej że w moim mieście są tylko placówki współpracujące a nie mamy siedziby Luxmedu. Jeśli nic nie ugram we wtorek to najwyżej będę dzwonić i się dowiadywać jak to wygląda.
Dodatkowo muszę ogarnąć rezonans magnetyczny, mam skierowanie na rehabilitację (niestety dziś rejestracja była nieczynna) dostałam nowe leki (biorę je do wtorku i basta), mam jeszcze skierowanie na rtg ale lekarka mówiła że jeśli ból odpuści to żebym nie robiła bo ona nie jest fanką naświetlania. I ja to szanuje.
Ide robić kolacje mężowi, dzis kończymy oglądać Alice in Borderland, planów na weekend brak. Raczej będę plackiem w domu.
No cóż. Minął rok a ja nadal bez dwóch kredek. To był długi i dość intensywny rok. Zaczęłam od wieku nadziei, przeszłam przez małą załamkę i podniosłam się z kolan. Wiem, że nie doszłam jeszcze do końca drogi. Bardzo pomogły mi podcasty dziewczyn z Akademii Płodności. Zaczynam zmianę nastawienia i zmianę w mojej diecie. Wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy. Chcę schudnąć i wiem że to jedno z najtrudniejszych zadań przede mną w przyszłym roku. Zmieniłam nastawienie do starań i wdrażam projekt żyćko. Do tego jeszcze mam planowanie ślubu. Tak w końcu ustaliliśmy datę 👰💒🥂. W przyszłym roku czeka mnie dużo pracy - chyba zainwestuje w jakiś planer 😁. Trochę przeraża mnie że już w przyszłym roku będę miała 30 lat, a po trzydziestce szansę na ciążę spadają, ale staram się myśleć pozytywnie. Oby się udało. A jeśli nie to przerywamy starania. Nie che iść do ślubu w zaawansowanej ciąży, albo z noworodkiem na rękach. Z drugiej strony jeśli się trafi to i tak będę szczęśliwa. Bez względu na to w jakim okresie przyjdziesz kruszyno.
Ciążę w rodzinie i w kręgu znajimych nadal mnie trochę smucą ale staram się nad tym nie myśleć i cieszyć się ze szczęścia innych. Trochę to dla mnie trudne. Drugiej strony nie biorę już tego tak do siebie jak wcześniej. Wiesz. Informacji że innym się udało a mi nadal nie.
W przyszłym roku chce aby moje plany się powiodły. Chcę skupić się bardziej na sobie i na zadbaniu o siebie i chcę się jak najlepiej przygotować się do Tego stanu. Oby kolejny roku przyniósł nam upragnione dobre nowiny. Obyśmy miały wszcesliwy rok owocny w ciążę. Może w końcu nam się udało i obyśmy były szczęśliwe.🍀
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2021, 21:00
25dc, 7dpt - jutro kolejna beta, trzymajcie kciuki zeby bylo dobrze... Tak bardzo chciałabym uwierzyć, że ten cud będzie trwal...
Boże... błagam pozwól mi zatrzymać to dziecko... 🙏🙏🙏
Hmmmm bardzo mne zastanawia to co sie dzieje z moim organizmem...
20 DC różowy śluz ( zabarwienie krwią)
21 DC czysto
22 DC różowy śluz ( zabarwienie krwią )
A jeszcze zapomniałam 1 stycznia czyli 20 DC zaczęłam brać DUPHASTON 2×1
Ciekawe co przyniosą kolejne dni. 🤔🤔🤔
Kolejny dzien upłynął na pracy i zabawie z synkiem. Nadal czekam na @. Dzisiaj rano zrobiłam test ciążowy ale wyszedł negatywny. Mam nadzieję, że @ nie nadejdzie... Najgorsze jest to czekanie. Jeszcze dwa dni niepewności.
Wczoraj miałam IUI, teraz przede mną najgorsze - czekanie 🤦♀️
Niezbyt dobrze wspominam sam "zabieg" - podczas okazało się, że zrobił się jakiś zrost, którego nie było podczas badania drożności jajowodów, przez co niestety był bolesny i przedłużał się. Nie chciałabym przez to drugi raz przechodzić..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.