Co za dzień, co za tydzień.. niech się już skończy ;( Jakoś dziś nie mam nastroju na nic - w pracy dużo myślałam o tym, że muszę w końcu załatwić wizyte w jakiejś klinice niepłodności. na samą myśl o tym odechciewa mi się wszystkiego. nie wiem czy mam siły na to by dalej walczyć. ale ponoć o marzenia trzeba walczyć. ech ;(
No i pomyślalam sobie też o tym że co wyczytam na tej stronce to też wezmę pod uwagę i spróbuje też poprawić płodność nasza na własną rękę. Ten portal naprawde dużo mi pomogł doświadczenie, przeżycia innych dziewczyn :)chyba chowam się tu przed światem, tak jak by zamykam się tu i żyję tym tylko. a poza tym co innego mi pozostaje - mąż siedzi wiecznie w garażu ja po pracy siedze sama w domu (całe szczęście że mam psa to chociaz on posiedzi ze mna) i tak ślęcze przy tym komputerze godzinami..a tak gdyby było bebe to bym nie byla taka sama..hmmm...

kropka80 Nadzieja umiera ostatnia... 22 stycznia 2014, 17:20

Za godzinę odbieram wynik bety i lecę do lekarza. To pierwsza wizyta. Straszliwie się boję!!!! Dziś dopadają mnie same złe myśli :( mam ochotę odwołać wizytę i żyć w niewiedzy :( trzymajcie kciuki, proszę :(

dzis sroda wsobote mezus wynalazl u mnie kolo zeber guzek dzis wybralam sie do lekarza,odrazu dostalam skierowanie na zdjecie i wszystkie badania,krew,mocz cukier coz mam nadzieje ze to nic powaznego a wyniki przydadza sie do starania o malenstwo:)okarze sie w piatek.narzazie czekam na pierwsze oznaki owulki i nic 8dc.bylam w aptece pytac o zel wrazie co sprowadza nawet na jutro.

sylwiob Rok ciężkich starań 23 stycznia 2014, 09:37

No i to by było tyle szczęścia. Dzisiaj rano mierząc temperaturę zauważyłam że śluz jest podbarwiony krwią. Nie mam już nadziei że wszystko będzie dobrze. Chyba będzie powtórka z sierpnia :(
Nastrój ogólnie zły :(

Kiedy 1,5 miesiąca temu weszłam na wagę i zobaczyłam szóstkę z przodu, postanowiłam wziąć się za siebie. Zaczęłam regularnie biegać i ćwiczyć Chodakowską. Do tego oczywiście zmieniłam dietę. Co do wagi, to efektów spektakularnych raczej nie widać, ale ciało się zaczęło robić ładniutkie no i samopoczucie lepsze. Nie wiem, czy sobie to wmawiam, czy tak jest w istocie, ale najważniejsze to to, że ja czuję się lepiej. Co to ma wspólnego ze staraniami ? Mam nadzieję, że poprzez zmianę życia i nastawienia do życia, powołam na świat nowe istnienie. Czekamy z niecierpliwością na małego groszka i żyję nadzieją (choć czasem wypieram się tego przed samą sobą), że jednak pewnego dnia zobaczę te dwie krechy na teście. Jak do tej pory zrobiłam niemalże wszystkie badania, zaliczyłam nawet wizytę w Invimed we Wrocławiu, ale na razie nie jestem gotowa na In Vitro. Jakoś to nie dla mnie. Adopcja ? Chyba też jeszcze nie czas. Na ovu jestem od roku i śledzę sukcesy i porażki innych staraczek. Jakie to dziwne uczucie, gdy radość z plusika u innej, miesza się z rozczarowaniem u mnie. No cóż, może jeszcze mam coś do przerobienia. Przede mną badania ANA1, ANA2 i czynnik Leiden. Te dwa pierwsze już zrobione, czekam na wyniki, czynnik Leiden w przyszłym mniesiącu, bo i tak nie zdążę odebrać wyników przed wizytą u gina. Jeśli się okaże, że tu tkwił problem, to się chyba niezmiernie ucieszę (wiem, wiem, brzmi strasznie głupio, ale może w końcu znalazł by się czynnik blokujący, bo za wszelką cenę nie chcę uwierzyć, że to moja głowa mnie blokuje). Z drugiej strony, trochę się boję znów, że jak zacznę brać jakieś hormony, to pojawią się polipy, które zaczęły mnie atakować dwa lata temu i z którymi uporałam się po kilku zabiegach usunięcia. Do miłych rzeczy to nie należy. Tyle, że szlag trafia, jak wszystkie koleżanki rodzą dzieci jak świeże bułeczki. Wiem, znów takie głupie powiedzenie, ale tak to wygląda. Walczę ze stresem związanym z faktem "niemania" dzieci, ale to jest niełatwe zadanie. Mam nadzieję, że w końcu wszystko się ułoży i groszek pojawi się w naszym życiu.

Co istotne i warte zapisania to fakt, że od kiedy zaczęłam ćwiczyć i zmieniłam dietę, coś się pokiełbasiło w moim cyklu. Jest jakiś inny. Mam wrażenie, że nie było owulacji, a jeśli była, to nie w tym czasie, co wskazuje tempka, sama nie wiem. Może następny będzie lepszy. No chyba, że już nastepnego nie będzie :)

Anutka A miesiące mijają 23 listopada 2013, 19:22

w oczekiwaniu na owu :)

Agi Radość.. 15 listopada 2013, 20:07

Więc o ciążę mogę się starać po nowym roku.. dobrze by było aby teraz nic się tam nie gnieździło( czuje że okres się zbliża)bo antybiotyk od razu bym musiała brać... i martwić się czy wszystko tam z ,,małym" ok.
Na razie przeciwciała rosną.. badanie powtórzyć mam przed świętami i do tego czasu nie myśleć nawet o dziecku:)heh ciekawe jak. Przynajmniej na spokojnie badanie drożności zrobię.
Cycki mam duże jak nigdy mogłyby zostać takie ..wyglądają jak sztuczne;)

Mój pańcio tak się cieszy kiedy ja wracam z wakacji, że to aż nie do opisania. Tym razem był szampan, suszi, kwiaty i świece. Choinka schowana, koty najedzone i przytyte. Posprzątane całe mieszkanie i posadzone w ogródku bratki. Ile ja bym dała, żeby taki śliczny dom utrzymał się u nas tak chociażby z tydzień.

- Matko jak mi się w nocy siku chciało. Słyszałeś jak wstawałam? A tak mi się nie chciało iść, nie dość że zimno, to jeszcze weź się przedrzyj przez ten bałagan...
- Nooo, ja sam już nie wiem gdzie i z kim ja mieszkam...

Jestem wagą w każdym calu.
„Osoby urodzone w znaku Wagi są niezwykle eleganckie, pełne wdzięku, czarujące. Przywiązują dużą wagę do wyglądu zewnętrznego, norm zachowania, konwenansów towarzyskich. Są zrównoważone, spokojne, rozważne.”
Mój pańcio raczej by polemizował tu nad słowem „zrównoważona” zwłaszcza z tym bałaganem dookoła. Może i lubie lustro i stroić sie do niego, ale w życiu i w domu mam zawsze burdel. „Waga ma duże zamiłowania artystyczne, często pasjonuję ją poezja, śpiew, malarstwo i inne.” Artystka – bałaganiara. Rozpakowuję się, już będzie prawie tydzień, i każdego dnia coś nowego ląduje na naszym łóżku i podłodze. W nocy jest za późno na sprzątanie wiec do spania wskakujemy jakby skokiem z trampoliny do basenu. Z wszystkim tak: zaczynam i nie kończę. Nie umiem kończyć i nie wiem dlaczego? Czy to wychowanie czy co? „Wagi pracują nierówno. Potrafią pracować długo i wytrwale, po to, by za chwilę poddać się lenistwu i opieszałości. Wszelkie ponaglenia wywołują w nich tylko upór. Nie lubią ciężkiej i niewdzięcznej pracy.” A może to wszystko pisane właśnie w gwiazdach?
Jakby mój to usłyszał, to bym dostała poduszką w łeb.

- To może już to posprzątasz co? Następnym razem polecisz sprawniej na to swoje nocne siku. Ile będziesz się jeszcze rozpakowywać?
- Ile potrzeba, chyba robie ci obiady, piorę łachy, sprzątam w kuchni, całuję i tulam. Czasu nie ma! Gdybyś mnie w nocy nogą nie nacisnął na plecy to bi mi nie ścisło brzucha i nie leciałabym siku jak z procy. Mało zębów nie wybiłam!
- No tak, moja noga – moja wina!

Noworoczne postanowienia to przede wszystkim zdrowsze odżywianie i więcej ćwiczeń. Jak na razie zdrowsze oznacza u mnie ilościowo więcej nieważne czy czekolada czy ziemniaki. Więcej ćwiczeń natomiast to chyba seks z pańciem. Czuję jak mi mięśnie brzucha się prężą. Prawie 3 tygodnie się nie widzieliśmy to aż miło nadrabiać zaległości. Jeśli chodzi o ciążowe sprawy to mentalnie straszę jajniory HSG. Myślę o marcu, bo ostnio finansowo padnęliśmy na ryje. W miedzyczasie piję zioła ojca sroki. Czy to to? Nie wiem, wygląda jak świeżo skoszona trawa i mój tylko łacha ze mnie drze, że niedługo zaczne beczeć jak owca! Czy pomoże nie umiem powiedzieć. Mam to piję. Co prawda to chyba to gania mnie w nocy na siku częściej, ale co tam. Może dzieki ojcu Sroce szybciej posprzątam w pokoju...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2014, 11:21

Chiang Mai Starania i ciąża w Tajlandii... 15 listopada 2013, 20:38

No i kochane mam 30 lat!!! :)

ay22.jpg

Jak miałam 27 założyłam się z Kubą, że na w dniu swoich 30 urodzin będę wyglądała lepiej niż w wieku 27lat :) No i przegrałam :P ale tylko o te parę ciążowych kilo, wielki brzuch i wystający pępek :P reszta praktycznie bez zmian :) Oby tak dalej :)

Nie o wygląd oczywiście chodzi :) Ogólnie jestem bardzo szczęśliwa :) Mam też sporo postanowień na kolejny rok i nową dekadę, no ale dobrze ciągle się rozwijać i mieć nowe cele :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2013, 20:57

szpilka Szpilkowe starania 15 listopada 2013, 20:58

zapomniałam dziś Wam napisać co mnie dziś spotkało. Zadzwonili do mnie z pracy, że muszę dostarczyć zaświadczenie od lekarza o ciąży, bo inaczej nie naliczą mi odpowiedniej stawki za zwolnienie lekarskie, więc mówię Pani kadrowej, że nie dostane takiego zaświadczenia, a ona że lekarz wystawi, ja na to że raczej nie wystawi, a ona że wystawi, oni wiedzą co, no i ja już nie wytrzymałam i mówię, że raczej nie dostanę, bo już nie jestem w ciąży. Okazało się, że dostałam, ale myślę, że tylko dlatego, że moim nowym lekarzem jest lekarz, który mnie wypisywał ze szpitala, bo jakbym tak poszła do jakiegokolwiek ginekologa bez karty ciąży, bo nie dostałam na pierwszej wizycie dwa dni przed poronieniem, bo za wcześnie (u innego gina), to raczej nikt by mi takiego świstka nie dał. Generalnie myślałam, że mogę już o tym myśleć i mówić spokojnie, ale jednak nie. Strasznie mi to siadło dziś na psychice, ale będzie lepiej, z każdym dniem będzie lepiej

Agi Radość.. 15 listopada 2013, 21:10

Zakuło mnie dziwnie podbrzusze..hhmm

Moni& Zaczelismy starania 24 listopada 2013, 18:50

nie dziekuje zeby nie zapeszac :P buziaki ;*

czytam dziś kolejny pamiętnik kochane kobiety i każda z nas chce mieć to upragnione dzieciątko ... każda z nas widzi inne szczęśliwe mamusie z kruszynkami i każdej z nas się wydaje że tych dzieci jest coraz więcej i każde z nich na nas patrzy i te śliczne okrągłe brzuszki jedne większe jedne mniejsze :)Ja chce dać sobie odpocząć w tym cyklu nie nakręcać myśli owulacją i kolejną miesiączką która na pewno nadejdzie. może to i głupie bo mam już dwóch wspaniałych synów i dwóch aniołków a chce mieć jeszcze jedno dziecko ... ale ja chce i to jest moja i partnera wspólna przemyślana decyzja.Inni nas próbuje uczyć i prowadzić jak mamy żyć i po co nam kolejne dziecko i pytają czy to tak fajnie nie spać całe noce , nie mieć czasu na nic ani dla siebie.Bo skoro straciłam bliźnięta to powinnam się jakoś zabezpieczyć by nie zaliczyć wpadki bo wpadne w bagno przecież to straszny koszt i te brudne pampersy . Powiedzcie mi jak można być tak miłym :/ Ale ja chce mieć to dziecko znajduję czas dla każdego dziecka mimo że jestem zabiegana dom ,praca , przedszkole radzę sobie nikt mi z niczym nie pomaga finansowo jestem zdolna bo nieźle zarabiam jak na kobietę w tym popapranym kraju.A to że własnego M nie mam to jakiś problem ? widocznie dla mnie nie czy sprawy materialne są najważniejsze? Dla mnie najważniejsza jest rodzina a przede wszystkim zdrowie ! fizycznie jestem gotowa na dziecko psychicznie to nie myśle o niczym innym tylko! o małym szkrabie nie chce wypelniać pustki po bliźniętach ja chce mieć poprostu kolejne dziecko w moim wypadku piąte . Ten cykl traktuje jak przygotowanie...kolejne.Więc dużo radości ,optymizmu i cieszenie się z bycia razem z moimi skarbami , i spędzanie wspólnych spontanicznych chwil z moim ukochanym :D

Udało mi się umówić na dziś na wizytę do gina na 18,30 ale było 1,5 h opóźnienia wiec myślałam, że z nerwów nie wytrzymam. Na USG pojawił się maleńki 4mm pęcherzyk. Lekarz twierdzi, że jest ok. Co do plamień to mogą być dwa powody, albo mam taka naturę i jest ono spowodowane terminem miesiączki, albo jest to plamienie zagrażające poronieniem. Niestety nie da się określić jakie jest to moje. Powiedział, że nie ma znaczenia czy będę leżała czy chodziła ale wypisał mi L4. W pracy jakoś to przyjęli nawet dostałam gratulacje od kierowniczki. Na razie opadają wreszcie emocje i wiem, że zrobiłam wszystko żeby ciąża się rozwijała. Nie muszę się martwić pracą i staniem. Jedynie tym czy pęcherzyk urośnie i czy się utrzyma. Za tydzień mam kolejną wizytę a kolejną za dwa. Za dwa powinno być serduszko. To tyko i aż dwa tygodnie ale może jakoś mi miną bo od dziś jestem ciocią. Mała Paulinka ma 3750g i 56cm (kawał baby). W poniedziałek powinnam ją zobaczyć.

Klaudia93 starania po stracie córeczki 16 listopada 2013, 00:02

ehhh czasem mam dość tej monotonii.. każdy dzień jest gorszy od poprzedniego.. ciagle jakies problemy.. ilez ja mogę wytrzymać?? no ile? najchętniej zeszłabym z tego swiata.. bo czasem nie mam sil wstać i borykac się z tym wszystkim.. ostatnio jakos odsunelam się od meza.. nie wiem dlaczego.. wole być sama.. ale zycia bez niego sobie nie wyobrażam.. zachowuje się jakbym była chora psychicznie.. wkurzam się o wszystko i na wszystko.. to nie jest wg mnie normalne zachowanie.. weekend się zaczol maz wolne.. mysle żeby pojsc do psychologa może on mi pomorze.. wgl odsunelam się od ludzi-odizolowałam.. wychodzę z psiakiem na dwor i szybko z dworu uciekam by zamknąć się w domu.. brakuje mi kilku osob ale nie chce ich obciazac swoimi problemami ale duszenie ich w sobie tez nie jest dobrym rozwiązaniem.. dlatego ciesze się ze jestem tu,ze Wy jesteście i ze jest ten pamiętnik.. starania tez nie wychodzą choć to dobiero 4 cykl od śmierci mojej Ksiezniczki.. zaraz skonczyla by już 4 miesiące... ostatnio było ok z moim samopoczuciem miałam tyle energii,tyle pozytywnego nastawienia a dziś?? jak długo to będzie trwac? dlaczego wszysto mnie spotyka?wiem ze marudzę i jestem niezrownowazona ale ja już naprawdę nie mam sil.. za niedługo będą swieta.. najgorsze swieta mojego zycia.. nie ubieram w tym roku choinki na kolacje teście nasz zapraszają ale najchętniej nigdzie bym nie szla tylko siedziała na cmentarzu z moim dzieckiem bo w tym dniu rodziny się ,,spotykają,, ahhh :((

2h a ja siedze, mdlosci,jakies takie jezdzenie w brzuchu. Do teraz odbija mi sie to co jadlam o 18. Koncze druga herbate moze przejdzie bo inaczej nie zasne ;/

Justin Co Ty głupia dziewucho myślałaś? 16 listopada 2013, 07:43

Bardzo długo mnie nie było.. Musiałam chyba "odsapnąć"...

Ostatni tydzień był ciężki..

Prywatnie:
Za niedługo idziemy z Mężem na wesele. Rozpoczęłam szukanie wymarzonej kreacji:) Oczywiście bezowocnie.. Jak to jest, że bluzki/spodnie kupuję w rozmiarze 40-42 a w sukienki 46 nie mogę się wcisąć? Brr. Zawsze szukanie tego typu garderoby przyprawia mnie o dreszcze.. A czasu coraz mniej:)
No i Mąż zakomunikował, że w żaden garnitur nie wchodzi (zagryzając przy tym 30-cm zapiekankę).. Wydatki - nie lubimy!

Pracowo:
Istny survival. Mój kierownik przechodzi samego siebie. Wczoraj po 2 godzinach szarpaniny, wyzywania, wrzasków.. wyszłam do toalety. Jak tylko zamknęłam za sobą drzwi - zalały mnie łzy. Zanosiłam się jak dziecko. Doprowadził mnie do takiego stanu, że czułam jakbym miała napad drgawek, nie potrafiłam zapanować nad nogami, rękami... Wyszłam na 20 minut z firmy - na papierosa, na głębszy oddech. Obiecałam sobie, nie zapale... Złamał mnie.
I gdzie ta moja gruba skorupa?
Ile jeszcze wytrzymam?
W pracy mówią: nagraj idź do sądu pracy, w domu: ale Ty nie możesz się tak przejmować, musisz to puszczać mimo uszu, w każdej pracy przecież tak jest. Myślę, że gdybym poczuła wsparcie rodziny, w poniedziałek złożyłabym wypowiedzenie. Nie rozumieją? Mają rację, wszędzie tak jest?

Czuję, że mnie to niszczy, a tym samym takie sytuacje przekreślają moje szanse na zdrowe zajście w ciążę, wiarygodny wykres itp.

Dziś w nocy miałam sen. Śniła mi się sytuacja z dnia wczorajszego, tylko finał inny. Kopałam, biłam pięściami, ile tylko miałam pary w rekach.. za to wszystko co mi robi!

Staraniowo:
Już po owulacji. 5 dp. Temperatura nie wskazuje na to, aby był to owocny miesiąc. I to chyba tyle.

Przeczytałam wpisy do tej pory. Ten jest inny. Myślę, że ten traktuję jako prawdziwy wpis do pamiętnika.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2013, 07:45

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)