Tyle czasu juz czekamy, i nie mozemy sie doczekac. Niby wszystko w porzadku, ale cos jednak jest nie tak, cos nie pozwala nam cieszyc sie z bycia pelna rodzina. A tyle jest niechcianych fasolek, tyle niechcianych bobasow, to takie niesprawiedliwe, takie smutne ...
Ciezko jest patrzec na czyjes dumne brzuszki, zdjecia usg, sluchac o objawach... To niemadre, ale tak bardzo marze o poczuciu nawet glupich mdlosci, o zachcianka, pierwszego kopniecia, ruchow, o uslyszeniu pierszego krzyku. Nie przeraza mnie bol, i inne niedogodnosci, jestem gotowa na wszystko, by tylko moc przytulic malenka istote i powiedziec "jestes calym moim swiatem".
Ciezko jest pozegnac sie z siostry coreczka, bo ten maly cukiereczek daje tyle radosci, ze na chwile zapomina sie, ze nie ma sie tego usmiechu na co dzien. Zapomina sie, ze to nie mnie budzi smiech z rana. Uderza po wyjsciu, ten smutek i poczucie samotnosci.
Pozostaje bol i zal...
kolejny dzień przede mną ... dobrze , że one tak szybko uciekają :)tak naprawdę wczorajsze plany wzięły w łeb zatem przesuwam je na dziś... praca, praca, zaproszenia , lista gości , jeszcze udzielenie korepetycji , dobrze dzień wypchany po pachy 
"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje". Biblia, 1 List do Koryntian
dzisiaj odebraliśmy wyniki badania nasienia
wyniki poprawiły się - większosć parametrów jest w normie
poza jednym, ale jakże ważnym: MORFOLOGIA - ani drgnęła i jest nadal na poziomie 1%

poza tym wyszła bakteria e.coli w posiewie nasienia - moze ona wplywa na morfologię?
trochę nas to przybiło, choc wiem, ze sie trzeba cieszyć że chociaż inne parametry się ruszyły...jednak siedzę i czytam, że tej bakterii na ogół trudno się pozbyć...oczywiście ze staranek w tym czasie nici, żeby się nie zarażać
nie wiem troche co robić, mamy umówioną wizytę na 20 grudnia, ale nie wiem czy nie spróbować jej przyspieszyć, zeby szybciej zacząć leczenie
kuźwa, jeden problem sie rozwiąże, to jest kolejny, już już nie pamiętam kiedy się z mężem kochaliśmy, bo jak nie urok to sraczka...teraz znowu
mam ochotę napisać pracę na temat wpływu niepłodności i jej leczenia na życie małżeńskie i w ogóle satysfakcję z życia..czasem przez to chcialabym odpuścić, nie mam już momentami siły to całe leczenie i wszytko wypełnia ostatnio całe nasze życie, wpływa dosłownie na wszystko, teraz nawet na jedzenie..zaczynam powoli myśleć, że chrzanić takie życie
dziś zrobiłam bezglutenowe pierogi - no nie powiem, cisto bezglutenowe rarytasem nie jest...
Witam o świcie - Robek o 5tej tak się kręcił z kotem,że mnie obudził..nie ma wyczucia ignorant jeden! Sam sobie zasnął w najlepsze a ja kukam od rana. Tak zawsze jest - jak on spi - słowka nie mogę powiedziec ale jak ja spię to gada do kota w najlepsze nie przyciszonym głosem.
Dzis przeszedł samego siebie - rozpoczął konwersację o 4.30 mówiąc mi prosto do ucha (nadal głosem nie przyciszonym ani nawet szeptem) żebym uważała bo kot jest pod moimi nogami i żebym go nie rozgniotła. Widocznie kot się przemieścił pod jego nogi, bo zaraz zaczął głosno narzekac,że kompletnie się nie może przekręcic (ja byłam juz prawie bliska przekręcenia) po czym położył mi kota na plecach tłumacząc mu (nadal głośno) że tu u mamusi będzie mu lepiej i ma zostac.
Kot miał w nosie taki układ i tylko podrepatał mi po plechach i juz miał dac susa z łóżka, kiedy R zatrzymał go w porę usiłując mu wypersfawdowac ten pomysł (cały czas głośno).
Ja w tym czasie juz zdążyłam się obudzic na dobre i oświadczyłam
"Zostaw w spokoju tego cholernego kota!"
"no i czemu sie denerwujesz na niewinne stworzenie?" usłyszałam..
Przypływ adrenaliny sam nałożył mi kapcie na nogi i szlafrok. Opuściłam sypialnię z dumnie podniesioną głową.
Drugi przypływ adrenaliny nastąpił niedługo - kiedy usłyszałam chrapanie w najlepsze z sypialni. Nie pomogło nastawianie czajnika,tłuczenie się talerzami i garnkami w zlewie ani nawet trzaskanie drzwiami od lodówki..zareagował na to tylko ..ten cholerny scierściuch uznając,że to juz pora karmienia co oznajmił to głośnym miauczeniem i drapaniem mnie po piżamach.
Zignorowałam.
Po spędzeniu niezapomnianych godzin w internecie - nadeszła upragniona sennosc ok.6.50..niestety Pan domu zbudził sie i wyszedł z pieleszy i ku mojemu zdumieniu zabrał się do czyszczenia pieca do pizzy skrobiąc metalową łopatką po kamieniu (dzwięk pazurów po szkolnej tablicy!)
"No czyś Ty oszalał do k..nędzy?!!!" - zagaiłam poranną rozmowę
"Kochanie, czemu masz zły humor..tobie nie wolno się tak denerwowac..nie najadaj się może na wieczór jak wczoraj.."
No i bądź tu mądry....
Wczoraj wieczorem wróciłam wreszcie do domu. Teraz zaczęłam się martwić zdrowie mojego męża. Ma podwyższony cholesterol, trójglicerydy i znów wyższe TSH i wyższe Anty TPO. Zastanawiam się, czy ten cholesterol i trójglicerydy nie mają przypadkiem związku z tą niedoczynnością tarczycy. No i czy to wszystko razem nie miało przypadkiem wpływu na moją ciążę. Poczytałam dziś o tym jak obniżyć te trójglicerydy i muszę wprowadzić to w życie, tylko jak zmuszę go do rezygnacji ze słodyczy i piwka... Muszę dziś z nim pogadać wieczorem i uzmysłowić mu, że nie zaczniemy się ponownie starać o dziecko, jeśli nie doprowadzi swojego zdrowia do porządku.
Od miesiąca nie byłam ani razu w górach. Nosi mnie! Ale zauważyłam, że mojego M też. Wczoraj podczas oglądania pogody na weekend mówi do mnie: "No tak, znowu beznadziejna pogoda. Nieważne, ze nie będzie dobrych zdjęć, może ich nie być w ogóle. Jedziemy w niedzielę i już!". Szok! Jeszcze parę lat temu ciężko mi było go "zagonić" w góry, a teraz...
Może do innych spraw też się czasem przekona.. :-)Mam nadzieję 
Piszę, kasuję, piszę, kasuję - podobno najgorzej jest zacząć (hola - ale to nie pierwszy mój wpis do więc wołam: "weno wróć". A może zacznę:
Kochany Pamiętniku! - nie - to by było złamanie zasady decorum.
W dniu dzisiejszym zastanawiam się nad obserwacją cyklu i detektorem ciąży. Wiem, że obserwacja to najlepszy sposób na poznanie swojego ciała i procesów w nim zachodzących. Jednak zauważam, że trzeba umieć utrzymać swoje nerwy na wodzy, zwłaszcza w fazie lutealnej. Gdy temperatura podskakuje, utrzymuje się na wysokim poziomie a przewidywany termin @ zbliża się wielkimi krokami. Do tego detektor ciąży podsyca emocje. Zaczyna się (przynajmniej u mnie) przeglądanie podobnych wykresów. Nadzieja wzrasta...marzenie o zielonym staje się coraz silniejsze, a co potem? @ albo zielone.
Ale jeśli @ ?? Co dzieje się z naszymi emocjami?
Człowiek jest w stanie wiele przetrzymać, ale gdzie jest ta granica wytrzymałości?
Przychodzi ból? Rozczarowanie? Nadzieja przygasa? Pojawia się pytanie: Dlaczego?
Wtedy przypominają mi się słowa średniowiecznego filozofa (św. Augustyna):
"Świat jest tłocznią oliwną, która bierze nas w swoje prasy. Bądźmy oliwą, nie wytłokami. Bądźmy oliwą, uciekajmy od wytłoków".
W moim wolnym tłumaczeniu - postaram się przyjąć każde zakończenie tego cyklu. I w razie gdyby pojawił się ten wytłok (czytaj @), postaram się nie pytać: Dlaczego?
No.. także tego. Po owulacji jestem. Z pewnością była w 7 dc. Strasznie odczuwałam wtedy prawy jajnik, ale pomyślałam, "Niemożliwe. Weź się kobieto ogarnij i nie czuj rzeczy, które nie są". A tu proszę. Podczas wczorajszej wizyty pan G powiedział, że owulacja już za mną! Szkoda tylko, że zaspaliśmy z serduszkowaniem, ale przytrzymywało nas plamienie. Jednak zaraz po powrocie do domu wskoczyliśmy od razu do łóżka. Wiadomo, zimno było, a to jeden z najprostszych sposobów na rozgrzanie się
Może jajeczko wytrwało, a wojownik się przebił. A szyjka wczoraj była jak najbardziej płodna (słowa pana G).
Żeby jednak nadrobić stracony czas i nie starankowe cykle, natura dała mi drugą szansę. Rośnie sobie drugie jajeczko! Wczoraj pęcherzyk miał 12 mm. Także czekam na kolejną owulację! Właściwie działam, a nie czekam. Zalecenie lekarza: bzykanko co 2 - 3 dni.
Na dzisiejszy dzień parę kwestii do przemyślenia:
Co z wiesiołkiem? Jeśli była pierwsza owulka to go dalej brać? Czy już odstawić?
Co z castagnusem? (Mam go zacząć sobie brać) Można go brać po owulacji? Jeśli nie, to już go odstawić, czy czekać do drugiej owulki i widocznego skoku temperatury?
Jeśli macie jakieś sugestie czy swoje przemyślenia, chętnie ich wysłucham. Dziękuję z góry za wszelkie rady 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2013, 12:51
stała się dziś dziwna rzecz
nie wiem o co chodzi..poszłam biegać jak to czasem rano ... ale jakoś bardzo brakowało mi sił... normalnie na 6 km zatrzymuję się dopiero po 2 km w sensie nie zatrzymuje tylko zaczynam chwile iść szybko a potem biegnę dalej dzis moj bieg polegal na bieganiu - chodzeniu -bieganiu nie miałam siły, prawie zemdlałam ale ok dobieglam do domu i po jakichś 5 godzinach jak sikałam i sie podtarłam to mialam sluz bardzo plodny rozciagliwy ale pomieszany jak by z krwia? czerwony??? gdyby bylo po okresie pomyslalabym ze to resztki okresu ze sluzem ale jednak mamy 12 dzien.....wiec sa jakies dni plodne albo przed....owulką.... i tak w ostatniech chwili zobaczylam w kibelku cos na dnie ale spuscilam wode, cos ksztaltu plamy albo kulki i tak przypomnialo mi sie ze biegajac bardzo bolal mnie doł brzucha.... o co chodzi? czy to moze byc nadzerka czy moze cos innego co to moze byc ????
Dawno nie pisalam - ogolnie zaluje ze nie prowadzilam pamietnika
Maly ciagle placze jedyne co go uspokaja to cyc mamusi 
daje popalic bo ciagle go brzuszek boli i ma zaklejony pepek gdyz ma przepukline
wazy juz 5900- duzy chlop a nie ma jeszcze dwoch miesiecy
Już tyle czasu minęło odkąd zaczęliśmy starać się o dzieciątko, a tu nadal nic, dobrze że leczenie jest włączone i znana jest przyczyna a to wszystko dzięki lekarzom naprotechnologom, to im zawdzięczam to że została znaleziona przyczyna braku ciąży i mam nadzieję że leczenie przyniesie dobry skutek i będziemy cieszyć się maleństwem.
Mam pytanko do dziewczyn z Hashimoto .... jaką dietę kochane stosujecie? co jecie a czego nie? jeśli możecie to pomóżcie bo ja już sama nie wiem co można a co nie...proszę....
wiem dużo nie pisałam, milczałam a na dodatek temperatury nie mierze... a tu dziwne rzeczy się ze mną dzieją ale czy to jest to o czym myślę to raczej nadziei nie mam postaram się nie panikować
No i wszystko od nowa dostałam okres ale żeby tego było mało to przed okresem dopadło mnie zapalenie teraz muszę przerwać leczenie i po okresie powrócić do niego. Wszystko nie tak jak ma być. Ale w dziesiątym dniu cyklu jestem umówiona do lekarza i mamy wyznaczać owulkę. Może z jego pomocą mi się uda, bo jak nie to będzie lipa. Mam czas do stycznia..... Bo jestem na okresie wypowiedzenia umowy o pracę na czas nieokreślony i jak teraz nie zajdę to później może być ciężko. Zostanę bez pracy a jak dostanę jakąś to wszyscy wiedzą jak to teraz wygląda. Dostanę jakąś śmieciową lub na określony a wtedy to się nie zdecyduję na dzidzie. Teraz mam ten komfort że muszą mi cofnąć wypowiedzenie i zagwarantować wszystko do ok. 2 lat w tym zwolnienie w ciąży. Szkoda by pisać tyle lat w jednej firmie a takie świństwo człowiekowi robią tylko dlatego że nie ma się znajomości i pleców. Ale ogólny powód zwolnień- przyczyny ekonomiczne ale dlaczego mnie ? Widocznie nie masz znajomości nie masz pracy.... Jeszcze ta presja z dzidzią..... Człowiek młodszy się nie robi wiadomo a jak będzie się zwlekało zwlekało to może to się skończyć różnie. Mam mentlik w głowie.... Boję się że później to już będzie za późno. Partner również nie zarabia kokosów a dziecko to koszt i to nie mały. A gdy ja nie będę miała pracy stałej to napewno się nie zdecyduję na bobaska z samą pensją narzeczonego to raczej nie możliwe. Realia są jakie są w końcu to nasza piękna Polska...............
Jeszcze nie dotarlam do polowy cyklu, a juz ten miesiac jest na straty wpisany. M. najpierw na antybiotykach jechal przez zeba, a teraz zatrucie pokarmowe (albo wina zbyt duzej ilosci antybiotykow i nic na oslone). Od 6 rano na ostrym dyzurze, wypuscili nas godzine temu, z kolejna porcja prochow. Jestem zmeczona, rozdrazniona, rozzalona. Jestem wsciekla, bo mam wrazenie, ze robimy jeden krok do przodu, i dwa w tyl.
Jestem wsciekla, bo clo dalo mi znow popalic, i i tak nic z tego nie bedzie...
Tylko usiasc i plakac...
Dowiedzialam sie dzis od poloznej, ze:
- niektore leki moga blokowac wystapienie @;
- testy "sikane" sa mniej wiarygodne (bo mniej czule) niz testy krwi i moze byc np. wynik z krwi nieco powyzej 100 i test "sikany" wyjdzie negatywny.
W zwiazku z tym mam brac co najmniej do poniedzialku cuksy, isc w poniedzialek na bete i wtedy:
a) przy negatywnym wyniku odstawic cuksy i czekac na @;
b) przy pozytywnym wyniku brac dalej cuksy, by progesteron za szybko nie spadl wywolujac poronienie.
Czyli dalej wiem, ze nic nie wiem.
Poczekalni ciag dalszy...
Koniec weekendu ,zaczynamy nowy tydzień i to będzie tydzień pełen nie pokoju czy dostane prace i czy bedzie @ czy go nie bedzie..
Jeszcze 3 dni bardzo bym chciała nie dostac tej wrednej malpy
nic nie czuje bolą mnie cycki lekko ,moze od czasu do czasu lekka zgaga i bol jajnikow ale to moze na @...
Trzymajcie kciuku moje drogie 
bardzo dawno tu nie pisałam bo sama nic nie wiedziałam.
Oto najnowsze wyniki
INR :0,97
TSH ULTRA :0,775 ul/mL
FT4:12,69 pmol/L
FT3:4,24 PMOL/L
anty TPO:28,30 U/mL
LH:2,490 mlU/mL
FSH;2,080 mlU/mL
Progesteron
,250 ng/mL
Prolaktyna : 12,360 ng/mL
Estradiol;173,200 pg/mL
Testoren :1,87 nmol/l
DHEA-S 309,40 ug/dl
SHGB: 18,35 nmol/l
17-OH progesteron: 1,14 ng/ml
Toksoplazmoza IgG :26,60 iU/ml dodatni
Toksoplazmoza IgM :0,26 ujemny
Anty-Cytomegalovirus CMV IgG :53,00 Dodatni
to samo IgM 0,15 ujemny
Przeciwciała przeciw plemnikowe <16,00 Ujemny
Ten drugi dzień bezczynności (czytaj leżenia w łóżku) nie wpływa na mnie korzystnie. Moja walka z katarem do tej pory na moją korzyść, choć w ciągłym ruchu woda morska aby się nos nie zatkał do końca.
Pod wykresem pisałam już o zadaniach typu: aby zobaczyć rysunek połącz kropki.
Zaraz zacznę pisać ogłoszenie: Przygarnę zielone kropki w każdej ilości 
Całe szczęście, że T. wrócił z pracy. Tylko, że zakopał się w kuchni. Dostał ode mnie przepis i gotuje rozgrzewający rosół wołowy na jutro.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.