No i zaczęłam 24 tydzień ciąży :)

Teraz to leci już bardzo szybko.

Samopoczucie świetne, brzuszek okrągły, skóra idealna - jedyne problemy zgagą i ostudą - wydałam już straszna forsę na walkę z ,a ona ciągle się odradza i jak odpuszczam kosmetyczkę ciemnieje i ciemnieje :( No ale to do przeżycia jest jeśli jest chwilowe i tylko podczas ciąży. Mam nadzieję, że nie zostanę do końca życia kobietą z wąsami :P

Dziś znów będzie dzień pełen pracy. Zdajemy dom 16.12 a tu jest taki syf obecnie, że masakra!!! Paczka ma być spakowana do 10.12 a ma mamy wstępnie spakowane 2 kartony z 8 bryyy i nawet cholerna taśma klejąca się skończyła.

No i wysyłam karton dziś z próbkami lampek - czy dojdzie bezpiecznie? Nikt niczego się nie przyczepi?


Muszę też zmienić na wcześniejszy termin wizyty lekarskiej - z tego się akurat bardzo cieszę bo okropnie tęsknie już za moją córeczką i chcę ją zobaczyć :) Mam też obawy czy aby rośnie odpowiednio szybko bo moja waga stanęła.

W ramach podbijania wagi jem gigantyczną kromę chleba z masłem i Nutellą :)

No po czekoladzie widzę jasne strony: wysłałam wczoraj część paczek :) a Kuba zrealizował swoje marzenie o rytualnym buddyjskim tatuażu. To cały rytuał - w świątyni robiony rzez specjalnych mnichów. Do tego modlitwy, mantry, wpisywanie specjalnych słów i symboli no i różne zakazy co najmniej przez tydzień. Dłubali mu ten malunek bambusowym patyczkiem :P

s26o.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2013, 06:00

dzien dobry, czekajac na okres wstalam razem z mezem moim o 3. Posprzatalam kuchnie zjadlam sniadanie i nawet zrobilam porządny makijaz. Wcale nie czuje sie na @ mam tylko zgage wstretna ale mys le ze objaw y przed miesiaczkowe maskuje duphaston

dunia1287 Będzie co ma być. 6 grudnia 2013, 08:07

Moja kuzynka która jest w ciąży (pisałam wcześniej o niej-to ta która ma poje*anego faceta) napisała mi wczoraj że od lekarza dostała skierowanie do szpitala,bo dostała silnych bóli głowy no i też już w każdej chwili może zacząć się poród (termin porodu ma wyznaczony na 12 grudnia).Z facetem nadal się nie układa jak powinno być,nie zmieniło go nawet to,że zostanie na dniach ojcem...Ma jeszcze nadzieje że jak zobaczy dziecko to się zmieni,ale na ile?Znowu na chwilę? Na moje taki typ człowieka już się nie zmieni...Teraz ma ostatnią szansę.Jak co wyprowadza się od niego,będzie skarżyć o alimenty itp.... Ja ją w ogóle podziwiałam że z takim debilem chce mieć dziecko,myślała że go zmieni,ale jak dla mnie to głupie...I tak bardzo jej zazdroszczę... Ja jak byłabym w jej stanie to Mąż by mnie na rękach nosił,we wszystkim by mnie wyręczał a w szpitalu to by chyba siedział 24 na 24 godziny...

Hmmm, nie wiem. Chyba nie rozumiem nic z tego wykresu. 3 grudnia zrobiłam test owulacyjny, okazał się pozytywny, zaznaczyłam to na wykresie i od razu pojawiło się zielone światło mimo, że temperatura była poniżej 36,6. 4 grudnia to samo. Wczoraj rano temperatura pokazała 36,74 światełko nadal zielone, ale pod sygnalizacją informacja ciągle ta sama "owulacja nie została wykryta" więc sobie myślę, ok. jajeczko jeszcze nie wyskoczyło. A dzisiaj jak temperatura okazała się identyczna jak wczoraj 36,74 nagle światełko zmieniło się na czerwone i informacja pod sygnalizatorem "owulacja wykryta 3 grudnia" :( kurcze, myślałam że skoro temperatura nie skoczyła powyżej 36,6 to jeszcze nie jest ten moment. Już nic z tego nie rozumiem. Dziewczyny to w końcu kiedy jajeczko jest wypuszczane? W momencie kiedy temperatura skacze? Zawiodłam się na tym wykresie :/

Dziś planowałam zacząć mierzyć temperaturę, ale pół nocy nie spałam, do tego teściowa zrobiła nam pobudkę o 5 rano dzwoniąc z jakąś głupotą... Planuję zacząć mierzyć od jutra ok godziny 7. Póki co nie mam zielonego pojęcia o tym jak badać szyjkę macicy, ale jeszcze się nauczę :):) Myślę, że po miesiącu obserwacji dostrzegę, że zachodzą tam jakieś zmiany :):) Życzę Wam udanego mikołajkowego dnia i najpiękniejszego prezentu jaki można dostać - upragnionego maluszka :) Może to dziś powstanie, albo dziś na teściku wymalują się piękne dwie kreseczki :):)

Już po wizycie :) jestem z niej zadowolona, moje zmartwienia że przechodzę w nadczynność były niepotrzebne. Bo nadczynność jest wtedy gdzy FT3 i FT4 są wysokie i tarczyca sama produkuje za dużo hormonów. U mnie po prostu była za duża dawka. Zmniejszyliśmy do 75. Za 3 m-ce powtórzyć TSH i zadzwonić. Jak będzie ciąża to zrobić cały pakiecik badań i na kontrole. Natomiast co do wysokich anty-TPO to powiedziała, że tym się nie przejmować, bo one zwiastują tą chorobę Hashimoto i one są i atakują moją tarczycę. A dziecku podobno nie zagrażają. Powiedziała mi też, że mam nie czytać na necie, bo tam głupoty piszą i dała mi stronkę www.tarczyca.pl i tylko tam mam czytać ;p
Generalnie jest dobrze, powiedziała jakby teraz była ciąża to lepiej taki wynik niż powyżej 2. Zobaczymy co czas pokaże. Sama dla siebie w styczniu zbadam sobie TSH czy się unormuje czy też nie.
Miłych Mikołajek Dziewczyny! :)

Kochany Panie Mikołaju, bardzo proszę o jeden prezent na cały nadchodzący rok, niech okres już dziś do mnie nie przychodzi i będę mogła wydać te 500 zł na prezent dla męża:)
Obiecuje że już nie będę na niego tak krzyczeć i nawet przemówię ludzkim głosem do teściowej! proszę proszę proszę


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2013, 10:51

Zastanawiam sie czy ziola o. Klimuszki mieszanka anty zrostowa cos daje. Kupilam je jakos latem pilam ze 4 dni moze bo okropny smak, ale mysle czy by nie wrocic do nich. Tylko boje sie, ze moze sie pogorszyc cos, czytalam gdzies, ze dziewczyny zaczely pic ta mieszanke i sie okazalo, ze po niej urosly miesniaki, ktorych wczesniej nie mialy.

Jeszcze 85 dni do kolejnych starań.

Wczoraj był pierwszy seks po zabiegu. Minęło 16 dni. W szpitalu powiedzieli mi, żeby zaczekać dwa tygodnie. W necie się naczytałam, że trzeba czekać nawet 6 tygodni. No więc trochę się bałam. W pracy siedze w pokoju z 5 osobami, z czego 4 kobiety, więc prawie każdy temat schodzi im na ciążę, porody, karmienie piersią, dzieci, wychowanie itd. Ja się nie odzywam, łzy w oczach mi stają. Już nie mogę się doczekać tego marca. Nie wiem czy wytrzymam. Niby się trzymam, żartuję, śmieję się, no bo trzeba wrócić do życia, ale codziennie myślę o tym. Przy normalności trzymają mnie tylko te starania za te trzy miesiące.
A jutro mężowi robię kolejną imprezę urodzinową, bo zaprosiliśmy znajomych, więc trochę myśli oderwę, bo musze poszykować jedzenie, w jutro wieczorem też posiedzimy. Żeby tylko temat nie zszedł na ciążę i dzieci. Co prawda z tycg 4 par, które łącznie z nami będą nikt nie ma dzieci, ale nie wiem czy jedni z nich się nie starają, bo ona często mówi o dzieciach w taki sposób, że chyba się starają...

Kochane napiszę tu raz jeszcze, żeby tym co tracą nadzieję nieco jej wlać w serducha:

1) Jeśli złożę do kupy wszystkie cykle, w których mniej lub bardziej świadomie się staraliśmy, to będzie ich ponad 12.
2) Badanie nasienia - nędza. Niewiele ponad 1% prawidłowych morfologicznie plemników, podejrzenie teratozoospermii.
3) Po laparoskopii w listopadzie 2012 - diagnoza: niedrożny prawy jajowód (część bańkowa usunięta) czyli ileś tam procent szans mniej na starcie.
4) Poronienie ... łyżeczkowanie w marcu 2013.
5) Regularnie pojawiający się wodniak na niedrożnym, prawym jajowodzie. On się wchłania głównie do jamy brzusznej, ale jeśli choć trochę wpłynie do macicy, utrudnia to zagnieżdżenie.
6) Niski progesteron, w tym cyklu - 6,24 w 7dpo !!!
7) Sex - bardziej obowiązkowy, niż z namiętności.
8.) No i 32 lata, w marcu 33 ...

Pomimo wyżej wymienionych punktów, UDAŁO SIĘ !!! :) Jest bladzioch na teście :) Nie wiem jak to się rozwinie, ale wiem na pewno, że począć możemy, że się zagnieżdża :) :) :)

Po wszystkich moich przejściach, nie umiem się do końca cieszyć, bo po prostu STRASZNIE SIĘ BOJĘ ... Ale serce mówi - TO CUDOWNE, CUDZIE TRWAJ !!! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2013, 11:01

Pinka92 Czekając na cud 6 grudnia 2013, 11:20

Czekam, czekam, czekam. Owulacja chyba ode mnie ucieka. Brak zielonego światła, jednak mnie nie zniechęca i próbujemy już od 3 dni, zawsze z 'dobrym zakończeniem' ;) A może coś się uda :)
Mimo, że staram się oswajać z myślą, że kolejny raz może się nie udać, to mam cichą nadzieję, że może w końcu doczekamy się Naszego upragnonego maleństwa :) Chyba mnigdy w niczym nie byłam aż tak bardzo zdeterminowana jak w staraniach o to dzieciątko :)

9 dc....czas powoli leci...
mezu do mnie wysłał eska, ze sie dostał do szkoły podoficerskiej :) jestem z niego dumna, bo teraz strasznie ciezko jest sie tam dostac...widac, ze mu na tym bardzo zalezy...ale w styczniu wysla go na połroczna szkołe i bedziemy sie widywali tylko w weekendy i to raz na kilka tygodni :( czyli pewnie na poł roku mozna odłozyc starania i czekac na te in vitro...

a ja mam juz lekkie bole, takie co kilka godzin trwajace moze z 5 minut...jajnik sie odzywa :) czas powoli zaczynac starania :) dzisiaj poznym wieczorem mezu bedzie, ale to go nie zniecheci, jak dzwonił to powiedział ze mam sie przyszykowac na wieczor, zrobic mu jakas niespodzianke :) tylko co tu wymyslec???


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2013, 13:02

Klaudia93 starania po stracie córeczki 6 grudnia 2013, 15:37

No i @ przylazla po.28 dniach.. Jak zwykle rozczarowanie,płacz i żal!! Co se mnie za kobieta która nie może zajść w ciążę? A jak zaszlam to nawet nie potrafilam urodzić żywego malenstwa;( jak radzić sobie z ,,myśleniem,,żeby nie myśleć?? W takich chwilach najbardziej brakuje mi mojego aniolka..


Tęsknię coreczko! (*)

Nawet nie mogę jechać na cmentarz przez ten wiatr promy kursują i nie kursują.. Więc nim bym się dostała do Świnoujścia minelby że 4 godz a gdzie powrót;(

Mój pastor kiedyś powiedział:
- Modlę się do Boga o cierpliwość a On mi zsyła ludzi na których muszę ją testować...

Dziś czuję się identycznie... Może nie, że codziennie się modlę, ale mam wrażenie że akurat dzisiaj mam sprawdzian z cierpliwości do granic wytrzymałości i granic kulturalnego słownictwa...

Spędziliśmy z gaszkiem super noc. Dzieci ubrały choinkę po czym poszły spać a my wtedy bach bach seksiur, Pretty Woman na kompie w sypialni, jeszcze jeden seksiur i odpoczywanko. Dziś dzień zaczyna się wyśmienicie:

- Kocham cię tak bardzo że aż [...]
- Ja też cię kocham mój ty jedyny [...]
- Ale ja cię kocham bardziej!
- Nie możesz, nikt nie kocha bardziej niż ja ciebie...

Jedna z córek ma przedstawienie świąteczne w szkole, idziemy oboje. Pech chce jednak, że szanowna pani, córek gaszka mama, mojego obecnego eks, zafascynowana przedstawieniem, ma ochotę obejrzeć je również ze swoim fraglesem i siadają gdzie???? Rząd wcześniej, lekka z lewa, tak że po skosie widzimy się wszyscy... Flaki mi się wywracają do góry nogami.

To nie jest tak że my się nienawidzimy, że ona jakaś ładna, że wszystko po rozwodzie gaszkowi zabrała i teraz panoszy się jak pawica...Nie. Pani ani ładna, ani mądra, ani ciekawa, ale jakoś tak bezczelna! Jak dzieci przywozi to włazi mi do kuchni jakby była u siebie, do gaszka pisze smsa z buziakami na końcu, wydzwania jak któraś zostawi długopis potrzebny na JUŻ, a teraz jeszcze siada mi na widoku???!!!!

U nas na wsi wszyscy się znają. Każdy o każdym wie i wszyscy pamiętają historię miłości tych dwojga, ślub, famfary, ciąże i huczny rozwód. W jeden dzień zostawiła gaszka dla faceta o 30 lat starszego. Zabrała roczne i 3 letnie dzieci i zniknęła w chaszcze nowej miłości. Na kolejne 3 lata. Odkąd jestem z gaszkiem zdążyła zmienić faceta na świeższego, stara się odbudować sobie życie na nowo, ale żeby po tym całym życiowym upokorzeniu mojego pańcia przyjść i usiąść nam jeszcze na widoku??? Flaki przewracają mi się raz jeszcze.
Mój gaszek drętwieje. Jak tylko pojawiają się podobne chwile w naszym pożyciu to potem wszystkie moje 'ah eh oh bla bla bla jak ona śmiała itd' lądują na jego głowie. Więc i tym razem bidok czuł, że weekend już ma z głowy.

Bierę głęboki oddech. Patrzę na swoje pięknie zrobione frencz pazurki. Dotykam świeżo umytych i pachnących włosów. Odbieram głośno telefon, tak że niby ważna sprawa, szefy dzwonią, a ja w tym szumie nie za dobrze słyszę...
Uśmiecham się sama do siebie, że zachowuje się jak skończona kretynka, ale czuję się o dziwo jakoś lepiej. Ładniejsza, mądrzejsza, młodsza, i z fajniejszym facetem. Czy mądrzejsza??? hahaa2.gif

A tu nagle koleś odwraca się i do mojego rzecze:
- O czeeeść, jak się masz? Wszystko ok??

Mój kiwa głową na znak ‚wszystko ok’ i wraca myślami do zjebanego już na amen weekendu. Myślę o tym chwile i zastanawiam się gdzie ci ludzie mają jakiekolwiek maniery, skąd ten tupet, czy dla nich to nic nie znaczy że nadal wpieprzają się w nasze życie??? Koleś, który posuwa byłą żonę mojego gaszka, która perfidnie go zostawiła bo się nagle odkochała, zabrała dzieci, połowę majątku, godność, zaufanie, lojalność i inne podobne, zastanawia się jak mój pańcio się miewa...

Szkoda mi się mojego gościa robi, za to że jestem jeszcze dodatkowo taka wredna sucz dla niego, więc cierpliwie znoszę sytuację, całe przedstawienie i po wszystkim trzymając się za ręcę wychodzimy z budynku, tak jakby nigdy nic się nie stało. Gaszek jest w takim szoku że chyba zemdleje jak tylko wsiądzie do auta...


Są takie chwile, że potrzebuję nie pięciu, a pięćdziesięciu głębokich oddechów.
Są momenty, kiedy uratować mnie może tylko gorąca czekolada i żelki.
Bo czasem coś się nie układa.

A dzisiaj się nie układa. Odebrałam wynik cytologii. Stan bez zmian od kilku miesięcy. Marna III. Mimo mojej wielkiej sympatii do pana G, czeka mnie wątpliwej przyjemności spotkanie z nim na badaniach. Kolposkopia. Znowu. W pierwszej połowie kolejnego cyklu.
Chyba, że zasiała się fasolinka, wtedy czekamy.

Ale jak rzecze pan G, nie martwimy się. Spokojnie, dojdziemy z tym wszystkim do porządku. Jeśli wirus jest aktywny (a na to wygląda, skoro dalej jest) to potrzeba roku, żeby się cofnął. Minęło już 6 miesięcy, także jestem w połowie!

Póki co jednak, pakuję się pod koc i zaczytuję. Żeby nie myśleć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2013, 17:35

plamień dzień 5 wyglada jakby powoli ustawało, jutro powinnam dostać @. Bóle brzucha ustały zostało takie dziwne uczucie w podbrzuszu...

Jutro spóźniona Barbórka mężusia więc wróce dziś z pracy koło 21 i zabieram się za pieczenie :) jutro zorbie sałatkę, wysprzatam i zostanie czekać na gości :) więc głowa będzie zajęta i nie będę myślała czy @ przyjdzie czy nie.

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 6 grudnia 2013, 20:36

Czuję w sobie spokój. Mam mnóstwo na głowie i brakuje mi czasu na zamartwianie się. Myślę pozytywnie i w chwili obecnej jest mi wszystko jedno, jak zakończy się ten rok :) O wiele lepiej żyje mi się z takim nastawieniem :D

Dostałam nr od szwagierki do dobrego gina, niestety przyjmuje prywatnie i muszę dojechać 40 km ale czego się nie robi w słusznej sprawie:)
Mam nadzieję że pomoże :D trzymajcie kciuki

dunia1287 Będzie co ma być. 7 grudnia 2013, 06:03

No i nie pojechała do szpitala w czwartek!Stwierdziła że przez weekend chce być jeszcze domu! Przecież to prawie 4 dni,bo skierowanie dostała w czwartek rano!

Ciąża w centrum zainteresowania trwała ok 5 miesięcy. Teraz jest już jakby czymś stałym i szczerze już się na niej tak nie koncentruję. Dobrze :)

Myślałam też, że podczas ciąży zaleje mnie fala miłości do dziecka. Fala miłości mnie zalała, ale do Kuby. Mała jest jakby wisienką na torcie. Czuje się podczas tej ciąży ponownie jak zakochana nastolatka :)

4 miesiąc ciąży był dość trudny relacyjne - temat ciąży stawał się tematem typu "odgrzewany kotlet" Nikt już nie mógł tego znieść, no bo ile można? W końcu jestem czymś dużo więcej niż inkubatorem a Kuba więcej niż ojcem płodu. Nie umieliśmy się przez chwilę odnaleźć w nowej sytuacji i nowych rolach oraz ustaleniu równowagi. Kuba zamieszkał więc w swoim świecie, a ja w swoim. Na szczęście taka sytuacja nie trwała długo. Nastał kryzys, poważna rozmowa, emocje, płacz... a potem bliskość.

W tym gorącym i stresującym okresie mimo chwilowych kryzysów i ofukań znów jesteśmy jedną drużyną, jak za najlepszych czasów :)

I jak wieczorami zasypiam wtulona w jego plecy, czując kopniaczki naszego dziecka po prostu rozpływam się w miłości i szczęściu :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2013, 06:18

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)