jeszcze około tygodnia i powinnam miec telefon z kliniki w sprawie tych badan...

myslałam, ze jak nie bedzie staran to sie troszke odstresuje, zrelaksuje i zapomne o wszystkim, a tu jest gorzej. nerwy mam 3x gorsze niz podczas czekania na @ przy staraniach...boje sie, ze nas nie zakwalifikuja i znow bedziemy w kropce...spac nie moge bo przed zasnieciem ciagle mysle jak to bedzie jak sie nie uda lub jak to bedzie jak sie uda?

a tak to za tydzien powinnam dostac @ i prosze niech sie wyrobią z wiadomoscia, chciałabym juz w lutym zaczac stymulacje, tak bardzo prosze zeby wszystko sie udało...

Moje maleństwo, śniło mi się w nocy, że jadę z tobą autobusem. Trzymam cię na rękach i jestem najszczęśliwszą mamą na całym świecie. Że należysz do mnie, a ja do ciebie i nikt nie jest w stanie nam tego odebrać. Trzymać cię, przytulać, patrzeć na roześmianą buzię, nawet we śnie. Chociaż we śnie...
Zaczyna mnie boleć, pomalutku tracę nadzieję, nie umiem, boję się. Wszyscy dookoła nagle zaszli w ciążę! A niektórym nawet nie zależało... Co ja takiego zrobiłam, że moje szczęście powiększyło grono aniołków?
Są różne dni, wczoraj, kiedy pisałam swoją historię był dobry. Dzisiaj już nie. Dzisiaj jest dzień zazdrości i patrzenia krzywo na wszystkie szczęśliwe kobiety z maluszkami. Przez ponad miesiąc miałam wszystko...
2 dni do @... wydaje mi się, że się zbliża...

Anutka A miesiące mijają 11 lutego 2014, 14:02

SPADEK :(

7 luty odebrane wyniki męża. Informacja zła, morfologia : tylko 3% plemników o prawidłowej budowie. Załamałam się ale tylko na parę godzin. Ta informacja podziałała jak dźwignia która zrzuciła ze mnie ciężar który nie pozwalał mi normalnie funkcjonować, uśmiechać się i cieszyć z życia. każdy kolejny cykl był do tej pory jednym wielkim planem. Koniec z tym :), znamy przyczynę zaczynamy walkę o maleństwo. Reszta to jedna wielka niewiadoma, ale będzie dobrze :)

Czasem jest lepiej a czasem paskudnie niestety każdy ma jakies plany jdenym sie układa a reszcie nie. Mam plany marzenia nadzieje chce byc szczesliwa ostatnio widziałam spadajacą gwiazde była piekna pomyslałam wtedy sobie że życie jest piekne i pełne tajemnic.Z całych sił bede walczyc o swoje szczęscie o nasze szczęscie :)...........

hala czas mnie goni 22 kwietnia 2014, 17:03

brzuch już mega boli, piersi też, i głowa, tak jak zawsze przed okresem, zrobiłam test, dziś 28 dc negatywny, a znowu się nabrałam tej @, że się udało, tak jak w każdym miesiącu, zrobiłam test to wieczorem @ już będzie, zawsze franca czeka na test i przychodzi, dno psychiczne

mysiulek Małymi kroczkami:) 11 lutego 2014, 15:34

W dniu dzisiejszym postanowiłam nie iść do lekarza, bo i po co ???????? (Chociaż do poniedziałku zostało sporo czasu, pewnie będę kombinowała). Poczekam, może uda się troszkę odpuścić...Na razie wpadłam w wir zakupów i wczoraj się przeraziłam, że w szafie tyle nowych rzeczy....czy humor mi się poprawił???tego nie wiem chyba na chwilę.....Ale dzisiaj idę po wystrzałową bieliznę ( w końcu Walentynki) i kolejną nową torebkę:).....miały tez być buty, ale stwierdziłam, że za bardzo się rozpędziłam.....najwyżej wizytę u lekarza zamienię na buty....kurcze nierozsądne podejście, jak myślicie???? Czy iść porozmawiać,akurat będzie widoczne MEGA jajeczko,wszystko będzie w najlepszym porządku, pewnie mam dojeść tabletki i będziemy się widzieli za miesiąc...A jak powiem, że wybieramy się na urlop to Pan doktor będzie zadowolony i powie, żeby się odstresować:((((((i zapomnieć i ćwiczyć:(((((

Humor nijaki, nastawienie też nijakie, jeszcze bratowa mnie dobiła, zadzwoniła i zapytała czy NADAL trzymać ciuszki od brzdąców....bo ona już nie planuje, a mama wymyśliła, że skoro od kuzyna żona niedługo rodzi jej się przyda...No i pytanie do mamy czy całkiem mnie spisała na raty, czy chciała pomóc rodzinie?????? MASAKRA.....

Nie mam żadnej nadziei.....

hehehe

18 tc

Temat zupełnie nie ciążowy. :)
Potrzebuje Waszej pomocy, rady. Może akurat wiecie coś na ten temat.

W październiku obroniłam się i skończyłam studia.
Nie zdążyłam pójść do żadnej pracy, a teraz już za późno :)

Mam pytanie odnośnie ubezpieczenia zdrowotnego.
Teoretycznie jestem bezrobotna i nie zarejestrowana w urzędzie pracy, czyli nie jestem ubezpieczona. Czy wiecie może co w takiej sytuacji?
Jeżeli nie daj Boże działo by się coś złego i musiałabym się udać do szpitala, czy przysługuje mi bezpłatna opieka czy musiałabym za nią zapłacić?

Czy powinnam się jak najszybciej zarejestrować w urzędzie pracy, nie w celu znalezienia pracy ale tylko i wyłącznie w celu uzyskania ubezpieczenia?

Mam nadzieje, że opisałam to jakoś w miarę zrozumiale. :)
Będę bardzo wdzięczna za Wasze odpowiedzi.

Ciąża zakończona 11 lutego 2014

Dzień do bani, strasznie się jakoś tak do d... czuję, jakbym miała gorączkę, ale mam tylk 36,87 (mierzona po południu). Gardło nadal boli i to nawet mocno, ale nic nie biorę bo jeszcze czekam na wynik bHCG. Dziś jednak się odważyłam i poszłam, pomimo, że sikaniec rano negatywny. Chcę już wiedzieć na pewno. Wynik po 20:00, więc czekam. Byłam u swojeo gina i pokazałam mu zalecenia dr Jerzak. Przepisałm mi recepty i kazał jednak stosować inofolic. Akurat dostał taką broszurę o inofolicu i miał ją właśnie studiować, pokazał mi. Cieszył się, że nie muszę się już teraz kłuć i brać żadnych sterydów. Widać, jakim autorytetem jest dla niego dr Jerzak, skoro nic nowego dla mnie nie wymyślił, tylko mamy się trzymać jej zaleceń. Pytam go, co będzie, jak zajdę w ciążę ? Bo do niego terminy na miesiąc do przodu, a ja przecież nie mogę tyle czekać. A on mi mówi, że mam przecież jego telefon. Powiedziałam mu wtedy, że jak zobaczy, że do niego dzwonię, to bez odbierania telefonu będzie wiedział już o co chodzi, he,he. Więc chyba dowie się drugi, po mnie pierwszej, he,he. No i tak się pośmialiśmy, bo ja mówię, że może już jestem w ciąży, bo dziś 29 dc, a tu nic. No, to byłby CUD, dwie wizyty u dr Jerzak i ciąża, ha,ha. Ok, to tylko takie moje mrzonki .... o 20:00 się okaże.... Póki co mam nadzieję, choć może ta tempka z rana jest wyższa przez to moje nieszczęsne gardło ? No nic, cierpliwości. A jak się okaże, że beta niska, to będę zła, że @ jeszcze nie przyszła, ale to szalone jest. Ok, dosyć pitolenia, lecę do innych obowiązków, choć senność mnie zabija. A wszyscy wkoło chorzy i koleżanka z ciuszkami do mnie przyjeżdża i idziemy do drugiej, co by jakieś wybrała dla swojego małego.

klina Podobno cuda się zdarzają .. 11 lutego 2014, 17:23

Ale jestem wykończona.. niby głowa boli a raczej jest ciężka i pijana jak otumaniona.. najchętniej położyłabym się już spać.. Kurcze jeszcze jak pomyślę o tych badaniach krwi w pracy.. to się denerwuję że nie wiem co tam znajdą.. Ehh zrezygnowana i jakby nieobecna.. marzyłam cały dzień w pracy, żeby położyć głowę na biurku.. i zamknąć oczy.. padam.. chyba pójdę wcześniej spać..

Zosis Pamiętnik starań Zosi 25 sierpnia 2023, 10:11

22 dc, 7 dpo
Skrót wpisu - wszystko idzie zgodnie z planem. :)

Wczoraj mieliśmy z Mężem pierwszą wizytę w klinice leczenia niepłodności (cały czas mierzi mnie ta nazwa! 🤨). Stres przed był niemały. Ja dzień wcześniej przygotowałam wydruki wszystkich badań, rozpisałam, co i kiedy już zrobiliśmy, rozpisałam suple (już tak mam, że lubię mieć wszystko uporządkowane i rozpisane w sytuacjach stresowych – nieco mnie to uspakaja i daje poczucie jako takiej chociaż minimalnej kontroli nad sytuacją), ba! przygotowałam nawet Pani Doktor tabelę z datami, dniami cyklu i wynikami wszystkich hormonów. :D Mąż, jak to zobaczył to stwierdził, że jak Pani Doktor to zobaczy to od razu… Dostanę skierowanie do psychiatry! :D Ale obyło się bez. Za to Pani Doktor skwitowała to uśmiechem i chyba była zadowolona, że wszystko ma tak wyłożone „na tacy”. Jak zobaczyła rozpiskę supli to skwitowała to tylko pytaniem: „doktor zalecił czy forum?”. Także no, wiadomo… 😊

W ogóle jak tylko weszliśmy do gabinetu to Pani Doktor miała już adnotację, że jestem pacjentką mojego Doktorka prowadzącego, co było bardzo miłe i na plus dla obojga. Zaczynając od mniej ważnych rzeczy - Pani Doktor zdecydowanie na plus. Młoda, ale bardzo miła, empatyczna, bardzooo się biedna starała odstresować Starego, ale no cóż... Chłop był tak spięty wizytą u lekarza, że jak tylko spotkaliśmy się w domu to tylko syczał (dosłownie) albo milczał, a ciśnienie zeszło z Niego dopiero, jak wyjechaliśmy z parkingu kliniki w drodze powrotnej do domu.

Na USG wszystko w porządku – trzon macicy o prawidłowej wielkości i strukturze, śluzówka II-fazowa, gr. 10 mm. Prawy jajnik z pęcherzykiem poowulacyjnym. W zatoce Douglasa ślad wolnego płynu. Podobno owulacja bardzo ładna była. Byłam prawdopodobnie 6 dpo, więc wiadomo, że więcej nie mogła zobaczyć.

Pani Doktor zrobiła mi nawet USG piersi! Wyszły jakieś małe torbielki widoczne, ale raczej bez konieczności martwienia się, w II fazie mogą się podobno pojawiać. Zresztą sama Pani Doktor stwierdziła, żeby do tego jej USG się nie przywiązywać, bo (cyt.) "dopiero się uczą robić USG piersi", ale z grubsza chciała wykluczyć jakieś większe problemy. Niemniej jednak i tak postanowiłam zrobić porządne USG piersi w międzyczasie. Muszę tylko postarać się o skierowanie na NFZ, bo i tak te starania będą nas kosztować sporo pieniędzy, więc może chociaż na tym dałoby radę nieco zaoszczędzić.

Z IUI startujemy planowo z kolejnym cyklem.

Dostaliśmy skierowanie na badania "ustawowe" do inseminacji (podobno takie same są do in-vitro).
Mąż: antigen HbS, przeciwciały anty hBc całk, anty HCV, HIV 1 I 2, kiła i chlamydia.
Ja: to samo plus dodatkowo Toxo IgG, Rubella IgG, Rubella IgM i Toxo IgM.
Koszt całości? Około tysiąca złotych.
Postanowiliśmy, że zrobimy je jak tylko 🐒 przyjdzie. Wiadomo – dopóki nie ma 🐒 jest wciąż nadzieja, że mogło się udać w aktualnym cyklu. 😊 Nie zamierzam z tej nadziei rezygnować.

IUI będziemy robić na cyklu stymulowanym. Dostałam receptę i 3-7 dc mam łykać letrozol.

Później 10-12 dc dodatkowo zrobić wynik estradiolu i pojawić się na monitoringu. Później monity aż do momentu, aż pęcherzyk (lub pęcherzyki, bo super byłoby, jakby były dwa) będą miały ok. 18 mm.

No i jak wszystko będzie OK to Ovitrelle dla pewności pęknięcia pęcherzyka (lub pęcherzyków 😊) i w następnym lub tym samym dniu podchodzimy do IUI.

Badania nasienia dodatkowego nie robimy, "bo szkoda kasy" i tak będą je badać w dniu IUI i wybierać najlepsze plemniki, jakie Stary dostarczy (chyba że naprawdę nie będzie z czego wybierać to wtedy przekładamy IUI).

Stary najbardziej przestraszył się... jak Pani Doktor powiedziała o powikłaniach po letrozolu - po pierwsze obniżony nastrój i zwiększona nerwowość (już zapowiada wyprowadzkę do swoich teściów 🤣), po drugie ciąża mnoga (chyba zobaczył życie z bliźniakami 🤣, ale niech z tego będzie chociaż jedno 🙏, a dwójkę będę kochać wcale nie mniej).

Trochę mnie przytłoczyła wizją, że planujemy max. 2 inseminacje i jakby co w dalszej kolejności in-vitro. Jakoś sobie wyobrażałam to w dalszej perspektywie, a tu nagle informacja, że badania ustawowe ok. tysiaka kosztują i są ważne tylko pół roku i warto byłoby je wykorzystać do in-vitro jakby co, żeby nie tracić kasy. W ogóle miała takie podejście bardzo PRO i powiedziała, gdzie warto oszczędzić. Dostaliśmy też informację od Pani Doktor w naszym mieście z początkiem roku rusza nowy program dofinansowania do in-vitro i warto obserwować. No, ale to kwestia przyszłości. Jak to Stary powiedział - nie ma co od razu myśleć o najczarniejszym scenariuszu. Na razie się skupiamy na wrześniu.

Tymczasem DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE WASZE KCIUKI I WYSYŁANE DO NAS CIEPŁE MYŚLI. I będę prosić o nie praktycznie cały wrzesień! Tak sobie myślę, że wrzesień to jest NASZ miesiąc i musi się udać. We wrześniu się poznaliśmy. We wrześniu wzięliśmy ślub. To i we wrześniu musi udać się zajść w ciążę. 😊


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2023, 10:46

szpilka Szpilkowe starania 11 lutego 2014, 18:27

wyniki odebrane, z wymazu wyszło, że nadal mam paciorkowca, mężuś nie ma, myślę, że (tak jak napisałam na forum)mój paciorkowiec jest jak karaluchy i przeżyje nawet wybuch wojny atomowej, więc z zalecenia lekarza wznawiamy starania i nie uodparniamy go bardziej, żeby w trakcie porodu zareagował na leki

hormony wszystkie w normie laboratoryjnej androstendion 3,7 (n: 0,75- 3,89) i DHEA-SO4 323,5(n:98,8-340) w górnej granicy a testosteron 32,13 (n:6-82) i shbg 46,1 (n:19,8-155,2) na ładnym (chyba poziomie), DHEA-SO4(było 318,5) i SHBG (było: 39,6) trochę więcej niż ostatnio, w kwietniu wizyta u endo i może cos się wyjaśni

poza tym byłam w weekend u kuzynki gdy koleżanka robiła jej sesję brzuszkową. po pierwsze przetrwałam i to wielki plus, bo Dzieciak jest jakieś 3 tyg starszy od mojego starconego maleństwa, po drugie kopnął jak trzymałam rękę, ja co prawda nie poczułam bo w rękę nie trafił tylko niżej, ale podobno pierwszy raz kogoś posłuchał, no i po trzecie macałam ciążowy brzuch już drugi raz w tym cyklu a przecież ciąża roznosi się przez macanie brzucha ;)

czyli jestem pozytywnie nastawiona, w przesąd nie bardzo wierzę, ale trzeba się chwytać wszystkich sposobów :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2014, 18:28

Bardzo się dzisiaj balam tej wizyty. Cytologia pobrana. Jak się okazało miałam miec badane hpv ale nie wzielam ze sobą kasy(150zl). Jakos ten lekarz mnie dziś zdenerwowal jakiś taki nie ogarnięty dzisiaj. Dostalam skierowanie na badanie hormonow:Lh.Fsh i E2. No i myslal ze już mamy zbadanie nasienie-przepraszam bardzo my osoby pracujące jesteśmy i to na zmiany!! Zrobil mi również Usg nie wiem czy jest ok...gdyż w obydwóch jajnikach były jeszcze pęcherzyki a dziś mam 21dc i za 4 dni będzie @.Dziewczyny proszę powiedzcie mi czy u mnie w tym czasie nie powinno już być pecherzykow??? Bo ja już sama glupieje!!! A on za wiele dziś nie gadal!!!!
Jak zwykle się poryczałam bo taka moja natura jestem miekka!!!!

k@milk@ W drodze do szczęścia... 11 lutego 2014, 19:17

dzi dostałam tel z laboratorium i niestety nie będziemy mieli badan nasienia w przyszłym tygodniu tylko dopiero za miesiąc. wkurzylam się bo już myslalam ze będę miała to za sobą a tu się okazuje ze ma to ale daleko daleko przed sobą. no coz tego już nie przeskoczę nie mam szans obdzwoniłam cale miasto jeżeli chodzi o badania nasienia i dupa blada. 11 marzec na 9,30 i koniec kropka. zakupiłam także 40 testow owulacyjnych bo patrząc na moje obserwacje sluzu szyjkowego i szyjki to moza wywnioskować ze albo mam cos z glową albo z cialem :) w każdym razie kolejny cykl może będzie bardziej owoccny w owulacje chociaż bo obecny raczej był bezjajeczny :) inaczej tego nazwac się nie da. ale @ franca się zbliza bo mam tak zdolowany humor e masakra. wszystko mnie przerasta a tym bardzie to ze znow nic mi nie wyszło. ja już chyba trace nadzieje ze będę w ciąży. trace i cierpliwość i nerwy bo cekam i czekam a dal nic i nic. ahhhhhhhhhhh

Na dodatek bylam dziś z mama w sklepie odzieżowym bo potrzebowala co extra na wyjście firmowe. Mysle ze będzie super wygladac!Przy wyjściu mama zatrzymala się przy sukieneczce przecudnej i nia zachwycona powiedziała ze dla tej od Marcina(kuzyna) by pasowala. A mnie az gardlo scisnelo..bo to swojej wnuczce powinna kupować a nie ma komu:-(((
A w sklepie spożywczym mama mojego starego kolegi strasznie się chwalila ze urodzil jej się wnuk tydz temu. Nawet nie wiedziałam ze się starali..Pewnie wszyscy się dziwia a wy na co czekacie??!!!!!
Zastanawiam się czy nie powiedzieć mamie ze tak szybko się wnukow z naszej strony nie doczeka. I chciałabym aby to zachowala dla siebie!!!

No i właśnie kończy się nasz 14 cykl... Wiem, od września minęło bardzo dużo czasu... Upragnionej zielonej kropeczki nie ujrzałam nadal...:( No ale cóż nie poddaję się :) Brzuch mega małpowo boli...Piersi wrażliwe, choć po owulce (o ile rzeczywiście była) bolały bardziej... Jajniki ciągną aż do pachwin (czasem to aż mnie kolana bolą)
To jest chyba pierwszy cykl kiedy podchodzę to tego z takim luzem :) Na test planuję poczekać do Walentynek. Czyli już tylko 2 dni!!:)

Dosiasta W oczekiwaniu na cud... 11 lutego 2014, 21:16

Dobrze gdzieś mieć kogoś. Choćby po to, by było komu opowiedzieć historię dnia, który właśnie z tego powodu warto było przeżyć.
Wiem... totalnie ostatnio zapomnialam by pisac, ale tu jestem, czuwam, czytam, obserwuje <3
Powiem tak szczesliwa nie jestem bo - idzie okres. Tak dobrze widzicie - bola mnie piersi i zaczynam odczuwac brzuch
:(
Mowi sie trudno - moze nastepnym razem...

j8dr.png

ehh :* dobrej nocy <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2014, 21:16

Mąż dziś śpi u babci. Ma już swoje lata i niestety ma raka, jeszcze do niedawna wszystko wokół siebie była w stanie zrobić. Teraz jest nieco gorzej, brak jej czasem sił. Stąd mąż dziś i pojutrze pełni rodzinny dyżur. Rano będzie. Synek dziś zaczął jedzonko z glutenem i odrobinę Bebiko2. Trochę marudził, ale podejrzewam zęby. Z tymże doświadczenia nie mam. Może miał słabszy dzień. Jego święte prawo. Bo tak jest bardzo spokojny i grzeczny. A jutro szczepienie. Idzie z nami Tata.
Czasem zastanawiam się jak podzielić miłość na dwoje dzieci. To co czuję do syna to po prostu coś czego nie do końca jestem w stanie opisać czy objąć. To coś co przepełnia wszystkie moje światy i stany ducha, ciała. To tlen.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)