W poprzednim cyklu się nie udało, dlatego w tym intensywnie się staramy 
Zaczynam czuć się przybita faktem, że inne koleżanki zachodzą w ciążę i rodzą dzieci- nie zawsze chciane... a nam się tak łatwo nie udaje.
Ostatnio widziałam jak mój mężczyzna patrzył na 5-letnie dziecko znajomej jego mamy. Widać było, że myślał o maleństwie, że chciałby mieć już swoje, nie musiałam pytać by wiedzieć. W jego oczach można było to dostrzec. Rozczuliło mnie to 
za oknem deszcz, zimno i wgl bryyy 
A w sercu spokój
tak dziwnie czuję się w tym cyklu spokojna
zawdzięczam ten stan modlitwie
bo wiara czyni cuda 
u mnie 8 dc przede mną 3 tab.CLO jeszcze
mam nadzieję, że owulacja przede mną
póki co zbroję się w duże pokłady cierpliwości do sb bo wtedy mam USG czy coś tam się dzieje po CLO
a później jeśli cykle zechciały po poronieniu i po 3 cyklach z anty. wrócić do normy to nasz aktywny czas to od 24 do 28 marca
a później znowu cierpliwie czekać przez około 2tyg od 28.03 czyli jak @ mnie nie odwiedzi szybciej i po USG będą dobre wiadomości to ok 11-14 kwietnia tuż przed świętami będzie test
oby był pozytywny <JUT>< to byłby Nasz cud Wielkanocny
I kto wie? Może kolejne święta Bożego Narodzenia spędzimy już w pełnej rodzinie z maleńkim bobasem w ramionach 
Krwawica już powoli ustaje. Burza hormonów minęła teraz znowu się wyciszam i jestem "normalna" jak to mówi mój mąż. Wczoraj tylko trochę popłakałam ślubnemu w rękaw ale było mi troszkę lżej. Niby czuje się pełna sil ale na jak długo? Nie wiem. Pewnie znowu do następnej krwawicy.
Ranek z zapchanym standardowo nosem. Do tego kaszel robi się coraz groźniejszy. Nie mam na nic siły. Muszę się zebrać w sobie, ogarnąć, zrobić włosy, makijaż i iść do tego Urzędu Pracy. Kolejny raz. Zasmarkana, zmęczona ale co tam, ich to nie obchodzi. Jest mi smutno 
Od mojej ostatniej wizyty na Ovu minęło 4 miesiące...4 bezowocne miesiące starań
W tym czasie zdążyłam się trochę zdystansować do tematu ciąży, nie mówię, że o niej nie myślę, bo praktycznie nie ma dnia aby nie myślała o maleństwie
ale podchodzę do tematu chyba z większym spokojem 
W przeciągu tego czasu tylko raz miałam krótkie załamanie...krótkie bo zaledwie przez jedno popołudnie i wieczór...wypłakałam się porządnie w poduszkę i w rękaw męża i żyję dalej
Na codzień staram się skupiać na czymś innym, staram się gospodarować czas na swoje przyjemności, spędzać go z mężem, rozpoczynamy "z kopyta" budowę naszego upragnionego domu
Co ma być to będzie, chociaż nie mówię, że każda miesiączka nie przynosi rozczarowania...już za tydzień wizyta u innego niż zwykle gino...Rozpoczynamy też 2 miesiąc regularnego picia ziółek ojca Sroki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2014, 16:52
no i juz po wizycie
wszystko ładnie i pierwszy zastrzyk za mną
nie było tak zle, nawet nie poczułam tej igły
to juz bardziej mnie pani w recepcji pokłuła przy pobieraniu krwi
teraz codziennie do piatku jeden zastrzyk, a w sobote kolejna wizyta o 10...trzeba bedzie sprawdzic jak rosna moje maluszki
ogolnie dzisiaj w jajnikach było ich sporo ok 16 sztuk w obu...zobaczymy ile bedzie w sobote 
Dla pewności dalej robię testy owu bo coś mie się nie chce wierzyć, że owu już była...11dc dwie kreski, ale testowa nieco bledsza od kontrolenj. Dzisiaj 12dc i tylko kontrolna. Czy to potwierdza owu 9 dc?
Ovu pokazuje, że owulka już była. Niby się z tym zgadzam ale dziś jeszcze jajnikibolą i śluz jest...
Może wieczorem coś zdziałamy
choć to tak głupio brzmi... Ale zrobię wszystko by być mama
wszystko...
robiłam dziś test, niestety znowu negatywny 
Byłam dzisiaj i tragedia... Moja nowa gin podejrzewa Zespół policystycznych jajników (PCO). Przez kolejne 3 cykle muszę badać hormony. Dopiero później zostanie postawiona diagnoza i ewentualne leczenie...Płakać mi się chce.
Nawet nie mam szans na zajście w tym cyklu, ponieważ moja gin sama nie wie czy jest jakiś pęknięty pęcherzyk. Niby jest...Coś tam widzi, ale nie do końca...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2014, 17:30
ehhh... jestem rozgoryczona...
Byłam zła gdy @ przyszła, ale pomyślałam sobie, że Bromek jeszcze nie działa tak jak powinien i ze spokojem weszłam w cykl nr 10. Zwarta i gotowa na
powtarzałam sobie, że ten cykl będzie tym udanym cyklem
zupełnie zapomniałam o tym, że mąż ma powtórzyć badanie nasienia po zakończeniu przyjmowania antybiotyku, dokładnie ma oddać nasienie do badania w 5 dniu po zakończeniu kuracji - w tym czasie nie możemy
i co się okazuje... 1 dzień abstynencji od
przypada na mój 1 dzień płodny, a 5 dzień na dzień jajeczkowania
jestem załamana, nie wiem co takiego zrobiliśmy losowi, że tak nas karze... kiedy zaczęliśmy leczenie i nasze szanse na poczęcie naszego maleństwa z każdym cyklem rosną to wszystko jest pod górkę i nie możemy się starć o dziecko
na 6 dni przed jajeczkowaniem nic tu nie zdziała tak samo jak
po jajeczkowaniu
jestem załamana i dobita...
TAKA CIEKAWOSTKA Z INNEGO FORUM 
Może jest jeszcze za wcześnie, by móc to stwierdzić dzięki badaniu. A może, mimo zaawansowanej ciąży, wciąż nie da się zyskać pewności. A może po prostu nie wierzysz w te nowomodne bzdury zwane ultrasonografem i wolisz jakiś zabawniejszy sposób na stwierdzenie płci dziecka. Poznaj gorące przesądy!
Kiedy wyniki badania USG są wiarygodne?
Pewność co do płci dziecka zyskasz dopiero po dziewięciu miesiącach. Na równi z medycznymi badaniami możesz zabawić się w tym czasie w zgadywanki. Przed epoką USG nasze mamy i babcie (bo tatowie i dziadkowie interesowali się tym o niebo rzadziej niż teraz) próbowały radzić sobie za pomocą przesądów. Im musiało to wystarczyć, bo w żaden inny sposób nie mogły posiąść tajemnej wiedzy, jaką wtedy była płeć dziecka w brzuchu.
Także i teraz wiele osób poważnie traktuje tego rodzaju wierzenia ludowe. Zwłaszcza mając świadomość tego, jak często upewniani przez specjalistów rodzice zostają totalnie zaskoczeni tym co okazuje się ...podczas porodu. Sprawdź, jaką płeć będzie miało twoje dziecko? Naszych wskazówek nie powstydziłaby się żadna prababcia.
Gdy pochłaniasz ciasteczka...
Chyba najczęściej zadawanym kobietom w ciąży pytaniem, mającym rozstrzygnąć, jaka będzie płeć dziecka, jest: "A na co masz ochotę?" Jeśli ciągnie cię do słodkich smaków, bez przerwy marzysz o słodyczach i owocach, urodzisz córkę. A jeśli najchętniej pałaszujesz produkty białkowe, takie jak mięso czy ser - będziesz miała syna.
Ale czy wiedziałaś, że jeśli nie chcesz jeść piętki chleba, oznacza to, że dziecko będzie miało płeć żeńską? To przekonanie wydaje się w swej genezie nieodgadnione. Czyżby piętka była symbolem fallicznym...?
Gdy śpisz z głową na północ...
Czy znacie już płeć swoich maluchów w brzuchu?
Również z twojego zachowania można podobno wyczytać, czy nosisz w sobie dziewczynkę czy też chłopca. Jeśli w ciąży często miewasz humory, najprawdopodobniej urodzisz córkę. Taki przesąd odzwierciedla wyraźnie stereotyp kobiety, jako istoty histerycznej - gdy się taka zagnieździ w brzuchu innej, trudno z nimi obiema wytrzymać. Na szczęście stereotyp to coś, z czym możemy walczyć.
Istnieje też zupełnie niezwykła teza o tym, że dziewczynka urodzi się, jeśli kobieta sypiając w ciąży, zazwyczaj odwraca się w stronę południa, natomiast chłopiec, jeśli na północ. Ale jak w takim razie orzec płeć dziecka, jeśli nasze łóżko ustawione jest w taki sposób, że mamy możliwość wyboru jedynie pomiędzy wschodem a zachodem...?
Gdy włosy na nogach rosną szybciej...
Jednak najwięcej "wróżb" co do płci dziecka za podstawę obiera sobie to, w jaki sposób zmienia się kobiece ciało. Nic dziwnego: zmienia się ono niesamowicie, nietrudno więc przywiązać wagę do najmniejszych detali.
Jeśli w ciąży masz: zbędny tłuszcz na brzuchu, a nie na udach i pośladkach, ciemne otoczki brodawek, jasnożółty mocz, suche dłonie, a włosy na nogach szybciej ci rosną - będzie chłopiec. Jeśli natomiast twój brzuch kształtem przypomina arbuza, twoje włosy nabrały rudego połysku, a piersi są wyjątkowo piękne lub lewa jest większa od prawej - urodzisz dziewczynkę.
Takie zgadywanki często odwołują się do ogólnego wyglądu kobiety w ciąży. Jeśli wszyscy mówią ci, że nigdy jeszcze tak pięknie nie wyglądałaś - będzie syn, bo "dziewczynka zabiera urodę". Ale możesz też kierować się własnymi odczuciami. Jeśli miewasz w ciąży bóle głowy - oznacza to, że w brzuchu rozwija się człowiek płci męskiej. Podobnie, jeśli twoje stopy są zimniejsze niż przed ciążą. A jeśli na początku ciąży męczyły cię poranne nudności - na bank będzie dziewczynka. Na bank Gringotta, oczywiście.
Gdy obrączka się waha...
A my nie chcemy znać płci dziecka!
Masz dosyć tej loteryjki wyssanej z palca? Spróbuj czegoś jeszcze bardziej bezpodstawnego: tym razem w kategorii czary - mary. Pamiętasz wczesnoszkolne wróżenie, ile lat będziesz miała wychodząc za mąż? Żeby orzec płeć twojego płodu, też potrzebujesz obrączki (tym razem własnej, a nie mamy, czy starszej siostry - chyba że tylko takie masz do dyspozycji) i nitki. Jeśli obrączka zawieszona na nitce przed twoim brzuchem zacznie kręcić się w kółko, urodzisz chłopca. Natomiast jeśli zacznie wykonywać ruch wahadłowy - dziewczynkę. Prawda, że logiczne?
Możesz też zabawić się w numerolożkę i dodać do siebie swój wiek przy zapłodnieniu oraz numer miesiąca, w którym do niego doszło. Parzysta liczba wróży chłopca, nieparzysta dziewczynkę. Prawda, jakie proste? A teraz wystukaj kilka innych cyfr i umów się na następne USG. Na pewno umierasz z ciekawości.
0
0
Szczegóły
No i stało się... wszytko jasne...wyniki zabrały mi resztki nadzieii...jeszcze to do mnie nie dociera...głupia łudziłam się ze bedzie nam dane zostac rodzicami...Musze sie z tym pogodzic ze nigdy nie zobacze 2ch kresek na tescie, nie poczuje ruchów swojego dziecka w brzuchu, nie uslysze serduszka nie dam zycia zadnemu malenstwu nie bede tulic swojego dziecka w ramionach nie usłysze slowa mama....nie bede miec osoby ktora bezgranicznie mnie pokocha...
Nie wiem jak mam teraz pracowac...jak zyc...z taka swiadomoscia...musze przetrawic to wszytko...musze sie z tym pogodzic...najgorzej bedzie chodzic do pracy i przytulac te pulchniutkie raczki przytulac te kochane dzieciaczki i miec te swiadomosc ze ja nidgy nie bede prowadzila dziecka do pzedszkola i nie zobacze tej radosci w oczach dziecka na moj widok...to boli... dopoki sie z tym nie pogodze bedzie zle...a jeszcze zalamany maz w domu...plakalismy oboje chociaz staram sie byc silna ale jak mam pocieszac meza jak sama jestem w rozsypce? musze sie pozbierac dla niego...nie moge plakac przy nim...ma wystarczajaco duzo powodow zeby sie zalamac a ja nie mam sily wyciagac go z depresji bo sama stoje na skraju...
Powiedzial mi dzisiaj ze jak tylko bede chciala to da mi rozwod bo wie jak pragne miec swoje dziecko a on nie jest w stanie mi go dac a bardzo by chcial...zabolalo...przytulil mnie i poplakal sie...pwiedzial ze nie dosc ze kulawy bezrobotny to teraz i bezplodny...jest zalamany...wiec ja musze byc silna...ale jak to zrobic?? pffff zasrane zycie...jak duzo jeszcze bede musiala wziac na swoje barki? czym jeszcze mnie to zycie przygniecie? nie mam sily walczyc ...nie mam sily zyc...
No i ulga...
Chyba jakoś chwilowo z KRUSem załatwione. Czekam na decyzję. ZUS do wyjaśnienia, ale to się nie pali 
Wsłuchuję się w ciało intensywnie
Może się komuś przyda 
Rano dwa dość bolesne skurcze. Ogólnie taki mam napięty brzuszek dziś i pobolewa mnie podbrzusze, ale grzecznie wzięłam nospę i magnez i jest lepiej. Piersi nadal bolą i znajduję malutkie białe grudki na sutkach
Samopoczucie emocjonalne lepsze - Alleluja!
Nic poza tym.
Za to śpię i sił dziś nie mama na nic. Nic dziś nie zrobiłam. Leżę, jem (mega faza na czekoladę - właśnie kończę cały torcik wedlowski), drzemię. Kompletna demobilizacja, ale co tam, wolno mi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2014, 20:12
Ja dziś miałam straszne zawroty głowy i okropnie mnie bolała,nie robię sobie złudnych nadziei,wróciłam o 1 w nocy,więc niewyspanie i zmiana klimatu dają o sobie znać 
Rip+? - Mnie towarzystwo mojego synka tez bardzo pomaga, nie wiem co by teraz ze mna bylo gdybym go nie miala. On, jego obecnosc, jego usmiech i dziecieca ufnosc daja mi sile do walki. Wierze ze skoro raz sie udalo to teraz tez sie uda... Przy synku zapominam o starankach, nie spinam sie tak i nie placze po katach jak dawniej...Jestem silniejsza bo mam juz dla kogo zyc 
Dziś USG
już bym chciała zobaczyć moje maleństwo i wiedzieć czy wszystko dobrze z dzidziusiem
Zawsze w dzień w którym będę miała USG to jakiś strach mnie ogarnia czy z dzieckiem wszystko ok, czy nic się nie dzieje a najbardziej przeraża mnie myśl że pójdę tam i się okaże że nie słychać serduszka, zamiast cieszyć się że zobaczę dzidzię to ja panikuję.
Mam nadzieję że jest wszystko dobrze, okaże się po 17.
już pojutrze startuje z gonalem
jakoś teraz czas leci mi szybciej
aż sama nie mogę w to uwierzyć
jednocześnie czuję się szczęśliwa a z drugiej strony jestem przerażona
tak bardzo bym chciała żeby udało mi się za pierwszym razem, ale to chyba nierealne 
Nie możemy zostać rodzicami adopcyjnymi bo za krótki staż małżeński. Za to opcją jest rodzina zastępcza i szukanie takiego dziecka, które raczej nie ma szans na powrót do rodziny. Fajnie, bo ponoć od rozpoczęcia starań do posiadania u siebie dziecka średnio jest tylko pół roku. Dla mnie super. Tym bardziej,że dziecko będzie młodsze niż adopcyjne. Dziękuję Wam za wsparcie.
Wracam na drogę życia sprzed ciąży. Budzę się prosząc panicza o kawe. Mało co z łózka nie spadł. Dla innych wydawałoby się to idiotyczne, ale w naszej sytuacji takie rzeczy miewały miejsce w ostatnich tygodniach więc ze strachu nie zakwestionował ale dla pewności zapytał:
- Z cytryną i miodem?
- Eeee? Kawę poproszę. NORMALNĄ.
Jak ja się boję, że może koczkodana nie ma... Jak można tak ni z gruszki ni z pietruszki poczuć się super i chcieć kawy? Bosz... Oszaleje do jutra do wizyty.
EDYTOWANE o cypryjskiej godzinie 12:01 - Nie oszaleję, bo poszliśmy do doktóra dziś (to panicz oszaleje, ale lepiej niech sie przyzwyczaja. za 7 miesięcy będzie nas miał dwóch). Koczkodan ma się dobrze, rośnie tak jak powinien na swój wiek, 1,63cm. Dostaliśmy 2 zdjęcia: na 1ym wyglądaja jak telefon stacjonarny z '83 roku, na 2gim jak trąbka zabawkowa. A sercu mu biło... 169 uderzeń na minutę. Panicz powiedział, że wstydu nie ma tak w konia nas robić, po czym szybko sobie posklejał w głowie moje ostatnie wybuchy nastrojów z akcją serca, mina mu zrzedła i spojrzawszy na mnie przy doktórze spytał: "Franciszka"? (ostatnio oglądam nianię Franie).
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2014, 11:06
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.