No i dupa jasia, dupa blada, tudzież można rzec dupa czerwona.
jasne że przyszła ciotka. Bardzo, bardzoz ostała zbluzgana i zmieszana z błotem.
Staram się przyjąć kwestię na luzie. [........]
Bo przecież ten miesiąc może być miesiącem inseminacji..
No ale znając cudne szczęście do tematu zajścia w ciążę, nie będę mówić HOP zanim nastąpi skok.
Jest mi przykro, owszem. Ale na szczęście nie zdążyłam się zbytnio wkręcić. Jestem już zahartowana przez te 2 ostatnie lata. Twarda jak skała, twarda jak meteoryt
A nie "miętka" jak ....ugotowane jajko (?) Staram się wygasić ten gorzki smak rozczarowania i staram się absolutnie nie gasić go pozywieniem.
Zafundowałam sobie hooorrrrrooor online, teraz można iść spać nie myśląc tylko o jednym.
Czekam z (nie)cierpliwością na rozwój wydarzeń tego miesiąca. A jakkolwiek się ułoży i tak coraz bliżej jesteśmy do wyprowadzki stąd i do skoku na głeboką wodę.
juppi Jest trochę stresik jak to wszystko ułoży się "samo" i wskoczy na właściwy tor po sezonie letnim ale w przyszlość patrzę bez lęku. Jak nie tor A to tor B jak nie b to C itp.
Ważne, ze już nie będziemy w tej dziurce w której mieszkamy od maja 2010. uff
Może będzie tak jak kiedyś napisała Maxi. Może po prostu to miesjec, to otoczenie nie sprzyja stworzeniu naszej wymarzonej istotki. MOże jak tylko stad się ruszymy, zmieni się otoczenie, klimat, nastawienie i wszystko to może samo sprawnie się ułoży i to.
A tym czasem...mam kolejne ok 14 dni na ćwiczonka oraz...przesiewkę rzeczy z domu bo wszędzie gromadzi się wszystkiego góra, końca nie widać a wszystkiego nie będziemy ze sobą w te i z powrotem wozić. 
Miłego tygodnia kochane dziewczyny!
Dziękuję, ze jesteście... :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2014, 22:11
Teraz mogę na spokojnie wpis zrobić . Już to przegryzłam . Podobno wiara czyni cuda a tu wcale tak nie jest ja tak wierzyłam . Ale szczerze trzeba prawdzie w oczy zerknąć i pogodzić się z tym że jak 17 lat w ciążę nie zaszłam nie będę nigdy mamą . boli mnie to ale trzeba wreście się z tym pogodzić . podejdę we wrześniu jak wszystko się uda do in vitro i to będzie moja ostatnia próba nie mam już sił na czekanie kiedy w zegarku okres przyjdzie . żebym chodź coś nie tak miałam mogłam bym to leczyć a tak nic nie mogę tylko bezradnie ręce rozłożyć . Mam mega kochanego faceta w tym roku planujemy cywilne i pewnie bez dzieci będziemy szczęśliwie spokojnie całe życie . Jak pan bóg nie chciał mi dzieci dać no trudno warto się z tym pogodzić nawet jak to mega trudne. Już nawet nie mam łez które nie raz się w poduszkę wylewało dla czego mnie tak Pan bóg ukarał a kobiety które własne dzieci zabijają mają je co rok . Czemu życie jest tak nie sprawiedliwe . Na razie to muszę parę miesięcy ochłonąć i później pomyśleć o In vitro tylko raz jeszcze jedna próba i nic więcej nie chcę nic na siłę bez dzieci podobno tez można być bardzo szczęśliwym nawet jak z dziećmi bardziej .Ciężko mi się z tym pogodzić ze nigdy nie będę miała własnych dzieci ale jakoś muszę się z tym pogodzić jakoś to musze poukładać dla tego tez nie jest mi już ovu potrzebne ale będę tu zerkać i niekiedy się wygadywać bo jednak tu nie jedna tak się czuje jak ja a troszkę pocieszenia nigdy nie zaszkodzi . Życzę wam powodzenia . Bo ja już dokładnie wiem że nigdy nie zostanę mamą nawet się zastanawiam czy u mnie czasem In vitro nie będzie tylko wyrzucenie kasy i wiele łez ....
CIĄŻA ROZPOCZĘTA 22 Listopada TAK JESTEM w CIĄŻY po 17 LATACH
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2015, 16:13
anty tpo - obojetnie kiedy
tsh - obojetnie kiedy
ft4 obojetnie kiedy
ft3 obojetnie kiedy
fsh 2-6dc
estradiol 2-6dc
lh 2-6dc
progesteron 20-22 dc
testosteron 2-6 dc
prolaktyna 2-6 dc
tm gdzie napisalam 2-6 dc te badania robimy w jednym dniu ..
Dziś w nocy we śnie widziałam 2 piękne kreseczki na teście
Szkoda,że to tylko sen 
02.04 moja koleżanka urodziła synka
Też po problemach niestety :(Pierwsza ciąża pozamaciczna+usunięty jajnik+walka o jej życie po zakażeniu :)teraz nareszcie tuli do siebie swój mały skarb 
Mam nadzieję,że i mi się uda 
Dzisiaj nadrobił wczorajszy wieczór, ale i tak myślę że w tym cyklu nic z tego. Postanowiłam kupić mojemu M jakieś witaminki dla facetów, a dla siebie olej z wiesiołka. Mam problemy ze śluzem, może to coś pomoże. Boże jak ja bym nie chciała mieć tej wiedzy - temperatura, śluz, wysokość szyjki, testy owulacyjne, masakra!!! Przestałam cieszyć się
- to teraz tylko prokreacja
:,(
Mam ochotę odpuścić poddać sie. Zostały mi dwa najważniejsze badania do zrobienia - amh moje i badanie nasienia mojego męża. Nie mam kasy na nie, może to mnie tez tak dołuje.... Nie wiem co robić.... Smutno jakoś ....
Postaraj się nie być zbyt niecierpliwa w stosunku do terminu zajścia w ciążę. Według eksperta doktora Raymond Chang z Kliniki leczenia problemów z płodnością (Center for Reproductive Medicine and Infertility) dobrze jest traktować zachodzenie w ciąże jak los wygrany na loterii - ucieszyć się jeśli się zdarzy, ale nie oczekiwać, że od razu na pewno wygrasz. A zatem zoptymalizuj wszystkie możliwe czynniki sprzyjające zajściu w ciążę (upewnij się, że oboje z partnerem jesteście zdrowi i że wiesz kiedy jest najlepszy czas maksymalizujący Wasze szanse na poczęcie), a następnie „stań z boku”, bądź otwarta i pozwól naturze robić swoje.
Taaakk ja o tym wiem, tylko to jest takie trudne, ciężko jest się tak zdystansować.
dzień moich urodzin nadszedł
jestem coraz starsza a dzidziola jak nie ma tak nie ma 
No to jestem po kolejnym teście i test bez zmian (negatywny), test o czułości 10 "pepino", dziś 29dc, czyli jeśli owulacja była 16dc to 13dpo
jednak chyba rzeczywiście cykl był bezowulacyjny, albo jeszcze wcześnie na test
teraz czekam na wizytę może dowiem się coś więcej
no i pozostaje czekać na @ która ma termin na jutro
a jak się nie pojawi to może 31/32 dc raz jeszcze ostatni zrobię test
chociaż chyba jednak wszystko prócz temp (dziś 37,2C) wskazuje na @ piersi już nie sa takie tkliwe, sutki już tak nie bolą no brzuszek pobolewa bardziej...zatem cierpliwie czekam

coraz bliżej do wizyty...Daj mi Panie siłę <)))><
mam nadzieję, że w miarę jasno wszystko opiszę w sumie najważniejsza wiadomość pozytywna taka, że z tego się nie zrobiła torbiel i powoli to "coś" maleje ufff
ale do końca nie wiemy co to jest bo rzeczywiście mógł ten pęcherzyk wtedy pękać jak był taki spłaszczony ale ciałko żółte które wydobywa się w czasie owulacji mogło niedokońca się wchłonąć i w "pomieszaniu" z krwią ono na usg wygląda też jak pęcherzyk ewentualnie to może być ten niepęknięty pęcherzyk ale widać, że maleje więc póki co jest dobrze endometrium mam dość szerokie ( ze stresu zapomniałam spytać ile wynosi) lekarz stwierdził, że takie trochę miesiączkowe ale takie też może być na wczesną ciążę mówiłam mu, że ciąża to nie bo test był negatywny to pytał się co mnie skłoniło do testu to mu powiedziałam, że się dziwnie czułam i takie tam to stwierdził, że może coś być na rzeczy ale za wcześnie żeby na USG coś było widać Ten lekarz to ma więcej optymizmu i nadziei że się udało niż ja ale fajnie iść do takiego człowieka który tak bardzo pozytywnie jest nastawiony no i oczywiście zalecenie jak się @ nie pojawi testować i jak wyjdą II kreski od razu dzwonić do niego a jak się pojawi @ to też dzwonić i on się ze mną umówi na usg ale to jak będzie miałam dyżur w szpitalu ( żebym nie musiała dodatkowo płacić za wizytę
)żeby zobaczyć czy to coś co gdyby w razie byłoby pęcherzykiem niepękniętym się wchłania no i w tym cyklu nie zapisał mi CLO bo mogłoby ono spowodować że to coś mogłoby urosnąć i z 23mm zrobiło by się np 5cm a wtedy trzeba by było skupić się na "leczeniu" torbieli bo to już by była torbiel ufff
ale się rozpisałam więc wniosek taki = CZEKAĆ albo na @ albo na II kreski wieczne czekanie to ćwiczy moją cierpliwość mam nadzieję, że w miarę jasno opisałam no i znowu miałam okazję pooglądać się od środka w tv na żywo 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 20:10
Francja, Bordeaux.
Siedzimy tu już kilka dni z dziewczynami. W sumie jest całkiem fajnie. Oprócz tego, że musiałam się tłumaczyć czemu nie piję. I oprócz tego, że chyba i tak nic z tego. Nie wiem już co ja mam zrobić. Nie chcę tak co miesiąc
No i zostało mi mało czasu. A wczoraj jeszcze pokłóciłam się z mężem, więc już w ogóle pełnia szczęścia. Mamy dzisiaj ładną pogodę, a ja nie mam na nic ochoty zupełnie. Zamknęłabym się w skorupce i przespała wszystko. Nie mam siły... A powinnam się cieszyć z tego, że tu jestem, jestem pierwszy raz we Francji i pewnie ostatni. Powinnam sikać z radości, bo zawsze chciałam tu przyjechać. Ale brak maleństwa kładzie się cieniem na całym moim życiu. Za trzy miesiące przytulałabym swój cud... A teraz? Teraz nie ma się z czego cieszyć. Kolejny raz.
Wczoraj zrobiony pierwszy test i okazał się pozytywny. A myślałam, że się nie udało a tu niespodzianka
w środę czeka mnie beta.
trzymajcie kciuki 
Weekend jak zwykle zbyt szybko się skończył...wrócilismy troszkę zmęczeni ale jak zwykle pobyt na wsi dobrze mi robi...
Staram się nie myśleć o zajściu w ciąże, "ciśnienie" przeszło i od razu czuje się lepiej...nie schizuje sie przede wszystkim i nie dopatruje sie w każdym objawie ciąży.
O dziwo właśnie mam niewiele symptomów nawet przedokresowych!! czasami zakłuje prawy jajnik, troche mam ciężkie piersi, żadnego bólu miesiączkowego, uczucia ciężkiego "nadętego" brzucha etc... czuje się naprawde super:) NO może poza mega sennością czasami ale to chyba z niewyspania (przez weekend dziewczyny mocno daly w kosc porannym stawaniem).
Przewidywany termin przewidywanej: za 5 dni
Jutro badania: moje + S.
Miłego dnia!
no dupa zaspalam na basen
zamiast na 5.45 nasawlam zegarek na 6.45...nie zdaze. Musze z malym yjechac ok 8.30 do szkol...nie dam rady. Dzisiaj pojde wieczorkiem, od jutra na rano
to nie jest wymowka! powaznie mialam isc i bardzo sie zdenerwowalam
Mam nowego laptopika
moge sobie pisac co chce i mezu mi PRZYPADKIEM nie zagladnie 
W sobotę wieczorem wzięłam wszystkie leki jakie przepisał mi ginekolog, w tym dwa różne antybiotyki i powiem że czuję się fatalnie po takiej dawce. Brzuch całą noc mi dokuczał i do dziś dzień jest mi słabo i zbiera mi się na wymioty.
nie wiem jak ja dam radę przyjmować takie dawki przez 3 tygodnie, w chwili obecnej leki odstawiłam nie wiem poczekam może po owulacji lepiej je przyswoję.
Dziś idę do ginekologa. Okresu ani widu ani słychu a tu prawdopodobnie 18 dpo... Mówię prawdopodobnie bo tyle tych leków teraz biorę, że nie wiem czy tamten skok owulacyjny był spowodowany owulką czy lekami, zwłaszcza, że testy były cały czas negatywne.
I nie piszcie, że może jestem w ciąży bo nie jestem. Jak miałabym być skoro seruszkowanie było 4 dc, a potem nic. 10 dni plemniki nie mają szans przeżyć...
Mam tylko nadzieję, że nie okaże się coś złego... Bo jak okaże się, że jeszcze jedną chorobę mam to... chyba się zastrzelę 
EDIT:
No i pięknie... jeszcze ten debil tu wraca
Ja się dzisiaj chyba faktycznie zastrzelę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 09:25
Dziś czuję się hm.. no tak w sumie to na dwa razy. Zależy. Mdłości przychodzą i odchodzą, takimi falami. Blah!
I kolejny dzień z głowy ?
Przez tak złe samopoczucie nie mogę nawet nic zrobić..
Do tego co z tymi mdłościami ? Macie jakieś sposoby żeby się pozbyć ??
Cały czas źle sie czuję. Śluzu jest baaaardzo dużo i jest strasznie wodnisty.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 14:55
Testy owulacyjne wyszły ładnie, dobrze, że nie straciłam kasy na drugą wizytę i usg. Weekend szaleńczy
Teraz zostaje czekać i się modlić aby moje 5 mm endo wystarczyło dla naszego nowego życia. A może trochę przybrałao:) kto to wie? w razie czego mam receptę na dupfaston.
Jak wszystko będzie dobrze testuję 24 kwietnia w rocznicę śmierci mojej babci kochanej. Chce wierzyć że te święta pomogą mi, że wymodlę sobie to dziecko. Jedno życie się skończyło to może nowe się zacznie.
Wczoraj byliśmy na basenie i do mojgo męża przyszła mała dziewczynka pół godziny się z nią bawił widzę,że już by chciał ja też. Więc czekamy modlimy się i czekamy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 10:59
Wczoraj nastąpił nieoczekiwany zwrot wydarzeń
Gdy stałam na balkonie podszedł nagle mój mąż i tak z niczego przytulił się i zaproponował wycieczkę do Ogrodów Botanicznych (On doskonale wie jak ja uwielbiam kwiaty). Oczywiście nie mogłam odmówić. Pojechała z nami także moja przyjaciółka. Było naprawdę bardzo miło.
Dzisiaj rano w końcu przyszła długo oczekiwana miesiączka. Oddaliśmy też z mężem jego nasienie do badania. Spermiogram będzie na jutro, ale posiew dopiero za tydzień. Mam tylko nadzieję, że go niczym nie zaraziłam i chociaż u niego nie będzie żadnych problemów.
Dzisiejszy dzień byłby nawet bardzo miły, gdyby nie wizja pisania Pracy Magisterskiej. Oj gdyby mi się tak chciało jak mi się nie chce to byłoby idealnie.
No to pisanie pracy trzeba znowu przełożyć...dzisiaj wizyta u gina. Mam nadzieję, że uda się szybko wyleczyć to moje dziadostwo!
Po wizycie u doktora! Hurra! Jeszcze w tym miesiącu będziemy mogli starać się o dzidzię!!
Boże dziękuję, dziękuję, dziękuję!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2014, 22:07
OBOJĘTNOŚĆ
I znowu nowy dzień... Dziś kolega mojego M zafundował mi pobudkę o 5;30 uroczym telefonem, eh. Ja dziś na popołudniu do pracy miałam nadzieję, że trochę sobie pośpię. Jutro znów do lekarza, ciekawa jestem co mi powie, eh... jakoś tak nie nastawiam się na pozytywne wieści, mam złe przeczucia co do tego cyklu. Jutro też nie pośpię bo do lekarza na 8 i stres przed wizytowy zrobi swoje. Ogólnie znów zaczął się sezon przychodniowy... co dwa dni monitoring jajeczka. Zaczęły mi się dni płodne a z mężem będziemy się w sumie mijać. Nie chce mi się jechać do pracy... i czekam byle do piątku.
Eh co się dzieje teraz Ovu mi przesunęła Owulację na 24.07 gdzie właśnie w ten dzień i dzień następny nie
:-/Jestem zła...No nic ,ale chociaż 3 dni wstecz pod rząd i 2 dzień po
.Bolą mnie sutki,podbrzusze i jestem zmęczona eh... do tego temperatura od 3-4 dni ponad 37 stopni...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.