Jaime King to prawdziwa weteranka show biznesu. Karierę zaczynała jako 16-latka - z powodzeniem próbowała wtedy sił w modelingu. Gdy miała 21 lat, zagrała w Pearl Harbor, a rola ta przyniosła jej kolejne propozycje i popularność.
W wieku 28 lat Jaime wyszła za mąż za reżysera Kyle'a Newmana. Po sześciu latach para doczekała się dziecka. Dziś King jest szczęśliwą mamą uroczego chłopca.
Okazuje się, że aby urodzić dziecko, aktorka stoczyła ciężką batalię. Walczyła o potomstwo przez 5 lat. 5 razy poroniła, 5 razy była sztucznie zapładniana.
Na Instagramie gwiazda zamieściła notkę, która ma wesprzeć inne kobiety nie mogące zajść w ciążę. Pokazując urocze zdjęcia syna opisuje trudny czas choroby. Okazuje się, że Jaime cierpi na zespół policystycznych jajników i endometriozę. To dlatego posiadanie dziecka wydawało się wyzwaniem nie dla niej.
W końcu się udało - Jaime urodziła (choć poród był - jak wspomina - koszmarny).
Warto było. Spójrzcie na małego:)
http://www.kozaczek.pl/plotka.php?id=55525
Są takie dni że wszystko jest w porządku żyję sobie spokojnie pogodzona z myślą że nigdy nie będę mamą a czasem wystarczy zdjęcie małych stópek i ryczę jak bóbr; na dodatek mam 45dzień cyklu jestem osłabiona i wystraszona bo od 1go mam zacząć pracę a nic nie wiem poza wypisaniem kwestionariusza osobowego
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2014, 14:54
BYLIŚMY DZIŚ NA BADANIU DOPPLEROWSKIM

Dziś mamy ostatni dzień 26 tygodnia byliśmy na badaniu dopplerowskim czyli przepływy łożyskowe i pępowinowe
wszystko jest w jak najlepszym porządku
... Pani DR zmierzyła też Mikusia i pokazała buźkę w 4 D wreszcie się pokazał urwisek mój kochany
jest piękny no i najważniejsze że zdrowy








26DC 9PO
Szok 37.00... A ja z tych zimnokrwistych.
Byłam pewna, że zobaczę spory spadek, taki poniżej krechy. Śmieszne ze mnie stworzenie, gdy wszystko idzie dobrze to ja zaczynam się wycofywać...Na zakupach w bierdonie: wszystkie dzieciaki jakieś takie wredne, płaczące, kapryszące, nieznośne...Może to tylko mechanizm obronny? Żeby dobrze przygotować się na @ to trzeba sobie obrzydzić macierzyństwo?!
Od dwóch dni w ogóle nie mam apetytu, a przecież jestem mały łakomczuch. Zwłaszcza przed okresem nie przepuszczę niczemu co czekoladowe! Ale do małpy jeszcze 3 dni /PI razy drzwi/ więc jest czas na pochłonięcie miliona kalorii. Póki co żyje na samym winogronie, nic innego mi nie włazi. Może to kwestia tych upałów. Nawet MOJA KAWUSIA /bezkofeinowa/ mi nie smakuje, wylałam od rana 3/4 filiżanki...Piękny ten urlop QWA! Piękny!!
Jeszcze luby mi truje dupe o projekt ikonki...nie chce mi się!! Pomalować, porysować chętnie ale nie pieprzone ikonki w PSpie ;/
Przespalam całe popołudnie, teraz tylko kąpiel i dalej spać...Najgorszy urlop ever!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2014, 22:25
Te upały mnie wykańczają, czuję się strasznie jak widzę na termometrze 34 stopnie.... Aż dziwne bo gdybym nie była w ciąży to taka pogoda by mi odpowiadała
A teraz ledwo mogę oddychać, ledwo chodzę i kręci mi się w głowie, nie wychodzę teraz z domu tylko siedzę przy wentylatorze i się chłodzę 
Byliśmy wczoraj na wizycie u gina na którą czekaliśmy w dusznej poczekalni ponad 2 godz... Z każdą wizytą wydaje mi się że mój lekarz prowadzący nie spełnia moich oczekiwań, niby dobry lekarz ale ma chyba za dużo pacjentek i przyjmuje wszystkie tak na szybkiego byle jak... po ostatniej infekcji nawet mnie nie zbadał, nawet kiedy mówiłam że czuje że nadal coś tam jest to powiedział żebym kupiła sobie HydroVag i to wszystko, sprawdził serduszko Młodego i to cała wizyta. A teraz jeszcze im bliżej porodu to tym bardziej się go boję, boję się bólu, boje się całego tego porodu, połogu, jeny boję się wszystkiego... czy dam radę urodzić? A jak będę miała ciężki poród? Im bliżej końca tym większy stres przed nieznanym...
Mam już siebie dosyć. Tego ciągłego użalania się nad sobą, łez, wmawiania sobie że nie jestem pełnowartościową kobietą.
Cały czas jestem w złym humorze, moje życie do godziny 16-17, zanim Łukasz wróci z pracy, jest wegetacją. W sumie to nie robię nic konkretnego. Szlajam sie po domu i udaje że mam coś do robienia. W efekcie zmarnowałam tak pół roku swojego życia.
Pół roku użalania się nad sobą, płaczu i wegetacji.
Udaje że pisze prace dyplomową, a w sumie nie napisałam jeszcze nic.
Jeszcze niedawno myślałam że sobie poradziłam z wszystkim, że wyszłam na prostą. I znowu dołek.
Za 10 dni pielgrzymka. Mam nadzieje że dzięki pielgrzymce jakoś wyjdę na prostą. Po cichutku liczę na parę osób które mam nadzieje pomogą mi ostatecznie zażegnać mój kryzys i załatać rany.
Chciałabym znów odzyskać wiarę. Nie tylko w Boga ale też w lepsze jutro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2014, 14:17
u nas dupa ;-( pani psycholog stwierdziła ze musimy przepracować żałobę i później się zgłosić. bo wszystko w nas takie świeże. jak na początku hamowałam płacz to się pyta dlaczego tak bez emocji o tym mówię. jak płakałam to ze za dużo emocji wiec kurde jacy mamy być. męża ojciec zmarł 15 lat temu a on na wspomnienie taty już ma łzy w oczach, takich tragedii się nie zapomina. czas leczy rany taaa jasne ale chyba tylko na ciele bo na duszy nie. odechciało mi się wszystkiego ;-(
I uwaga jest przełom, codziennie robiłam testy owu. Wreszcie i rano i wieczór wyszły 2 kreseczki. Zabieramy się z moim B do roboty. Chyba jest przerazony i czuje presję. Trudno
muszę mu to jakoś wynagrodzić 
Dziś nareszcie udało mi się skontaktować z lekarzem z kliniki invimed i dowiedzialam sie ze w sobotę muszę pojawić się w klinice. lekarz jest zdziwiony ze leki nie poskutkowaly i @ nie nadeszła. kazał jeszcze dla pewności wykonac test ciążowy aby na 100% wykluczyć ciążę. na 10 rano wizyta zobaczymy co bedzie dalej. pewnie jakies leki mocniejsze zeby zmusić @ do wizyty i pozniej badania hormonalne. no chyba ze zdarzy sie cud i @ przybedzie do soboty to sprawa zalatwiona zrobie badania hormonow i dopiero pojade na wizyte do kliniki. szkoda tylko ze w jedna strone to 150km. ale co jak trzeba to innego wyjscia nie ma.
W pracy po urlopie masakra. dzis po dokladnym przeliczeniu naszych dochodow doszlismy z mezem do wniosku ze narazie ona sam musi wyjechac do niemiec bo we dwoje jak porzucimy prace to nie uciagniemy tego finansowo niestety. dlatego wstepny plan jest taki ze narazie to mąż pojedzie tam sam a my? nie wiem jeszcze kiedy ale to pewnie czas pokaze. zobaczymy jak to wszystko sie potoczy ale nic nie bede robila na siłe bo to nic nie pomorze a zaszkodzic moze jak najbardziej. mam metlik w glowie bo tyle sie dzieje ze w polowie tego poprostu nie ogarniam...caluski
Tak siedzę i myślę, że jednak, mówiąc wprost...do dupy jest.
Chyba że gdzieś są jakieś wielkie pokłady nieopisanego szczęścia przede mną...
Jestem na OF od 8 miesięcy, każdy cykl owulacyjny, w ogóle cykle 28-30 dni, zawsze wszystko w porządku, problemów brak. I bardzo się cieszę gdy widzę, że kolejnej dziewczynie się udaje, super się patrzy jak ktoś się stara i walczy a później pojawia się ten długo wyczekiwany, maleńki cud
fajnie, że potrafimy pokonywać przeciwności losu, daje mi to ogromną nadzieję, że może kiedyś w końcu i na mnie przyjdzie pora...I daje mi to trochę smutku bo niby nie mam problemów ze zdrowiem - to jest ten mój problem...czasem żartuję, że nie ma ludzi zdrowych są tylko niezdiagnozowani
cóż, może ja też jestem takim przypadkiem. Najgorzej nie mieć niczego do zrobienia, nie zbijać prolaktyny, nie leczyć tarczycy, nie wywoływać owulki tylko czekać na cud, który coś nie chce nastąpić. No i ta diagnoza : niepłodność idiopatyczna - brrr skóra cierpnie. Jak to ktoś powiedział tu na ovu "chyba idiotyczna".
Dlatego w poczuciu robienia czegokolwiek ze sobą łykam wiesiołka! Aczkolwiek moja wiara w ten suplement jest, powiedzmy sobie szczerze, bardzo ograniczona. Ale to akurat zboczenie zawodowe - dopóki coś nie jest przebadane i opisane w randomizowanych badaniach z metaanalizą i czym tam jeszcze, dopóki nie zajmą się tym szacowne towarzystwa i nie wydadzą wytycznych postępowania, ciężko mi uwierzyć w skuteczność czegokolwiek. Raczej oko i szkiełko wyznaczają moje postępowanie w życiu zawodowym.
Ale tak sobie łykam, bo może może...ten cud, to na niego czekam.
Nadzieja i wiara są większe niż to oko i szkiełko 
A ze spraw codziennych - czekam na owulkę, już powinna być ale poza płodnym śluzem, jak na razie niezbyt obfitym, nic o niej nie świadczy. Więc mam nadzieję, że będzie w pt lub sobotę bo wtedy mamy okazję
No i myślę o hsg, chociaż wolałabym najpierw zrobić konkretny monitoring i pogadać z kimś trzecim co o tym sądzi. Niestety wizyta u podobno dobrego ginekologa dopiero za 2 miesiące!! akurat kiedy chciałam trochę podkręcić tempo diagnostyczno-lecznicze - nic z tego ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2014, 16:44
Spadłam z tego wysokiego konia i chyba się połamałam....boli, okropnie boli...;(( znowu płacz, że bycie matką nie jest mi pisane....
Dzisiaj same cudowne wiadomosci..dzwonili do mnie ze szkoly! dostalam sie na kurs jezykowy za darmo! dostalo sie tylko 15 osob w tym ja! zaczynam szkole ( j.angielski znam ale chce podszlifowac) 3ego wrzesnia o 9 rano 
-Hej! Już wróciliście? Razem z dziećmi byliście na wakacjach?
-Z dzieckiem,z synem 
Takie "miłe" powitanie po wakacjach miałam dzisiejszego ranka.
Ale nie ma tego złego.....
Od września mam pracę u męża i razem będziemy 3 miesiące 
Na dzidziusia poczekamy aż mąż zjedzie na stałe do domku,biznesik pomału rusza i w następne wakacje ruszą starania 
Ehh...jestem zmęczona tą pogodą...
Chciałabym gdzieś wyjechać schować się przed światem, nie mieć problemów i pożyć sobie tak beztrosko...
wszyscy są w ciąży, tylko nie ja... WHY , BUUUUUUUUUUUUUUUUUU
Witajcie moje drogie:)
Jestem z Wami od wczoraj, a staramy się z mężem o dziecko od miesiąca. Szczerze to myślałam, że to będzie szybko, raz może pięć i będę w ciąży, a tu niestety. Zmieniam swoje nastawienie bo za bardzo się nakręciłam i bardzo rozczarowuję się. Chcę zmienić swoje życie i przestać pędzić w sumie to sama nie wiem za czym...
Jeżeli macie podobne nastawienie piszcie, chętnie porozmawiam:) Miłego wieczoru.
babcia mi dzisiaj powiedziała że będzie to chłopczyk bo nie zabrało mi urody hmm czy ja wiem mam pryszcze na plecach i dekoldzie no i chciała bym chyba córkę bo synka już mam to nie znaczy że nie będę kochać syna lub będę zawiedziona tylko tak w duszy sobie marzę ale co będzie to będzie byle było zdrowe nic nie jest ważniejsze
no i na synka mam już ciuszki hih
jakaś oszczędność
zobaczymy może w piątek się dowiemy
jestem podekscytowana

Od dziś luteina na 3 miesiące. W piątek do nowej pracy, jestem bardzo ciekawa jak będzie, choć z pracy 6h dziennie będę musiała przestawić się na pracę 8,5 i czasem w weekend. Zastanawiam się jak na starcie mam powiedzieć o szpitalu (hsg)
. Kierowniczka nie będzie zadowolona. No ale trudno, coś jest dla mnie ważniejsze a skoro czekali na mnie 2mce i nie mają wielu chętnych to raczej nie wywalą mnie za kilkudniowe zwolnienie.
Moj M pełen wiary i zapału. Na urlopie, wiedząc, że to ,,te dni'' spisywał się rewelacyjnie, Jemu chce się bardziej niż mi, ale może to też dlatego, że jakoś przestałam wierzyć w ten cud. Jego teratozoospermia, moje endometrium 6mm!! O czym tu wogóle mówić, a jeszcze dziś kolejny przetrwały, niepęknięty pęcherzyk...ech...dziewczyny, skąd bierzecie siłę, wiarę??
Dzisiaj mam kiepski nastrój. Chciałam sobie kupić jakieś spodnie ciążowe, niby za wiele jeszcze po mnie nie widać, ale jeżeli nie dostanę w poniedziałek chorobowego to będę musiała wrócić do pracy a nie mam nic luźnego do ubrania, a w markecie to ciężko będzie jak będę miała dopasowane spodnie. Jeszcze muszę mieć ciemne i nie mogą być krótkie tylko długie albo do łydki. Jeszcze jak się nasłuchałam jaka to jestem gruba, puszysta, jak baba mi dawała jak nie jakieś kwieciste to jakieś takie okropne że wyglądam na 3 razy większą niż jestem w rzeczywistości. Czy ja dużo wymagam!!!! Chcę tylko coś klasycznego jednolitego a nie powyciągane łachy które kupując i tak nie założę, bo jestem tylko w ciąży i chcę wyglądać jak człowiek , a nie odstraszać swoim wyglądem. Jeszcze znajoma z którą byłam to mówi że nie kupię tego co chcę tylko powinnam wziąć to co jest, im szybciej zaakceptuję to jak wyglądam tym lepiej. Ale ja nie mam problemu z tym że noszę rozmiar 46, a nie raz większy w zależności od fasonu, ale słuchać co chwile tu mamy duże rzeczy, tu coś jest dla puszystych, to szlak mnie trafia. Jeszcze mojemu dziecku się to spodobało i zaczęła mówić mamo a w to się zmieścisz!!!????Boli to bardzo!!! Przykre to wszystko!!! Byłam już w 2 miastach , szukając sklepu dla ciężarnych, zwiedziłam kilka lumpeksów i nic, to kobieta w ciąży nie ma szans jakoś wyglądać
!!! Lepiej niech zamknie się w 4 ścianach i tyje, tylko co ma zrobić jak musi iść do pracy. Co ma zrobić jak w pracy nie może nosić sukienek
Zostaje mi tylko wrocław, może tam coś znajdę
Z bluzkami nie ma problemu, gorzej ze spodniami, a w getrach czy dresach się nie widzę, bo nigdy tak nie chodziłam, zawsze w dżinsach czy spodniach na kantkę.
Nie wiem jak nie dostanę chorobowego.....to nie wiem jak ja do pracy pójdę .
MAM MEGA DOŁA!!!!!!
Jak tu nie wpaść w depresję.
Staram się dbać o siebie , pilnuję co jem żeby za bardzo nie przytyć,ale co na to poradzę że za późno dowiedziałam się o tarczycy i na próżno się odchudzałam, bezskutecznie.

Wczorajszy dzien byl straszny!! Samopoczycie przez caly dzien do kitu, mimo lekow. Chyba wlasnie one powodowaly okropne nudnosci, nie liczac tego,ze czulam sie jakbym sie nawalila i to tak porzadnie. Belkotalam cos pod nosem, a jak zadzwonila p. doktor, to nie moglam sie wyslowic. Maja juz piersze wyniki- tak wiec zegnajcie starania
na minimum 3 miesiace, zaczynam terapie
diagnoza - Complex Hyperplasia . Mam podobno duzo szczescia,ze przez tak dlugi okres ,zmiany nie przerodzily sie w ..... nawet nie chce tego mowic glosno.
Musze ulozyc sobie w glowie plan na wszystko, musze zadbac o swoje zdrowie, musze schudnac, przeczytalam, ze nadwaga zwieksza ryzyko 10 krotnie wystapienia raka endometrium, wiec....potrzebuje pomocy ;( tylko kto mi pomoze??!! chyba nie moge zbytnio liczyc na nikogo, musze jakos sama sie zmobilizowac!!
Reszte badan bedzie pod koniec tygodnia, mam nadzieje, ze juz nic zlego tam nie znalezli. Juz za duzo tego... wystarczy mi tych kiepskich wiadomosci....
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2014, 19:20
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.