Anuśla Musisz dać życiu szansę 27 grudnia 2020, 08:56

Cz. 2. Szpital.
Na sali leżałam z dwoma innymi dziewczynami w podobnym wieku, też z pierwszym dzieckiem, też po cesarce tylko 2 dni wcześniej. Rano wstałam z cewnikiem żeby trochę sie przejść. Nakapalam krwia na podłogę. Nie moglam sie schylac, więc mylam to noga. Potem wyciagnieto mi cewnik i przywieziono mała. Zostalam poinformowana, że zalozono jej na pampersa jakaś folijke na mocz, bo bedzie miała badana cytomegalie. Zimny strach zajrzał mi w oczy. Czyżby miała jakies symptomy? Po co ja badaja skoro dostarczyłam badanie z wysoką awidnoscia? Potem dowiedzialam sie od neonantolog, że to profilaktycznie, bo ja miałam przeciwciala, wiec sprawdzają. Ale Klarcia nie chciala wspolpracowac. Srala caly czas i siki udalo sie uchwycic dopiero wieczorem. Poszły transportem do Prokocimia. Na dniach mam dzwonić po wyniki.
Po cc czułam sie trochę oslabiona, ale ogólnie ok gdyby nie to, ze strasznie bolały mnie żebra. Zglosilam to na obchodzie, ale stwierdzono, że to normalne po porodzie.Cały dzień przystawialam mala, ale z piersi leciala tylko siara. Koleżanki z pokoju wypisano do domu. Przyjechała nowa dziewczyna po cesarce. Nadeszla noc a mała pol nocy płacz. Dla mnie wszystko nowe. Pierwszy raz ja podnioslam. Po cesarce to trudna sprawa. Pierwszy raz zmienialam pieluche, darla sie w nieboglosy. Plakala tak bardzo, że o 3 w nocy zadzwonilam po pielegniarke. Jak mnie zobaczyla to wzięła dziecko na noc. Musiałam wyglądać fatalnie. Umylam sie i przespalam. Klarcie przywieziono o 7. Chciało mi sie plakac. Nie chcialam żeby ja przywozono, bałam się jej i czulam, że ona boi się mnie. Że robie wszystko niedelikatnie i ja krzywdze. Ze nie potrafie jej dac tego co ona chce. Potem znów badania. Neonantolog pokazala mi jej wedzidelko, że jest do podciecia. Była też bardzo glodna. Chciało mi sie plakac, ale podalam jej mleko modyfikowane. Kolejna noc nieprzespana, ale mała już spokojniejsza. Dolaczyla do nas kolejna dziewczyna po cc. Te dwie dziewczyny miały już drugie dziecko, więc wiedzialy co i jak. Dla mnie wszystko było nowością, wszystkiego sie balam. Czulam się tak strasznie samotna. Najchętniej oddalabym mała na caly pobyt do pielegniarek. Ale juz jutro piatek i wypis!
Poranny obchód. Profesor:Pani wyjdzie w poniedzialek, bo nie mamy jeszcze wynikow anty xa żeby dobrac dawke heparyny. Omg, plakalam pół dnia. Nie mogłam podołać emocjom, tak bardzo chcialam żeby był przy nas mąż. Dowiedzialam sie tez, że podawalam malej za malo mmleka modyfikowanego, zupelnie pomylilam dawki. Zawodze ja na każdym kroku.
W sobotę poszlam do pielegniarek po kolejna porcje mm. Tam jedna z nich stwierdziła, że mam piersi laktacyjne i widac, że jest w nich mleko. Poszla ze mna do sali. Przystawiala mała. Stwierdziła, że nie polyka pokarmu z powodu krotkiego wedzidelka. Ale ja mam mleko, więc mam odciagac i jej podawac, a resztę dokarmiac. Podala namiary na speca od wedzidelek. Siadlam z wielka doza nieufnosci do laktatora. Pierwszym razem odciagnelam 20 ml. Wow, coś tam jest! Potem było go coraz wiecej. To byl dla mnie przelom. Mój baby blues zostal przelamany. Karmilam Klarcie choć częściowo wlasnym mleczkiem. Przed porodem karmienie było mi obojetne. Chcialam karmić piersia, ale gdyby była potrzeba modyfikowanego, to mowilam ze nie bede sie szczypac. Szczypala mnie za to Klara. Sutki poranione, dobrze że mialam.lanoline i kompresy z multi mam. To karmienie urosło do rangi najważniejszej rzeczy na świecie. Chciało mi sie wyć, że dzieci z pokoju pija z cycka, a moja Klarcia nie. Nie wierzyłam, że to na 100% wina wedzidelka. Ja, jej matka, nie potrafie jej wykarmic, musze jej podawac chemie. Dopiero jak zaczelam odciagac dzieki radom tej pielęgniarki, moje nastawienie sie zmienilo. Koleżanka z pokoju poratowala mnie woreczkami do wyparzania w mikrofali i tak wygladal mój dzień: pielucha, karmienie, pielucha, sen malej. Ja w miedzyczasie laktator, kurs do kuchni żeby umyć i wyparzyc. I tak w kółko. Jakoś zlecial tydzień. Odkrylam, że poznajemy sie z mała. Zaczelam na nia patrzyc z czułością i zachwytem, stopniowo wyzbywalam sie strachu. Nadal jednak bolały mnie żebra, bardzo trudno było podnieść sie z łóżka. Nadszedl poniedzialek, wyczekiwany powrót do domu. Jeszcze nigdy nie tesknilam tak za mężem. Profesor na obchodzie: pani jeszcze zostanie do jutra, nie ma dzisiaj wyników anty xa. Świat mi zawirowal, łzy napłynęły do oczu. Oczywiscie może pani wyjść na własne żądanie, dodał prof. Pytam czy moge wtedy jutro odebrać wyniki. Tak, może pani. No to sru, wychodze na żądanie! Z malutka wszystko ok, dostała wypis. Mamy tylko zgłosić sie w styczniu na usg glowki, bo w usg wyszły niesymetryczne komory mózgu. Ponoć to sie zdarza bardzo często i do miesiaca one sie wyrownuja, a jak sa nieposzerzone to nie ma sie czym martwić. A wiec nie martwię się na razie. Ja miałam jeszcze usg, zmiane opatrunku i do domciu. Ubralam mała w ciepły pajacyk. O dziwo sie nie darla. Zeszłysmy na dół z pielęgniarka. Tam czekał na polu tata. Mógł wejsc z fotelikiem. Alez to byly emocje. Kiedy wsiedlismy do auta mąż powiedział, że ma tyle emocji, że nie może złapać oddechu. Widzialam że ma lzy w oczach. Wiezlismy najwiekszy skarb naszego życia. Do domku😄


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2020, 08:59

Dzisiaj miałam, a właściwie mieliśmy iść na wizytę. To byłby 10t3d. Mieliśmy zobaczyć rączki, nóżki, główkę...
Czasami zastanawiam się, czy dobrze że poszłam do lekarza na NFZ i dowiedziałam się wszystkiego wcześniej. A może "łatwiej" byłoby mi iść dziś i nie denerwować się przez ostatnie 2 tygodnie, może lepiej byłoby nie przezywać tego horrou tak długo? To byłaby jedna krótka wiadomość, bez żadnych wątpliwości...

W piątek jedziemy w góry. Mieliśmy jechać z zamiarem patrzenia na Kasprowy z dołu. Plany się zmieniły. Mam nadzieję, że choć na chwilę uda mi się tam zapomnieć o tym co nas spotkało.

Kocham Cię moje Serduszko :*

Za dwa cykle spróbujemy znowu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 11:12

Paragonik_93 Paragonikowe starania! 7 listopada 2014, 09:30

U endokrynologa w porządku podobno wyszły badania. Chociaż ja się na tych hormonach wszystkich nie znam i pewnie czegoś się bym dopatrzyła, no ale zostawmy to i trzymajmy się, że jest dobrze. U ginekologa byłam też wszyscy mówią to samo paciorkowca się nie leczy. Więc zostawiam tego paciorkowca. Trudno nie będę z nim walczyć. Dostałam tylko gynalgin, bo podobno mam zasadowy odczyn i mam to brać i od grudnia mogę się starać na nowo. Nie wiadomo tylko jak mój mąż, bo ma wizytę u urologa w sobotę. Bakterii już nie ma!!! Już mi go szkoda od tych antybiotyków, które dzielnie bierze ...

To już jutro - wizyta. Boże proszę miej Nas w Swojej opiece 2064147zobfwp0uxt.gif.
Tak bardzo cieszę się, że mąż jedzie ze mną na wizytę, będzie mi lżej <3 Mam ogromną nadzieję na same pozytywne wiadomości. Jednego Maluszka straciliśmy Panie nie pozwól byśmy i tego utracili...647853t2jkylshju.gif.
Jutro oczekuję dobrych wieści, pozytywnego obrazu USG <3 na którym zobaczymy Nasz Cud, który trwa, rozwija się prawidłowo a jego serducho pięknie bije <3 <3 - nie ma innej opcji !! Trzeba myśleć pozytywnie !! Tyle czekałam na wizytę wytrzymam jeszcze trochę :) a jutro zakładamy kartę ciąży i w końcu podzielimy się dobrą nowiną z rodzicami i rodzeństwem <3 jestem ciekawa jak zareagują bo to już będzie 9/10tc :P długo udało Nam się trwać w tym sekrecie chociaż wiem, że mojemu Miśkowi było ciężko tak prosto w oczy matki "kręcić". Mam najcudowniejszego Męża na świecie <3
A jutro będziemy się radować bo piękne są dzieła Pana <3 989318pgqolztaen.gif

6dc cyklu Boze jak ja bym chciala, jeszcze przed koncem roku zajsc w ciaze. Boze prosze!!!??? Mialo byc na luzie??? Ach w grudniu monitoring postanowione! Zobaczymy na czym stoimy. Moze jakie cenne rady dostaniemy! Ach....

Ciezki byl ten weekend ...z siostra postanowiliśmy pomoc drugiej siostrze w robieniu wiazanek i handlu ...wstawanie o 2 w nocy rozkladanie sie i przyjazd o 22 dawal nam we znaki...nie bylo czasu myśleć o ciąży wogole ...zajelam się robota i bylo ok ale i zaczelam doceniać swója prace czasem też miewam gorsze dni ale nie ma takiej tragedii kazdy grosz się liczy dla nich i kupa pracy...

Mimi89 Czekamy na malego Dania :) 4 listopada 2014, 11:57

no i już widzę że okres się zbliża... jutro pojawi się na bank :/ fuck

8 tygodni i 1 doba życia Maliny.

Rodzicielstwo to emocje. Bardzo różne, to rollercoaster emocji. Potęgowany zmęczeniem. Mężuś wrócił do pracy, wyjeżdża w poniedziałki, wraca w czwartki. Także pozmieniało się, radzimy sobie same. Czasem pomoże mama i siostra.

Rodzicielstwo oznacza - dla mnie (na tym etapie, na którym jesteśmy):

1. NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ:

Nie wiem nigdy, czy czeka mnie 4 godziny snu pod rząd czy pobudki z turbodrzemek co 10 minut. Nie wiem, czy dzień będzie spokojny, czy będzie super trudny i na koniec pomyślę sobie "po co mi to było?". Nie wiem, czy jej drzemka dzienna wyniesie 45 minut, z czego 45 minut na rękach, czy 45 minut z czego 45 minut z szumisiem, czy w sposób łączony, czy też jej dzienna drzemka wyniesie 3,5 godziny. Gdy już płakałam z bezsilności i napisałam wiadomość z prośbą o pomoc, bo tak słabo spała (11-12 godzin na dobę, to bardzo mało, jak na niemowlaka, bardzo mało, by rodzic mógł ogarnąć siebie, w zasadzie rodzic w takim wypadku siebie nie ogarnia), następnego dnia przespała 22 godziny na dobę.

2. NAUKA:

Nauka siebie nawzajem, nauka tego, co Malina lubi, a czego nie znosi. Nauka jej charakteru, nauka jej całej. Już wiem, jaką wodę do kąpieli lubi, jaką wodę do przemywania w ciągu dnia lubi. Jak lubi być przebierana, żeby nie było wielkich żali i frustracji, a jedynie małe smuteczki. Jak lubi być noszona. Prawie zawsze wiem, dlaczego płacze. Wiem, co działa, żeby pomóc jej zasnąć. Uwaga - wiem, że dziecko trzeba uśpić. Tego nie wiedziałam. Nakarmić, przebrać, umyć, spoko. Ale, medal mi się należy, nie wiedziałam, że dziecko trzeba uśpić. Przecież jak jest zmęczona to zaśnie?! Co nie? No nie. Nie zaśnie, a przynajmniej nie zawsze i w zasadzie często potrzebuje pomocy w zaśnięciu. Nauka, co jeść, żeby nie miała reakcji skórnych po mleku. Nauka tego, że nie znosi smoczków. Nauka przytulania i miziania, bo w tym całym przebieraniu, karmieniu, ulewaniu, tak zdarzało mi się zapomnieć o przytulaskach. Największą nauką płynącą z rodzicielstwa jest jednak to, że taki mały Berbeć niby nic nie potrafi. Niby. I nic. A naprawdę potrafi świetnie się uczyć. Ona się uczy każdego dnia. Wydaje coraz to nowe dźwięki. Potrafi skupić wzrok na danym przedmiocie. Wodzi wzrokiem za przedmiotami lub osobami. Robi po swojemu "noski-noski" - co jest rozczulające! Nie kontroluje głowy w takim stopniu, więc jak powiem "noski noski" to zaczyna całą głową trochę jak taki piesek z kiwającą głową do samochodu (Malinko wybacz porównanie!).

3. PRZYBYCIE W NIEODPOWIEDNIM CZASIE:

Nie udało mi się jeszcze wyrobić na cokolwiek. Albo jestem za wcześnie, albo za późno. Bo to dodatkowa pielucha tuż przed wyjściem do zmiany, albo jednak się karmimy przed wyjściem, a to mam muchy w nosie i ból istnienia, w związku z tym nie schodzi z rączek. A jak ją już uda mi się zapakować, to nie patrzę na zegarek i schodzę, najwyżej czekam np. w przychodni, ale już jestem na miejscu.

4. ELASTYCZNOŚĆ:

Śniadanie o 13:00? Czemu nie! Pierwszy posiłek warto zjeść. Owsianka na mleku kokosowym z rodzynkami, bananem, cynamonem, kardamonem... Tere fere. Kanapka z dżemem jest pyszniutka!!! Zwłaszcza taka robiona jedną ręką, bo drugą trzyma się Berbecia. Prysznic codziennie? Bez przesady, wielcy ludzie żyją w brudzie. Drzemka o 9:00? W zasadzie przyda się, skoro tańcowałyśmy do 2:00, a potem pobudki były do 1,5 godziny. Smoczek? Ale przecież smoczki są nieodpowiednie, sprzyjają wadom zgryzu itp. Ale jak już masz poranione sutki i dziecko chce się przystawiać co godzinę, to masz dość. Po prostu. Przede wszystkim jestem człowiekiem. I wtedy stwierdzasz, że pójdziesz do roboty, zarobisz na aparat ortodontyczny i w dupie masz negatywne zdania na temat smoczków, jedyne, o czym marzysz, to mieć chwilę spokoju i próbujesz ze smoczkiem. A tu się okazuje, że trafił Ci się egzemplarz bezsmoczkowy 🤦‍♀️ 5 różnych, a Malina urządza zawody, sama zasiada w jury. Zwycięzca w kategorii "najsmaczniejszy" wytrzymał w buzi minutę. Jedną minutę. Zwycięzca w kategorii "najdłuższy lot" zaliczył 2 metrowy lot. Kolejna rzecz to mleko modyfikowane. No dobra, podamy jej mm. Przygotowaliśmy porcję 180 ml mleka. Podziamgała 30 ml. Nie będzie tego szajsu jeść i tyle. Cóż zrobić?

5. KREATYWNOŚĆ:

W zabawianiu, w wymyślaniu bajek, śpiewaniu, odwracaniu uwagi od zabiegów higienicznych niekoniecznie lubianych przez Berbeciątko. W wymyślaniu sposobów na bolący brzuch w środku nocy, gdy już naprawdę masz dość i zasypiasz na stojąco. (mój Tato zasnął tak kiedyś jak bujał mojego brata w wózku - rypnął jak długi na podłogę - a mój brat wtedy zerwał się w wózku i rzuca do Taty "Tata, buju buju"). Oznacza również kreatywność w wymyślaniu, jak się ogarnąć, umyć zęby, zjeść, iść pod prysznic, gdy nie ma nikogo obok. Mamy w domu tor przeszkód. W łazience jest bujaczek (od niedawna). Dzięki temu mogę spokojnie skorzystać. W salonie hamaczek, dzięki temu mogą mi ręce chwilę odpocząć. W kuchni matę, dzięki której mogę zjeść.

6. BUDOWANIE RELACJI Z MĘŻEM NA NOWO:

Zmęczenie spowodowało brak wzajemnego zrozumienia i warczenie na siebie. Tu obok nasz cud największy leży, a my na siebie warczeliśmy. Jedna rozmowa, druga, przeplatane oczywiście warczeniem, trzecia rozmowa, czwarta i jest lepiej. Jest zrozumienie, jest większa miłość do siebie nawzajem, do Berbeciątka, do świata chyba też. Większa wyrozumiałość też się pojawiła.

7. BÓL KRĘGOSŁUPA I INNE DOLEGLIWOŚCI:

Bo jak ona płacze, to nieważne jak, ale jak najszybciej chcesz jej pomóc. Podnosisz ją, dźwigasz, wskakujesz na łóżko i nadwyrężasz kolano. Boli też szyja od nieergonomicznego schylania się. I marzenie o wizycie u fizjoterapeuty.

8. TRUDNE MYŚLI:

Gdy jestem z nią sama, a tu trzecia godzina z rzędu nieustającego płaczu, gdzie nic nie działa, pojawiają się w głowie myśli "Po co mi to było?", "Zaraz ją uduszę", "Czy możesz już być cicho?", "Za stara jestem.", "Gdzie ją mogę oddać?", "Już jej nie chcę". Tak, właśnie takie myśli pojawiają się czasem w mojej głowie. Rzadko, bo rzadko, ale się pojawiają. Przyznaję się do nich, żeby mieć czystą głowę. Wiem, że ona mnie potrzebuje, że jej przeżycie jest ode mnie zależne w 100%, ale jak już napisałam wcześniej - jestem tylko człowiekiem, czasem muszę się wyspać, czasem muszę, po prostu muszę iść do łazienki i czasem muszę zjeść choć garść suszonej żurawiny i wypić szklankę wody. Teorię znam, a w praktyce zmęczenie pogrąża całą teorię.

Kocham ją całą sobą, jest najcudowniejsza na świecie i każdej Staraczce życzę takiego cudu. Dziś Malinka spędziła 15 minut w łóżeczku. Sama się bawiąc i zajmując sobą. Pierwszy raz. Usiadłam i się popłakałam, że moje dziecko już mnie nie potrzebuje. Dajcie strzelbę, bo naprawdę ten mózg nie działa jak trzeba, a to, że połóg trwa 6 tygodni, to też jakaś bujda na resorach, bo hormony dalej robią swoje.

Spóźnione życzenia Świąteczne! Wy same wiecie czego Wam najserdeczniej życzę! A tym rozpakowanym - przespanych nocy!

Mimi1990 Czekajac na cud... 4 listopada 2014, 12:23

Bol piersi , ale nie jakis znaczacy, przeziebienie lekkie juz koncowka ale jeszcze kaszle i mam katar.
Jestem mega zmeczonaaaa!! wstalam o 11 a juz o 12 chce mi sie spac. Moze to przez bezsennnosc w nocy , polozylam sie spac dopiero o 2 w nocy i tak od dluzszego czasu zasypiam.
Pogoda jakas nie teges,ahhhhh.... w nastepnym tygodniu juz zaczynam szkole wiec nie bedzie takiej laby jaka mam teraz. Wiec korzystam poki moge :)
Czy czesto biegam do kibelka? hmmm.. trudno stwierdzi bo zawsze baaardzo duzo wody pije po kilka litrow dziennie wiec sila rzeczy czesto latam do kibelka, i nie widze jakiejs roznicy. (objaw ciazy)

AnaR_30 Nie początek... walka 4 listopada 2014, 13:31

Porządki, porządki... Przystopowaliśmy trochę z remontem, muszę ogarnąć dom. Chociaż i tak za chwilę znowu kurz się pojawi.
A co do starania o dzidziusia, to coraz mniejsze widzę szanse. Nie wiem, czy jest w ogóle o co walczyć... Pasowałoby zrobić jakieś badania, ale mój M jakoś nie kwapi się do tego. Twierdzi, że są ważniejsze rzeszy np. remont domu. Nie wiem jak z nim rozmawiać, jak tylko zaczynam temat dziecka to zaraz mi nerwy puszczają i zaczynam płakać, a on się patrzy na mnie jak na jaką idiotkę. Czasami się też czuję jak kretynka. Nie raz mam ochotę mu powiedzieć przed ślubem, że nie chce mieć dzieci, a nie ściemniać, że później, później... Już jesteśmy 7 lat po ślubie a tu nic. Rodzina, zwłaszcza jego siada nam na głowę, że czemu to wciąż nie mamy dziecka, że może powinniśmy zainteresować się adopcją itd....
Koszmar jakiś. Na szczęście nie będę musiała się z tą częścią rodziny spotykać zbyt często. Odległość jest duża odległość między nami. A na święta puki co też nie planuję się z nimi spotkać. Dobrą wymówką jest to, że ktoś musi być z babcią w domu.
Chyba mam jakiś gorszy dzień dzisiaj. Właściwie nic mi się nie chcę. Głowa i gardło mnie boli. Muszę jeszcze jedno okno umyć. I na dzisiaj koniec roboty...

OlaN ....... 15 listopada 2014, 12:44

Hmm ból piersi się nasila. Ale wykres pokazał mi dzień owulacji wtedy kiedy się nie kochałam ale 4 dni wcześniej współżyłam. Mam cały czas nadzieję. Dziś temperatura 37,1 wczoraj 36,7. I nie wiem czy to oznaki przed okresem?? Czekam na test chyba za wcześnie a wszystkie koleżanki na około w ciąży tylko nie ja.AAAA!!!!!pragnę 2 kreseczek!!!!!

nio i znowu zaczelo bolec w pracy...a do jebane poloznej nie moge sie dodzwonic. przesdzilam w sobote z tym wypadem, a moj ostrzegal...no i jk zwykle nie posluchalam :| zostajemy tylko do 13.30 i do domu, musze podjechac tylko do banku, zrobic rosola i spadam do lozka :-)

<3 13 tydz 6 d <3
+0,5kg

wizyta :) maleństwo urosło wiek według belly i według usg dokładanie taki sam <3 płci jeszcze nie udało się podejrzeć,maluszek ma 7.66 cm ,serduszko bije 151/min :) pani doktor pomierzyła jeszcze to co się przy prenatalnych mierzy i potwierdziła że jest ok :) następna wizyta za cztery tyg,ale ja tyle nie wytrzymam i za dwa tygodnie idę prywatnie-tylko podejrzeć malucha ;) <3 usg przez brzuszek więc fotka trochę nie wyraźna,ale chwalę się mimo wszystko ;)
wcześniejsze usg:
b690bfbd98c3c9f1m.jpg
i teraźniejsze :)
dd77c06cf624f5b4m.jpg

KOCHAM CIĘ MALEŃSTWO <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 11:57

3livka szukam inspiracji :) 4 listopada 2014, 14:37

...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2015, 07:36

Neyla Pokój z widokiem na morze. 4 listopada 2014, 15:24

Byłam po wyniki mojego HSG - narazie bez konsultacji z lekarzem (ale oczywiście wujka Google zapytałam już o radę). Mam tyłozgięcie macicy i w odcinkach dystalnych jajowodów mam zgrubienia. Drobne wodniaki (sactosalpinx), ale ogólnie jajowody są drożne.

USG tarczycy wyszło dobrze, guzek się nie powiększa.

Isana_23 UDAŁO SIĘ UDAŁO SIĘ !!! :)) 4 listopada 2014, 15:43

Ciąża rozpoczęta 28 września 2014

Mimi1990 Czekajac na cud... 15 listopada 2014, 13:11

No i 4 dni zostaly do wizyty u ginekologa :)!
oOooohhh nie moge sie doczekac :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2014, 13:10

26 dzień cyklu, 9 dpo, 7 z duphastonem.
Czuję się...dziwnie. Podbrzusze od 3 dni boli, nie za bardzo jak na okres, raczej delikatnie kłuje, mam uczucie jakby było napęczniałe,ciężkie, kilka razy aż poczułam jakby mnie łaskotało w okolicy jajników. W nocy nie boli ale wystarczy, że wstanę i pochodzę a się odzywa. Do tego od tych kilku dni pobolewa mnie krzyż, mam wzdęte podbrzusze i bolą mnie piersi, mam wrażenie, że coraz mocniej, jestem osłabiona. No i wykres piękny - pierwszy raz mam taki :) Ale to mój pierwszy cykl z duphastonem więc może to on wywołuje takie zawirowania?? Normalnie temperatura dochodzi w mojej drugiej fazie cyklu do max 36.90, pojedyncze skoki do 36.96 s a w ubiegłym w 10 dpo raptem 36.80.
Jeśli to kropuszek...Boże, to by był cud...po tak długim czasie nie jestem w stanie w to nawet uwierzyć! Wydaje mi się, ze wszystko jest bardziej prawdopodobne od TEGO. Nie wyobrażam sobie, że @ może tak po prostu nie przyjść a na teście mogą być 2 kreski... Ale jestem dziwnie spokojna, co ma być to będzie, nie mam na to wpływu. Codziennie rano oczekuję, ze temperatura pewnie spadnie bo zawsze tak jest a ona póki co rośnie, nie mogę się napatrzeć na mój wykres, tak mi się podoba ;)
Jak to się mówi, trzeba być przygotowanym na najgorsze a mieć nadzieję na najlepsze :)

<3

OK. Zebrałam się w sobie by napisać... ciężko mi cokolwiek robić, juz nawet spacer meczy mnie jakbym przerzucała tone węgla a sapie przy tym jak lokomotywa jak wchodze na górę :/ o schylaniu sie w ogole nie ma mowy zakladanie skarpetek to nie lada wyzwanie... masakra !
Brzuch mi sie obnizyl i to przez to cala ta niedogodnosc no i troszke sie jeszcze powiekszyl od ostatniego mierzenia (widze po zdjeciach).
Mała gmera mi juz tak nisko ze mam wrazenie ze sama wyskoczy i pomacha reka hehe :)
wczoraj wieczorem po prostu bolala mnie miednica i klulo spojenie i naprawde bylam momentami przerazona jak sie wpychala tam na dole...
strasznie byla ruchliwa czulam kazda czesc jej ciala pod skora normalnie... omg :P

Dzis dzien lenia, totalnie nie mam na nic sily prawie caly dzien przelezalam przez TV, nie liczac wyjsc na spacer z psem, jestem totalnie bez mocy i sily... to straszne... oby taka niemoc nigdy nie nadeszla gdy dziecko pojawi sie na swiecie...

Aaaa laseczki jedyna czynnoscia ktora udalo mi sie dzis zrobic to spakowac torbe Malej do szpitala huraaa !!!!! :) Swoja mam zamiar spakowac po powrocie z dlugiego weekendu gdyz znow wyjezdzamy na wies do rodzicow :) a ja musze dokupic koszule do karmienia i klapki prysznicowe ;)

Tadam!!!!

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/c27826507fd4.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/4c28919383f7.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/2e060c84ded8.jpg

Spakowałam:
4 szt body z dlugim rekawem
3 szt spioszkow
3 szt kaftanik
3 szt polspioszkow
3 pary skarpetek
3 czapeczki
1 czapka ciepla na wyjscie
ubranko na wyjscie
rozek
3 szt pieluch tetrowych, 1 flanelowa
chusteczki nawilzone
krem bephanten
herbatka femaltiker na laktacje dla mnie
rekawiczki niedrapki 2 szt
do dopakowania:
otulacz
kocyk
pampersy
rogal/poducha ciazowa/do karmienia

Aha zamowilam termometr microlife nc 100 bezdotykowy, czekam na baze do fotelika samochodowego :) zdecydowalam sie kupic uzywana ok 10 mies jeszcze na gwarancji bezwypadkowa, oraz monitor oddechu (znajoma sprzedaje) tez zdecydowalam kupic <3

Do porodu 43 dni!!!!!!!!!



asiek1603 Chichot losu... 4 listopada 2014, 16:48

Zarejestrowałam się do lekarza w Rzeszowie ale dopiero na 5 stycznia, szkoda że u nas na podkarpaciu nie ma żadnej porządnej kliniki, w pracy też mam zamieszania a o urlopie mogę zapomnieć bo współpracownica jest na chorobowym (ciąża) i wszystko spadło na mnie, jestem nawet na nią zła, nie za to że mam więcej pracy ale dlatego że ona zaszła w ciąże a ja nie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)