No i moje przeczucia znowu okazały się prorocze (niestety). Trzy nieudane inseminacje... to jest jakaś masakra. To miało być rozwiązanie naszego problemu! No a za 3 razem to już nie miało prawa nie wyjść
Progesteron w 8 dpo miałam ponad normę, więc lekarz stwierdził, że musiała być piękna owulacja i rewelacyjny pęcherzyk, no więc ja się pytam dlaczego nie jestem w ciąży?! Co jeszcze do cholery ciężkiej jest nie tak?!
Strasznie zła, rozgoryczona i zdołowana byłam pod koniec poprzedniego cyklu... Teraz już trochę mi przeszło, bo znowu zapaliła się ta głupia nadzieja w głowie "może tym razem"...
Początkowo chcieliśmy podejść w tym cyklu do IUI po raz 4 i umówić się do kliniki na rozmowę kwalifikującą do ivf, ale zadzwoniłam do lekarza z pytaniem kiedy mam przyjść po recept na clo i pregnyl, a on mi zalecił cykl przerwy na wyluzowanie, skupienie się na świętach i odpoczynek, bo 3 IUI to już bardzo duże obciążenie dla psychiki. Więc mam cykl bez wspomagaczy, ale wątpię, że uda mi się oderwać myśli od pragnienia zajścia w ciążę. Da się w ogóle?! Jak?!
Dodatkowo mąż zapewnił nam niekończącą się atrakcję i zajęcie - w poniedziałek przytargał do domu szczeniaka
Owczarek niemiecki długowłosy - Velvet
To jest po prostu diabeł wcielony, a nie słodkie szczenię - gryzie wszystko co tylko znajdzie się w zasięgu jego zębów, więc generalnie większość czasu spędzamy na odganianiu go od rzeczy, których gryźć nie powinien i padamy wieczorem totalnie wykończeni 
Ciąża rozpoczęta 29 października 2014
Jeszcze nie wierzę.... Na razie muszę czekać na potwierdzenie u ginekologa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2014, 17:07
Jeszcze czekam na drugi test (jutro zrobie), bo nigdy nie wiadomo.
Choroba rozłożyła mnie na dobre. Dzisiejsza diagnoza to Zapalrnie gardla i kolejne leki. Mimo wszystko mam nadzieje, ze ten cykl bedzie owocny tylko czy przy braniu lekow wszystko bedzie w porzadku..? A tak sie cieszylam, ze wszystko na dobrej drodze a tu musial sie do mnie wirus przyplątać
Ehhh...
Gdzie popełniłam błąd?
Kurwa, no gdzie ?!
I za jakie grzechy muszę teraz cierpieć, a razem ze mną i prze ze mnie cierpią najbliżsi ?!
- To jest jak z autem. Kupiłaś sobie czerwone bmw i jak zaczęłaś nim jeździć to się zorientowałaś ile nagle po mieście jeździ czerwonych bmw. - takie pocieszenie ostatnio usłyszałam, kiedy wyjawiłam, że ilekroć zobaczę kobietę w ciąży tyle razy myślę o Maleństwie. Świetnie, nie ? Porównać stratę dziecka do auta.
Już mi się brzydzą pocieszenia w stylu "będzie dobrze" , "tak musiało być", "musisz się z tym pogodzić" ... na razie jestem na etapie przyswajania sobie faktu, że zostaje z tym sama.
Przepraszam bardzo za to, że myśląc o Mikołaju czy Wigilii widzę siebie na cmentarzu zapalającą znicz dla Maleństwa.
KURWA !!!
Długo nie pisałam... bo za bardzo nie mam jak na telefonie..nie wchodzi mi w niektóre rzeczy..a nawet jak piszę to nie zapisuje..
ehh a laptopa włączam od okazji do okazji..bo nie ma potwierdzonego tego, że laptop nie szkodzi...więc uważam tym razem na wszystko.. 
Od 22 października do 30 byłam w szpitalu..całe 9 dni..
niby dostałam skierowanie na powtórzenie badań, ale przy okazji pojawiły się brązowe nitki w śluzie..
ale jest ok..i u nas w szpitalu zwyczaj taki, że dopóki nie ma tętna dziecka to się leży w szpitalu.. ale w 6t0d zobaczyłam nasze maleństwo 4,6mm i bijące serduszko 111/min 
18 listopada miałam następną wizytę u profesorki..i zamiast luteiny podjęzykowej dostałam dowcipną bo tamta za bardzo obciążała mi wątrobę..przy tylu lekach jakie biorę.. na chwilkę miałam usg przez brzuch, żeby sprawdzić czy serduszko bije.. no i wszystko ok maluszek 15,9mm i 140/min 
Teraz czekamy na następną wizytę z usg prenatalnym 16.12 jeszcze tyle czasu...trochę się boję...ale wierzę, że będzie wszystko dobrze
bo nie ma innej opcji

W między czasie zaczęły się mdłości i wymioty..najpierw rano południe wieczór...teraz już tylko wieczorami wymiotuję..i to raz na jakiś czas..
więc jest ok...
W czwartek załatwiłam sobie refundację na clexane 0,4..więc sporo zaoszczędzimy..jakieś 300zł miesięcznie.. 
Mam pytanie do dziewczyn które miały robioną cytologię w ciąży.. czy krwawiłyście po niej lub plamiłyście? bo słyszałam, że to dość częste
bo szyjka jest ukrwiona i bardzo krucha i bardzo łatwo wtedy o jej podrażnienie..a na następnej wizycie mam właśnie ją mieć pobieraną.. bo ostatnią miałam na początku roku..ehh żałuję, że nie zrobiłam jej po wakacjach..tak na wszelki wypadek by potem w ciąży mieć spokój..i nie denerwować się..no ale nie wiedziałam kiedy nam się uda..bo tyle już czekaliśmy..

Postaram się teraz częściej pisać

Kolenjy długi cykl... Dziś to już 48 dzień. Dodatkowo zaczyna mi się PMS. Wkurzona na cały świat (delikatnie mówiąc), drażliwa, depresyjna i biorąca wszystko do siebie...
Wczoraj był 7 dzień po owulacji (chyba) więc zrobiłam badania progesteronu i prolaktyny (dla siebie, bo lekarz nie zlecił, a ost miałam robione na I roku studiów czyli 7lat temu- wszysko było w normie).
W czoraj też wyniki w normie.
Progesteron 23,84ng/ml(1,5-20) w róznych laboratoriach ponoć górna granica jest różna, a tym niewielkim wzrostem nie mam zamiaru się zajmować.
Prolaktyna 409.50ulU/ml/20.47ng/ml (109-495ulU/ml) czyli ok.
Jak pojawi się @ w 3dc mam zamiar zrobić jeszcze FSH, LH i estradiol. Wydam troszkę pieniędzy, bo za wczorajsze badania zapłaciłam 50zł ale podobno te przytarczycowe będą ciut tańsze ale cóż ja przynajmniej będę spokojniejsza, bo te kilka lat temu nie interesowałam się jaki hormon do czego.,
Zastanawia mnie fakt, że jeśli wszystko jest ok, to skąd tak długie cykle. Chociaż mój lekarz stwierdził, że "taka moja nautra"
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2014, 12:55
1DC
Znowu od poczatku. Czy nam sie kiedys uda ???
niby kilka dni tylko minęło, a troszkę się wydarzyła, wczoraj przy okazji badania prolaktyny i progesteronu skusiłam się na betę. Temperatura napawała mnie nadzieją, a po za tym chcialam mieć pewność przed andrzejkową imprezą
No i co się okazało? nic, jedno wielkie nic
beta <0,100 tak więc nie ma szans najmniejszych na dzidziusia w tym cyklu:( chciało mi się płakać, tak bardzo tego chciałam i tak wielką nadzieję miałam w tym cyklu, dlaczego to wszystko jest takie trudne, dlaczego ta wredna temperatura tak ze mnie kpi i daje złudna nadzieję
miałam takiego doła wczoraj,że nawet pisać mi się o tym nie chciało. Dziś jest już troszeczkę lepiej, trudno, tak miało być, napewno w przyszłym miesiącu się uda i będziemy mieć noworoczna niespodziankę, a później rocznicowy prezent. Wiem, pocieszam się, ale muszę. Muszę wierzyć, mieć nadzieję, bo chyba bym zwariowała. A temperatura jak na złość jeszcze poszła dziś do góry. W każdym bądź razie czekam na @ i mam nadzieję, że szybko przyjdzie, bo chcę zacząć już nowy cykl. A i jeszcze troszke zaniepokoiły mnie wyniki, prolaktyna w normie, ale progesteron troszke przekroczony mam 28,27, a norma jest do 27, mam nadzieję że to nic takiego.
Kolejny dzien zalatani po sklepach a Julian siedzi i do narodzin sie nie garnie...Bylismy znowu w sklepie zabawkowym bo chcemy kupic ten prezent pod choinke dla Maxika. Oczywiscie nadal nic nie znalezlismy
Dla Julianka kupilismy zestaw grzechotek z Fischer Price. Jak sie synio pospieszy to dostanie je na Mikolaja a jak nie to bedzie prezent pod choinke...Z Maxikiem trudniejsza sytuacja a musimy cos wymyslec... W sumie to myslimy nad kupnem dla niego tabletu storio 3 ale wachamy sie troche bo on jest od lat 4 a ponadto wolelibysmy mu go kupic w styczniu na jego urodziny bo troche on kosztuje a na swieta dosyc juz mamy wydatkow...Pozniej bylismy pokupowac troche ozdob do okien i mieszkania bo jakby nie bylo jutro zaczynamy pierwszy dzien adwentu
Przy okazji pokupowalismy juz bombki, lanczuchy i inne ozdoby choinkowe. Tak robimy od poczatku malzenstwa ze co roku dokupujemy bombki i inne gadzety. Zeby choinka nasza z roku na rok rosla a my nie odczuli tego w kieszeni jakos drastycznie. Zaczynalismy od malej choineczki a z roku na rok jest coraz wieksza. W tym roku z 180 wysokosci bedzie juz miec
Uwielbiam taka swiateczna latanine po sklepach a tym bardziej teraz bo dzieki temu tak nie mysle o ciazowych dolegliwosciach i zblizajacym sie porodzie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2014, 20:43
Ostatnie kilka dni w pracy i wczorajszy dyżur rozkładają mnie na łopatki...dzisiaj po raz pierwszy umierało mi dziecko i nie mogłam nic zrobić. Po raz pierwszy słyszałam zwalniające serduszko, które przyspiesza w odpowiedzi na błagania matki, że jeszcze nie pora...takie sytuacje są rzadkie...gdy pozwalamy dzieciom po prostu odejść...I chyba tym trudniejsze...Będę się za Ciebie modlić aniołeczku.
To wszystko sprawia, że myślenie o własnych problemach zeszło na inny plan. Czuję, że z tego cyklu nici, nawet się nie łudzę. Zresztą, po takim stresie i zmęczeniu chyba nie może być inaczej. Biorę dupka, mam po nim lekko wrażliwe piersi i sporo kremowego śluzu. Czekam na @. Dzisiaj nie mam siły na pozytywne nastawienie...może innego dnia.
Leci dzisiaj ze mnie jak z kranu. Już dawno nie miałam tyle śluzu. Wiecznie czuje, że mam mokro
od poniedziałku będę miała aktywny pakiet lux med więc ruszam do ginekologa po okresie. Będą albo dobre albo złe wiadomości. Ale chce wiedzieć. Być moze wystarczy mała pomoc i się uda...
ciagle dziwne uczucie w podbrzuszu ale nie nazwalabym tego bolem
jest godzina 17.00 jajnik daje w kosc ( jesli to jajnik) bo moze macica sama nie wiem dziwne..
wogole straszny dzien........ problemy w pracy .... czemu ludzie sa tacy niesprawiedliwi..
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2014, 19:18
No to to by było na tyle jeśli chodzi o mój dobry nastroj... P pokłócił się z moja mama, doszło kilka sporych wydatków w domu ( np piec się zbuntowal...) ...
Zwariowac można...
Jedyne pocieszenie w tym ze wykres chyba zalapal i wyznaczył ovu mniej więcej tak jak myślałam.
Jeszcze tydzień do testowania... Proszę o cud!
Próbuje być spokojna , nie nakręcać się.. ale nie potrafię. wysłuchuje się w organizm.. nie chce się nakręcać ale tak bardzo mam nadzieje. Temperatura zwiększona do 37.. tak od południa rano 36,5 to zazwyczaj mam 35,5 lub 36,2. Piersi mi się zwiększyły i ich oprawa oraz sutki, jestem śpiąca chodz dużo spałam i zmęczona chodź nic nie robiłam
Już sama nie wiem co o tym myśleć... czuję taką jakby ciszę przed burzą...;/ teoretycznie powinnam dzisiaj dostać okres, jest 25 dc, ale 1 program wyznaczył mi termin na jutro, a ovu dopiero na 2 grudnia... temp. w normie tak mi się przynajmniej wydaje, znacznego spadku jeszcze nie było także jeszcze się łudzę, że może jednak;) śluz chyba kremowy, momentami nawet wodnisty, a zawsze z tego co pamiętam to przed @ miałam sucho jak na pustyni... nawet czuję czasami jakby mi się wylewało wszystko ze środka... sutki wrażliwe, aż się dotknąć nie da... Nie wiem, jak mam to interpretować... stres mnie zżera, a co idąc do ubikacji przyłapałam się na tym, że modlę się aby nie zobaczyć czerwonej plamy,,, ehh... ta niepewność mnie wykończy...
Na dzisiaj już koniec mazgajenia się... idziemy z mężem do znajomych na andrzejki także zmartwienia muszą iść w kąt,,,
Udanej zabawy wszystkim tym, którzy się gdzieś wybierają, a tym którzy zostają w domu życzę udanego wieczoru i spokojnej nocy;) 
Idzie grudzień, ostatni miesiąc szans, by zajść w ciążę w do końca roku 
I muszę wykorzystać fakt, że w pierwszej połowie cyklu mam więcej energii i humoru, więc lepiej mi idzie praca oraz twórcze działania ;]
Mam dobry humor i przyzwyczajam się do myśli "niepłodność" jak do powszedniego chleba. Moje ciało nie umie zajść w ciążę ;]
kurcze... chyba mam ból owulacyjny? ale tak wcześnie? i znowu z prawego jajnika? dziwny ten cykl...
Znowu zbieralam zeby we snie
Mysle ze to efekt leczenia zebow u kotka. Po prostu zal mi go. Wet nie leczy zebow tylko w sytuacji takie jak ta wyrywa.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.