Nic z tego nie będzie 
Proforma pójdę jutro na betę, ale nie ma co się łudzić.
Już pół dna przeryczałam.
Ależ piękne święta mnie czekają...
I jeszcze jedno mnie zastanawia, może któraś z Was będzie wiedziała. Pisze się, że wczesną oznaką ciąży może temperatura podniesiona do ok. 37 stopni. Ja jestem chyba ogólnie zimnokrwista, bo moje temperatury są raczej pomiędzy 36.0 a 36.5. Maksymalne temperatury w cyklu to zazwyczaj 36.6. 37 miewam czasem jak jestem chora i wydaje mi się, że mam gorączkę. Czy w takim razie gdybym była w ciąży będę mieć 37, bo taki jest standard, czy 36.6, bo to moje zdrowe maksimum? A może w tak niskiej temperaturze nie dojdzie do ciąży?
... Już poniedziałek, już czwartek, czas pędzi, życie pędzi, my pędzimy... Wszystko co robimy, robimy w biegu... w biegu śniadanie, w biegu do pracy, w pracy też prawie wszystko w biegu nawet lekcje, żeby ze wszystkim zdążyć, wszystko omówić, wszystko zapisać, powrót do domu w biegu, zakupy w biegu, pranie w biegu, lekcje na następny dzień w biegu, różańce w biegu, baaa... nawet poranny seks w ostatnich 3 cyklach w biegu, no tak w biegu bo mąż na 6 do pracy. Czy to my tak pędzimy, czy życie? Czy w tym wszystkim potrafimy się odnaleźć? My się nawet mijamy w biegu... jedno do pracy idzie, drugie z pracy wraca. Jak jedno przychodzi, to drugie idzie. Normalne?! Nienormalne?! Tego wymaga od nas dzisiejszy świat? Kiedy się w końcu zatrzymamy? W święta? W styczniu kiedy pójdę do szpitala? A potem znów bieg... bo praca, bo dom, bo obowiązki... A może by tak zwolnić? Ale jak? Albo nie potrafię się przystosować do dzisiejszego świata i wszystko robię za wolno dlatego taki bieg albo ten świat tak pędzi... tylko dokąd ??
Dziś się dowiedziałam ze moja przyjaciółka jest o tydzień wyżej w ciąży.
Fajnie zawsze chciałysmy razem jeździec wózkami.
W czwartek mam wizytę u swojej gin ona ma lepszy sprzęt może coś zobaczę.
36t i 6d maly wazy 3360 czyli w 3tyg przybral 660g. glowka wysoko, zadnego rozwarcia. Mozliwe, ze przenosimy wtedy tydzien po terminie do szpitala. Wizyta 22gr albo 29 tyle ze inny lekarz bedzie za moja dr wiec stwierdzilam, ze lepiej 22ego a kolejna 5tego stycznia skoro sie nie zanosi na wczesniejszy porod. Watpie zeby przybral do 4kg wiec chyba bede musiala sie nastawic na porod sn no coz jak wszedl to musi wyjsc. Nie zamkne sie w pokoju na klucz bo tak czy tak wyjdzie
No to kulamy sie dalej jeszcze z miesiac. W razie slabszych ruchow jechac do szpitala.
Czytam o adopcjach i ryczę...czemu to jest takie trudne? Dlaczego ośrodki adopcyjne nie są przychylne parom które nie mogą mieć dzieci a wręcz je od tego odciągają? ;(
Boli mnie to...czuje że nie będę mieć własnych dzieci i powoli przyzwyczajam się z myślą o adopcji a tu jeszcze takie schody. Ehhh... ;(
Czemu to mnie spotyka?
Dlaczego tylko ja muszę mieć całe życie pod górkę?! Do tego zaraziłam swoim pechem męża biorąc z nim ślub ;( Boli mnie to że on już mógłby mieć duże, ładne i zdrowe dzieci a nie ma tylko ze względu na mnie...
Czuję się bezwartościowa…
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2014, 21:29
"-Kiedy uświadomisz sobie, że mógłbyś kogoś stracić na zawsze i poczujesz wtedy, że cały Twój świat przestałby nagle oddychać, to jest miłość.
-Czyli to tak, jakby ktoś zgasił światło?
- Nie, bo kiedy zgasisz światło, to pozostanie jeszcze noc, a noc ma gwiazdy i księżyc, i drogę mleczną, i pachnie pościelą.
-Mhm, już rozumiem … Czyli to tak, jakby ktoś zgasił całą noc."
Staramy sie starac wciaz. ChocIAZ MECZY JUZ MNIE TO WSZYSTKO!!! Ciezko sie kochac z mezem skoro i tak wiem ze nie zajde w ciaze:-(((( A z drugiej strony nie chce zeby on myslal ze kocham sie z nim tylko dlatego zeby miec dziecko. Ach to zycie-nie jest latwo. DZis maz mnie pochwalil ze to dobrze ze juz tak nie chisteryzuje dostajac kolejny okres.. Staram sie nie popadac w depresje bo bedzie jeszcze gorzej. Nie wiem dlaczego ale doceniam to ze jeszcze jestesmy we dwojke. Mozemy robic co chcemy. Nasi znajomi 1,2,3 musza siedziec w domu na sylwka a my bedziemy szalec. Pozyczylam seksowna sukienke od kolezanki do tego ładna bizuteria szpileczi. Namiary na utalentowana wizazystke i fryzjerke. Niech inne mi zazdroszcza mojej zgrabnej firury a co!!!!!!!!! Puki ja jeszcze mam....
13DC
Byłam u gina. Znowu podchodzimy do inseminacji, tym razem na naturalnie wyhodowanym jajeczku.
Dziś pęcherzyk ma 15,5mm, enodmetrium 8mm. Dajemy mu czas do poniedziałku, czyli do 17 DC.
Wcześniej ovitrelle a pozniej luteina.
Tym razem musi się udać!
od wczoraj pobolewa mnie brzuch i bolą brodawki sutkowe jak je ścisnę, w ogóle bolą mnie piersi. Czy to dobry znak? jeśli owulacja była w 12dc (miałam ból owulacyjny o podejrzewam że wtedy była) to @ powinna być dzisiaj. Ale czekam do środy na normalny termin. Przy seksie odczuwam większą wrażliwość pochwy.... nie wiem jak to określić ale jest mi przyjemniej niż zwykle, nie wiem czy jest bardziej ukrwiona czy co....
Mam nadzieję że ten ból piersi zwiastuję ciąże 
Porada dnia
Jeśli po owulacji zażywasz progesteron (pamiętaj nigdy nie bierz żadnych lekarstw na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem) nie ufaj oznakom Twojego ciała przewidującym ciążę. Progesteron w lekarstwie daje podobne obajwy, które towarzyszą ciąży.
Właśnie zostałam obdarta z resztek nadziei ;(
I tak wczoraj minęły 4 lata naszego małżeństwa... Podsumowując wyremontowaliśmy dom, kupiliśmy samochód fakt trochę to trwało ale wszystko było robione za gotówkę zero kredytów. Wolałam poczekać niż dawać zarabiać bankom
A co się działo między nami przez ten czas ? Wiadomo były lepsze i gorsze dni, myślę że dopiero teraz się poznaliśmy i "dotarliśmy" i myślę że teraz będzie tylko lepiej
Bo jak patrzę na to z perspektywy czasu nie wiem czy odważyłabym się drugi raz na ślub po 4 miesiącach znajomości ... co ja wtedy miałam w głowie
Oczywiście niczego nie żałuję ale trzeba przyznać że to było kaskaderskie zachowanie....
Dzisiaj 9 dc pozwoliłam sobie łykać po pół tabletki clo i donga, lekarz wciska mi pregnyl. Nie wiem czy chcę go zobaczymy jak sytuacja się rozwinie ale mam ogromną nadzieję ze nowy rok przywitamy w powiększonym gronie
Szkoda tylko że nie będzie płodnych irlandzkich dni ech ... za 10 dni lecimy
Ciąża zakończona 10 grudnia 2014
W nocy z wtorku na środę (10 grudnia) o godzinie 01:35 poroniłam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2014, 14:08
28dc, ovu przewiduje mi 38dniowy cykl...strasznie długi. Chociaż w zasadzie nie powinno mnie to dziwić, nic się ostatnio nie układa dobrze.Dziwne są ostatnio te moje cykle, żadnej regularności. Ostatni miał 30 dni i myślałam, że wrócą już do normy, no zobaczymy. Tylko jak tu się dobrze wbić w termin, kiedy nawet ovu mi przesuwa owulację? Jakaś paranoja...
Co jakiś czas dowiaduję się o kolejnych ciążach koleżanek, kuzynek...bardzo się z nich teoretycznie cieszę, ale towarzyszą mi również przy tym inne myśli - tak, dlaczego to nie ja? Dlaczego mi się nie udaje pomimo starań? Czy naprawdę to może być problem psychiczny i lepiej nie planować, nie starać się, tylko czekać na bieg wydarzeń...? Haaaa, zapewne tak byłoby najłatwiej, ale czy jest jakieś lekarstwo na to, by nie myśleć? Tyle pytań, a żadnych odpowiedzi 
Postanowiłam ostatnio zająć się prezentami świątecznymi, cała masa znajomych jeszcze ich nie ma, więc chciałam zrobić coś przed innymi...jaka schiza w ogóle, mój mózg chyba jest już na wyczerpaniu jak takie rzeczy wymyśla
tylko właściwie takie rzeczy, bo pomysłów na prezenty brak!!!
Kilka dni temu dowiedziałam się, że koleżanka z pracy również zaczęła starania, ja milczę, że to mój szósty miesiąc nieustannych myśli w tym temacie, ale co mój mózg wyprodukował: "pewnie uda się jej szybciej niż nam!" ZAZDROŚĆ, nieuzasadniona, nieopisana i niedorzeczna... Nie chcę tak myśleć...ale chyba jestem IDIOTKĄ i nie umiem inaczej, help!
Oj nie pisałam troszkę
wczoraj się podłamałam bo temperatura ciągle nie rosła tak, jak powinna, nawet mi się serduszkować nie chciało albo i chciało dla tej owulacji. Dziś z rana trochę zaspałam i M robiłam kanapki w biegu. W piątki pościmy więc śniadanie lekkostrawne
i co najważniejsze, temperatura rośnie. Nie ma tu mowy o jakimś skoku ogromnym ale to więcej niż ostatnio- już się martwiłam, że termometr ma skalę do 36.5
oby się udało bo boję się, że popadnę w paranoję. Wiem, że to nie proste ale zawsze miałam problemy z @ i czasami myślałam, że skoro tak bardzo kocham dzieci to pewnie los mi postawi jakąś przeszkodę... muszę się uzbroić w siłę, żeby ją przeskoczyć.
Cieszę się strasznie, bo M postanowił kupić działkę na wsi i okazało się, że prawdopodobnie staniemy się posiadaczami aż 2 ha
jak rolnicy hehe (zawsze to jakaś perspektywa, gdy mąż będzie miał dość swojej pracy). Do tego ma to być działka we wsi, z którą wiążę bardzo dużo wspomnień z dzieciństwa
powiem, że to było moje skryte marzenie- marzenia się spełniają, to pewne. Nie od razu bo na swoje największe w postaci mojego M, czekałam aż 6 lat ale wytrwałość i cierpliwość opłaca. Z dzidziusiem też tak będzie
Następne moje marzenie to konik i pies aaale to może poczekać
w końcu przed nimi jest kolejka paru bardzo ważnych fasolek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2014, 08:13
Nadzieje prysły zaraz po przebudzeniu…
Ból brzucha rozkręcił się dokładnie tak samo jak zawsze kilka dnia przed @, do tego uczucie wilgoci, ból pleców…. No cóż, comiesięczna powtórka z rozrywki
ale szczerze to na co ja liczyłam??? ;(
11 dc (10cs)
Ca za piękny dzień! Słoneczna niedziela
gdyby nie zakwasy po piątkowej jodze, byłoby idealnie!
Na obiad dziś robię pyzy z mięsem, przychodzi siostra z partnerem :)Wieczorem spotkanie z przyjaciółką.
Wczoraj miałam takie piękne ambitno-sprzątaniowe plany... Powoskować salonowe meble, wyczyścić wnętrza szafek w kuchni, zagonić męża do wytrzepania dywanu... Zamiast tego było leżenie i oglądanie filmów. Wojennych, potem romantyczno-dennych. Oczywiście na każdym płakałam jak bóbr. Ale czego spodziewać się po kimś co płacze na reklamie czekoladek merci... ? 
A potem mój mąż mnie wkurzył
zawsze jak wariatka pilnuję, żeby nie kąpał się w gorącej wodzie. Udało mi się sposobem nawet przekonać go do brania prysznica
(nawet nie pytajcie co ja muszę robić z nim pod tym prysznicem
) a on kocha gorące kąpiele. Korzystając z mojej nieuwagi, poszedł sobie mój K. do łazienki i urządził tam saunę! Gdy z niej wylazł, para buchnęła wprost do przedpokoju. Wtedy wkroczyłam do akcji ja z moją rozdartą paszczą! Jak on mógł zabić nasze pół-dzieci?! Kurde, ze dwa miesiące udawało mi się go upilnować, a tu... Wylazł z czerwonymi plamami na całym ciele od gorącej wody, ale z takim bananem na gębie... No jak dziecko!
i to "tuż" przed owulacją! No syna z tego nie będzie, wszystkich przegonił. Moje wywody skomentował, że jestem szurnięta i żebym poszła na terapię do swoich koleżanek 
W takim razie czas na podsumowanie planu staraniowego na ten cykl.
-K. nie pije w ogóle, ja wypiłam w zeszły weekend dwa (no dobra 4) drinki 
-seks jest co 3 dni
nawet fajnie to wychodzi, bo to bardzo wpłynęło na jakość stosunków 
-aktywność fizyczna - ja wprowadziłam, mój to tylko gra w fife na xboksie (chyba źle mnie zrozumiał) 
-K. cały czas łyka suplementy, aż mu w gardle stają 
-testy owulacyjne - już niedługo pójdą w ruch 
-zajęcia odwracające uwagę w drugiej części cyklu (jeszcze w niej nie jestem ale ... to będą święta, sylwester i takie tam
)
- pozytywne nastawienie - ciągle jest - uśmiech ciągle jest 
Czyli nie jest tak źle, gdyby nie ta kąpiel to byłoby idealnie 
Cały czas śpie....to już zaczyna być wkurzające;p Wczoraj np. spałam do 9:30 (ledwo się wybudziłam, w sumie spokojnie mogłabym spać dłużej), potem poszłam spać o 17:00 do 19:30 i potem o 22:00 do 08:00 rano... najchętniej bym spała cały dzień.
No to dziś dzień pierwszej weryfikacji. Ciekawe czy dzisiejsza wiedza poprawi mi humor czy wręcz przeciwnie..... Podjęliśmy z Małżem decyzję, że z następną procedurą wstrzymujemy się do kwietnia/maja jakby co. Czeka mnie duży egzamin na którym koniecznie muszę się skupić i zdać go w pierwszym terminie. A jak się łapie wiele srok na raz to wszystkie uciekną. Zmykam zaraz na badania 
No więc: beta- 0,1, estradiol 2600, progesteron 20,4. Zalecenia: zwiększam luteinę dopochwową do 3x4 tabl i włączam podjęzykową 3x4 tabletki (bleee jest ohydna)
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2014, 18:32
dziś wolne od pracy
okres na pewno dziś zagości. Jak ja bym chciała mieć cykl 28 dni, a nie 50! Tyle czekania na nic. Potem rok mija a ja miałam tylko kilka szans/cykli podczas gdy regularnie miesiączkująca ma 12, 13 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.