Oglądam zdjęcie nowonarodzonej córeczki znajomej. Myślę "jaka ona śliczna, podobna do mamy i taty" i zaraz mam łzy w oczach "czy kiedyś my będziemy mieli takie maleństwo?" Jak trudno...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 19:10
Bylismy u pana doktora. Rzecz jasna wizyta zmiescila sie w granicach 10 minut (ho ho, jest lepiej
), ale przynajmniej jestem zadowolona z czesci tematow, ktore poruszylismy.
Otoz lekarz sie zdziwil - sperma w miare ok (leukospermia, ale z posiewow nic nie wyszlo). Wyniki badan moich w miare - TSH mogloby byc nizsze ale nie ma calkowitej tragedii (skierowal mnie do innego doktorka, ktory ponoc tym sie zajmuje - dla niego nie ma sensu przepisywac lekow...), prolaktyna moglaby byc nizsza, ale pewnie sie zestresowalam strzykawka... Dal mi jakies cudo na to, ale powiedzial ze ode mnie zalezy czy to chce brac
No wszystko cacy, tylko od 3 lat dziecka nie ma (jesli nie liczyc tej pozamacicznej). Cuda wianki na kiju.
Taki siedzial biedny doktorek zdziwiony, nie wiedzial co mi doradzic, rzucil w koncu haslo "inseminacja". Dobrze, ze przyszlam przygotowana i powiedzialam, ze jesli moj jedyny jajowod nie dziala, to nie ma sensu robic inseminacji. W takim razie, zgodzil sie ze mna doktorek, sprawdzimy jajowody kontrastem. Mysle sobie, facet madrze gada, podpytam go o posiew mojego sluzu. Skoro u S byly leukocyty, to moze cos u mnie wyjdzie? No coz, zobaczymy...
Poki co wymaz z pochwy zrobiony u lekarza, czekamy na HSG w styczniu. A potem co?
znów okres.... 
No i przylazła wredna @. Zaskoczyła mnie parę minut przed 14:00. Poza zwiększającym się bólem nie dawała znaku, że się zbliża.. Nawet jednej plamki.
Wredna bo tak k...o mocna i bolesna, że chyba zaraz będę drapać tynk ze ściany..
No i po wizycie i usg prenatalnym 
Gadzinka ładnie rośnie..mierzy już 5,9cm i 140 Fhr.. wszystkie wymiary ok, przezierność karkowa 1,5
Profesorka wspomniała o szwie na szyjkę..jeżeli będzie poniżej 35mm..na całe szczęście mam 46mm więc póki co bez szwu..
Także od dziś mogę chyba powoli, oficjalnie zacząć cieszyć się ciążą..


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 20:58
Starasz się o dziecko już od jakiegoś czasu bez powodzenia? Nie poddawaj się, niezależnie jak długo starasz się zajść w ciążę Twoje szanse nie maleją. Czasami wystarczy zmiana jednego czynnika (np. w Twoim otoczeniu lub w organizmie Twoim lub partnera), a cykl może okazać się tym szczęśliwym!
dzisiajsza porada dodala mi otuchy... gdybym tylko wiedziala, jaki czynnik mozemy zmienic...
Jestem chyba nienormalna... dzis przeroslam sama siebie i swoje oczekiwania... szukalam prezentu dla meza, chcialam mu kupic cos z ubrania... w rezultacie kupilam sobie spodnice...CIAZOWA... tak bardzo mi sie spodobala, ze musialam ja przymierzyc... no i kupilam... tak bardzo pragne, zeby mi sie przydala... tak bardzo pragne byc w ciazy... Nigdy mi nawet przez mysl nie przeszlo, zeby przymierzac ubrania ciazowe. W drodze do laboratorium za kazdym razem mijam sklep z ubraniami ciazowymi i tylko przemykam kolo wystawy patrzac z zazdroscia... ale nigdy jeszcze nie bylam w srodku w tym sklepie. Nawet wtedy, gdy okazalo sie, ze bylam w ciazy... ktora stracilam... A teraz tak po prostu zaczelam ogladac ubrania. nawet chcialam kupic tez spodnie, ale sie opamietalam, bo to juz by byl spory wydatek...
CHCE BYC MAMA i to juz wkrotce!!!!!!!!!!!!!!
dzis pierwszy zastrzyk gonal f 37,5
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 20:42
32 TYDZIEŃ CIĄŻY

31+4
POZOSTAŁO: 60 DNI DO PORODU !!! 
Jejkuuuu.. ale ten czas leci!
Naprawdę to już coraz bliżej?
nie mogę się doczekać!
W sumie to już od jakiegoś czasu cały czas rozmyślam.. jak będzie.. jak to wszystko się zacznie!
ta myśli sprawiają, że mam dreszcze! I ta adrenalina aaaa 
Nie możemy się doczekać spotkania z naszym najcudowniejszym SKARBEM
to będzie wyjątkowy dzień
jak dla każdej mamy zresztą 
Niby z każdym tygodniem czuje się rzadziej szkraba, bo rośnie i ma coraz mniej miejsca ale jeśli chodzi o Tomusia to zupełnie się nie zgadza
mały szaleje bez przerwy!! czy to poranek czy południe, obiad, wieczór czy noc no kopie i się wierci cały czas
a po obiedzie to w ogóle nie pozwala mi siedzieć
tak kopie pod żeberka i się wygina, że popuszczam mu i się kładę
(oczywiście teraz jak robię nowy wpis to znowu to robi!!!
) i ostatnio ma często czkawkę
wczoraj pięknie udało mi się to nagrać 
A tak rośniemy i rośniemy.. 



Nie wiem czy się nakręcam, czy mój organizm wariuje;p Apetyt ma taki że wszystko pochłaniam jak głupia a może pochłaniałabym, bo staram sie ograniczać;p Od zawsze lubię jeść, ale teraz woow to nie łakomstwo tylko głód;p
Kolejna rzecz zapachy, na szczęście jestem bardziej wrażliwa na te ładne, apetyczne;p
np kebab woow rarytas a zapach;) Oczywiście kebabem nigdy nie pogardziłam, ale to było średnio raz na kilka miesięcy, a w samym ubiegłym tygodniu pochłonęłam dwa i gdyby nie zdrowy rozsądek chętnie zjadłabym więcej;p
No a dzisiaj...mama ugotowała rosół. Rosół jak rosół jak trzeba to zjadłam ale nie żebym była fanką, no a dzisiaj zaglądam do garnka a tam rosół i ten fenomenalny zapach...odłożyłam pokrywkę, minęło kilka minut "no dobra jeszcze tylko trochę powącham, jutro na obiad w pracy będzie zjedzony, jak nic"- pierwsza myśl...
Dziwne rzeczy się dzieję, a najgorsze jest to, że zdrowy rozsądek mi mówi, że to pewnie moja nadinterpretacja pewnych objawów
Chyba za wcześnie się cieszyliśmy
Dziś byłam u mamy i lekarka jak mnie zobaczyła stwierdziła, ze jak już tu jestem zrobimy USG. Już po jej minie wiedziałam, ze coś jest nie tak. Teraz nagle powiedziała, ze wg USG ciąża ma 8 tydzień, pęcherzyk ma 22mm a zarodka brak i raczej nic z tego nie będzie.W czwartek mam powtórzyć betę i przyjść ponownie ale raczej nastawiać się na najgorsze.Czy to możliwe aby jeszcze coś zobaczyć?Jestem załamana.Jeszcze dziś rozmawiałam z Adamem i mówiłam mu, ze w czwartek na pewno zobaczymy serduszko.Super prezent na święta, nie ma co...
Dziś 25 dc i ostatnia tabletka antykoncepcyjna. Od trzech dnia mam niewielkie plamienia. Od trzech dni mam również spuchniętego i bolącego lewego sutka, nigdy tak nie miałam. Czuję się bardzo @. Nadejdzie lada dzień. Na piątek muszę umówić się do gina i ustalić co dalej, czy ida się w grudniu podejść do inseminacji, czy odłożyć starania na styczeń.
Martwi mnie ten ból sutka. Mam nadzieję, że to tylko skutek uboczny antyków.
A żeby tego wszystkiego było mało do mam bakteryjne zapalenie oskrzeli i antybiotyk na 7 dni... tego mi tylko brakowało.
Dziś ciężki dzień, rok temu pozegnalam się z Madzią.
Ciąża rozpoczęta 29 października 2014
Boziu jak ładnie brzmi ten wpis... i co z tego. Od wczoraj zamiast się cieszyć znowu się za martwią. Na usg widoczny pęcherzyk z całkiem żółtym. Mały, bo wskazuje na to, że ciąża ma jedynie 4 tygodnie i kilka dni. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć 
Kolejna wizyta 30 grudnia, wiec chyba będą to najgorsze święta ever! Wszyscy będą się bawić, uśmiechać a ja będę zaciskać zęby i zastanawiać się czy fasol urósł. Czy wszystko z nim dobrze. Czy może po dwóch stratach ten 2014 rok będzie lepszy na kilka godzin przed zakończeniem... czy na sam koniec dostanę trzeciego kopniaka w dupę!!!
Modlę się codziennie tak jak w poprzednich ciązach. Zawsze ta sama intencja: żeby dzidziak rósł duży i zdrowy. I co dostaję w zamian? Ciągle tylko łzy i rozczarowania.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2014, 21:58
Miałam się wysypiać no i? No i guzik taki z dużymi dziurami. Zasnęłam o 1 a obudziłam się o 6 o dziwo wyspana?? Ani nie chodziłam do kibelka ani mnie nie mdliło ani nie bolało. Może Karaluch wdał się w Tatusia sowę i Mamusię skowronka i już zarządza moim spaniem?? Za to dzisiejsze śniadanie spotkało się z aprobatą tosty z masłem orzechowym i konfiturą wiśniową wpisujemy na listę pod TAK 
Mam takie postanowienie, że okres ciąży będzie aktywny: znalazłam sobie studio jogi dla zaciążonych, co prawda nigdy nie ćwiczyłam jogi ale może czas zacząć. Jak tylko będę mogła chciałabym też iść na basen, znalazłam taki przyjazny ciężarówkom i mamusiom
. Mam tyle planów ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Ahhh i muszę wyszperać moje szydełko, kiedyś się nim bawiłam z powodzeniem 
Lecę na weryfikację bety, wiem, że urosła bo kreskę na dzisiejszym teście widzi nawet mój kochany ślepokur i to bez lupy 
Mały update- dzisiejsza beta- 81,99

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2014, 20:34
Dziś wg ovu powinnam dostać okres. Wg mnie dopiero za 2 dni, ale tak czy siak powinnam już mieć plamienie, zawsze mam kilka dni przed. Kupiłam sobie dziś jeszcze jeden test ciążowy, ale na razie nie robię. Z jednej strony wydaje mi się, że ten cykl jest inny, że mam różne dziwne objawy, często jest mi niedobrze i jestem nadwrażliwa na zapachy, np. raz w tramwaju mało się nie zerzygałam, bo stała koło mnie babka i czułam jak śmierdzi łój na jej włosach. A dziś śmierdział mi smog. Ale czasem mi się to zdarzało, że miałam wyostrzony węch, np. przy bólu głowy. Teraz od dłuższego czasu nie palę, podobno papierosy przytępiają węch.
No ale. Nie chcę się nastawiać, że to coś może znaczyć, bo potem mi będzie przykro. Ta jedna kreska ostatnio mnie bardzo zasmuciła. Wiem, że jestem na początku drogi i nic nie wskazuje na problemy, ale tak sobie pomyślałam, że nic mi w życiu nie wychodzi, nawet to. Oczywiście to nieprawda, wychodzą mi rzeczy, ale akurat mam taki nastrój.
Święta się zbliżają, a ja myślą i ciałem jestem w pracy. Szef nie chciał mi dać 8 dni urlopu. Pracuję na uczelni i studenci nie mają zajęć, ale szef chce, żebyśmy w tym czasie pracowali przy projekcie. Wyznaczył spotkanie na 23 grudnia. Ostatecznie zgodził się na urlop w wigilię i z wielką łaską na 2 i 5 stycznia, bo mu powiedziałam, że wyjeżdżam, ale powiedział, żebym następnym razem zapytała go, czy widzi możliwość wyjazdu zanim coś zaplanuję. Dlatego właśnie obawiam się, że z takim szefem nawet jeśli jesteśmy zupełnie zdrowi to ciąża może nie wyjść. Tzn. zdrowi ja i mój mąż, a nie ja i szef.
moje przeczucie było zgubne... :(nie uda sie w tym cyklu 
dzisiaj byłam na wizycie
HSG było klapą na rentgenie nic nie widać więc niewiadomo czy jajowody są drożne 
na usg też kiepsko - na owulacje w tym cyklu sie nie zanosi
więc od jutra luteina i czekanie na @
od nowego cyklu zaczynam walke z clostilbegyt
jeśli za 2 cykle nie zajde w ciąże to powtarzamy HSG 
jakie wasze relacje po zażywaniu clostilbegyt? udało się?
29 tc + 3 dni
74 dni do porodu
CO ZA KOSZMARNY DZIEŃ !!!
Jak się polepszy to się popieprzy.
Dzień zaczął się od wizyty u stomatologa. Wizyta trwała dosłownie 15 minut, bo miałam wymieniany tylko opatrunek w rozgrzebanym zębie w trakcie kanałówki, a moja dentystka znalazła dwa kolejne zęby do leczenia...
Więc mam zapisane dwie wizyty w przód na rozprawienie się z tym co się narobiło.
Później posiedziałam u babci i cioci dobre dwie godziny, a tam mało płuc sobie nie wypluwają przez kaszel. Cały czas się pilnowałam i zasłaniałam, ale nie wiem czy coś to da, bo mam wrażenie, że coś mnie łapie...
Mamuśka przyniosła wyniki badań moczu, które wyglądały mi trochę podejrzanie, ale nie miałam ich czasu przeanalizować.
O 18:00 pojechaliśmy z Miśkiem na wizytę do naszej ginekolog. A tam okazało się, że jestem piąta w kolejce i jest obsuwa 2 h !!! Dodam, że w prywatnym gabinecie.
Gdy w końcu udało nam się wejść do gabinetu tam dopiero rozegrało się wszystko co wręcz wpędziło mnie w depresję...
Dostałam do zrobienia posiew moczu, bo rzeczywiście badanie wygląda słabo.
Na fotelu okazało się, że znów wróciła mi infekcja i na 8 dni dostałam globulki...
No i USG.
Mam mało wód płodowych... jeszcze mieszczą się w normie, ale zdecydowanie jest to dolna granica.
Jeszcze przed Świętami mam kontrolę poziomu wód, no i nie wiem co później jak się okaże, że faktycznie ich ubywa ???
Lili nie obróciła się główką w dół. Dalej siedzi jak siedziała, ułożenie pośladkowe.
Z takich pozytywnych wieści - mała ma 1280 gram i przepływy pępowinowe są okej.
No i jeszcze zabójcza suma za dzisiejszą wizytę... 300 zł.
Szczerze mówiąc, to jestem już bardzo zmęczona ciążą, a mój portfel chyba jeszcze bardziej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2014, 23:37
Dziewczyny!!!
Rozpoczynam 11 tydzień ciąży według belly zniża sie ryzyko utraty dzieciątka
! Bardzo sie cieszę 
Jeśli chodzi o mnie to nic nie przytyłam a wręcz przeciwnie schudłam . Widocznie banany sa odchudzające Hahaha .
A tak serio to z apetytem raz lepiej raz gorzej, mam zachcianki. Jednego dnia ulepiłem 100 uszek które zażądałam sie niesamowicie to następnego dnia mdlilo mnie na sam ich widok. Aaahhhh jaka masakra. Teraz jestem na etapie pasty rybnej która od dwóch dni jem na śniadanie obiad i kolacje
banany tez wpadną z rana
aleee uwaga doszły pomarańcze i kiwi
! Jest sukces 
Ostatnio od dwóch dni boli mnie głowa i mam wrażenie ze mam gorączkę chociaż jej nie mam. Praktycznie całe dni śpię przez to.
Za tydzień płynę do Polski!!! I 29 idę na usg
juz sie nie mogę doczekać dzidziusia 
Cycki troszkę pobolewają gorzej z sutkami mdłości co 2,3 dzien a tak poza tym to nic sie nie zmieniło 
Chciałabym juz trochę poćwiczyć bi sie mecze nic nie robieniem ale ze względu na bezpieczeństwo dopiero w drugim trymestrze zapisuje sie na siłownie bądź na pływanie
jeszcze zobaczymy 
Jestesmy juz w domku. Z paluszkem juz wszystko dobrze. Antybiotyki pomogly i stan zakalny minol. Julianek pomalutku dochodzi do siebie i nie placze tak jak wczesniej przy zmianie pieluchy itp. Pewnie myslal ze zaraz znowu beda mu cos robic ale to juz sie skonczylo
. Wczoraj z rana bylismy jeszcze na kontroli u naszego pediatry ale to byla bardziej jakby formalnosc zeby sie mu pokazac po szpitala bo prosil zebysmy po wyjsciu sie do niego zglosili. Pozniej pojechalismy szybko do sklepu dzieciecego i kupilismy butelki, smoczki i podgrzewacz bo niestety ale moj maluszek musi byc juz dokarmiany. I zadna walka o pokarm tu nie pomorze. Tym bardziej ze malutki zaczol nam chudnac wie nie ma na co czekac....Jeszcze w piatek Julus mial 4 kg a w poniedzialek juz stracil na 3880. U lekarza ponownie go zwarzylismy zeby przekonac sie czy to nie pomylka i niestety w jeden dzien stracil kolejne 20 gram. Jednym slowem synek sie nie najadal pomimo ze niemal ciagle wisial mi na cycach. Z tym mm nie jest tak zle bo nie dosyc ze synus potrafi 100 ml wypic w pol godziny to potem ladnie spi przez kolejne 2-3 i to w swojej kolysce wiec mam czas ogarnac co nieco w domu i przy sobie. Rewelacja....
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2014, 04:31
Naczytałam się trochę o pierwszych objawach ciąży, no i wygląda na to, że nie mam w zasadzie żadnych
nawet brzuch przestał mnie boleć. Powiedzmy, że wstałam dzisiaj jak nowo narodzona
To też dobrze, może będę miała więcej energii 
Piersi nadal mnie bolą, raczej sutki - one są najbardziej wrażliwe, są pełniejsze, zawsze tak jak przed @ . Swoją drogą, szkoda, że zawsze tak nie wyglądają
Piszą, iż wczesną oznaką ciąży są również zmiany w piersiach...wczoraj wieczorem w łazience bardzo długo się im przyglądałam. Dojrzałam nawet żyłki, chciałam też zobaczyć ciemniejsze brodawki...rany, co to umysł wyprawia z człowiekiem
dzisiaj rano nic już nie widziałam
nawet zaczęłam sobie wmawiać, że wargi sromowe mam ciemniejsze i że może jednak jestem jednak w ciąży...ale w końcu walnęłam się w łeb.
Postanowiłam, że nie będę już nic czytać i się nakręcać! Takkkk, ale znając mnie to będzie postanowienie jednodniowe...
Serduszko rozwiń się we mnie...nic więcej mi do szczęścia nie brakuje...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.