Jutro kończy się 12 tydzień. Nie wyobrażam sobie już, że nie ma tego dzieciątka we mnie. Myślę o nim i płakać mi się chce że szczęścia. Kocham je. Czuję się, że tak właśnie powinno być. Że to była dobra decyzja. Patrzę na moje starszaki i myślę: jakie będzie to trzecie. I już przytuliłabym je i ucałowała. Do tej pory starałam się nie podchodzić do całej sprawy zbyt poważnie - wiadomo jaki to jest z tym pierwszym trymetrem. A teraz - na myśl, że mogłabym je stracić pęka mi serce...
Planujemy wakacje - to dość ryzykowne bo termin porodu mam w drugiej połowie lipca. Pierwsze dziecko urodziło się na początku 38 tygodnia, drugie równo po skończeniu 41 i jest ryzyko, że zacznę rodzić podczas wyjazdu :) Ale co mi tam. Jedziemy!
Tak blisko domu jak się da - w razie czego godzina i jesteśmy z powrotem.
A następne wakacje w piątkę - to dopiero będzie jazda ;)

<3 32+3 <3

Sylwester już za nami, wypad do Zakopanego jak zawsze bardzo udany :) Sylwester bardzo spokojnie, przy piccolo :D Posiedzieliśmy sobie ze znajomymi a ok. 2 poszliśmy spać.
Ostatnio mam dużo zajęć w domu i poza domem i kompletnie na nic nie mam czasu.

Dziś mamy kolejne zajęcia na SR a jutro wizyta i znów ujrzę naszą Księżniczkę :)
Przyszło nam łóżeczko:
pdgpzt5nxeos_t.jpg

Wszystko póki co ściągnęłam, żeby się nie kurzyło a pościel do prania poszła. Mąż "ubierze" łóżeczko jak my będziemy w szpitalu, tak żeby było świeże na przyjście Majusi :)

OOO jak dawno nie pisałam :P
Za Nami 45% ciąży :)
Wg. BBF jesteśmy w 19tc (18t+1dz) a wg. OM kończymy 18tc (17t+6dz) :P
Brzusio coraz piękniejszy :) chociaż mam wrażenie, że tak dziwnie nisko :O Ale chyba lekarz by coś powiedział gdyby było nie tak...Więc myślimy pozytywnie - może taki mój urok :)
Z remontem mieszkania jednak nie idzie tak szybko jak myśleliśmy ale i tak jest już coraz więcej zrobione - będzie dobrze i tylko spokój nas uratuje :)
Ostatnio w poniedziałek wieczorem poczułam dość mocne dwa puknięcia - może wcześniej coś czułam ale nie tak bardzo..jestem pewna, że to na 100% nie były odgłosy organów brzusznych tylko Nasz CUD dał o sobie znać :) jednak od tamtej pory cisza..staram się nie panikować :P
Do wizyty u lekarza prowadzącego niespełna 3 tyg - USG połówkowe :) w między czasie trzeba wykonać znowu morfologię i badanie moczu plus toxo pomimo tego, że posiadam przeciwciała. Już nie mogę doczekać się spotkania z Naszym Skarbem i mocno wierzę w to, że ciągle jest dobrze i w końcu uda się dowiedzieć Kto się we mnie skrywa <3
Udało mi też się zapisać na połówkowe do prenatalnej poradni genetycznej :) i badanie będzie 29.01 :) zatem ostatni tydzień stycznia rozpocznę i zakończę podglądem Naszego Bejbika :)
Muszę nauczyć się cierpliwości :P Na początku ciąży było "lepiej" jak wizytowaliśmy co 2tyg :) jakoś tak nie zdążył dopadać mnie ten lęk a teraz tyle czekania. Raz już wytrzymałam 4 tyg wytrzymam i teraz - nie dam się :)
A tak po za tym póki co jeszcze nic dla Maluszka nie kupiłam - może po połówkowym jak dowiemy się płci :) no i już będziemy w nowym mieszkanku by nie targać rzeczy najpierw tutaj później tam. Jeśli będzie dziewczynka domyślam się, że ciuszków będę miała aż nad to - w sumie byłoby mi nawet łatwiej finansowo bo to co bym wydała na ciuszki będę mogła przeznaczyć na inne rzeczy z wyprawki :) A sporo osób zaoferowało "chęć pozbycia się" ubranek po swoich pociecha a każda z nich ma córcie :P Nawet gdyby nie to to jakoś tak mi po głowie chodzi mała Amelka :) nawet Mąż mówi, że ładne imię i by się na takie zgodził :P już nawet kilka razy się "zapomniał" i do brzucha mówi "Amelka" :P jednak jakoś tak czuję, że chyba los Nam szykuje niespodziankę w postaci chłopca :P Dla chłopca jakoś pomysłu na imię póki co brak. Jakieś propozycje w głowie mam ale ciężko by podpasowały one też Mężusiowi :P
Pozostaje czekać na połówkowe i będzie szał <3 <3 <3
Wózek na pewno pożyczam od siostry oraz fotelik samochody :) Wanienkę pewnie też a ona jest jeszcze po Nas :P taka wanienka z historią :)
Ostatnio dostaliśmy propozycję otrzymania łóżeczka :) co prawda do lekkiego odmalowania ale zawsze parę złotych będzie do przodu :) A ja jakoś nie czuję wielkiej potrzeby by Nasze dziecko musiało mieć wszystko "nówka" :) choć nie przeczę, że pewnie na jakieś zakupy ubrankowe się skuszę by też mieć z tego przyjemność jednak wiem, że nie ma co szaleć bo Maluszki tak szybko rosną, że połowy nie zdążą wynosić a już wyrastają :P
Póki co dziś od mamy dostałam dla Maluszka taki fajny "wzornictwo ludowe" drewniany pojemnik na chusteczki <3
15wz0r9.jpg
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

37 dni do końca ciąży .. <3

Apartamencik Tomusia pod koniec 35 tygodnia ;)

rscw2x.jpg

Ogólnie od niedzieli troszkę się poprawiło z samopoczuciem. Brzusio już nie boli ale od poniedziałku nadal czuje co chwilę jakieś kłucia. Mały nie źle się pcha :P i czasami tak mocno naciska na pęcherz, że jak wstaję to mam wrażenie, że nie dojdę do WC i załatwię się po drodze! Leżę też cały czas, bo najzwyczajniej w świecie jest mi już po prostu ciężko, szybko się męczę, brzuszek ciągnie i nie daję rady po prostu :/ ale to już chyba normalka na tym etapie co nie? :P te kilka tygodni jeszcze dam radę :)

Wczoraj jakoś zebrałam siły.. (wolałam to zrobić przed sobotnią wizytą gdzie lekarz zbada szyjkę i jeszcze każe mi leżeć do końca! a jakoś się tego boję, choć może nie potrzebnie) .. i pojechaliśmy zrobić ostatnie zakupy. Brakowały mi tylko rzeczy dla mnie do szpitala i chciałam coś kupić małemu na wszelki wypadek jeszcze pod kombinezon jak będziemy wychodzić :)
Dokupiłam jeszcze jedną koszulę do karmienia, majtki jednorazowe, podpaski poporodowe, kosmetyki (i tu wpadłam na bardzo fajny pomysł bo nie chciałam niepotrzebnie zagracać torby dużą pastą do zębów, dużym szamponem czy też żelem więc kupiła w Rossmannie te małe buteleczki ;) nawet antyperspirant mini jest :P ) w aptece kupiłam jeszcze potrzebne rzeczy, zamówiliśmy zestaw pościeli także można powiedzieć, że mam wszystko :)

A taki komplecik w H&M kupiliśmy Tomusiowi :)

tahc92.jpg

No i najważniejsze KARUZELKA ! :D Tatuś wybrał :) chciałam koniecznie z pluszowymi misiami wiec tatuś znalazł :) niestety mieliśmy małego pecha i musieliśmy zawiesić wszystkie misie razem bo dali nam dwie te same części eh! :/ Ale i tak jest piękna i jak powiedział S. "takiej nikt nie ma" :D

dhbvd.jpg

A w sobotę wizyta ! :D <3

Ale jestem rozbita, koleżanka stąd znowu straciła dzidzię. A miało już być spokojnie! Znowu tuż przed 2 trymestrem, jak ja za 1 razem. Wróciły wspomnienia, przyszedł strach... oj tak bardzo chciałabym się obudzić w 2 trymestrze... tak bardzo chciałabym by jej cud żył :(

Dziś moja koleżanka urodziła ślicznego synka, a ja dostałam okresu... 😶🤦🏼‍♀️W poprzednim cyklu nie stymulowałam się bo moja miesiączka była taka, że trudno ją nazwać okresem. Jeszcze 2 razy clo i koniec. Pani dr zaleca in vitro. Mój małżonek uparł się, żeby jeszcze 2 razy spróbować. W sumie co mi zależy. 2 cykle w tą czy w tamtą. Ostatnio moje stresy zostawiam na treningu. Ćwiczę jak szalona do utraty tchu. Dosłownie. Ćwiczę tak, że nie mam siły później wstać. Wiem, że nie wskazane.... Ale już nie mogę sobie odmawiać. Takie życie. Niektóre kobiety rodzą, inne dostają @. 🤦🏼‍♀️🤷🏼‍♀️

Marida Nadzieja nadziei... 8 stycznia 2015, 20:17

Hmm... Od tygodnia zaglądam na Ovu i poznaję ten portal. Zaczyna mi się podobać... Czyli jest dobrze.
Moja nadzieja rośnie, zwłaszcza ze kończy mi się miesiączka i możemy zaczynać od nowa ;);)

Muszę się zmobilizować, czyli mierzenie temperatury => PODSTAWA !!!
I branie kwasu foliowego => CODZIENNIE!!! /bo mam z tym problem/

Najlepiej wymarzę zaszły rok z pamięci jakby go nie było... i zacznę wszystko od początku ;)

Do wytrwałych świat należy... (podobno) mam nadzieje że ten potral pomoże NAM zawalczyć o nasze Maleństwo ;)

Buźka :*

Ayayanee Hurricanes and Suns 4 marca 2021, 12:49

Tak dziś myślałam o poprzednim cyklu i jego dającej nadzieję końcówce temperatur i...

"Nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa… I którego nic nie spotyka."

Najpierw brak zasięgu na Mazurach, potem 2 dniowa migrena, potem zepsuty laptop ale po tych trudach jestem ponownie :). Byliśmy dzisiaj na USG z TŻtem. Bałam się jak diabli ale wszystko w najlepszym porządku. Zarodek jest jeden, prawidłowo położony, CRL 9,6 mm z pięknie bijącym serduszkiem (142/min). Ma główkę, łapki, nóżki i generalnie wygląda jak miś Haribo :)/ Wzruszyłam się jak zobaczyłam Karaluszka, łzy mi poleciały i dobrze, że miałam wodoodporny tusz bo bym wyglądała jak członek zespołu Kiss :P. TŻ przez cały czas patrzył przez ramię pani doktor. USG trwało ok 5 minut, pani doktor wszystko pokazała i wyjaśniła, nad moją głową był ekran na którym mogłam wszystko obserwować. Ogólnie wizyta 5 z plusem. Jutro mniej przyjemna część a mianowicie badania laboratoryjne na czczo bleeee :/

Magic Niemożliwe 8 stycznia 2015, 16:03

Wkraczamy z hukiem w 24.tydzień
23+1
58% ciąży za nami :) <3

Mała tak sie rozpycha, że aż mam takie dziwne uczucie i mnie ciarki przechodzą po całym ciele :) uwielbiam jak się rusza. Wczoraj z tatusiem urządziliśmy Małej karuzele ;) tak dziwnie było, znaleźliśmy pozycję, przy której mnie nie boli muszelka ani nie piecze :) ale za często nie chcę <3, wciąż mam jakieś opory, obawy....
Postanowiłam wziąć się za siebie, bo staje u progu badania glukozą... postanowiłam jeść produkty o niskim i średnim indeksie glikemicznym, by nie paść na zawał jak będę czekać na wyniki. Stresuję się trochę. Boję się, że wyniki będą złe i będę musiała mieć specjalną dietę plus dodatkowe wizyty u dietetyka czy kogos z tego pokroju... ahhh.

Byłam, kupiłam i na tym na razie kończę :) na nowo zakupy zaczynam od marca :)
oto co dziś kupiłam :) za całe 56 zł :) mój wymarzony spiworek, zestaw bluzka plus spodnie, body roz.68 :)
c3bb463b863c3a4amed.jpg

Pozostało 31 dni do naszego następnego spotkania Malutka :*:* <3 rośnij zdrowo :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:25

Mamax Walka o Bobo. 8 stycznia 2015, 20:33

Dzisiaj jestem juz naprawde wymeczona, malo snu, opieka nad dzieckiem i robienie wszystkiego w biegu wypalilo mnie. Oczy sane mi sie zamykaja. Popoludniu odlozylam Julianka do kolyski, polozylam sie obok niej na lozku i koniec. Film mi sie urwal. Spalam z 20 - cia minut ale obudzilam sie przerazona ze tak porzucilam dziecko. On oczywiscie zasnol a ja mam nadzieje ze dlugo na to ńie potrzebowal. Nadal mecze sie alergia, mam wrazenie ze dlugo potrwa zanim sie jej na dobre pozbede. Niby w dzien juz jest dobrze. Juz sie nie drapie a cialo mnie nie swedzi, nie pali ogniem ale gdy spie to gora godzina a budze sie i wszystko mnie swedzi. Drapie sie wtedy okropnie a zanim to przejdzie miija kilka nie przespanych godzin :-( Jutro maz zadzwonido lekarza z pytaniem co robimy. Czy mam sie zglosic po inne leki czy nadal brac te co mam teraz...
Wczoraj Julianek mial ciezka noc. Budzil mi sie co dwie godziny co do niego nie podobne. A wszystko to wina suchego w domu powietrza i zapchanego noska przez ktory ciezko oddychac. Zakraplam mu go sola fizjologiczna ale to wiele nie pomaga. W domu mamy 35% wilgotnosci pomimo ze jak tylko mozemy przy dwojce dzieci to staramy sie wietrzyc mieszkanie, na grzejniki wywieszam mokre reczniki a nawilzacz powietrza chodzi niemalze non stop. Ale poprawy nie ma :-(
Mam nadzieje ze Julanek nie bedzie zbytnio przezywal dzisiejszego wypadu do galerii i bedzie spal spokojnie. A wycieczka sie udala i co wazne prezent kupiony chociaz troche lataniny za nim bylo...Lulus przespal grzecznie jazde autobusami do galerii .Poznal Mai z ktora udalo mi sie pogadac i umowic na nastepny tydzien na kawke. Tym razem u mnie w domu ;-) Bieganine po sklepach Julianek tez przespal i tylko raz musialam je przerwac gdyz dziecko sie zbudzilo na mleczko i zmane pieluchy. Ale gdy zostaly zaspokojone jego potrzeby zaraz zasnol i spal juz az do powrotu do domku :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 21:08

10+2
Kolejny dzień siedzę na zajęciach, krzesła są bardzo niewygodne... Odczuwam mega ból brzucha...
Oby do 17:30 i do domu leżeć...
Jutro czeka mnie okulista na godz. 9 bo dr zleciła mi badania, więc muszę zrobić.
Jakoś nie mogę się skupić na tym co opowiada wykładowca...

8 t + 3 dni
Już jutro wizyta!Boję się a jednocześnie nie mogę się doczekać. Początek 9 tygodnia przywitałam silniejszymi mdłościami, odrzuceniem od jedzenia i wyczulonym węchem. Ale dzisiaj jakoś mniej tych objawów...Podbrzusze nadal pobolewa, teraz jeszcze od około tygodnia czuję takie jakby lekkie bóle miesiączkowe, poza tym kłucia itp. Mam zamiar porozmawiać o tym jutro z ginekologiem, bo trochę mnie to niepokoi. Brzuszek mi się zaokrąglił :) Nie wiem czy to w ogóle możliwe na tym etapie ale podbrzusze mam takie okrągłe i nawet wciąganie niewiele daje ;)

Jeszcze się muszę "pochwalić" - stłukłam (właściwie to kot ale moja wina) dzisiaj termometr - jak się okazało - rtęciowy :/ :/ brr, pozbierałam rozlaną rtęć starając się nie wdychać za bardzo, mieszkanie dokładnie przewietrzyłam przez 1.5 h ale martwię się...Niech mnie ktoś pocieszy...Tak się człowiek stara, tak dba a jak co do czego to taka głupota się zdarzy, że aż ręce opadają ;( Myślę, że to nic takiego ale wiadomo, człowiek się martwi o to maleństwo. Kolejne pytanie na jutro do gina.

Z pozytywnych rzeczy to dzisiaj zrobiłam badania. Wyniki dobre, poza morfologią - okazało się, że mam podwyższoną liczbę leukocytów - przy normie do 10 tys ja mam prawie 14 tys. Hmm kolejne pytanie na jutro, chora nie jestem więc stawiam na fizjologicznych ich wzrost w ciąży.

Oby do jutra i obym zobaczyła jutro zdrowego, fikającego maluszka :)

30 grudnia byłam na IP bo zauważyłam jednorazowo beżowy śluz..i oczywiście już zaczęłam się bać..ale okazało się, że jest ok :) infekcji żadnej nie ma..więc to podrażnienie po luteinie..i przy okazji zrobiła szybkie usg by sprawdzić czy z Gadzinką wszystko w porządku..wierciła się i serduszko biło 146Fhr..więc ok..ale nawet zdjęcia nie dostałam :( ale ważne że wszystko dobrze :) <3
Wczoraj byłam na badaniach krwi..i krzywej cukrowej :( na której poległam i zwymiotowałam po pół godziny :(
Hematokryt ładnie spadł z 43,1 do 36,1 więc trochę poniżej normy ale jest ok.. ;)
Dziś byliśmy na wizycie i..serduszko pięknie bije-sprawdzała detektorem, wyniki ok, kolejnej krzywej nie muszę robić..a w czasie jak ona przypada 24-28tc stwierdziła, że położymy się do szpitala na badanie cukru na czczo i po posiłkach.. :( więc ja na to że mam w domu glukometr-tzn.teść ma i se myślę, że mnie ominie ten pobyt, a ta, żebym do następnej wizyty mierzyła cukier na czczo i po większym posiłku po 1,5h..no i zobaczymy..ehh, już chyba bym wolała wypić tą glukozę jeszcze raz niż iść do szpitala..ale mam nadzieję, że te cukry będą ok i obejdzie się bez szpitala.. dostałam na te lekkie swędzenia które odczuwałam macmiror i krem clotrimazol..poza tym wszystko ok następna wizyta i usg 5.02 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 18:48

Zużycie totalne. Dzień w pracy po długiej przerwie to było męczące psychicznie męczące, zmiana kierownika regionalnego i nowy miesiąc, znowu od początku ciśnienie na sprzedaż i realizację planów. Dołujące to ze miesiąc się kończy i znowu startuje aż od zera i mało co jest od ciebie tak naprawdę zależne.
Nie mam chęci na nic dzisiaj, obiad z wczoraj mąż podgrzać i podsunął pod nos. A ja na kanapie pod kocykiem skręcona w kłębek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2015, 19:39

Ciąża zakończona 4 marca 2021

za chwilę wychodze do pracy .... poszłam do łazienki a tu plamka różowo-mlecznego śluzu :( boli mnie brzuch jak na miesiączkę mam potworne wzdęcia i obawiam się że dostanę @ ! :( i w sumie mam przeczucie że ją dostanę bo temperatury jakieś takie niskie ... jedyne co mi daję nadzieję to bolące cycki bo nie bolały mnie tak przed okresem przynajmniej nie pamiętam . I wiecie co ? jestem zła ! już zapakowałam do pracy podpaski cykle miałam kiedyś reguła po 28 a po porodach już 26 ale po poronieniu to już całkiem pomieszanie z poplątaniem licze na cykl 26 dni jednak z czym ovu ze mną się nie zgadza bo po rzekomej owulacji przesunął mi @ heh a miałam testować w poniedziałek rano :((((

nat_alia Trzeba wierzyć - będzie dobrze 8 stycznia 2015, 20:44

jestem po pierwszym USG po CLO
w 11 dniu cyklu wyrósl mi piękny 15mm pęcherzyk w prawym jajniku, za 2 dni ma podobno pęknąć i od poniedziałku luteina...
endometrium 9mm
mam nadzieję że coś z tego wyjdzie...:)

Dzień 60.

33 + 5 :)
wizyta :D

ciężki dzień,ale teraz do końca sesji same takie.. rano zakupy, biblioteka (2h uciekły) a po obiadku wizyta :)

na wstępie lekarka powiedziała,że jesteśmy już w poważnej ciąży :) szyjka nadal 2,5 cm., przepływy, łożysko, serduszko wszystko dobrze :) malutka cudowna, coś miętosiła i wystawiła nam języczek :P co najlepsze- ma już włoski! :D brzuszek okrąglutki, rośnie idealnie- mamy negocjować by przystopowała,bo mamie będzie ciężko urodzić :P i waży 2024! :) słodzinka nasza <3
następna wizyta już 21.01 będę miała GBS . W tym samym dniu jadę do poradni anestezjologicznej załatwić papiery co do zzo, by w razie czego nie robić tego w trakcie porodu :)
waga 53 kg. czyli +8 :)

a jutro rano mamy sesję brzuszkową <3

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 8 stycznia 2015, 21:29

Szczęściara ze mnie... :D
Nigdy bym nie przypuszczała, że poznam stąd kogoś tak realnie.
Natalko jak miło, że Cię dziś usłyszałam, przegadałyśmy prawie 1,5 godziny wow!! A miało być 10 min :) Wiedziałam, że to nie będzie kilka minut, a dłużej... z taką osobą jak Ty nie da się krótko.
Już nie mogę się doczekać kiedy nas odwiedzicie, wyściskam Cię z całej siły.

A zaczęło się tak przypadkiem.... nie, nie w życiu nie ma przypadków, przekonałam się o tym po raz kolejny.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)