34 + 2
40 dni do terminu porodu!
Tak naprawdę to chciałam tu napisać jedynie o tym, że dziś jest ten dzień, gdy po raz pierwszy w ciąży mam naprawdę paskudny nastrój. Zła jestem dosłownie na wszystko. Najbardziej na te upały, mam ich już serdecznie dość, w mieszkaniu gorąco (30-28 st!) okna pootwierane i efektu brak! Nic nie mogę zrobić - siedzenie, leżenie nawet spanie męczy i sama nie wiem co ze sobą zrobić bo wszystko mnie wkurza...Nawet słońce mnie irytuje, niech już wreszcie spadnie deszcz, ochłodzi się - cokolwiek byle chwila ulgi była. Od kilku dni wegetuję w oczekiwaniu na ochłodzenie...Obiecuję nie narzekać na +18, chmury i deszcz. W weekend trochę za dużo pochodziłam i efekt - kłucie w szyjce i znów uczucie, że malutka na nią mocno napiera - na szczęście w piątek wizyta u ginekologa, jestem ciekawa jak się przedstawia sytuacja. Ogólnie czuję się bardzo niesprawna i zaczyna mnie to coraz bardziej męczyć...z chodzeniem jest ciężko od jakiegoś czasu ale od niedawna prawdziwe wyzwanie to schylić się po coś. Jeszcze jak na złość wszystko leci mi z rąk...Na pocieszenie mam bardzo dobre wyniki badań - morfologia, mocz, toxo, wr i Hbs. No i Natalkę, która dzisiaj żwawo się wypina i wierci 
Chyba nie będzie miał okazji sprawdzić się w roli taty... zaczęłam plamić, krzyż boli... powoli żegnam fioletową stronę...
Oj dziewczynki jak ja Wam pozytywnie zazdroszczę 
Jak ja zazdroszczę dziewczynom, które zaczynają pisać pamiętnik, opisują miesiące starań i od razu prowadząc pamiętnik zachodzą..
Hejka ja wczoraj mialam wizytę.
Orzeszek zdrowy, fikal koziolki, nie chciał dac sobie zmierzyć tętna. Taki szybki byl ze nawet serca nie dalo sie pożądnie posluchac bo zaraz uciekal.
Zatrzymal sie na chwilke żeby podrapac sie po główce
Mały albo Mala bo jeszcze nie wiadomo ma 7,64 cm. 
Teraz mam brać witaminki. Kupilam Femibion 2 plus DHA. 59.99 zl.
I na kolejną wizytę przynieść wyniki moczu i morfologii.
Czuje sie przeswietnie. Ciąża w końcu zaczela w pelni cieszyć
Bo wymioty już nie mecza i więcej sily mam:-)
Teraz czekamy na ruchy, jeszcze to potrwa ale bliżej niż dalej 
Wynik odebrałam, beta 1,29
Jakoś przeżyję...
cel.
Co jakis czas wyznaczam sobie cel.. pierwszym bylo zajscie w ciaze do moich urodzin- wrzesien 2012.. pozniej po slubie. nastepny 1 rocznice slubu.. zbliza sie 3 rocznica w pazdzierniku.. we wrzesniu moj siostrzeniec ma slub, chcialabym juz pojechac tam z mala fasolka, zebym wtedy mogla powiedziec mamie osobiscie.. TO JEST MÓJ CEL. chcialabym zobaczyc usmiech mamy na wiesci, ze poraz kolejny zostanie babcia, usmiech tesciowej, ze poraz pierwszy zostanie babcia. A przede wszystkim chcialabym zobaczyc SWOJ USMIECH, kiedy zobacze wymarzone dwie kreski i bicie serduszka.
Myśląc o moim meżu ostatnio..-> "bezsilna ja gdy milcze.."
https://www.youtube.com/watch?v=H0h_EhCnDpI
p.s i tak go kocham.. 7 rok razem juz leci albo zleciał właściwie. Ale licząć rocznikami to 7, podobno 7 to szczesliwa liczba ? jak dotąd rok nie przyniósł nam wiele dobrego.. oby szczęście się do nas uśmiechnęło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2015, 22:51
I po punkcji
mamy 4
Źle mi po narkozie, wiec szczegółów jutro
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2015, 13:50
no i tak... mialam miec operacje 29 czerwca ale szpital w trzebnicy znowu mnie wystawił. Nawet nie chce mi sie o tym pisać bo po prostu chyba wcisneli kogoś swojego na moje miejsce a mnie chcieli przelozyc operacje na koniec lipca- z wielka łaską. Załatwiłam wiec na szybko operacje w szpitalu w ktorym pracuje , bo sie juz wsciekłam na amen. Troche po znajomosci, ale trudno, trzeba sobie radzic! Tak sie juz nastawilam a tu kolejny cykl mialam czekac? o nie! tak wiec idę 14 lipca. czuje ze bedzie tam bajzel w sensie w brzuchu. Ostatnio Ca125 mialam ponad 50, ale endokobietka pisała gdzies ze ca125 jest podwyzszone jesli endo wystepuje na jajnikach wiec moze dlatego bo ja mam akurat na jajniku (a gdzie tam jeszcze to nie wiem). Tak wiec czekam...
Małpa w końcu się rozkręciła i po 2 miesiącach mogę to w końcu napisać:
MAM OKRES! NORMALNY, PRAWDZIWY OKRES! no może trochę mniej obfity.
Ale za to nie wiem kiedy tak naprawdę mogę sobie zaznaczyć, że go dostałam,
teoretycznie mocniej zaczęło być 3 lipca, więc uznałam tę datę,
ale tak naprawdę to plamienia mam od czerwca, tylko że taki konkret
to jest w sumie od dwóch dni w każdym razie @ powinna być między 4/5.07
więc całkiem w terminie, ale pochrzaniło mi się we wszystkich kalendarzach,
bo przez te spóźnienie średni cykl wyszedł mi 89 dniowy i nie bardzo
wiem jak to naprawić.
Pod koniec miesiąca mam urodziny, wyczytałam tu gdzieś,
że kobieta najbardziej płodna jest w miesiącu swoich urodzin, więc...
To będzie nasz miesiąc!
A ta wstrętna małpa ma bliźniaki, współczuję tym dzieciom, ogólnie to siostrunia mojego,
ale uwierzcie tyle złego mi zrobiła, że szczerze jej nienawidzę. Co śmieszne to jej mąż
jest z bliźniaków. U mnie babcia miała bliźniaczkę, a dwie ,wróżki` wywróżyły mi kiedyś
właśnie bliźniaki, ciekawe...
Muszę jeszcze dopisać, że podobno znaczenie mają też fazy księżyca, więc sprawdziłam sobie że rodziłam się w nowiu i akurat w tym roku od 16.07 będzie nów, no po prostu musi się udać 
,,jeśli w celu poczęcia zostaną wykorzystane dni najbardziej płodne z obydwu cykli (cyklu miesiączkowego i cyklu "księżycowego"), wówczas 85% poczęć przypada na cykl "księżycowy, a tylko 15% na znany nam cykl biologiczny. Prawdopodobieństwo poczęcia jest największe, kiedy oba cykle się zbiegają.`` normalnie mam łzy w oczach, jestem pewna że się uda, a rozczarowania nie zniosę, więc WIEM ŻE SIĘ UDA!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2015, 00:00
Ktos mi dziecko podmienil...
I smieje sie do mnie, i gada, i zasypia bez histerii wielkich, i w ogole jest slodka i do schrupania
Jak czytam jej ksiazeczke to slucha i patrzy na obrazki, do ksiazeczek kontrastowych sie smieje lobuz maly
Na spacerach jest calkiem grzeczna, jak sie obudzi to poplacze chwile i idzie spac z powrotem... Coraz wiecej czasu cos robi, ogarnia, obserwuje, coraz mniej placze. Tak bardzo na to czekalam... A teraz sie boje, ze wszystko sie popsuje znow, bo za 2 dni szczepienia kolejne
A ja mam isc w sobote na panienski...
Usypiamy sie przy cycusiu i suszarce z youtuba. Ciekawe co wymysli moj maz zeby ja uspic. Dzisiaj od niego butelki nie wziela...
Co jeszcze?
Zmienilismy chrzestnego, bo ten co go wybralismy jakos nie umial sie ogarnac.
Tyle u nas nowego 
Zaczyna dobijać mnie ten cykl, mógłby się już skończyć tak właściwie. Od wczoraj chodzę jakaś taka nie w humorze, wszystko mnie drażni, a M to najbardziej. Odpycham każdy jego dotyk i czułości, którymi chce mnie obdarzyć. Z jednej strony chciałabym aby ten cykl już się skończył, z drugiej boję się. Boję się kolejnego rozczarowania i bólu. Dlatego nie zrobię testu, bo @ boli mniej niż jedna gruba, samotna krecha na teście. To jest nasz 18 cykl starań (właśnie policzyłam) i jeśli nam się nie udało to pewnie zaboli bardziej niż te wcześniejsze cykle. Od 18 miesięcy to był pierwszy cykl tak na prawdę na luzie, gdzie seks był dla nas, a nie z myślą o ciąży, gdzie odpoczęliśmy i świetnie się bawiliśmy i jeśli nie pomogło to to ja już nie wiem. Po co mi te wszystkie leki i witaminy jak i tak nic z tego nie wychodzi?
14 dc. Dzisiejszy pomiar temp. rozwiał moją malutką nadzieję na zielone zakończenie cyklu. Zresztą czego się spodziewałam? Moje jajeczka nie mogą być dobrej jakości, na pewno są niezdolne do zapłodnienia. Mam tylko nadzieję, że w następnym cyklu CLO pomoże im, i że może w końcu się uda.
Od nowego cyklu zmieniam też termometr na termometr owulacyjny Geratherm lub Kardioline
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2015, 08:40
35+6
Ostatni dzień 35 tygodnia.
36 dni do terminu porodu...
Dzisiaj o 12:15 będzie pierwsze KTG. Trochę się stresuję.
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo przecież dlaczego miało by być inaczej?
Synuś od rana się wierci i daje o sobie znać...
Patrzę na wózek i nie mogę uwierzyć, że już niedługo będziemy go używać.
Po raz pierwszy wypróbujemy komodę kąpielową. Zacznie się pielęgnacja, ubieranie, przebieranie, przewijanie, karmienie...
Wczoraj wieczorem na spacerze sobie żartowaliśmy, żeby może małego jeszcze przechować w brzuszku. Tam ma ciepełko, wygodnie, podane do stołu, śpi kiedy chce, budzi się jak ma ochotę.
Zaczęłam się nawet zastanawiać czy jestem gotowa. Boję się jak cholera. Już chyba nie myślę tak o samym porodzie, jak o tym co będzie później...
obudziłam się dziś rano i poszłam do łazienki, po powrocie nie mogłam zasnąć bo tak strasznie mi niedobrze było że masakra. Nie moę się doczekać kiedy będę mogła test zrobić... dziś 8 dzień po zastrzyku z pregnylu...
I o dziwo piersi mnie nie bolą, są pełniejsze, ciężkie ale nie bolą. Zawsze od owulki (którą rzekomo miałam) bolały niemiłosiernkie... a teraz cisza... Nie chcę się nakręcać bo to jeszcze gorzej jak @ przyjdzie...
Najchętniej bym testowała codziennie.
Ciekawe czy pregnyl jeszcze jest w moim organizmie czy nie. Nie da się sprawdzić 
Zostaje mi cierpliwie czekać...
8 dpo
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2015, 08:50
Kolejna wizyta za nami.
29 tydzień ciąży, +3.8kg od początku ciąży.
Pani ginekolog zachwycała się moją dobra formą i samopoczuciem 
Przy badaniu palpacyjnym na fotelu stwierdziła, że maluszek jest naprawdę baaardzo nisko i zapytała, czy nie uciska mnie na pęcherz. Nie zauważyłam żebym częściej chodziła do toalety, więc powiedziałam, że nie uciska. Brzuch też wydał jej się zbyt napięty. Powiedziała, że maluch musi poczekać jeszcze choć 5 tygodni, by osiągnąć dojrzałość. Pytała czy czuję skurcze. Powiedziałam, że nie. Na badaniu USG wszystko wyglądało super i gdy leżałam brzuch też był w porządku, ale zaleciła brać nospe trzy razy dziennie i jak najwięcej odpoczywać leżąc na boku. Ona to mnie zawsze nastraszy, a na następnej wizycie już o niczym nie pamięta. Tak jak z tą glukozą w moczu było
No nic, dała mi trochę do myślenia. Może rzeczywiście ostatnio przesadziłam z ilością obcinanych dziennie piesków, bo do każdego muszę nosić mój stół i sprzęt, a potem go rozkładać, co wymaga nie lada gimnastyki. Postaram się bardziej oszczędzać
Ale cieszę się się, że na USG zawsze jest wszystko w porządku i maluszek pięknie rośnie.
Nie, nie, nie! Tylko nie to 
Dwa testy z moczu dały ledwo dostrzegalny cień. Czyżby BetaHcg nie przyrastało? :,(
Temperatura też w dół. Muszę powtórzyć krew i zobaczymy.
Ajajaj! Doczekałam się dzisiejszego dnia!
JUUPPII!
za 3h Gin i zobaczymy nasze maleństwa! Mąż od wczoraj powtarza jak mantrę "nie zapomnij zrobić nagrania, nie zapomnij zrobić nagrania". Podpowiadam, żeby się lepiej skupił na wzięciu komórki z biurka
na drugim końcu szpitala hihi ale twierdzi, ze zawsze ma ją w kieszeni. Wiadomo..jak to faceci. Tyle im się mieści rzeczy w tych kieszeniach nie? A jeszcze do tego mają swój sprzęt. 
Oki..zmykam się przygotowywać, bo jeszcze zakupki, jeszcze zatankować (samochód nie brzuszek jedzeniem) ... a do wioski 90km przez góry
Świnia jestem strawszna, bo w w tej wiosce za każdym razem jak się pojawiam to wszyscy się witają, ściskają mnie, pozdrawiają męża i mamę, pytaja co słychac itp Czuję się prawie jak gwiazda filmowa
a i tak nie lubię tej wioski. I otaczających ją gór.
No ale dobra, nie narzekam. Niedługo w Danii nie będę widziała nawet pagórków. Ale absolutnie mnie to nie martwi. Bo wolę morze niż góry. Nnoo..moze tylko z okazji nart doceniam góry ale...oprócz niebezpieczeństwa spadajacych kamieni, niebezpieczeństwa przepaści, tam trzymających wodę itp..to nawet z daleka wolę patrzeć na przestrzeń morskiego krajobrazu niż podziwiać malownicze widoki górskie.
lecę..paaaa
Ajajaj! Doczekałam się dzisiejszego dnia!
JUUPPII!
za 3h Gin i zobaczymy nasze maleństwa! Mąż od wczoraj powtarza jak mantrę "nie zapomnij zrobić nagrania, nie zapomnij zrobić nagrania". Podpowiadam, żeby się lepiej skupił na wzięciu komórki z biurka
na drugim końcu szpitala hihi ale twierdzi, ze zawsze ma ją w kieszeni. Wiadomo..jak to faceci. Tyle im się mieści rzeczy w tych kieszeniach nie? A jeszcze do tego mają swój sprzęt. 
Oki..zmykam się przygotowywać, bo jeszcze zakupki, jeszcze zatankować (samochód nie brzuszek jedzeniem) ... a do wioski 90km przez góry
Świnia jestem strawszna, bo w w tej wiosce za każdym razem jak się pojawiam to wszyscy się witają, ściskają mnie, pozdrawiają męża i mamę, pytaja co słychac itp Czuję się prawie jak gwiazda filmowa
a i tak nie lubię tej wioski. I otaczających ją gór.
No ale dobra, nie narzekam. Niedługo w Danii nie będę widziała nawet pagórków. Ale absolutnie mnie to nie martwi. Bo wolę morze niż góry. Nnoo..moze tylko z okazji nart doceniam góry ale...oprócz niebezpieczeństwa spadajacych kamieni, niebezpieczeństwa przepaści, tam trzymających wodę itp..to nawet z daleka wolę patrzeć na przestrzeń morskiego krajobrazu niż podziwiać malownicze widoki górskie.
lecę..paaaa
Ja nie wiem po co sobie oczy mydlę.. Kolejna osoba z grona znajomych w ciąży.. Wczoraj mężuś opowiadał, że jeden znajomy zostanie tatusiem, widziałam ten smutek w jego głosie, twarzy.. Jedziemy do sklepu rozmawiamy o dupie maryny i mężuś mówi :
- Kochanie wiesz co mnie tak gryzie i dołuje ?
- Co takiego kotuś ? (udając że nie wiem)
- To mnie gryzie, że my się k*rwa staramy, kochamy się cholernie, a on co ? A on zostanie ojcem i inne pary też będą rodzicami. A on co ? Nie dojść, że komornik na głowie on nie chciał tego dziecka, nie ma jak zapewnić przyszłości dziecku a my ? A my kochamy siebie, nie mamy problemów, poradzilibyśmy sobie bez problemu..
- Serdunio moje tak jest zawsze, że my się staramy i nic z tego a ktoś kto nie chce tego dziecka ma od tak (mówiąc przez łzy)
- Kochanie moje dlaczego tak jest ? Dlaczego ktoś kto chce maleństwo go nie ma a te hieny które nie są w stanie go utrzymać mają i to nawet gromady ?
...
Powiedział jeszcze, że mimo iż mówi tak, że wszystko na spokojnie, działamy, nie przejmujemy się, ale jego to gryzie.. Gryzie, że może nie doczekamy się nigdy.. Jestem jakaś poddołowana od wczorajszej tej rozmowy. Okres się spóźnił 2 dni i zamiast się już skończyć to jeszcze plami..
PANIE BOŻE PROSZĘ, WSPOMÓŻ NAS W NASZYCH STARANIACH, OBDARZ NAS DZIECIĄTKIEM, PROSIMY.
Mam nadzieję, że jak się doszkolę, doćwiczę, to będę mogła i na tym zarobić mając swoje klientki
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.