Tak sobie myślę i myślę i analizuję wszystko.
Spokojnie patrząc sprawa wygląda więc tak,
jeśli ten ból jajnika 27 lipca był faktycznie
zagnieżdżeniem, a hormon hcg zaczyna być produkowany
do 48 godzin od zagnieżdżenia to hormon u mnie
byłby produkowany dopiero jakieś 3 dni
A to mogłoby mieć wpływ na wygląd tego testu...
I jak tu nie oszaleć?
Błagam żeby to był bobas!

24 dc... 7/8 dpo

Czuję się jakbym miała okres zaraz dostać, i krzyże zajebiście bolą. Ten brzuch doskwiera mi już od owulacji a teraz chwilami jakby mocniej...

Niech to będzie mój szczęśliwy cykl, najcudowniejszy prezent na drugą rocznicę ślubu...

to znowu ja...
czekam na ta owu i boję się żeby nie przegapić...niby narazie temp niskie testu owu negatywne a mnie od dwoch dni jajniki kłują...zawsze tak mialam w dniu lub dzien przed owu a teraz jakos tak...aj tam...

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 1 sierpnia 2015, 16:48

Badania przyszly. Wszystko wyglada elegancko, toxo ujemne wiec wszystko dobrze :-) kolejne badania za jakies 2 tyg a poki co nie mysle o tym.
Dzisiaj troche ciagnie mnie prawy jajnik i podbrzusze ale nie jestem pewna czy to nie przez prace w ogrodzie? No nic troche przeszlo jak rozciagnelam sie na lezaku :-) takie weekendy to ja lubie :-D

Spokojnego weekendu!

Rotenkopf Walka. 1 sierpnia 2015, 17:50

Dziewczyny, jestem Wam winna przeprosiny. Za wprowadzenie w błąd. Ale ja sama byłam o tym przekonana, że to był okres! No tak, dwie niteczki krwi to nie okres - po prostu wyolbrzymiłam trochę ;)
Okej, rano pojawiły się te dwie niteczki i cisza. Nic się nie rozkręcało. Wieczorem z głupot zrobiłam test. WYSZŁA BLADA KRESECZKA!
Dziewczyny, takiego napływu myśli to jeszcze nigdy nie miałam! ;))
Podeszłam do tego spokojniej niż rok temu. Dałam sobie cały następny dzień na 'rozkręcenie okresu' bo w końcu pryszczy mam pełno i z cycków miałam flaki! Cały dzień w pracy i cisza. Wieczorem po pracy pojechaliśmy na bete. 196,90 mlU/ml! Tak mi serce waliło, że myślałam, że wyskoczy!
Dlaczego wcześniej nic nie napisałam ? Chciałam najpierw ochłonąć i 'przetrawić' ;) no a potem informowanie rodziny ;) A wiecie jakiego mam stresa ile razy komuś mówimy? Masakra ;D
Na razie nie planuję przechodzić na fioletową stronę dopóki nie zobaczę serducha. Wizytę mam 18 sierpnia. Dobrze, że mam urlop lada moment więc nie muszę od razu lecieć na l4.

NAWET NIE WIECIE JAK SIĘ CIESZE!!! CAŁY CZAS CHODZĘ UŚMIECHNIĘTA! czasami mam chwile słabości i się boję ale cały czas powtarzam sobie, że TERAZ MUSI BYĆ DOBRZE!

Brzuch mi rozrywa ale to nic! Nareszcie nowy cykl!

Od dzisiaj:
2 x 2 kapsułki Wiesiołka
2 x 1 Inofem
1 x witaminy prenatalne
1 x 1/2 tabletki Bromergonu

Bez starań, postaram się mierzyć temp ale mam dużo nocek w pracy, wiec może być różnie. Na koniec miesiąca powtórka badań nasienia i androlog. A potem zobaczymy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 sierpnia 2015, 18:15

No i nastał sierpień :) Nasz miesiąc - urodziny Natalki i kilka dni później moje :)
Ciekawe kiedy to będzie i jak.
O porodzie nie myślę na razie, wydaje mi się zupełną abstrakcją ;) Tak jakby mnie to nie dotyczyło. Dziwne uczucie ;)
Oznak porodowych praktycznie brak - jedynie nieregularne, twardnienia brzucha kilka razy dziennie. Mam nadzieję, że mnie złapie nagle i z zaskoczenia, raz a dobrze. Samopoczucie świetne - jak to możliwe, że czuję się lepiej niż 1.5 miesiąca temu? Nie wiem ale jestem na chodzie jak już dawno nie byłam. Może moja ciąża przeszła w stan przewlekły? ;)
Niestety znów nadchodzą upały, nie muszę mówić jak baaardzo się cieszę :P Chociaż i tak uważam, że lepiej być w dwupaku niż w połogu w tym okresie ;)
Także cierpliwie czekamy na naszą godzinę "0" :)

3 tygodnie z Bąbelkiem :)

-Pierwsze dni zaraz po powrocie ze szpitala nie były dramatyczne, ale też nie były kolorowe. -Mikołaj strasznie dużo czasu spędza "na cycku" i nadal dziamdzia te swoje malutkie paluchy. -Usypia najlepiej przy piersi lub w pozycji "na kangurka"
-niestety dokarmiamy, bo laktatorem z piersi odciagam tylko jakies 20ml mleka ;/ a z butli Mały pociąga nawet 80ml (oczywiscie nacisk ze strony położnych i pediatrów na karmienie piersią tylko i wyłączne ;/ wkurza mnie to, nie są z dzieckiem na codzień i nie wiedzą jak się zachwouje po tym jak się nie naje. Pediatra kazała karmić 24 na dobę, chyba ja pogrzało, robię po swojemu) nie bronie Miśkowi piersi i czesto siedze 2, 3 godziny z nim przy cycku.
-byliśmy u prywatnego pediatry (wredna baba) sprawdziła pępuszek, bo odpadł, zważyła Małego i ogolnie sprawdzila jego stan-powiedziała, że jest naprawdę ładnym dzieckiem i zdrowym :) a podobno u niej takie słowa usłyszeć to rzadkość.
-miałam momenty,szczegolnie pierwsze dni po szpitalu, że nie miałam już sił i wiszenie Mikołaja tyle godzin na cycku mnie dobijało, ryczałam niewiadomo z jakiego powodu, ale to chyba wahania nastroju ;P
-myślę, że teraz jest już lepiej, trochę się już siebie nauczyliśmy :)
-mąż pomaga, to najwazniejsze.
-mam problem z jego uszkami, ciagle sie zaginaja ;/ mam nadzieje ze mu tak nie zostaną, bo bedzie wygladał jak goblinek :P

Mikołaj:
-kikut pępowinowy odpadł 26 lipca :)
-mam wrażenie, że wiecej się rozgląda, przygląda
-waży 3400gram, czyli ładnie przybiera :)
-krzyczy...nie!! wrzeszczy przy kąpieli!! :D nie cierpi się kąpać. kąpiemy co drugi dzień.

Ogólnie nie mogę się doczekać pierwszego, świadomego uśmiechu :) ja sama czuje się ok, krwawienie połogowe powoli sie pomniejsza, szwy albo się już roztopiły albo zostały ich resztki.

38+1
13 dni do terminu porodu...

Jesteśmy na działce nad morzem.

Skurczybyki mam co 25-30 regularnie. Ucisk w szyjce też czuję. Na szczęście mam przy sobie najlepszą położną jaką mogłam sobie wybrać dlatego się nie denerwuję i nie panikuję.

Jem dzisiaj wszystko. Nie ograniczam się, tzn. nie obżeram tylko korzystam. Teściówka zrobiła nawet specjalnie dla mnie obiadzik. Ostatni taki chyba w tym roku: Ziemniaczki, kurki w śmietanie z boczusiem i cebulką ummmmmm pychotka. Na deser zrobiła wafle przekładane masą czekoladową pradawnego przepisu.

Grill na kolacyjkę.

Co do sesji to mój szalony mąż zgodził się, bo myślał, że to będzie taki spacerek z aparatem. Na co mu powiedziałam, że jego siostra będzie biegać za nami z lustrem, które zabiera z domu... Jego mina na info że to pozowane bezcenna!!!!!!!!!

Uwielbiam jak wychodzi na moje!!!!!! Powiedziałam mu, że ni w ryj ni w oko mi ta sesja... Ale jak się już umówił to najwyżej sam będzie pozował... He he he he

Jeśli chodzi o poród to był przez planowane cięcie cesarskie. Wiele nie pamiętam z tego dnia, byłam zamroczona lekami przeciwbólowymi, ale dzięki temu przetrwalam największy bol. Na szczęście szybko doszłam do siebie. Najważniejsze że mały zdrowy i wszystko poszło dobrze.

no i dzisiaj miałam wizytę u ginekologa bo coś mnie jajniki szczypały no i miałam niestety racje zrobiła mi się cysta na jajniku i to niestety dosyć duża :( normalnie jak pech to pech :(

no ale nie poddajemy się i będzie dobrze ;)

7 DPO

Jak wspominałam prędzej-dopóki biorę Duphaston to nie będę mierzyć temperatury, dobrze mi z tym, ale przyznam, że kusi ;)

Dziś miałam lekkie kłucie w podbrzuszu, takie dziwne, ale spokojnie Ela... spokojnie.
Tak to chyba już jest, że te starające kobitki reagują na każdy jakkolwiek inny objaw niż zwykle.
Męczące to trochę, staram się nie świrować.
Jutro niedziela, na szczęście mam pierwszą zmianę, do 14,30.
Mój kochany dziadek dzwonił i uświadomil mi, że jutro ma być piękna pogoda. ;)
Pewnie wieczorkiem z mężem zajedziemy do Pucka na koncert.

Miałam dziś pracowity dzień i jestem trochę zmęczona.
Czekam na Pawła, zrobimy sobie kawusie, mam jeszcze trochę ciasta cytrynowego, które robiłam szybciej z mamą ;P wtulę się grzecznie w niego i włączymy sobie jakiś film. :*

Pozdrawiam czytające ;)

Najpierw apropo dzisiejszego dnia kopiuje wpis z forum
Moja mala byla dzisiaj aniolkiem. Zaplakala tylko raz, bo ja kolega wystraszyl (nigdy nie zwracala uwagi na jego wyglupy a tym razem sie przestraszyla i poplakala). Teraz zrobila sie marudna na wieczor, bo byla zmeczona juz i (przynajmniej tak myslalam) glodna. Klade sie z nia do lozka jak zawsze i probuje dac cyca, a ta w histerie. Mysle moja wina, za dlugo przetrzymalam, bede uspokajac. Probuje uspokoic, zawsze po jakiejs chwili dawala spokoj i zasysala. Nic, co na moment byla ciszej to zaczynala ze zdwojona sila. Jadla poltorej godziny temu, wiec bylam pewna, ze zje, przytuli sie i pojdzie spac... Wiecie o co jej chodzilo? Nie chciala jesc, chciala zostac odlozona do swojego lozeczka z wlaczonym szumisiem... Polozylam ja, szumisia prawie w ucho wepchnelam zeby go slyszala przy tym swoim wrzasku, a ta 15 sekund sie wyciszala i pach - spi. No nie wierze. A przytulaski dla mamusi? A cycek pelen mlesia? Juz taka indywidualistka... Dokladnie wie czego chce i ryczy az dostanie... Obawiam sie, ze bedzie jednym z tych dzieci, ktore nie lubia sie przytulac i dawac buziakow... A ja mam taka potrzebe tulenia jej, miziania, calowania, ze z tego wszystkiego moglabym ja wepchnac do brzucha przez pepek ;)

Poza tym jutro sie chrzcimy :) Zrobilam ciasto bezcukrowe i bezglutenowe - wprawiam sie, zeby mala mogla jesc potem zdrowe lakocie.
Bylismy dzisiaj u spowiedzi. Oczywiscie jako ze sie gumkujemy do serduszek coby Zosia za szybko nie przestala byc jedynaczka to i taki motyw sie pojawil. I dostalam wyklad... na temat szkodliwosci antykoncepcji dla kobiet O_o W moim przypadku wszelkie wstrzymywanie okresu jest akurat leczace, wiec nawet dobrze by bylo zebym cos brala, ale abstrachujac... az musialam mu przerwac mowiac ze my tylko prezerwatywy... na co uslyszalam "a, to pol biedy" :P
No i jestem ciekawa jak to moje malenstwo przetrwa ten swoj chrzest. Ciesze sie, ze dopiero teraz to robimy, bo potrawi siedziec i obserwowac, wczesniej nie bylo na to szans.

I ostatnia rzecz - przedwczoraj moja kolezanka miala transfer, tak dlugo sie starali o maluszka, w podobnym czasie co ja zostala mamusia aniolka, tak bardzo chcialabym zeby im wyszlo... Kto czyta niech trzyma kciuki, kto wierzy niech sie pomodli :*

17cs
24dc
10dpo
sobota

Zrobiłam dziś Beta-HCG.
Nie dlatego, że liczyłam na to, że jestem w ciąży, ale dlatego, żeby upewnić się, że ja w ogóle ciążę nie zachodzę. Co miesiąc od 17 cykli czuję się tak samo już 7 dni po owulacji. Już 7 dni po owulacji mogę powiedzieć z całą pewnością, że w ciąży nie jestem, bo znam swoje ciało i jego objawy.
Zrobiłam Beta-HCG, bo jeśli by wyszło choć trochę powyżej 5 mIU/ml, to wiedziałabym, że mam problem z mikroporonieniami, z ciążą biochemiczną...
Ale nie.
Mój wynik dzisiejszy poniżej 0,1 mIU/ml mówi mi, że tu nie było ciąży nawet przez godzinę.
Smutne to.

Ale chociaż ustaliłam kolejną rzecz, a mianowicie taką, że ja mam problem z zajściem w ciążę.
Jałowa ziemia, bez życia.

Z tej okazji popijam winko, czekając na 18 cs.

Oprócz tego zrobiłam badanie ANA1 - wynik za kilkanaście dni. Chcę wykluczyć lub potwierdzić problemy z immunologią.

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 1 sierpnia 2015, 22:19

Dziś zaczynam nowy cykl-niestety :(
Miałam jednak drobną tyciusią iskierkę nadziei ale nie udało się. Trudno. Czssem zastanawiam się czy jeszcze kiedyś mi się uda zajść.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 2 sierpnia 2015, 07:46

Ja po prośbie...

Drogie czytające Alusiowe wypociny dziewczęta, mam prośbę, która nie dotyczy bezpośrednio mnie, a mojej koleżanki bliskiej mojemu sercu. Znalazła się na życiowym, nazwijmy to zakręcie... Proszę więc w jej intencji o krótką modlitwę, np. :

- Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo
- Pod Twoją Obronę
- lub jakąkolwiek inną modlitwę, która jest bliska Waszemu sercu

Ja będę bardzo wdzięczna, a w zamian zawsze mogę ofiarować to samo każdej z Was, która kiedykolwiek będzie o to prosić.

Liczę na Waszą modlitewną pomoc :)

ps. W końcu idę dziś do kościoła na poranną mszę. Nie byłam już 3 niedziele przez te moje dolegliwości, wiecie jakie.
Kto chętny, proszę się tu pod spodem wpisać :):)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2015, 09:46

11 dc 87 dni suplementacji 💊

Dzisiejszy dzień totalnie nie należał do mnie. 😢 Bez większego wysiłku wylałam morze łez. Dlaczego? Tak po prostu, niepłodność dobiła mnie dziś cała swoją mocą. Frustracja która mi towarzyszy odbiera chęci do radości. Staram się żyć szczęśliwie ale po cichu wiem że bez dziecka nigdy nie będziemy na 100% szczęśliwi. Mogę "dostosować" się do obecnej sytuacji ale zawsze będę odczuwać pustkę.
Pomimo że czas mamy do marca to i tak czuje w głębi serca że to nie wypali. I to mnie przytłacza coraz mocniej. Po 3 latach nie powinno to już robić na mnie wrażenia. Powinnam być zahartowana. Ale przychodzą takie dni jak dziś kiedy sobie najprościej w świecie nie radzę.
Wiem że to tylko chwilowy stan, pewnie niebawem na mojej twarzy znów zagości uśmiech.

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 2 września 2015, 08:47

21t3d

Wczoraj mieliśmy USG połówkowe. Wszystkie parametry w normie, płeć potwierdzona, ale jakoś tak bez szału to badanie minęło - pani doktor od prenatalnych 12tc była bardziej komunikatywna ;)
Kiepski dziś dzień - mało spałam, pogoda kiepska, więc i ciśnienie mam jakieś niemrawe jak na mnie ... Może później się ożywię :)

22dc

Wczoraj rozpłakałam się 3 razy :-D ze wzruszenia i miłości, na szczęście :-D W naszym domu nie ma już nerwów, a cierpliwość to nasze drugie imię ;-) Pierwszym powodem, z powodu którego się poryczałam był mój mąż ;-) Mój mąż jest taki kochany, że jak pojechał do sklepu to siadłam przy kawie i się poryczałam bo dotarło do mnie jak bardzo mnie kocha i jakie ja mam z nim cudowne życie :-D A teraz właśnie dostarczył mi kawusię do łóżeczka :-D Kocham Go :* Potem poryczałam się bo moja psinka położyła mi się w ramionach i usnęła. Wzruszyło mnie to, chociaż to nie pierwszy raz kiedy tak zrobiła. Usypia tak prawie zawsze, ale dotarło do mnie, że musi mnie tak bardzo kochać i tak bardzo mi ufać i czuć się bezpiecznie w moich ramionach, że nie boi się usnąć przy mnie :-D Pomyślałam sobie też że usnęła zupełnie jak niemowlaczek i że może już niedługo będę tak tulić ni tylko moją księżniczkę, ale i moje dzieciątko :-D Wtedy już zaczęłam się uśmiechać, a łzy wzruszenia wysychać :-) A trzeci powód płaczu to modlitwa, ale to bardzo często mi się zdarza :-)

Dzięki odmawiania różańca czuję ogromny spokój, nie stresuję się wynikiem najbliższego testowania. Nie ma spiny ;-) Czuję też spokój bo w sierpniu wszystko się wyjaśni, będę wiedzieć czy wszystko z moimi hormonami OK i czy nic nie stoi na przeszkodzie abym zaszła w zdrową ciążę, a w razie gdyby było inaczej to przecież jest leczenie ;-) Zyskałam dzięki temu sporo czasu :-) Badania bardzo mi pomogły :-) Wiedziałam, że były mi potrzebne, a teraz już wiem do czego. Po prostu lepiej się czuję. Czuję się spokojniejsza bo panuję nad swoim zdrowiem :-)

Ale jestem szczęśliwa :-D Udanej niedzieli i odpoczynku :-)


UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)