Kocia kociowy pamiętnik 12 sierpnia 2015, 22:44

Czy w Niebie ktoś mnie słyszy?

I wróciłam do szarej rzeczywistości...
6dc

Nie miałam czasu ostatnio pisać, w związku ze śmiercią mojej babci musiałam pomóc mamie wszystko pozałatwiać. Nie było szoku ani strasznego płaczu. Babcia była ciężko chora, mama zajmowała się nią 24 godziny na dobę. W niedziele w nocy zabrała ją karetka bo miała już duszności, nie mogła oddychać, we wtorek już spadło tętno a w środę rano przyjechałam się pożegnać. Tetno pamiętam miała 42/16 a bicie serca 71, za pół godziny mama zadzwoniła że zmarła. To była godzina 10.50.
Chciałam odciążyć mamę od tych załatwień, ja wiem że ta śmierć była nieunikniona ale to była jej mama- każdy w takich chwilach potrzebuje pomocy. Nie zawsze między mamą a mną bywało dobrze ale chciałam żeby wiedziała że nie jest sama i to doceni.

Mówiąc o szarej rzeczywistości miałam na myśli pracę... jakby nie było śmierć babci wyłączyła mnie z życia na kilka dni, myślałam tylko o tym i wszystko co robiłam kręciło się wokół pogrzebu.
Koleżanka poszła na urlop a teraz ja pracuje za dwie.
To głupie, ale miałam malutką nadzieje że wrócę z chorobowego tylko żeby pozałatwiać sprawy i zabrać swoje rzeczy, uwierzyłam na chwilę że mogło się udać :-( najpierw okres się spóźniał, a później temperatura spadła, plamień nie było ale test wyszedł negatywny- i to już odebrało mi nadzieję, jakbym dostała czymś ciężkim w łeb...kobieto obudź się, koniec marzeń, okres powtarzam OKRES! :-(
Ciągle dochodzą do mnie informacje o nowych ciążach i o tym że ta urodziła i ta. Uczucie nie do opisania, robi mi się taka gula w gardle że ciężko wypowiedzieć 'gratulacje'. Czuje wręcz złość na nie- przecież to powinnam być ja. Nie życzę nikomu długo czekać na dziecko ale te dziewczyny które są na etapie starań znają dobrze te odczucia. A co najlepsze później słyszę od takiej świeżej mamusi tekścik a Wy kiedy? Nooo jasne jak odrazu zaskoczyło to co Ty kobieto wiesz o staraniach..eh

Na stypie moja siostra zapytała kuzynki kiedy dziecko bo to już 5 lat po ślubie...a ona otwarcie powiedziała że nie wychodzi. Ja bym tak nie mogła, przyznać się do porażki. Co ze mnie za kobieta/żona jeśli w ciążę zajść nie mogę. I tutaj nasuwa mi się mnóstwo pytań:
Czemu jedne zachodzą odrazu a drugie po 1,2,3,4 latach jeśli lekarze mówią że jest okej?
Co we mnie jest nie tak?
Ile ja będę musiała czekać?
2,3,5 lat?
Dlaczego ja?????????!!!!!!!

Nie cieszy mnie nic, ani remont, który jest już na wykończeniu, zakupy z tym związane, wyjazd na wakacje, praca... to wszystko co mam w tej chwili jest takie bez koloru. To wszystko jest na chwilę, za moment to minie a ja nie chcę dziecka na moment chcę na całe życie. Wiem że wywróci się ono do góry nogami. Teraz żyjemy tak beztrosko tu jedziemy tu grillujemy, albo jest obiad albo go nie ma...
Nic nie poradzę na to że mój instynkt macierzyński jest tak silny. Ale to nie jest tak że żyje przez pryzmat ciąży/dziecka... nie, ale mam gorsze chwile takie właśnie jak dziś i muszę to z siebie wyrzucić bo pęknę.
Teraz będzie gonitwa za owulacją.
Zamówiłam testy owulacyjne na allegro i inofem.

Do lekarza umówiłam się na 15 września. To nowy ginekolog i mam nadzieję że pomoże nam osiągnąć cel.
Jeszcze ten jeden cykl działamy sami- rocznicowy.

Odebrałam marker, jest 98,5. Test Roma niski. Poczekam do września zobaczę jeszcze co on powie, jeśli tematu nie ruszy umowie się do onkologa.

Ufffffffffffffffff

Dobranoc :-*


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2015, 22:50

binia29 CUDA się zdarzają. 13 sierpnia 2015, 08:11

29 dc, 12 dni po owulacji. Tempka znowu w górę, jakieś góry i doliny na tym moim wykresie. Brzuch pobolewa okresowo, prawy jajnik daje czadu. Noc przespana ale jakoś tak mi duszno było. Oczywiście jak rano wstałam to zobaczyłam, że mój mężulo zamknął okno, masakra.
Ogólnie humorek dopisuje i mam zamiar dzisiaj w ogóle się nie denerwować. Czekam na @, ma być dzisiaj, no chyba że ,,ONA'' ma inne plany i troszkę pogrywa ze mną.
Dzisiejsze nastawienie znacznie lepsze niż wczorajsze :).
Po powrocie z pracy zjedliśmy obiadek i pojechaliśmy na działkę wyrywać buraki. Dzisiaj mężuś mi je ugotuje i będziemy wekować. Pewnie ogórki jeszcze dzisiaj trzeba będzie robić. Lubię ten czas zbiorów, ale jednocześnie uświadamiam sobie, że to już zaraz jesień. Szkoda, że ten czas tak szybko leci, zbyt szybko. W tym roku z mojego urlopu nici, ale może we wrześniu jakieś parę dni wyrwę.

Lila2703 Czekamy... 13 sierpnia 2015, 11:29

Ale mi dziś temperatura wzrosła...jeju...wykres tak pięknie zaczyna wyglądać, oznak @ brak...póki co...Jeśli do niedzieli nic się nie zmieni, to w niedzielny poranek zrobię test. Mam ochotę zrobić już dziś, ale będę twarda i wytrzymam! W sumie ovu pokazuje mi @ na niedzielę tj. na 28 dc ale znając moje cykle to za długi cykl mi wyznaczył. Nie chcę się nakręcać, ale dziś jak zobaczyłam rano temperaturę to aż mi się zrobiło gorąco... ciągle się zastanawiam czy mówić coś mężowi, nie chcę jeszcze jego nakręcać, a już tak ciężko mi to samej znosić...ja pierdziu...

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 14 września 2020, 22:53

Miał być wpis w weekend ,ale tak zleciało, że czasu brakło.
Ale to był super czas! Zaczęliśmy weekend w piątek bo T.miał wolne :) wymyslilismy wycieczkę na trojgarb. Moi zbierali grzybki A Oluś oglądał las :) na szczycie byliśmy po godzinie zbierania grzybów i spacerku -wygłodniali zrobiliśmy ognisko 😍😍 Pola 3 razy weszła na wieżę, Oluś również podziwiał widoki . Dzieci były zadowolone i my również ponieważ pogoda była idealna ! Do domku wróciliśmy po 15 bo Oli zasypial na drzemke w aucie.
W sobotę pojechaliśmy również na miasto na szybkie zakupy i pojechaliśmy na stację zobaczyć pociągi,ale akurat nam przyjeżdżał koło nosa A kolejny był za 1.5 godz. Postanowiliśmy jechać pod maka i tam poczekać no i wstapilam do Lidla. Na pociąg nie czekaliśmy,kupiliśmy jedzenie i wróciliśmy do domku.
Niedziela był relaks-obiad u mamy,na drzemce udało mi się poczytać i zaliczyliśmy 2h spacer z dziecmi:)
Dzisiaj na cito musiałam jechać do Zusu . Pojechałam z Pola A Oli spał i został z babcią. Nie mogła się mama nachwalic jaki jest grzeczny:) my zalatwilyśmy i kupiliśmy w cukierni po drodze słodkości:)

Oli ma 13 dni do roczku. Jest bardzo mądrym chlopczykiem ,który bardzo dużo rozumie i sporo już potrafi. Jest moim przytulaskiem kochanym🤩 nawija ciągle,woła nas i zwraca się "mama""tata",wie czego chce :)
Pola 30tego ma szczepienie. Baba w przychodni mnie wkurzyla,ale na szczęście to ja decyduje czym i kiedy chce szczepic.

W rodzinie bliskiej mamy kilka osób na kwarantannie po prawdopodobnym przebywaniu z chorą osobą w jednym pomieszczeniu. (Szkola)

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 13 sierpnia 2015, 08:50

Dziś śniło mi się, że jestem w ciąży. Moje odczucie, to uff w końcu się udało! Taki błogi był ten sen....
W pracy zapiernicz, że hej. Pogoda piękna aż żal siedzieć w pracy. Miłego weekendu!

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 13 sierpnia 2015, 08:57

ODPUSZCZAM TOTALNIE!!! Mam dosyć tego rozczarowania, doła i smutku co miesiąc jak przychodzi @
Jeśli Bóg bedzie chciał mi dać cud macierzyństwa to muszę czekać. Co ma być to będzie. Mijają dwa lata starań.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2015, 09:03

21 dc.

Wczoraj byliśmy na badaniach do iui + szczepieniu na żółtaczke. Myślałam, że umre. Naprawde, jestem względnie odporna na pobieranie krwi, ale na zastrzyki niet. Ręka mnie bardzo bardzo boli, nie moge jej nawet podnosić ;/ Ale ok, tłumacze sobie, że dla dzidziusia wszystko.

Wracając do domu wybuchłam wielkim płaczem. Poczułam, że ta wielka machina ruszyła, bo do tej pory tylko teoretyzowaliśmy. Miałam wielkie pretensje do świata, że ja dostaje zastrzyki, mam pobieraną krew, robią mi posiewy, a mężowi co? On ma póki co same przyjemności. I płakałam i płakałam. A on nic nie rozumiał. Oczywiście sie pokłóciliśmy, więc płakałam dalej. Wspaniale. Obiecaliśmy sobie, że siedzimy w tym razem no i co... zaczęły sie schody.

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 13 sierpnia 2015, 10:02

No to jedziemy... Błagam was dziewczyny módlcie się o cud dla mnie bo ja widocznie za mało pragnę dlatego nic z tego nie ma :/

Przytyłam :/.
Nawet nie wiem kiedy to się stało. I żeby aż tyle?? 3 kg zaledwie w dwa miesiące.
No tak,czego ja się spodziewałam? Wracając z pracy p 19 jadłam obiad często z dokładką, potem coś słodkiego i przeważnie kładłam się do łóżka. No i samo to,że rzuciłam ćwiczenia. Niestety złe nawyki zostały. Wczoraj zjadłam pączka,zrobiłam sobie posiedzenie z kawą i ciastkami,ktore jadłam prosto z opakowania. Teraz mam za swoje ! :/ .
Samym narzekaniem nic nie zdziałam. Przytyłam? ok. No to teraz czas schudnąć :).
Dzień zaczęłam zdrowo. Pomidorki i jedna kromeczka chleba + zielona herbata (nie kawa!! :) ).
Koniec ze słodyczami, dokładkami i jedzenie o późnej porze. Max godz.17 .
Czas zadbać o siebie. Nie chcę wyglądać jak moja mama ..

Wczoraj zamówiłam dla Miśka salfazin,wit c,e i selen. Jutro witaminki powinny być :). Wracamy do suplementacji i za 3 miesiące, może wcześniej podejdziemy do inseminacji o ile będzie sens, bo z ilością plemników u nas słabiutko, ale i tak myślę że spróbujemy z 4 razy. W międzyczasie ja wybiorę się do gina,żeby w końcu porobić badania i zaczniemy walkę .Jestem dobrej myśli :)

Jestem wielka!!!! Udało mi się namówić Pana S na badania nasienia!! Niestety nadal nie zgadza się na wizytę u urologa.. Ehh faceci.. Tak jakby dla mnie było przyjemne wizyty u ginekologa -.-

Z jednej strony cieszę się na CLO a z drugiej miałam torbiel na jajniku i jest już w połowie zniszczony... Boję się że przez CLO pojawi się następna... Ehh my to się z moim dobraliśmy :(

mia6 Trudna droga do spełnienia marzeń. 13 sierpnia 2015, 10:40

Wczorajsza wizyta w klinice była krótka, a nawet powiedziałbym, że bardzo krótka ;) Bałam się co lekarz powie na moje wyniki, czy wymazy dobrze wyszły, jak badania męża i ile jeszcze będziemy musieli czekać. Mąż ma niestety mocno średnie wyniki, głównie przez niska ruchliwość, ale ilość jest bardzo duża, więc ogólnie lekarz zadowolony. Wymazy wyszły bardzo dobrze, żadnego leczenia antybiotykami nie będzie, ponadto stwierdził, że lepiej mieć za wysokie amh niż za niskie i nie mam się tym martwić, po prostu trzeba będzie uważać, żeby do hiperstymulacji nie doszło :) Dostałam tabletki anty od nowego cyklu, czeka mnie histeroskopia, a potem zaraz zaczynamy stymulację!! :D Ale mi ulżyło :) Od wczoraj chodzę i się uśmiecham non stop! W końcu! W końcu dobre wieści, coś ruszyło i tak mi się lekko zrobiło :)
Za wizytę nic nie zapłaciliśmy, bo lekarz uznał, że za krótka była ;)

Koszty:
- badanie męża - 240 zł
- tabletki antykoncepcyjne - 25,90 zł


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2015, 10:40

Nie mogłam spać przez większą część nocy i teraz nie mam pojęcia, czy mogę polegać na dzisiejszej temperaturze - jest wyraźnie wyższa, ale nie czuję się jeszcze jak na owulację, zresztą aplikacja w telefonie przewiduje ją na sobotę. Cholera wie.

Dzisiaj mam spadek formy, odwołałam zajęcia z niemieckiego i nic mi się nie chce. Boję się, że pomimo starań nic nam nie wyjdzie w tym cyklu, a tak bym chciała :( W dodatku we wrześniu mój mąż ma podróż służbową za granicę i może go nie być w dni płodne. Jak to powiedziałam mojej mamie, to nakrzyczała na mnie, że śledzę takie rzeczy zamiast po prostu cieszyć się seksem i czekać aż się samo uda. Taaa, jasne. Jakbym nie śledziła cyklu to nie wiedziałabym, że mam późną owulację i ciekawe ile bym czekała aż się w nią przypadkowo wstrzelimy. Nie wydaje mi się, żebym aż tak świrowała. Nie robię nawet testów owulacyjnych, mierzę tylko temperaturę i obserwuję trochę śluz, nie kochamy się na siłę, choć staram się dopilnować, żebyśmy w dni płodne byli w nastroju do łóżkowych igraszek. Myślałam, że mama lepiej zrozumie moje zmartwienia a propos września, ale tu się trochę przeliczyłam :( Dobrze, że zaglądam tutaj, bo przynajmniej tu dziewczyny rozumieją obsesje tego typu :)

Mam chwilami wrażenie, że mojej mamie temat mojej ciąży trochę się przejadł. Wspiera mnie oczywiście, ale sama powtarza, że ciągle trochę godzi się z perspektywą zostania babcią raczej niż wygląda tego. Ma dużo swoich kłopotów, odchowane dzieci i chwilowo zero sympatii do małych dzieci. Z moich rodziców to tata nie może doczekać się wnucząt.

Ja staram się odpuścić, nie stresować, wrzucić na luz, ale dobija mnie sytuacja z pracą. Nie moge przestać myśleć, że zajście w ciążę teraz rozwiązałoby mi na długi czas problemy zawodowo-finansowe, a im dłużej czekam, tym pod tym względem gorzej :(

mk oczekiwanie 13 sierpnia 2015, 10:51

uf, patrze na te wszystkie zielone wykresy.... tak sie ciesze, ze dziewczynom sie udaje. wiadomo, ze wszystkie tu czekamy na nasze male cuda. ale z drugiej strony mysle o tych dziewczynach, ktore juz dlugo sie staraja i nic- i mowia, ze do konca swiata beda na OF i ze wszystkie kolezanki sa juz na fioletowej stronie. zastanawiam sie do ktorej grupy naleze. tak bardzo chcialabym sie juz cieszyc z kropka...musze trzymac moje negatywne mysli na wodzy i skupic sie na wytrzymaniu do 1.09, kiedy bedzie wizyta w szpitalu. pokladam w tym duzo nadziei- ze w koncu ktos sprawdzi co jest nie tak i to naprawi.
Ech, a moze te ponure mysli odejda ode mnie jak wroci moj B.?:) Juz czwartek, juz nieduzo zostalo do soboty;)
Bycie w dobrym humorze i pozytywne nastawienie to czasem ciezka praca :)

hmm.. 24 dc 9 dpo...
Tak sie cieszylam ze temp ciagle wysoka-wczoraj nawet skoczyla do 37,2 a dzis...spade 36,9... To chyba oznacza...aj...mimo wszystko nadal mam nadzieję, moze jutro skoczy do gory..tak bardzo chcialabym zeby maly okruszek byl juz w moim brzuchu...

aniulka89 pragnę zostać mamą:) 13 sierpnia 2015, 11:26

amani oczywiście postaram się pochwalić kocykiem o ile uda mi się nauczyć zamieszczać zdjęcia.

9dc. a temperatura jakoś podskoczyła???/ hmmmm co o tym myśleć? śluz jest delikatnie kremowy ale mniej "zbity" niż wcześniej. wczoraj zrobiłam test owulacyjny ( tak dla pewności) i nie wykazał owulacji.

Wczoraj wróciliśmy od teściów. Bylismy tylko na jeden dzień i całe szczęście bo jak wcześniej pisałam cztuję na dni płodne no i nie mogłabym sobie tam gotować siemia, zrobić w toalecie na spokojnie test owulacyjny, bo jak nie ma cioci (czyli mnie) przez chwile to zaraz siostrzenice mojego męza mnie szukajaą i wchodzą do toalety mimo że im kategorycznie zabraniam. ech z miłości do nich wybaczam im te nieposłuszeństwo :):):) No i nie wspomnę o tym że je się to co teściowa zaoferuję. Ja od jakiegoś czasu jem bardziej zdrowo, unikam rozgotowanych warzyw, duszonych mięs, słodyczy jasnego chleba.

Adin, myślałam o tym jak przekazać teściom (bo tylko im na razie planuję to powiedzieć bo mieszkają blisko i w razie czego będę mogła na nich liczyć) tą dobrą nowinę :-) na którą z resztą od dawna czekają ;-) Planowałam żeby kupić im ręczniki z napisem babcia i dziadek i napisać cusik na nich, ale teraz to już sama nie wiem... coraz bardziej chce im powiedzieć podczas jakiejś zwykłej rozmowy. Tak po prostu, jak gdyby nigdy nic wypalić... Wtedy ich szok i zaskoczenie będzie większe :-D Reszcie rodziny nie zamierzam mówić. Powiem jak miną te 3 najgorsze miesiące... I o to samo poproszę teściów.

Dzisiaj czuję się już lepiej, przynajmniej na razie... Do pracy nie poszłam. Powiedziałam, że źle się czuję i w najbliższym czasie mnie nie będzie. Mam bardzo stresującą pracę i czasem wymaga sporego wysiłku... Pracuję na 3 zmiany, mam kontakt z rozpuszczalnikami i alkoholem etylowym (pracuję w laboratorium w branży automotive). Moja praca i mój pracodawca, niestety nie stwarzają odpowiednich warunków pracy dla kobiet w ciąży toteż każda ciężarna od razu odchodzi na L4 jak tylko dowie się o ciąży. Ja jeszcze w tym tygodniu chciałam chodzić bo nie chciałam zostawiać koleżanki samej z natłokiem pracy (w tym tygodniu idzie tylko zmiana I bo nie ma pracy i jest przestój, ale pracy jest więcej niż normalnie), ale po wczorajszych rewelacjach obudziłam się nie zdolna do wstania z łóżka ;-) jutro idę do gina i biorę L4. Mam ich gdzieś... Do tego wczoraj mnie zestresowali i może stąd to złe samopoczucie...


Eva 2 Aniołki; zaczynam leczenie 13 sierpnia 2015, 12:19

Wczoraj minął termin wg OM, po kontroli u lekarza okazało się, że szyjka trochę skrócona, a ja miałam nadzieję na jakieś rozwarcie małe. Cos się mojemu Filipkowi nie śpieszy na ten świat.. w sumie wcale mu się nie dziwię rypać do 67lat :) a mi zostało do wyprasowania jeszcze jedno prześcieradło i przez te upały nie mogę się zebrać w sobie, w pokoju mam 29st tragedia.

Jesteśmy po szczepieniu. Nie obyło się bez płaczu oraz "dmuchania" w małego. Oczywiście było zapowietrzenie - z dwojga złego lepsze to niż bezdech. Kolejka dawka przeciw pneumokokom za nami. Kolejne szczepienie 03.09 ale to już standardowy 5w1.
Ogólnie dzisiejsze szczepienie było dla mnie pod znakiem zapytania bo od kilku dni Dominik pokasluje. Jednak to kaslanie zaczęło się jak pojawiło się więcej śliny i tak myślałam że może nie nadąża z przelykaniem. No ale przed szczepieniem zawsze jest badanie. Mówiłam o tym dr i po osluchaniu mówiła ze jak na oddech Dominika jest ok (badała go ta sama dr co ostatnio go wysłała do szpitala przez katar i to "zaciąganie"). Wiec szczepienie było. Mam nadzieje ze dr wie co robi chociaż wydaje mi się ze pediatrzy wgl się nie znają na wczesniakach. Jak do sb. Kaszel nie minie to pewnie znowu do lekarza. Boje się tylko ze skończy się znowu szpitalem. .. jednak może rzeczywiście to od silny. Gardło ok. Gorączki nie ma. Kataru brak.
Wierzę że będzie dobrze.
A waga z dziś 4300g :) chociaż pokazała 4380g ale tutaj ważą w pampersie wiec końcówka odjeta.
mam nadzieje ze zdrówko Dominikowi dopisze.

No i 27 dc do testowania trzy dni...
Już oczywiście sobie zaczynam wkręcać, no bo jak by inaczej miało być ?? :)
dzis samopoczucie okey, chodż pobolewa mnie żołądek i pod pępkiem odczuwam lekkie ciągnięcie..
Do tego nie wiem, czy sobie wkręcam, ale na lewej piersi nigdy nie widać żyłek... bo na prawej mam jedną zawsze widoczną, a że byłam już trzy razy w ciąży to już ogarnęłam jak moje piersi wyglądają.. no i zauważyłam na tej lewej, że są zyłki i na prawej jest ich więcej niz jedna....
Już mnie trochę nosi, by zatestowac..:D
Boże jeśli to ciąża to niech Ona będzie zdrowa :)
I niech groszek sobie spokojnie i szczęśliwie rośnie....
Bardzo tego pragnę.....

Czekam cierpliwie dalej....

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)