Oficjalnie koniec malpiszona, 7 dc. Codziennie pije siemię lniane 3 razy dziennie i codziennie ćwiczonka. Będa efekty to wstawię zdjęcie :P Dzień jak codzień, sama w domu będę do 18,więc chyba umrę z nudów. Z M trochę lepiej ale ja nadal jestem na niego zła i on na mnie też.

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 19 sierpnia 2015, 10:31

Krew na progesteron oddana mam przeogromną nadzieję że tym razem przekroczę magiczną barierę 13 ;)
W laboratorium oczywiście zadyma była, jakiś stary pierdziel marudził że długo czeka bla bla bla jak my wszyscy... ciekawe co by powiedział jakby spędził tam tyle czasu co my straczki albo gdyby musiał jeździć tyle kilometrów po swoje szczęście, podporządkowywać swoje całe życie pod starania... Zrobiłam mu na złość przepuściłam pana z dzieckiem bo to przecież normalny ludzki odruch, nie oczekuje za to medalu... a on jeszcze do mnie sapać zaczął więc jak się po nim przejechałam no trudno sam się prosił ;) dobrze że cała reszta kolejki mi przyznała rację... Boziu skąd biorą się takie młoty na tym świecie...

A i wiecie mój pysiek to taki twardziel w stylu nic mnie nie rusza, wszystko mam gdzieś. Mam teraz z niego ubaw oczywiście mu tego nie powiedziałam bo by się w życiu nie przyznał ;) Ale widzę że ma chyba większego stresa tym razem niż ja, widzę w jakim jest napięciu, widzę jak mu zależy... za żadne skarby by się nie przyznał ale wiem że jak się uda będzie bardzo szczęśliwy i to dodaje mi siły do walki :) A i ja niepoprawna optymistka mam nadzieję że będzie dobrze, że się uda :) On niepoprawny pesymista mówi żeby ustawiać się na następny transfer... to żeśmy się dobrali :D

20+0
P->O->Ł->O->W->A <3

Maluszku Kochany Wojtusiu !! Rodzice nie mogą się doczekać Ciebie!!

Rośnij zdrowo i kopaj mamę ile zechcesz! To nic, ze później będzie mnie bolalo, ja wytrzymam chce tylko wiedziec , ze Ty dobrze sie czujesz <3

Jutro jedziemy z moimi rodzicami do teściów na grilla:-)
Będą mieć co świętować bo dziś w końcu mój drugi brat zdal prawko... ojj meczyl sie dluuugo :) Rano każdy go podbudowal i może to cos podzialalo :-)


Male podsumowanko :
Od poczatku ciąży przytylam 6 kg czyli w normie :-D

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 19 sierpnia 2015, 11:48

A więc to jest link do wózeczka dla naszej księżniczki <3 <3 <3 http://olx.pl/oferta/wozek-dzieciecy-3w1-mochito-de-lux-chrom-CID88-IDa5is5.html
Zdjęcia będą poznie jak fura dojdzie i ją złożę :-P :-D

25dc dziś wizyta w klinice od groma nadrukowanych badan zobaczymy, pewniakiem będzie droznosc jajowodow, skierowanie mam wiec trzeba umowic termin :( :) plamienie od wczoraj kiedy @ odkreci kurek ?!

No i stało się.
Udostępniłam pamiętnik, muszę przyznać że zostałam niecnie zbałamucona ale co mi tam ! :)

Po wczorajszym ciężkim dniu dziś wstałam o 11. Nie lubię tak długo spać, mam wrażenie że ktoś mi ukradł pół dnia.

Wkurzyłam się na męża, znów kombinuje coś z tymi badaniami. Przecież od kiedy dowiedzieliśmy się o wynikach badania nasienia minęło tyle czasu a oprócz kupna profertilu nic nie ruszyło z dalszą diagnostyką. Jemu się chyba wydaje że jak nie będzie o tym myślał to problem sam zniknie. Tak przynajmniej było kiedyś z innym jego schorzeniem :/
I jeszcze muszę przypominać żeby brał ten cholerny profertil.

Jestem załamana.

Colostrum przyszło, przyszedł też probiotyk endoover. Leczenie infekcji w trakcie.

Z newsów - Mąż był u psychiatry w zeszłym tygodniu. Dostał leki, nie wiem jakie, nie wiem, czy wykupił i czy bierze, bo nie chce o tym rozmawiać. Za to ma kolejną wizytę w połowie lutego, żeby sprawdzić jak zareagował na leczenie. Kciuki zaciskam! Powiedziałam mu, że to najbardziej odważna rzecz, jaką mógł zrobić dla naszej rodziny. Pełna troski i miłości. On na razie podchodzi do tematu prześmiewczo.
Do tego udało mi się, że byliśmy u diagnosty razem. Po diagnozie ASD u Małej w sierpniu, raz w miesiącu chodziłam z listą pytań. Po akcjach grudniowych powiedziałam mu, że idziemy razem, że traktujemy to jako wizytę u kardiologa, okulisty czy neurologa - jak wizytę u specjalisty, do którego możemy mieć różne pytania i który przekazuje nam specjalistyczną wiedzę, więc szkoda czasu na zabawę w "głuchy telefon" po wizycie. Pani psycholog opowiedziała o strefach regulacji emocji, o budowie mózgu, o działaniu mózgu w sytuacjach stresowych, o tym kiedy mózg się uczy a kiedy nie. Dużo porządnej wiedzy. Dużo tego jak my się orzebodźcowujemy światłem niebieskim, dużo o tym jak mieć wartościowy odpoczynek. Dużo dyskusji Męża o tym, że krzykiem wszystko załatwi (tu reakcja i wyjaśnienie diagnosty), że on odwołuje się do logiki 4-latki i nie chce udawać robota, bo przecież jak mówi "idź umyć zęby" to oczywiste jest, że 4-latka to zrobi bezdyskusyjnie. A 4-latek przechodzi bunt, 2 razy silniejszy niż 2-latek.

Jeszcze wczoraj oglądaliśmy webinar o dziecięcej złości i o tym, co ona w nas uruchamia. A moja terapeutka organizuje trening zastępowania agresji - jak tylko będzie ogarnięte - postaram się Mężowi o tym powiedzieć. Może się zapisze.

Jeszcze 2-3 tygodnie temu po takim spotkaniu z diagnostą, jeszcze na korytarzu, wydzierałby się na mnie i byłaby afera. A teraz (nawet jeśli bierze leki - nie zdążyły zadziałać), na spokojnie i krótko i normalnym tonem podsumował spotkanie. Wooooow!

Maksymilian Dariusz ur 14.08.2015 o 12.39 waga 3280 56cm

wszystkie zdjęcia są z dnia porodu resztę dodam jak trochę dojdę do siebie

0f24548c67ade500med.jpg

addb0aa84055df03med.jpg

8edb301985093350med.jpg

0114c2edb0a8b84fmed.jpg

ogólnie jest dramat, wpadam w depresje poporodową, te 4 dni w szpitalu były najgorszym przeżyciem zamiast cieszyć się porodem i synem byłam cały cas faszerowana morfiną nawet jak nie chcialam, nie byłam w stanie zajmować się synem z piątku i soboty nic nie pamiętam mąż mi opowiadał co się działo bo ja nawet nie pamiętałam że karmiłam dziecko czy że wzieli go do kąpania.

Syn jest śliczny cały tata jest tak do Darka podobny że każdy aż się dziwi. Niestety nie jestem w staanie się nim zajmować, nie cieszy mnie jego obecność, najlepiej bym go wstadiła do łóżęczka i żeby cły dzień spał. co chwilę ja płaczę nie mam siły na nic, nie chce nawet karmic go piersia dzisiaj przychodzi polozna i bedziemy dzialac zeby nie bylo lktacji. wszysto przez ten pierdolony szpital!! nikt mi nic nie pokazal ciagle donosily mi buteleczki z mleczkiem i zabieraly Maksia na noworodkową bo taka bylam nacpana ani jedej nocy w szpitalu nie bylaam z syne, :(:( nie wiem co robic dziewczyny gdyby nie mój mąz t5o chyba bym z lozka niewstala i nc przy malym nie zrobila. boje sie jak przychodzi jego pora na wybudzenie. jutro przyjezdzaja moi rodzice i mama mi pomoze wziasc sie w garsc bo jak tak dalej pojdzie to skonczy sie to na psychitryku. puki co maciezynstwo nie sprawia mi radosci... pracuje nad tym bardzo intensywnie odezwe sie jak dojde do siebie trzymajcie blagam za mnie kciuki zeby mi sie instynkt macierzynski wlaczyl i zeby opieka nad malutki zaczela sprawiac mi radosc i przyjemnosc


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 12:17

25dc
zero objawow. no moze poza wrazliwymi piersiami . ale tylko troche. normalnie w tym dniu juz mialam bole miesiaczkowe i po schodach nie moglam chodzic tak mnie piersi bolaly. oby mi sie calkiem nie pomieszalo od tych moich cwiczen ! minely 3 tyg odkad zaczelam :) juz widze zmiany. oby tak dalej :)
tylko ten brzuch, jakis uspiony w tym cyklu.. cisza przed burza?

Przyjechały testy owu :) Dzisiaj wieczorem siknę pierwszy.
Wczoraj po <3 pojawiło się jeszcze troszkę krwi, nie wiem, może coś podrażniliśmy? Nie mam już żadnych dolegliwości a na jakieś plamienie okołoowulacyjne chyba za wcześnie.
Opowiadałam wczoraj mężowi co to będziemy robić jak już wrócimy w sobotę po badaniu a on mnie sprowadził na ziemię słowami:
"Kochanie, ale ja już będę po.."
No tak :) o tym nie pomyślałam :) O ile siły witalne pewnie szybko wrócą to jego armia będzie zdziesiątkowana i chyba lepiej poczekać dzień lub dwa aż trochę się odbudują jej szeregi. W ten weekend badanie, w przyszły wyjazd do rodzinki na sobotę i niedzielę, mam nadzieję, że jeśli owu będzie to gdzieś pomiędzy :)
Ale do tego cyklu staram się podejść spokojnie, zobaczymy na usg co tam słychać u mnie.
Byliśmy wczoraj na tych dziecięcych zakupach dla przyjaciółki :) Poza pampersami i kosmetykami kupiłam też śpiochy, smoczek i butelkę bo były takie piękne, że nie mogłam się oprzeć :) Każde takie wyjście to dla mnie obietnica, przedsmak tego, co mnie czeka. Kiedy widzę pozytywne testy w pamiętnikach innych dziewczyn to dla mnie jak małe objawienie, zajrzenie w przyszłość na to, co kiedyś będzie i moim udziałem. Każdy miesiąc nadziei, każda pozytywna myśl i każde marzenie to dla mnie mała zaliczka za to moje oczekiwanie.
Ale póki co bardzo pomaga mi ta piosenka:

https://www.youtube.com/watch?v=ErvgV4P6Fzc

Wrzucam to co kupiłam córze psiapsiółki :)

5lc6s7.jpg

17pxxy.jpg

wrj0x5.jpg

I moje kocie kochanie <3

20a6tdj.jpg

2lk8e2o.jpg


Próbowałam dzisiaj dla odmiany zrobić sobie jakąś zumbę z yt zamiast moich zwykłych ćwiczeń z Mel B i jeśli ktoś chce zobaczyć jak wygląda stworzenie o czterech lewych kończynach to zapraszam ;)
Lentilka się martwi pracą...do mnie jeszcze nie dzwoniła nawet kadrowa ani w ogóle nikt i ciekawe co tam na mnie będzie czekało jak przyjdę na radę. Ciekawe czy coś w ogóle będzie bo już miałam z moim szacownym panem dyrektorem różne przeżycia i cóż, trzeba sobie powiedzieć w prost, że mocnych pleców to ja nie mam :) I muszę stąpać po cienkim lodzie wiary w ludzką uczciwość.
Staram się systematycznie codziennie pisać trochę pracy magisterskiej. Na razie robię tło historyczne do wydarzeń, które w późniejszej części będę analizować. Idzie jak krew z nosa, ale może się rozkręci. Temat mnie przynajmniej interesuje więc nie jest tak źle.

triste Hope 19 sierpnia 2015, 13:02

- Chleb wieloziarnisty, masło, serek smietankowy, żółty ser, szynka, pomidor cherry
- rosół, kasza jaglana, marchewka
- batonik duplo ;)
- gotowane udko kurczaka, kasza jaglana, surówka - podziubane :P
- paluszki sezamowe
- jajko
- śliwa, kiwi
- woda, woda z cytryną, woda z sokiem żurawinowym
- żurawina
- 1/2 szkl mleka


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 20:16

Dzisiaj od godz 8 kiedy to przebudziłam się na siku, położyłam sie i dwie godziny później znów siku i po dwóch godzinach znów siku.. Kulo mnie w prawym boku mocno potem takie jednorazowe w lewej stronie i od czasu do czasu czuje taki impuls w podbrzuszu..
Wczoraj pojechałam na male zakupy, chciałam kupić jakiegoś ciucha ale pokupilam do paznokci i zrobiłam interes zycia, dobrze ze nie poszłam do jednego ze sklepów dla stylistek tylko po drogeriach i zaoszczędziłam 50 zl na pierdolach potrzebnych do paznokci :) i mezus miał wczoraj urodzinki i dostał kubek termiczny z empiku, który chciał do pracy i zadowolony :) Taka mała rzecz a jak cieszy :p W piatek mam pierwsza prawdziwa klientkę :) Mogłabym robic pazurki każdego dnia :p To jest to co kocham:)

Mezus chce abym zrobiła test, ale ja nie chcę, na razie trzeba poczekać.. I mam zamiar w empiku kupic kalendarz motywacyjny, bardzo fajny i mi się przyda i mężuniowi aby nie rezygnował z tego co się szykuje :)

27 dc. Okresie gdzie jesteś? Miałam mieć dzisiaj druga dawkę szczepionki na zoltaczke, ale nie miałam, bo nie wiedzieć czemu nie mam @. Test robiłam, chociaż znałam wynik, ale pielęgniarka powidziała, że poczekamy. Ok.

W tej chwili nie kwalifikujemy się do iui. Wyniki M są tragiczne. Jedynie in vitro... czekamy aż wróci andrlog i powie co dalej. Obstawiam laparoskopie. I kolejne miesiące czekania.

Czym my sobie na to zasłużyliśmy... nie mam już siły. Wycofuje się z życia. A walka dopiero się zaczyna

30dc czuje sie co najmniej dziwnie! Oklamal meza ze w pon dostalam okresu zeby mnie nie przesladowal i ogolnie zeby sie nienastawial! Tymczasem wczoraj bylam na pierwszych zajeciach Zumby! Bylo super! Chyba zaczne tam chodzic czesciej! A spalo mi sie po tym niesamowicie

Witamy sie w 19 tyg i 3 d:)


Tak sobie wygladamy na dzien dzisiejszy :) Nogi troche spuchniete ale do tego juz sie przyzwyczailam :) Cos kiepsko sie dzis czuje od samego rana rwie pobolewa mnie brzuch wzielam nospe i leze na lozku mam nadzieje ze przejdzie :)

Juz sie oswoilam z mysla ze na swiat przyjdzie coreczka :) takie mialam przeczucie ciesze sie ze sie sprawdzilo :) maz tez sie cieszy :)zawsze marzyl o pierwszej dziewczynce i prosze :)

Kiedys kiedys tesciowa nam wrozyla z obraczki i wyszla nam 2 :)dziewczynka i chopczyk :) a wrozby tesciowej sie sprawdzaja :) wiec kieds pojawi sie jeszcze i Szymek :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:00

Little Frog Niekończące się oczekiwania 19 sierpnia 2015, 15:26

30+5

Moje samopoczucie jest całkiem niezłe, chociaż szczerze przyznam, że troszkę ciężej jest mi się odwrócić z jednego boku na drugi w łóżku. Ogólnie to stosuję taką taktykę, że przed snem kładę się na prawą stronę, a jak już czuję, że sen coraz bliżej, to przewracam się na lewą i próbuję zasnąć. Obkładam się trzema poduszkami. Najwygodniej jest mi chyba na prawym boku, ale wszędzie piszą o tym lewym, więc w miarę możliwości staram się dostosować. Ależ ja tęsknię za spaniem na brzuchu :)

USG mam umówione na początek września, za tydzień wizyta u położnej. Czas chyba szybciej leci jak się tak odlicza do niezbyt bardzo odległych w czasie wydarzeń. W sumie jak wcześniej widziałam gdzieś na suwaczku czy w pamiętniku, że na liczniku tygodni jest już "3" z przodu, to miałam wrażenie, że to już, że jeszcze chwilunia i będzie po wszystkim. Że to już tak blisko tego wielkiego wydarzenia. A tu u mnie końcówka 31 tygodnia i mam wrażenie, że jest jeszcze tyyyyle czasu. Może to dlatego, że ogólnie jestem już przygotowana jeżeli chodzi o ubranka i akcesoria dla małej. Chociaż nie, wróć...jeszcze czekam aż wózek mi wyślą. Do tego butelki też czekają w Polsce na wysyłkę.

Ostatnio zaczynam czuć się duża. Jak byłam w Polsce i przymierzałam kilka ubrań, które na pierwszy rzut oka wydawały się dość spore, a ja musiałabym sobie chyba amputować piersi i spiłować biodra, żeby w nie wskoczyć, to się wkurzyłam i po 3 sztukach już nie próbowałam. Ale od jakiegoś czasu mój brzuch rośnie dosłownie w oczach i to wszystko tak szybko się dzieje, że nie nadążam. Proszę mnie tylko nie opieprzać, że zdrowie małej najważniejsze itp, bo to akurat wiem, ale po porodzie muszę się porządnie zabrać za siebie, żeby mój mąż nie musiał się wstydzić jak będziemy wychodzić :)

Chwilami nachodzą mnie myśli, że jestem tu zupełnie sama i nie mam nawet gdzie szukać pomocy, że nawet na momencik nie będzie komu podrzucić dziecka, żeby na spokojnie z mężem wyjść choćby na zakupy. To chyba przez to, że zaczęłam czytać książkę i w niej w pierwszych rozdziałach było napisane, żeby nie wstydzić się prosić o pomoc rodziny i znajomych. A ja tu nie mam nikogo, kogo mogłabym o cokolwiek poprosić... Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że moglibyśmy sobie nie poradzić z mężem, ale wydaje mi się, że takie wsparcie mogłoby być bardzo pomocne. Chociaż z drugiej strony mogę być pewna, że nikt mi się nie będzie w nic wtrącał i komentował moich sposobów pielęgnacji/wychowywania...a to chyba gorsze niż brak pomocy przy dziecku.

A dziś chyba sobie grilla strzelimy. Ostatnio jest bardzo ładna pogoda, ale kosmiczny wiatr, a dziś taki troszkę łagodniejszy, więc może powietrzymy trochę tyłki na świeżym powietrzu :) Poza tym w domu to marnujemy czas na kompa i TV, a na zewnątrz może jakoś lepiej go spożytkujemy :) i przynajmniej na spokojnie sobie porozmawiamy :)

Dziś uświadomiłam sobie, że czytam któryś już raz z kolei tą samą poradę na ovufriend, chyba ta strona zakłada, że dużo szybciej zajdziemy w ciążę, a tu dupa ;).
Dziś chwilowo lepszy nastrój i siła do walki, której zapewne starczy mi gdzieś tak do 6dpo, kiedy to uświadomię sobie, że znów nic z tego i kolejny cykl i kolejny...
Ech śmieszna jest ta huśtawka nastrojów od nadziei i wiary po zwątpienie i czarną rozpacz. Ale wiem, że nie jestem z tym sama, myślę,że wszystkie tutaj tak mamy. Jak czytam czasem pamiętniki innych u każdej widać tą huśtawkę emocjonalną. Z jednej strony fajnie wiedzieć, że nie jest się samemu na świecie z takimi problemami, z drugiej strony smutne, że tyle nas tutaj i tyle dramatów.
Ciężkie jest to życie staraczki, czasem czuję, że jestem w jakimś takim zawieszeniu. Życie pędzi naprzód, a u mnie jest wciąż tak samo, nic się nie zmienia.

Tak czasem sobie myślę, że po nocy wstaje dzień, po burzy jest słońce, więc po wielkim cierpieniu, przyjdzie szczęście.To szczęście będzie tak wielkie, że zrekompensuje ten cały ból, który teraz przeżywam. Bardzo chcę w to wierzyć, że będę jeszcze tulić w ramionach swojego maluszka i będę płakać, ale tym razem już tylko ze szczęścia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2015, 10:37

Sosenko na L4 bardzo chętnie bym poszła, ale po 1 nie chcę się w pracy jeszcze przyznawać przed 12tym tygodniem, a po 2 i tak z miesiąc muszę potem czekać żeby kogoś na moje miejsce ogarnęli - nie chcę ich zostawiać na lodzie.
Jakoś dam radę, żyję myślą, że może jeszcze 2-3tyg. i przejdzie...

Odebrałam dziś wyniki badań. Glukoza ok. Z morfologii lekko podwyższone WBC i trochę obniżone HCT - już wyczytałam, że w ciąży to normalne.
Natomiast sama nie wiem jak zinterpretować wyniki moczu - jest mętny (a powinien być klarowny) i zasadowy (prawidłowo kwaśny), ciężar 1015 - ale nie ma cukrów, białek i nic takiego, a bakterie nieliczne. Jedynie występują bardzo licznie fosforany bezpostaciowe (ale to podobno nie ma znaczenia klinicznego). Nie mam żadnych objawów ze strony układu moczowego. Sama nie wiem czy jest się czym martwić czy nie.

Od 2 dni czuję podbrzusze wczoraj taki lekki ból jakby miesiączkowy od rana, potem przeszło. Dziś tylko momentami. I co jakiś czas takie kłucia. Wierzę, że to normalne objawy i nic sobie nie wkręcam, żeby nie było ;)

Mam taki głupi dylemat - bo czasami jest tak, że strasznie mnie naciąga a nie mogę zwymiotować (czasem wymiotuje się samo:P) - no i wtedy nie wiem czy lepiej sobie ulżyć (pomóc palcem) czy przeczekać? Tylko, że jak przeczekam to dalej mnie mdli... A jak zwymiotuję to mnie piecze przełyk, boli żołądek i mam zgagę. Fajny wybór :D Ale może macie jakieś rady?


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2015, 16:53

Chcemy, nie chcemy.
Wybieramy, odrzucamy.
Decydujemy się, wstrzymujemy się.
Ludzkie drogi.

Teraz, inaczej.
Poddajemy się Twej Woli.
Czekamy na cud.
Na kairos.
Wszystko to, co się dzieje, jest najlepsze dla nas.

A gdy przyjdzie ten czas,
Nie powiemy: My. Powiemy: Ty.
Nie, bo tak planowaliśmy, bo tak nam się wydawało najlepiej.
Dostaniemy prezent od Ciebie w najlepszej chwili naszego życia.

Kiedy nas tego nauczyłeś?

gabi544 moja historia 19 sierpnia 2015, 17:48

i już po wizycie.
Gin powiedział, że wszystkie badania - moje hormony przed i po owulacji idealne, parametry nasienia też super. Zdziwił się tylko, dlaczego brałam antybiotyk razem z mężem, skoro nie mam zrobionego posiewu. Delikatnie mówiąc się wkurzył. A jak go zapytałam, czy może mi teraz zrobić posiew, to stwierdził, że nie ma sensu, bo w pochwie zawsze coś żyje i źle byłoby, gdyby było inaczej. I jeśli zacznie się na siłę kombinować to człowiek umrze ze zmartwienia. Ale bajka z tym - uspokoił mnie trochę nawet...
Co do miesiączki - powiedziałam mu o tym to powiedział, że najpierw sprawdzimy czy cykle są owulacyjne przez 2 miesiące, potem ewentualnie laparoskopia, żeby zobaczyć, czy po zabiegu nie powstały zrosty. Ale jestem dobrej myśli :) Za tydzień mam wskoczyć na monitoring i oceni wtedy co i jak. Ajj jaka jestem spokojna. :)
tylko znowu zapomniałam zapytać o śluz. Zapytam za tydzień :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)