Ktory to juz cykl starań? Setny? Milionowy? Różnica jedynie jest taka,ze pomiędzy mną a K. jest lepiej niż kiedykolwiek i tym razem naprawde czuje,ze chcemy tego samego. Od jakiegos czasu nie mierze temperatury. Wiem mniej wiecej kiedy mam owulacje wiec trzymam sie przekonania by kochać sie od 10-tego przez tydzien. Nie chce znowu wyjsć na histeryczkę ale jakoś czuje,ze tym razem jest inaczej... Po jednym z bardziej udanych razów rozpłakałam sie jak dziecko, były to jednak łzy szczęścia. I spać nie mogłam przez kolejne dwie noce taka byłam podekscytowana. Dzisiaj mamy 19 DPO, absolutnie nic mnie nie boli, sprawdzam jedynie piersi i modlę sie w duchu by bolec nie zaczęły bo to by oznaczało,ze nic nie jest inaczej... I stałam sie większa optymistka
ale moze to zasługa mojego urojonego (?) przeczucia. Zaplanowałam sobie nawet,ze jesli w koncu zobaczę te dwie kreseczki to ofiaruje sobie jeden dzien bezgranicznego szczęścia zanim zacznę sie martwić to tym to tamtym. Oh jak wiele bym dała by zrealizować swoje plany...
29dc @ się spóźnia :p czekamy na badanie w 3dc 
Sporo badań z krwi za mną wyszło mi słabe żelazo ale już się suplementuje także może coś jeszcze podskoczy 😀
18cs
19dc
9dpo
niedziela
Nadszedł ten czas. Jutro rano jedziemy do kliniki. Pierwsza wizyta. Trema. Oczekiwanie. Nadzieja. Mąż wziął wolne, żeby ze mną być, bo to w końcu nasza wspólna sprawa i żeby mi było łatwiej (tak rzekł).
Ostatnie 2 dni spędziłam w sklepach. Wiem, masakra, zawsze się dziwię ludziom, że spędzają weekendy w centrach handlowych... a tym razem sama łaziłam po sklepach. Kupiliśmy z mężem trochę ubrań, ja to nawet sporo... Czuję, że znów mam się w co ubrać, a to ważne dla nauczyciela. Zaraz rozpoczęcie roku szkolnego, zebranie z rodzicami i codzienne kontakty z rodzicami i dzieciakami. To pierwsza klasa, więc dzieciaki małe, a rodzice przestraszeni, bo nowa pani.
Czekam na jutro. Boże spraw, żeby lekarz był dany od Ciebie.
A tymczasem zbieram wyniki badań, drukuję kolejny wykres i wklejam do zeszyciku, jednym słowem "pakuję się" na wizytę.
Dziękuję, że jesteście. ;*
Tydzień 8 (7+5)
Jutro wizyta.
Tak bardzo się boję.
Jesteś tam, Okruszku, prawda? I będziesz aż do kwietnia, do dnia w którym przyjdziesz cały i zdrowy na świat. Nie zostawisz mnie i tatusia, prawda?
Wiesz, że Cie mocno kochamy?
26t2d
Dzień po tytułem twardnienie brzunia
ugotowałam obiad ale go nie zjadłam do końca bo tak mi się brzuch napiął że musiałam wziąść dwie nospy i udać się do łóżka
poleżałam i niby na trochę mi przeszło ale jakaś godzinę temu znowu mi stwardniał
czytałam że to niby skurcze braxtona ale jakoś mnie to nie przekonuje
dobrze ze jutro mam wizyte na nfz bo inaczej do prułabym na IP
Dziękuję za odpowiedzi :-* już więcej się do tego Endo nie wybieram. Teraz czekam na wizytę do kliniki na koniec miesiąca i zobaczymy jaki mają na Nas plan 
63 dc, okresu dalej nie ma
Po ostatniej wizycie dostałam dupka także na 100% przyjdzie. W piątek miałam skrobanie...koszmar ale dałam radę i było szybciej niż ostatnio. Teraz tylko czekać na @ i zaczynamy ostatnie podejście.
owu wyznaczyło mi owulację na 16 dzień cyklu, dzisiaj jest 20 dzień cyklu. Według testu owulacja była w 11 dc. Dobrz,ze serduszkowałam przed 16 dc i przed 11dc.
a i dodam ze dzisiaj wieczorem trochę mnie mdli.
w weekend byłam z mężem na wycieczce rowerowej w Niemczech. Przejechałam 47 km!!! tak, nie pomyliłam się pisząc 47 km. Jestem z siebie bardzo dumna, chociaż pupa mnie bardzo boli, mężuś bedzie miał co masować
Kolejny cykl przed nami. Nie ukrywam ze jestem tym faktem rozczarowana a zarazem mam nowa energie do dzialania. Jeszcze tylko 2 cykle z Clo i nie wiem co dalej. Czy beda jakies badania? Inseminacja?
Nie mam zbyt duzego doswiadczenia w tym temacie. Czekam z niecierpliwoscia na meza. Mam nadzieje ze bedzie w ovu 
Oho, a co to za skok na wykresie?
Czyżby już po owulacji?
Nie za szybko?
Jeszcze dziś zadziałamy i zobaczymy czy jutro będzie się utrzymywał bo coś mi za szybko na owulację...
A wczoraj wieczorem miałam objawy ciążowe, hahaha, i ciągle próbuję wmówić mężowi że się nie nakręcam... ehh, a on nie wierzy 
No to jest magiczny drugi trymestr 
Takiego pecha to tylko ja mam, kiedyś ubierając kolczyki nad umywalką wypadł mi jeden i tak niefortunnie poleciał że odbił się od umywalki, wleciał do wanny i przekaturlał się do syfonu pod wanne!!!! noi dziś ubieram się do pracy, zakładam łańcuszek który dostałam od męża na drugą rocznicę ślubu i co i klops łańcuszek zjechał mi z palca a literka A wleciała do syfonu do umywalki. Ja panika poleciałam zaraz po męża i udało się na szczęście ją uratować. Dobrze że wody nie spuściłam... tak bym utopiła w wodzie 200zł i nosiłabym sam łańcuszek bo drugiej literki już by mąż nie kupił
Masakra jak jakaś blondynka (nie obrażając dziewczyn o tym kolorze włosów) ale wiecie no...
moment się obudziłam do pracy
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2015, 08:52
Walka trwa!
Wczoraj rano mieliśmy z mężem małe załamanie, byli u nas znajomi i siedzieliśmy prawie do świtu aż w końcu mąż się wypłakał temu koledze...Obaj płakali. Widziałam, że ta sytuacja bardzo męża męczy i cieszę się, że się w końcu złamał, bo taki płacz i jasne sformułowanie swoich lęków moim zdaniem bardzo pomaga, dużo bardziej niż butelkowanie w sobie uczuć. Przez resztę dnia mąż był już w dużo lepszy nastroju.
Dzwoniłam już do kliniki i niestety androlog do którego chcemy iść idzie teraz na urlop, ale umówimy się zaraz po tym jak wróci. W ten sam dzień prawdopodobnie będzie mój ukochany miał usg jąder. Wcześniej musimy zrobić drugi raz seminogram, pani proponuje zrobić do tego chromatynę, ale muszę się zorientować czy jest sens skoro mąż prawie nie ma plemników? A to już badanie dużo droższe. Ale może w tej następnej próbce coś będzie i może warto je zrobić. No i posiew do tego.
Badania hormonalne z krwi może wykonać u nas w mieście, więc w któryś dzień przed pracą po prostu pójdzie pobrać krew. Najbardziej boję się markerów nowotworowych. Wiem, że je się robi standardowo w takich sytuacjach i zrobić je trzeba ale nawet nie biorę pod uwagę złego wyniku.
Z genetyką na razie się wstrzymamy bo to już baaardzo drogie badania, a zobaczymy co nam powie ten lekarz na wizycie. Może nie będzie potrzeby ich robić.
Jeszcze chyba nie ochłonęliśmy po tym wyniku i to dalej nam siedzi cały czas w głowach. Na początku była straszna gonitwa myśli i ten niesamowity lęk, że może nigdy nie będziemy mogli mieć dzieci. Ale potem zaczęłam się uspokajać, że taki wynik może być skutkiem przejściowych problemów i może uda nam się ich pozbyć. Najgorsze jest czekanie, najgorsze jest to że nie możemy iść do tego lekarza już jutro i wiedzieć co i jak. Na krew chcę męża wysłać jak najszybciej. To chyba nie ma znaczenia czy zrobimy te badania dwa dni czy dwa tygodnie przed wizytą.
Po wizycie u urologa. Lekarz powiedział, że gdyby był na naszym miejscu, to zrobiłby biopsję jąder i zamroził materiał, bo niby wtedy jest większa szansa na znalezienie prawidłowych plemników. Masakra. Zawsze myślałam, że biopsję robi się tylko w przypadku, gdy nie ma w ogóle plemników, a tu taka wiadomość. Zastanawiam się, jak to możliwe, żeby plemniki z biopsji były prawidłowe morfologicznie, gdy te nie z biopsji nie są??????
Mąż się przeraził. Boi się tego zabiegu bardzo. Byliśmy w takim szoku, że nawet nie pytaliśmy o szczegóły i ewentualne konsekwencje.
Zanim zabierzemy się za krojenie, to wybieramy się jeszcze na konsultację do urologa w Novum. Zobaczymy, co tam powiedzą. Oczywiście wizyta dopiero za miesiąc, bo nie ma wcześniej wolnego terminu.
Nastroje mamy parszywe.
Zapadła decyzja,przemyślana,dojrzała,odpowiedzialna i nieodwołalna
...podejmujemy starania o upragnione maleństwo.
W październiku minie rok od kiedy jestesmy szczęśliwym malżenstwem, ale doszlismy do wniosku,że do pełni szczęścia potrzebna jest nam mała istotka,która będzie owocem naszej miłości...dość szybkiej,intensywnej,ale przepelnionej dojrzalością relacji.
Poczyniłam już pewne kroki co do tego ,odpowiedzialnego przedsięwzięcia. Zakupiłam odpowiednie poradniki,gazety,wyszukalam odpowiedające mi strony względem tematu macieżynstwa i wszyskiego co z tym związane,zaczęłam intensywną obserwację swojego cyklu,założyłam dziennik,w którym każdy dzień przemysleń,odczuć,objawów odnotuje..nie pozostało nam nic innego jak tylko zabrac się do działania 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2015, 14:36
U mnie teoretycznie według Ovu i kilku dziewczyn 6 dpo, no i sama jestem ciekawa jak to z tym cyklem wyjdzie... Serduszko w sumie tylko jedno trafione, nie nastawiam się na powodzenie, ale gdzieś tam cichą nadzieję mam...
23 tc (22t3d)
6t2d = 44 dni do konca pracy 
Z ta wodka pewnie macie racje, moze nie powinna zaszkodzic w takiej ilosci - ale zla bylam na siebie niesamowicie, bo normalnie przywiazuje bardzo duza wage do tego co jem. Ech.
Dzis jest wyjatkowy dzien. O godz. 16.00 mam wizyte u lekarza i USG drugiego trymestru. Juz nie moge sie doczekac - mam nadzieje, ze wszystko bedzie w jak najlepszym porzadku, i ze dowiemy sie wreszcie jakiej plci jest moje Kozlatko 
O godz. 19.00 z kolei jestesmy umowieni na podpisanie cyrografu, czytaj: umowy przedwstepnej na dom. Z jednej strony - bardzo sie ciesze, juz nie moge sie doczekac - a z drugiej... sama nie wiem co myslec. Czeka nas wyprowadzka za miasto, szpital juz nie bedzie tak blisko... No i ten kredyt (wstepnie zdecydowalismy sie na 15 lat, stopa zmienna - jak sie uda cos zaoszczedzic to bedziemy go nadplacac wczesniej, bo rata w tej chwili jest bardzo korzystna). A ile strachu, nieprzespanych nocy nas to kosztowalo - mnie i S. Musimy tez kupic samochod. Wstepnie zdecydowalismy sie na nowa Corse - S moze kupic samochod bez VAT-u, wiec chcemy nowy. Nie jest to zbyt rodzinny samochod, ale wiadomo - kiepsko u nas z kasa. Moj byly mial Corse i przez 12 lat ani razu mu sie nie zepsula. Z drugiej strony, ja mialam Toyote Yaris i uwazam, ze jej niezawodnosc to sciema i puste haslo marketingowe. Moja, przy 70 tys. km i 4 latach jazdy zaczela miec problem z silnikiem...
Mam nadzieje, ze jakos upchniemy wozek dla dziecka i fotelik do samochodu klasy B... Co o tym myslicie? Pewnie, ze poroniony pomysl... Sama nie jestem przekonana, ale z drugiej strony... moja mama mnie wozila maluchem w dziecinstwie... 
Trzymajcie kciuki za dzisiejszy dzien, chyba umre ze stresu! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 21:51
14t1d
100 dni ciąży 
Brzuszek nieśmiało się powiększa co ogromnie mnie cieszy!
A jeszcze bardziej cieszy mnie to, że chyba zaczynam czuć moje Maleństwo!
Jak położę się na wznak i przyłożę rękę do brzucha to czuję wyraźne przelewanie!
A jak są wyjątkowo silne to nawet czuję je od środka!
Czekam z niecierpliwością na mocniejsze ruchy bo nadal brak mi pewności, czy to na pewno TO! 
Tak rośniemy 

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2015, 11:15
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.