Grudzień to zdecydowanie najpiękniejszy, a zarazem najsmutniejszy miesiąc dla par, które starają się o dziecko. Nie ważne w jaki sposób się starają... Chyba każdy odczuwa w grudniu większą pustkę niż zwykle. Świąteczne piosenki, zakupy, przygotowania... a nam brakuje tuptania tych małych stópek... Perspektywa kolejnych świąt w dorosłym gronie (choć ta czasem może być lepsza od tej, w której jest pełno dzieci, ale nie naszych...) Wczoraj odwiedziłam małą księżniczkę, jestem mamą chrzestną
To jest takie cudowne móc trzymać tego maluszka na rękach i patrzeć na jego radość...
W grudniu tęsknimy jakoś tak bardziej.... 
jestem zmęczona po pracy...ciężki dzień
odpuszczam sobie mierzenie temperatury w tym miesiacu...zapomniałam juz zmierzyć 2 dni ale za to będę robić testy ovulacyjne, z tego na pewno nie zrezygnuję
1 dpt...czuje się dobrze, rano lekko pobolewał brzuch. Oprócz tego nic, zero. Chciałam napisać ze mamy 2 mrożaczki. Blastocysty najsłabszej klasy (fragmentacja się powiększyła) ale są
to dla mnie dużo ze dotrwały do 5 doby. Przecież zarodków bez szans by nie zamrażali. Poza tym embriolog z którym rozmawiałam twierdzi że lepiej podać najsłabszą blastusię w 5 dobie niż najsilniejszy blastomer w 3. Pozostałe dwa przestały się rozwijać.
A Ty moja Gwiazdeczko w brzuszku rośnij zdrowo i za 8 miesięcy ustąp miejsca dla rodzeństwa
Czekamy na Ciebie ❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2015, 20:22
Dzisiaj byla punkcja pobrano 16 komorek jajowych ciesze sie ze tak duzo
jutro rano bede wiedziala ile sie zaplodnilo i o ktorej bede miala transfer w piatek
tak sie ciesze ze moje marzenie bycia mama moze sie w koncu spelnic i za 2 tyg ujrze 2 kreseczki na tescie 
Ciąża rozpoczęta 22 czerwca 2015
13dc
W sumie nic takiego sie nie dzieje u mnie. Czas zaczyna spowalniac im blizej owulki ( mam nadzieje ze sie objawi w tym cyklu). Juz mam 3 testy owu za soba. Druga kreska ciemnieje wiec cos sie juz dzieje ale testy negatywne.
Zlapalam faze na przegladanie ciuchow i sprzetow dla dzieci...strasznie mnie to wzrusza. Wczoraj przegladalam w pepco ciuszki dla niemowlaczkow i zeszklily mi sie oczy. Oczywiscie maz nie zauwazyl tego i mnie wygonil ze sklepu. Bydlak no:-P dzisiaj z kolei przegladam oferte ikei...juz mam wymyslone mebelki i wystroj dla maluszka. Wariatka ze mnie, bo nawet nie wiem kiedy tam ktos zamieszka. Chociaz wierze ze kiedys sie uda
"I ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską
oraz że Cię nie opuszczę... w dobrych i złych chwilach"
Musiałam zapisać... przypomnieć
Ostatnie kilka dni humor był dobry 
Jakoś teraz troszkę znowu mnie taki smętny humor naszedł...
No nic trzeba się znowu troszkę zabrać za pisanie pracy 
Czas leci jak szalony. Niedawno byl poniedzialek, a juz jutro znowu wizyta u lekarza i widzonko z synkiem. Poniedzialkowa wizyta byla szybka, na szczecie Mateusz pokazal sie z jak najlepszej strony i nie kazal dlugo czekac na ruchy, ktore chcieli zbadac
. Tak jak przypuszczalam, te nasze czeste wizyty spowodowane sa wada pepowiny. Sprawdzaja czy jest odpowiednio duzo wod i czy dzidziol reaguje tak jak powinien, czyli rusza sie jak sie puka w brzuch, rusza sie ogolnie, oddycha no i serducho czy bije dobrze. Juz do porodu bede chodzila na usg 2 x w tygodniu a za tydzien jeszcze jedno szczegolowe z pomiarami itp.... oj , przeskanuja mi brzuch na maxa!!
Z dolegliwosci, no coz bez zmian, dalej puchniemy ale nie rosniemy, problemy ze spaniem i popoludniu z poruszaniem sie. Dostalam tez instrukcje co do odpoczynku, bo ten twardy brzuch i niemile uczucie sciskania to skurcze braxtona hicksa. mam wtedy wyluzowac, zjesc cos i odpoczac, no chyba ,ze chce wydac potomka wczesniej niz to ustalone 
Pozalilam sie tez na to wieczne sikanie, ale z tym nie da sie nic zrobic, Mateusz tak jak wczesniej ulozony glowa do dolu, twarza do moich narzadow, wiec wiadomo , nie oszczedza mojego pecherza. Na spuchniete konczyny tez lekarstwa nie ma tylko odpoczynek i badz madry jak na to znalezc czas.
Od niedzieli w koncu stoja mebelki w pokoju Mateusza, troche jeszce tam pusto i planuje dokupic jeszcze jedna wysoka komode, ale najwazniejsze rzeczy juz stoja na swoim miejscu. Troche jeszcze jakis dekoracji - i tu mam maly dylemat
- i misiek bedzie mial swoje gniazdko. Oczywiscie Stasiunia musiala sprawdzic wygodnosc materaca. Co do karuzeli z pozytywka, zauwazylam ,ze ta jej se zdecydowanie bardzie podoba niz ta z dziennego pokoju z sowkami
ciekawe dlaczego ??



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2015, 16:54
2dc
I nadal trwam w zawieszeniu.. Mam przyjść na usg 3d z podaniem płynu dopiero 14.09.. Czyli może być już po owulacji.. I nie wiem czy mamy się starać a oni może będą coś tam udrażniać czy mamy się nie starać bo oni sobie tylko pooglądają i i tak nici z starań.. I kolejne zmarnowane jajeczko.. Najbardziej się boję powiedzieć w pracy tej mojej zołzie, że idę na badania i nie będzie mnie w pracy.. Bo na zwolnieniu zobaczy, że od ginekologa i może się zacząć jazda, a ja nie mam sił na użeranie się z nią..
chyba wymyślę jakąś bajeczkę o tym mięśniaku, że zaczął mi przeszkadzać i takie tam, może łyknie i nie będzie mi dupy truć.. A jak nie zapyta to nie powiem nic..
Juz powinnam dawno tu byc, jakos zeszlo 
Jestem po drugiej wizycie u prowadzacego, nasz maluszek ma 3 cm i z kijanki przeobrazil sie w calkiem ludzkie ksztalty. Slyszalam serduszko, ostatnio widzialam jak pika na ekranie, tym razem uslyszalam,glosne dudnienie. Nie sadzialam ze na tym etapie bedzeie mozna odroznic glowke, tlow i nozki. Mam juz kilo na plusie, nie dziwne skoro jem wszystko, ciagnie mnie do slodkiego a nie daj boze gdybym zrobila dluzsza przerwe miedzy posilkami-bol glowy gwarantowany. Nie wymiotuje, ogolnie czuje sie najnormalnie na swiecie.
Ze zlych rzeczy, to moj przestymulowany jajnik ma nadal ok. 7 cm i martwia mnie leukocyty w moczu... Dostalam na nie antybiotyk... Nie chce brac antybiotykow... Jutro mam zrobic jeszcze raz badanie, ale jak leuko wyjda znow wysoko musze wykupic recepte...
na ta chwile zakwaszam sie czym moge, duzo pije,duzo sikam ale nie wiem czy uda mi sie zwalczyc to diadostwo w dobe...
Na razie chodze do pracy,nie widziwiam bo dobrze sie czuje a powiem szczerze ze lepiej na tych upalach bylo mi w pracy w klimatyzowanym pomieszczeniu, niz w domu. W pracy wie tylko najlepsza kumpela, reszta narazie nie wtajemniczona. Maz juz grzmi na mnie ze brzuch zaczyna sie zaokraglac i moze watro poinformowac. Ale wstrzymam sie do genetycznych. Tak dla pewnosci.
Zapomniałam jeszcze wspomnieć o jednym ważnym wydarzeniu. W piątek robiłam test obciążenia glukozą i mimo obaw, wygląda na to że wyniki ok. Cukier na czczo z pierwszego pobrania 78 a po dwóch godzinach 109, gdzie norma do 140. Także wydaje mi się że są super. Zresztą lekarka 16-tego oceni. Szczerze powiedziawszy ta glukoza niezbyt smaczna, i ten zapach fuuuj, na dodatek tak się do badania przygotowywałam, że zapomniałam cytryny z domu. Obyło się jednak bez haftowania, omdlenia i innych historii
Mąż był cały czas ze mną w przychodni, hehe wynudził się :p ale dzielnie trwał. Na wyjściu powiedział mi że jest ze mnie dumny, tak dzielnie to zniosłam 

Muszę się też Wam pochwalić moimi wojażami w szmatku. Jakoś nigdy mi się nie chciało po nich biegać w poszukiwaniu ciuszków dla Maksia i to nie że mam coś do używanych rzeczy czy cuś, po prostu jakoś mi się nie chciało grzebać w tych stertach 
Ale zachęcona przez podboje i przeboje innych koleżanek z pamiętników stwierdziłam że i ja muszę spróbować, poszłam i wyszperałam cudeńka :
- Malusie dżinsy 56
- Ocieplane spodenki-dżinsy 62 w sam raz na zimę, i płócienne jasne 62
- Dresiki czarne h&m 68 - he he mój mąż ma identyczne krojem 
- oraz koszulę elegancką w zieloną krateczkę 62
i to wszystko za 21,50 zł
normalnie jestem dumna jak paw:D
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:47
A jednak, dziś ovu jednak wskazał mi owulację na pierwszego września. No nie wiem...tak czy siak czekam na @ , bo spisałam ten cykl na straty. @ ma wypaść w trackie urlopu, więc jak wrócę na 23 września umówiłam się do swojego gina. Zrobię badania i będę wiedzieć na czym stoimy. Zmęczona jetem tym wszystkim, ale cóż takie życie ...Na szczęście dziś piątek, piątecze, piątunio i weeekend:D
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2015, 08:41
Czasem gadam na tego mojego męża, jaki to on jest nieuporządkowany, jaki bałaganiarz... eee tam doszłam dziś do wniosku, że jestem taka sama. Niby mam porządek, niby... ale w papierach/dokumentach średni na jeża, w ciuchach to samo, w szkolnych szpargałach to samo, do tego popatrzeć na moją kuchnię plus inne pomieszczenia... no jest fajnie
To się chyba pod tym kątem dobraliśmy, jednak i tak mój mąż większym bałaganiarzem jest i basta!
Kupiliśmy dziś (w końcu) ten narożnik plus jeden fotel. Czy ja będę z niego zadowolona okaże się w praniu czyt. używaniu. Teraz się zastanawiam czy kolorystyka będzie odpowiednia, ale jak to u nas bywa, czy kiedykolwiek było coś przemyślane w 100 % chyba nic
Chrzanić to, co będzie to będzie, czas realizacji pod koniec września. Najważniejsze, że nie będzie tego co jest teraz.
Kolejna rzecz... aach jaka jestem zadowolona kupiłam sobie dwie pary spodni ciążowych w H&M. Rewelacja, wygodniutkie, a i rozmiary jeszcze nie jakieś kosmiczne, jedne 40, drugie 42. Granatowe i czarne. Nie takie tanie, jednak liczy się komfort i sam fakt, że idzie na jesień i zimę, a nie na lato. Pod tym kątem ciąża zimowa jest gorsza. Mam na myśli spodnie, bluzki itp. O cenach ubrań dziecięcych nie wspomnę, nie do końca są dla mnie. Kupiłam małemu mojej Anki dwa pajacyki w zestawie, bez szału, 60 zł, a mamie taki inny komplecik, bardzo ładny 70 zł. A jak u mnie razy dwa, bankrut na całego
Dobrze, że dużo rzeczy odziedziczę właśnie po tym małym mojej siostry. W drodze powrotnej do domu wydumałam, że wszelkie zakupy zacznę robić po 24 tyg. bo później to nie ogarnę tego klimatu finansowo.
Zresztą, najważniejsze żeby wszystko było dobrze.
Spodnie nr 1

Kolejna kwestia związana z kasą. Na kolejną wizytę mam do zrobienia kilka badań. Zadzwoniłam do przychodni ile to mnie będzie kosztować, wyszło 219 zł. I mało, i nie mało. Na ostatniej wizycie zapytałam położnej (zajmuje się rejestracją i takie tam) co zrobić aby za to nie płacić. A więc trzeba byłoby pójść do lekarza ginekologa, który jest w mojej przychodni, oczywiście musiałabym się przed nim rozłożyć i takie tam ceregiele i wtedy prosić o skierowanie na te badania. Dziękuję postoję, jakiś inny lekarz to moich szyszek podglądać nie będzie
Takim to sposobem w przyszłym tygodniu zostawię ponad dwie setki tu i ówdzie.
Co dalej... od wczoraj bolą mnie pachwiny, coś mnie ciągnie w dole brzucha, tak nisko, że już niżej się nie da. W panikę nie wpadam biorę to za normalny objaw. Dziś boli troszkę mniej, takie uczucie rozciągania, albo jakbym się przeforsowała, co oczywiście miejsca nie miało.
Zauważyłam też, że zdecydowanie szybciej się męczę. Nie mogłabym mieć dnia zaplanowanego od góry do dołu różnymi nawet nie obowiązkami, a przyjemnościami, czy wyjściem gdzieś. Taki dzisiejszy wypad po tą kanapę i spodnie to już maksimum. W trakcie jedzenie i picie bo musiałam odpocząć. Po przyjeździe godzinkę ległam na łóżku. A przed ciążą kto by pomyślał, praktycznie cały czas w ruchu... oj ciąża to jednak inny stan... błogosławiony.
Na koniec fotka kolejna, w tych spodniach nr 2 granatowych, chociaż zbyt dobrze nie widać, jednak tu chodzi o powiększające się brzusio, a tu dopiero 16 tydzień
W końcu szyszaki muszą gdzieś rosnąć 

To chyba tyle... i tak się rozpisałam.
Oczywiście na koniec wszystkie ciotki klotki pozdrawiamy, moc uścisków przesyłamy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2015, 17:25
Ciąża zakończona 2 września 2015
24 tc (23t6d)
5t do zakonczenia pracy
5d do konca L4
Na BBF zawsze mozna liczyc na wsparcie
Dzieki dziewczyny! 
Leze w domu, ruszam sie tylko do toalety i juz w lozku wytrzymac nie moge - ale postanowilam wykorzystac ten czas w calosci na odpoczynek, bo ktoz to wie czy dostane jeszcze L4 i czy bede miec taka szanse... Mielismy leciec na urlop do Szwecji w 30-32 tygodniu (przy okazji zdac mieszkanie), ale w takiej sytuacji chyba zrezygnuje z tego wylotu. A skoro ja chce rezygnowac, to i moj S nie chce leciec sam. Juz mi zapowiedzial, ze beze mnie sie nie rusza - bo a nuz bedzie potrzebny gdyby sie cos dzialo
No i bilety w plecy, ech... No ale zdrowie najwazniejsze!
Leze sobie zatem w lozku, rozmyslajac o tym, ze moj kochany mezus jest czyms najpiekniejszym, co moglo mi sie w zyciu przytrafic, taka prywatna "wygrana na loterii"... Moze zmienie zdanie po urodzeniu malego, ale... bedzie ciezko, bo konkurencja S jest mocna
Codziennie robi sniadanko, przynosi mi do lozka. W porze lunchu wychodzi z pracy, kupuje lunch i przynosi znow do lozka
Teraz jest u mnie w pracy, pojechal odebrac mojego laptopa, bo sobie oczywiscie nie radza beze mnie i musze troche w weekend popracowac (jesli chodzi o szefa, to bym to oczywiscie olala - ale nie lubie byc nie w porzadku i zostawiac innych z moja praca - no i nie chce tez dostac na koniec etykietki 'olewacza', skoro lata pracowalam na inna). A na weekend ten moj kochany S zapowiedzial sie ze sprzataniem i myciem okien - zebym ja przypadkiem sie nie zabrala za nie
Na dodatek... wiecie co mi powiedzial dzis w czasie lunchu? Ze rozmawial rano ze swoja szefowa o naszych problemach z ciaza i zeby mnie troche wyreczyc zapytal ja o opcje pracy z domu przez pewien czas. Ponoc szczesliwa nie byla, ale powiedziala, ze jesli sie zdecyduje, to ona nie bedzie robic problemow
I sam z siebie to wymyslil, sam na to wpadl - czyz nie jest kochany? Moj Slodziak...
Mam tez newsy odnosnie zakupu domu. Dostalismy kredyt w jednym z bankow, ale na nieco gorszych warunkach niz sie spodziewalismy
Zaaplikowalismy do dwoch bankow - czekamy jeszcze na druga opcje - mamy nadzieje, ze bedzie korzystniejsza
Potem notariusz... A jeszcze pozniej trzeba bedzie kupic rzeczy dla dziecka, samochod... i pralke, odkurzacz, inne sprzety - nie mowiac juz o farbach do scian, pedzlach itp itd. Ja nie wiem jak to zrobimy, normalnie worek bez dna. Dobrze, ze moja mama zapowiedziala wrzesniowy drobny prezent pieniezny... Na prezent od tesciow nie licze, widzac jak sie "szarpneli" na naszym slubie
Potem... S sie zadeklarowal, ze zedrze tapety (pierwszy raz w zyciu) i pomaluje sciany (to juz praktykowal
) - sam! Ja mam sie nie przemeczac i odpoczywac!
Mimo wszystko chcialabym pomoc - moze moczyc te tapety, albo przyklejac folie... Ale jesli szyjka bedzie dalej krotka, to nie bede ryzykowac. Tak mi zal tego mojego S, bo bardzo go kocham - a tu wszystko zostawiam na jego glowie...
Mysle i mysle dalej i... olsnilo mnie jak moge sie choc troche "zrewanzowac" temu mojemu supermanowi
Nie mamy imienia dla chlopca. Zadne mnie nie przekonuje na tyle, zebym chciala je nadac swojemu Synkowi. S bardzo sie podoba Erik, wspominal o nim juz kilkakrotnie. Tak mial zreszta na imie jego dziadek od strony ojca... Choc tym mu sprawie przyjemnosc dzis wieczor, ze zgodze sie chyba na malego Erisia
I tak nie mam lepszego pomyslu, a jesli on bedzie zadowolony - to i ja tez
Podoba Wam sie imie Eryk? Mi w polskiej formie nie za bardzo, ale z drugiej strony tez mnie za bardzo nie odpycha
Chyba bede je zdrabniac do formy Eri / Eriś / chocby Eryś - wtedy brzmi zupelnie inaczej, jakos tak cieplej i mlodziej 
9cs po cp 12 dc
Ten rok był pełen zawirowań i trudności. Rozpoczął się informacją o ciąży, ale szybko dowiedziałam się, że jest ona pozamaciczna. Potem szpital, wycięcie jajowodu, dochodzenie do siebie. Od maja wstąpiła we mnie nowa nadzieja - staramy się na nowo, nie mam już zniszczonego jajowodu, teraz musi się udać. Minęły wakacje, a moje testy ciążowe blade jak moja dupa. We wrześniu mąż poszedł na badania nasienia i to okropne 38% na fragmentacji, który do tej pory siedzi mi w głowie. Październik złapaliśmy oboje Covida i byliśmy okropnie słabi. Myślałam, że wirus nie podziałał na moje płuca, bo zero kaszlu czy bólu, ale mój ostatni wyjazd w góry szybko mnie ocucił - normalnie chodzę po Tatrach, a tutaj w drodze na Rysiankę ledwo oddychałam.
Listopad to wizyta w Angeliusie i decyzja - pół roku starań, a później in vitro.
Takie starania nie są fajne. Psują strasznie psychikę, sprawiają, że nic nie liczy się oprócz badań, wizyt, owulacji i testowania. Zatracamy się w tym i nie widzimy innego źródła szczęścia. Jestem już zmęczona tym wszystkim, dlatego bardzo się cieszę, że rok 2021 będzie rokiem odpowiedzi.
Może uda się naturalnie? Może pomocą okaże się in vitro?
Jeśli wszystko nas zawiedzie to odpuszczam. Wszystko. Przemeblowuję głowę i uczę się życia we dwójkę. Kupuję drugiego psa i chodzę częściej w góry. Wyjeżdżam z mężem na wakacje dwa razy w roku. Nie chcę tego, ale nie będę całe życie żywić się nadzieją. Co ma być to będzie - najważniejsze, że kocham mojego męża najbardziej na świecie i jest moim światem.
W 2020 pobrałam krew 25 razy. W przyszłym roku zrobię wszystko co trzeba, ale później żegnam się z laboratoriami.
Owulacja chyba idzie ze złej strony. Jeśli w takim stylu ma się zakończyć ten rok to proszę bardzo, ale nich się już kończy.
No i przeczucie mnie nie myliło, dzisiaj przyszła @. Z jednej strony się cieszę, bo oznacza to że organizm wraca do normy, z drugiej boję się, że mogę nie dać rady w pracy. Mamy ciężki tydzień, kilka osób jest na urlopie i momentami nie wyrabiamy ze wszystkim. Brzuch mnie boli i raczej wątpliwe żeby do jutra mi przeszło. Dobrze, że jeszcze tylko dwa dni, bo wracam z pracy padnięta. Atmosfera też jest średnio fajna, bo chodzimy i warczymy na siebie, a mnie w dodatku bardzo łatwo wyprowadzić z równowagi przy mojej burzy hormonów, ale może teraz jak już @ przyszła to się trochę uspokoi. Czuję się potwornie zmęczona i czuję, że potrzebuję urlopu, niestety jak na razie nie ma takiej opcji, ale może jak już wszyscy wrócą z urlopów to wezmę sobie ze dwa dni wolnego, ale zobaczymy jak to będzie.
Co do tego cyklu to jeszcze bez starań, tak jak radziła pani doktor. Niech organizm trochę odpocznie i wróci do stanu z przed ciąży. Jak tylko skończy się @ wracam do brania leku na zbicie prolaktyny. Ciekawi mnie też jak tam stan mojej tarczycy, wczoraj robiłam tsh, ale wynik będę znała jutro, mam nadzieję, że nie skoczyło jakoś bardzo.
14 dc.
Troche mnie nie było. Tak jak pisałam wcześniej zupełnie wycofaliśmy sie z życia towarzyskiego. Zamknęliśmy się w świecie naszych problemów. Nie miałam odwagi się tu pojawiać. Z resztą o czym tu pisać? Co się zmieniło. Cóż. Wszystkie dziewczyny naokoło są w ciąży, to przede wszystkim.
W zeszłym tygodniu rozmawiałam z naszym andrologiem. Zlecił powtórne usg u konkretnego lekarza i ogólne badanie moczu. Okazuje się, że refluks jest. Ten pieprznięty lekarz u którego byliśmy w kwietniu tego nie zauważył. Help ;/ Dzisiejsza konsultacja przyniosła następujące wieści: jutro poznamy datę zabiegu (będziemy czekać około miesiąca), jednakże tydzień przed laparo robimy powtórne badanie nasienia. Jeśli wynik się utrzyma - zabieg, jeśli nie - przygotowujemy się do in vitro. Jakie to wszystko proste prawda? Potrafie już o tym mówić w miare bez emocji, jednakże w tej chwili to temat przewodni każdego naszego dnia. Nawet jeśli o tym nie rozmawiamy to czuje, że oboje myślimy o naszym problemie.
Jednego dnia się kłócimy, innego jest wszystko dobrze. Stałam się dużo bardziej czepialska niż do tej pory, z tego miejsca serdecznie przepraszam mojego M 
Przeszłam mały test. moja imienniczka od zeszłego wtorku jest szczęśliwą mamą. Byłam w szpitalu i dałam rade. Dziecko widziałam już 3 razy i jestem w stanie nawet się uśmiechać. Nie podchodze, nie podniecam się, staram się unikać bezpośredniego kontaktu i nie jest źle. Imienniczka dzwoni i dopytuje jak się czuje, jak ma sie zachowywać, żeby nie było ze mną jeszcze gorzej, wow, to chyba rewanż za tamto tragiczne zachowanie.
Od wtorkowej wizyty jakoś czas mi szybciej płynie
A może to z powodu powrotu do pracy?
Jesteśmy w końcu oficjalnie zakwalifikowani
Dostaliśmy umowy do podpisania, mężowi zrobiono wirusologię, a ja dostałam rozpiskę leków do stymulacji 
Dzisiaj biorę ostatnią tabletkę ovulastanu i czekam na @ z nadzieję, że nie będzie się ociągała, bo od 2dc zaczynam stymulację
Jestem podekscytowana i przerażona zarazem.
Proszę o kciuki i modlitwę 
Koszty:
- Menopur i Gonal - 571,78 zł
7 dzien cyklu . Dalej krew . O co chodzi .. Oby juz jutro bylo plamienie i resztki . Dupa mi sie nie dlugo odparzy ..
Dostalam dzisiaj mandat . Pierwszy raz w zyciu .. Jeżdzę od 5 lat. Ależ sie wkorwilam . Akurat przed wyjazdem . Zawsze lubiłam
Szybko jezdzic i wiedzialam, ze predzej czy pozniej to nastąpi .. Jak moglam nie zauważyć tego policjanta .. Na dodatek długa prosta szeroka dwupasmowa droga . Po cholere ograniczenie do 50?! Bez dyskusji zrobilam smutna minę , nie bede w koncu sie tłumaczyć jak wina moja oczywista ..
Anuszka nie wiem dlaczego nie da rady otworzyć wiadomosci na telefonie . Nie moge juz dzis odpalić laptopa wiec jutro jak tylko to zrobie to odczytań i odpisze . Trzymaj sie tam !!!!!!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.