37t2d
19 dni do TP
Podsumowując, na wysokości pępka w obwodzie mojego brzucha utrzymuje się 100cm. Spodziewałam się większego brzucha, wydaje mi się jednym z mniejszych, ale to dobrze... bo jestem drobna
Przybrałam ponad 15 kg, mam nadzieję, że to wkrótce zrzucę
Tak wygląda mieszkanie Arturka w ostatnie dni przed "wyprowadzką":

Z nastrojem zmiennie: jak dobrze się czuję, to myślę: "posiedź tam jeszcze, synku, mama musi zrobić jeszcze w domu to i tamto", a kiedy ciężar brzucha bardzo dolega, kopniaczki bolą lub boję się o samopoczucie Artura, to myślę: "proszę cię synku, wyjdź już, nie zwlekaj..." Takie niezdecydowanie. Ciekawe, ile jeszcze dni musi pchać tę głowę między moją miednicę i cisnąć mnie boleśnie wieczorami, aby wreszcie coś ruszyło. W piątek wizyta u Zygmunta, to się dowiemy, co tam się dzieje 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 08:50
9t+1d
Ale ten czas leci
Dopiero zobaczyłam 2 kreski, a tu już 10 tydzień rozpoczęty
Już z każdym dniem coraz mniej obawiam się poronienia. Teraz boję się o rozwój dziecka. Żeby nie przestało się rozwijać, no i żeby było zdrowe.
Dzidziuś o sobie przypomina codziennie. Moje samopoczucie pogorszyło się z dnia na dzień. Wymiotuję raz albo dwa razy dziennie. Mdli mnie prawie cały czas. Od wczoraj bardzo boli mnie głowa i jestem obolała. Boli mnie kark (Stąd pewnie rozrywające bóle głowy) i miejscowo w okolicy kości ogonowej. Masakra. Całe dnie czuje się źle. W sobotę nie pojechałam na egzamin poprawkowy bo tak źle się czułam i wymiotowałam. Czy mogę wziąć apap na ten ból głowy?
Koniec narzekania
Jeszcze 3 tyg i zobaczymy po raz pierwszy na badaniach prenatalnych naszego dzidziusia i zobaczymy czy wszystko gra 
Miłego poniedziałku 
No to wkroczyliśmy w 39 tydzień. 95% za nami. Do TP 15 dni!
Chyba już coraz bardziej się niecierpliwie. Na szczęście przeprowadzka już prawie skończona. Dziś spakuję moją torbę do szpitala i dopiero będę spokojna, że wszystko jest gotowe na nadejście synka.
Jeśli chodzi o moje samopoczucie, to jest bardzo dobre. Nie czuję żadnych przykrych dolegliwości ciążowych. Rano, gdy się budzę, nie czuję się ciążowo dopóki nie dotknę brzuszka
Wczoraj zorganizowaliśmy ze znajomymi i ich psami spacer dookoła jeziora. To jakieś 5km marszu. Psiaki zawsze wesoło dokazują, a my mamy trochę ruchu. W sumie prawie co tydzień w mniejszej lub większej grupce się tam wybieramy, ale wczoraj kolega śmiał się, że za tydzień to on już się nie pisze na spacer ze mną, bo już wczoraj bał się, że nagle w środku lasu zacznę rodzić
ale i tak umówiłam się na przyszłą sobotę, na kolejny spacerek, jeśli dopisze pogoda. Torba do szpitala jakby co będzie już jeździła ze mną w samochodzie 
A to my dziś rano 

Nasza szalona gromada:


julita - wkleiłam u Ciebie w komentarzach, ale tylko we wpisach chyba się da.
To była fotka mojej psiny 

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 11:02
Wczorajszy dzień u mamusi dał mi dobrą energię. Cieszyłam się , że ,mogłam z mamą i ojczymem spędzić troszkę więcej czasu. Niestety widujemy się rzadko po średnio 2 razy w miesiącu. Fakt- telefony są codziennie ale brakuje mi tego częstszego kontaktu.
Objadłam się u mamy za wszelkie czasy bo kto by odmówił kluseczek śląskich, buraczków i bitek w sosie własnym. Mniam Mniam.
Wszystko było by dobrze gdyby nie okropny ból lewej strony od biodra po koniuszki palców nie wspomniawszy już o lewym kolanie. Nie byłam w stanie wchodzić po schodach. brr.
Jutro wielki dzień. Tym razem maluszek będzie juz odpowiednio duży do badania. Jestem pewna że wszystko będzie okey bo nie ma innego wyjścia.
Nie koniec marudzenia! Ma być 2 będzie 2 co ta za głupie jakieś patrzenie wstecz, parę godzin a ma na całym życiu zaważyć? Nie ma mowy! dam radę! Będziey mieli 2 i to jeszcze w przyszłym roku o!
No to dziś pęcherzyk powinien mieć 18-20mm... Także taki akurat, żeby pęknąć 
Temperaturka spadła z 36,68 do 36,51 dzisiaj...
M wykorzystany
Teraz pozostało już tylko czekać i dać działać naturze 
a 28 września, jeśli progesteron wyjdzie ładny to będzie czas na teścior...
Dlaczego tylko raz w miesiącu jesteśmy płodne?
Dowiedziałam się też, że jedna z bliskich mi osób poroniła ;( Tak się o nią martwiłam, że może się to stać, bo w pracy miała umowę próbną i nie chciała zrezygnować... kurcze no... jaki ten świat niesprawiedliwy... ;-( Mam ją ochotę mocno przytulić...
Uff, 33+4, więc coraz bliżej do godziny zero
Już się nie mogę doczekać,bo ten ostatni etap jest naprawdę uciążliwy, szczególnie dla mojego kręgosłupa.. Kręgosłupa i skóry.. Pomijam fakt,że Michał się rozpycha i naciąga mi brzuch,ale do tego od samego początku ciąży popełniłam błąd,bo nie smarowałam się rzetelnie kremami na rozstępy... Kupiłam kosmetyki,ale zaniedbałam samo smarowanie,bo w swojej naiwności sądziłam,że mam dobre geny i dobrą cerę,więc problem cellulitu ciążowego mnie ominie. Do tego wszystkiego nie mam w domu lustra,które pokazywałoby całą sylwetkę,więc nie byłam zupełnie świadoma,że w dolnej części brzucha coś tam się już pokazało... Odkryłam to przypadkowo w sobotę...Masakra... Moja dolna część brzucha wygląda jakby mnie coś poorało... Załamałam się i od razu chwyciłam za Palmersa,ale teraz to już jest troszkę późnawo...
Ehhhh...
Wczoraj byliśmy na Poznań Bike Challenge,w którym mój Mąż brał udział na dystansie 50 km. Na początku był zapisany na 120 km,ale się przepisał,bo miał za mało czasu,żeby się rozjeździć i sam stwierdził,że może nie dać rady. Ale 50-tkę śmignął i to w niezłym czasie
Dołączyłam do niego już po wyścigu,a że droga z Grunwaldu na Maltę była długa i męcząca,to niestety,nie zachowałam się ładnie na początku i przy znajomych nawarczałam na Adiego..
Było mi mega głupio i po chwili go przeprosiłam,ale co tu dużo ukrywać - trochę mu ten dzień zepsułam i przykro jest mi do dzisiaj.
Później było co prawda tylko lepiej i nasz wypad nie był do końca stracony,ale jakiś niesmak pewnie i tak został. Pokręciliśmy się na miejscu, poszliśmy na deser, posłuchaliśmy muzyki, Adik wziął jeszcze udział w minutowym challengu allegro,który wygrał i zebraliśmy się do domu.
Już jak doszliśmy na przystanek,to czułam się źle,bo nogi i krępoosłup były w wątpliwym stanie,ale starałam się nie robić problemu. Niestety,jak z powodu maratonu okazało się,że dojazd do domu będzie mega utrudniony,to Adrian zaproponował,żebym poczekała na niego na stacji,a on na rowerze wróci do domu i przyjedzie po mnie samochodem. Na początku nie chciałam,ale w pewnym momencie stwierdziłam,że zaraz chyba umrę i wtedy się poddałam. Trochę za duży wysiłek jak dla mnie to był jednak i skutki odczuwam do teraz.. kręgosłup boli, łażę jak połamana, schylić się nie mogę..dobrze,że nie mam dziś korków ani żadnych innych gości,bo nawet się nie łudzę,że będę w stanie posprzątać...jak umyję naczynia,to będzie to szczyt moich możliwości.. 
Z rzeczy bardziej optymistycznych, w sobotę spakowaliśmy torbę do szpitala
A raczej dwie torby - jedna dla mnie i druga dla dziecka
Mąż wziął udział w tym procesie - wyłożyłam mu na ławę wszystkie rzeczy do spakowania,a on to później układał
Poszło mu błyskawicznie
Jak patrzyłam jak upycha wszędzie te różne rzeczy to się nawet zaczęłam zastanawiać,jak ja potem cokolwiek znajdę
Ale spoko, czepiać się nie będę,bo w całkiem małych walizkach zmieścił dużo
Lubię mieć zapas, nie chcę,żeby czegokolwiek zabrakło mi lub Michasiowi,więc do szpitala spakowana jestem jak na wojnę. Nie wiem,co może mi się przydać,więc wzięłam wszystko
Przy drugim dziecku będę mądrzejsza,ale teraz nawet gdyby ktoś mi powiedział,że czegoś nie potrzebuję,to i tak to wezmę
Poniżej podaję listę,a po porodzie planuję zrobić adnotacje w kwestii czy coś było potrzebne czy nie 
TORBA KAROLINY:
-podpaski poporodowe - 2 paczki
- majtki siateczkowe - 6 sztuk
- podkłady na łóżko - 1 paczka
- wkładki laktacyjne - 10 sztuk
- płyn do higieny intymnej (z panthenolem)
- 2 ręczniki (1 ciemny)
- żel pod prysznic
- szampon
- pasta i szczoteczka do zębów
- antyperspirant
- krem do twarzy
- szczotka do włosów
- gumka do włosów - 3 sztuki
- mała maść na brodawki
- chusteczki odświeżające (Cleanic - do porodu)
- kompresy jałowe - 10 sztuk
- Tantum Rosa
- butelka z dziubkiem - pusta do Tantum Rosa
- Octenisept
- balsam do ust
- chusteczki higieniczne - 2 paczki
- papier toaletowy - 2 rolki
- ręcznik papierowy - 1 rolka
- telefon + ładowarka
- kubek i sztućce
- butelka z filtrem (duża)
- T-shirt do porodu
- 2 koszule do karmienia
- szlafrok
- ciepłe skarpetki
- kapcie/klapki
- 2 staniki do karmienia
- krąg połogowy
- landrynki
TORBA MICHAŁA:
- 3 komplety ubrań
- ubranie na wyjście
- 2 bawełniane czapeczki
- niedrapki + skarpetki
- 3 pieluchy tetrowe
- 3 pieluchy flanelowe
- butelka ze smoczkiem
- smoczek
- kocyk/ręcznik porodowy
- rożek
- kocyk
- ręcznik z kapturkiem
- pampersy
- chusteczki nawilżające do pupy
- Bepanthen
- Sudocrem
- Linomag
- szczotka do włosów
- płatki kosmetyczne
- cążki
- podkłady do przewijania
- krem do buzi
Jak Adrian zobaczył,ile rzeczy wyciągam,to tylko poprosił,żebym mu jeszcze nie robiła kanapek
Chciałam też spakować torbę awaryjną, z dodatkowymi rzeczami,które być może będą potrzebne,ale Mąż nie wyraził zgody. Stwierdził,że głupi nie jest,w razie czego znajdzie w domu i mi przywiezie... A jak nie znajdzie w domu,to kupi i mi przywiezie... Więc już coś do przodu
Na kosz i ostatnie ciuszki dalej czekam... 
Jutro wielki dzień
o 12 jadę po mojego kropka
oby się tylko zadomowił... Od jutra idę też na urlop na kilka dni i już dziś mam dylemat kiedy robić betę. Weryfikacja jest planowana na 12 października czyli 14 dpt ale chyba zrobię wcześniej bo tak długo nie wytrzymam w niepewności 
Dalej nie wierzę...mimo przyrostu bety nie wierzę...jestem w ciąży?!
Po zaznaczeniu pierwszego testu ciążowego pamiętnik od razu zaznaczył mi że jestem w ciąży co mnie wkurzyło bo wolałam zaczekać na przyrost. No i skasowałam tamten post i od tego czasu utraciłam możliwość tworzenia postów na ovufriend. Jedynie co mogłam to je edytować. Pisałam do adminów, zgłaszałam problem, ale zero odzewu. Uznałam to jako znak, no i teraz piszę tutaj 
Rośnie we mnie nowe życie....
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 11:47
6 tydzień 2 dzień ciąży 
16% ciąży 
Do wizyty zostało: 3 dni 
No i niestety skończyła się laba i trzeba wracać do pracy. I znowu od początku blee 
Jakoś nie czuje że ta dni tak szybko się zmieniają i ta ciąża tak leci do przodu. Dzisiaj już 6t2d a nie dawno dowiedziałam się że jestem w ciąży. W czwartek najważniejszy dzień - pierwsze spotkanie z moim maleństwem. Bardzo chciałabym żeby wszystko było w porządku, ciągle to sobie powtarzam, ale to nie jest takie proste. Mam nadzieję, że to będzie taka przełomowa wizyta i wkońcu zacznę się cieszyć ciążą a moje dziecko będzie sobie zdrowo rosło w moim brzuszku 
Od dzisiaj dręczą mnie takie delikatne mdłości , narazie bez wymiotów, ale ciągle czuje, że nie dużo mi brakuje żebym wymiotowała. Bolą piersi, czasem zgada przywita, ciągle bym spała, czuje się strasznie zmęczona. Mam nadzieję, że moja kruszynka rośnie sobie zdrowo 
O matko, zaraz ślub ! .
Czego się najbardziej boję?
Tego,że suknia będzie za ciasna i puści zamek , przysięgi- że się pomylę,choć nauczyłam się na pamięć, pierwszego tańca - Misiek słabo tańczy, szarpie,tak jakby biega
, a jeszcze nie ćwiczyliśmy... trenu,że się wywalę idąc do ołtarza . Obym nie zrobiła kroku w tył z tego wszystkiego
, no i że suknia mocno się zniszczy .
Postanowiłam,że chyba nie ściągnę koronkowego bolerka na weselu. Moje plecy są paskudne
. I tak wyglądają lepiej niż np 2 miesiące temu, ale nadal nie nadają się na odsłonięcie. Starałam się jak mogłam żeby rozjaśnić przebarwienia po pryszczach. Robiłam peelingi, smarowałam tonikiem oczyszczającym, potem bio oilem na przemian z sokiem z cytryny. Pomogło na przebarwienia, ale nie na nowo powstające pryszcze, które i tak kończyły się przebarwieniami. Przez te niecałe 2 tygodnie nic nie zdziałam, trudno.
Wciąż kłócę się z matką, która ciągle stawia na swoim. Naprawdę mam gówno do gadania.Rozmawialiśmy z Przemkiem i stwierdziliśmy ,że pierwszy i ostatni raz bierzemy ślub
. haha, dosłownie
. A tak na poważnie, to gdybyśmy wiedzieli jak to wszystko będzie wyglądało, na pewno byśmy postawili na skromny ślub bez wesela, i sami byśmy jakoś uczcili ten dzień . No cóż, czasu nie cofnę . Nie mam zamiaru się tym przejmować. Jeśli matka w jakikolwiek sposób popsuje mi humor w dniu ślubu, powiem jej że nie życzę sobie,aby na nim była. Wiem, okropne...ale to mój dzień i chcę się nim cieszyć,a nie użerać z matką. Nie chcę też robić przedstawienia i udawać jak bardzo się kochamy. Nie wiem czy będzie błogosławieństwo ,zależy od zachowania matki i ogólnej atmosfery, na pewno nie będzie podziękowania dla rodziców na weselu i żadnych piosenek typu "cudownych rodziców mam" .
Czasem wydaje mi się,że można to wszystko nagrać i puścić w programie " Panna młoda- księżniczka czy potwór " , bo pomału wychodzę z siebie .
Co do starań, to 23 dc, wykresik nawet ok
, wzrost jest, wszystko cacy. Trochę boli podbrzusze od wczoraj. Przyczyny nie znam
. Infekcja pomału ucieka. Nadal swędzi ale mniej, upławy też mniejsze...na pewno nie liczę na cud, nie popłaczę się na widok @ , ale wierzyć warto
, co mi szkodzi .
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 12:08
Postanowilam ze bede pisac codziennie to choc odrobina czasu czekania minie 
Ancja masz racje najpierw sie wyczekuje upragnionych dwoch kresek a wiem co mowie bo poczatki byly ciezkie, teraz to wyczekuje skurczow i jakiej kolwiek akcji. Zycze CI z calego serca abys doczekala dwoch kresek i szybciutko jak ja czekala mniej lub bardziej cierpliwie na skurcze porodowe.
Staram sie w domu nie proznowac i robie maly pamietnik dla Ariany, zaczelam tez myslec o chrzcinach . Niewiem czy miesiac po porodzie to nie za wczesnie. Nie chce chrzcin w listopadzie to taki smutny miesiac. Aha ponadto to chce przygotowac kartki pocztowe informujace o narodzinach naszej Ariany no ale brakuje mi danych. Data urodzenia, wzrost i waga i zdjecie 
Oj ciekawa jestem kiedy wszystko sie wydazy-chce przed 26 wrzesnia zdazyc i byc juz z mala w domu i w trojke cieszyc sie 5 rocznica slubu:-)
Kto podpowie jak wstawic zdjecia-pisze wylacznie z telefonu ?
23t1d
Tak zupełnie dla odmiany S. ZNOWU chora. Pół nocy się dziś dusiła. A jak zasnęła w końcu przed 5, tak spała ciurem do 11.
A ja musiałam po 6 wstać, żeby zapisać do pediatry (wizyta o 15:30) i już potem nie zasnęłam.
Jestem więc mocno nieprzytomna ... ot, życie ...
11dpo
(-)
7t+1d
Dziś druga wizyta u gina. Tak bardzo się boję
Będzie dobrze???
Św. Dominiku nie opuszczaj Nas teraz!
_______________________________________
Jest dobrze! Bąbel ma 5mm i serduszko pięknie pikało
Widok nie do opisania! Gapię się na tą małą plamkę na zdjęciu i nie mogę uwierzyć, że to moje dziecko i że ono tam sobie żyje i chyba jest mu dobrze:)To tylko 5mm, a tyyyyle szczęścia
Niewiarygodne!
....więc teraz serca mam dwa, smutki dwa i miłość po kres i radość do łez.... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 21:01
Negatyw.
25TC(24T3D)

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 13:16
6 tydzień 14 %
5t3d

czas nam mija nie mam za wiele objawów aż się martwię jedyne co to mi rozmiar i ból piersi dokucza zakupiłam sobie ładny staniczek
ale co z tego jak 2tyg. i już jest przy ciasny z nowym się wstrzymam bo nie ma sensu po chodzę w sportowym 
w sobotę miałam tyle energii że pomalowałam pokoik chłopaków na niebiesko a był żółty ale nie bardzo mi się podobał a teraz wygląda tak 


okno słabo widać bo pod światło ale coś tam widać 
mój przypływ energii mnie zmartwił .... bo w sumie to nic nie czuje .... i się wystraszyłam spanikowałam i wczoraj jak już położyliśmy się spać poczułam ciągnięcie rozciąganie w brzuchu i trochę mnie to uspokoiło bo jednak coś tam się dzieje 
i mój M mówi że okropnie się ostatnio kręce w łóżku i wiecie co to fakt nie mogę spać ani sobie miejsca dobrać wszystko mnie boli a nogi mam jak by niespokojne cały czas w ruchu heh ... może to mój odmienny stan i będę musiała przywyknąć ? ... każda ciąża jest inna dziś też zrobiłam betę dla spokoju wynik jutro może nie oszaleje do tego czasu .Wszystko dla mojego maleństwa upragnionego

Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 13:26
Julita ojbardzo przyjemne 
Sobota zabiegana ale zakupy udane
kupilismy wszystko z listy a nawet i wiecej smoczki, szczoteczki, nozyczki
A mezowi jak sie podobalo
Pokazalam tez P wozek w ktorym sie zakochalam i jemu tez sie podoba
jupi:) a oto on:

W przyszlym tygodniu pojade zamowie i juz w listopadzie badzie
wybralismy tez fotelik z maxicosi popatrzymy jeszcze w internecie moze uda sie kupic troszke taniej 
Wybralismy tez komode
Mam nadzieje ze do grudnia wszystko bedzie juz gotowe:)
Panie Boże proszę o mały cud. Dodaj mi sił i cierpliwości.
Tak bardzo tęsknię za myślą, że rośnie we mnie nowe życie, za moim Aniołkiem.
Byliśmy razem tydzień- najpiękniejszy w moim życiu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.