Zrobiłam drugi test. Jest cień cienia. Bardzo jasna kreseczka. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. To jakiś obłęd. Jutro zrobię kolejny test. A w poniedziałek jak dam radę to jadę na bete. Oby to była fasolka. Chyba do jutra to rozniosę tą chałupę w drobniuteńki pył. Nie wierzę !!!!!!!!!
Badania przed hsg zrobione jeszcze 18 dni i zabieg.
Umowa przedwstępna na dom podpisana
teraz tylko bankowe formalności i zaczynamy wykańczać domek. Tyle pomysłów roi się w głowie. Już nie mogę się doczekać
może wprowadzimy się do domu już w trójkę
miejmy nadzieję, że się spełnią nasze marzenia.
Co za dzień był wczoraj.........
Czekam i czekam na testowanie, myślę, że we wtorek 24.11 będę mogła już spokojnie zrobić bete. Wczoraj badałam progesteron i estradiol - wyniki dobre 
progesteron 28,02
estradiol 443,6
Czyli wszystko ponad normą dla tej fazy:)
avera27 każdy inaczej reaguje na to co go w życiu spotyka. Ja akurat taka jestem że się dużo martwię i przejmuję i nic na to nie poradzę.
20dc, 3dc po.
Hmm. No i moje prośby zostały wysłuchane... Ovu przesunęło "dzień zero" na 17dc. 16dc było serduszkowanie, więc jest jakaś nadzieja... Gdzieś tam w głębi czuję jednak, że nic z tego miesiąca nie będzie. Małż również mnie "pociesza", że w ostatnim czasie miał tyle stresu w pracy i taki chodził wykończony, że jego "wojownicy" na pewno byli w rozsypce i ledwo się czołgali... Wspaniale! Temperatura ledwo się podniosła i utrzymuje cały czas na tym samym poziomie. Czy tak może się dziać w szczęśliwym cyklu? Chyba powoli trzeba oczekiwać na nowy:/ Ten nowy też będzie wątpliwej szansy, bo to przecież grudzień, a wtedy mam imprez od groma, więc % + złe odżywianie + nieregularne spanie to wręcz pewnik. W takiej sytuacji ciężko oczekiwać sukcesu:(
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 11:17
Czuję wiosnę w powietrzu i lato w sercu.
Mój świat mogę objąć dłońmi. Kocham 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lutego 2016, 10:42
14 cykl starań zakończony klapą... @ się rozkręca... jestem beznadziejna... czy ja nigdy nie będą mogła dać dziecka mojemu mężowi? Jestem do niczego, nie czuje się w ogóle kobietą!
Po co były te dziwne objawy kilka dni po owulacji, które mogły wskazywać na zagnieżdżenie? Dlaczego matka natura robi mnie w bambuko? Dlaczego robi mi bezsensowne nadzieje?
To jest to, co wciąż próbuje sobie wbić do głowy... "nie nakręcaj się..." i co miesiąc rozczarowanie...
Mam najzwyczajniej dość, nie mam już siły...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 11:48
20 (19+3)
Witam się 
Mamusia od 2 dni starsza o rok
Kurcze jak wspominam że rok temu w urodziny gdy dmuchałam świeczki pomyślałam o tym małym brzdącu co siedzi w brzuszku i się rozpycha na wszystkie strony to robi mi się ciepło na sercu
Marzenia się spełniają w najmniej oczekiwanych chwilach
Urodziny w tamtym roku były super bo z przyjaciółmi
Później mega impreza w dyskotece. Święta już nie były tak piękne, bo przepłakałam większość myśląc o tacie że już go nie ma. Te święta były wesołe 
Urodziny wypadały w niedzielę. Żadnej imprezy nie organizowaliśmy. Miały tylko przyjść przyjaciółki, jedna z chłopakiem. Upiekłam swój sernik-zebra. PO kościele jak zwykle pojechaliśmy do siostry na kawę a tam niespodzianka. Mąż z tortem! Moja mała księżniczka śpiewa "sto lat"
Tort pyszny
Wieczorem ze znajomymi posiedzieliśmy do 23. Pośmialiśmy się, później z mężem pozmywaliśmy i byłam padnięta.
A tu ciocia z chrześnicą 

Dziś śniło mi się że urodziłam sporo przed terminem bo tak jakby 2 tygodnie po urodzinach! Gdzieś w lutym! I dziewczynkę!! Taka malutka, chyba 1500 g ważyła. Ale o dziwo wypuścili nas szybko do domu. Myślę że przecież nic nie mamy! A tu w domu łóżeczko przygotowane, wózek, ubranka dla dziewczynki (bo kupiłam kilka dla chłopca). Wszystko! No i przychodzi noc a mała płacze. Daje cycka i wysysa go do zera. Normalnie z mojego teraz prawie D zrobił się A! Daje jej drugiego a ona nie chce. I płacze! No przecież w tym jednym już nic nie ma. Zasnęła na chwilę. Mówię do męża że trzeba chyba dać jej mleka jak znów się obudzi. No i po chwili budzi się znowu. Daje jej tego jednego zmiętego cycka, ssie ale przecież przez chwile nie przybyło nic. I tak obudziła mnie rano mama na badania 
Dzisiaj wybrałam się aby oddać mocz do badania bo w poniedziałek wizyta. Dwa razy sprawdzałam pojemnik czy jest zamknięty a i tak mi się wylało trochę bo gdy pani dała mi markera żeby podpisać pojemnik to za bardzo się nie dało pisać. Coś nabazgrałam i oddałam. Kod przecież mają.
Aaaaa najważniejsze!! Wczoraj wyszła mi opryszczka! Jak mnie denerwuje! Mąż kupił mi coś dla dzieci. Mam nadzieję że większa nie urośnie. Macie jakieś sposoby na to?
A na koniec mamusia w dniu urodzin 

I nasz brzusiu 

I tak sobie dogadzamy 

Ostatnio oglądałam swoje zdjęcia. Myślę nad zmianą koloru włosów i długością. Następnym razem wrzucę opcje jakie miałam i pomożecie mi wybrać
14dc
Do wczorajszego wpisu.. Wiem, że to nie jest moja wina, wiem, że niepłodność to problem pary i nikt, nikogo o nic nie obwinia.. Myślę, że ten problem, który Nas dotknął to nawet był naszemu związkowi potrzebny.. Jesteśmy silniejsi, więcej rozmawiamy, bardziej rozumiemy siebie i swoje emocje.. Do tego stopnia, że G. wie kiedy widok ciężarnej mnie zabolał i od razu przytula, bez słów.. Mam po prostu takie chwile, że jest mi bardzo smutno, że pojawia się żal.. Szczególnie boli to, kiedy widzę jak G. cierpi.. To są dla mnie najtrudniejsze chwile i wtedy przez moment obwiniam siebie.. Na szczęście G. zawsze obróci to w jakiś żart.. Np że woli poczekać na dziecko ze mną, niż mieć je z jakąś brzydulą, która urodziłaby brzydkie dziecko.. Przecież jestem najpiękniejsza i nasze dziecko będzie najpiękniejsze:) Czasem tłumaczę sobie, że długie oczekiwanie sprawi, że macierzyństwo będzie dla mnie jeszcze piękniejsze, że docenię je bardziej niż kobiety, którym od razu się udało.. Biedne i nieświadome swojego szczęścia.. Czasem mam tak, że muszę mieć winnego tego wszystkiego.. Najczęściej obwiniam lekarzy.. Zawsze miałam jakieś problemy.. Chodziłam do lekarza regularnie.. Nikt nie zrobił żadnych badań.. Raz jeden lekarz czymś się zaniepokoił, ale skonsultował i stwierdził, że mus się wydawało.. Z tego lekarskiego bełkotu, który pamiętam, myślę teraz, że zauważył macicę jednorożną, ale wolał to olać niż mnie poinformować.. Nie staraliśmy się, byłam młodziutka i nawet nie myślałam o zakładaniu rodziny.. Ale gdybym wiedziała poszłabym do lekarza wcześniej.. Bylibyśmy z badaniami może o kilkanaście miesięcy do przodu.. Pogodziłam się już z sytuacją, uronię czasem łzę, ale wiem, że trzeba czekać.. Będę czekać aż w końcu zostanę mamą.. Mam nadzieję, że moje załamanie minęło.. Teraz sięgnęło G.. Teraz on musi się zmierzyć z sytuacją.. Jak nic się nie zmieni pójdziemy do psychologa.. Wiem nawet gdzie są tacy specjaliści..
Chciałam zrobić sobie przyjemność i posprzątać taras z liści i roślin, które są do wyrzucenia.. Ale nici z tego bo pada.. A mokrych liści zamiatać nie będę bo i tak połowa przyklei się i będę musiała robić to jeszcze raz..
Zabieram się za papiery.. Może uwinę się i jak G. wróci z pracy będziemy mogli posiedzieć razem:)
Powrót do projektu. @ na końcówce. Tym razem mobilizacja jest większa, wyniki w normie.
Dowiedziałam się wczoraj od Mamy, że odeszła od nas po 14 latach nasza kochana sunia. Płakałam bardzo. Jak mój Mąż wrócił z pracy to zrobiłam mu awanturę stulecia o jakąś nieznaczaąca wielę rzecz. Słuchał jak mu wyrzucałam przez łzy zasmarkana, krzywdy z całego naszego związku.Skwitował to stwierdzeniem, że mam sie uspokoić, jestem w ciąży i wariuję... Wkurzyłam się jeszcze bardziej, ale też pomyslałam, że takie zachowanie nie jest faktycznie dla mnie typowe. Więc zdecydowałam się następnego dnia rano zrobić test......i jest bladziutka bladziutka (tzw.cień cienia) kreseczka!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 13:08
No i dzisiaj chrzciny
mam tylko nadzieję, że chodź na chwilę wypuszczę małą z rąk i nie zacałuje jej na śmierć
Prasując tak rozmyślałam sobie, że bardzo bym chciała żeby to były chrzciny mojego maleństwa, że stopiłam rożek białej szatki
Boże, a zapowiadało się tak pięknie, dobrze, że sukienki nie przypaliłam. Chyba jednak nie najlepszy start na początek, jednak ciamajda ze mnie, a nie najlepsza matka chrzestna, masakra
Wczoraj pisałam, pisałam, pisałam, pisałam i pisałam i NIC. Wszystko mi się usunęło
! No kurde. Wczoraj już nie miałam ochoty pisać drugi raz, ale dzisiaj napiszę
.
Udało Nam się
w 15 dc, zobaczymy co to z tego wyjdzie. Robiłam test owulacyjny, ale niestety zapomniałam o nim wcześniej i zrobiłam go od razu po
... Więc wydaje mi się, że mógł źle pokazać.
Małż zaczyna nową pracę w poniedziałek rano. Niestety w Krakowie, ale jedno woleć. Tyle dobrze, że pieniądze za paliwo odchodzą bo będzie zabierany busem pracowniczym. Więc jestem mega przeszczęśliwa, że nasze starania o wymarzony CUD nie zostają odłożone. Moje szczęście nie ma końca. Druga sprawa znowu mam +4kg. Wrrrr! Nie ma to tamto, zaczynamy coś robić w kierunku, żeby wyglądać tak jak przed ślubem. Młoda i piękna haha Teraz niestety wyglądam już jak kulka! Najgorsze jest to, że źle się czuję sama ze sobą. Małż też troszkę przybrał po rzuceniu palenia, więc zaczynamy chodzić na basem. Na sam początek dwa razy w tygodniu - do tego spacery z piesełem i rowerek oczywiście przez telewizorkiem
No i podstawa, zmieniamy dietę, chociaż z grubsza. Taki mam plan.
Remont łazienki pomału dobiega końca, a w domu wygląda jak by przeleciał huragan. Syf , kurz, kiła i mogiła - jak to się mówi. Nie wiem w co mam włożyć ręce. Oj przydał by się ktoś do pomocy. Zastanawiam się czy na Małża będę mogła chociaż w jakimś stopniu liczyć. Nie jestem "Perfekcyjną Panią Domu", raczej jestem z typu "Chujowa Pani Domu", ale już mam dosyć tego remontu. Płakać mi się chcę jak na to wszystko patrzę. Za niecałe dwa tygodnie mam wizytę u ginekologa i troszkę się martwię. Długo już Nam nie wychodzi i trzeba niestety coś z tym począć. Zobaczymy co mądra pani doktor powie.
Chyba zacznę mierzyć temperaturę, żeby zobaczyć czy coś się dobrego w tym cyklu wydarzyło, tylko tak w głębi duszy pytam się siebie : Po co ?! Jeżeli zawsze rośnie, robi nadzieję, a potem nagle spada i czuję się jak bym dostała w twarz od życia!
Nie wiem co się wyprawia z tymi komentarzami
Najpierw się niemożliwie dublują a później nie mogę usunąć tych powtarzających się 
Miałam ciężki i pracowity tydzień, wczoraj to już było apogeum. Po pracy byłam na skraju wybuchu, matki- proszę wychowujcie te dzieci tak, żeby się nadawały do życia w społeczeństwie... Ale i niektórym rodzicom przydałaby się powtórka ze szkoły. Szczególnie ortografia i kultura osobista.
A i jeszcze mam kota. Od dwóch dni. Wczoraj miałam być w pracy tylko 5h i miałam jechać z kotem do weta, zapakowałam więc kicia do auta razem z jedzeniem i przenośną kuwetą. Nie chciałam się wracać po niego przez całe miasto. Ale w pracy sajgon, byłam 8 h. Kot miał po prostu wyje*ane, mówiąc brzydko. Spał, jadł i niczym się nie stresował.
W końcu wyczołgałam się z tego piekła, zaczynały się już korki. Kot dał popis, nasikał na doktora kiedy ten czyścił mu uszy
Wet się odwdzięczył w rachunku za swoje usługi 
Musiałam jeszcze podjechać do zoologicznego po kilka drobiazgów dla tego małego wariata, oczywiście nie kupiłam najważniejszej rzeczy (transportera), ale za to ustawiłam się nie tym pasie co trzeba i w rezultacie wylądowałam prawie za miastem, bo nie można stamtąd nigdzie odbić i zawrócić. Korki masakryczne. Bolały mnie stopy od sekwencji gaz-hamulec-gaz-hamulec-gaz-hamulec itd. I jeszcze sprzęgło od czasu do czasu. I kot koniecznie musi wyjść i zobaczyć co się dzieje, miauczenie przeraźliwe. Na którymś czerwonym nawrzucałam mu whiskasa do pudełka i się przymknął.
Wróciłam wymęczona, głodna i zła.
Dziś kot milusi, śpi obok mnie i udaje że ten wczorajszy bałagan to wcale nie przez niego 
I tak piszę kot to, kot tamto. A on się nazywa Geralt vel Wiedźmin
Jest biały, ma jakieś ciemniejsze plamy na futerku ale generalnie biały 
U mnie 19 dc, owu niet. Szykuje się znów długi cykl 
Szczęście w nieszczęściu, mąż z chęcią bierze profertil, może dlatego że tym razem był kupiony za JEGO pieniądze 
Od kilku tygodni nie jem białego chleba, białych makaronów itp. Odstawiłam też normalny cukier na rzecz trzcinowego, w dalszej perspektywie ksylitol lub w ogóle brak słodzenia czegokolwiek.
Więcej owoców i warzyw, chudego mięsa.
Ostatnio jem go naprawdę mało, boję się niedoboru żelaza 
A waga jak stała tak stoi. Za zimno dla mnie na bieganie, przymierzam się żeby zapisać się na fitness z siostrą. Bo zdaje się że bez wysiłku fizycznego to ja nie schudnę.
Ale z drugiej strony to wbrew naturze, tłuszcz na zimę musi być ! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2016, 18:08
Już po przetargu, czekamy na wyniki, ale odczytania ofert wynika, że mamy najlepszą...
Naiwnie myślałam, że coś się zmieni, że choć w sobotę zostanie i posiedzimy razem.
"Pojadę zrobić wypłaty pracownikom i niedługo wrócę" - powiedział o 6:40.
Jest 14:41...
Właściwie nie wiem dlaczego siedzę tu i czekam na niego? Sama. Po raz kolejny.
Dlaczego naiwnie myślałam, że jak skończy się ta nerwówka, to znajdzie się trochę czasu dla mnie?
Teraz moja kolej bycia trzymaną za rękę....
Chrzanie to!
Ja ja sie nie moge doczekac juz poniedzialku...jeszcze troszke jeszcze troszke...
Moja tesciowa zafundowala mi nieprzespane noce;/ nie mam juz sily opisywac czemu co i jak ale jestem na nia zla...chyba bede ja unikac bo jak mi znowu zacznie opowiadac to ja moge nie wytrzymac i wkoncu cos jeje powiedziec....Koniec juz smutania....Jutroja de na zakupy i do kina zamierzam milo spedzic dzien i nikt mi w tym nie przeszkodzi....
Embriolodzy przyglądając się komórkom zarodka poddają je ocenie, a swoje spostrzeżenia opisują za pomocą liczb i liter. Przy klasyfikacji blastocyst według Dr Davida Gardnera podaje się w oznaczeniu:
cyfrę (od 1 do 6) – oznacza ona stopień rozwoju zarodka:
1 – jama blastocysty mniejsza niż połowa całego zarodka
2 – jama blastocysty większa niż połowa całego zarodka
3 – kompletna blastocysta, jama wypełnia prawie cały zarodek
4 – rozwinięta blastocysta, jama obejmuje cały zarodek, cienka osłonka
5 – blastocysta wydostaje się z osłonki
6 – blastocysta poza osłonką
pierwszą literę (A,B,C), oznaczająca jakość węzła zarodkowego (embrioblastu-ICM)
A – wiele komórek, ciasno upakowane
B – kilka komórek, luźno zgrupowane
C – bardzo niewiele komórek
drugą literę (A,B,C), która oznacza jakość trofoblastu (TE)
A – wiele komórek, tworzą spójną warstwę
B – mało komórek, tworzą luźny nabłonek
C – bardzo mało dużych komórek
no i zajebiście.... temperatura mi spada... raczej w ciąży nie jestem... już mi przeszła ta myśl...
Wczoraj pojawiła mi się laktacja. Strasznie mnie to sieklo, nie spodziewałam się tego. Rozmowa z siostra i pije szałwie żeby się skończyło.
Dziś przyszło łóżko, nawet fajnie to wygląda więc się całkiem ucieszyłam
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 16:44
Biednemu to zawsze wiatr w oczy.
Jak się zaczęło sypać od września to cały czas coś jest nie tak, finanse tez się sypia w tym miesiącu na auto wydalismy juz 1500 zł i to jeszcze nie wszystko zrobione. I dziś jeszcze mój ukochany zgubił telefon jak wysiadal auta. Może to nie był jakiś wypasiony telefon bo teraz kosztuje około 700 zł taki nowy, ale ten telefon był wzięty 6 miesięcy temu na abonament, nie był taki stary(abonament na 2 lata) oczywiście zapasowych telefonów nie mamy w domu wiec musimy kupić jakiś używany bo na nowy nie ma skąd wziąść pieniędzy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2015, 17:13
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.