Właśnie się zastanawiam czy jest sens wybierać się za tydzień na badanie usg i czy czasem nie lepiej przełożyć badanie juz na 20tc żeby zrobić połówkowe?
Niby usg nie ma potwierdzonego złego wpływu na płód ale robić sobie co 2 tygodnie tylko po to żeby podejrzeć dzidzia? Może lepiej poczekać?
Nie wiem nie wiem nie wiem...
Bylismy w pl. Bylo super, rodzicow nowe mieszkanie pieknie urzadzone chociaz nie do konca w moim stylu, spotkalam sie z dalsza rodzinka w tym z dwiema kuzynkami Lidka i Danula co to juz dobre 5 lat nie widzialam i juz na marzec jestesmy umowione na fajne wycieczki po okolicach
Babcie moja tez widzialam a struszka kochana w lipcu bedzie miala 90 lat z tej okazji planujemy zrobic jej duza imprezke. Ciesze sie ze jeszcze poznala moje dzieci i mam nadzieje ze jescze dlugo bedzie sie nimi cieszyc bo my teraz czesciej w pl bedziemy bywac. Zwlaszcza ze podroz rewelacja tylko autostrada w 2,5-3 godziny sie jedzie tak ze bardzo sie zmeczenia nie czuje
Obczailam juz miasto, sklepy a co wazne empik
Dzisiaj Maximilian ma w przedszkolu bal przebierancow wiec o 12- tej idziemy tam z Juliankiem bo go panie tez zaprosily zeby sobie maluszek zobaczyl co nieco. Z rana bylismy z nim na szczepionce juz ostatniej. Maly wazy 11,700. Mezulek ma dzisiaj wolne wiec teraz czekamy zeby Julianek zasnol i chcemy troszke poszalec bo ostatnio jakos brak nam czasu to trzeba wykorzystac ten moment zwlaszczaze mam dni pldne a nuz sie uda zrobic trzecia dźidzie 
55% ciąży za nami.
14 tygodni do ciąży donoszonej ..
Marze żeby to szybciej leciało póki nic nie boli. Bo usg zaliczyłam w zeszłym tygodniu. I mam jednak zastoje w nerkach (w prawej większy). I kamienie w woreczku żółciowym. No jak nie urok kurwa to się rozpadasz .. Ale przynajmniej wiem skąd ten atak w grudniu.
Jestem grzeczna. Jem leki. Jem lekko. Nie chodze jakoś ekstremalnie .. i trwam.
Chwała Bogu za internet i zakupy online. Powoli zaczyna wszystko być takie .. namacalne.
15 tydzień
Do terminu z OM 182 dni
Do terminu z USG 171 dni
35%
No i zostałyśmy same na 5 dni. Jesteśmy już w II trymestrze
W piątek wizyta u lekarza. Ogólnie nie czuję jeszcze tej ciąży, czekam ze zniecierpliwieniem na pierwsze ruchy dzidzi. Waga od początku 0,5 kg na plusie, nie wiem czy to dobrze.
Ostatnie dni to masakra, okropne bóle głowy, bez prochów się nie obywa
Wczoraj dzielnie walczyłam do 2 w nocy ale nie dałam rady, skończyło się na apapie. Dzisiaj czuję że będzie to samo
Ogólnie coś mnie rozkłada, jakiś dziwny katar który raz jest a raz nie ma, pobolewanie gardła, ogólne rozbicie. Macie jakieś domowe sposoby na te bóle głowy, przyjmę w każdej ilości.
Na weekend czekamy na gości, mamy nadzieje na wiadomość o ciąży szwagierki
oby tak było bo już się swoje naczekali i swoje przeszli. Jakby im się udało mielibyśmy dzieciaki z tego samego roku
Mam furę ciuchów po córce więc miałabym komu to opchnąć bo nie mam gdzie tego składować, chyba że z płciami coś się pomiesza i to my będziemy mieć jednak córkę albo oni synka 
Nooo i czekam na wiosnę bo zima na śląsku to koszmar 
Wczoraj Zozol skończył 10 miesięcy... Rany, jaka duża już ta moja dziewczynka
Nowości w sumie brak, co jakiś czas nauczy się pokazywać coś nowego i widzę, że coraz więcej rozumie...
A ja znalazłam chyba partnera do ćwiczeń
Także chociaż jakaś motywacja większa będzie.
Wszystko co robię jest z myślą o Zosi. Następny maluszek w sumie też. Chcę, żeby mała miała rodzeństwo, żeby nie była sama. I żeby to rodzeństwo nie było dla niej utrapieniem (jak moje dla mnie, serio nie wyniknęło dla mnie absolutnie nic pozytywnego w życiu z tego że mam siostrę, wręcz przeciwnie), chciałabym żeby dzieciaki się lubiły i mogły na sobie polegać
Dom... no na razie mamy gdzie mieszkać, dużo osób dzieli dom z rodzicami/teściami i żyją. Zosia ma własny pokoik, bywają dużo gorsze warunki. Moja praca? Jest potrzebna głównie dla mojego kaprysu że chciałabym już, teraz, zaraz nowe i wymarzone miejsce do mieszkania... Bez niej też damy radę... Licencjat, no to przydałoby się zrobić. Jeden już mam, ale nie po to się pieprzyłam z tym debilnym kierunkiem żeby nie uzyskać papieru na koniec
Będę kombinować i zrobię tak, żeby było najlepiej 
Od dzisiaj zmniejszam luteinę na 3x2 ufffff do połowy marca może uda się odstawić całkowicie 
A tak poza tym nic się nie dzieje na przemian ból głowy, mdłości, spanie, ból głowy, mdłości, spanie, ból głowy, mdłości, spanie
Potwierdzam komentarz Olencji pod moim ostatnim wpisem.
Mamy 6mm maluszka w dobrym miejscu, bo w macicy.

Bhcg 5128.
Oprócz tego mam w macicy krwiaka, który zagraża maluszkowi.
Wobec tego zostawiają mnie w szpitalu na dalszą obserwację.
Trochę plamię i boli mnie brzuch.
Wszystko w rękach Boga. Jestem dobrej myśli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2016, 15:01
Straciłam kolejną ciążę 
Przyszła do mnie kompletnie niespodziewanie. Test zrobiłam tylko dlatego, że spóźniał mi się okres. W czwartek (04.02) dwie wyraźne kreski na teście. Beta 102. Szybka wizyta u lekarza. Na usg nic nie widać, endometrium średnie. Zalecenie, aby brać duphaston i acard. Sobota (06.02) beta już tylko 13. 08.02- miesiączka.
Wiedzieliśmy z mężem, że nie możemy się zbyt szybko cieszyć, że różnie może być, ale byliśmy też pełni nadziei, że limit pecha już wyczerpaliśmy. Nawet zaczęły się ciążowe objawy
Trwały 2 dni.
Tak więc zmiana planów. Wiemy już że problemem nie jest zajście a utrzymanie ciąży. Nie ma sensu żadne czekanie do września ani inseminacja. Znalazłam już listę badań które powinnam wykonać. Przede wszystkim laparo i histeroskopia oraz badania genetyczne. Skonsultuję to najpierw z moim lekarzem.
26 stycznia jak miałam wizytę kazał rozważyć inseminację, zaproponował laparoskopię i sugerował że może jest tak że dochodzi do bardzo wczesnych poronień i że czasem warto zrobić test, że byłby to jakiś trop.
Kolejna wizyta 25 lutego. Myślę że pokieruje mnie na początek na laparoskopię.
Boże dlaczego mi to robisz?
Jestem na początku 5 cyklu starania.
Zdecydowałam się na monitoring USG. Mam 7dc i na usg lekarz potwierdził trzy jajeczka w lewym i dwa w prawym jajniku. 8 i 10mm.
Bardzo się cieszę że się wreszcie na to zdecydowałam, przynajmniej wiem ,że mam potencjał
i wszystko może się udać 
W czwartek jestem umówiona na kolejną wizytę i zobaczymy jak szybko się rozwijają.
Zamówiłam sobie także termometr owulacyjny, zainstalowałam apkę na telefonie i mam plan dokładnie się monitorować.
Mam cały czas takie przeczucie, że w tym miesiącu się uda.
Patrząc na córkę moich przyjaciół uśmiecham się i baardzo pragnę by "te sprawy" już zaczęły mnie dotyczyć.
Odezwę się w czwatek po kolejnym USG 
Dziś odebrałam wyniki kariotypów - moje i męża prawidłowe
uff
Teraz w sobote immunolog, zobaczymy co mi zleci i ile bedę musiała kasy wybulić , szykuje się na kwote coś miedzy 1200 a 1800 zobaczymy czy dobrze sie nastawiam
32+6
Byłam na wizycie u gina. Mała nadrobiła i waży już ok. 2100
Coraz częściej mi brzuch twardnieje, więc oprocz no spy jeszcze magnez mam dołączyć. Szyjka też zmiękła, ale podobno na tym etapie może już tak być ;/
A tu piękny uśmiech, który Laura strzeliła do tatusia 

Z nerką na razie spokój. Chyba rano wysiusiałam kamienia, bo coś tam pływało 
Boże co ja za stres przeżyłam 
Tej niedzieli (7.02) nie zapomnę. Od rana słabo czułam ruchy. Właściwie po południu stwierdziłam że od rana czułam może z 2 ruchy. Położyłam się i poczekałam. Na jednym boku, na drugim i nic. Przerażona zaczęłam się pakować do szpitala (teraz żałuję że wcześniej tego nie zrobiłam). No i w drodze do szpitala córeczka się chyba rozbudziła, bo zaczęła fikać niesamowicie. Więc zdecydowaliśmy wrócić do domu. Po drodze mąż wstąpił na stację benzynową po paliwo i stwierdził że po tym stresie należy nam się po hot-dogu
więc też zjadłam i wróciliśmy do domu.
Niestety o godz 23 zaczął mnie boleć brzuch, nagle dostałam okropnego ataku bólu żołądka. Tego bólu nie da się opisać. Nigdy nie czułam takiego bólu. To tak jakby skurcz który chwyta w łydce złapał mnie w żołądku. Nie mogłam ani chodzić, ani siedzieć ani oddychać. Mąż zadzwonił po karetkę a ja na podłodze na klęczkach zwijałam się z bólu. Stopy mi posiniały. Coś strasznego.
Starałam się skupić na tym by oddychać dla dziecka.
Gdy w końcu przyjechała pomoc to tylko mi ciśnienie zmierzyli i zawieźli do szpitala. Podróż trwała wieczność. Mąż by mnie zdążył dwa razy zawieźć. Ale dzwoniliśmy po pogotowie bo byłam pewna że wpadną do domu i szybko podadzą mi coś rozkurczowego/przeciwbólowego a oni nic.
W szpitalu też najpierw procedury, potem zabrali mnie na oddział i ginekolog zaczął mnie badać. Wtedy tez ból zaczął ustępować. Po usg które wyszło dobrze ból ustąpił całkowicie. Dzięki Bogu, bo lekarz powiedział że takiego przypadku jak ostry ból żołądka w ciąży to medycyna nie przewiduje i że on może mi zaproponować manti i gorzką herbatę!
Szok..
Niestety nie wiadomo skąd ten ból.. obstawiam tego nieszczęsnego hot-doga ze stacji, ale może też być to jakiś wrzód na żołądku albo nie wykryte wcześniej kamienie 
Ale to i tak po porodzie dopiero będę mogła zbadać. Oby się to wiecej nie powtórzyło, bo takiego bólu to nikomu nie życzę.
Ostatecznie dzisiaj wyszłam do domu. Z dobrych wiadomości to tyle że Oliwka się obróciła główką w dół, łożysko na przedniej ścianie II stopień.
Miała kilka ktg i wszystko dobrze.
No to tyle..
15dc
Owulacja zbliza sie wielkimi krokami. Czuje jajniki, zwiekszona ilosc sluzu.
W sobote 6 lutego bylam na wizycie w przychodni. Wszystkie wyniki w normie. Otrzymalam wydruk wynikow wszystkich badan, ktore dotychczas robilam w przychodni i szpitalu. Przyda mi sie to na wizycie u specjalisty, ktora juz za 3 tygodnie.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Nie będę się dołować. Życie jest piękne.
Czytałam sobie ten mój pamiętnik, początkowo był przepełniony pozytywną energią, można było wyczuć podniecenie podczas oczekiwania na zrobienie testu, a teraz... masakra- smutny jest i przygnębiający. Co post to gorzej. Niby się jakoś trzymam bo co mam zrobić. Zastanawiałam się nad pozytywnymi wydarzeniami w moim życiu, (ukończenie poddasza, lekcje angielskiego, plany wakacyjne) ale chyba po prostu nie umiem się z tego cieszyć. Kiedyś cieszyły mnie drobiazgi, słońce, zakupy, spotkanie z przyjaciółką, wolne w pracy itp. Teraz to wszystko jest takie bezbarwne, co dzień czekam na coś, co może nigdy nie nadejść. Straciłam sens i podejście do życia, plany legły w gruzach a nowych nie potrafię sobie znaleźć. Czuję się pokrzywdzona przez los
Nie umiem tego zaakceptować i pogodzić się ze swoją sytuacją. Jestem smutna, zła, zgorzkniała. Z każdym kolejnym miesiącem te uczucia narastają i wpędzają w poczucie beznadziei.
Dziś zaczęłam 22cs, poprzedni cykl trwał 19 dni.
Drugi cykl z lamettą tym razem w podwójnej dawce. Ale muszę zadzwonić do lekarza i zapytać czy mam dalej brać i jeśli tak to kiedy zbadać progesteron przy tak wczesnej owulacji w 8dc....
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lutego 2016, 07:21
17+4 wg USG
brzusio widoczny jest i od jakiegoś czasu czuję takie dziwne ruchy w brzuszku jakby mnie coś macało w dole brzucha... raz miałam wrażenie że poczułam takie szybkiego małego kopniaczka... Jakies to takie dziwne uczucie w brzuchu 
Byłam u gin i USG mam zrobić od 23 lutego... Już nie mogę się doczekać bo powininniśmy poznać płeć
Stawiamy na chłopca
No to już raczej nie mam złudzeń..
czuję że @ się zbliża wielkimi krokami..no ale tego się w sumie spodziewałam..choć jakaś tam iskierka nadziei była bo czas od owulki był w tym cyklu inny niż zawsze
ale teraz już nastawiam się na małpkę a od przyszłego cyklu walczymy z pomocą CLO 
Poniedziałek nowy tydzień a ja nie wiem co powiedzieć
popołudniowa drzemka za mną chodzę jakaś taka jak nie ja
denerwuje mnie to bo najmniejsze najgłupsze rzeczy mnie denerwują 
Ale trudno coś mi się wydaje, że się nie udało temp jutro pewnie spadnie a w piątek przyjdzie @ nawet jeśli to nie tracimy nadziei. Mojemu M powiedziałam, że jak teraz się n ie uda to spróbuje mu zrobić prezent na urodziny w kwietniu
będziemy się starać do skutku 
Tobie Boże oddaje każdy dzień w opieke i byś dbał codziennie by chociaż jedna ze starających codziennie przez resztę miesiąca zobaczyła 2 upragnione krechy na teście życzę Im tego z całego serca
Amen !!
No to u mnie sprawy wyglądają tak:
nie mogę za bardzo udzielac sie na forum ani robic wpisów do pamietnika bo mi net szwankuje i mnie wyrzuca ze strony.
Poza tym co by nie było nudno, okazało się, że mam...mięsniaka...jakiś duzy cholermnik urósł i mają mi go usuwac. teraz mam czekac na @ i znów usg. Chciałabym, żeby już nie rósł, żeby mi go wycieli bez problemów i zeby juz bylo po i zebym wróciła do domu.
Dlaczego ostatnio spotykają mnie takie złe rzeczy..?! Smutno mi, boję się jak cholera...
B-HCG 22,2! 
żeby tylko nie zaczęła spadać...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.