29 tydzień ciąży

28t0d :) :) <3 <3
70 % na wykresie i 84 dni do porodu

A niedawno pamiętam na wykresie 20% .... Jak ten czas leci
A ja teraz głównie leże jest mi bardzo ciężko chodzić , schylać się , oddychać i ta nocna bezsenność mam jej dość nie moge w nocy dobrać miejsca no i ten ból pod prawym żebrem jest tak dokuczliwy że to prze niego nie moge normalnie funkcjonować :( :( nawet apetyt mnie opuścił na jedzenie patrzeć nie moge bo co jem to boli :(
I tak tu posmędziłam troche i ponarzekałam.....
A z brzuszka :
Chyba jest dobrze malce szaleją , brzuch faluje a ich kopniaki są już naprawde bardzo bolesne w ciągu dnia jak i nocy bardzo aktywni nie ma odpoczynku :D
A i z moich obaw ....bardzo ale to bardzo boje się porodu naturalnego po traumatycznych przeżyciach nie chce nawet słyszeć o tym że SN jest dobre dla matki i najlepsze dla dziecka dla mnie nie ! Pamiętam każdą sekunde porodu z młodszym synem i niechce więcej tego koszmaru przechodzić ... I tak chodze do lekarza który pracuje w szpitalu gdzie nie przyjmują porodów bliźniaczych a tymbardziej wcześniaków .... :( i nie wiem jak to załatwić i z której strony się za to zabrać i jak z lekarzem rozmawiać..... Nie chce by decyzja zapadła o moim porodzie w jego dniu to raz i sn nie ma mowy chce cesarkę tylko czy moj lekarz powinien mi dać skierowanie ze wskazaniem na cc .... Czy wysłać mnie do innego lekarza .... Nie wiem jak to powinno sie odbyć no bo z moim lekarzem nic nie załatwie..... Pomórzcie i soradzcie co robić ?
Dodam że zdaniem pewnego lekarza moja ciąż i ulożenie maluchów kwalifikuje się do SN tylko nie wiem dlaczego skoro synek nóżkami siedzi na szyjce a mała po lewej główką i niby skąd lekarz ma pewność że to akurat córka pierwsza główką bedzie sie rodzić ... A nie syn nóżkami ? I nie wyobrażam sobie porodu 2w1 najpierw sn a pozniej cc .... Masakra jak ja mogę się bać .:(

48 dzień cyklu- ostatni z Duphastonem
No i zleciało te 10 dni na Duphastonie. Mam teraz nadzieję, że nie będę musiała długo jeszcze czekać na okres i w miarę szybko uda mi się rozpocząć nowy cykl starań. Nowy cykl- nowe nadzieje, choć przyznam, że z każdą kolejną miesiączką nadzieje mam co raz mniejsze. Co raz mniej wiary w to, że się uda. Pesymizm mnie ogarnia. Pesymizm i rozgoryczenie, że tak to wszystko wygląda. Kilka razy słyszałam żarty koleżanek, które mają już kilkuletnie dzieci, że w dzieciach to najprzyjemniejsze jest staranie się o nie. Taaa... Może jak ktoś stara się nie dłużej niż 2-3 cykle i od razu zachodzi w zdrową, szczęśliwą, donoszoną ciążę. Ja starań o dziecko nie będę dobrze wspominać. Długie miesiące nadziei, rozczarowań i wyrzeczeń. Ile myśmy rzeczy i planów podporządkowali pod te starania. I po co? Eh, nie marudzę już. Trzeba czymś zająć myśli. Góra prasowania czeka :)

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 19 lutego 2016, 18:44

Coraz blizej terminu testowania...nie moglam sie doczekac kiedy sie to zbilizy a teraz?? teraz sie boje ze wynik bedzie negatywny....
zaczynam sie stresowac...mimo ze jestem swiadoma tego ze sa male szanse ale zawsze sa:D najgorsze ze ciagle z tylu glowy mam to ze TSH wysokie za wysokie...a mimo wszytko mam tyle nadzieji :D no nic minie weekend i juz bedzie latwiej:D

kupilam sobie ksaizke zeby jakos zorganizowac sobie weekend :D bedzie dobrze :D

Almanah Wznawiamy starania 19 lutego 2016, 19:47

No i masz. M. od na początku marca wyjeżdża do stolicy do pracy na co najmniej 2 miesiące. Będzie zjeżdżał do domu jak będzie miał całe weekendy wolne. To jednak trochę utrudni jakiekolwiek próby zajścia... :( Ja ewentualnie mogłabym od biedy dojechać w razie potrzeby, ale z Trójmiasta to jednak nie jest aż taki znowu rzut beretem. :( No i nie jesteśmy pewni jakie będzie miał warunki mieszkaniowe.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 19:45

Dorotek Mój mały świat 19 lutego 2016, 20:15

Ciąża zakończona 19 lutego 2016

Beta po 48h 1100,86 - przyrost 125% :)

Miałam wczoraj wizytę u ginki w Luxmedzie i jestem bardzo zadowolona. Bardzo ciepło i konkretnie podeszła do mojej ciąży :) Potwierdziła wszystkie leki zalecone przez hematolog i dorzuciła luteinę i duphaston. Kazała pojawić mi się za 2-3 tygodnie, tylko w taki dzień, kiedy ma gabinet z USG, bo sama chce maleństwo podejrzeć. Udało mi się zapisać na 14.03.

Czyli teraz mam najbliższą wizytę prywatną z USG 2.03. i potem w Luxmedzie 14.03. Bardzo mi to odpowiada, bo to będą dla mnie nerwowe tygodnie... No nic, staram się myśleć pozytywnie :)

Ginka w Luxmedzie proponowała mi już teraz zwolnienie jeśli chcę, ale ja na razie wolałabym nie. Nie chcę jeszcze mówić nikomu w pracy, a moja obecna praca jest znacznie lżejsza niż poprzednia i daje mi więcej swobody, więc o ile wszystko będzie w porządku z ciążą, wolałabym popracować parę miesięcy. Zwłaszcza, że bardzo mi się w tej pracy podoba i chciałabym móc wrócić po macierzyńskim, a wiadomo, trochę pewnie krzywo będą patrzeć na to, że zaszłam w ciążę tak szybko :/ Ale wiadomo, jeżeli tylko nie daj Boże coś się będzie działo to lecę na zwolnienie, bo jednak pracę inną zawsze znajdę, a dziecko jest teraz priorytetem.

Gorzej, że ginka odradziła kontynuowanie ćwiczeń na razie, przynajmniej póki nie zobaczymy jak się ciąża rozwija. Wiedziałam, że jak kupię karnet na siłownię na 3 miesiące to od razu zajdę w ciążę. Pewnie nie uda mi się go zawiesić, cholera. No nic, dobrze, że nie kupiłam karnetu na rok!

Moja apteka po wczorajszej wizycie (plus kot, bo się wepchnął do zdjęcia):

70cfa6cad235c14fmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 20:38

2dpo 13dc
Temperatura poszła do góry testy owulacyjne już negatywne.

Na bank się nie udało :-( to byłoby zbyt proste. Dzisiaj sobie troszkę popłakałam do Boga, prosiłam i płakałam- że pomału mam dość, że czuję taką pustkę, że marzę o tym jak z mężem oglądamy na usg taką maleńką fasolkę, że chcę czuć się spełniona :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 21:35

37 tc (36+0)

Wczorajsza wizyta ok.
Mały przybrał w trzy tygodnie 900gr i waży już 2800.
Waga do porodu może wynieść 3700, czyli jak pierwszy syn.
Szyjka zamknięta, ale nie wiem jak długa i czy się skróciła.
Lekarz tylko zauważył że brzuch opuścił się i podejrzewa że do kolejnej wizyty możemy nie dotrwać.
Zapisał mnie na 10.03 ale ze znakiem zapytania.
GBS pobrany,czekamy na wynik.
Mnie coraz częściej męczą skurcze, już nie tylko wieczorami ale właściwie przez cały dzień.
Nadal nieregularne bo pojawiają się co 15, 30, a nawet 50 minut ale trwają ponad 40 sek.
Właśnie dlatego zmobilizowałam się wreszcie i spakowałam torby do szpitala, a mąż zamiast na koniec lutego będzie wracał najpóźniej w niedzielę.
I to mnie cieszy najbardziej, bo tak to tylko stres dodatkowy, że jak nagle coś się zacznie dziać to dzieci będą same.
Teście są u góry ale obawiam się że mogliby nie podołać.
I też się chyba już denerwują bo wpadają do mnie kilka razy na dzień i pytają jak się czuję, czy mi pomóc, że jakby co to mam przyjść i powiedzieć itd.

Także czekamy na powrót tatusia i wtedy niech już się dzieje co chce :)

Mamax Walka o Bobo. 20 lutego 2016, 00:55

Arek wziol dzisiaj wolne z pracy i pojechalismy dzisiaj do naturkundemuseum. Maximilian juz pd kilku tygodniu mial obiecana ta wycieczke i wrescie sie jej doczekal. Oczywiscie byl mega zachwycony szkieletami dinozaurow. Spodobalo mu sie tez planetarium i o duzo wypytywal mnie. Tematyka dosc trudna jak dla 4- latka wiec ciesze sie ze go ona interesuhe i jak na ten wiek duzo juz wie. Ciesze sie ze jest takim bystrym chlopcem i ze ma takie madre zainteresowania :-)

Niestety Julianek po powrocie do domu dostal kataru. Lzawi mu tez jedno czko. Narazie obserwuje sytuacje ale jak bedzie gorzej to bedzie z nim trzeba jechac do lekarza.

Kocia kociowy pamiętnik 20 lutego 2016, 06:03

Prawda. Prawda jest taka że od 3 dni czuję się beznadziejnie, głowa mi pęka i katar leje się z nosa i śpię po 3 godziny w nocy a w dzień wcale. Prawda jest też taka, że nie ma się mną kto zaopiekować i przez to czuję się jeszcze gorzej bo mi strasznie przykro i płakać się chce. W sumie więcej się spodziewałam po swojej drugiej połówce. Więcej pisać nie będę bo się poryczę, a o to mi teraz nie trudno. A od tego bardziej boli głowa.

No i przede wszystkim nie będę się rozklejać dla Ciebie, bo Ty jesteś dla mnie najważniejsza. <3 NAJ.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2016, 06:03

22dc - 4dpo

To byla ciezka noc.
Polozylam sie spac bo mnie juz sen zmagal a tu co?
Oczy jak pilki do pinponga i tak mi burczalo w brzuchu, ze myslalam ze nie zasne...

W koncu zasnelam ale znowu sie wczesniej obudzilam i tylko wiercilam sie z boku na bok :-(

Tempka tak jak przeczuwalam podskoczyla do gory.
A owutest?
To samo co wczoraj...

Jestem w wielkim szoku ale po cichu chyba moge sie cieszyc.

Od owulki czulam gdzies tam w srodku, ze to moj szczesliwy cykl Cudu a te owutesty tylko to umacniaja :-)

No bo jak to mozna inaczej wytlumaczyc?

W poprzednich cyklach tez sprawdzalam owutestami (chociaz sporadycznie zaznaczalam -) i wychodzila tylko jedna kreska.
A teraz?

Pojawia sie druga...
Widoczna golym okiem...

Czyzby to znak?

Czyzby w koncu sie udalo?

Czy to znaczy ze pod moim sercem jest malutka istotka na ktora tak dlugo czekam?

Mozliwe...

Ale dalej czekam i tylko sie usmiecham :-) :-*

<3 <3 <3

3dpo krew na aplikatorze po podaniu luteiny.

Wzięło mnie dziś rano na sentymenty, mam w pracy koleżankę która jest już po 30 i ani jej w głowie dziecko i tak pare razy rozmawiałyśmy o staraniach itd i mówiła to co ja mówiłam jeszcze przed staraniami, że "jak w pracy będzie do dupy to pójdę na chc". Mówię jej że ja też tak myślałam że to takie proste, tyle wpadek jest to mi się nie uda? A teraz mija prawie 2 lata naszych starań. Próbowałam ją przestrzec że kiedyś może żałować tego że tak późno zaczęła myśleć o dziecku, po jakimś czasie pojawią się myśli "trzeba było zacząć odrazu..". Ale to trzeba w tym być, przeżyć to, czekać każdy miesiąc na coś co z czasem wydaje się bardziej odległe, poczuć zazdrość, żal, niezrozumienie łatwo to się tylko mówi. Nawet pomyślałam że nie warto się było odzywać.

Wszystko zależy od punktu siedzenia :-/


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2016, 12:13

Samara Oprócz błękitnego nieba... 20 lutego 2016, 09:25

Od godziny gapię się w mój wykres i chyba czekam na wielki migoczący napis: "Hurra! Jesteś w ciąży!" Wiem, że to zbyt wcześnie.. dopiero 4dp.
Od wczoraj pobolewa mnie brzuch. Zupełnie tak jakbym miała @. Senność dokucza mi tak, że wczoraj złapałam się na tym, że prowadziłam auto z zamkniętymi oczami. Jakaś totalna wariatka ze mnie. Dziś wcale nie jest lepiej. Wypiłam kawę, ale nie pomogło, a wręcz chyba pogorszyło bo siedząc w pracy walczę z opadającymi powiekami.
Oczywiście nie minął tydzień po owu a ja już doszukuję się symptomów. W razie porażki najpewniej odbije mi się to potężną czkawką...
Ale znowu jest we mnie tyle nadziei. Znowu sobie wyobrażam, marzę i planuję.
Bo najlepsze jest to, że jak się udało to mam sporą szansę na bliźniaki. Pękły dwa pęcherzyki i mam można powiedzieć podwójną szansę na sukces. Ponoć lepiej już być nie mogło.
Mój lekarz na pytanie co by było gdyby jednak nic nie wyszło powiedział, że jak w ciągu 3-4 cykli nie zajdę to skieruje mnie do prof. Kurzawy z kliniki ze Szczecina na inseminację.
Czy któraś ma może jakieś doświadczenia z tą kliniką i z tym prof?

Dawno mnie nie było. Test POZYTYWNY okazał się zwykłym fałszem i wielkim smutkiem . Byłam tak bardzo szczęśliwa ,poszłam od razu do ginekologa ZADNEJ CIAZY NIE MA . A TEST POZYTYWNY. NIGDY NIE CZULAM SIE TAK ROZCZAROWANA ,PISZAC TO LZY SAME LECĄ. Czuje się samotnie więc postanowiłam kontynuować pamiętnik. Od października cykle mam 39 dniowe. Owulacje ok 26 dc. Wyjechaliśmy do NIEMIEC w poszukiwaniu lepszego życia. Mój M pracuje,ja całymi dniami siedzę w domu. Są dni ze bardzo zależy mi na byciu w ciąży. Sa dni gdzie się poddaje. Dziś jest 35 dc ,wczoraj koło 21 straszny ucisk jajnika przy delikatnym poruszaniu się na łóżku rwalnie nie przyjemne uczucie. Owu przewidywana 26dc, było ♡ z rana. Dzis mija 10 dpo. Dzień przed przewidywana owulka rozciagliwy śluz. 27 dc delikatny ból krzyza jak zawsze przed okresem miałam ,piersi nie bola mnie do dziś. Nie cieszę się ze swojego życia ,nie zapowiada się nic żebym była najszczesliwsza na świecie.

28dc - 1dc
idealnie. Zapomnialam juz jakie to uczucie, spodziewac sie okresu bez bolu... Wiedzialam, ze nadchodzi bo powinnien przyjsc w trakcie tabletek placebo. I tak sie stalo. Wczoraj tylko poczulam uklocie w brzuchhu i mowie do M - jutro dostane okres. I tak sie stalo. Poza tym pol dnia przeryczalam. I poszlam spac o 22. Moja przyjaciolka bedzie miala chlopca, jej maz - przyjaciel mojego meza zachwycony. Oni tez starali sie 2-3 lata chyba. Ciesze sie, ze idzie wszystko po ich mysli. Mimo to w srodku, gleboko,gleboko boli jak cholera. Mezowi wkrecalam, ze mam zapalenie spojowek albo zmeczone oczy. Nawet mi sie juz nie chce tlumaczyc. Nawet mu nie powiedzialam, ze beda mieli chlopca. WIedzialam, ze zaleje sie lzami przy nim. A nie chcialam. Moja mama ma nawrot choroby - sarkoidozy. Kupilam jej za swoje ostatnie pieniadze koc elektryczny, zaplacilam za ekspresowa przesylke. i co? nie dziala. takze moj wkurw osiagnal poziom zenitu. Moze nawet nie wkorw tylko jakies takie zalamanie, poczucie beznadziejnosci.. W poniedzialek mialam taka migrene, ze wymiotowalam od 2 nad ranem do 9 rano. No i nie poszlam do pracy.. Wszystko mnie boli, jeszcze do dzisiaj.. Pieprzone migreny. W poniedzialek ide do endokrynologa. A za tydzien Warszafka. Novum i moj profesorek. Troche sie boje...

Klauka90 Plan idealny 20 lutego 2016, 11:43

W 16dc byłam u gin śladów owulki brak....ja mam cały czas nadzieję,że będzie jednak w 24 dc a więc wtedy znowu wizyta u gin...zobaczymy...po za tym w pracy więcej roboty co równa się ze zwiększonymi objawami alergii :/ na dodatek zaatakowała mnie opryszczka a Mąż na antybiotyku chory...no i zrobił się atak zimy...wszyyystko nie tak mam ewidentną potrzebę wiooosny bo z dnia na dzień większa chandra mnie dopada..

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 20 lutego 2016, 12:06

Odwiedziliśmy w tym tygodniu sławnego dr W. Stwierdził, że występowanie bakterii, którą wykrył posiew nie jest przyczyną teratozoospermii. Internety mówią inaczej, ale skoro lekarz tak twierdzi to ja się kłócić nie będę. Pogłębiamy diagnostykę. Zlecił Mężowi badania genetyczne (AZF i CFTR). Wyniki za 3-4 tygodnie.

Z novum wyszliśmy lżejsi o 1078zł. Ale zrobiła na mnie wrażenie ta klinika i podejście personelu niemedycznego do pacjenta. Chciałoby się razem z panią Wolańską z Kogla Mogla powiedzieć "Marian! Tu jest jakby luksusowo."

W międzyczasie ja diagnozuję swoją alergię, bo laryngolog zlecił mi to już na jesieni, ale przecież nikt nie miał do tego głowy. Ważne było tylko in vitro.

A teraz nie bardzo wiem jak się pozbierać po tym nieudanym transferze. Mój Mąż całe dwa tygodnie od transferu mówił o zarodkach "nasze bliźniaki". Ładne to było, tylko czemu tak szybko się skończyło? :( Ja zdawałam sobie sprawę po pierwszej becie, że nie jest wysoka, ale nadzieja jakaś tam cały czas była, że może jak nie oba to chociaż jeden z tych "naszych bliźniaków" się zagnieździł... nie zagnieździł :(

Do dupy to wszystko :/

Gdybym nie była tak porządna, to pewnie upiłabym się do nieprzytomności. Z rozpaczy. Tak zwyczajnie sobie nie radzę :( Stres mnie zżera okrutny. Wróciło zaciśnięte gardło i arytmia, ciężko mi się oddycha i do tego całkowicie mi wszystko jedno. Chyba się powoli poddaję. Przynajmniej na razie.

Tinuviel Moj maly robaczek 20 lutego 2016, 12:30

porozmawiaj czasem z partnerem od serca mnie pomoglo...

No i juz po... było okropnie... wstyd się przyznać ale mimo iż jajowody były drozne to parę łez z bólu poleciało. ;/ lekarz musiał cały sprzęt zakładać jeszcze raz bo ze strzykawki nie chciał płynąć kontrast...po samym zabiegu czułam się dobrze źle jak zaczęło puszczać znieczulenie to już nie było tak fajnie...leżałam cały czas a już jak musiałam wstać to chodzilam zgięta w pół. Na drugi dzień zostałam w domu mimo iż szpital dał mi zwolnienie tylko na dzień zabiegu.

Czemu my kobiety musimy tak cierpieć żeby zobaczyć te dwie wymarzone kreski na teście...nigdy chyba nie znajdę odpowiedzi na to pytanie...nigdy tego nie zrozumiem..

Na środę umówiłem się do gina zobaczymy co powie i jaki ma dalszy plan co do mnie. Mimo iż ciesze się ze jajowody sa drozne to liczyłam trochę ze będzie niedrożność i będę znała powód poronienia i niepowodzeń... a tak trochę się boję ze stracimy czas na doszukiwanie się problemu gdzie indziej...

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 20 lutego 2016, 15:29

4dc
Kolejne sprawy się posypały.. Kolejne pieniądze.. Nie wiem skąd weźmiemy.. W takim dołku finansowym nie byliśmy od.. od nigdy:(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)