No i po gościach. Bardzo fajna wizyta, ale...no właśnie ale....zawsze jakieś ale...
patrzyłam na ich synów - 7,5 lat i 13 lat i znowu myślałam, jaka głupia jestem i ile nas ominęło.
Chyba, rzeczywiście coś jest nie tak z tymi nauczycielami, bo moje drogie ja też jestem w.Waszym gronie... nie wiem czy to jakieś fatum, czy co? 
Jedna z dziewczyn napisała dziś w pamiętniku, że straciła lata. Mogłaby już mieć dwójkę dzieci, a nie jedno. To poniekąd także mnie dotyczy, ale nie do końca.
U mnie instynkt macierzyński uruchomił się późno, dopiero ok 28 roku życia, już po ślubie. Wcześniej nigdy nie pociągały mnie maluszki, nie czułam żadnego drgnienia w sercu na ich widok, nie rozczulały mnie, nie chciałam brać na ręce dzieci znajomych, nie czułam, że już się do tego nadaję. Po urodzeniu córki zaś nie mogłam się doczekać, kiedy zrobi się "kontaktowa". Siedzenie w domu ze śliniącym się niemowlakiem, choć miało swoje uroki, nie jest na szczycie listy "najpiękniejsze wspomnienia macierzyństwa". Najfajniejsza część tej przygody zaczęła się gdzieś po roku, jak zaczęłam pokazywać córce świat, a ona mogła mi "odpowiadać".
Po około 2 latach rodzinka zaczęła zagajać o rodzeństwo dla małej, ale ani ja ani mąż nie czuliśmy się gotowi na takie decyzje. Nasze warunki lokalowe to 1 pokój, dopiero zaczynaliśmy stawać finansowo na nogi, a ja musiałam "pilnować" pracy. A szczerze mówiąc znów miałam etap "nie pociągają mnie śliniące się niemowlaki".
Dopiero, jak córka skończyła 5 lat zaczęliśmy wspominać, że chyba byłby czas na drugie, ale bez spinania się. Ale od tego mniej więcej czasu znów zaczęłam ciekawie zaglądać do wózków, obserwować kobiety w ciąży, odwiedzać koleżanki, które właśnie zaczynały rodzić rodzeństwo dla swoich jedynaków. Niestety, moja waga właśnie wtedy osiągnęła swój krytyczny pułap, moje cykle niemal ustały. Otyłość dopadła także mojego M. Przeszliśmy z mężem na dietę, zaczęliśmy się ruszać i tak powoli, drobnymi kroczkami w 2014 roku ja doszłam do wagi sprzed 1 ciąży, a mąż prawie że wrócił wagą do stanu sprzed ślubu. Cykle znów zaczęły mi się rozkręcać, poprawiła się ich regularność.
Czy straciliśmy czas? Zapewne tak, ale z drugiej strony czy mieliśmy "robić" drugie dziecko bo tak by wypadało, bo oczekuje tego rodzina? Gdybym urodziła w tym roku we wrześniu, to byłoby dla mnie optymalnie. Teraz zaś czuję lęk, że się nie uda. Teraz czuję, że 40 dyszy na karku. Pod tym względem zmarnowałam czas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2016, 22:00
Z rozmowy starającego się małżeństwa
Mąż widząc rysunek w google mówiący o nadejściu wiosny pyta: A to dziś się zaczyna wiosna? A nie jutro?
Ja: no jutro
M: a to co to za wiosna w google?
J: no dziś zaczyna się astronomiczna
M: a jutro?
J: a jutro jest taka... z kalendarzyka
M: znaczy NAPROwiosna!
Kutryna

Znów jestem kłębkiem nerwów..
Smutek, żal, zrezygnowanie.
Dzisiejsze słowa męża zabolały.Czemu nie powiedział tego w inny sposób?
Mógł powiedzieć: "nie wiem jak dam radę znieść ból dziecka skoro tak trudno mi znieść Twój ból" a nie "nie wiem czy chce dziecko skoro nie mogę znieść Twojego bólu a co dopiero ból naszego dziecka".
On nie jest pewien czy chce je mieć, bo jest słaby, bo boi się że nie udźwignie... - tak to odbieram.Jak mam to rozumiec?
Jesli on już na tym etapie( gdy jeszcze nie jestem w ciąży) ma takie wątpliwości, to znaczy że nie będę miała w nim wsparcia? Że nie jest gotowy na ojcostwo? Ze jest za słaby psychicznie na posiadania dziecka?
A może te watpliwości świadczą jednak o jego mądrości? O pokorze, skromności,perfekcjoniźmie, ogromnym poczuciu odpowiedzialności?
Może po prostu użył nieodpowiednich słów?
Nie.... Mój mąż zawsze rzeczowo określa swoje myśli.
Czuję się samotna.Czemu tak bardzo pragnę dziecka? Czy jestem gotowa na to by zostać matką? czy może to tylko moja fanaberia..? Czemu odsuwam od siebie watpliwości? Czy to jest instynkt czy brak odpowiedzialności?
Jestem zmęczona, otępiona.Ta ósemka boli mnie już... 5 dzień!
To zdecydowanie za długo.Nie ma się co dziwic.boli mnie cała lewa strona: szczęka, zęby, dziąsła, skroń, ucho, głowa..
Jest plan że jutro jedziemy do Warszawy ją usunąć.Mamy namiary na gabinet w którym z bólem wyrywają od ręki.Będę dzwonić z samego rana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2016, 19:58
A dzisiaj zamówiliśmy łóżeczko
Standard, jak tylko coś napisałam przestało być prawdą.
Po pierwsze wieczorem zjadła sama chlebek z masełkiem.
Po drugie butów mam teraz dwie pary, bo dziadkowie jakby się zmówili i kupili Zosi żeby miała w czym chodzić 
Byliśmy na wystawie lego. Szału nie było. Ani dla mnie ani dla Zosi. Fajne, ale za 17zł za osobę spodziewałam się duuuuużo więcej. W kąciku zabaw dla dzieci miałyśmy z Zosią przyjemność poznać najgorszą dziewczynkę jaką widziałam. Miało to może ze 2 lata. Od razu zabrała Zosi to co trzymała, jak dawałam małej klocki to też je zabierała, popchnęła ją i przewróciła, pchała się nie patrząc na nic, nie pozwoliła Zosi wejść do domku z klocków i przełażąc odepchnęła ją za główkę. Złapałam dziadostwo dwa razy spokojnie tłumacząc, że musi uważać, bo dziewczynka jest mała i można jej zrobić krzywdę, ale spojrzała na mnie jakby ją wilki wychowały i język ludzki był jej obcy. Rozpuszczone dziadostwo. Najbardziej było mi szkoda Zosi, bo ona tak ufnie do wszystkich podchodzi, a tu taka wredna mała sucz się trafiła. Ja nie wiem jak niektórzy dzieci wychowują. Bo rodzice na bank byli świadomi z czym mają do czynienia bo przywdziali jej raczej nie bez kozery bluzeczkę z napisem "łobuziara"...
Wizyta przebiegla szybko i sprawnie - wyniki ok, zakrzepicy nie mam
wezly chlonne sie pomniejszyły (bo po stymulacji mialam cała szyje wywalona) takze mozge dzialac:)
zapisalam sie do dr M na 04.04 mam nadzieje ze dostane recepte na antyki i w maju zaczynamy kłucie
- nie myslalam ze kiedys to powiem ne moge doczekac sie zastrzyków, niech się dzieje 

Smutno mi dziś. Czuję się taka do kitu.
Ciężko mi z tym, że od najmłodszych lat mam problemy zdrowotne, zastanawiam się- dlaczego ja? Jestem wściekła, mam dosyć leków, badań, nowych diagnoz.
Poprzedni lekarz jeszcze zanim wiedziałam o pcos kazał mi zrobić badania w kierunku insulinoopornosci i wiecie jak to jest z kobietami... Mają takie przeczucie. Tak miałam z pcos, Podejrzewałam że w końcu usłyszę że na to cierpię, teraz mam tak samo z IO...
Myślę też o tym co powiedział mi kiedyś wypity, ale nie pijany Em... Zapytałam go czy jakbym nie mogła mieć dzieci to by mnie zostawił i wiecie co powiedział? NIE WIEM. Mam to cały czas w głowie...
Już mu powiedziałam że nie jestem w ciąży i tak jak ostatnio mieliśmy super relacje tak dziś jest już chłodniej.
Moja rodzicielka dzwoniła do mnie kilka dni temu i mówi, że śniło jej się źe zadzwoniłam i płakałam że ja mam już dosyć, ale nie mówiłam o co chodzi, w każdym razie dziś jest ten dzień z jej snu. Płacz i myśli MAM JUZ DOSYC!
Dziwny ten mój organizm, dziwne to moje ovu, dziwne...
Coś mi się wydaję że ovu była około 10-12 dnia. Śluz dojrzałam dnia 12 w baardzo małej ilości. 14 dnia miałam już kremowy śluz. A dziś 18 dnia miałam nagły "wyrzut" śluzu rozciągliwego z mała ilością krwi. Test ovu od kilku dni negatywny. Jeśli ovu rzeczywiście była na samym początku ( a z mężem tylko wtedy udało Nam się zbliżyć) to może jakaś szansa jest. A może ovu wcale nie będzie w tym miesiącu?
Wyniki badania nasienia (z dnia 13.04.16r. /liczba dni od ostatniej ejakulacji: 3)
Barwa: szara
Upłynnienie: 30min
Objętość: 4,4ml
Lepkość: 6cm
pH: 8,1
Koncentracja: 23mln/ml
Ruch postępowy: 3%
Ruch całkowity: 40%
Brak ruchu: 60%
Całkowita liczba pl.w ejakulacie: 101,2mln
WBC: 0mln/ml
Morfologia: 3%
Żywe plemniki: 55%
Aglutynacja: 0
Komórki okrągłe: 1mln/ml
Inne: -
Przygnębienia dzień drugi...
I znów ten sam problem co 4 wpisy wcześniej. Jak interpretować mój złośliwy wykres?
Czy któraś z Was miała takie wahania temp na koniec cyklu i jednak była w ciąży?
I ten ciągnący ból podbrzusza. Przed miesiączką raczej mam ból jakby ktoś ściskał mi narządy a tu ewidentnie ciągnie mnie w dół...
Pomocy!!
30 dc
Nie chcę zapeszać, ale chyba coś się dzieje. Chyba faktycznie jak człowiek już sobie odpuści i machnie na coś ręką, to rzeczy zaczynają się dziać.
No nic, w najbliższych dniach się okaże. Jeśli tak to super, bo idealnie się wstrzeliliśmy wczoraj rano. Plus wczoraj po południu strasznie bolało mnie w okolicach jajnika. Tak, że nie mogłam nogi rozprostować. Przy ćwiczeniach rano też czułam jakiś delikatny ucisk, napięcie, ale myślałam, że to ścięgna w pachwinie protestują. No, trzymajcie kciuki, żeby to było w końcu to!
Wczoraj przesadziłam z pompkami i teraz lewy bark wariuje. Wieczorem myślałam, że mnie przewiało w sobotę na spacerze nad morzem, ale dzisiaj ból zszedł już z szyi całkowicie i zagnieździł się w ramieniu. Ramię się męczy o wiele szybciej (nawet przy trzymaniu telefonu przez 5 minut). Czyli dzisiaj przymusowa regeneracja i relaks.
Obiad, zmywanie, odkurzanie i padnę na kanapie z gierką, którą zaraziłam się od M. 
Teraz słyszę, że M. jedzie gdzieś do pracy, więc już w ogóle super. Nie zrozumcie mnie źle, kocham go nad życie, ale jednak trochę czasu dla siebie przydaje się każdemu. Spędziliśmy razem cały tydzień, on cały ten tydzień siedział w domu, chyba, że go wyciągnęłam na zakupy. Nie czepiałam się za dużo, bo wiem jak brak pracy może działać na faceta, a na M. w ostatnich dniach spadło też kilka innych nieszczęść.
Może kiedyś o tym napiszę, bo to raczej stan permanentny i wciąż nam towarzyszy (no, bardziej jemu, ja mogę się bezradnie przyglądać z boku), ale póki co wolę odsunąć to na bok. Ta sprawa nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, ani ze staraniami (poza tym, że oboje się czasem nią stresujemy), więc póki się na dobre nie uaktywni nie będę poruszać tego tematu.
Ale M. ma u mnie taryfę ulgową. 
Nieśmiało sprawdzam prognozę pogody i widzę, że w przyszłym tygodniu przewidywane jest jednego dnia aż 20 stopni w Gdańsku! Chyba w końcu wezmę się za to bieganie, potrzebuję tylko 10 stopni, tak na dobry początek! Ładnie proszę. 
Jest 31 dc. Miesiączki ani śladu.
Piersi mam ciężkie i wrażliwe, ale przypomina to raczej nadchodzącą miesiączkę. Jestem senna i zmęczona. Zrobiłam dziś rano test o czułości 10 jednostek. Oczywiście negatywny, wyraźna krecha testowa i żadnego cienia ciążowej. Może to wciąż za wcześnie?
Czekamy dalej.
W poniedziałek byłam u ortopedy. Ból nogi podobno wynika z tego że kam krzywy kręgosłup i na nerwy mi uciska. Hmmm. Dał mi zestaw ćwiczeń ale cześć z nich jak dla mnie za bardzo nadwyreza mięśnie brzucha... I to ma mi niby pomoc. Mam robić ćwiczenia 6x dziennie po 3min. Jak na razie zrobiłam raz wczoraj 
Po porodzie mam się zgłosić do niego znowu z Dzieckiem na USG i na Rtg mojego kregoslupa
Pomimo raf pomimo skał
Pomimo stumetrowych fal
Pomimo burz, błyskawic w ''zet''
Ja ciągle ciebie chcę
Pomimo cieni, spalonych drzew
I zimy, która mrozi krew
Powodzi co zabiera nas
Ja mam dla ciebie czas
I jeszcze miejsca trochę mam
Na wybuchy, słowa skruchy
Na ten niepokoju stan
I jeszcze znajdę więcej sił
Będę walczył, będę kochał
Będę się o ciebie bił
Pomimo cięć pomimo ran
Do przodu wszystko jakoś pcham
I staram się nie zmienić nic
Dla ciebie mogę żyć
I mimo że szaleje wiatr
Dam sobie radę, bo wiem jak
Na wszystko gdzieś formuła jest
Nic nie zaskoczy mnie
I jeszcze miejsca trochę mam
Na wybuchy, słowa skruchy
Na ten niepokoju stan
I jeszcze znajdę więcej sił
Będę walczył, będę kochał
Będę się o ciebie bił x3
Będę walczył, będę kochał
Będę się o ciebie bił
Znajdę więcej sił
Znajdę więcej sił
A.Smykiewicz
Dzisiaj z rana o 313 zł lżejsza, teraz czekanie na wyniki cytologii rezerwy jajnikowej no i tam tych różnych innych. około 10 dni roboczych.
jutro jadę zapisać się na laparo i histeroskopię. myślę, że jakoś w lipcu zrobię zabieg o ile badania będą ok.
Jakoś tak dobrze mi z ta świadomością, że wiem, że w tym cyklu (i w najbliższych sześciu czy więcej) raczej nie zajdę. Nie będę marnować testów. W końcu endometrium 5 mm po owu to zakrawa o żenadę.
Starania o drugie dziecko przebiegają zdecydowanie inaczej. W moim przypadku to zupełnie inne emocje. Do tego codzienności tak zajmująca że czasem ze zdumieniem patrzę na wykres - jak to już 4 dni minęły??? Nie wiem czy któraś z Was zdecyduje mi się towarzyszyć w czasie oczekiwań na ciąże, na drugiego malucha. Sama wiem, że pamiętniki dziewczyn, które już pierwszą ciąże miały za sobą wydawały mi się mniej interesujące, Brakowało w nich już tej zagadki, tej niewiadomej czy będzie mieć dziecko, i jak u niej będzie przebiegała transformacja w bycie mamą, jaki poradzi sobie w tak granicznym przeżyciu jakim jest poród. Ale jednak mam nadzieję, żę ktoś tu ze mną będzie. Czasem wesprze, czasem doprowadzi do pionu. W realnym życiu niechętnie dziele się tą czejścia życia z innymi, nawet bliskim.
Zegar tyka w tym roku kończę 37 lat, nie chce też żeby różnica wieku między dziećmi była zbyt duża. Jeśli teraz uda zajść się w ciąze to byłoby to równo 3 lata różnicy, Ale nie ma też sobie tej wcześniejszej determinacji.. z ogromną niechęcią myślę o staraniach z kalendarzem w ręku. Póki co towarzyszy nam duży stres związany z pracą M. więc po prostu nie zabezpieczamy się i usiłujemy wycelować we właściwy czas miesiąca(no ne dodaje to pikanterii niestety, ale cóż zrobić) z "prawdziwymi" staraniami czekamy aż sytuacja się uspokoi. Ale rodzeństwo być musi. Nie chce młodej zostawiać samej w tym oszalałym świecie. Rodzeństwo potrafi róznić wszystko, ale mimo to dzieli się jedno dzieciństwo, i to może dodać niewyobrażalnej otuchy.
A zagadka mojego palca tracącego czucie miała zabawniejsze rozwiązanie niż mogłam przypuszczać - to miejsce uciskane przez instrument na którym ćwiczę gre- zmieniłam uchwyt i czucie wróciło
)
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2016, 10:13
Dziewczęta, zapomniałam wczoraj napisać, że w sobotę po moim niebie latał bociek, pierwszy raz odkąd mieszkamy... widział go mój mąż... jak myślicie to dobra wróżba? 
W sobotę mieliśmy babyshower, Ciocia Tosia i Helenka przygotowywały się cały tydzień! zrobiły piękne dekoracje i pyszne słodkości i przekąski
przyszły do nas sąsiadki z dzieciakami i było bardzo miło
na początek pyszny tort, a potem impreza przeniosła się na podłogę
rozłożyliśmy matę edukacyjną, maluchy się czołgały a my siedziałyśmy i gadałyśmy bawiąc się z nimi jednocześnie
potem każdy dokładał sobie co chciał, babeczki bananowe, mini serniczki na spodzie z ciasteczek, galaretki, szaszłyki owocowe, babeczki nadziewane pastą z suszonych pomidorów, mini kanapeczki, mini tościki, domowej roboty nachos z domowej roboty sosami guakamole, salsą, humusem, no pychota! oprócz tego desery owocowe z galaretką i bitą śmietaną, soczki inne owoce, do wyboru do koloru! Ciocia Tosia się nagotowała
Maksiu dostał prezenciki od Cioć, masę do odbicia stópek, zabaweczkę do wózka i bodziaka na kształt eleganckiej koszuli z kołnierzykiem
będzie elegancik! siedziałyśmy dobre 4 godziny poruszając oczywiście wszelkie możliwe ciążowo/porodowo/dzieciowe tematy, młodsze siostry bawiły się kolejką Maksia i wszyscy podziwiali jego pokoik, były niebieskie baloniki i oglądanie zdjęć USG
no wymarzone babyshower
Dzisiaj obudziłam się ze spuchniętymi lekko dłóńmi i musiałam zdjąć obrączkę i pierścionek zarenczynowy, ciekawe czy to znaczy że już bliżej niż dalej?
A Twój tatuś synku robi zabudowę do łazienki i wbił sobie nóż w palec, właśnie poszedł do sąsiada ratownika żeby ocenił czy trzeba szyć... ach zawsze coś
Dzisiaj odbieram dla Ciebie zasłonki i w sumie muszę kupić osłonkę na laktator żeby mieć wszystko zapięte na ostatni guzik
Twój pokoik jest wystrojony i czeka na Ciebie synku 
Jutro idziemy na wizytę, zważymy Cię już do porodu, odbierzemy wyniki i doktor pobierze mamie GBS żebyśmy mieli komplet badań do szpitala, potem zostanie nam umówić się z położną i... czekamy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2016, 10:01
22t0d

(zdjęcie jeszcze z 21tc)
Brzuchol rośnie, Aleks kopie.
Małe moje kochane gówniarstwo nie pozwala mi wygodnie siedzieć - najlepiej dla niego gdybym cały czas była w pozycji pół leżącej
Przy biurku niewygodnie, na toalecie niewygodnie, nawet zadrzeć nogi na krzesło nie mogę bo mu ciasno! 
Jeszcze się nie urodziło a już rządzi!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.