Witam moje kochane 
Po wczorajszej temp przyszedł ból, żal i ogromna złość do siebie... Znów nie wyszło
Porada dla Was- nie przywiązujcie nadziei z każdym objawem... Cholernie potem boli...
No cóż święta się zbliżają... A choć nienawidzę żadnych świąt, to mam pełno roboty.
A wracając to upragnionego dzidziusia to muszę się zarejestrować na wizytę u gin. Po poszukiwaniach i czytaniu opinii zdecydowałam, że pójdę do dwóch. Pierwszy to prywatny specjalista i szybko złapie SIĘ na termin. Drugi niestety na kasę chorych czyli równa się z co najmniej 2-miesiącami czekania.
Pozdrawiam i życzę by wam pojawiły się dwie kreseczki na teście 
Żyje i mam się dobrze
ostatnio mam dziwne sny jak nie jestem w ciazy to facetem jak nie facetem to inne pierdoły haha
w sumie czuje, że odpuściłam troche ale zastanawia mnie kiedy będę miała owulacje i czy skróca mi się cykle. Się okaże po nastepnym cyklu. Jedna z dziewczyn napisała mi bym spróbowała wziąć dupka od 16 nie od 14 dc i chyba tak zrobie bo znowu mam nie mieć owulacji? Gdy ostatnio rozmaiwałm z moim M powiedziałam mu, że w przyszłym roku pewnie zostaniemy rodzicami. W sumie może to by było lepiej? Mam 25 lat i będę mama w tedy kiedy ten u góry zdecyduje. Czas pokaże jak będzie i co będzie. M wyjeżdża po świetach jak ja nie znosze być sama choć mam Zare i w koncu będziemy mogły wyjść na spacer i to długi.. Wziełam się za siebie .. Staram się zdrowo odżywiać czyli nie jesc słodyczy a same wazywa i mieso na parze i zupy.. Na cwiczenia to ja nie mam cierpliwosci ani mój kregosłup tego nie wytrzyma a kolano tym bardziej..
Szukam pracy i jestem na dobrej drodze moze wtedy nam sie uda z Fasolka
tak było rok temu pracowałam baaaardzo dużo.. Eh ale na szczescie jest już dużo lepiej z moja głowa.
Świeta, świeta i będzie po świetach ^^
Formalnie to wciąż ten sam cykl - 33 dzień.
Śluz przerodził się w plamienie, brązowe. Kilka plamek na wkładce z rana i dalej susza. Sama nie wiem już co mam o tym myśleć.
Odpowiedź powinna być prosta - poczekaj i zobacz czy okres się rozwinie. Banalne, ale cierpliwość to nie jest moja mocna strona 
Tak czy siak może zrobić jutro lub w piątek test? Sama już nie wiem. Co myślicie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2016, 11:21
Temp nie spadła , okres sie spóźnia a test negatyw
Ciąża rozpoczęta 24 lutego 2016
O mój Boże! Beta 79,89!!!!!! Nie wierzę! Ciary mnie przechodzą!!! Jednak miałam rację z tym duphastonem. Dziewczyny! Nie bierzcie go dopóki nie jesteście pewne na 100%, że miałyście owulację! Nie wiem, czy ją blokuje, ale może np. upośledzać śluz lub endometrium! W moim przypadku mogło tak być.
Dostałam wyniki Tsh:0,7 progesteron 8 dni po potwierdzonej owulacji: 10 ng. Hmm, czy ja w ogole powinnam brać ten duphaston? Moze mialam robione badania w zlym momencie? Ciezko ocenic.
Druga beta 14 dpo: 211 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2016, 21:35
Eee no przecież nie mogło być inaczej. Wyniki miały być dzisiaj a będą jutro. Taki psikus
przy okazji zrobiłam kilka innych badan,chyba w ramach tego "zakupowego szaleństwa" 
32 dc | 4 dpo
Przez godzinę oboje nie mogliśmy zasnąć, koty buszowały w kuchni, w sumie każdy krok kota mnie budził. Mała kotka ze zdjęcia zazwyczaj śpi mi na szyi, twarzy, albo na ramieniu, czasami tuli się do M., ale chyba trochę nieświadomie, bo normalnie go nie lubi.
Wczoraj się wierciła, wstawała, wyganiała swoje koleżanki z budek i wracała do mnie. Nie wiem co jej odbiło. Może za dużo wrażeń miała w ciągu dnia.
Mam trzy kotki, dwie mają wyjątkowo marną odporność. Oliwkę M. znalazł jak miała jeszcze zamknięte oczy, po kociej mamie i reszcie kociąt śladu nie było. Zabrał i odkarmił butlą. Przewlekle choruje na zapalenie spojówek. Jak Oliwka podrosła i ją wykastrowaliśmy postanowiliśmy wziąć Klarę, która chyba kiedyś miała dom, ale została znaleziona błąkająca się po osiedlu domków jednorodzinnych gdy miała 8 miesięcy. Nikt się do niej nie przyznawał, więc znaleźli jej nowy dom. Podczas zabiegu kastracji okazało się, że kotka jest w bardzo wczesnej ciąży, więc w porę ją złapali (nie, kotki po aborcji nie wpadają w depresję, nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że była w ciąży, a oszczędziło jej to bólu i stresu porodu, a na świat nie przyszły kolejne bezdomne kocięta). Klara tylko raz była chora i szybko pokonała wirusa. Ma się bardzo dobrze, nawet wydaje mi się, że ma małą nadwagę.
No i jest Dżuma. Nazwa idealna dla kota. Dżuma ma teraz 9 miesięcy i w sumie o 7-8 jest z nami.
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie przyjaciółka informując mnie, że znajomi brata przytargali jej kociaka do domu. Kociak był maluśki, darł się, miał zaropiałe oczy i latał po mieszkaniu, a gdy wpadł na człowieka, to tulił się do nóg i mruczał. No i zlała się w koc, ale była tak urocza, że nikt nie miał żalu. Zabrali kota do weterynarza, zaczęli szukać domu. Przyjaciółka powiedziała mi, że kot może u niej zostać do jutra, bo ona sama ma dwa koty i w dodatku nie szczepione, i się o nie boi. Tego dnia miałam dostać swojego pierwszego kota tymczasowego, więc miałam małe wątpliwości, no ale cóż. Mały kociak nie zrobi różnicy. Zawinęłam ją w ręcznik i zabrałam do siebie. Zrobiłam jej legowisko z kartonu i ręczników w łazience, i izolowałam od reszty ferajny.
Przez następne dwa miesiące leczyliśmy herpesy, było podejrzenie panleukopenii (silnie zaraźliwa kocia choroba, która zabija w kilka dni po wystąpieniu objawów), kot prawie mi umarł, po nocy nosiłam ją do weterynarzy na kroplówki. Gdy zaczęła odbijać od dna postanowiliśmy z Fundacją, z którą współpracuję, że poczekamy aż wyzdrowieje i znajdziemy jej dobry domek. Dżuma niestety chyba domyśliła się jaki jest plan i nie chciała wyzdrowieć. Cały czas coś. Raz jedno oko spuchnięte, raz drugie. Asymetryczne źrenice. Nawroty kociego kataru. Zapalenie płuc, krtani, gardła, oskrzeli. Wszystko już chyba przeszła. Dżuma do idealne imię, co nie? Poza tym Dżuma jest kotem typu "szmaciana lalka". Można z nią zrobić wszystko, jest ufna, nie drapie, nie boi się, jest takim małym naiwniakiem (któremu jakiś psychol na ulicy bardzo łatwo mógłby zrobić krzywdę, więc los był dla niej wyjątkowo łaskawy). Jest strasznym pieszczochem, w każdym momencie można ją wziąć na ręce i zacząć głaskać po brzuchu i od razu włącza się traktor, a kotek rozdaje buziaki. Nawet teraz leży koło laptopa i wciska mi Caps Lock.
Poza tym jest po prostu śliczna. 
Od tygodnia znów zaczęła charkać, chrapać i głośno oddychać. Zabrałam ją wczoraj do weterynarza, pani doktor już ją znała, bo to ona jej robiła te kroplówki pół roku temu. Generalnie chyba sporo na nas zarobiła.
Pani doktor udało się w końcu postawić jakąś diagnozę - no, poza tradycyjnym już zapaleniem gdzieś w układzie oddechowym, mamy też plazmocytarne zapalenie jamy ustnej. Jest to choroba autoimmunologiczna, atakująca pysk i dziąsła zwierza. Leczenie objawowe. Obserwować. Generalnie nic fajnego.
Kolejne zmartwienie, eh...
Dzisiaj od rana oddałam moczyk i krew do badania i coś wydaje mi się, że zbiera mi się na infekcję bo mocz z 'ograniczoną widocznością', po porannym
też czuję się not cool 
Za to pan oczekujący razem ze mną na badanie skomplementowal mnie, że taka ładna i zgrabna...i gdyby nie fakt, że to jakiś mocno leciwy pan który przyszedł z równie leciwą żona a za nimi przyczlapaly a owszem leciwe dwa koty, no to pewnie bym się ucieszyła
wyniki po 15
Miałam zrobić zakupy na święta a B już mi się miga, że może zamówię z dowozem w Tesco... Grrr jak mnie ten dziad drażni czasami.
Ale kiecki, rajstop i stanika dzisiaj nie odpuszcze!...muszę coś na grzbiet, a raczej ZAD kupić
A i wieczorem B przytulając się w łóżku stwierdził, że on i tak czuje, że to będzie chłopak...Chociaz wiem, ze teorie z cerą i zachciankami można wsadzić między bajki to po moim ciele też można by chłopca prognozować. Syfki z pleców poznikaly, twarz czysciutka i słodkie mnie nie jara. W następną środę rozwiejemy wątpliwości o ile Maluch na to pozwoli 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2016, 13:22
Na laparo i histero zapisana, podalam mniej wiecej termin 1 lipca ale to bylo liczone wg of credniej cykli 31 a od pol roku mam z reguly 29 dniowe. badz co badz wstepny termin na 11.07 ale raczej bedzie wczesniej.
Dawno się nie odzywałam. Trochę kłopotów spadło na moją rodzinę, konkretnie rodziców...mam wrażenie że bardziej przejmuję się niż oni ;/ ale czekamy na rozwój wydarzeń myślę że niedługo się wszystko wyjaśni. Pech że te wszystkie sprawy Natasza się na okres moich starań...tyle stresu nie służy pączkowaniu
Mialam plamienia wczoraj I dzisiaj plus bol brzucha, wiec polecialam dzisiaj do ginekologa do ktorego chce chodzic na monitoring w przyszlym cyklu. No i wyglada ze owulacja jutro ale pojutrze, endometrium piekne, sluz tez. Zamarlam bo tylko 10 dzien cyklu, takie pecherzyki to ja mialam w 20 dc. Dostalam progesteron i zobaczymy. Najgorsze ze znowu jakby jakos zarys malego polipa bylo widac?!? Tak mnie brzuch boli ze nie wiem jak bedziemy serduszkowac ale jak trzeba to trzeba, no i ta spiaczka po Norprolacu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2016, 14:09
wizyta jutro takze czekam z napieciemmm 
Relacja z wczorajszej wizyty:
Dziecko charakterne, lekarz chciał zmierzyć tętno, ale co ustawił dźwięk, to mały hop i już był na drugim końcu macicy. Lekarz próbował chyba z 5 razy, w końcu odpuścił, bo męczył się jakieś 15 minut. Mały nawet nie chciał dać się zmierzyć 
Wg USG ciąża jest o tydzień starsza, wiec obecnie jestem w 12 tygodniu i 5 dniu ciąży. Czyżbym za chwilę zaczynała drugi trymestr? 
A czemu piszę o dziecku w rodzaju męskim? Bo to prawdopodobnie, na 70% chłopak. Lekarz zobaczył coś między nóżkami, najpierw myślał, że to pępowina, ale potem mierzył w niej przepływy i okazało się, że ona leci całkiem drugą stroną - na brzuszku i obok główki dziecka
tak więc chyba będziemy mieli synka
choć ja jeszcze nie traktuję tego tak poważnie, jeszcze wszystko może się zmienić 
Przezierność karkowa idealna, kość nosowa widoczna. Wszystko w jak najlepszym porządku i bardzo małe ryzyko trisomii. Dostałam skierowanie na NFZ na test PAPPA, niby nie trzeba go robić, jeśli USG jest ok, ale skoro mam refundowane (po poronieniu, nawet nie wiedziałam że mi się należy) to mogę spróbować. Problem jedyny jest taki, że mam na to tylko tydzień, bo robi się to do 13t 6d, a nie wiadomo, czy będą miejsca w przeciagu tygodnia, w końcu to NFZ, a na dodatek teraz okres międzyświąteczny. Na razie siedzę i szukam najbliższego labu, gdzie można to wykonać. Podzwonię i zobaczę co mi powiedzą.
Kolejna wizyta - 5.01.2017 (ze względu że przerzcam się z prywatnych u niego wizyt na NFZ, no i kontrola moczu - wczoraj dostałam antybiotyk na zapalenie pęcherza)
Nasze Szczęście ma już 6,24 cm!
A oto on 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/ef3776f33c83.jpg
A to mój brzusio w 11t 6d (od OM) - 12t 5d wg USG 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/c6932b700b07.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2016, 13:16
Dzisiaj miałam wizytę, której najbardziej się bałam - to właśnie w 10tc w mojej pierwszej ciąży dowiedziałam się, że moje maleństwo odeszło już dwa tygodnie wcześniej...
Ale dzisiaj wszystko jest dobrze! Boże, co za ulga! Szłam ulicą i z tego przepełniającego mnie szczęścia szczerzyłam się do każdego mijanego przechodnia, do szyb w samochodach i do latarni
Teraz dalej szczerzę się do ekranu komputera, jak piszę te słowa: z moim maleństwem jest wszystko dobrze.
Ma już 3cm i USG wskazuje na 9t6d, czyli idealnie z OM i faktycznie 3 dni starsze niż wg daty owulacji. Serduszko zasuwa z całych sił: aż 179 uderzeń na minutę! Na forum spekulowano, że podobno wyższe tętno oznacza dziewczynkę, zobaczymy, czy się sprawdzi
Przepływy idealnie, łożysko tworzy się na tylnej ścianie, więc może wcześniej poczuję ruchy
Rączki i nóżki obecne
U mnie szyjka długa i zamknięta, żadnych krwiaków ani infekcji, wyniki badań w normie, a waga grzecznie tkwi w miejscu od ostatniej wizyty 
Dzisiaj jestem taka szczęśliwa!!!

21dc
Myślałam o wizycie.. I profesor powiedział jeszcze coś czego w pierszym momencie nie załapałam.. Powiedział, że czasem jest tak, że to stres blokuje reakcję na stymulację, że on wie, że jest to dla Nas ogromne obciążenie.. I dzisiaj tak pomyslałam, że wydaje mi się, że wszystko sobie poukładałam, ale mimo tego pójdę do psychologa.. Nawet pojechałam po pracy, niestety życiowe zakrety rzuciły mnie tak, że tam nie dotarłam.. Nie wiem czy jutro będzie mi się chciało pojechać, bo mam dzień wolny i pewnie nosa nie wynużę z domu.. Chociaż był ambitny plan jechać na 6.00 rano na jogę i tym sposobem dzień sobie wydłużyć.. Jeżeli pojade na jogę, pojadę na oddział.. Jak nie jutro, to dopiero po świętach, bo w piatek chcielismy już jechać do rodziców.. Psycholog nie zaszkodzi, mam poukładane już swoje myśli, obgadam tylko z G., ale może nauczy mnie zaakceptować ten niesprawiedliwy świat, radzić sobie ze stresem.. A jak mi się nie spodoba to po pierwszej wizycie mogę się tam już nie pokazywać..
Dzisiaj tez pomyslałam, że psycholog byłby mi potrzebny, żebym mogła w pełni powrócić do Boga.. W Naszym kościele były rekolekcje i zauważyłam, że nie potrafię skupić się na tym co się dzieje, nie słucham, kiedyś bardzo przeżywałam rekolekcje, a te minęły a ja taka sama jak byłam przed.. Modlę się, chodzę do Kościoła i czuję się trochę jak dewota, która robi to z przyzwyczajenia.. W duszy jakaś pustka..
Spokojnych Świąt dziewczyny!!!
Od kilku dni, codziennie zasypiam z myślą, że to już jutro, że jutro na pewno temperatura poszybuje do góry i w końcu na wykresie zobaczę owulację. A tu zonk, nie ma. Temperatura spada. Staram się być dobrej myśli, przecież w ostatnim cs owu była w 21 dc, dzisiaj dopiero 19. Dopiero albo aż... Jestem niecierpliwa, chcę już wiedzieć, a mój organizm ze mną pogrywa...
21 dc w końcu owu pozytywny test, a mąż ma nocki i śpi ;(
Ehh. Nie wiem czemu tak długo to wszystko trwa. Pisalam dzis do kolezanki ktora w maju ma rodzic i zapytalam jak dlugo sie starali o dzidzie. Myslalam ze powie ze pol roku czy cos. A ona mi mowi ze jak postanowili ze sie staraja to od razu w 1 cyklu zaszla.
Wogule to tyle znajmych i w rodzinie dziewczyn jest w ciazy i juz lada moment maja rodzic ze ja nie wiem.
Fajnie ze beda mialy dzieci ale czemu ja jeszcze nie jestem w ciazy?
Troche mi przykro ze tak wszystkim sie udaje a mi nie. Juz pół roku ponad minelo od kad sie staramy.Jestesmy zdrowi badania krwi ok ja sie lecze na tarczyce i jakos nie mozemy zaskoczyc
W tym cyklu to juz nawet chyba nie chce zajsc w ciaze bo bym rodzila pod koniec grudnia.Chyba wole poczekac zeby juz w nowym roku sie dzidzia urodzila.
Ale oczywiscie nie bedziemy uwazac i bedziemy sie starac i w tym cyklu.
Jakos juz nie mam sily.
Mysle o adopcji dzieciatka. Jest tylebiednych malych dzieci ktore nie maja domków. Pokocham je jak swoje.
Jezeli nie uda nam sie zajsc w ciaze to to pozostaje. Nie chce in vitro i jakis innych metod sztucznego zaplodnienia. Jezeli jakies leki trzeba bedzie brac zeby cos wspomoc to ok. Ale poczecie ma byc naturalnie. Jezeli sie nie uda to widocznie nie jest to nam pisane i trzeba bedzie wziasc sie za adopcje.
Juz po wizycie
Endo ladnie rośnie, dzisiaj miało 11mm. Dostałam receptę i od jutra wlaczam luteine dopochwowo, dupka i encorton a we wtorek popołudniu transfer 
Jestem taka zmęczona ... ciągle zmęczona a później śpię tylko 6 godzin albo budzę się w nocy i czytam książki bo nie mogę spać.
Niech już zrobi się cieplutko, chcę zostawić głęboko w szafie kurtkę zimową i te ciężkie zimowe buciory i schować czapkę do szuflady.
Kocham moją Maleńką 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.