29 dc | 3 dpo
No, dawno nie pisałam, ale w sumie nie było o czym.
Ten cykl jest na pewno na straty. Bardziej mnie ciekawi jak będzie wyglądała faza lutealna gdy biorę magnez, b6 i castagnus. Poprzednio wszystko ładnie się wyciągnęło już w pierwszym cyklu, więc kto wie. Może i tym razem się uda to naprawić. Następny cykl też raczej będzie bez starań takich hardcore'owych, więc też do obserwacji. Jasne, nie będziemy się zabezpieczać, ale jak się nie uda trafić w owu, to nie będę płakać.
Mamy czas, nigdzie mi się nie spieszy.
Cieszę się, że owu w tym cyklu była szybciej, to chyba dobry znak. Co prawda tylko 2 dni szybciej, ale to zawsze coś.
Może w następnym cyklu jeszcze szybciej przyjdzie. Byłoby fajnie. 
No nic, idę coś zjeść i ogarnąć mieszkanie.
Mam jakiś podejrzanie dobry humor dziś. Wstałam taka szczęśliwa jak nigdy i tak rozkminiam co to się stało, czemu hmm...
Po chwili zakumałam- czekają mnie duże zakupy
Niedługo ruszam na łowy, muszę kupić jakieś odzienie na wesele a że każda okazja do zakupów jest dobra... 
Śniło mi się że zgubiłam własne dziecko na weselu. Nieopatrznie położyłam je na chwilę na stole a później zapomniałam na którym... 
Zobaczymy czy wieczorem nadal mój humor będzie taki dobry
Tymczasem idę do pracy, tam dzieci już się postarają o rzetelne testy mojego nastroju 
właśnie kłopot polega na tym, że ciężko jest dostać się do mojego lekarza... mam umówioną wizytę dopiero na 09.05
jestem zapisana na listę rezerwową na 28.04 i modlę się żeby ktoś zwolnił miejsce. Nie chce iść do innego lekarza, boję się usłyszeć, że jest za wcześnie, że nic nie widać jeszcze. Byłam już u tylu beznadziejnych ginekologów.. kurczę nie wiem znów co robić.. kiedy najwcześniej zrobić betę? jestem w 26 dc, 14dpo
Na co zawsze można liczyć - na @. I to o trzy dni wcześniej, po wczorajszej pięknej temperaturze dzisiejsza nie pozostawiła jakichkolwiek złudzeń i jest plamienie. Przyjęłam to wszystko z nadzwyczajnym spokojem, dawno tak nie miałam. Chyba rzeczywiście modlitwa mi pomogła, wyciszyła wewnętrznie. Nie nastawiałam się, nie wkręcałam sobie, że się udało. Przyjęłam, że mam PMS, a nie objawy ciążowe. Nie chcę też wykupować abonamentu premium, nie ma sensu nakręcać się przez to.
Postanowienia:
- około 7 - 8 maj zrobić kontrolny posiew moczu,
- iść do internisty po receptę na Monural - brać pod koniec @,
- za około miesiąc - kontrolne usg nerek, jak ma się złóg,
- po @ umówić się do gina na NFZ (zapytać go o progesteron czy nie za niski, zwłaszcza że @ przyszła wcześniej; pobrać posiew z kanału szyjki macicy,czy nie siedzą tam jakieś bakterie; poprosić o ogólne badania hormonów np. prolaktyna itp, niech mi zrobi monitoring cyklu, czy owu jest i czy jajco pęka, bo tu mam wątpliwości),
- pod koniec maja zrobić kontrolne badania hormonów tarczycy i przeciwciał, bo w czerwcu wizyta o endokrynologa.
KEEP CALM i cieszyć się życiem, nie jestem w ciąży dopóki nie będzie dwóch kresek.
Trwać w wierze i modlitwie, daje mi to duże wyciszenie, opanowanie i spokój ducha,
no i dalej nic
11dpo IUI testowac nie testowac z sikanca czy od razu z krwi...ahhhh po co ja znaazlam ten test ....
do wczoraj mni nie korcilo robic zadnych testow tylko czekac na @ ajjjjjjjj
Moze zrobic test i im szybciej pogodze sie z nieudana proba tym lepiej? hmmm majowka sie zbliza to najwyzej sie zresetuje...
wczora tak myslalam o tym ze mamy kasiory jeszce na 2-3 proby...i chyba pozniej odposimy...jli IUI sie nie uda to in vitro bedzie musialo poczekac a moze w miedzyczasie dopytamy sie o adopcje...
raz mam sile walczyc o dzizie a raz przychodza mi do glowy mysli ze skoro tyle razy nam sie nie udalo ze tyle przeszkod po drodze to moze najwyzszy czas sie z tym pogdzic...i nie zadluzac sie...to wszytko jest takie trudne....
jak tu tym nie myslec?
Wyniki kariotypu prawidłowe moje i męża
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mąż zadzwonił do P. Genetyk i ta kulturalnie odpowiedziała na wszystkie jego pytania..stwierdziła ze jeśli wynik jest prawidłowy to ona nie widzi potrzeby przyjeżdżania do niej bo wg niej wszystko jest ok z genetycznego punktu widzenia. Powiedziała ze musimy szukać dalej, musimy znaleźć odpowiednia klinikę np. novum itp itd..i powiedziała ze moja łuszczyca nie powinna przeszkadzać w zagnieżdżeniu/zapłodnieniu..jedyna obawa jest to ze przekaże dziecku moja chorobę..no mowiła ze musimy szukać dalej i życzyła powodzenia..
środa 27.04.2016 Immunolog
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2016, 08:25
30t 4d
Niestety leżymy w szpitalu... 
Wczoraj około godziny 22 zaczął mnie boleć brzuch. Miałam wrażenie, że to żołądek więc zjadłam coś żeby przeszło ale nie przeszło i było coraz gorzej. Brzuch zaczął się spinać i pojawiły się skurcze dość mocne, a do tego plecy zaczęły tak okropnie boleć, że się nie dało ani leżeć, ani siedzieć, ani chodzić. W pewnym momencie zaczęłam aż płakać, bo nie wiedziałam co się dzieje. Tym bardziej, że wczoraj Antoś naprawdę bardzo mało się ruszał, a zawsze jest bardzo ruchliwy. Mąż postanowił więc, że jedziemy do szpitala. Tam zrobili ktg, pani doktor mnie zbadała i wszystko było dobrze więc myślałam, że będą kazali mi jechać do domu. Jednak powiedzieli, że ze względu na słabe ruchy płodu i napięcie brzucha muszę zostać.
Przemiła Pani położna zaprowadziła mnie do mojej sali i podłączyła na godzinę ktg. Wszystko było ok ale mimo to brzuch dalej bolał, a plecy nie pozwalały normalnie funkcjonować. Paracetamolu nie chciałam, bo sama brałam i nic nie dało...
Do rana jakoś wytrwałam. O 9 była wizyta przed którą musiałam skorzystać z toalety i nagle prawie cały ból minął... Na szczęście na wizycie trafiłam na mojego lekarza, który prowadzi moją ciążę i powiedziałam mu co i jak. Powiedział, że zaparcia mogą być tego przyczyną i że to nie za dobrze, bo jak już się macica kurczy przez zaparcia to są to silne zaparcia i mogą doprowadzić do wcześniejszego porodu... Muszę więc jeszcze bardziej patrzeć na to co jem i piję i próbować unikać zaparć ale nie jest to łatwe. Swego czasu działał na mnie syrop lactulosum i tabletki lnu ale przestało działać...
Teraz czuję się naprawdę dobrze ale do domu mnie puścić nie chcą, bo muszą nas poobserwować. Mam ogromną nadzieję, że jutro uda nam się wrócić do domu, bo wszędzie dobrze ale w domu najlepiej...
A mój Antoś od 13 kwietnia przybrał na wadze z 1500 do 1900... Sporo chyba 
Dzisiaj ovu wyznaczyło termin miesiączki więc zrobiłam test wyszedł negatywny, po jakiś 40 minutach jak zaczęłam sprzątać w pokoju i chciałam go wyrzucić zobaczyłam 2 bladą kreskę, pierwszy raz mi się tak zdarzyło a robiłam ze 20 testów już. Nie nakręcam się, bo wiem że czasem fałszywie pokazują pozytywny po takim czasie ale jakaś iskierka nadziei jest, juto powtórzę test jak będzie to samo to biegnę na betę.
Dzwoniłam dziś do Poznania na Polną i jednak potrzebne jest skierowanie od lekarza, który ma kontrakt z nfz (ja dostałam skierowanie z prywatnego gabinetu). Jutro idę 'atakować' moją rodzinną czy mi przepisze skierowanie, a jak nie to gina z nfz na szybko muszę znaleźć. Pani w rejestracji sympatyczna, powiedziała że na chwilę obecną pierwsze wolne terminy w poradni są na sierpień. Chyba nie tak źle.
Dziś przede mną jeszcze badanie kontrolne do pracy po zwolnieniu i odwiedzę laboratorium aby zbadać te Ana2.
Dostałam furaginę stwierdził lekarz że to jest całkiem bezpieczne. Trochę lepiej się już czuję ale dostałam zwolnienie lekarskie. Koleżanki nie ciekawie na mnie patrzą no ale przecież jest to moje zdrowie. W pracy zimno jak nie wiem bo u nas już nie grzejhą to nie chcę jeszcze pęcherza doziębić
Wczoraj najlepsza moja koleżanka powiedziała mi, że się za bardzo stresuję tym zachodzeniem w ciążę i żebym sobie na razie zrobiła przerwę na chwilę. Najlepiej na jakieś 5 lat.
W głowie się nie mieści! Jak ludzie nic nie rozumieją i nie chcą zrozumieć. Zamiast wspierać przyłożą w najczulszy punkt.
Już nic nie czuję... Chyba odpuściłam starania. Źle się czuję z tym wszystkim, szczególnie dołuje mnie "seks na zawołanie", bo to może być ten dzień.
Najwyższa pora wziąć się za siebie, nienawidzę patrzeć na siebie w lustrze, co się ze mną stało, że tak się zaniedbałam? Najwyższa pora schudnąć! 
Nadal potrzebuję wsparcia męża, wspiera mnie, ale dla mnie to za mało.
Wczoraj była wielka kłótnia między nami, tak strasznie żałuję tego, co powiedziałam...
Byłam tak wściekła na męża, że wykrzyczałam Jemu,że to przez niego nie mogę zajść w ciąże.
Na szczęście (mam nadzieję) nie gniewa się na mnie za to... Moja psychika siadła całkowicie... Kilka miesięcy przerwy w staraniach będzie najlepszym rozwiązaniem...
Wyniki super do IVF. Do IUI - balansujemy na granicy. Mąż ma zażywać profertil, jedyne 590 zl opakowanie na 3 miesiące.
Po rozmowie z lekarzem mąż uparł się na IVF. Całe 2 lata powtarzał że nie bierze tego pod uwagę, a teraz - hurraaa, lecimy na zabieg. Nie wiem jak on to sobie wyobraża, tym bardziej że już teraz balansujemy na granicy niewypłacalności, a on zarządził remont łazienki. Kredytów więcej niż włosów na głowie, jakoś to będzie. Serio????
I jeszcze jedno. Ja się cholernie boję. Po prostu. Tych hormonów, bólu, rozczarowania, kosztów, po prostu wszystkiego. Ciekawe czy byłby tak samo entuzjastyczny gdyby to on miał przez to wszystko przechodzić. A jego największym udziałem będzie brać tabletki i oddać nasienie do zabiegu. Całą resztę muszę udźwignąć ja. Czuję że nie ogarniam już tego wszystkiego...
16 dc
na taką dobrą wizytę w klinice nie liczyłam.
Wyhodowałam na lewym jajniku, aż 4 pęcherzyki.
26,5mm, 20,9mm, 19,8mm i 16,4mm.To Moj rekord, bo nigdy nie miałam tak dobrego efektu po lekach. Podejrzewam, że to dzięki zmianie przyjmowania leków: zamiast 2 tab na raz , brałam jedną rano i jedną wieczorem. Na najmniejszy pecherzyk nie liczę, bo nie dorośnie już do odpowiedniej wielkości. Ale i tak mam 3 piękne duże
rewelacja. Dostałam o 17:00 2 zastrzyki z gonapeptylu na wywołanie owulacji, bo wynik LH jeszcze niski i nie zapowiadało się na naturalną owulację.
endometrium 13mm też bardzo ładne.
W czwartek kolejna wizyta na potwierdzenie owulacji. Jestem ciekawa ile z nich pęknie. Oby choć jeden 
Jeśli chodzi o wyniki badań robionych w tamtym tygodniu to gin nie kazała się za bardzo martwić. To co mnie męczyło okazało się być ginekologicznie wogóle nie ważne. Natomiast p. doktor uspokoiła mnie co do ogólnego stanu zdrowia i jak zapytałam czy szukać medycznych przyczyn tych wyników u innych lekarzy, zaprzeczyła. I to mi wystarczy.
Jeden z wyników, a mianowicie homocysteina mieści się w normach ale p. doktor uważa, że lepiej by było jakby była ciut niższa. Ale tragedii nie ma.
Czekamy spokojnie na resztę wyników, najważiejsze są te genetyczne.
Nie wiem dlaczego, ale pękło dzisiaj coś we mnie... Wczoraj plamienie, dzisiaj plamienie, temperatura spadła... Rano pomyślałam, że widocznie ktoś miał pierwszeństwo przed nami, ktoś kto dłużej czekał na to małe szczęście. Ale wracając do domu po pracy zrobiło mi się tak strasznie smutno, że samowolnie popłynęły mi łzy. Szybkie zakupy, porozmawiałam z M. i wróciłam do domu. Chciałam nawet wybrać się do sklepu ogrodniczego - tak wiosennie dziś, że od rana myślałam o kupnie kwiatów - ale ledwo zdążyłam odstawić zakupy i zobaczyłam w telefonie wiadomość od przyjaciółki... że jest w ciąży... nieplanowanej... zadzwoniłam do niej, bo ucieszyłam się jej szczęściem, a po rozmowie coś we mnie pękło i popłakałam się jak dziecko... i czułam się z tym tak źle, że płacze... bo nie płakałam z powodu jej ciąży, tylko z powodu własnej niemocy....
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2016, 18:54
U mnie zawsze coś
robiłam ostatnio wymaz a mąż posiew nasienia, dziś dzwoniłam spytać o wyniki i okazuje się, że u mnie coś wyszło i mam przyjechać na wizytę
w środę jade do dr M. mam nadzieje że nie przesuną mi stymulacji przez to
a powinnam ją za jakies 2 tyg zacząć
5 tyg i 3 dni
Hej! '
Jak na razie zero nudnosci
Jednak co chwile lece do kibelka na siku i jestem mega zmeczonaaaa i moglabym caly czas spac i spac. Niestety moj maly roczniak nie umozliwia mi tego. Ale tez dzieki niej nie mysle tak o tym. Mam tez wrazliwe piersi, chodz nie az tak bardzo. Maly apetyt i przez to brak pomyslow na obiad dla meza 
Dzisiejszy dzień jest tak abusrdalnie dziwny, że nawet nie wiem co mam myśleć
Dziwnie się czuje, moja temp w życiu nie była taka spokojna chyba i tak 36,8- 36,9 na zmianę
Teoretycznie za dwa dni powinien być jakiś skok, żeby w 15 dniu cyklu była owu, bo u mnie to zazwyczaj 3 dzień po skoku. Nie wiem dlaczego ale wewnętrznie czuje, że ten cykl jest już stracony. Jakoś tak, zaczyna mi kołatać w głowie.
Oczywiście
będę z przyjemnością i bezwzględu na to czy coś z tego będzie, ale jednak nie przykładam jakiś ogromnych nadziei do tego miesiąca. Pogoda za oknem zafundowała nam trochę zimy, gdyby się ktoś stęsknił i teraz mamy na przemian śnieg-grad-i słońce
Oszaleć można 
Dziś wieczorem gdy mój ukochany pójdzie do pracy chcę przeszukać internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu jakiś suplementów albo ziółek. Czas najwyższy się zaopatrzeć by ewentualnie nowy cykl zaczynać już ze wszystkim pod ręką 
Wgl, dzisiaj pierwszy dzień ćwiczeń z Chodakowską. Oby nie ostatni, ale sądząc po zakwasach, które czuję w udach zapuściłam się, że ho ho ho.
Raczej jestem fanką spacerów, rower, basen itp natomiast zorganizowane ćwiczenia to dla mnie koszmar. Ale co zrobić, lato się zbliża czas najwyższy podnieść dupkę z kanapy. No i dodatkowo mój małż ćwiczy razem ze mną więc i determinacja większa
Zobaczymy co z tego będzie, póki co nie umiem się podnieść z pozycji siedzącej, a to tylko 20minut ćwiczeń
hahahahaa.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.