Ciąża rozpoczęta 31 marca 2016 tyle czasu nie pisalam, nie mialam chyba Juz Na to sily poprostu zeby sie dolowac I pisac. W kazdym badz razie udalo sie mam nadzieje, ze tym razem bedzie wszystko OK! Udalo sie w tym miesiacu w ktorym w ogolne sie nie spodziewalam;))) przytulanek bylo moze tylko ze 4 I to takie spontany bo nie mielismy w ogole czasu dla siebie;) a tu
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 21:33
Wczoraj popoluniu zaczelam sie zastanawiac dlaczego nie boli mnie brzuch na okres? Wiec pomyslalam ze moze mi sie przesunol i tyle, ale zrobilam sobie test ovulacyjny tak dla wszczystkiego i wyszly mi dwie kreski. No i co teraz? pomyslalam ide do apteki i bede miala 100% pewnosci! kupilam test elektroniczny i wyszlo mi na nim ze jestem 1-2 tyg ciazy czyli z miesiaczki 4. Ale jazda!!!!!!!!!!!!!!! Nie wiem co mam napisac. Umowilam sie do lekarza kazala mi przyjsc za dwa tyg. o jej jaka jestem zmeczona nie spalam cala noc taka bylam podekscytowana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 11:42
Pogoda mnie dobija. To kwiecień czy listopad? Bo nie widzę różnicy...
W tym fatalnym nastroju wiosenno/jesiennym tkwię już od jakiegoś czasu. Błądzę gdzieś między domem, a pracą po drodze walcząc z z przeziębieniem, które dopadło mnie po ostatnich wybiegach.
Powiem, że trochę straciłam chęci na starania się o kolejną ciążę. Chyba trochę przestało mi zależeć.
Wczoraj naszły mnie ponure myśli, że po jaką cholerę sprowadzać na świat dziecko, skoro i tak umrzemy... Wiem beznadziejna jestem, ale taka myśl zakołatała mi w głowie. Wyjaśnienie, że potrzebne jest to przetrwania gatunku absolutnie mnie nie rusza.
Wizytę mam 16-05. Pobolewa mnie podbrzusze. Boję się, że nie dokładnie się oczyściłam i może się coś dziać. Czekam jednak cierpliwie na wizytę, bo lekarz mówi, że to normalne. Może nawet na dniach będzie owulacja. Nie wiem, nie obserwuje się w tym miesiącu, czekam cierpliwie na @ aby móc mniej więcej określić termin owulacji.
Z przyziemnych spraw to byłam u fryzjera. Włosy skróciłam o połowę i zafarbowałam na delikatny rudy. Wszyscy w szoku bo nigdy się nie farbowałam, a moje lśniące kasztanowe długie włosy wprawiały co niektóre w kompleksy (tak nie skromnie napiszę).
Za każdym razem kiedy coś się dzieje nie tak, idę ściąć włosy. Była to mała strata bo moje klajtry tak szybko rosną, ze po pół roku nie widać różnicy. Tym razem jednak mówię do fryzjerki: Tnij i farbuj... No i tak zrobiła.
Mąż się śmieje, że teraz to już w ogóle upodobniłam się do mojej idolki Małej Mi...
Ja Cię, dzwonił lekarz powiedział ze na dzis mamy 16 żaplodnionych. Nie wierze! Nawet jeżeli dalej bedzie lipa to i tak taki wynik dojrzałych komorek jest suuuuper. Złe sie czuje fizycznie boli mnie brzuch i płuca mnie gniota. Wiem ze to objawy hiperki wiec jestem cała w paranoi- tylko nie toooo.
Pije dużo wody i białko, mam nadzieje ze ja opanuje....
Jutro jadę do lekarza ustalić co dalej kiedy transfer i jak zarodki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 22:28
Pęcherzyk 11mm a więc mizerny jak na 13dc. Zaczynamy znowu przygodę z clo. Mam zrobić badania również w kierunku zespołu antyfosfolipidowego. Gin powiedział, że jeżeli jakiś wynik będzie wskazywał na podejrzenie tego zespołu to tylko wtedy dostałabym clexane w ciąży na ryczałt. Pytałam się też o Acard ale na razie mam nie brać.
W planach na dziś mieliśmy seminogram, ale ostatecznie nic z niego nie wyszło; pani w klinice stwierdziła, że skoro terminy do androloga są dopiero na czerwiec, to lepiej zrobić badanie nasienia w połowie maja, a potem doszła do wniosku, że może w ogóle bez sensu robić to badanie bez wcześniejszej konsultacji u lekarza, który może zlecić coś jeszcze. Cóż, moim zdaniem lepiej jednak najpierw się przebadać, a potem przedstawić lekarzowi wyniki na pierwszej wizycie, bo równie dobrze może nie zlecać nic więcej. No nic, na razie jesteśmy zapisani na 2 czerwca do lekarza od spraw męskich.
Jutro 5 dc i moja wizyta połączona z usg. W zeszłym cyklu owu - jeżeli faktycznie była - to koło 8 dnia. Przekonamy się, czy coś tam dojrzewa, czy nie.
Kurde, chyba jednak dojrzałam do prawdy - jestem przygotowana na każde wieści.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 14:08
no to mam 2dc... @ przyszla spóźniona-cykl 36 dni....
Od ponad miesiąca mam bóle głowy, wolę nie myslec o przyczynach ale wiadomo ze boję się czy to jakis guz...
Neurologa mam dopiero 25 maja...
Byłam u reumatologa, zrobilam ANA i wynik za 2 tyg, a przez ten czas pewnie bede myslala....
Jutro jadę zrobic prolaktynę i tez się trzesę na samą myśl, chyba to jakas trauma po poronieniu....
Z dobrych wieści, to to, że moja córeńka kończy jutro 5 lat
))) Jak ten czas pędzi... Dopiero co męczyłam się z bólami na porodówce, dopiero uczyłam się jak pielęgnować noworodka, a tu już 5 lat...
Ostatnio przeczytalam na fb tekst o tym, ze dla każdego rodzica nadejdzie taki dzień, kiedy już nie będziemy przykrywac kołdrą naszego malucha, już nie będzie wchodzic on do naszego łóżka, już nie będziemy prosić nieustannie "posprzataj zabawki"-bo ono po prostu dorośnie.. I jak czytałam to autentycznie popłakałam się no bo kurczę, wnerwiam się totalnie kiedy moja córka mnie nie słucha, wkurzam się kiedy prosze po raz setny żeby poszla wreszcie spać, ale tak bardzo kocham te momenty kiedy mamy swoje rytuały- czytanka przed snem, całus przytulas, kocham to kiedy codziennie budzę to moje szczęście, kiedy ona przychodzi do nas do łozka ze słodkim głosikiem- "Dzień dobry mamusiu i tatusiu", kochamkiedy po prostu przytula się i wtedy najgorsze smutki odchodza gdzieś na bok...Po prostu kocham swoje dziecko tak bezgranicznie. Czasem zapominam o tym jak bardzo ważne jest chłonięcie każdej chwili z nią póki jest mała, bo za chwilę dorośnie i bedzie miała swoje towarzystwo, swoje sprawy...Taka kolej rzeczy, ale jak o tym pomyśle to mi strasznie smutno...
i znowu kolejny wpis bo dłuższej nieobecności - ciągle obiecuję poprawę i coś mi nie wychodzi
WYBACZCIE !! ale to wszystko wina tego czasu, który tak nieubłaganie szybko mija...i jak dla mnie za szybko.
Kiedy Domiś był w brzuchu czasu "dla siebie" była masa. Czasem człowiek nie wiedział co z nim robić. Kiedy pojawił się na świecie zbyt wcześnie tego czasu też miałam więcej no bo niestety w szpitalu nie mogłam być 24h..a od kiedy jest w domku czasu jest mniej za to z każdym dniem coraz więcej radosnych "wrzasków" od których uszy czasem bolą ale za to serce się raduje

Niebawem stuknie nam 13 miesięcy...i znowu magiczne pytanie kiedy to zleciało??
Jeśli chodzi o zdrowie to każdego dnia dziękujemy Bogu za to, że Dominik się twardo trzyma. Nawet wtedy kiedy mamę bądź tatę coś chwyta. On się nie daje..wiem, że jest dzieckiem do tego skrajnym wcześniakiem i jego odporność jest "niższa" - mimo to twarda z niego sztuka
- obym nie zapeszyła 
Nasze dni i noce są różne..są takie pełne radości i uśmiechu a są takie przepełnione marudkami i łzami bez przyczyny. Choć pewnie jakaś przyczyna jest tylko znana wyłącznie młodemu. Czasami w nocy potrafi przespać ciągiem 10/13h a są takie noce, że trzeba do niego wstawać "milion razy". Czasem nawet upomina się o mleko..fakt zjeść sobie lubi a najlepsze jest mleko.. myślałam, że jak skończy już rok to będzie mniej mleczny a on mógłby cały dzień tylko mleko, mleko, mleko..a niech pije na zdrowie 
Ostatnie wizyty jakie mieliśmy były ba zasadzie kontroli i dzięki Bogu pozytywne
nie licząc naszej "starej/dziwnej" neurolog, którą wymieniamy na tzw. "lepszy model".
Co do tej neurolog to jest tak, że ta baba wizyty traktuje na zasadzie szybko/ szybko byle kolejny pacjent no i szuka dziury w całym..ostatnio na początku kwietnia na kontroli zaleciła nam kolejne usg głowy no i super kontrola kontrolą tylko chyba nie spojrzała, że mamy już skończone 12 miesięcy i może być problem..no i był. W rejestracji okazało się, że nie ma już miejsc a z racji, że mamy skończony rok to pani nie da rady nas nigdzie "wcisnąć". No ale po wysłuchaniu naszej "historii wcześniaczej" powiedziała żeby iść na oddział patologii noworodka i tam pytać konkretnego lekarza i się z nim konkretnie umówić. Udało się spotkać lekarza ale akurat ta pani nie robiła usg ale powiedziała, że podejdzie do innego lekarza i spyta. Czekaliśmy. Wróciła okazało się, że ten drugi lekarz to sam ordynator no i pojawia się drugi problem - ciemiączko czy aby już się nie zarosło...ufff jeszcze nie i można robić usg. Pan ordynator nas wcisnął indywidualnie do siebie no i badanie było. Wynik taki jak zwykle. To też dobrze. Mam nadzieję, że pani neurolog będzie zadowolona.
Ona też w lutym dała nam skierowanie na 4 tygodniowy turnus rehabilitacyjny (termin mamy na koniec maja - oczekujemy). Ten turnus miał być dla młodego "turbodoładowaniem" bo na tamten czas jeszcze sam nie siadał i nie czworakował. A teraz..nadal czekamy a młodemu do opanowania zostało tylko samodzielne chodzenie...
25.04 byliśmy na kontroli u naszej rehabilitantki i była zachwycona Dominikiem
jak sobie świetnie radzi ruchowo i wgl...no i mówiła, że teraz czekamy na te pierwsze kroczki i tak obstawia, że za miesiąc już powinny być. Póki co nigdy się z tym "okresem czasowym" nie pomyliła więc zobaczymy tym razem
wtedy dopiero zacznie się bieganie

Na końcu wizyty też mówiłam tej rehabilitantce o tym skierowaniu od neurolog i tutaj pani powiedziała, że ona by to odwołała bo Dominik robi to co powinien robić na tym etapie i ta rehabilitacja może mu "zaszkodzić" bo mogą go przestymulować..a po za tym u niego póki co nie ma czego "przyspieszać" bo wiadomo, że chodzenia się nie przyspiesza...więc na początku maja na kontroli u tej "starej" neurolog powiem jej to i podziękuję za opiekę nad nami.
Na chwilę obecną mamy też nową neurolog. Super babka. I u niej zostaniemy. Ogólnie kobieta mówi, że po młodym nie widać, że wcześniak. Świetnie sobie radzi. Ostatnio też wytłumaczyła mi co z tym wskaźnikiem Evansa jak jest podwyższony bo ja już się naczytałam w google, że powyżej 30% jest wodogłowie
no i panika...okazało się, że u nas jest on podwyższony ze względu na asymetrię komór i tak już będzie. Trzeba obserwować główkę bo jakby zaczęła gwałtownie i szybko rosnąć wtedy trzeba działać. Póki co "wzrost" jest w normie. Kontrolę mamy w lipcu.
Kontrola kardiologiczna też ok. Kolejna na jesień z EKG a później w styczniu z echo serca.
Dziecko wzywa wieczorem dokończę 
EDIT:
Za nami też IV dawka wzw b i tak bez gdybania świnka-odra-różyczka / mam na myśli szczepienia. Jeśli chodzi o tę drugą szczepionkę to miałam trochę nawet spore obawy co do NOP-ów po niej. Jednak miła pani lek. wytłumaczyła mi, że teraz u nas w przychodzi szczepią bezpieczniejszą szczepionką "priorix" i po niej w razie co jakiś NOP może być najpóźniej do 14 dni po..ufff dziś mija 14 dzień i odpukać jest ok. Mam nadzieję, że już na zawsze 
Co prawda Dominik dziś straszna maruda. Całą noc marudził. Teraz cały dzień..chyba w końcu zęby ruszyły..a jak nie one to ja nie wiem co..może gorszy dzień?!.
Tydzień temu za lewym uchem Dominika w okolicach potylicy wyczułam "kulkę" taką "ruchomą". Z racji, że mieliśmy w międzyczasie (na drugi dzień od wyczucia) kontrolę u kardiologa to podpytałam panią dr. i okazało się, że to powiększony węzeł chłonny. Dr mówiła by się zawczasu nie martwić bo małe dzieci mają cienką skórę na głowie i często czuć węzły, ew. może to być "powikłanie" po szczepieniu. Mimo wszystko dobrze skonsultować to z pediatrą. Plus jak kardiolog badała tętno w pachwinie wyczuła jakby przepuklinę chociaż nie miała 100% pewności bo za drugim razem już nic nie czuła i mówiła, że może po prostu Dominik ma jeszcze "zwiotczałe" mięśnie z racji wieku i wcześniactwa. I dziś byliśmy z tym u pediatry. W ogóle jaki jest problem by dostać się na wizytę do poradni tzw. "dzieci zdrowych" bo niby miejsc nie ma i chcą by przychodzić na dzieci chore..no ale kurcze nie pójdę by młody coś złapał..no i z racji wcześniactwa udało się nas wcisnąć z samego rana więc o 8 byliśmy pierwsi
i tak węzeł rzeczywiście mógł się "powiększyć" po szczepieniu tym bardziej, że 7 dni temu "większy i wędrujący" był lewy a dziś po kolejnych 7 dniach lewy jest ok za to prawy jest taki jak był lewy. Dr. zbadała też pozostałe węzły i są oki więc nie ma się czym martwić. Żadnej przepukliny nie ma - ufff
no i nasza przypadłość z 9mce "wędrujące jąderko prawe" dziś się odmieniła oba jąderka były tam gdzie być powinny - dr. mówiła, że to póki co jeśli chodzi o wędrujące jąderka nic niepokojącego bo dziecko jest jeszcze małe i tam wszystko się rozciąga itd. itp. aczkolwiek będzie to pod obserwacją, może i panikara ze mnie..mimo wszystko "wolę dmuchać na zimne". Ta nasza KRUSZYNA na dzień dobry wystarczająco przeszła !!
A waga z dziś 8070g - w pampersie i po mega kupie :x a 2 tygodnie temu było 8100g tutaj dr mówiła, że takim "spadkiem" póki co się nie martwimy
wiadomo była mega kupa
no i młody jest bardzo ruchliwy :)na zagłodzonego nie wygląda 
Jeszcze tyle by można było napisać a ja nie wiem co

Jeśli chodzi o spanie. Noce są różne. Nie chwalę jednak więcej jest tych lepszych. Jednak sen w dzień - masakra. Jak już jest to na spacerze. Jak się zdarzy drzemka w domu to tylko już jedna. Z reguły jest ona po ok 2-3h po porannym wstaniu i trwa między 1h a 2h. Dziś był wyjątek 3h
Więc teraz jak chcę coś zrobić w domu to młody idzie spać a spacer jest po obiedzie wtedy czasem też pośpi z godzinkę i jest szczęśliwy 
Mimo wszystko nasze motto życiowe to: "wysrane dziecko to szczęśliwe dziecko". Jak w ciągu dnia nie ma kupy to jest taki sajgon, że ho ho..a jak jest więcej niż jedna kupa to dziecka nie ma
taki szczęśliwy, sam sobą się zajmuje 
Jeśli chodzi o nasz rozwój to o ruchu już pisałam a tak w skrócie jest go wszędzie pełno
co do "intelektualnego" - robi brawo, czasem pokaże "papa", przybije piątkę. Budowanie z klocków na etapie rozwalania wieży..jeśli pytam gdzie jest nos, oko itd to się śmieje, czasem mu się zdarzy pokazać nos...jak proszę by powtórzył np,,"tata" - to też wielki śmiech..nie wiem czy już powinnam panikować ale chyba ma jeszcze na takie rzeczy czas..???
Jeśli chodzi o "mówienie" - gada sporo po swojemu, częste słowa (póki co nieświadome) to "tata" (i to chyba jego ulubione), "baba", "dada", "brum brum" a "mama" póki co w złości 
Ostatnio udało nam się aby Dominik spotkał się z innymi tak małymi dziećmi jak on.
Pierwsze spotkanie było z Nadią (córka mojej koleżanki), która urodziła się w 26tc z wagą ok 1200g więc jak na ten tc dość duża była. A drugie spotkanie Młody miał ze swoimi dziewczynami
- bliźniaczki jednak z nich cały pobyt młodego w szpitalu leżała z nim na tej samej sali
Marta i Agatka z 32tc z wagą ok 1400g
tylko ten nasz taki MIKRUS 
I były to mega fajne spotkania. Ogólnie zauważyłam, że Dominik lubi jak jest "tłum". Oczywiście najlepsze zabawki to "cudze" albo akurat te którymi bawi się ktoś inny. Tak bardzo żałuję, że za równo jednak jak i druga koleżanka mieszkają tak daleko
trochę mi szkoda tego mojego Bąbla, że nie ma kontaktu z takimi maluchami, z rówieśnikami..a tak fajnie się z nimi "bawi". Poczekamy na cieplejsze dni i wyjdziemy na "trawkę" to zapoznamy sąsiadów i może wtedy będzie fajniej 
A teraz może trochę foto-relacji 
Na koniku 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/537669030c7f.jpg
Lubię wodę 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/69bd19c3a85a.jpg
W oczekiwaniu na obiad 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/62dc2c261b34.jpg
I fotki z "randek"
Z Nadią (młodsza o ponad miesiąc z 26tc)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/6fa35e971474.jpg
Z Martą i Agatą (młodsze o 20 dni z 32tc)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/8537747ea6e4.jpg
PS: nie wiem tylko czemu te fotki niektóre są do góry "nogami" albo w bok 
I to by chyba było dziś na tyle 
Mam nadzieję, że kolejne wpisy będą pojawiały się częściej 
POZDRAWIAMY WSZYSTKIE CIOTKI
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 15:46
Nie wiem co robić. Pasuje mi zrobić betę w sobotę 30-go. Nie chcę jej wtedy robić. Moja Mama obchodzi w ten dzień huczne, okrągłe urodziny, będzie z 30 osób, nie chcę wtedy płakać. Znam się i wiem, że będę płakać, jeśli beta będzie negatywna. Nie powstrzymam tego. Z drugiej strony, jeśli nie zrobię bety 30-go kwietnia, to następną okazję będę miała dopiero 4 maja. Nie, nie mogę robić bety 30 kwietnia, to jest pewne. Jak już oddam krew, to nie powstrzymam się i zaglądnę po wynik.
Opcje są dwie:
1) Iść na betę dopiero 4 maja - to będzie już 13 dni po transferze blasty. Zapewne, jeśli nie ma ciąży, to pomimo brania progesteronu nawiedzi mnie wcześniej małpiszcze i nie dotrwam do tej bety.
2) Zrobić sikańca 1 maja - 10 dpt blasty. Tylko czy będę umiała na podstawie sikańca zdecydować się na ewentualne odstawienie progesteronu? To tylko sikaniec.
Jest jeszcze jedna opcja, najgorsza ze wszystkich. Jestem na cyklu naturalnym i termin okresu w tym cyklu dla mnie to właśnie 30 kwietnia. Najgorzej będzie, gdy mimo brania progesteronu małpiszcze przyjdzie i to w dniu urodzin Mamy 
Siedzę i czekam w poczekalni na wyrok, odebrałam dziś wyniki męża i chyba nie są takie złe, w poniedziałek 2 maja do laboratorium do Gdańska jadę na badania kolejne
Hajlka Staraczki 

Dzisiej miałam obrone pracy dyplomowej 

Pani Inżynier na 4:)
Dzisiej jak jechałam z obrony to rozmyślałam...
I WYMYŚLIŁAM 

To że nie mamy dzieci albo chwilowo nie możemy ich mieć nie znaczy, że jesteśmy niepełnowartościowe. Mamy wykształcenie, mężów/partnerów, pracę. Trzeba się starać , próbować, leczyć ale pamiętajmy, że mamy być przede wszystkim w zgodzie sobą i cieszyć się tym co mamy... Koniec....
Coraz bliżej do testowania... Obgryzam paznokcie 

16dc
gówno. pecherzyk nie pekl. mimo pregnylu. podejrzenie zespolu niepekajacych pecherzykow. za trzy tygodnie powtorka, tym razem sprobojemy zrobic inseminacje na peknietym pecherzyku nie wczesniej. Wydane 900zl na marne......................... wkurw, zlosc, zmeczenie, zalamka. Madrzejsi o wiedze, ubozsi o kupe kasy idziemy dalej. Maj taki piekny miesiac. Oby sie udalo. Jak nie to plan awaryjny na sierpien jak sie uda uzbierac kase na ivf. Jak sie nie uda czekamy do grudnia. Tyle.
Robi się zielono, kwiaty kwitną i będzie coraz cieplej. Świat i ja z Twoim Tatą przygotowujemy się na Twoje przyjście.
Wpis 6
Siedzę, oglądam serialuch. Mam jakiś mega apetyt. Ból miesiączkowy, po miesiaczce????? Miesiaczka jakaś biedna i krótka
Ale mi ten dupek namieszał. Śluz mam, jak na ovu. Saaaame cyrki...
Dzisiaj nie wytrzymałam, poszłam zrobić betę. Test negatywny.
Smutek, smutek, smutek i złość. D. rozczarowany.
Nuta nadziei, że może jednak za wcześnie test zrobiony... 7 dni po owulacji.
Ta nadzieja jest jak nić, która trzyma mnie w jednym kawałku. Każdy jeden objaw, jest jak łyk wody dla umierającego z pragnienia.
Ciąża rozpoczęta 25 marca 2016
Narazie jeszcze nie gratulujcie ale trzymajcie proszę kciuki, żeby testy ciemniały a beta rosła...
Nie chcę jeszcze nic więcej pisać bo beta malutka ale jest nadzieja...
I jest 14 dc.
Owulacja na wykresie zostala zaznaczona na 11 dc. Współżycie w dobrym czasie bo 2 dni i 1 dzien przed wystąpieniem owulacji i dzien po. Czyliteoretycznie wszystko co moglismy to zrobilismy zeby w koncu miec dzidzie. Teraz wszystko w rekach Boga żeby doszlo do zaplodnienia i co najwazniejsze do zagniezdzenia. Jestem dobrej mysli i modlę się by tym razem sie udało.
Z drugiej strony mam wrazenie ze nic z tego znowu nie wyjdzie. Wiadomo nadzieja jest ale rzeczywistośc rzeczywistościa.
Proszę Cie Panie Jezu dopomóż mi w tych ciezkich chwilach i wysłuchaj moich błagań. Niech tym razem wszystko pójdzie tak jak nalezy i za 2 tygodnie zoacze 2 kreseczki.
My zrobilismy wszystko co w naszej mocy. Teraz pozostalo tylko czekac.
Córeczka przyszła na świat 8.04.2016 2910 54cm CC.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2016, 20:46
Dziś moje 27 urodziny. W sumie nie czuję się tak tragicznie, myślałam, że będzie gorzej, bo kiedyś planowałam sobie, że "no w tym wieku to już muszę być przynajmniej w ciąży!". Ale to głupie
dopiero, gdy mnie spotkał taki problem zrozumiałam, jak głupio brzmi stwierdzenie "planujemy dziecko", albo np. "planuję zajść w ciążę jakoś w wakacje". Dla mnie to śmiesznie brzmi, ale tylko dlatego, że nie mogę zajść w ciążę. Tak normalnie, dla dziewczyny, która nie ma z tym żadnych problemów, takie planowanie jest całkowicie normalne. Taka moja refleksja... Że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a syty głodnego nie zrozumie...
Dzisiaj jakoś w miarę się czuję, czekam normalnie na @, chciałabym, żeby przyszła jak najprędzej, żeby już mieć ją z głowy i czekać na owulację
oby tym razem była i to taka porządna!
nie wiem, ile potrwa ta dobra passa mojego nastawienia, ale mam nadzieję, że jak najdłużej 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.